Jump to content
Lucindella

Jak uciec od mysli?

Recommended Posts

Lucindella

Nie widzialam gdzie umiescic ten post i chyba tu jest dobre miejsce...krotko opisze sytuacje...odszedl w grudniu...w lutym zwiazal sie z inna kobieta i mnie caly czas meczyl tel.i smsami aby mogl wrocic....bo wciaz kocha, a tam mu tak zle,itd...zgodzilam sie,ale nie wykorzystal dobrze tej szansy i go pogonilam...odzywal sie do tamtej...obawiam sie jednak,ze nasz zwiazek ma totalna toksyke, bo mimo tego,ze wiem,ze jest dla mnie nieodpowiedni...nie powiem,ze nie mysle i obawiam sie ,ze on bedzie znowu mnie "atakowal"....jest jakies dziwne przyciaganie miedzy nami...nie wiem jak to sprawdzic, numerologicznie?ja jestem 9 on 3 ...i jak uwolnic sie od niego,jak wygonic go z moich mysli...nie chce sie z nim juz wiazac...do tego nie dopuszcze juz,ale boje sie ze toksyka jest tak silna,ze moze cos sie jeszcze miedzy nami dziac...nie chce...chce uwolnienia,nie wiem jak sobie z tym poradzic...moze macie jakas rade dla mnie,za co z gory dziekuje...poratujcie prosze...co siedzi miedzy nami?!czy to nie zostalo juz przepracowane....?!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fraida

Problem leży tylko i wyłącznie w Tobie,Ty musisz podjąć decyzję czego tak naprawdę chcesz odkładając emocje na bok. Wiem,że łatwo powiedzieć,natomiast ciężej wykonać ale to też kwestia podświadomości,myślisz o nim bo nie umiesz zastąpić tego czym innym,jakimkolwiek zajęciem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida
co siedzi miedzy nami?!czy to nie zostalo juz przepracowane....?!

Aby się tego dowiedzieć musisz podać daty urodzenia.

 

Moze postaraj się znaleźć nowa pasję, zająć się czymś.

I przede wszystkim wyjść do ludzi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella
Problem leży tylko i wyłącznie w Tobie,Ty musisz podjąć decyzję czego tak naprawdę chcesz odkładając emocje na bok. Wiem,że łatwo powiedzieć,natomiast ciężej wykonać ale to też kwestia podświadomości,myślisz o nim bo nie umiesz zastąpić tego czym innym,jakimkolwiek zajęciem.

 

dziekuje za zainteresowanie moimi slowami...nie jest latwo...staram sie robic rozne rzeczy aby zagluszyc te mysli itd....ale najgorszy jest w tym wszystkim caly idiotyzm sytuacji....wiem,ze jest czlowiekiem nieodpowiednim dla mnie i ze nie mozemy juz byc razem szczesliwi....a cos jednak w czlowieku siedzi i to musze z siebie wygonic...wlasnie te jakies chore emocje...nie jest mi latwo..dziekuje jeszcze raz za twoje slowa...

 

Aby się tego dowiedzieć musisz podać daty urodzenia.

 

Moze postaraj się znaleźć nowa pasję, zająć się czymś.

I przede wszystkim wyjść do ludzi :)

 

Tobie tez bardzo dziekuje za zainteresowanie, widze,ze przeczytalo, albo weszlo tu mnostwo osob...ale wy tylko postaralyscie sie mnie zrozumiec....naprawde serdeczne dzieki...

jesli chodzi o daty...moge je podac...czy mozesz sprawdzic ta zaleznosc miedzy nami...jesli bedziesz je miala?o co oczywiscie serdecznie prosze..

a wyjsc do ludzi....ciezko......;-( poki co zajmuje sie czym tylko moge i jak tylko moge wypelniam czas...

Edited by Trida

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

jesli chodzi o daty...moge je podac...czy mozesz sprawdzic ta zaleznosc miedzy nami...jesli bedziesz je miala?o co oczywiscie serdecznie prosze..

a wyjsc do ludzi....ciezko......;-( poki co zajmuje sie czym tylko moge i jak tylko moge wypelniam czas...

Podaj daty, mozesz na pw, ale odpowiedź umieszczę w temacie.

 

A dlaczego ciężko wyjść do ludzi? Umówić się na spacer z przyjaciółmi? Napisz, dlaczego cieżko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Doron

 

....a wyjsc do ludzi....ciezko......;-( poki co zajmuje sie czym tylko moge i jak tylko moge wypelniam czas...

