Jump to content
viviana

Problemy fizyczne,"psychiczne", co mi jest? Pomóżcie proszę

Recommended Posts

viviana

Stany depresyjne, nerwicowe, fobie, bla bla bla, poemat o problemach. Pewnie zignorowałabym różne dolegliwości psychofizyczne, jakieś niedomagania w życiu prywatnym, społecznym, w kontaktach z samą sobą, gdyby nie fakt, że jest coraz gorzej. Od czasu, kiedy się zaczęło (jakieś 10 lat temu) czuję, że jestem "zablokowana". Nie mogę się otworzyć, być prawdziwą sobą. Cokolwiek miałoby to znaczyć. Wszystko znika, NIBY jest dobrze, ale cały czas coś mnie blokuje w środku i w efekcie przypadłości wracają ze dwojoną namolnością. Potem zawsze jest gorzej, ciężej, pojawiają się nowe. Jak błędne koło. Jestem tym już zmęczona, strasznie osłabiona, po prostu ogromnie wyczerpana. Jakbym była w środku porozrywana, wyblakła, wyłączona. Zupełny brak harmonii i spokoju. Czytałam o energii, czakrach, reiki etc., ale nie wiem za co się zabrać, bo nie mam pojęcia co mi jest tam, w środku.

Szukam kogoś, kto będzie w stanie określić co mi dolega, (dogłębna analiza?), zajrzeć we mnie, powiedzieć nad czym powinna popracować i jak mogę sobie pomóc.

Proszę, czy ktoś mógłby mnie chociaż jakoś nakierować, powiedzieć gdzie i kogo szukać? W razie potrzeby opiszę dokładniej wszystkie dolegliwości.

Będę bardzo wdzięczna za każdą zgodną z tematem odpowiedź :icon_smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites
OazaSpokoju

przede wszystkim pamiętaj, że depresja albo nerwica to prawdziwa choroba, nie musi za nią stać mistyczne usprawiedliwienie. Warto pogadać z lekarzem również.

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana

Bogd napisałam priv

OazaSpokoju dziękuję za odpowiedź :) Co prawda dopiero od miesiąca, ale jestem w kontakcie z odpowiednim specjalistą i pracujemy nad moją psychiką. Mam też świadomość, że chociaż moje problemy wcale nie muszą wynikać bezpośrednio z "mistycyzmu", to kiedy będę pracować nad "duszą" i ciałem, osiągnę znacznie lepsze rezultaty. Przynajmniej tak myślę. Widzę np. połączenie pomiędzy wypieraniem negatywnych emocji etc., o których mówi lekarz, a blokadami w dolnych partiach ciała. Może to mieć związek z czakrami, nie musi. W każdym razie bardzo szanuje Wasze opinie, dlatego pozwoliłam sobie stworzyć wątek i dowiedzieć się jak Waszym zdaniem sprawa wygląda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd
Bogd napisałam priv

jeszcze nie doszedł priv

 

Podstawa:

1. spanie od 22iej do 6 rano - dyscyplina musi być :)

2. zwracaj uwage na to co jesz i pijesz, obecnie cywilizacja zatruwa ludziom życie destabilizując gruczoły dokrewne chemicznymi dodatkami do napojów i żywności.

3. medytacja, gdy widzisz problem, usiądź wygodnie rozluźnij mięśnie, uwolnij oddech niech płuca same oddychają i wejdź w ten problem, zobacz go od środka, zadaj sobie pytanie o jego źródło, zadawaj pytania jak detektyw, im więcej wiesz o sobie tym lepiej dla Ciebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana
jeszcze nie doszedł priv

 

Podstawa:

1. spanie od 22iej do 6 rano - dyscyplina musi być :)

2. zwracaj uwage na to co jesz i pijesz, obecnie cywilizacja zatruwa ludziom życie destabilizując gruczoły dokrewne chemicznymi dodatkami do napojów i żywności.

3. medytacja, gdy widzisz problem, usiądź wygodnie rozluźnij mięśnie, uwolnij oddech niech płuca same oddychają i wejdź w ten problem, zobacz go od środka, zadaj sobie pytanie o jego źródło, zadawaj pytania jak detektyw, im więcej wiesz o sobie tym lepiej dla Ciebie.

