Jump to content
dragonfly33

Co robię nie tak??

Recommended Posts

dragonfly33

Witam,

Dużo czytałam na temat pozytywnego myślenia, prawa przyciągania i afirmacji. Wiem, że to działa, bo niejeden raz udało mi się wykorzystać te techniki, żeby coś poprawić w swoim życiu. Znajomi często mówią, że mam szczęście albo, że zwykle i tak spadam na cztery łapy, nawet jeśli sytuacja nie wygląda najlepiej.

Ostatnio nawarstwiło się u mnie trochę problemów i postanowiłam coś z tym zrobić właśnie pomagając sobie afirmacjami. Dwie sprawy, na których najbardziej mi zależy to zmiana pracy i wynajęcie samodzielnego mieszkania i na tym się też skupiłam. Niestety po ponad miesiącu afirmowania efekty są żadne... Nie wiem, być może coś źle sformułowałam?

Moja przykładowa afirmacja na pracę, to: "Ja, (imię) mam pracę, która daje mi satysfakcję i dobre zarobki." Powtarzana w trzech osobach po pięć razy. Wszystko poparte oczywiście działaniami w tym kierunku. Tak samo z mieszkaniem. Stoję w miejscu i nie wiem, co dalej...

Może ktoś mógłby mi podpowiedzieć, co zrobić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor

Jest powiedzenie: Chciałaby dusza do raju.

To że coś działa nie należy traktować jako złoty środek na wszystkie bolączki. Z swojej strony może zrobiłeś wszystko co możliwe i najlepsze ale są jeszcze warunki niezależne od Twoich chęci i potrzeb. Sytuacja gospodarcza całego kraju lub lokalna może nie sprzyjać pomyślnemu rozwiązaniu w krótkim czasie. Spełnienie stawianych wymogów musi rozłożyć się w czasie.Nawet dobry lek w nieodpowiednim środowisku ma odchylenia skuteczności.

Postawiłeś wysoką poprzeczkę i do jej pokonania potrzebne są odpowiednie siły pochodzące z różnych źródeł. Afirmacje nie są narzędziem w ręku boga, który może wszystko i od razu.

Słowa starej piosenki: "Niecierpliwość złym doradcą, może zepsuć każdy dzień..."

Musisz czekać albo... wygrać szczęśliwy los.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33

Oczywiście to prawda, co piszesz, choć z mojej strony wygląda to nieco inaczej. Sytuacja ekonomiczna kraju- no cóż, raczej nie w tym problem. Ta stagnacja w sprawach, na których najbardziej mi zależy trwa już od dłuższego czasu, dlatego chwytam się różnych sposobów. Afirmacje miały mi pomóc, a niekoniecznie być lekiem na całe zło i zwolnić mnie od działania. Wydawało mi się, że coś nie tak jest z moim nastawieniem, bo ciągle napotykam na opór, pomimo starań, stąd poszukiwanie wsparcia w pozytywnym myśleniu, zwłaszcza że w otoczeniu mam w przewadze pesymistów, którzy z lubością torpedują każdy przejaw entuzjazmu i wszystko, co kłóci się z ogólną atmosferą czarnowidztwa.

Nie oczekuję cudu w krótkim czasie, martwi mnie tylko to, że nie ma żadnych zmian. Sytuacja ani drgnie i nie wiem, dlaczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Botis

Bo to nie jest tak, że prawo przyciągania to nie jedyne prawa, które rządzą na świecie. Poczytaj sobie na temat naprawdę wielkich ludzi, którzy nie mieli łatwego życia, albo ponosili porażkę za porażką by osiągnąć to co mają teraz, ale nie każdy pamięta o tym ile musieli poświęcić, albo jakie trudności mieli w życiu. Choć są i tacy, którzy urodzili się i mają łatwiej w życiu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

Skomentuję to krótkim zdaniem - wszystko w swoim czasie.

A co jeśli w tydzień od początku swojej afirmacji otrzymałabyś mieszkanie ale jakieś rozpadające się, ruina itd? Chyba nie o to Ci chodzi.

Skoro masz wysoko postawiony cel to musisz niestety na efekty poczekać.

A teraz tak 'życiowo': żeby odłożyć 10tys złotych potrzeba więcej czasu niż na odłożenie sumy 1tys zł ;) pomyśl o tym w ten sposób :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33

Z jednej strony zgadzam się, że potrzeba cierpliwości i wielu prób, żeby coś osiągnąć. Nurtuje mnie tylko to, jak to się ma do tego, co przeczytałam w "Sekrecie" odnośnie prawa przyciągania. Podobno dla Wszechświata to bez znaczenia, czy chcesz przyciągnąć coś dużego czy małego. Nieważne, czy to ma być piórko, czy milion na koncie. To tylko mam się wydaje, że na większe rzeczy w naszym mniemaniu potrzeba więcej czasu.

