Jump to content
sydney

Reguła w modlitwie - nie krzywdź, drobiazg, który nie daje mi spokoju

Recommended Posts

sydney

Witam

Czy ktoś może rozmyślał nad modlitwą huny, ale nie tylko w sensie spełnienia lub nie spełnienia próśb, ale także w nieco szerszym kontekście? Chodzi mi o regułę najważniejszą, czyli: nie krzywdź. Oczywistym jest, że nie zostanie spełniona prośba, gdyby miał ktoś inny na tym ucierpieć. Np. prośba typu, aby ktoś miał pecha w dalszym życiu, albo żeby zachorował czy coś takiego. Jednak są też z pozoru niewinne prośby i intencje, które nie bezpośrednio a pośrednio mogą wpłynąć na inną osobę w sensie negatywnym...

 

Niby oczywiste jest, że prosząc o lepszą pracę dla siebie lub awans, zyskamy na tym i prosimy o coś dla siebie i to jest ok., ALE ... z kolei ktoś inny może stracić to stanowisko na naszą rzecz, albo był brany pod uwagę w rekrutacji i nie jako przez nas nie dostanie tej pracy ... więc chcąc nie chcąc prosząc o coś dla siebie nawet nieświadomie moglibyśmy zmienić czyjeś życie na gorsze.

 

Taki jaskrawy przykład - załóżmy, że gram w tenisa i zajmując się huną składam swoje intencje o wygraną, nie myślę o tym aby ten drugi zawodnik przegrał, ale żebym ja wygrał. Nie życzę mu źle, ale jednocześnie życzą samemu sobie dobrze niejako także krzywdzę tego kogoś.

 

Ciężko znaleźć prośbę pomyślną dla siebie , w której nie celowo traci ktoś inny, bo wiele rzeczy jest ze sobą powiązanych w sensie społecznym, gospodarczym itd.

Czy ktoś z forumowiczów ma pogląd na ten temat i chciałby podyskutować?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Auegamma

Witam,

 

popatrz z szerszej perspektywy, jeżeli składasz prośbę i w "planie kosmosu" jest zapisane że Twoja prośba zostanie spełniona, to jedyne co musisz zrobić to pomóc losowi wypatrując okazji by Twoja prośba się spełniła, jednocześnie, jeżeli tylko prosisz i nic nie robisz, nici z "planu kosmosu". Co więcej, "plan kosmosu" zakłada że wszyscy zyskują, w dłuższej lub krótszej perspektywie czasowej, dlatego ta osoba która nie zostanie zatrudniona na stanowisku które Ty zająłeś ma w planach inną, bardziej odpowiednią, pracę ale później. Dlatego też, jeżeli prosisz o coś czego dostać nie powinieneś, tego nie dostaniesz, jeżeli nie prosisz o coś i nic z tym nie robisz, nic nie dostaniesz, jeżeli prosisz o coś co dostać powinieneś i robisz wszystko by to dostać, to zapracujesz na to i to dostaniesz, takie proste :)

 

Pozdrawiam,

Auegamma

Share this post


Link to post
Share on other sites
sydney

Dzięki za odpowiedź :-) Kwestia związana z proszeniem o coś i jednoczesnym nic nie robieniem w tej sprawie jest absolutnie jasna. To nie logiczne aby np. prosić o pomyślność dla siebie w nadchodzącym meczu, a nie trenować uczciwie. Pewnie, że własna praca i modlitwa muszą iść w parze.

 

Pewnie jest jak mówisz, być może zajęcie komuś miejsca w pracy może być pozorną krzywdą tu i teraz, ale takie wydarzenie może sprawić, że druga osoba czeka jeszcze na swój czas lub ma się jej trafić za chwile coś lepszego (bardziej odpowiedniego). :-)

 

mam jeszcze jedną rozterkę, w sprawie modlitwy huny, a nie chciałby spamować forum, więc jeszcze dopisze tutaj ...

Czytam sobie o tym, że łączność między niższym Ja i wyższym Ja może nie zostać nawiązana (a wiec modlitwa może być nieskuteczna) gdy niższe Ja niejako wstydzi się za to co nabroiło średnie Ja ... przy czym owa intencja/modlitwa nie ma akurat nic wspólnego z tematem, który powoduje, że moje średnie Ja (i niższe Ja) odczuwają wyrzuty sumienia.

