Skocz do zawartości

Choroby// moje lamenty/ dla wytrwałych:D


Arcan

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Jak będzie przebiegała moja walka z chorobami?

 

diabeł, królowa denarów, 10 mieczy

 

Mogę przegrać.. wydam trochę na leczenie w królowej denarów... ale te 10 mieczy.. 10 mieczy pokazują mi koniec, kres.. Szczerze mówiąc lepszy byłby tutaj sąd jako odrodzenie, czy choćby 4 miecze jako dojście do siebie... Diabeł mnie mocno trzyma i nie chce puścić... królowa den to ja. te 10 mieczy to zagadka

 

jaki jest sens cierpienia, który przeżywam w związku z chorobami?

Jaki jest sens zamieszczania tego pytania w interpretacjach rozkładów?

Edytowane przez Czarownica
REGULAMIN.
Napisano
Jak będzie przebiegała moja walka z chorobami?

diabeł, królowa denarów, 10 mieczy

No walka będzie trochę nierówna niestety ale Ty bd wytrwała.

Walki nie przegrasz wg mnie ani nie wygrasz. Takie na równi. Raczej w bólach utrzymasz obecny stan.

Gość MaryjaMagdalena
Napisano

Kurcze felek trochę byle jakie te karty jak na poprawę zdrowia. Diabeł, Królowa Denarów, 10 Mieczy - wygląda to tak że poprawa w zdrowiu ani się nie posuwa ani ni cofa, wygląda mi to w tych kartach jakbyś miala chorobę przewlekłą, stany zapalne nawracające, lub taką której wyleczyć się nie da, jedynie zaleczyć. Nie wnikam na co chorujesz, ale karty odbieram jako chorobę związaną z poruszaniem + układ nerwowy.

 

Dużo zdrowia życzę.

Napisano
Jak będzie przebiegała moja walka z chorobami?

(Rozumiem, że chodzi o jakiś zespół chorób - nie musisz odpowiadać.)

Karta diabeł pokazuje, że jesteś niewolnikiem swojej choroby/ chorób i nie wyswobodzi się łatwo. Będziesz cierpieć i narzekać, czasem będziesz popadać w rezygnację. 10 mieczy mówi o kontynuowaniu przeszłości - nic się nie zmieni. Nauczysz się z nimi żyć, będziesz konsekwentna w działaniu (leki, dieta, terapia) i rzetelnie będziesz pracować nad sobą. Masz w sobie optymizm, który niesie lepsze jutro.

3mam kciuki

Napisano

Ciężko to wygląda. Będziesz sobie z nimi jakoś radziła i może Cię to trochę kosztować, ale choroby pozostaną.

Napisano

Diabeł to trudny przeciwnik, ale QDenarów nie jedno przetrzyma - bo super silna i super inteligentna babka.

10 mieczy na końcu rozkładu zamyka/konczy problem - to osiągnięcie "dna" - po którym człowiek się podnosi z godnością i nową świadomością.

 

Wola walki oraz świadomość siebie/dla siebie - doda Ci sił w przetrwaniu najtrudniejszych chwil.

Jeśli będziesz walczyć do końca, wręcz do utraty sił - to wygrasz/10 mieczy/.

Powodzenia Arcano.

Gość grimmoire
Napisano

więcej tu widzę o samych chorobach, coś przewlekłego lub genetycznie uwarunkowanego, co Cię nie opuści, walka trudna i nierówna, ale Królowa denarów daje nadzieję na okresy spokoju, remisji

Napisano (edytowane)

Depresja i nerwica...Powstałe z zaburzeń osobowości... Ostatnio odkryłam,że w mojej rodzinie to ''popularne'' choroby

 

Wczoraj miałam już myśli samobójcze, bo nic nie pomaga

Edytowane przez Arcan
Napisano

Jak będzie przebiegała moja walka z chorobami?

 

diabeł, królowa denarów, 10 mieczy - na własną rękę sobie nie poradzisz. Idź do specjalisty i dobierz odpowiednią farmakologię.

