Skocz do zawartości
rubryka

dda - zamrożone uczucia - jak sobie z nimi poradzić?

Rekomendowane odpowiedzi

rubryka

witam, zakładam ten wątek w poszukiwaniu pomocy dla siebie - jestem dda, chodzę obecnie na terapię. Niestety - mam spotkania raz w tygodniu, wiele rzeczy przez to jest niezamkniętych, a ja muszę się z nimi borykać przez następne 7 dni. Stałam się strasznie rozkojarzona, zdenerwowana, nieszczęśliwa. Najlepsze określenie dla mojego stanu: zrozpaczona. Przyczyną są nagromadzone przez toksyczne dzieciństwo, a później także inne trudne doświadczenia - złe emocje oraz lęki, które terapia wydobywa na powierzchnię. Jest tego ogrom - przez lata czułam fizycznie niemal istnienie tej całej energii w postaci wielkiej kuli w brzuchu, a teraz ona uwiera mnie cały czas. Przez to wszystko jestem nieszczęśliwa, zaczęłam szukać np kontaktu z moim eks partnerem, którego najlepiej określić jako wampira emocjonalnego - tak bardzo jestem obecnie pozbawiona harmonii. Nie wiem, co mam robić. Czy można jakoś przyśpieszyć ten proces? Czy jest sposób, by te emocje jakoś przeżyć albo wyrzucić z siebie? Pozdrawiam i będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
OazaSpokoju

Ciekawi mnie twój nick, można wiedzieć czemu akurat rubryka? Jeżeli nie masz nic przeciwko temu pytaniu oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trida

Nie masz możliwości chodzić częściej na spotkania?

Czy jest to terapia z NFZtu czy prywatna?

Mogę zapytać ile masz lat. I czy mieszkasz sama?

 

Napisz jaki jesteś znak zodiaku (lub całą datę urodzenia).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pideha

Nie wiem z jakiej miejscowości jesteś, ale w większych miastach są specjalne ośrodki dla DDA. Też są z funduszu, więc nic nie płacisz. Tam masz pełną opiekę psychologiczną i psychiayryczna. Oprócz tego mogą Cię wysłać lub skierować na specjalne sesje, spotkania. W tych ośrodkach masz bardzo profesjonalną pomoc. Dobrym sposobem są też spotkania grupowe, choć na początku wydaje się to nie do przejscia i trzeba wyzbyc sie zahamowan. Masz jeszcze niebieska linie. Musisz ogarnac co w Twojej miejscowości proponują. Sporo czytaj by pogłębić wiedzę na temat mechanizmów, możesz też znaleźć sobie jakiś punkt zzaczepienia w postaci jakiegoś hobby, Uwierz jest to bardzo istotne. Na tym etapie wchodzenie w związki jest beznadziejnych posunięciem, ale rozumiem co chcesz uzyskać.

Ps. Wiesz jakim typem osobowości jesteś w DDA? Jeśli tak pracuj też na tym sama

Edytowane przez pideha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rubryka

hej,

odpowiadam na wszystkie pytania po kolei

nick jest przypadkowy.

moja data urodzenia to 05.09.85, mieszkam sama, pracuję. Terapia jest z nfz, ukierunkowana na dda,terapia grupowa ma ruszyć w połowie roku, a według mojej terapeutki odpadają dla mnie grupy wsparcia, ponieważ nie ma w nich nadzoru psychologa, a ja tego wymagam - innych form pomocy w moim mieście nie ma. przeczytałam sporo na ten temat, większość dostępnych publikacji. typ osobowości to gdzieś pomiędzy małym bohaterem a dzieckiem niewidzialnym. z form pomocy sobie - mam hobby, prowadzę też pamiętnik i staram się przelewać wszystko na papier.

do tej pory radziłam sobie w życiu całkiem nieźle, wydawało mi się, że jest coraz lepiej, wyszłam ze wspomnianego toksycznego związku z alkoholikiem, poukładałam sobie życie, zrobiłam w między czasie parę fajnych rzeczy. Ale właśnie praca nad zastarzałymi emocjami sprawiła, że znów się posypało, a ja czuję się jak małe dziecko w środku ciemnego lasu i nie mam pojęcia, co robić.

Edytowane przez rubryka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
OazaSpokoju

A może wybrałaś go podświadomie, słowo "rubryka" oznacza ograniczone miejsce, gdzie coś można wpisać, czyli to co chciałabyś osiągnąć, wolność dla siebie od uczuć, które cię męczą, a co za tym idzie umieszczenie ich w takiej rubryce właśnie. Tylko na terapii. Problem z emocjami jest taki, że często to nie my je mamy, ale one mają nas. I niestety póki się nie przepracują, póki nie ustaną ich przyczyny, albo nie zmieni się coś w naszym podejściu, to będą się pojawiać.

