Rusałka Napisano 28 Stycznia 2014 Napisano 28 Stycznia 2014 Witam, pierwszy raz zdarzyło mi się mieć sen, którego dalsza część nastąpiła po ponownym zaśnięciu. Śniło mi się, że wraz z moim chłopakiem wjeżdzaliśmy bramą na teren domu wariatów. I nie wjeżdzalismy normalnie autem tylko jakby na odkrytej "pace" jakiegoś auta. Pamiętam również, że podczas wjeżdzania chłopak mnie ostrzegał, jak mam sie zachowywać gdy już tam będziemy, a więc że mam być taka jak on, czyli czujna, ostrożna i nie emocjonalna by ich nie prowokować. Był z nami również jakis pies, który do niego należał. Pamietam również kamery i inne urządzenia strzegące. Gdy już tam byliśmy zgubił się ten pies. Szukaliśmy go chwilę, ale musieliśmy coś załatwić (raczej mój K) i nie moglismy dłużej go szukać. Chłopak powiedział, że ma nadzieje że nie znajdzie go później zabitego przez jakiegoś poważnie chorego świra. Później szliśmy jakimiś korytarzami i weszliśmy na kilka shodków i zostaliśmy otoczeni przez chorych ludzi. Bałam sie ich i starałam sie nie wykonywać niepotrzebnych ruchów by ich nie rozjuszyć. Po chwili mój chłopak zaczął uciekać i ja zeskoczyłam z tych schodków i również zaczęłam uciekać za nim, lecz on był szybszy i nie mogłam go dogonić. Wiedziałam że mamy wbiec gdzieś na 2 piętro. Uciekałam tak panicznie jak w filmie "Świt żywych trupów" przed tymi wariatami. Wbiegłam na wysokie schody (pamiętam je bardzo dobrze, że miały dużo stopni i potem było półpiętro i znów do góry)i szukałam drugiego piętra. Mój chłopak juz uciekł i nie widziałam go już. Wbiegłam na jakies piętro i zaczęłam uciekać korytarzem i szukać jakiegos otwartego gabinetu by sie schronić. Znalazłam taki gdzie była jakaś kobieta i zaczęliśmy barykadować drzwi krzesłem. Wyjżałam za okno w panice by sprawdzic czy da sie zeskoczyć ale było wysoko. Więc zaczęłam szukac po gabinecie jakiś wyjść i znalazłam korytarz, którym mogłam uciec, lecz leżała tam jakaś dykta pod która musiuałam sie przeczołgać. Gdy juz zaczęłam to robić ujrzałam że z naprzeciwka nadbiega czterech świrów i że nie ucieknę i zaczęłam sie cofać. Pomyślałam jenak, że ich jest tylko czterech i e dam im rad a wcześniej gonbiło mnie chyba ze 100. Wi,ec przeczołgałam się i chciałam w biegu ich wyminąć, ale otoczyli mnie. Na tym sen sie skończył. Gdy znów usnęłam śniło mi sie już że dalej jesteśmy w tym domu, ale bylismy już razem i czekaliśmy na załatwienie jakiejś sprawy. Zawołali mojego chłopaka gdzies na schody i pokazał mi później jakąś książeczkę, że badania ma załatwione. I mogliśmy już isć. Był już wieczór i zanim wyszlismy jakaś kobieta ze skośnymi oczami powiedziała nam, żebyśmy dla zabawy podsłuchali o czym rozmawiają świry. Bylismy gdzieś na górze budynku i patrzylismy sie w dół, gdzie między piętrami widać było te core osoby jak o czymś rozmawiaja lae nie słyszałam o czym. Pamietam, że nas to bawiło, bo były głupie. Juz nie czułam strachu tylko luz, że wszystko jest załatwione i możemy stamtąd iść. Psa nie znaleźliśmy już. Prosiłabym Was o podpowiedzi, co może ten sen oznaczać. Cytuj
Rusałka Napisano 31 Stycznia 2014 Autor Napisano 31 Stycznia 2014 Prosiłabym bardzo o interpretację... Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.