Jump to content
Witek D.

Psychiatria, psychologia a psychoterapia

Recommended Posts

Witek D.

Na stronie sporo artykułów, dot. różnic między tym czy jest psychiatria, psychologia i psychoterapia i do kogo się zwrócić w razie określonych problemów

Milena Karlińska-Nehrebecka | NaTemat.pl

 

Tu zwłaszcza ciekawe

Na co pomaga psychoterapia. Twarde fakty | NaTemat.pl

 

Czy da się wyleczyć zaburzenia osobowości? Lekarze psychiatrzy nie są w stanie. Psychoterapeuci leczą. | NaTemat.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Psychoterapeuci też nie są w stanie wyleczyć zaburzeń osobowości - ogólnie trudno mówić o wyleczeniu w momencie, gdy leczymy coś co z założenia jest utrwalone. Psychoterapia rzeczywiście jest metodą z wyboru i w wielu przypadkach daje ogromną poprawę, ale bywa tak, że dochodzi do dekompensacji i człowiek wraca do starych nawyków.

 

Tak przy okazji - są zaburzenia osobowości, które z wyboru leczy się lekami i w których psychoterapia jest nieskuteczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Zaburzenie nie jest z założenia utrwalone, jeśli nie wynika z trwałych zmian w funkcjonowaniu fizjologii mózgu. Jakkolwiek jest to kwestia wyłącznie definicji.

Bywa, tak bywa zawsze gdy nie pielęgnuje się pozytywnych zmian w świadomości, bywa też w innych przypadkach. Czemu? Bo każdy proces nad sobą bywa zawodny, gdy nie ma się pełnej informacji o samym sobie. Jednak takiej zdobywa się więcej w trakcie przechodzenia psychoterapii niż bez niej.

 

Są takie zaburzenia, ale jednak leki są nadużywane z uwagi na brak wiedzy zarówno pacjentów jak i czasem psychologów/psychiatrów w zakresie prowadzenia psychoterapii (pomijając już paranoje w rodzaju szprycowania przedszkolaków psychotropami). I w wielu takich przypadkach psychotropy powinny być czymś, co powinno się brać jako ostatnie, a nie jako pierwsze dla wygody czy by szybciej dopasować pacjenta do zewnętrznego funkcjonowania w społeczeństwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Seid

Zaburzenie nie jest z założenia utrwalone, jeśli nie wynika z trwałych zmian w funkcjonowaniu fizjologii mózgu. Jakkolwiek jest to kwestia wyłącznie definicji.

 

Definicja nie bierze się z odwłoka - opiera się na klinice, przeświadczenie o utrwaleniu nie pojawiło się w definicji tylko dlatego że ktoś wpadł na tak genialny pomysł. Wiele osób koryguje się z wiekiem, ale i tak w ich zachowaniu widac utrwalone mechanizmy i wzorce. Uzyskanie wglądu w czasie terapii umożliwia uświadomienie sobie tych patologicznych wzorców, ich źródla i mechanizmów ich korygowania. Nie oznacza to automatycznie, że ktoś pozbywa się tych mechanizmów - po prostu wie jak im przeciwdziałać.

 

Dobrze widac to chociażby u borderów, kórzy potrafią terapeutyzować się latami (rekordzista, które znam juz 7 lat tak chodzi) i końca terapii nie widac. Pacjent jest zadowolony (bo niby mu lepiej), a terapeuta jest szczęsliwy, bo jak wiadomo 400zł miesięcznie piechotą nie chodzi.

 

Problem z lekami psychotropowymi nie wynika jedynie z ich używania, ale też z ich demonizowania przez wiele osób. Jest to często wynik braku wiedzy i powtarzania utartych stereotypów, które powstały w czasach, kiedy lecznictwo opierało się na dwóch lekach na krzyż. Od tamtego czasu (czyli od lat 50tych XX wieku), trochę się jednak zmieniło, a tymczasem ciągle straszy się ludzi, że wzięcie tabletki skończy się tym, że będą siedzieć, kiwać się, mówić do siebie jak obłąkani i ślinić.

 

I w wielu takich przypadkach psychotropy powinny być czymś, co powinno się brać jako ostatnie, a nie jako pierwsze dla wygody czy by szybciej dopasować pacjenta do zewnętrznego funkcjonowania w społeczeństwie.

 

Leki stosowane są przede wszystkim po to, żeby ulżyć chorym ludziom w cierpieniu. Nie wszyscy moga czekać kilka-kilkanaście miesięcy, aż terapia zacznie działać - zwłaszcza jeżeli ich problem znacznie utrudnia im funkcjonowanie albo powoduje dyskomfort. To, że ktoś chodzi z zaburzeniem rok czy dwa nie oznacza, że może pochodzić kolejny rok, bo leki to fanaberia dla wygody.

 

To, że ktoś nadużywa psychotropów i ordynuje je larga manu nie oznacza, że leki są złe. To raczej w ordynującym je tkwi problem.

Edited by Seid

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witek D.

Seid

Ja jestem za tym by po zdiagnozowaniu problemu zaczynać od psychoterapeuty a nie psychotropów (jeśli nie jest to jedyna opcja). I by mieć świadomość że psychiatra (lekarz) i psycholog nie ma przeszkolenia w zakresie psychoterapii przed udaniem się do któregoś z nich. Nie jest moim celem wchodzenie między relację pacjent-lekarz, ale zachęcenie do tego, by przed udaniem się do któregoś z tych trzech, głęboko zastanowić się, do kogo chce się udać, jakie ma się cele i kto najlepiej je spełnia.

 

Jestem też zwolennikiem tego by dopuszczać do siebie swoje cierpienie, zwłaszcza decydując się na pracę nad sobą. Pewnie że to czasem boli, niektórych do granic wytrzymałości, ale daje to też możliwość głębokiej konfrontacji ze sobą i z problemem. Ja jestem zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć w ten sposób. Wiem że do tego potrzeba wsparcia i świadomości że można na innych liczyć lub dużo samozaparcia i nie od razu jest łatwo, jednak efekt kontaktu ze sobą jaki się dzięki temu ma, jest wg. mnie tego warty. To nie jest "wyzwanie" któremu trzeba podołać ale nad którym warto się zastanowić.

 

Co do trwałości - bo może nie rozumiemy się w kwestii definiowania mojego a twojego, dla mnie trwałość zmian (w sensie jaki użyłem) oznacza nienaruszalność, niemożność odwrócenia, w psychologii trwałość zmian w osobowości to raczej wytrwałość/uporczywość tych zmian i w takim sensie można je nazwać trwałymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...