 

To, że prowadzisz pamiętnik jest super, bo możesz wylać je na papier, to bardzo dobry pomysł, pomaga je zrozumieć, przyłapać na gorącym uczynku. Niestety ten ciemny las nie tak łatwo się skończy, ale pocieszę cię, że sam fakt, że go widzisz i czujesz oznacza, że odzyskałaś swoje emocje na tyle, że możesz je odbierać, nawet w takiej formie. Tylko, że długo ich nie przeżywałaś więc jeszcze nie odczułaś, jaką masz siłę w zetknięciu z nimi. Nie próbuj nad nimi panować, ale raczej próbuj pamiętać, że one są chwilowo, przytrafiają ci się teraz, ale gdzieś tam z przodu będzie ci łatwiej. Wzmocnisz się, poczujesz siłę i las się rozjaśni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pideha

DDA najbardziej w związkach wlasnie wylazi. W szpitalach psychiatrycznych lub ośrodkach z problemem alkoholowym masz też tak zwana terapię dzienna. Chodzisz na poszczególne zajęcia w jakiś tam godz. Tylko jak ktos słyszy szpital psychiatrycznych to ucieka gdzie pieprz rośnie. DDA odnosi się nie tylko do alkoholu ale wszystkich innych rodzin dysfunkcyjnych, więc jest caly przekrój ludzi. Myślę że grupową Ci sporo pomoże

 

 

I zeby było lepiej musi byc najpierw gorzej, to element terapii, bo musisz wszystko wydalić, otworzyć ranę

Edytowane przez pideha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rubryka

dziękuję za odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Seid
Ale właśnie praca nad zastarzałymi emocjami sprawiła, że znów się posypało, a ja czuję się jak małe dziecko w środku ciemnego lasu i nie mam pojęcia, co robić.

 

Wyjścia masz de facto dwa: możesz przerwać terapię albo po prostu przeżyć ten ciężki okres. Wiem, że to trywialne, ale innej opcji nie ma. Regresja w terapii indywidualnej jest zawsze ciężka i właśnie na tym etapie często pojawia się pogorszenie stanu psychicznego. To co się z Tobą dzieje nie jest niczym dziwnym - pomocne może być zwiększenie ilości sesji jeżeli oczywiście istnieje taka możliwość.

Metody radzenia sobie z tym stanem są różne - jedni pisza pamiętniki, a inni np. listy do rodzica, który pił, potem je czytają na głos i palą, a prochy spuszczają w klopie. Możesz też zwizualizować ową kulę w brzuchu, która powoduje dyskomfort, a następnie zmienić jej kolor na przyjemniejszy (np. różowy) albo wyobrazić sobie, że wymiary kuli zmniejszają się.

 

W terapii grupowej okres przypominania sobie różnych rzeczy jest mniej ciężki - w terapii indywidualnej rozpracowywanie niektórych wydarzeń może być naprawdę traumatyczne. W grupie jest łatwiej, bo jesteś w otoczeniu osób, które miały te same bądź podobne przeżycia. Na początku mówienie o tym co dzialo się w domu jest trudne, ale grupa ma także ten plus, że samo przyjście i posłuchanie co mówią inni też ma wartość terapeutyczną.

 

DDA odnosi się nie tylko do alkoholu ale wszystkich innych rodzin dysfunkcyjnych, więc jest caly przekrój ludzi. Myślę że grupową Ci sporo pomoże

 

Z nazewnictwem jest jedna wielka kołomyja - generalnie mamy DDA (alkohol) i DDD (inne dysfunkcje). Różnica się zaciera, bo często grupy terapeutyczne mają charakter mieszany, a i różne rzeczy mogą ze sobą współistnieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witek D.

Co do DDA a innych dysfunkcji, problem przynajmniej na Polskę jest taki, że zasady życia społecznego, normy, mentalność wyrosły na rozwijaniu dysfunkcji typu DDA, więc zwykle uzdrawiając toksyczne tematy (zwłaszcza rodzinne, związkowe) jakoś się o to zahaczy.

 

rubryka

Ja się z grubsza zgadzam z tym co napisał Seid, od siebie mogę powiedzieć, że dawanie samej sobie wsparcia, troszkę jakby stojąc z boku (tak jakbyśmy chcieli wesprzeć drugą osobę, gdybyśmy widzieli ją w takiej sytuacji, z takim problemem, obdarzyć tym siebie) może pomóc złagodzić cały proces. Nie zawsze jest przyjemnie w takich przypadkach ale można to przejść z większym spokojem i zaufaniem gdy czuje się w sobie wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rubryka

staram się - własnie dlatego szukam odpowiedzi, co zrobić, by terapii nie przerwać, bo wiem, że jeśli odpuszczę, jeśli nie przepracuję tego wszystkiego, to zawsze gdzieś to będzie siedzieć we mnie i czekać na słabszy moment, by mnie zupełnie ogłuszyć. Miałam już problemy z depresją, głodzeniem się itp. Przed rozpoczęciem terapii, na którą poszłam w ogóle w związku ze współuzależnieniem, tkwiłam w bardzo toksycznym związku z alkoholikiem.

