Jump to content

Zła miłość.


Guest anova
 Share

Recommended Posts

Witam,

bardzo bym chciała, żeby ktoś mi pomógł albo przynajmniej wysłuchał.

W styczniu 2013 roku zakończyłam naprawdę toksyczną relację z pewnym mężczyzną. Kosztowało mnie to naprawdę masę nerwów, łez, smutku. Baaaardzo byłam zakochana, świata poza nim nie widziałm. Byłam poniżana i praktycznie całkowicie straciłam poczucie własnej wartości. Postanowiłam się odciąć i zerwać z nim kontakt, bez słowa. Oczywiście dzwonił, pisał, ale ja pozostawałam obojętna i się udało....Pozornie. Od tego czasu nie potrafię być z nikim. Nie wiem co się ze mną stało, ale wokół mnie była (i nawet teraz jest) masa mężczyzn, a ja każdego odtrącałam. Z nikim nie potrafiłam na dłuższą metę niczego stworzyć, zawsze wszystko kończyło się tym, że po prostu uciekałam i zrywałam kontakt. Jest to chore, bo bardzo bym chciała spotkać w końcu miłość i stworzyć dobry związek. Codziennie się nad tym zastanawiam, co ze mną jest nie tak. Interesują mnie tylko mężczyźni tzw. "nierealni", którzy albo są zajęci, albo mają dziecko. Straciłam już w sumie nadzieję, że kiedykolwiek natrafię na tego jedynego, bo mimo młodego wieku, boję się, ze ta bariera jest nie do pokonania. Myślałam nawet, żeby spotkać się z moim byłym spojrzeć mu w oczy i powiedzieć wszystkie swoje żale. Może powinnam to zamknąć w taki sposób? Chciałabym po prostu wiedzieć, czy to się kiedyś skończy.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że nie jesteś jeszcze gotowa na nowy związek. Dlatego odtrącasz przychylność mężczyzn. Powinnaś dojść do wewnętrznej równowagi, zacząć myśleć wreszcie o sobie, rozpieszczać się. Zacznij od drobiazgów (małe rzeczy, które cieszą - Ty wiesz, co to mogłoby być, choćby ulubione lody, samotny wypad do kina?)

Już sam fakt, że zakończyłaś niedobrą relację świadczy o tym, że jesteś silna i świadoma swojej wartości, a to bardzo ważna informacja dla Ciebie! :-) Po prostu przestałaś godzić się na pewne rzeczy, zachowania..

Postaraj się zrozumieć, że rany po toksycznych związkach goją się wolno, ale Ty jesteś na dobrej drodze:-) Dasz sobie radę i nie wątp w to.

Link to comment
Share on other sites

Ja jestem tego samego zdania, ale wszyscy jakoś na mnie taką dziwną presję wywierają, że nie doceniam tego co mam, że potem już będę sama do końca życia, że jestem suką i takie tam, dlatego już sama zaczęłam myśleć, że może rzeczywiście mam za wysokie wymagania. A niestety zawsze interesują mnie tacy mężczyźni, z którymi na pewno by nic nie wyszło, dlatego to jeszcze bardziej mnie czasem przytłacza.

Link to comment
Share on other sites

A niestety zawsze interesują mnie tacy mężczyźni, z którymi na pewno by nic nie wyszło, dlatego to jeszcze bardziej mnie czasem przytłacza.

 

Prawdopodobnie wybierasz takich mężczyzn, ponieważ Twoja podświadomość podpowiada Ci, że nie odcięłaś się jeszcze od przeszłości. W głębi duszy możesz nie chcieć być z żadnym mężczyzną. Ale z drugiej strony, nie dziwne, że interesujesz się "zajętymi" mężczyznami,bo zapewne w Twoich oczach są wspaniałymi i pełnymi zrozumienia partnerami, którzy potrafią zadbać o kobietę i dać jej bezpieczeństwo - czyli są przeciwieństwem Twojego byłego. Dodaj do tego lęki, które zapewne masz po ostatnim związku i masz obraz siebie na dzisiaj.