Napisano

 

Wczoraj miałam już myśli samobójcze, bo nic nie pomaga

Moim zdaniem karty właśnie to pokazały - 10 mieczy - chęć zakończenia tego w sposób gwałtowny. Diabeł przy Królowej monet mówi, że to się mocno zakorzeniło w Tobie i "zjada Cię" od środka. Masz szansę poradzić sobie z problemem, choć łatwo nie będzie przy tym Diable. Z HB masz kartę Rydwan, która każe iść do przodu zostawiając za sobie stare, bezużyteczne sprawy. Wszystko przed Tobą Arcan, tylko nie zamykaj się w sobie i uwierz w siebie, w swoje możliwości, bo naprawdę masz ogromną szansę uporać się z problemem. Może wyjedź gdzieś, zmień otoczenie, choćby na krótko - to pozwoli Ci spojrzeć na problemy z innej perspektywy..

Napisano

Czarownica, napisałam post i go nie dodało o_O

 

Ja biorę leki. Już nie pierwszy raz. Może poproszę psychiatrę przy kolejnej wizycie o zmianę na jakieś inne... bo te już nie działają jak kiedyś

 

Może faktycznie te 10 mieczy mówiło o moim nastroju...

Napisano

Mnie się wydaje, że skoro masz takie stany, o jakich piszesz, to najzwyczajniej w świecie obecna farmakologia kompletnie nie działa (w kartach nic nie przemawia za tym, jakoby coś dobrego z zewnątrz łagodziło Twoje stany, więc obstawiam, że wręcz obecny dobór leków może powodować Twoje doły - koniecznie to przedyskutuj z lekarzem)

Napisano
Jak będzie przebiegała moja walka z chorobami? diabeł, królowa denarów, 10 mieczy

 

Spojrzałam ponownie na Twój rozkład nie sugerując się Twoją interpretacją - i widzę to zupełnie inaczej.

- w DIABLE czujesz się uwiązana, spętana i jesteś pod presją Kogoś... - mam więc pytanie? - Kim jest ta kobieta/QDenarów/, która Cię tak zapętla??

- to nie Ty wyszłaś w tej karcie, ale kobieta, która ma bardzo zły wpływ na Ciebie i od której jesteś w dużym stopniu zależna.

Kimże Ona jest? - matką? która Cię wspiera finansowo?, szefową - która Cię szantażuje? - może przyjaciółką, której się doskonale wiedzie? - pomyśl..

 

10 mieczy, tak jak wcześniej napisałam to osiągnięcie "dna psych", po którym człowiek sobie uzmysławia swoje błędy/ lęki i MUSI się podnieść aby funkcjonować!!

- 10 mieczy to jak Koło Fortuny - oznacza to, że taki stan miewałaś już i doskonale wiesz, że z dołu się wychodzi na powierzchnię.

 

Musisz się rozprawić z sytuacją/Diabeł, QDenarów/ - która trzyma Cię w szachu i nie pozwala być po prostu SOBĄ!.

DIABEŁ zawsze daje obustronne korzyści - masz je więc i Ty w kontakcie z tą panią/kimkolwiek jest/.

Jeśli się od niej odetniesz i staniesz się w pełni odpowiedzialną za siebie osobą, to uzyskasz świadomość/Asa Mieczy/ - po 10 mieczy

- jednym słowem wyzwolisz się z wpływu QADenarów.

 

Powodzenia:)

Napisano
Mnie się wydaje, że skoro masz takie stany, o jakich piszesz, to najzwyczajniej w świecie obecna farmakologia kompletnie nie działa (w kartach nic nie przemawia za tym, jakoby coś dobrego z zewnątrz łagodziło Twoje stany, więc obstawiam, że wręcz obecny dobór leków może powodować Twoje doły - koniecznie to przedyskutuj z lekarzem)

Kiedyś brałam fluoksetyne. Działała rewelacyjnie, byłam zadowolona. Niestety, przerwałam leczenie.