 

Kurcze, wysłałam więc raz jeszcze :)

1. Spełnione: 22-7

2. Oj niestety, chemii pełno we wszystko pakują, ale od dłuższego czasu staram się zdrowo odżywiać,to co jestem w stanie, robię sama. I piję wodę, chociaż chyba nadal trochę za mało. Także też "odhaczam"

3.W ten sposób do medytacji nie podchodziłam (mam na myśli "wejście w problem"), także baaardzo dziękuję, wypróbuję z pewnością :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana

Ale nam coś szwankuje dzisiaj. Doszło doszło, mam nadzieję,że moja odp też :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd

viviana buntujesz sie przeciwko zmianom a one są niezbędne dla Twego rozwoju, każdy z nas ma kilka jaźni i będąc dzieckiem są one odłączone, zaczyna sie w okresie dojrzewania, wtedy wchodzi druga jaźń i łączy sie z tą co była, wtedy pojawiają sie problemy ale do rozwiązania. Kolejna jaźń łączy sie gdy jakoś już poradziliśmy sobie z tym co było do zrobienia.

Im więcej jaźni tym bogatsza osobowość ale i głębsze problemy, czasem sie zdarza że problemy mają źródło w odległych wcieleniach.

To co ja widze u Ciebie to mega wywałka czyli przeniesienie emocji i energii a nawet fizycznych problemów z innego wcielenia bo tamten problem nie został rozwiązany.

Są dwa wyjścia, albo sama to załatwisz w medytacji regresywnej albo ktoś Ci zrobi sesje regresywną. Niektórzy to nazywają medytacją z asystą, inni regresingiem albo regresem niehipnotycznym.

 

Jeśli wolisz sama to relax i głębokie oddechy i po 30 minutach powinnaś wejść w głębsze stany medytacyjne umożliwiające dostęp do przeszłych informacji.

Ale jeśli sie boisz to pierwsze sesje lepiej robić z asystą kogoś kto wie jak to prowadzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana

Zastanawiam się, w którym aspekcie życia ten bunt przeciwko zmianom miałby istnieć...bardzo chcę zmian, chociaż może rzeczywiście niektórych się boję.

 

Tylko jak wyjaśnisz to, że problemy zaczęły pojawiać się dopiero na skutek pewnych osób w tym wcieleniu, różnych doświadczeń, zdarzeń, sytuacji?

Sama je jakoś przyciągnęłam, chcąc "przerobić" jakieś sytuacje z przeszłości, czy jak to wygląda?

 

Sama na pewno nie dam rady, mam problem z odróżnieniem tego, co podpowiada mi wyobraźnia od tego, co faktycznie widzę/czuję podczas medytacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd
Zastanawiam się, w którym aspekcie życia ten bunt przeciwko zmianom miałby istnieć...bardzo chcę zmian, chociaż może rzeczywiście niektórych się boję.

strach jest blokadą, chęć zmian nie gwarantuje zmian, potrzebne jest bezpieczeństwo i odwaga.

 

Tylko jak wyjaśnisz to, że problemy zaczęły pojawiać się dopiero na skutek pewnych osób w tym wcieleniu, różnych doświadczeń, zdarzeń, sytuacji?

Sama je jakoś przyciągnęłam, chcąc "przerobić" jakieś sytuacje z przeszłości, czy jak to wygląda?

Tak, zostały przyciągnięte przez Ciebie jako nad i podświadomość.

U mnie najbardziej destrukcyjnym okresem był czas gdy sie zakochałem, gdy drugi człowiek staje sie dla nas realnym Bogiem to jest choroba która niszczy nas jak wirus.

Pewne zdarzenia i sytuacje mogą przyspieszać integracje wyższych jaźni z ciałem fizycznym, takim przyspieszaczem są choćby narkotyki miękkie i twarde. Wtedy mnóstwo problemów spada na nas jednocześnie i jedyne wyjście to ucieczka w depresje :)

 

Sama na pewno nie dam rady, mam problem z odróżnieniem tego, co podpowiada mi wyobraźnia od tego, co faktycznie widzę/czuję podczas medytacji.

w wielu miastach większych jest conajmniej jeden regreser,

ja robie sesje tylko na odległość przez skype, zwykle wieczorem, jakby co wyślij meila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid
Widzę np. połączenie pomiędzy wypieraniem negatywnych emocji etc., o których mówi lekarz, a blokadami w dolnych partiach ciała.

 

Osoby z problemami nerwicowymi mogą skarżyć się na uczucie blokady w różnych miejscach ciała. Ustępuje to w miarę trwania terapii.

 

Tak naprawdę kluczowe jest to, żebyś dowiedziała się czego tak naprawdę się boisz i dlaczego reagujesz tak, a nie inaczej. To podstawa do tego, żeby coś zmienić i nauczyć się innych reakcji. Terapia to sprawa na dłużej, ale dobrze przeprowadzona może dać długotrwałą poprawę samopoczucia.