 

Jakby to lepiej wytłumaczyć.... hm.... o, np. w wierze katolickiej jest taki zwrot, który mówi o tym, że grzesznik nie jest godny by o coś prosić skoro ma tyle na sumieniu.

 

Mamy wyrzuty sumienia ze względu na to, że nie byłem uczciwy wobec jednej osoby, przemyślałem, wiem że to było nie fajne z mojej strony, ale ta osoba o tym nie wie, że kiedyś zachowałem się jak palant ... mnie sumienie gryzie, ale ta oszukana osoba jest nieświadoma.... być może byłoby lepiej dla mnie gdybym o tym w tą osobą pogadał, ale byłoby to tylko dobre dla mnie... ta osoba nie jest świadoma, że postąpiłem paskudnie - powiedzenie jej o tym i przeproszenie, wraz z oczekiwaniem wybaczenia byłoby oczyszczeniem dla mnie i pewnego rodzaju aktem egoizmu ... teraz powiem ci prawdę, która cię zaboli a ty się z tym męcz, bo ja przeprosiłem i jestem czysty i wesoły z tego powodu. Pójście teraz na szczerość jest chyba złym rozwiązaniem ... teoretycznie osoba, która nie wie, że została skrzywdzona ....to nie jest skrzywdzona w jej odczuciu. cierpię teraz tylko ja, bo mam świadomość, że postąpiłem tak a nie inaczej i teraz mogę tylko żałować, czasu nie cofnę przecież... a teraz w głębi serca wiem, że zrobiłbym inaczej, gdybym miał taką szansę.

 

Czy będąc w niezgodze z samym sobą..... możliwe jest łączenie kontaktu niższego Ja z Wyższym Ja? - w celu wniesienia intencji w zupełnie innych kwestiach niż ta która mnie męczy ???? Jak sobie z tym poradzić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Auegamma

Witam,

 

zwróć uwagę na:

a teraz w głębi serca wiem, że zrobiłbym inaczej, gdybym miał taką szansę.

 

Dla mnie sprawa jest prosta, wybacz sobie za to co zrobiłeś poprzez świadome działanie w długiej perspektywie czasu, przecież człowiek nie rodzi się idealny i idealny zawsze nie jest, dokształcamy się i szlifujemy charakter przez całe życie, tak że przyjmij to za dobrą nauczkę i następnym razem zastanów się czy to co chcesz zrobić jest zgodne z Twoim moralnym kompasem, oszczędzisz sobie wewnętrznych rozterek.

 

Możesz przeprosić tą osobę ale zastanów się czy to nie przyniesie więcej krzywdy niż pożytku, nie wiesz czy ta osoba zareaguje agresywnie na Twoje wyznanie, dana osoba nie wie że zrobiłeś to co zrobiłeś więc nie odczuwa żadnej krzywdy i może różnie zareagować, jeżeli by to było coś poważnego od razu by to odczuła, więc trochę za bardzo się torturujesz myśleniem o przeszłości, zjedz rybę, wypij piwko, idź pobiegaj i zajmij się myśleniem o przyszłości.

 

Pozdrawiam,

Auegamma

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zen.Zay

Trochę Stary kotlet ale co tam ...

Istnieje w nauce huny coś takiego jak zadośćuczynienie i takie coś należałoby właśnie w takiej sytuacji zastosować. Powiedzenie całej prawdy i przeproszenie nie ma najmniejszego sensu teraz, po takim czasie i co było już powiedziane, mogłoby narobić więcej złego niż dobrego. Więc kiedy nie da rady przeprosić możesz sobie coś "narzucić" w ramach owego zadośćuczynienie. Jednak nie może to być coś blahego i banalnego, twoja podświadomość musi odczuć, że to co robisz jest rzeczywiście zadoscuczynieniem. Możesz poscic np. 3 dni, nie palić cały dzień (o ile jestes palaczem)itd.

Miałem jakiś czas temu dość podobną sytuację, które nie dawała mi spokoju więc postanowiłem myć żonie stopy przez cały tydzień. Wszystkim wyszło to na dobre i wszyscy byli zadowoleni. Żona swoją drogą była bardzo nie pocieszona kiedy ten tydzień minął.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...