Po jakimś czasie wróciłam, zaczęłam brać parogen i hydroksyzyne. Przez rok brałam. Było ok. Znów zrezygnowałam z leczenia.

Zaczęłam brać fluoksetyne. Było super i ... tu uwaga... znów odeszłam.

W grudniu wróciłam i znów zaczęłam brać leki. Fluoksetyne i hydroksyzyne. I tutaj szok, bo fluo przestało na mnie działać! Jak kiedyś było na niej rewelacyjnie, tak teraz nic

 

Poproszę o zmianę

Napisano
Mama... pomaga mi finansowo.

Pomaga Ci finansowo - a czy Tobie to wystarcza? - czy zawsze tak było? , że jej uwaga skupiała się tylko na tym - że masz spełnione podstawowe potrzebyjes-

- tzn. - posiłek masz, kaska na potrzeby jest, a.. z tymi uczuciami.. to trochę jakoś nie wychodziło, bo... była zajęta pracą lub tak jakoś nie umiała okazać tej miłości - której dziecko potrzebuje?? -

-- sięgnij pamięcią jakie miałaś dylematy nastolatki - kobiety wkraczającej w realny świat? - czy miałaś wsparcie matki?

- czy też Z GÓRY Miałaś narzucone - co masz robić. Czy było np. Coś za coś? - czysty materializm? - np. jak umyjesz naczynia to dam Ci na kino...

 

Wypytuję, bo Twoje pytanie sięga przeszłości, dawnych obciążeń i wymaga głębokiego wejrzenia w Twoje problemy.

Napisano

Arcano - leki typu Fluoxetyna podwyższają poziom serotoniny we krwi - co w przełożeniu praktycznym powodują, że mniej płaczesz/jeśli miewasz takie stany/

oraz "zobojętniają świadomość" Twoich problemów/myśli - które Cię nie opuszczają.

Twoje Widzenie Świata/przyszłości LEKI nie załatwią ---- One tylko zmniejszą Twój Ból odczuwania tego, w czym widzisz problem - problemem jest sens życia!!.

 

Dlatego skup swoją uwagę na DIABLE, który jest przyczyną/winowajcą Twojego stanu.

Dopóki się nie wyzwolisz z jego wpływu i będziesz trwać mimo woli w sytuacji, która w jakiś sposób jest Ci na rękę!! - to będziesz się pogrążać świadomie/10 m/,

 

Od Ciebie więc zależy, czy wystarczy Ci sił aby się odciąć od wszystkiego/wszystkich co Cię uzależnia/trzyma.

Bardzo trudna to walka i wymaga od Ciebie Ogromnego wysiłku!! - ale to jedyne wyjście, abyś zaczęła żyć Swoim Życiem.

Życzę dużo wytrwałości i Decyzji!!

Napisano
Pomaga Ci finansowo - a czy Tobie to wystarcza? - czy zawsze tak było? , że jej uwaga skupiała się tylko na tym - że masz spełnione podstawowe potrzebyjes-

- tzn. - posiłek masz, kaska na potrzeby jest, a.. z tymi uczuciami.. to trochę jakoś nie wychodziło, bo... była zajęta pracą lub tak jakoś nie umiała okazać tej miłości - której dziecko potrzebuje?? -

-- sięgnij pamięcią jakie miałaś dylematy nastolatki - kobiety wkraczającej w realny świat? - czy miałaś wsparcie matki?

- czy też Z GÓRY Miałaś narzucone - co masz robić. Czy było np. Coś za coś? - czysty materializm? - np. jak umyjesz naczynia to dam Ci na kino...

 

Wypytuję, bo Twoje pytanie sięga przeszłości, dawnych obciążeń i wymaga głębokiego wejrzenia w Twoje problemy.