Kiedyś udało mi się przyciągnąć pewną rzecz, z pozoru małą, ale bardzo wtedy ważną dla mnie. Jest to przykład, który najsilniej wrył mi się w pamięć. Byłam w podbramkowej sytuacji i ten przedmiot bardzo mi pomógł. Można powiedzieć, że prawie spadł mi z nieba i to ostatniego dnia, kiedy nie musiałam wydać na niego prawie wszystkich pieniędzy, które mi wtedy zostały. Rzecz niby mała, ale sprawa dla mnie bardzo duża, dlatego tak to zapamiętałam. Zastanawiam się więc, czy dzisiaj też muszę mieć nóż na gardle, żeby coś zadziałało?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

oczywiscie, ze nie musisz :)

ale Wszechswiat zsyła nam 'rzeczy' wtedy, gdy uważa, ze nam są one potrzebne.

Najwidoczniej na chwile obecna Góra uwaza, ze wszystko jest ok, ze zmiana na chwile obecna nie jest Ci potrzebna, ze jesli teraz cos sie zmieni, dostaniesz to co chcesz to np obrośniesz w piórka, pycha stanie się Twoim drugim imieniem itd.

Wszystko w swoim czasie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kobalt60
oczywiscie, ze nie musisz :)

ale Wszechswiat zsyła nam 'rzeczy' wtedy, gdy uważa, ze nam są one potrzebne.

Najwidoczniej na chwile obecna Góra uwaza, ze wszystko jest ok, ze zmiana na chwile obecna nie jest Ci potrzebna, ze jesli teraz cos sie zmieni, dostaniesz to co chcesz to np obrośniesz w piórka, pycha stanie się Twoim drugim imieniem itd.

Wszystko w swoim czasie.

 

Trida. Zajmujesz się magią jako tako czy religią? :)

 

***

 

Ważko, niektóre rzeczy wymagają większego nakładu pracy. Pozytywne myślenie i wymioty tęczą są fajne, ale na dłuższą metę okażą się tylko i wyłącznie dodatkiem z których ewentualnie rozwiniesz bardziej zaawansowaną praktykę i sięgniesz po bardziej zaawansowane techniki, które pomogą zrealizować trudniejsze cele. Tym czasem mierz siły na zamiary i się rozwijaj. Samą afirmacją zmotywujesz głównie siebie do działania. Toż to żaden cud :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33

To ciekawe, co piszesz i być może powinnam pomyśleć o tym, co dzieje się u mnie w kategorii próby lub lekcji. Nie wiem jeszcze tylko, czego właściwie mam się nauczyć. Na większość rzeczy w życiu czekam naprawdę długo, był tylko jeden wyjątek. To nie tak, że znudziła mi się praca, którą mam i chcę nie wiadomo czego albo, że moją willę muszę natychmiast zamienić na pałac. Za góra dwa miesiące może się okazać, że wyląduję na zasiłku wyciśnięta jak cytryna przez obecnego pracodawcę. Całe to zamieszanie źle wpływa też na mój związek.Nic wokół mnie nie jest pewne i raczej się wali niż poprawia. To zakrawa na paranoję, ale czasem czuję się tak, jakby ktoś chciał mi zepsuć wszystko naraz w życiu.

O próżności i pysze nie ma mowy, najbardziej chodzi mi o odzyskanie spokoju i stabilności.

 

Ważko, niektóre rzeczy wymagają większego nakładu pracy. Pozytywne myślenie i wymioty tęczą są fajne, ale na dłuższą metę okażą się tylkoi wyłącznie dodatkiem z którychewentualnie rozwiniesz bardziej zaawansowaną praktykę i sięgniesz po bardziej zaawansowane techniki, które pomogą zrealizować trudniejsze cele. Tym czasem mierz siły na zamiary i się rozwijaj.Samą afirmacją zmotywujesz głównie siebie do dziania.

 

To prawda i może w tym tkwi problem. Jak utrzymać pozytywne nastawienie w sytuacji, która się pogarsza i nie wróży nic dobrego? Jak wytrwać w przekonaniu, ze to wszystko się ułoży i jak nie dać się sparaliżować negatywnym myślom i lękom?

Edited by Kobalt60

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Trida. Zajmujesz się magią jako tako czy religią? :)

hmm... tutaj dłuższa odpowiedź by była ;) nie będę przynudzała.

 

Ooo kochana - Ty jesteś wewnętrznie zablokowana.

Możesz pisać, ze ohh myślę pozytywnie ale tak na prawdę w środku coś 'ciśnie' i to ma przewagę nad Tobą (przykład całkiem fajnie pokazany w filmie 'poradnik pozytywnego myślenia' czy jakoś tak)

Wycisz myśli. siebie.

Oczyśc przede wszystkim umysł, bo stad się wszystko bierze. Przestań żyć w strachu i lęku. Szukaj alternatyw.

