Jump to content

Twórczość Pewnego Chłopaka.


Guest Jacek Bartnicki
 Share

Recommended Posts

Guest Jacek Bartnicki

Zakochany.

(przy ognisku nocą).

 

- Byłeś Ty kiedyś tak zakochany?

Spytał mnie wtedy gdy pod gwiazdami

razem staliśmy.

- Co masz na myśli?

 

- Wtedy gdy patrzysz, wzrok jego błyszczy,

gdy się w płonące drewna wpatruje.

- Wtedy gdy patrzysz? - za nim powtarzam.

- Wtedy gdy patrzysz...znaczy gdy czujesz.

 

Chwilę milczenia ptak gdzieś z oddali,

swoje krakanie echem odbija.

Ognisko płonie, jesteśmy sami

a mi się nagle coś przypomina.

 

- Pamiętam wtedy...

- Chciałem powiedzieć...

- Proszę ty powiedz...

- Nie, to ty zacznij.

 

- Pamiętam taką jedną dziewczynę...

(On się uśmiecha, wiem co to znaczy).

 

- Ty ją spotkałeś?

- Tak przez internet.

- No więc wysiłki twoje daremne...

 

- Nie znasz historii!

- No bo nie muszę. Ty w internecie zatracisz duszę!

 

Chwilę milczymy, kiełbasa skwierczy.

(Jego jest czarna niemiłosiernie).

- Ale spieczona, powtarzam w myślach.

A ta dziewczyna...wygląda pięknie.

 

- Gdzie ją poznałeś?

- No na portalu...

- Weź mi kiełbasę masłem posmaruj!

 

(Sięgam po masło, pudełko wielkie).

- A ma na imię...

- Wygląda pięknie?

- A ty o jednym! - na przyjaciela

długo spoglądam, złość mi przechodzi.

 

- Znam ja tę miłość (bierze kiełbaskę).

- To mi wytłumacz...o co w niej chodzi!

 

- O co? W miłości to przecież proste...

(chrupiąc kiełbaskę)...Ty jesteś chłopcem...

 

(Ale on zaczął...lecz nie przerywam...

i czekam, ciekaw co dalej powiem).

 

- Ona dziewczyną... I wezmę twoją!

- Moją?

- Kiełbasę.

- Bierz...Mów! No dalej!

 

- Mówię już, iskry w niebo strzelają,

on z twarzą mędrca na pieńku siedzi.

Cienie i światła na jego twarzy...

Wygląda jakby znał odpowiedzi!

 

(Jemu zaufam...to mówi Dusza).

 

- Czasem jest..pauzę tu robi długą.

(On je kiełbaskę a ja się patrzę).

-... że chłopak kiedy dziewczynę pozna...

- To może lepiej ja teraz zacznę!

 

Wstaję (w kolanach głośno chrupnęło).

Wstaję, zamierzam dokończyć dzieło!

 

- Piękna dziewczyna, aż dech zapiera...

- A znak zodiaku?

- Cicho...nie teraz!

 

- No znak zodiaku, czy pasujecie.

- Ona jest baran...ja panna...

- Przecież!!! - On podskakuję, ja przerażony,

szybko rozglądam się w obie strony.

 

- Struchlałem...

- Czemu?

- Twoim podskokiem...

- Skoczyłem?

- Trochę... (niepewnym głosem).

 

- A to z radości.

- A czemu?

- Słuchaj. Panna i Baran, pasuję tutaj!

 

- A jesteś pewien? - Serce raduje, i rośnie w piersi,

ten mój przyjaciel... Pełen podziwu jestem dla niego...

Taki jest mądry...

- To znaczy... raczej.

 

- Raczej! - Godzina moja wybiła,

serce mi pęka... Moja dziewczyna...

 

- Znaczy, no chyba... oczy mu błyszczą,

(może się najadł za dużo, nie wiem).

Chwilę nos marszczy, cicho mamrocze, i nagle głośno:

- Tak jestem pewien!

 

(Ulga...na chwilę).

- I tylko tyle?

- Tyle wystarczy...Baran jest warty...I tej miłości...

I Ciebie znaczy.

 

Ten mój przyjaciel...Taki kochany...

A jaki mądry...Tyle się znamy...

A nie wiedziałem...

- Już powiedziałem! Sprawa skończona.

 

- A wyjdzie za mnie, szybko go pytam,

na poczekaniu, nim zmieni zdanie.

- A to zależy, na twoim miejscu,

to jej bym zadał takie pytanie.

 

Chwile milczymy, ta coraz dłuższa,

odczuwam serca mego wołanie...

Zaraz przestanie.

 

- Zobacz kto idzie!

- Kto? Z której strony? - Głosem go pytam,

tak przerażonym.

 

- To Cappuleci, pochodnie mają.

Po co tu idą?

- Nie wiem.

- Spytają...

 

- Ja do nich powiem, znaczy przemówię...

Widziałem, że się ktoś do nas zbliża!

- Witajcie.

- I wy...choć nie proszeni, usiądźcie obok.

- Precz z naszej ziemi!

 

- Zwady nie chcemy...

- Ale szukacie!

(Mój przyjacielu, trzeba inaczej!)

 

- Mości panowie, tak z uprzejmości,

co moje serce nią przepełnione.

 

- Ale gagatek!

- Co to za jeden? To nie Romeo?

- Może.

- Ej chłopcze!

 

- Tak jam Romeo (mówię to z dumą,

bo imię moje tak będzie znane...

Gdy się dowiedzą... O tej miłości...

i o dziewczynie, co pokochałem).

 

- Ej chłopcze, co ty i twój pachołek...

- A mój przyjaciel aż czerwienieje -

Co tu robicie?

- Siedzieć nie wolno?

- A proszę...Można...Wy chyba śnicie!

 

- To nasza ziemia, zaraz odejdźcie -

Mi się ten pomysł podoba przecie.

A mój przyjaciel za szablę chwyta.

I nią wywija...Jednego siecze...

 

- I ja bym pomógł (nie umiem walczyć).

- No wstawaj chłopcze, snu już wystarczy.

 

- Zasnąłem?

- Pewnie. Patrze ognisko, ledwie się pali,

prawie dogasa.

A mój przyjaciel gotów do drogi, stoi nade mną...

- A gdzie kiełbasa?

 

Poszliśmy - Serca mego wołanie,

ciągle odczuwam i coraz dalej.

Choć odejść mogę to czuję ciągle.

 

O tej wyśnionej, mojej kochanej...

To dla niej mógłbym dalekie kraje...

Taka dziewczyna... rzadko się zdarza...

A te uczucie to miłość? Prawda?

 

- Prawda.

- Więc ja już może zamilknę.

Com miał powiedzieć to przekazałem.

Całą historię mógłbym w dwóch słowach:

bo ja się mocno tak zakochałem!

 

- To cztery słowa!

- Cicho!

- Od nowa...mam opowiadać?

- Nie boli głowa!

 

The End

Edited by Jacek Bartnicki
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...