 

Przywykłam do tego. Moja matka potrafiła zrobić niesamowitą awanturę... zbić mnie tak,że miałam krwiaki... podejrzewam,że to bicie mnie wpędziło w nerwicę... no i krzyki... Ciągle żyłam w strachu

Kiedyś zrobiła mi jedną awanturę... a następnego dnia... dała mi na spodnie... akurat pieniądze mi zawsze dawała... miałam drogie rzeczy... koleżanki nawet mi zazdrościły

 

Więc jej uwaga skupiła się chyba na tym co miałam, a nie kim byłam

Napisano (edytowane)
Arcano - leki typu Fluoxetyna podwyższają poziom serotoniny we krwi - co w przełożeniu praktycznym powodują, że mniej płaczesz/jeśli miewasz takie stany/

oraz "zobojętniają świadomość" Twoich problemów/myśli - które Cię nie opuszczają.

Twoje Widzenie Świata/przyszłości LEKI nie załatwią ---- One tylko zmniejszą Twój Ból odczuwania tego, w czym widzisz problem - problemem jest sens życia!!.

 

Dlatego skup swoją uwagę na DIABLE, który jest przyczyną/winowajcą Twojego stanu.

Dopóki się nie wyzwolisz z jego wpływu i będziesz trwać mimo woli w sytuacji, która w jakiś sposób jest Ci na rękę!! - to będziesz się pogrążać świadomie/10 m/,

 

Od Ciebie więc zależy, czy wystarczy Ci sił aby się odciąć od wszystkiego/wszystkich co Cię uzależnia/trzyma.

Bardzo trudna to walka i wymaga od Ciebie Ogromnego wysiłku!! - ale to jedyne wyjście, abyś zaczęła żyć Swoim Życiem.

Życzę dużo wytrwałości i Decyzji!!

 

Wiem,że to ode mnie zależy. Tylko ja już w wieku 6 lat (po wyprowadzce od babci i zamieszkaniu z rodzicami) zaczęłam mieć problemy psych. Teraz mam 26 lat. Po 20 latach walki z tym diabłem już miewam myśli 10 mieczowe

 

 

Aaa.. zapomniałabym. Niiwa, wśród moich znajomych bazowało kiedyś przekonanie,że takie choroby to jakiś wymysł. Że ''to nie choroby''. Dlatego bardzo późno zgłosiłam się na terapię. Jak byłam nastolatką to się cięłam, brałam lekki, a ludzie kwitowali to słowami ''szpan, bunt młodzieńczy'' etc

Edytowane przez Arcan
Napisano

Nie wiem jakie to schorzenie, ale na podstawie tych kart to chyba masz jakieś dolegliwości bólowe. Myślę, że będzie Ci ciężko to zakończyć.

Napisano
wśród moich znajomych bazowało kiedyś przekonanie,że takie choroby to jakiś wymysł. Że ''to nie choroby''. Dlatego bardzo późno zgłosiłam się na terapię. Jak byłam nastolatką to się cięłam, brałam lekki, a ludzie kwitowali to słowami ''szpan, bunt młodzieńczy'' etc

 

No to akurat nie wśród Twoich znajomych, tylko ogólnie w polskiej, zaściankowej mentalności. Dopiero od niedawna możemy obserwować małymi krokami idące zmiany w kierunku uświadamiania ludzi co do chorób psyche. Gdy masz raka nikt nie powie "Co? Przesadzasz, nie wyglądasz", a tu jest problem, bo i "szpan" i "użalanie się nad sobą" i "wzięłabyś się do roboty to by Ci się odwidziało depresji" etc. Co tylko potęguje wrażenie, że człowiek jest skazany na samotną szarpaninę.

 

Ciężka sprawa, bo ugruntowana w Twojej przeszłości, ale znam ludzi, którzy mieli ją BARDZO spapraną i udało im się ogarnąć swoje demony, czego i Tobie życzę.

Napisano

Niiwa dobrze napisała - tu jest konieczność przepracowania relacji z matką. Po pierwsze, powinnaś uniezależnić się od mamy - da radę nie korzystać z jej pomocy finansowej?