 

Sama na pewno nie dam rady, mam problem z odróżnieniem tego, co podpowiada mi wyobraźnia od tego, co faktycznie widzę/czuję podczas medytacji.

 

Istotne jest zarówno to co widzisz/czujesz jak i to co podsuwa Ci wyobraźnia, bo odpowiednia interpretacja pozwoli orzec w czym tkwi sedno Twoich problemów. Pogadaj o tym z osobą, która prowadzi Twoją terapię.

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana

Bogd z poczuciem bezpieczeństwa mam niestety ogromny problem.

Oj doświadczyłam już jakiś czas temu tej "destrukcyjnej choroby" i chyba jeszcze się z niej leczę.

Bez przesady, akurat od narkotyków, papierosów i alkoholu trzymam się z daleka ;p

 

Seid "Czego tak naprawdę się boję?"...zadawałam sobie wiele pytań, ale to (chyba najtrafniejsze) ominęłam. Dziękuję, dało mi to do myślenia.

Rzeczywiście, przypomniałam sobie coś, co podsuwała mi wyobraźnia, spróbowałam zinterpretować i po części zaczynam rozumieć. To się składa w jedną całość.

 

Jeszcze raz bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję, jesteście wspaniali :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd
Bogd z poczuciem bezpieczeństwa mam niestety ogromny problem.

Oj doświadczyłam już jakiś czas temu tej "destrukcyjnej choroby" i chyba jeszcze się z niej leczę.

Bez przesady, akurat od narkotyków, papierosów i alkoholu trzymam się z daleka ;p ...

Bezpieczeństwo to uczucie, strach to emocja albo jak wolisz negatywna strona bezpieczeństwa. Wybierasz strach zapytaj siebie dlaczego.

Gdy czujesz strach wymów w myślach słowo bezpieczeństwo kilka razy, najlepiej w połączeniu z medytacją ale podziała i bez medytacji.

 

Na miłość a raczej uzależnienie od miłości z zewnątrz podobna technika. Trzeba sobie uświadomić że sama jesteś źródłem miłości czy co tam w nim widziałaś i jedyne czego potrzeba Ci w życiu od faceta to własnego lustra w którym sie będziesz przeglądać, facet jest tym lustrem. Więc tak naprawde kochamy siebie przez pośrednika jakim jest nasz partner czy partnerka ;)

Troche pokrętne ale może coś z tego wyczaisz co sie przyda :)

Ja stosowałem kontemplacje miłości by pozbyć sie uzależnienia od kobiety która mnie nie chciała. Jestem miłością. To wystarczyło powtarzać gdy tylko o niej pomyślałem albo gdy sercu czegoś było brak. Po paru tygodniach była jak obca mi kobieta lub jak jedna z wielu dalekich koleżanek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lee_Loo
Stany depresyjne, nerwicowe, fobie, bla bla bla, poemat o problemach. Pewnie zignorowałabym różne dolegliwości psychofizyczne, jakieś niedomagania w życiu prywatnym, społecznym, w kontaktach z samą sobą, gdyby nie fakt, że jest coraz gorzej. Od czasu, kiedy się zaczęło (jakieś 10 lat temu) czuję, że jestem "zablokowana". Nie mogę się otworzyć, być prawdziwą sobą. Cokolwiek miałoby to znaczyć. Wszystko znika, NIBY jest dobrze, ale cały czas coś mnie blokuje w środku i w efekcie przypadłości wracają ze dwojoną namolnością. Potem zawsze jest gorzej, ciężej, pojawiają się nowe. Jak błędne koło. Jestem tym już zmęczona, strasznie osłabiona, po prostu ogromnie wyczerpana. Jakbym była w środku porozrywana, wyblakła, wyłączona. Zupełny brak harmonii i spokoju. Czytałam o energii, czakrach, reiki etc., ale nie wiem za co się zabrać, bo nie mam pojęcia co mi jest tam, w środku.

Szukam kogoś, kto będzie w stanie określić co mi dolega, (dogłębna analiza?), zajrzeć we mnie, powiedzieć nad czym powinna popracować i jak mogę sobie pomóc.

Proszę, czy ktoś mógłby mnie chociaż jakoś nakierować, powiedzieć gdzie i kogo szukać? W razie potrzeby opiszę dokładniej wszystkie dolegliwości.

