Jump to content

Odczuwanie energii - dziwne zdarzenie czy ktoś to rozumie ???


Capucino
 Share

Recommended Posts

Zdarzenie mialo miejsce kilka dni temu.

Mąż jest palaczem i doszedł do wniosku, że braknie mu papierosów więc przejdzie się do sklepu nocnego. Zdziwilo mnie nawet, ze nie jechal autem, a postanowil isc na nogach.

W zasadzie był środek nocy więc ja postanowiłam, że położę się spać. Mąż wyszedł. Było ok.3.* W pewnym momencie poczułam, że ktoś mnie budzi. Otworzyłam oczy i zobaczylam jak mąż siedzi w kurtce na skraju łóżka z przerażoną miną (zerknęłamna zegarek byla 5.15) i mówi :,,nie uwierzysz w to co ci powiem...''.

Idąc na tzw. skróty do sklepu nocnego do, ktorego mamy ok. 1 km trzeba przejść przez dawny fort, ktorymieści się w niewielkim lasku. Jest to fort z końca XIX wieku, w ktorym podczas II wojny światowej przetrzymywano jeńców rosyjskich i francuskich. Las jest niewielki a drzewa stosunkowo dość rzadko rosną, a nieopodal jest oświetlona droga a przy niej osiedle. Więc nawet w nocy nie ma tam zbyt ciemno. Cała ścieżka to jakieś 100 metrów.

Będę pisała w pierwszej osobie jakoś mi bedzie łatwiej.

Relacja męża:

 

Wszedłem do lasu i po zrobieniu kilku kroków ogarnęła mnie zupełna ciemność. Nie widziałem kompletnie nic. Chcialem poświecić sobie telefonem, ale nie mogłem go w żaden sposób uruchomić. Wyglądało to tak jakby nagle się rozładował. Czułem jakby ktoś zamknął mnie w jakiejś skrzyni. Nie było widać gwiazd, księżyca, latarni przy drodze bloków, które przecież są jskieś 20 od ścieżki. Zupełna ciemność. Czułem czyjąś obecność. Intuicyjnie szedłem jak mi się wydawało ściżką. Po jakimś czasie dotarłem do drogi.* Poczułem ulgę. Telefon zaczął działać. Do sklepu było jeszcze jakieś 500 metrów. Uznałem, że miałem jakieś omamy. W drodze powrotnej* chciałem iść drogą. Nie wiem dlaczego, czy z chęci udowodnienia sobie, że to wszystko to jakaś ułuda postanowiłem wracać tą samą drogą. Przygotowałem telefon. Wystarczyło dotknięcie jakiegokolwiek miejsca aby się zaświecił.* Zrobilem kilka kroków i znowu ogarnęła mnie ciemność. Telefon nie działał. Chciałem wrócić. Odwróciłem sie, i doszedłem do wniosku, że to strasznie daleko (a przecież zrobiłem zaledwie kilka kroków) szybciej będzie jeżeli pójdę przed siebie. Poza tym cos mi podpowiadało, ze musze iść do przodu. Nie moge wrocić. Czułem, że ktoś mnie obserwuje, osacza. Miałem wrażenie, że przyglądają mi się jacyś ludzie. Są wszędzie. Rozstępują się kiedy idę. Ale ja ich nie widzę. Czuję ich obecność,* czegoś chcieli odemnie, ale ja nie wiem czego. Nie bałem się. Było mi raczej nieprzyjemnie. Krzyczałem na nich. Przyszło mi do głowy, że to mama (zmarła 4 lata temu) wydusiłem z siebie :,,mamo to Ty". Wiedziałem, że to nie ona. W ktorymś momencie doszedłem do wniosku, że wyszedłem z lasu (nadal nic nie widziałem) i teraz muszę iść w lewo, aby dotrzeć do drogi.* W którymś momencie stwierdziłem, że jestem na chodniku (przy drodze) zobaczyłem latarnie nasze osiedle.* W głowie miałem chaos. Zacząłem mówić sam do siebie ; ,,o tutaj biega sobie nasza Roksanka (córka), o a tutaj stoi nasze auto ....."

 

Jesteśmy małżeństwem od 19 lat i nigdy nie widziałam męża w takim stanie. Jest racjonalistą, nie wierzy w duchy. Chociaż trzy razy w życiu miał nieco inne przypadki.

 

Pierwszy: kilkanaście lat temu jadąc w nocy autem widział w lusterku, że ktoś siedzi na tylnym siedzeniu. Odwrócił się nikogo nie zobaczył. Zerknął ponownie i znowu widział, że jest tam jakiś mężczyzna. Odwrócił lusterko aby na nie, nie patrzeć.

 

Drugi: kilka lat później rownież jadąc autem na horyzoncie widział cmentarz. Była noc, a on dostrzegł idącego z cmentarza mężczyznę, który nagle się zatrzymał i odniósł wrażenie, że ów facet patrzy mu prosto w oczy. Nagle ogarnęły go dreszcze i przeszył potworny chłód. Odwrócił wzrok i dodał gazu chcąc jak najszybciej minąć to miejsce.

 

Trzeci: wydarzył się siedem lat temu. Właśnie wprowadzilišmy się do wynajmowanego domu. Po jakiś dwóch tygdniach siedzieliśmy z dziećmi grając w scrable. Była może 23. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Kiedy mąż wyszedł nikogo nie było. Zamknął drzwi. Po kilku minutach pukanie powtorzyło się.* Wyszedł ponownie. Nie było nikogo. Zawołał psa i obszedł kilka razy dom dookoła. Niczego nie zauważył. Pukanie słyszeliśmy wszyscy. Kilka dni póżniej zostawiliśmy dzieci u babci i wróciliśmy do domu. Położyłam się spać, a mąż poszedł do pokoju córki grać na kompterze. Po jakimś czasie usłyszał kroki. Sądził, że to ja się obudziłam. Zawołał, ale nie usłyszał odpowiedzi. Po chwili kroki znowu się powtorzyły. Miał wrażenie, że ktoś idzie z kuchni w jego kierunku. Kroki ucichly tuż za jego plecami. Odwrócił się i nie było nikogo. Wtedy powiedział, coś w stylu : pokaż się i powiedz czego chcesz , a jak nie to idź stąd.

