Jump to content
Mellisa4

Smutna rzeczywistosc

Recommended Posts

Mellisa4

Smutna rzeczywistość

Edited by Mellisa4

Share this post


Link to post
Share on other sites
pizzacanto

Bo zyjemy w ,,systemie", ktory zmusza nas do robienia tego, czego robic nie chcemy. Musimy chodzic do pracy, ktorej nie lubimy aby miec pieniadze na zycie itp. Depresja jest jedna z trzech glownych zaburzen (obok nowotworow i chorob serca), na ktore cierpli wspolczesny czlowiek. Zaburzenia te sa zaliczane do tzw. chorob cywilizacyjnych, ktore powstaja na wskutek zycia wbrew wewnetrznym potrzebom czlowieka. Takie schematyczne zachowanie bylo przydatne w czasach plemiennych i nieco pozniejszych ale dzisiejsza technika i szeroko rozumiany komfort materialny teoretycznie pozwalaja nam zyc, przy zachowaniu zdrowych proporcji, wedle swoich potrzeb. W praktyce tylko enklawy w postaci wiosek ekologicznych czy pojedynczych rodzin zyja w ten sposob, wiekszosc z nas jest ciagle uwiklana w pogon badz za rzeczami nie majacymi sensu badz za rzeczami wymagajacymi przetrwania. I tak to sie toczy...

 

Zreszta to, co opisujesz to tez spuscizna scjentystyczno-katolickiej mentalnosci, ktora ,,rzadzi" Europa od conajmniej kilkuset lat i ciagle ma sie dobrze. Czyli ladnie sie usmiechnac, przytaknac autorytetowi i najlepiej nie wychylac sie. Wszystko w porzadku.....czekam z niecierpliwoscia, kiedy ten syf sie zawali.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mellisa4

Społeczeństwo XXI wieku dąży do zaspokojenia wszelkich potrzeb materialnych, wręcz znajduje się w pogoni za światem namacalnym, przez co bardzo często zapomina o wartościach duchowych. Staje się ono uzależnione od dóbr materialnych. Człowiek przemienia się w automat, zapomina o uczuciach, nieświadomie dąży do ich eliminacji. Jednostka ludzka wpada w wir, z którego nie potrafi się wydostać. Żyje samotnie w żelaznej klatce. Dobra materialne, jakie posiada, nie sprawiają jej radości. Wręcz przeciwnie – powodują one wzrost pragnień, które stają się tak ogromne, że w rzeczywistości nie można ich zaspokoić materialnie odsuwają od drugiego człowieka, prowadzą do osamotnienia a w konsekwencji tworzą więzienie, z którego bardzo trudno jest się wydostać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
pizzacanto

Dokladnie.

 

,,Swoje" dokladaja jeszcze wszelkiej masci systemy i przekonania religijne, usilujace wpoic (co wlasciwie sie juz udalo) ze zycie ludzie na Ziemi nie ma sensu i ze jedynym wyjsciem jest egzystencja poza tym swiatem (chrzescijanstwo, islam, czesciowo niektore galezie buddyzmu, rowniez szeroko rozumiany rozwoj duchowy gdzie wiekszosc terapeutow uparcie twierdzi, ze tutaj nie da sie zrealizowac swoich oczekiwan a jesli juz to idac na daleko posuniety kompromis z tzw. strukturami spolecznymi).

 

Wczesniej w dziejach wcale nie bylo lepiej: przecietny czlowiek egzystowal na granicy ubostwa i przetrwania a klasy spoleczne przypominaly kasty, z ktorych tylko dzieki nadzwyczajnemu wysilkowi lub szczesciu mozna bylo sie wyzwolic. Oczywiscie wiekszosc ludzi zajmujacych sie rozwojem ducowym tweirdzi uparcie, ze to wylacznie wplyw negatywnej karmy. Ciekawi mnie, w jakim razie na planecie Ziemia inkarnowalo sie kilka miliardow dusz obarczonych az tak nieciekawa karma skoro wiekszosc z nas ma problemy typu brak satysfakcjonujacego zycia rodzinnego, pracy lub innego rodzaju spelnienia. Co znamienne, przejawianie wlasnego Ja i samorealizacja rowniez budzi spore podejrzenia, i przez wekszosc owoych ,,duchowiakow" jest traktowana jako niebezpieczne uwypuklanie Ego ktore (co oczywiste w tej koncepcji) tylko czeka, aby zablokowac czlowieka na dalszy rozwoj (bo przeciez ow rozwoj moze sie dokonac tylko i wylacznie poprzez odrzucenie Ego/naszego Ja/pragnien) czyli w praktyce mamy odsunac sie od swiata, materii, a najlepiej to siasc, medytowac. Jak to sie ma np. do pierwotnej tezy Buddy ktory zalecal umiar i cieszenie sie tym, co nam spotyka i otacza (pozostajac swiadomym) nie wymaga zbednego komentazrza. Rowniez inne nauki Dalekiego Wschodu jak chocby taoizm zalecaja przede wszystkim swiadomosc i jej ciagle poszerzanie ale nigdzie nie nakazuja poskramiac do konca siebie (Ego)-wrecz przeciwnie: skoro tu jestesmy, mamy czerpac na rowni z materii jak i ducha.