Będę bardzo wdzięczna za każdą zgodną z tematem odpowiedź :icon_smile:

Cześć Viviana :)

Przeczytałam Twojego posta i postanowiłam nie przechodzić obojętnie i dorzucić swoje 3 grosze..bo byłam kiedyś w mrocznym miejscu, jak Ty. Czy była to depresja? Na pewno brak sił do życia, uczucie zmęczenia, wypalenia, smutku, lęku... I nie chciałam trwać w tym, zwłaszcza, że wiedziałam, że Lee_Loo jaką znam to szczęśliwa, towarzyska osoba, która ma w sobie dużo sił, poczucia humoru, energii. I oczywiście poszłam do psychologa. W bioenergoterapii również szukałam ratunku (jeden pan mi dał dużo do myślenia, drugi bardzo celnie określił co mi jest, sedno problemu ujął) - ale efekty nie były długotrwałe. Łapałam się wszystkiego, bo czułam jak ten smutek mnie wypala.

I nadszedł czas na zmiany. Bo wiesz, teraz to dobrze widzę i wiem, nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale wszyscy są związani ze sobą i oddziałujemy na siebie. Czasem zmiany w tych uwarunkowaniach mogą przynieść ulgę. Zmiana faceta, kierunku studiów, mieszkania - to był start. Praktyka buddyzmu poukładała mi w głowie. Potem regularna medytacja, o tych samych porach, min. 25 minut, techniki liczenie oddechu. I to wszystko - medytacja wyciągnęła mnie z tego stanu i dziś jak myślę o sobie z przeszłości to tylko zastanawiam się czy może był w tym jakiś głębszy sens, czy było to cierpienie spowodowane przeze mnie, przez moje kiepskie wybory?

Dziś jest dobrze, jestem szczęśliwa, dużo się śmieje i cieszę życiem. I wiesz co to znaczy? Że tylko Ty możesz sobie pomóc tak naprawdę i że wyjdziesz z tego, bo nie jest to trwały stan, wszystko wciąż się zmienia. To jest piękna i zarazem okrutna cecha naszej rzeczywistości - zmienność. Niczego nie da się schwytać na dłużej. Złe stany mentalne są jak chmury, że tak poetycko powiem, przemijają i nie ma co się do nich przywiązywać. Skupianie się na złych stanach tylko je wzmacnia, ale wiem, że to dobrze brzmi jak się człowiek czuje wspaniale, w złym stanie, to tylko gadanie. trzymam kciuki i życzę Ci szybkiego powrotu do harmonii :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
viviana

Lee_Loo jesteś moim aniołem dnia dzisiejszego :hug:

Odczytałam posta już rano, zabierałam się do odpisania kilka razy i zamierzałam ująć w nim,że mam świadomość tego, co napisałaś, że sama kiedyś podniosłam się w podobny sposób, że ja o tym wszystkim wiem, tylko w serduchu brak siły i fizycznie ledwo się trzymam. Myślę sobie "kurcze, przecież medytuję, ale to nic nie daje, nie wychodzi mi"...

Niecałe 20 min temu włączyłam ukochaną muzykę i poczułam, że właśnie teraz chcę spróbować raz jeszcze. Usiadłam, zaczęłam głęboko, baaardzo głęboko oddychać, starałam się wyłączyć myśli, wsłuchać w melodię i stało się coś wspaniałego! :D Poczułam krążącą we mnie energię! Co więcej- po kilku minutach doświadczyłam jej nawet w nogach, a tam od bardzo dawna była "zablokowana", dolna część ciała stanowiła jakby martwą część mnie.

Pierwszy raz udało mi się odczuć podczas medytacji coś takiego, po prostu odpłynąć. Otworzyłam oczy i czuję spokój. Czuję się bezpiecznie. Nie ważne na jak długo, rozpływam się w tym, bo doświadczyłam uczucia, które od tak dawna było mi dalekie.

Wróciła prawdziwa nadzieja, jakaś iskierka we mnie. Najchętniej bym Cię teraz uściskała haha :D

Nie wiem, jak to zrobiłaś,ale Twój spokój po prostu na mnie spłynął. Emanuje od Ciebie taka harmonia i ciepło... Dziękuję Lee_Loo, bardzo, bardzo Ci dziękuję

Share this post


Link to post
Share on other sites
katrinaaa

Jak chcesz skontaktuj się ze mną na maila - [email protected] też miałam spore problemy z psychiką i trafiłam na kogoś, kto mi bardzo pomógł. Tu nie chcę dawać namiarów, bo może to zostać uznane za kryptoreklamę.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...