 

Jak masz ochotę pogadać to pisz na pw.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33

Szukam, szukam, ale kiepsko coś idzie.

Dziękuję za propozycję :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor
Wydawało mi się, że coś nie tak jest z moim nastawieniem, bo ciągle napotykam na opór, pomimo starań, stąd poszukiwanie wsparcia w pozytywnym myśleniu, zwłaszcza że w otoczeniu mam w przewadze pesymistów, którzy z lubością torpedują każdy przejaw entuzjazmu i wszystko, co kłóci się z ogólną atmosferą czarnowidztwa.

Nie oczekuję cudu w krótkim czasie, martwi mnie tylko to, że nie ma żadnych zmian. Sytuacja ani drgnie i nie wiem, dlaczego.

 

Nie każdy cel osiąga się w locie. Wygląda, że to Twój pierwszy przypadek żółwiego tempa. Możesz próbować ograniczyć się do jednej z tych dwóch rzecz a nie chcieć wszystkiego na raz. Atmosfera otoczenia jest jak pochmurne niebo przez które promienie słoneczne nie mogą się przebić. Widzisz więc, że widoki na sukces nie mają sprzyjającej aury. Sądzę, że masz w sobie dość pozytywnej energii, aby zlikwidować naprzykrzające się opory. Powodzenia!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33

Vinitor, dziękuję za pozytywne słowa :icon_smile: Też sobie pomyślałam, że może za bardzo sie rozpraszam, próbując w jednym czasie załatwić dwie sprawy, ale obydwie wydawały mi się bardzo ważne i trudno było mi wybrać jedną. Jednak chyba tak będzie najlepiej.

Mam w swoim otoczeniu jedną bardzo negatywną osobę, która niestety jest silnie powiązana z moim obecnym miejscem pracy i jakoś nie umiem sobie poradzić z tym człowiekiem. Myślę, że to w pewnym sensie też utrudnia zapoczątkowanie zmian. Najlepiej byłoby dla mnie zakończyć tą relację i odciąć się definitywnie od tej osoby, a do tego konieczna jest właśnie zmiana pracy. I tym sposobem odpowiedziałam sobie właśnie, która afirmacja jest ważniejsza :_haha:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Egon Emomnis

dragonfly33 - druga osoba nie jest w stanie stanąć Ci na drodze do zmian. Jej negatywizm będzie na Ciebie wpływał tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Może więc warto popracować nad własną "odpornością" i zbudowaniem w sobie prawdziwego przekonania, że od Ciebie wszystko zależy.

 

Powołałaś się na film sekret, który przy wielu mądrościach w nim zawartych, jest niestety również produktem nastawionym na sprzedać. Przedstawiono to w formie bajki, której ludzie potrzebowali i dlatego ma takie wzięcie. Nie neguję prawd w nim zawartych, ale jest to utwór niekompletny. Dlatego dodatkowo poleciłbym Ci m.in. techniki medytacyjne i inne, dzięki którym zajrzysz w głąb siebie. Później wszystko będzie prostsze, a pytania "dlaczego?" zamilkną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor
dragonfly33 - druga osoba nie jest w stanie stanąć Ci na drodze do zmian. Jej negatywizm będzie na Ciebie wpływał tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Może więc warto popracować nad własną "odpornością" i zbudowaniem w sobie prawdziwego przekonania, że od Ciebie wszystko zależy.

 

Nieprawdą jest, że wszystko od nas zależy. Poprawnie: dużo od nas zależy. Człowiek jest częścią całości (wszechświata), więc uczestniczy w jego przemianach lecz nie jest absolutnym zarządcą i musi uwzględniać te okoliczności. Oczywiście, uodpornienie się na niekorzystny wpływ czegoś niemiłego wymaga wysiłku i zaangażowania. Na to trzeba czasu. Póki co pada a parasola nie ma. Musi sobie radzić w niezbyt luksusowych warunkach, bo przecież nie od razu Kraków zbudowano.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33
Póki co pada a parasola nie ma.

Zawsze można spróbować nauczyć się tańczyć w deszczu :_oczko:

Zgadzam się- wiele zależy od nas samych, chociaż nie mamy absolutnego wpływu na wszystko. Różne są techniki osiągania wymarzonych celów i chyba chodzi o to, żeby dopasować coś indywidualnie do siebie. Wiele osób doradza medytację, a mi niestety jest bardzo trudno osiągnąć stan wyciszenia i skupienia podczas klasycznej medytacji.

Dziwne to trochę, ale bardziej działa na mnie trening na bieżni (ostatnio postanowiłam zadbać o zdrowie i zrzucić parę kilo). Oprócz spadku wagi mam lepsze samopoczucie, większą pewność siebie, poprawę koncentracji, a jeden pozytyw przyciąga następny. Małe sukcesy motywują do osiągania większych.

