Skocz do zawartości
Kris1.

Planety na których żyliśmy i ich wpływ na nasze życie

Rekomendowane odpowiedzi

Kris1.

W czasie pracy nad uwalnianiem się od manipulacji i okradania z energii przez byty duchowe, przechodzi się na coraz to nowe terytoria świata energii zwanego astralem.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć kto jest tym naszym ciemiężcą, a jest ich ogrom.

To są wcielenia z planet na których żyliśmy wcześnie.

Jak na razie to najgorsze są te z 7 i 10 planety, z tym że po tej 10 został sam astral-jako czarna kula zamieszkała przez najgorsze z duchów jakie mi się do tej pory zdarzyło spotkać.

Są też te z 1, 2, 4, i oczywiście z 3, na której dodatkowo mamy żywych przedstawicieli zła, którzy też nie próżnują i robią krzywdę tak duchową jak i fizyczną, no i ekonomiczna.

Za kilka dni będziecie pewnie na nich głosowali.

Szukałem czy są tam tacy, na których warto zagłosować, ale nie znalazłem niestety.

Ci z 10 są nazywani Nibiru, ale tej planety jakoś nie mogę namierzyć w fizyczności, to chyba ta, którą zniszczono całkowicie, nawet z jadrem.

Jaką bronią musieli dysponować żeby to zrobić, no i jak dużo nienawiści musiało być w nich, że zdecydowali się na taki krok.

U nas też są tacy którzy giną w samobójczych akcjach i jeśli by mieli środki, to by zrobili powtórkę z demontażu planety.

Dlaczego jakoś nie mam co do tego wątpliwości?.

Ja nie mam wyjścia, jak uczyć się ich kodów, bo czucie energii materializuje się w moim ciele silnym bólem tam gdzie mi energetycznie robią krzywdę i chcąc się uwolnić od bólu, muszę ich rozpracować i zneutralizować.

Mam tylko nadzieję że nie ma więcej jeszcze gorszych potomków z jakichś innych planet.

Tak to jest że do puki się nie wejdzie na ich częstotliwości, żeby ich rozkodować, to się obrywa i obrywa.

Większość ludzi ma pozakładane coś jakby znieczulające energie i do puki w ciele fizycznym nie wystąpi fizyczna choroba, to nie czują że coś jest nie tak.

Szkoda mi takich ludzi i czasem odważę się takiemu o tym powiedzieć, ale przeważnie wychodzi na to że nie wierzą w to i myślą o mnie jako o kandydacie do domu bez klamek, wiec nie mam za wielkiego ruchu w tym temacie i raczej muszę siedzieć cicho.

Ci z wymienionych planet bardzo szkodzą na nasze najwyższe czakry czyli 5, 6, i 7.

Takie choroby jak rak mózgu, tarczycy , gardła, różne tętniaki i wiele innych, to w większości ich dzieło, bo tak długo wysysają energie z tych miejsc i pompują na to miejsce energie śmierci, że w końcu komórki ciała nie wytrzymają i mamy co mamy.

Znęcają się też psychicznie i może zastanawia Was skąd macie doła, no to teraz już wiecie.

Do tego dochodzi jeszcze zatrute środowisko i niewłaściwe żywienie, bo co my jemy zdrowego?, powietrze i woda też nie jest czysta. wiec choróbska mają jeszcze większe pole dom popisu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Opowiem a raczej napiszę coś o egzorcyzmach, bo akurat przed chwila na prośbę znajomej wykonałem taki.

O tuż moja znajoma pracuje z grupą osób i jedna z jej współpracowniczek od dłuższego czasu zmienia się na gorsze, jakaś duma, niecenzuralne słowa, pokrzykiwania na podwładnych i inne nie miłe zachowania.

Ponieważ miałem kontakt z tą osoba kilka lat temu , zapamiętałem ja raczej jako miłą osobę, więc byłem zaskoczony.

Pomyślałem że widocznie ktoś na nią źle wpływa i po skupieniu się na jej aurze i duszy okazało się że gnębią ją 4 potężne wcielenia, ale to naprawdę potężne, wielkością porównywalne do planety, jakiś 9/10.

Siedzą jej przede wszystkim na 5 czakrze gardłowej, która służy miedzy innymi do komunikacji i coraz mocniej przejmują kontrolę nad jej wolą i stąd to zachowanie.

Poprosiłem moje WJ żeby odcięło od niej te byty i wyjęło z duszy ich zaczepy, bo pozostawione, od nowa się odbudują.

Po oczyszczeniu energii jaka z nich pozostała, wróciłem do pracy nad swoja aurą, bo w miarę podnoszenia wibracji odkrywają się coraz to nowe byty, a gdy się je neutralizuje to wibracje znowu szybują w gore, przez co rozpuszczają się ciemne zasłony i można namierzyć i wyłapać następnych lokatorów.