Rozumiem Cię doskonale. Sama przezywam teraz ciężkie chwile i rzeczywiście trudno jest myśleć o czymś innym, czy robić cokolwiek czy właśnie wyjść do ludzi, tym bardziej, że - jak w moim przypadku - dla niego zrezygnowałam z wielu znajomości

Share this post


Link to post
Share on other sites
Doron

I najgorsza dla mnie jest samotność

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Shade

Każdy z nas przechodził w większym bądź mniejszym stopniu przez coś podobnego. Gdy ja miałem podobną sytuację z pewną kobietą to nie mogłem dojść do siebie, zamknąłem się na świat. To był błąd. Po 5mc kumpel postanowił zarazić mnie swoją pasją... kolejne 3 lata spędziłem wśród zwierząt. Dbając o zwierzęta i widzieć ich wdzięczność. Jak reagują na Ciebie to było dla mnie jak zbawienie. Ile to razy się wygadywało pieskowi bądź koniom. Wtedy miałem wrażenie, że nawet mnie rozumieją a przynajmniej tak się zachowywały. Skup się na odczuwaniu miłości, nie wiem jaką masz pasję. Dla jednych jeździectwo to odpowiednia droga, dla innych kolarstwo... Jeszcze inni uwielbiają biegać. Znajdź coś czemu będziesz mogła się oddać :) A jak znów zaczną o nim myśli napływać... to odbij piłeczkę i myśl o Tym co uwielbiasz robić... Mi takie rozwiązanie pomogło wyjść z depresji i wybaczyć;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella

dziekuje wam serdecznie...wiem,ze nie jestem sama z takimi roznymi problemami,ale potrzeba podzielenia sie tym cierpieniem jest silna..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

Luci jest między Wami karma

Twoja droga - 9/36

Jego - 3/12

Wspólna - 3/12/21

 

Przy czym związek o silnej wibracji 3. Poczytaj trochę o tym i uśmiechnij się do engelska, żeby pomógł przy głębszej interpretacji.

Poczytaj też trochę w internecie.

 

Jak coś to śmiało pisaj :)

I przepraszam za zwłokę jednak majówka mnie trochę rozstroiła ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella

serdecznie dziekuje;-)

nie mam pojecia jak to sie czyta,i dziekuje za podpowiedz do kogo sie udac....jest karma wiec....hmmm...no musze poczytac co to oznacza...bede prosic dalej o pomoc..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest björn

Trochę ta relacja taka trójkącikowa...

i z Twojej strony, i z jego strony.

Ale ja jestem jak najbardziej za, żebyście byli razem. To nie jest żadna taka karma, która miałaby rzutować na spierniczenie tego, co do tej pory stworzyliście. :)

 

jednak majówka mnie trochę rozstroiła ;)

Trida trochę pochlała ;):D :winko::iconbananwo8:

Edited by björn

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

En dziękuję za odzwe ;)

Trida trochę pochlała ;):D :winko::iconbananwo8:

Nie, nie pochlałam, bo stronię od alkoholi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella
Rozumiem Cię doskonale. Sama przezywam teraz ciężkie chwile i rzeczywiście trudno jest myśleć o czymś innym, czy robić cokolwiek czy właśnie wyjść do ludzi, tym bardziej, że - jak w moim przypadku - dla niego zrezygnowałam z wielu znajomości

 

no wlasnie i to jest chore...bo w rezultacie poswieca sie cos, czego sie nie powinno robic....ja teraz wracam do relacji ze znajomymi...bo tez byly zatracone przez niego...i w sumie zuwazam jakie tobylo glupie...ale aby to zrozumiec oczywiscie trzeba samemu przezyc...

ciezko mi wyjsc do ludzi,ale coraz lepiej sobie z tym radze...otwieram sie powolutku....wiem,ze musze....w domu niczego sie nie zmieni...staram sie zajmowac czyms , wyjezdzac ,organizowac jak najscislej swoj czas....troche pomaga...samotnosc....oj jest rzeczywiscie okrutna...ale chyba trzeba we wszystkim odnalezc cos dobrego..inaczej mozna zglupiec....;-( trzymaj sie tez dzielnie, ja zaczelam teraz mowic ,ze kazdego dnia jestem blizej tego szczescia,ktore jeszcze mnie czeka ;-) moze tez pomyslisz w ten sposob ?;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trida

Luc super :)

Ważne, by iść do przodu, nawet małymi krokami :)

I zawsze jakieś doświadczenie i mądrość życiowa dla Ciebie :)

 

Powodzenia Rybo ze wszystkim ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Doron
no wlasnie i to jest chore...bo w rezultacie poswieca sie cos, czego sie nie powinno robic....ja teraz wracam do relacji ze znajomymi...bo tez byly zatracone przez niego...i w sumie zuwazam jakie tobylo glupie...ale aby to zrozumiec oczywiscie trzeba samemu przezyc...