Wiem, że wszystko jest procesem. Żeby dojść do celu, zawsze trzeba przebyć jakąś drogę, chodzi tylko o to, żeby nie była to droga przez mękę, ale żeby nawet samo dążenie dawało radość.

Oczywiście wiem, że Sekret jest nastawiony w dużej mierze na zysk. To taka amerykańska propaganda sukcesu, ale wiele założeń jest naprawdę bardzo dobrych. Zetknęłam się także z książkami Louise Hay i nagraniem do książki "Zmień swoje życie w siedem dni". W siedem dni się niestety nie udało, ale pracuję nad sobą nadal :icon_smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor
Z Różne są techniki osiągania wymarzonych celów i chyba chodzi o to, żeby dopasować coś indywidualnie do siebie. Wiele osób doradza medytację, a mi niestety jest bardzo trudno osiągnąć stan wyciszenia i skupienia podczas klasycznej medytacji.

Jestem jak najbardziej `za` takim podejściem. Nie ma uniwersalnych środków i dobiera się je odpowiednie dla siebie a nie pod dyktando innych. Tak to jest, iż człowiek nie jest zaprogramowanym robotem lub wypraską spod tej samej matrycy. Medytacja dobra rzecz ale też nie każdy potrafi grać na tych samych instrumentach. Tym, którym się udaje, nie mogą pojąć, że dla innych jest nieosiągalna. Dla znerwicowanego zupełnie nierealna. Jak sądzę, przydatne są do czegoś konkretne predyspozycje, bowiem i początkujący powinien wiedzieć, że nic na siłę, że dążenie do celu ma mieć formę relaksu. Przymus czy wcześniej, czy później, zemści się z nawiązką. Wygodniejsze małe kroczki niż sus kończący się upadkiem. Naczelną zasadą ma być posuwanie się do przodu a nie frontalny atak. Postęp nie objawia się gwałtownością i owczym pędem od sukcesu do sukcesu. Forsowanie przeszkód lecz nie na miarę wpisu do księgi rekordów Guinnessa.

Ważne, żeby nie stać w miejscu i pomimo wkładanego wysiłku nie tracić przez moment animuszu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest mahadeva

Oczywiście wiem, że Sekret jest nastawiony w dużej mierze na zysk. To taka amerykańska propaganda sukcesu, ale wiele założeń jest naprawdę bardzo dobrych.

W Sekrecie prawie wszystko jest OK poza jednym, to nad czym pracujemy nie przychodzi tak łatwo jak mówią, pod tym względem nabijają nas w butelkę, bo to wszystko wiąże się ze skalą problemu, niektóre swoje afirmacje pisałem przez 3 lata bez oczekiwanych rezultatów, wydaje mi się też, że chciałem trochę iść pod prąd, wbrew swojemu przeznaczeniu, nie zawsze to co chcemy zmienić w swoim życiu, jest dla nas korzystne.

zwłaszcza że w otoczeniu mam w przewadze pesymistów, którzy z lubością torpedują każdy przejaw entuzjazmu i wszystko, co kłóci się z ogólną atmosferą czarnowidztwa

To jest decydująca przyczyna, dlaczego jeśli coś sobie wypracujemy poprzez różne techniki zmiany nastawienia, to po pewnym czasie wracamy do punktu wyjścia. Wszytko by szło o wiele szybciej, gdybyśmy za sobą nie ciągnęli całego balastu starych negatywnych powiązań. Tkwimy w negatywnym polu energetycznym, które nieustannie jest zasilane negatywną energią ludzi, którzy to pole stworzyli, jeśli chcemy wyrwać się z niego, to to pole nas nadal przyciąga i domaga się, byśmy je zasilali swoją energią, jednym ze sposobów na zwycięstwo jest całkowite odcięcie się od tych ludzi, ja zmieniłem miejsce zamieszkania, ale tu też nie wszystko idzie idealnie, bo ten negatywizm tkwi w naszym umyśle, a umysł podąża za nami, ale zawsze pierwszym krokiem powinna być zmiana środowiska, dobrze o tym wiedzą alkoholicy, którzy pragną się wydostać z nałogu, podobnie jest z każdą rzeczą, od której nasz umysł się uzależnił.

Niestety po ponad miesiącu afirmowania efekty są żadne... Nie wiem, być może coś źle sformułowałam?