Praktycznie całą zimę było świetnie - zaczęłam bardzo dbać o siebie, gimnastykować się, mądrze odżywiać, medytować itp. Osiągnęłam stan równowagi, życiowego zadowolenia, miałam energię - pierwszy raz w życiu czułam się może nie tyle super szczęśliwa, co kompletna i zintegrowana- dla kogoś, kto miał podobny problem w życiu, te slowa są w pelni zrozumiałe. Miałam świadomość, że owszem, sa jeszcze jakieś mroczne sprawy pod dywanem, ale optymizm i nadzieja dawały mi pewność, że będzie ok.

moja terapia wtedy dotyczyła głównie toksycznej relacji i wychodzenia z niej. Od kiedy jednak zaczęła się praca nad dzieciństwem- wszystko znowu się zaczęło sypać. Od jakiś 3 tygodni mam problemy ze skupieniem się na pracy, bardzo dużo płaczę, czuję się jak wiecznie wibrująca struna od gitary - jest we mnie tyle napięcia i niepokoju. Najgorsze jest to, że nadmiar emocji obudził we mnie potrzebę kontaktu z eks partnerem, który, delikatnie rzecz ujmując, jest średnio kompetentną osobą, by w takim stanie jakkolwiek mi pomóc. Mam takie wrażenie, że on jest dla mnie "bezpieczniejszy" jako obiekt do skupienia na nim uwagi, niż moi rodzice i moje dzieciństwo. Że usiłuję na niego skanalizować swoje złe uczucia i na niego przelać swoją złość, smutek, te wszystkie zagłuszone emocje. Jednocześnie usiłuję na nim wymusić to wszystko, czego nie dostałam w dzieciństwie: uczucie, troskę, zainteresowanie -a bądźmy szczerzy, wielu przechodniów na ulicy miałoby dla mnie więcej sympatii i wrażliwości, niż on kiedykolwiek. Przerażają mnie te moje potrzeby, brak panowania nad sobą, ogromne poczucie rozpaczy jakie nade mną wisi. Problem pracy z rodzicami jest o tyle trudniejszy, że mój tata nie pije od przeszło 15 lat, wiem, że żałuje tego okresu w swoim życiu. Pójście do niego i powiedzenie: "zrobileś mi krzywdę w dzieciństwie, patrz co się ze mną dzieje" przerasta moje możliwości, nawet wyobrazić mi to sobie trudno.

To, co mnie w miarę jeszcze trzyma, to wspomnienie owego okresu równowagi, która mialam tak niedawno. Chcę do niego wrócić. A na razie szukam sposobu, by wyrzucać z siebie te wszystkie negatywne rzeczy i chociaż przez kilka godzin dziennie czuć spokój. Heh, nawet samo napisanie tego nieco mi pomaga.

Dziękuję za wszystkie posty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pideha

Jesteś mądra dziewczyna, nawet bardzo. Zazdroszczę Ci odwagi cywilnej, że potrafisz przyznać się do pewnych spraw. Ktos powie anonimowe forum, ale ja nawet tak nie potrafię.

Twoj eks jeśli jest alkoholikiem to fundujesz sobie na nowo to co przepracowalas. Wrócisz do tego co było. Nie pchaj się w to, choćby Cię skrecalo.

Wiem jak boli samotność, pustka, brak poczucia bezpieczeństwa. Człowiek jest tak bezbronny jak dziecko. I nikt inny nie jest w stanie tego zrozumieć.

Kilkakrotnie czytałam Twojego posta i mialam q głowie ułożonych full odpowiedzi, a zarazem wszystkie i tak nie oddają tego co chciałabym Ci powiedzieć, bo pewnych rzeczy nie da się wyrazić słowami.

Idziesz dobra drogą, ale zamknij etap eksa, on Cię pociągnie za sobą. Nie dostaniesz tego czego potrzebujesz., a jeśli juz to na chwilę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trida

Rubryko :)

Przede wszystkim gratulacje, że udaje Ci się to wszystko przetrwać.

W toksyczny związek się nie pchaj. Jeśli masz chwile zwątpienia - pisz na Forum, do znajomych, staraj się zapełnić sobie czymś czas na maxa. Zacznij piec, gotować.

Naucz się nowych rzeczy. Sama dla siebie. Nawet wyszywanie czy dzierganie na drutach (mnie to pomagało).

Ja wiem, ze czasami chęć napisania do eks jest silniejsza ale staraj się to przetrwać. Obejrzyj film. Cokolwiek.

