Jump to content

Duch kota


Encore22

Recommended Posts

Witam, otóż od jakiegoś miesiąca nęka mnie duch mojego kota, był bardzo kochany przez rodzinę. Do rzeczy, czasem rano słyszę miauczenie mojego kotka za oknem, oczywiście kiedy tam zerknę, to nic nie ma. Czasami też mam wrażenie, że się o mnie ociera. Najdziwniejszym wydarzenie zdażyło się w nocy. Zgasiłem światło, ułożyłem się do snu i nagle poczułem ucisk na brzuchu, jakby ktoś mnie deptał. Kiedy zapaliłem światło, to w tym miejscu był dół, wyglądało to prawie identycznie jak wtedy, kiedy mój kot wchodził mi na łóżko, uczucie też było bardzo podobne. Kotek zmarł w domu, w łazience, zjadł zatrutą mysz. Miał ok. 3 lata. Czy możecie mi doradzić co powinienem zrobić?

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Zapomniałem dodać, że nie tylko ja odczuwam obecność jego ducha, wszyscy domownicy go odczuwają. Sephiro, mogłabyś mi powiedzieć co byś zrobiła na moim miejscu i jakie rozwiązanie byłoby najodpowiedniejsze. Choć sądzę, że zamiast pozbycia się go preferowałbym rozwiązanie odrębne, chciałbym jakoś z nim się kontaktować (chyba wiesz co mam na myśli). Proszę, napisz czy jest to możliwe, często czuję jego obecność, ale nie mam z nim jako takiego kontaktu.

Edited by Encore22
Link to comment
Share on other sites

U mnie tak samo było z duszą mojego psa,który przeżył z nami 19 lat, był u nas w domu przez 3 dni w różnych odstępach czasowych. I wiesz,co pomogło? Powiedziałam,że go Kocham,ale lepiej jak się uda do siebie. Dużo płakałam za nim, czułam się samotna,czułam go ,ze wspiera mnie i żebym nie płakała za nim... I w miarę jak czułam go mimo wszystko to postanowiłam mniej płakać,bo jemu było smutno i trudniej było mu odejść. Na jakieś dw tygodnie przed tym jak dostałam nowego piseka,powiedziałam w eter "nie chcę czuć się sama" no i potem w dziwnych okolicznościach zawitał do mnie Pimpuś - pies bardzo podobny do Azorka.

Link to comment
Share on other sites

Encore22, ja z duchami nie mam nic wspólnego, dlatego rozwiązania ode mnie nie otrzymasz. Aczkolwiek, gdybym sama znalazła się w takiej sytuacji, podejrzewam iż robiłabym to, o czym pisze Dama, po prostu mówiłabym do niego.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Witaj!

U mnie w domu zawsze było kilka kotów, zdarzało się że któryś zachorował i pomimo że robiłam co w mojej mocy i tak nie dało się go uratować. Wszystkie były mi bardzo bliskie. Opłakiwałam każdego z nich, ale nauczyłam się sobie z tym radzić. Wierzę po prostu że one żyją nadal w innym świecie. Każdemu z nich życzyłam po śmierci z całego serca aby znalazły drogę do tego lepszego miejsca i był tam szczęśliwy bardziej niż tu na ziemi. Wierzę że one nadal żyją tylko inaczej. A one czasem przychodzą mnie odwiedzać, widzę jak chodzą po domu, oczywiście nie są tak wyraźne jak za życia są jakby mgiełką. Nauczyłam się z tym żyć i w ogóle mi to nie przeszkadza. Ale przede wszystkim trzeba im pozwolić odejść a nie zatrzymywać ich na siłę swoim żalem i tęsknotą. One muszą odnaleźć drogę na drugą stronę, wtedy wszystko się ułoży.

Link to comment
Share on other sites

Guest Jaga_Wiedzma

Koty to stworzenia żyjące w dwóch wymiarach. Są i tutaj i tam, po drugiej stronie. Być moze Twój kotek nie wie, że utracił już swoja fzyczność i wciąż jest tutaj z Wami. Musisz do niego mówić, i wskazać mu drogę. Kot to zrozumie. Co więcej, jeśli nie było to ostatnie z kocich wcieleń, on do Ciebie wróci jako inny fizycznie kot.

Wiem co musisz czuć, ja z moją kocica mam bardzo silną, niemal magiczną więź. Czasem odczuwam coś popzrez nią.

Być moze i u Ciebie było podobnie, teraz musisz kotu uświadomić, ze jego dwuwymiarowość się chwilowo skończyła i musi iść dalej.