Prawdę mówiąc, miesiąc to jest nic, w sumie z afirmacjami pracowałem od 1999 roku z małymi przerwami, nigdy nie spodziewałem się efektów już po miesiącu, chyba że pracuje się z jakimś błahym problemem, który można przepracować od ręki. Afirmacje najlepiej wspierać innymi technikami, najlepsze efekty osiągałem poprzez wizualizacje, które stosuję non stop, przykładowo wyobrażam sobie, że jestem magnesem, który przyciąga to, co chcę przyciągnąć, w wyobraźni obserwuję, jak to zbliża się do mnie przyciągane moją magnetyczną siłą. Opis takich wizualizacji można znaleźć w książce "Tworzenie pieniędzy. Klucze do obfitości", można w necie znaleźć ebooka. Należy też wzmocnić czakram podstawy, odpowiedzialny za naszą egzystencję tu na tej planecie, między innymi za pracę czy dach nad głową. Świetne efekty przynosi mi ostatnio praca z kamieniem, czarnym obsydianem, choć trochę się wykosztowałem kupując prawie dwukilogramową kulę, ale momentalni poczułem zmiany w czakramie podstawy. Wydaje mi się, że same afirmacje to za mało, należy robić o wiele więcej, przy różnych technikach istnieje większe prawdopodobieństwo, że któraś z nich zadziała.

Edited by mahadeva

Share this post


Link to post
Share on other sites
malyhasacz

Ja również mam do was pytanie, ponieważ zakładam, że coś źle stworzyłam w mojej afirmacji i nie wiem czy nadal nie popełniłam jakiegoś błędu.

 

Najpierw starałam się oczyścić ze starych, złych uczuć, schematów, pokochać siebie i wybaczyć innym, mam nadzieję, że gruntownie udało mi się to rok temu.

Gdy przeszłam do afirmowania zainspirowałam się http://projektinfinitus.pl/swiadomosc/rozwoj-duchowy/452-jak-osiagnac-szczescie-i-spelnienie-w-milosci-czyli-jak-przyciagnac-wymarzonego-partnera.html tą stroną, kiedyś czytanym Panem Żądło i uznałam, że zawierzę mojej Wyższej Jaźni, bez gadania jej jaki ma być mój partner. W pełnię księżyca raz stworzyłam mapę marzeń, powiesiłam w pokoju i uznałam, że jako dookreślenie celu to wystarczy.

 

No tak, partnera przyciągnęłam. Jest ciepły, miły, ma podobne poglądy, wszystko ok. Ale wierny nie jest i kocha wszystkie kobiety. Nie wiem czy to ma się kiedyś zmienić, czy to tylko taka lekcja by uważać o co się prosi, czy cokolwiek innego.

Ale uznałam, że rzeczywiście nie mówiłam nigdy o wierności, ponieważ uznałam, że to się zawiera w "satysfakcjonującym i dojrzałym związku."., jest to dla mnie absolutnie naturalne w związku.

 

Teraz może przedstawię to co afirmuję (po czasie zaczęłam dodawać kolejne słowa, gdy okazało się, że partnerom tego brakuje)

"Wyższe Ja, żądam, odnajdź mojego ukochanego byśmy mogli być razem w szczęściu i radości, gdyż jestem gotowa na dojrzały, satysfakcjonujący związek z udanym życiem seksualnym, z przystojnym mężczyzną, który jest mi wierny i szczodry względem mnie, gdyż kocha mnie jak nikogo innego na świecie."

 

Przyznaję, że starałam się uważnie wyważać słowa, ponieważ nie chcę nikogo "szalonego z miłości", albo tylko ciemnookiego mężczyznę, czy kogoś kogo zniewolę.

 

Następnie mówię to samo zwracając się na początku "Ukochany, żądam usłysz mój głos, moje wołanie, odnajdź mnie, gdyż jestem gotowa na..(...)"

 

Czy tak zmodyfikowna afirmacja powinna przynieść pozytywny skutek, czy nie zawiera się tutaj jakiś błąd merytoryczny? Pierwsza wersja kończyła się na słowach "z udanym życiem seksualnym." Ponieważ uznałam, że związek który mnie satysfakcjonuje i mam w nim udane życie seksualne sam w sobie musi nieść za sobą to, że partner mi się podoba, czy że jest we mnie zakochany, dba o mnie etc.

Wiem, że najlepiej robić to w trzech osobach i to pisząc, a nie jedynie powtarzając codziennie przed snem, ale nie mam tak ustabilizowanego życia by móc codziennie robić coś więcej.

 

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie uwagi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
vinitor

"Wyższe Ja, żądam, odnajdź mojego ukochanego byśmy mogli być razem w szczęściu i radości, gdyż jestem gotowa na dojrzały, satysfakcjonujący związek z udanym życiem seksualnym, z przystojnym mężczyzną, który jest mi wierny i szczodry względem mnie, gdyż kocha mnie jak nikogo innego na świecie."

 

Przyznaję, że starałam się uważnie wyważać słowa, ponieważ nie chcę nikogo "szalonego z miłości", albo tylko ciemnookiego mężczyznę, czy kogoś kogo zniewolę.

 

Następnie mówię to samo zwracając się na początku "Ukochany, żądam usłysz mój głos, moje wołanie, odnajdź mnie, gdyż jestem gotowa na..(...)"

