Skocz do zawartości

ZOMO, przedszkole i Warszawa A.D.2050.


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Hey, hi, hello.

 

Mam do was prośbę o interpretację snu, który powtórzył mi się dwa dni temu bodaj po raz 6. Powtórzył się tyle razy, że pamiętam szczegóły i kiedy się dzieje to już wiem co będzie dalej (przy większości znów zdaję sobie sprawę, że śnię). Dobra, to zaczynam swoją bajkę.

 

Początek snu.

Jestem przed swoim starym przedszkolem. Konkretnie na trawniku przed wejściem. Przedszkole jest w kształcie litery U, tak że wejście jest na dnie zagłębienia litery, a trawniki są wzdłuż ścian bocznych. Jestem na tym trawniki, wokół ciężka zima. Śniegu po kolana tak, że jak idę po trawniku to muszę wysoko podnosić nogi. Jestem już trochę zmęczony, ale idę przed siebie bo drzwi już niedaleko. Nagle ktoś podbiega do mnie z boku (nie widzę jak podbiega, tylko wnioskuję to po tym co się dzieje teraz) i przewraca mnie na ziemię. Ląduję razem z nim pod ścianą, za zaspą, tak że nas nie widać. Mówi, żebym był cicho, w tej samej chwili drzwi przedszkola się otwierają i wybiegają z niego kordony ZOMO. To śmieszne bo nie żyłem w tamtych czasach, a jestem pewny, że to ZOMO. Może i to nie ono, ale tak myślę leżąc za zaspą. W każdym bądź razie, kilkudziesięciu ludzi w strojach prewencji wybiega z drzwi przedszkola. Koleś, który mnie uratował mówi, że powinienem iść. Bam. Przenoszę się na inną ulicę. Konkretnie na tą, na której jest w mojej miejscowości poczta (ulica w kształcie zaokrąglonej na dole litery L). Idę zdenerwowany i rozglądam się czy ktoś mnie obserwuje (cały czas zima, ubrany w grubą kurtkę, no na zimowo, ale na chodniku nie ma śniegu). Idę kilkanaście metrów, ale nie wiem o czym myślę. Dochodzę do poczty i tutaj jest pierwsza różnica między 3 wersjami snu jakie powtórzyły się w tych kilku razach. Raz miałem wersję, że wchodzę na pocztę, a tam Ci z prewencji i bam, koniec snu. Za każdym innym razem zaglądam przez okno, widzę że tam są i idę dalej. Idę dalej tą ulicą, nic się nie dzieje, aż dochodzę do jej końca. Znowu ktoś mnie zaczepia, ale tym razem mam poczucie, że go znam. Rozmawiamy, a później mówi, żeby szybko za nim biegł. Wbiegamy do jakiegoś domu (którego w rzeczywistości nie ma; we śnie wiem że cały jest z drewna i dziwnie podłużny) i rozmawiamy, nie wiem o czym, a za oknem widzę pojazdy tego ZOMO i oddział maszerujący ulicą. Chwilę po tym jak przejdą to wychodzimy na ulicę i niczego już nie ma. Jest spokój i cisza, rozglądam się i się budzę zanim zdążę to rozglądanie dokończyć. I tak było przynajmniej 4 razy. Ostatnim razem zdarzyło się to co mnie skłoniło do napisania. Sen poszedł dalej. Zdążyłem się rozejrzeć, spojrzałem w niebo, opuszczam głowę i widzę nowe piękne miasto. Stoję na brzegu rzeki (silnie zagospodarowanej, płynie przez miasto, metalowe barierki, w dole woda, rzeka w wielkim mieście), przede mną ulica, a za nią piękna kamienica. Przesuwam głowę w prawo i za kamienicą widzę kilka wieżowców (bodaj 4), swoją uwagę skupiam na jednym. Wygląda jakby zbudowany był z książek, jedna położona na drugiej. Wiem, że Ci, z którymi byłem w tym drewnianym domu stoją obok mnie, przez myśl przelatuje mi, że to Warszawa w 2050. Koniec.

 

Dalej jeszcze nie udało mi się dojść, ale zdecydowałem się napisać.

Pozdrawiam i liczę na pomoc.

  • 2 tygodnie później...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...