Tak doradziła nam teściowa po opowiedzeniu jej historii z pukaniem. Nigdy więcej nie mielismy takiej sytuacji w tym domu, ale jakoś źle się w nim czuliśmy, chociaż nie odczuwaliśmy strachu po dwóch latach się przeprowadziliśmy.

 

 

Muszę zaznaczyć, że historia sprzed kilku dni niezwykle poruszyła mojego męża. Kiedy* kolejnej nocy po owym zdarzeniu nie mógł spać. Odczuwał strach (a nie czuł go w lesie). Nie spał całą noc, światło świeciło się całą noc. Twierdzi, że jakby coś go tam pchało i ma wrażenie, że musi tam wrócić. Mówi, że nie zaciągnie go tam nikt, nawet wołami:-) , że ,,to'' się musiało stać, jeżeli nie stało by się to tutaj to gdzieš indziej w innym miejscu i w końcu, że* że, to że tutaj mieszkamy też nie jest przypadkiem. Na koniec powiedział, że sam nie wierzy, że to mówi i że nie chce mieć tych ,,zdolności''.

 

Nie bardzo wiemy co z tym robic. Co to moglo byc?

 

W kazdym badz razie dwa dni pozniej obudzilam sie z przekonaniem, ze musze tam isc. Bylo sobotnie popoludnie. Zabralam swieczke i poszlam. Stanelam na skraju lasu, w myslach narysowalam wokol siebie switlisty krag (na znak ochrony) zapalilam swieczke i poprosilam, aby ,,ta energia'' opusila to miejsce. Nie czulam strachu, raczej ulge wracajac do domu.

Link to comment
Share on other sites

To chyba z odczuwaniem energii nie powiązane. Zaprzestanie działania telefonu to jakby z kontaktami z ufoludkami powiązane. Tyle kiedyś wyczytałem. Nie moja działka.

Dobre z tego, ze mąż pewnie nocne sklepy odpuści .

Link to comment
Share on other sites

Guest paulinqa123

niech ktoś z nim zrobi w końcu porządek.

gdzie nie wejdę to czytam głupie komentarze acera.

 

co do wątku ,no cóż. takie rzeczy się zdarzają, nie bardzo rozumiem co chcecie wiedziec? nie od dziś wiadomo ,że nie tylko świat materialny istnieje

Link to comment
Share on other sites

Zdaję sobie sprawę z istnienia świata ,,niematerialnego''. Mąż już kilka razy miewał dziwne zdarzenia. Nigdy jednak nie jakby to określić ,,nie miał odczucia niejako porozumiewania się z duchami? Zastanawia nas jednak kwestia czy nalezy coś z tym zrobić. Skąd u niego wrażenie, że ,,oni'' czegoś od niego chcą? I w końcu czego mogą chcieć?

Link to comment
Share on other sites

To proste , chcą się pożywić nim , Tobą , rodziną . Tak wmanewrować go, żeby uwierzył w siebie, że wybrany czy podobnie i działał tak jak chcą, niby dla dobra wszystkich , czy rodziny . Różne kity wciskają . JAkoś nie wyczuwam, aby w okół niego było coś z tych duchowych . Widzi to widzi i tyle, nie ma problemu bo nie sępią z niego . Zapomnieć najlepiej, uśmiechnąć się temu i po sprawie.

Swoją drogą iść z 1 km nad ranem do nocnego sklepu to dla mnie dziwne. Dużo bardziej niż co opowiedział . Zauważyłaś, że czasu długo mu to zajęło ?

Edited by :)0
Link to comment
Share on other sites

:-) więc trafił się trudny kąsek. Mąż twierdzi, ze wolami go tam nie zaciągną. Nie chce o tym pamiętać. Trzeba mu wyzerować pamięć i ,,sprawić'' coś do ochrony przed takimi bytami. W kazdym razie dziękuję :-)

Link to comment
Share on other sites

A odnośnie tego czasu. Nie pierwszy raz mu się zdarzyło, ale zawsze jechał autem. Nawet nie byl swiadom, ze tak dlugo go nie bylo. Ja go oświeciłam :-) Byl raczej zdziwiony tym faktem. Zaczął sobie w tym momencie jakby coś jeszcze przypominać, ale natychmiast powiedział, że nie będzie się nad tym zastanawial. Nie chce pamiętać.

Nie jest typem bajeranta.

Miejmy nadzieję, że to się nie powtórzy.

Link to comment
Share on other sites

:-) więc trafił się trudny kąsek. Mąż twierdzi, ze wolami go tam nie zaciągną. Nie chce o tym pamiętać. Trzeba mu wyzerować pamięć i ,,sprawić'' coś do ochrony przed takimi bytami. W kazdym razie dziękuję :-)

Nie wyczuwam aby jakieś byty go napastowały .

Poczytaj o uprowadzeniach przez tzw. ufoludków . Tam zawsze luka w czasie była . Ludzie już wolni są i NIE temu co przychodzi jak powie, to wystarczy. Nie dawać okazji do takich spotkań . Dla mnie to trochę SF, ale za zgodą władz jakieś istoty tu bywają i coś od nas chcą , nie powinno tego być .

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...