exquisite Napisano 20 Stycznia 2014 Napisano 20 Stycznia 2014 Witam, Śniło mi się, że byłam na pewnej uroczystości, podejrzewam iż było to wesele, jednak nie bawiłam się w środku w sali, ale cała rzecz działa w pobliżu parkingu przed restauracją. Był półmrok, większość gości była w środku, ja natomiast zostałam na zewnątrz, dookoła słychać było różne rozmowy, ludzi którzy kopcili sobie papierosy. Sen zaczął się od tego jak wyszłam po coś co znajdowało się w samochodzie. Szłam dość długo przez altankę, która otaczała restaurację potem przyłączyła się do mnie moja mama i poprosiła żebym przyniosła coś co znajdowało się w samochodzie, prawdopodobnie była to jej torebka (ale nigdy do tego samochodu w efekcie nie doszłam) i miałam właśnie schodzić schodami z tego budynku, kiedy zauważyłam, że schody są dość inne niż zwykle. Schody były strasznie dziwne, praktycznie nie dało się nimi schodzić, każdy schodek był kamienny, miał po około 8 lub mniej cm, że niemożliwe było postawić na nim nogi, przypominały jakiś pochyły mur albo kawałek ściany piramidy bardziej niż takie zwykłe schody. Poza tym te schody były bardzo wysokie. Męczyłam się jakiś czas z zejściem ze schodów i nawet kawałek zejść mi się udało, jednak potem znów mi jakoś ciężko było schodzić (a w tym momencie ktoś mi znowu powiedział żebym się pospieszyła). Miałam już tego schodzenia dosyć, więc ominęłam tą stronę "schodkową" i skoczyłam z boku schodów na parking. Gdy byłam na parkingu, miałam udać się w stronę samochodu rodziców, ale przeszłam przy samochodzie i poszłam gdzieś daleko w takie pola, szłam sobie jakiś czas po tych polach. Przez moment nawet chyba leciałam nad polami, aż zauważyłam taki dziwny domek, podobny do chatki, ale takiej ładnej drewnianej, był bardzo wąski i długi. Trochę się go obawiałam, lecz podeszłam bliżej, otworzyłam główne drzwi i stanęłam w progu. Moim oczom ukazało się kilkadziesiąt pootwieranych drzwi z których powiewał wiatr. Zbliżyłam się do pierwszych drzwi z lewej strony, a z tych drzwi wysunęła się dość przerażająca prawa trupia ręka, która mnie złapała za lewą rękę i nie chciała puścić, cały czas czułam jej uścisk. Kiedy w końcu mnie puściła patrzyłam na inne drzwi, jednak za bardzo przestraszyłam się tym uściskiem owej ręki i nie miałam odwagi dalej zwiedzać tego domu. Potem wyszłam z tego domu i poszłam dalej łąką, w między czasie latając sobie i zwiedzając góry, łąki, lasy, strumyki i polany. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.