 

W afirmacji użyłaś słowa "żądam" zamiast "proszę". Nie chcesz poznać kogoś kogo zniewolisz a jednak stawiasz żądania nawet swojemu Wyższemu Ja. Poza tym uporządkuj całość według ważności, priorytetu potrzeb. Sądzę, że na pierwszym miejscu uczucia miłości. Zamiast "szczodry" widzę "oddany", zamiast "kocha mnie" - "aby kochał jedynie mnie". Treść powinna być bardziej przejrzysta, bo jednak "satysfakcjonujący związek" nie odbiera się zbyt jednoznacznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
malyhasacz

Dziękuję za cenne uwagi, postaram się poprawić co trzeba :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd

afirmacje które są zamiesczane na tym forum w części są manipulacją magiczną,

ingeruje to w boski plan na to wcielenie i zmienia ustawienie przyszłości.

Z manipulacją otoczenia trzeba uważać bo sie odbije na nas w późniejszym czasie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
afirmacje które są zamiesczane na tym forum w części są manipulacją magiczną,

ingeruje to w boski plan na to wcielenie i zmienia ustawienie przyszłości.

Z manipulacją otoczenia trzeba uważać bo sie odbije na nas w późniejszym czasie.

Dlatego dobrze jest przy każdej afirmacji dodać 'w zgodzie z (moim )najwyższym dobrem' lub inne zdanie w tą stronę. By nie było to naginanie przyszłość a wypełnianie jej wg jakiegoś tam planu. 'Pomoc' a nie manipulacja.

 

Tak tutaj kłania się zapytanie - a co jeśli 'osoba', do której afirmujemy uzna, ze spełni coś wg jej konkretnego planu na nas a nie konkretnie 'naszego dobra'? Ale na to mógłby powstać osobny temat do dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kobalt60

Od kiedy psychologia jest magia? Witamy w XXI wieku :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd
Dlatego dobrze jest przy każdej afirmacji dodać 'w zgodzie z (moim )najwyższym dobrem' lub inne zdanie w tą stronę. By nie było to naginanie przyszłość a wypełnianie jej wg jakiegoś tam planu. 'Pomoc' a nie manipulacja.

 

Tak tutaj kłania się zapytanie - a co jeśli 'osoba', do której afirmujemy uzna, ze spełni coś wg jej konkretnego planu na nas a nie konkretnie 'naszego dobra'? Ale na to mógłby powstać osobny temat do dyskusji.

 

Czy jest coś takiego jak najwyższe dobro ? Ktoś to widział ? poczuł? Jest dobro i nie ma dobra bardziej dobrego tak jak nie ma miłości bardziej miłosnej czy złota bardziej złotego. Najwyższe - jakie to wzniosłe słowo i jakie miłe dla ego :) od razu z ochotą ego wykonuje swoje najwyższe pragnienia które uważa za najwyższe dobro :)

 

Afirmacja ma być krótka jak strzał emocjonalny, a tu sie robi dekret afirmacyjny na całą strone a4 bo trzeba spełnić wiele zawiłych niuansów żeby spełnić konkretne wyznaczone cele.

 

Magia to kontrola, poczuj spontaniczność, ona otwiera na intuicje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
Najwyższe - jakie to wzniosłe słowo i jakie miłe dla ego :) od razu z ochotą ego wykonuje swoje najwyższe pragnienia które uważa za najwyższe dobro :)

Bo generalnie to ma być miłe dla nas i dla ego :> więc nawet gdyby tym najwyższym dobrem była nasza podświadomość to ona wie jak być powinno i nie sugeruje się tym czy owym. Kolejna rozprawka na kilka stron.

 

Afirmacja ma być krótka jak strzał emocjonalny, a tu sie robi dekret afirmacyjny na całą strone a4 bo trzeba spełnić wiele zawiłych niuansów żeby spełnić konkretne wyznaczone cele.
A znasz powiedzonko - uważaj, co sobie życzysz?

Znam przykład, gdzie chłopak afirmował coś na zasadzie, że chce przestać mieć problemy z widzeniem. No - przestał widzieć w pewnym momencie.

Historia smutna ale prawdziwa. I też wychodził z założenia 'szybka prosta afirmacja' wiec podświadomość / nad świadomość / whatever spełniły jego prośbę po najmniejszej liii oporu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lee_Loo
Witam,

Dużo czytałam na temat pozytywnego myślenia, prawa przyciągania i afirmacji. Wiem, że to działa, bo niejeden raz udało mi się wykorzystać te techniki, żeby coś poprawić w swoim życiu. Znajomi często mówią, że mam szczęście albo, że zwykle i tak spadam na cztery łapy, nawet jeśli sytuacja nie wygląda najlepiej.

Ostatnio nawarstwiło się u mnie trochę problemów i postanowiłam coś z tym zrobić właśnie pomagając sobie afirmacjami. Dwie sprawy, na których najbardziej mi zależy to zmiana pracy i wynajęcie samodzielnego mieszkania i na tym się też skupiłam. Niestety po ponad miesiącu afirmowania efekty są żadne... Nie wiem, być może coś źle sformułowałam?