Nie słuchaj innych ludzi, olej ich presje. Samotność bywa czasem błogosławieństwem, może uda Ci się zajrzeć głębiej w siebie.

Jestem taka "mądra", bo też mam za sobą toksyczny związek i wiem jak cholernie ciężko z tego wyjść i jak "oprawca" potrafi zatruwać życie, nie pozwala zapomnieć o sobie. Tacy mężczyźni jak ten Twój i mój mają w sobie coś charakterystycznego: oni nie kochają, tylko uzależniają od siebie. Na początku są zafascynowani kobietą, nieba przychylają, są zdolni do poświęceń, snują wielkie plany... Czujesz się tak, jakbyś naprawdę znalazła się w niebie. I to jest pierwszy krok uzależniania. Potem, żądny władzy, zaczyna wymagać od ciebie ogromnych poświęceń, no bo on taki wspaniałomyślny.. Ty musisz być tylko dla niego, jego własnością - zdążył już Cię przywiązać do siebie, więc kolejny krok to osłabianie Twojego poczucia wartości. Ty słabniesz, on rośnie karmiąc się Twoją bezsilnością i poczuciem beznadziei. Zaczyna gardzić Tobą, poniżać, zakazywać, wpajać Ci, że jesteś nikim bez niego. Każda realna próba odejścia kończy się jego błaganiem i płaczem mieszana z agresją, szantażem.

Czyż nie tak było? Zastanów się, jaka wyszłaś z tego związku? Poraniona i lodowata, dlatego zaczynasz zgadzać się z opinią innych ludzi i myśleć o sobie "suka", zaczynasz siebie oskarżać - to właśnie efekt toksycznej relacji. A w czterech literach miej, co inni myślą i mówią o Tobie.

Jeśli nie poukładasz swojego wnętrza, to kolejne związki będą się rozpadały z różnych powodów - albo uświadomisz sobie, że go nie kochasz, bo on taki bez "charakteru" albo podświadomie wybierzesz kolejnego drania. Będziesz "na siłę" szukała szczęścia, wchodziła w kolejne i kolejne aż w końcu stwierdzisz, że musi być z Tobą coś nie tak (właściwie już to stwierdziłaś). A na pewno otoczenie taką opinię wyda.

Ja latami wychodziłam z tego, bo nie uporządkowałam swoich emocji, siebie w środku. Jak wiązałam się z jakimś mężczyzną i kiedy "pies ogrodnika" dowiadywał się o tym, to albo mnie obrażał i wyzywał albo znów "przychylał nieba". I co ja robiłam? Zrywałam znajomość wcześniej czy później. Byłam wciąż na smyczy byłego, wciąż się go bałam. Zresztą, w każdym z tych nowych związków nie potrafiłam otworzyć się na partnera, nie było szans. nie potrafiłam się zakochać. I zupełnie niespodziewanie, całkiem niedawno poczułam się wolna, bo pojawił się w moim życiu ktoś, kto stopił lód. Jestem jeszcze przerażona, ale wdzięczna, bo czuję błogość i spokój, jakby nic się w przeszłości złego nie wydarzyło.

Nie jest mi łatwo tak oficjalnie na forum o tym pisać, ale może w ten sposób pomogę jakoś Tobie i innym w podobnej sytuacji.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o mojego eks, to wiem, że na szczęście na pewno nie będę miała już z nim styczności. Przebywam za granicą i raczej mam zamiar tutaj wrócić na stałe. Dalej nie wiem czy to dobra decyzja, ale chcę spróbować. Boję się po porstu, że już nigdy się nie otworze przed nikim i naprawdę skończe jak stara panna. To jest przykre, że w wieku 21 można mieć tak porytą psychikę przez jeden związek. Najlepsze jest to, że koło mnie jest masa ludzi, przyjaciół, znajomych, bo bardzo łatwo łapię kontakt z ludźmi.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...