Link to comment
Share on other sites

koty to wspaniałe i magiczne zwierzaki. Mój ma taki strasznie świdrujący wzrok, zawsze się zastanawiam co on we mnie widzi. Niesamowite dla mnie jest to jak się rozumiemy, kiedy mnie coś boli czasem już natrętnie chce leżeć na tym miejscu, ja po nim też widzę jak coś jest nie tak

 

Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z nim tak jak doradzają ci inni na tym forum. życzę powodzenia :)

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Mam takom samom sytuację. dzień przed sylwestrem rozjechało mi ulubionego kota. I dzieje się wszystko to co czytałam powyżej. Nie tylko ja to widze i odczuwam ale również córka i brat bliźniak tego kotka. Dziś przez przypadek duch mojego kota został zamknięty w sypialni i jego brat zaczoł dobijać się okropnie do tych drzwi i miałczeć. Córka otworzyła drzwi sypialni i ja zawołałam zmarłego kotka i przypuszczam że wyszedł bo brat się od razu uspokoił. W drugim pokoju tam gdzie zawsze lubiał siedzieć nagle spadła miska z kwiatkiem a leżała przy samym oknie.

Pytałam księdza o różne zdarzenia i powiedział że kot nie ma duszy a nam się wszystko wydaje bo za nim tęsknimy.Jest dużo przypadków które można by opisywać: mgiełki ocieranie się o nogi kroki idące .Czy jeszcze ktoś miał taki przypadek czy my co tu piszemy to zwariowaliśmy?

Link to comment
Share on other sites

  • 11 years later...

Jakieś 8 lat temu miałam kota. Zdechł bo zachorował tak, że nie udało mu się pomóc. Nadal go czuję... Czasami jakby skakał mi na plecy! Więc albo koty mogą być duchami albo wszyscy na raz ześwirowaliśmy przez tęsknotę. Myślę, że wraca dlatego, że za nim mocno tęsknię i to nie daje mu spokoju. Próbuję się z nim jakoś pożegnać ale nie wychodzi... poprostu trzeba się jakoś pogodzić z jego śmiercią... jeśli to nie pomoże to nie wiem.

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

  • 2 years later...

Cztery dni temu musiałam uśpić moją kotkę, piękne i bardzo mądre zwierzę, moja jedyna i najwierniejsza przyjaciółka. Nowotwór płuc, nic nie można było zrobić. Nie mogła oddychać. Na początku myślałam że to zwidy z rozpaczy po jej stracie. Kilka razy widziałam jak wchodzi do pokoju, tak jak to zawsze robiła. Nie wierzyłam. Dzisiaj kiedy leżałam na kanapie zobaczyłam ją znowu, leżała wyciągniętą na dywanie blisko mnie, dokładnie tak jak za życia. Nigdy nie widzę jej wprost, zawsze kontem oka, kiedy się odwracam żeby ją lepiej zobaczyć to znika. Tęsknota jest straszną nie chcę i nie potrafię powiedzieć żeby odeszła. Kiedy umierała mówiłam jej że ma do mnie wrócić i jest. 

  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

Współczuję. Ja też widziałam swoją uśpioną suczkę, I zapewniam - to nie były zwidy. To był widok niczym błysk flesza.

Link to comment
Share on other sites

Dzisiaj ją słyszałam. Myślałam że to któryś z pozostałych kotów bo mam jeszcze dwa ale odgłosy dobiegały z drugiego pokoju a koty siedziały przy mnie. Zawsze jak szłam oglądać telewizję to ona kładła się w drugim pokoju na stole noni chrapała. I dzisiaj jak tylko włączyłam telewizor to usłyszałam to chrapanie. Felicjan siedział przy oknie balkonowym i polował na gołębie, a Rudzia się myła po kolacji więc żadne z nich. W pozostałej części mieszkania nikogo nie było. 

 

Kiedy już wiedziałam że Fusia jest chora i nikt nie potrafi jej pomóc, kiedy leżała i nie mogła nabrać wystarczająco powietrza. Prosiłam ją żeby do mnie wróciła. 

Link to comment
Share on other sites

Gdy umarła moja pieseła, przez jakiś czas słyszeliśmy, jak dalej się kręci po domu. W pierwszym przypadku, który jeszcze pamiętam, siedziałem z siostrą i matką w „dużym pokoju”, i cała trójka usłyszała psie pazury na kuchennej podłodze.

Innym razem znów ja, i moja siostra usłyszeliśmy, jak psina wskakuje na swój ulubiony fotel i zaczyna się tam kokosić :) .

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...