Moja przykładowa afirmacja na pracę, to: "Ja, (imię) mam pracę, która daje mi satysfakcję i dobre zarobki." Powtarzana w trzech osobach po pięć razy. Wszystko poparte oczywiście działaniami w tym kierunku. Tak samo z mieszkaniem. Stoję w miejscu i nie wiem, co dalej...

Może ktoś mógłby mi podpowiedzieć, co zrobić?

 

Afirmacje afirmacjami, ale podjęłaś jakieś konkretne działania? Czy może recytujesz pozytywne stwierdzenia i czekasz aż los się pomyślnie ułoży?

Dobrze jest mieć pozytywne nastawienie, jasne, ale z drugiej strony każde nasze działanie wpływa na nasze życie. Dlaczego wynajęcie mieszkania jest dla Ciebie problemem? Dlaczego nie możesz zmienić pracy? Po prostu działaj :D Poszukaj co Cię blokuje. Też powtarzam afirmacje, pewnie, że tak - ale u mnie jest to związane z praktyką uważności, praktyką dbania o umysł i trzymania w nim samych dobrych rzeczy (bardzo trudne!).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jacek Bartnicki

Ja nie polecam działania ;)

Nie polecam też typowych afirmacji: "Ja Jacek mam mieszkanie a finanse moje są wspaniałe." Takie afirmacje by mnie tylko irytowały.

 

Polecam natomiast robienie tego co lubisz ;) Polecam mówienie o tym co lubisz ;) Polecam oglądanie filmów, głaskanie kota, spacery, zabawy z dziećmi (one prawie zawsze są szczęśliwe ;D).

 

Afirmacje schowałbym sobie do kieszeni i nawet ich nie używał ;) Przynajmniej nie w taki sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lee_Loo
Ja nie polecam działania ;)

 

Jeśli ktoś nie jest szczęśliwy to może mieć problem z byciem taoistą ;) Chociaż pewnie, najlepiej na luzie dostosowywać się do wydarzeń, bez spiny, takie podejście też mi się podoba najbardziej, a nie wytyczanie coraz to nowych celów, które powodują coraz więcej stresu..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd

A znasz powiedzonko - uważaj, co sobie życzysz?

Znam przykład, gdzie chłopak afirmował coś na zasadzie, że chce przestać mieć problemy z widzeniem. No - przestał widzieć w pewnym momencie.

Historia smutna ale prawdziwa. I też wychodził z założenia 'szybka prosta afirmacja' wiec podświadomość / nad świadomość / whatever spełniły jego prośbę po najmniejszej liii oporu.

No cóż człek sie uczy na błędach, jest zasada by używać tylko pozytywnych słów w afkach.

Jeśli ktoś nie chce pozytywnej typu mam doskonały wzrok lub podobne opcje i woli negatywną wersje typu nie chce mieć ślepoty. Najpierw bym mu polecił afke na mądrość ja jestem mądry i chyba od tego trzeba zaczynać by jak najmniej błędów popełniać

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kobalt60

I co? Ktos stanie sie madry, bo bedzie afirmowal? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lee_Loo

Wychodzi na to, że afirmacje mogą rozwiązać wszystkie problemy świata ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kobalt60

W tunelu rzeczywistosci Bogda zapewne tak, ale tunel za pomoca ktorego postrzegamy swiat, to nie to samo co rzeczywistosc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd
hmm zastanawia mnie Twoja wypowiedź Bogd bo jesli stosujesz regresję to wiesz, że to my sami ustalamy sobie plan na to życie i wcielenie. Afirmacja jest normalnie stosowaną praktyką w regresingu i dobre sformułowana nie jest żadną manipulacją.

dzięki za wreszcie mądry komentarz :) już mnie męczą te zagrywki niskiego ego.

 

A więc odpowiedź:. Jest zarys planu na wcielenie ale swoimi decyzjami możemy plan modyfikować czasem mało czasem dużo, wszystko zależy od tego czy już przerobiliśmy to co było do przerobienia. Dla osób rozwijających sie duchowo jest to oczywiste że w rok czasu można przyspieszyć w rozwoju nawet o kilka wcieleń żyjąc normalnie.

Rozwój duchowy więc jest podróżą przez czas przeszły i teraźniejszy, wtedy wiesz kim byłaś, znasz swoje błędy i słabe strony. Możesz to zmienić, zbudować siebie.

Wtedy masz moc i możliwość zmiany swojego życia.

W regresingu afirmacje stosuje tylko regreser i myśli że jeśli powie klientowi że problem znika raz na zawsze i to odliczy to tak sie stanie, i to jest właśnie przykład manipulacji i zbytniej ingerencji w psychike człowieka.