Napisano

Arkano

Czyli chodzi o matkę oraz toksyczne z nią relacje - mogę tylko współczuć Tobie dzieciństwa, którego doświadczyłaś - pozostawiło to ślad/rysę na psychice,

teraz jesteś dojrzałą kobietą, która nadal odczuwa jak dziecko brak miłości :(

Arkano

- przede wszystkim terapia u dobrego psychoterapeuty/psychologa pomoże Ci rozprawić się z bolesną przeszłością, same leki nie pomogą/jak pisałam/.

Jeśli wspomagasz się alkoholem w trudnych chwilach - to sama już doskonale wiesz, że to "pocieszacz krótkotrwały" - a problem zasadniczy trwa.

10 mieczy jest przełomem, który osiąga dna i musi się odbyć w Tobie.

 

Potrzeba Ci motywacji, wsparcia oraz zrozumienia - samej trudno Ci się będzie z tego wyrwać.

Szukaj więc pomocy przede wszystkim w terapii.

Pozdrawiam ciepło i życzę energii do działania, abyś poczuła twardy grunt pod swoimi nogami.

Napisano
Niiwa dobrze napisała - tu jest konieczność przepracowania relacji z matką. Po pierwsze, powinnaś uniezależnić się od mamy - da radę nie korzystać z jej pomocy finansowej?

 

Jeszcze trochę popracuje, pospłacam długi i mam nadzieje,że stanę na nogi. Kiedyś sama się utrzymywałam, ale potem wpadłam w kłopoty i musiałam zwrócić się o pomoc finansową.

Tylko,że ja nawet psychicznie czuje jej bicz nad sobą:/

Napisano

Niiwa, siedziałam dzisiaj w wannie i rozmyślałam dlaczego w ogóle odczuwam tak mocny smutek? Przecież mam zdrowie, dach nad głową, mam w co się ubrać i zjeść. Czasem mój ból jest irracjonalny, bo pojawia się bez powodu.

Napisano
Jeszcze trochę popracuje, pospłacam długi i mam nadzieje,że stanę na nogi. Kiedyś sama się utrzymywałam, ale potem wpadłam w kłopoty i musiałam zwrócić się o pomoc finansową.

Tylko,że ja nawet psychicznie czuje jej bicz nad sobą:/

No właśnie, tu nie chodzi o uzależnienie materialne, ale pierwszym małym krokiem detoksu jest właśnie niezależność finansowa. Będzie łatwiej wystartować:-) Od czegoś należy zacząć i wg mnie, to konieczny warunek.

Napisano
Niiwa, siedziałam dzisiaj w wannie i rozmyślałam dlaczego w ogóle odczuwam tak mocny smutek? Przecież mam zdrowie, dach nad głową, mam w co się ubrać i zjeść. Czasem mój ból jest irracjonalny, bo pojawia się bez powodu.

 

Arkano, żaden ból psychiczny nie pojawia się bez powodu - przyczyny tkwią schowane w Twojej podświadomości, która w trudnych dla Ciebie chwilach przemawia, a wręcz Krzyczy do Ciebie - zmień to, zrób coś w końcu - bo już tego nie wytrzymuję!

Właśnie wtedy powinnaś się wsłuchać w to, co Ci mówi - a będziesz wiedziała co robić.

 

Napisałaś, że kiedyś sama się utrzymywałaś, a obecnie masz długi - które Cię trzymają/Diabeł/.

Długi to duża zależność od kokoś - kto może pomóc/Diabeł, Q.Den/ i głupotą by było z tego nie skorzystać - no w końcu to Twoja mama i jeśli może Ci pomóc w taki sposób, to

TRZEBA to docenić -/różnie to bywa w życiu, zawsze jest ciemniejsza strona u innych../.

 

W Diable jak pisałam 2-wie strony czerpią korzyści - Ona więc też czuje się usatysfakcjonowana/nie wnikam w powody../.

Tak czy siak 10 mieczy na końcu sugeruje zmień tok myślenia, odetnij się od wszystkiego, co Cię pogrąża/Diabeł,QDen/ i Spróbuj żyć na własny rachunek.

Spróbuj Arkano.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...