ciezko mi wyjsc do ludzi,ale coraz lepiej sobie z tym radze...otwieram sie powolutku....wiem,ze musze....w domu niczego sie nie zmieni...staram sie zajmowac czyms , wyjezdzac ,organizowac jak najscislej swoj czas....troche pomaga...samotnosc....oj jest rzeczywiscie okrutna...ale chyba trzeba we wszystkim odnalezc cos dobrego..inaczej mozna zglupiec....;-( trzymaj sie tez dzielnie, ja zaczelam teraz mowic ,ze kazdego dnia jestem blizej tego szczescia,ktore jeszcze mnie czeka ;-) moze tez pomyslisz w ten sposob ?;-)

 

Dziękuję Ci Kochana za pocieszenie, aż się wzruszyłam. Ja mam ten problem, że ciągle go kocham i ciągle nie potrafię nigdzie wyjść. Zrezygnowałam z wielu rzeczy dla niego , on dla mnie z żadnej. Może bym i chciała wyjść, tak, na pewno chcę tylko, że już nie mam z kim. Jestem sama i w dołku :(

Muszę dać radę z tego wyjść, jakoś i kiedyś może mi się uda

Share this post


Link to post
Share on other sites
RaneeUK2915

A niestety nie karzy chce i potrafi docenić, że coś dla niego się poświęciło, ja dla narzeczonego nie wyjechałam na studia do Warszawy, chodź miałam już miejsce na wymarzonej uczelni, załatwione mieszkanie i prace na weekendy, a on mi mówi że ja nic dla niego nie poświęciłam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella

bo zatracajac sie czasem w niektorych zwiazkach zapominamy o tym ,ze w sumie patrzymy tylko na partnera, aby on byl szczesliwy...a tak naprawde zapominamy o sobie i zmieniamy sie niepotrzebnie...ja powoli odbijam sie od tego i nasza relacja zostaje na stopie przyjacielskiej,co mialo wygasnac...wygaslo...juz dosyc tych wszystkich cyrkow...zmienil sie bardzo,wiec...teraz patrze na siebie...musze, choc nie jest to oczywiscie latwe..ale widze postepy i musze w tym wytrwac...i wszystkim, ktorzy sie borykaja tez z podobnymi problemami...samych serdecznosci ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lucindella
Dziękuję Ci Kochana za pocieszenie, aż się wzruszyłam. Ja mam ten problem, że ciągle go kocham i ciągle nie potrafię nigdzie wyjść. Zrezygnowałam z wielu rzeczy dla niego , on dla mnie z żadnej. Może bym i chciała wyjść, tak, na pewno chcę tylko, że już nie mam z kim. Jestem sama i w dołku :(

Muszę dać radę z tego wyjść, jakoś i kiedyś może mi się uda

 

trzymam za Ciebie mocno kciuki...badz wytrwala i zadbaj o siebie, o swoja psychike,cialo...nie pozwol sie niszczyc...musisz sie koniecznie zaczac podnosic...wstac i isc do przodu....PCHAM CIE ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Doron
trzymam za Ciebie mocno kciuki...badz wytrwala i zadbaj o siebie, o swoja psychike,cialo...nie pozwol sie niszczyc...musisz sie koniecznie zaczac podnosic...wstac i isc do przodu....PCHAM CIE ;-)

Dziękuję Ci bardzo. Już trochę odżywam, zaczęłam myśleć pozytywniej i więcej o sobie, ale nadal tęsknię i z tym jest ciężko się uporać. Jednak wierzę , że damy radę i Ty, i ja :)

Ponoć to nie przypadek, że spotykamy tych ludzi, których spotykamy w życiu i ponoć każda relacja ma czemuś służyć, czegoś nauczyć. Ja poświęciłam temu związkowi 5 lat i nie wiem czemu miało służyć to moje cierpienie i czy czegokolwiek się nauczyłam - gdybym chciała to mogłabym nauczyć się od partnera kłamstw i krętactwa. Na razie próbuję się z tego podnieść. Może i mnie czeka ta prawdziwa miłość gdzieś :)

Pozdrawiam Cię Lucindella i życzę wszystkiego co najlepsze :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Blekitneoczeta

Jestem w bardzo podobnym związku. :-(

Wiem i rozumiem Cię doskonale.

Teraz zastanawiam się czy i ja nie mam związku karmicznego z Bartoszem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ezoforum17

zwiazek o wibracji 3... nic dziwnego, ze pojawila sie trzecia osoba :( znam to z autopsji niestety

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...