W moich sesjach regresywnych nie ma afirmacji.

Dobre sformułowanie afirmacji to sztuka, jeśli ta sztuka ingeruje w życie innych ludzi to tworzy karme tego który używa afirmacji manipulującej życiem innych ludzi.

W duchowym świecie jest zasada wolności a jeśli ktoś ingeruje w tą wolność to jest magia.

Wszyscy mnie kochają - to afka manipulująca całym otoczeniem, wtedy alby osoba afirmująca sie wyprowadzi i zamieszka tam gdzie ją pokochają albo jej otoczenie sie podzieli na tych co kocha i na tych którzy ją znienawidzą. Dusze w pewnej częsci nienawidzą wymuszania uczuć do kogokolwiek.

To jeden przykład magii w afirmacji, w tym przypadku magii miłosnej.

 

Granica między magią a afirmacją jest cienka. Jeśli sie manipuluje własną podświadomością i własnym życiem to jest ok bo to swoje życie, ale manipulacja cudzym życiem buduje skutki karmiczne i zniewala na kolejne wcielenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dragonfly33
Afirmacje afirmacjami, ale podjęłaś jakieś konkretne działania? Czy może recytujesz pozytywne stwierdzenia i czekasz aż los się pomyślnie ułoży?

Dobrze jest mieć pozytywne nastawienie, jasne, ale z drugiej strony każde nasze działanie wpływa na nasze życie. Dlaczego wynajęcie mieszkania jest dla Ciebie problemem? Dlaczego nie możesz zmienić pracy? Po prostu działaj :D Poszukaj co Cię blokuje. Też powtarzam afirmacje, pewnie, że tak - ale u mnie jest to związane z praktyką uważności, praktyką dbania o umysł i trzymania w nim samych dobrych rzeczy (bardzo trudne!).

 

Już odpowiadam. Jak napisałam wcześniej, tylko pomagałam sobie afirmacjami. Dobrze wiem, że bez konkretnego działania, to samo się nic nie zrobi. Miałam jednak takie sytuacje, że nawet pomimo bardzo intensywnych działań w jakimś kierunku, nic się nie udało. Postanowiłam więc wspomóc się afirmowaniem, dlatego, że to sprawdziło się wcześniej w paru sprawach, na których mi zależało, a także po to, żeby nie wpaść w negatywne nastawienie i uniknąć efektu "samospełniającej się przepowiedni".

Wynajęcie mieszkania stanowiło problem przede wszystkim z powodu braku mieszkań w rozsądnej cenie. Ten problem jednak już rozwiązałam, zresztą całkiem niespodziewanie. A praca? Cóż właśnie jestem na etapie poszukiwania nowej...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dirty

Moim wielkim problemem jest jak afirmować, by nie naruszyć czyjejś wolnej woli nie nawidzę manipulować ludzmi ale wiem ze nieswiadomie to robie. Nieswiadomie afirmuje od dzicinstwa, ale zapewne tymi poboznymi zyczeniami jak wtedy uwazalam, manipulowalam innymi. Wiec jak afirmowac pewne rzeczy zdarzenia by nie lamac woli nie manipulować.

iedy chce, by ktos mi cos zapomnial i przestał czyms zadreczac, jak afirmować? Kiedy chce sie dobrze bawic z partnerem na imprezie, a wiem ze zazwyczaj sie kłócimy, na takich wypadach, albo rani mnie swoim zachowaniem, jak afirmować? Kiedy chce byc doceniona przez innych, jak afirmować by nie manipulować nikim? Czy kiedy chce koos spotkać i staram sie go przyciagnac na swoja droge myslami, czy to jest juz manipulacja?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Bogd

afirmacja nie jest jedyną techniką otrzymywania tego co sie chce, jest jeszcze modlitwa, w modlitwie możesz prosić własne źródło istnienia o to co pozytywne i dobre. O rozwiązanie problemów w związku w najlepszy sposób dla was obojga. O spotkanie dobrych przyjaciół.

 

Doceń siebie a inni są dla Ciebie lustrem, przeglądasz sie w nich. Trudna to sztuka i raczej dla zaawansowanych w rozwoju.

Manipulacja jest kontrolą a kontrola zamyka na coś dobrego w sobie. Potrzebna jest wtedy spontaniczność, radość, szczęśliwość.

Ale gdy sie pojawia spontaniczność to i błędy i wstyd i cierpienie bo spontan potrzebuje mądrości.

Mądrość zastępuje kontrole i manipulacje i zarazem jest ponad to nisko wibracyjne piekło. Mądrość daje też wiedze jak właściwie i czysto układać afirmacje.

Z tego co piszesz to pewnie mało kiedy afkowałaś szacunek i akceptacje.

U tego faceta faceta nie znalazłem brudnych afirmacji i podaje ciekawe przykłady

a tu inne jego filmiki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...