 

Pozwole sobie zacytowac slowa jednego z trenerow regresingu, z ktorym koresponduje na temat samorealizacji w dziedzinie sztuki oraz niewchodzenia/pozostawania bezkompromisowym w stosunku do siebie i powzietej przez siebie drogi:

 

,,Ale zawsze tak jest że na szkolenia lub produkty takie najgłębsze dociera i natrafia tylko garstka osób, które to docenią i będą potrafiły

na tym skorzystać. Reszta na niższych poziomach, po prostu przyjdzie na zajęcia żeby zapłacić i z tego mogę pokryć koszty ale wiem że robię

zajęcia dla tych kilku. Ja zresztą mam kilka w sumie zawodów, jestem biegłym rewidentem i główny dochód mam z prowadzenia księgowości. Jak będę miał sam wystarczającą siłę żeby ruszyć większą ilość osób, wtedy też od razu zmieni mi się struktura przychodów. Wiele osób robi rzeczy te które kocha najbardziej jako rozwój dla siebie i dla tej nielicznej grupy, a utrzymuje się z rzeczy na niższym poziomie ale za to tam odbiorców jest dużo więcej i oni płacą. Trochę to brzmi jak ponury kompromis ale to jedno z rozwiązań, drugim jest np. znalezienie takiej grupy która od razu ma postawione cele dosyć wysoko i realizuje je. Wtedy w takiej grupie jest łatwiej działać, bo nie jest się samotnym w staraniach. Zawsze jednak najważniejsza jest praca własna i rozwój własny. Kiedy świeci się jasnym światłem to i znajdą się ludzie którzy to dostrzegą."

 

Czyli maslo maslane w stylu ,,moze gdzies", ,,kiedys", ,,w przyszlosci". Oczywiscie jednoczesnie ta sama osoba zaleca bycie ,,tu i teraz" i realizacje swojego potencjalu, podczas gdy w zdaniu obok calkowicie zaprzecza temu, twierdzac ze z racji tego, ze na ,,wyzszych poziomach egzystuje garsta osob" to nasze intencje moga byc niezrozumiale i trzeba pojsc na ,,kompromis". A wiec znowu swiat ktorego pragniemy ma byc gdzies ,,daleko", poza mozliwosciami swiata w ktorym zyjemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mellisa4

Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt). Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie "co ja tu właściwie robię?". Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.

 

Poprzez wyeliminowanie innych opcji, Ci, którzy stworzyli system mają pewność, że uda się utrzymać pełną kontrolę nad ludzkością i nikt nie będzie zadawał niepotrzebnych pytań. System jest na tyle sprawny, że w dzisiejszych czasach całe nacje oddają się bezustannej pracy, która wysysa z nich energię. Nikt nie ma czasu na doskonalenie swojej sfery duchowej. Czy lubisz taki stan rzeczy czy nie, nie masz wyjścia. Musisz płacić rachunki i zbierać materialne dobra.

 

Nie mamy dostępu do innych opcji takich jak wymiana barterowa, możliwość uprawy i produkcji własnego pożywienia i dóbr, lub pracy tylko dla siebie w uwolnieniu od podatków. Niczym chorągwie na wietrze, bez żadnych oporów poddajemy się trendom i kroczymy ścieżkami utartymi na długo przed naszymi narodzinami. Już czas uświadomić sobie, że świat nie jest naszą kreacją i nie został stworzony dla naszego interesu.

 

Któż z nas nigdy nie potrzebował społecznego przyzwolenia, chociażby ze strony rodziny czy znajomych, aby móc zmienić coś w swoim życiu? Któż z nas nie odczuwał presji otoczenia, która ciągnęła nas w ten sam wir, w którym tkwią wszyscy wokół nas. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych kultur i lokalnych społeczeństw. Nie boimy się prawdy, lecz raczej jesteśmy przez nią przygniatani. Jej ciężar jest dla nas zbyt duży, bo lubimy spać spokojnym snem. Jak możemy poznać sens naszego istnienia, kiedy jesteśmy więźniami na Ziemi?

 

"Ludzie często potykają się o prawdę, lecz szybko wstają i idą dalej, jak gdyby nic się nie stało." Winston Churchill

Share this post


Link to post
Share on other sites
pizzacanto

Bo wiekszosc ludzi stoi pod wzgledem zachowan i instynktow niedaleko wyzej zwierzat, stad i ten stopor i brak umiejetnosci egzystowania na wyzszych ,,planach" swiadomosci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...