 

Jeśli chodzi o Twoje wewnętrzne dziecko - wizualizuj.

Jest kilka motywów, sposobów dla 'porozumienie się' ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Złagodzenia tego czy owego. Jeśli chcesz mogę kilka z nich opisać.

Dla mnie przejście przez te wizualizacje było bardzo bardzo trudne ale się udało i wiesz - to było jak przejście przez jakaś barierę. Takie ukojenie dla duszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rubryka

będę bardzo wdzięczna za opis tych wizualizacji

bardzo dziękuję za rady - żeby jeszcze mi mądrości starczyło, by je wprowadzić w życie :(

Edytowane przez rubryka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trida

Nie o madrość chodzi a motywację i samozaparcie. No i wiarę co by nie było.

 

Wizualizacje i medytacje postaram się opisać na dniach. Niestety praca i obowiązki domowe mnie ostatnio pochłaniają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trida

Medytacje zaczerpnięte są min z Medytacji Tarotowych.

 

Przede wszystkim wycisz siebie, swoje emocje.

Jak Ci się to uda wyobraź sobie, że wchodzisz do pokoju, gdzie jest wielkie lustro. W tym lustrze widzisz siebie jako dziecko i swoje dzieciństwo. Postaraj się przywołać wszystkie obrazy i wspomnienia z tamtego czasu. Postaraj się bacznie obserwować to dziecko aż do wieku młodocianego. TO jest koniec pierwszej medytacji.

Druga medytacja - ta sama sceneria ale nie z lustrem na środku pokoju a z fotelem na którym siedzi owe dziecko. Mała Ty. Zapytaj jak się czuje, czy się czegoś boi, postaraj się mu to i owo wytłumaczyć. Niech Ci opowiada o swoich lękach. Wysłuchaj wszystkiego, co dusiło w sobie przez te wszystkie lata.

Trzecia medytacja i dla wielu bardzo ciężka to ponowna rozmowa z dzieckiem ale - mówisz mu jak je kochasz jakie jest cudowne, co dobrze zrobiło. Obdarowujesz je miłością i przytulasz do serca. Tutaj może być sporo emocji.

 

Jeśli mam rozwinąć którąś z części pisz śmiało.

 

Życzę powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MCCHERRYL77

Psychoterapeuci zwykle nie lubią tego określenia DDA. I rozumiem ich sceptycyzm. Jeśli mówisz o sobie DDA, to tak jakbyś przypinała łatkę na całe życie. Jednocześnie podświadomie zwalniając siebie z odpowiedzialności za to kim jesteś i jakie decyzje podejmujesz. Na Twoim miejscu starałabym się odciąć od tego słowa- kliszy, za pomocą którego wrzuca się wszystkich do jednego worka z napisem ofiary. Jeśli nie przestaniesz o sobie myśleć jako o osobie biernej, ofierze, to nigdy nie osiągniesz wolności i spokoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
rubryka

wielkie dzięki Trida :) spróbuję w weekend, będzie więcej czasu na wyciszenie się.

 

taaak, wiem, ze psychologowie często uważają, że dda nie istnieje. Jednakowoż nie wiem, czemu zarzucasz mi bycie bierną i ofiarą, nie znając mnie? Nie przypięłam sobie łatki, nazwałam swój problem, co moim zdaniem, jest podstawą sukcesu. Intensywnie nad tym pracuję i robię też porządek w swoim obecnym życiu. Akurat samo słowo "dda" nie stanowi dla mnie problemu i nie uważam, że to jakiś stygmat na całe życie, pod warunkiem, że coś się z tym robi. Znam sporo osób, które zasłaniają się swoim dzieciństwem i kłopotami, by żyć w jakimś zawieszeniu, ale naprawdę nie wydaje mi się, bym do nich należała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mambo162

Spróbuj może tego:

 

linki niezgodne z regulminem forum

 

Mi to kiedyś baaaaardzo pomogło, ale dotarłem do momentu że moja podświadomość nie chciała już nic pozytywnego przyjąć i mi się pogorszyło. Zacząłem afirmować przez dłuższy czas "ja jestem prawdą" i dowiedziałem się w czym tkwił problem :)

 

Nie pisze już afirmacji bo długo z tym schodzi, natomiast biorę sobie jedną afke i siadam sobie 3 razy dziennie na 10 minut zamykam oczy i sobie tą afke powtarzam (taka medytacja), działa szybciej i lepiej niż pisanie. Powtarzam czynność codziennie (albo prawie codziennie) aż do momentu że czuje aby afirmować coś innego.

 

Te afirmacje mają bardzo dużą moc, i raczej się trzymaj takiej formy w jakiej są napisane, ewentualnie możesz sama dodać sobie taką afke jakiej ci tam brakuje.

Edytowane przez zoska1977

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×