Trochę już się nauczyłem o karmie i złych bytach, ale nadal nie wiem ile ich jeszcze jest, a o tym można się dowiedzieć gdy się złapie ostatniego i więcej już nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Ciekawie zbudowany jest ten nasz duchowy świat zwany astralem, jak i na wiele innych sposobów.

Na początek mamy swoją karmę, czyli przeważnie to co osobiście nabroiliśmy.

Następne warstwy to to co nas otacza wokoło od bliższych do dalszych, nagromadzone przez grupy żyjących teraz i z poprzednich żywotów.

Dalej dochodzimy do warstw jakie wytworzono na innych zamieszkiwanych w przeszłości planetach.

Myślałem że jak już wyjdziemy ponad karmę układu słonecznego to będzie się można opalać w duchowym, niczym nie zmąconym słoneczku Stwórcy, ale niestety, bo dalej tkwimy w następnych warstwach karmy, czyli syfu które obejmują wszystkie planety, czy też układy słoneczne naszej drogi mlecznej, czyli galaktyki.

Jakoś żeśmy się wyturlali również ponad te śmiercionośne i opętujące energie, ale o czystym słoneczku dalej ani słychu , ani dychu.

Wszechświat to kolejna bania wypełniona galaktykami, a dalej to się powiela w skali makro, czyli następna wielka bania , nazywam ją nad wszechświatem , która jest wypełniona niezmierzona ilością wszechświatów.

Jak na razie końca tego wszystkiego nie widać, oprócz tego że każdy kolejny pierścień energii jest na coraz to niższych wibracjach.

Takie podróżowanie nie było by w sumie jakimś problemem, gdyby władcy, czy budowniczy kolejnych światów zła, nie utrudniali trochę podnoszenia wibracji i podróży przez kolejne jego warstwy.

Mimo tego w sumie nie jest to specjalnie trudne, dlatego zasuwamy coraz dalej i dalej, mijamy a raczej przebijamy się przez kolejne coraz mroczniejsze światy otaczające nas ze wszystkich stron.

Jestem niezmiernie ciekawy jak one się daleko ciągną, bo jak to się mówi ciekawość jest motorem nauki, poznawania itd.

Może ktoś z Was już tę drogę przespacerował do końca i zna odpowiedź.

To mijanie jest może nieco poetyckim opisem, bo nie chodzi o jakieś kilometry, tylko o podnoszenie wibracji tu i teraz , ciągle fizycznie będąc jednak w tym samym miejscu.

Wibracje nie mają nic wspólnego z naszą skalą odległości, tylko z wyższymi czy niższymi częstotliwościami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podróżnik

Piszesz o karmie a mimo wszystko ciągle uznajesz dobro i zło? Nie wierze. Ty chyba nie wiesz czym jest karma, buddyzm itp. Powiedz mi, bo jestem niezmierni ciekaw, po co podróżujesz po astralu? Co to daje? Jaki z tego pożytek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

A ty wiesz?

Może myślimy o tym samym tylko inaczej nazywamy.

Ja tylko podnoszę wibrację żeby być bliżej Stwórcy a reszta to tylko przy okazji się wyświetla.

Widzisz coś złego w dążeniu do bliskości ze Stwórcą , czy Bogiem?

Zadajesz pytania na które odpowiedzi są przecież oczywiste.

Może zastanów się dlaczego je zadajesz, możesz się dużo o sobie dowiedzieć w ten sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podróżnik

Wiem. Dużo studiowałem z własnej ciekawości religie i kultury świata. Wiem czym jest buddyzm i czym jest karma. I nie sądzę żeby Ci się spodobało. Według mnie, Buddyzm nie ma racji i mieć nie może (ale to moja opinia) Buddyzm to wyrzeczenia i poświęcenie, większe niż możesz sobie wyobrazić. Według nich jaźń nie istnieje i wszystko jest pustką. Emocje, uczucia, przywiązanie, życie materialne- wszystkiego się wyrzekają. Buddyści są bierni na świat, neutralni. Bardziej im zależy na wyjściu z samsary niż na życiu doczesnym. Zresztą, dużo by można pisać. Hinduizm jest znacznie ciekawszy. Co do Karmy to nic innego jak prawo przyczyny i skutku. Prawo równowagi. Jeśli bierzesz coś, to zostaw coś w zamian. Karma odnosi się bardziej do poczucia wartości, sumienia itp. Jest indywidualna a nie uniwersalna. Dużo by pisać, jeśli chcesz to zadaj konkretne pytanie, a ja postaram się odpowiedzieć.

Zadaje pytania, bo jestem ciekawy -_- To dziwne?

O jakim stwórcy mówisz? Po co dążysz do bliskości ze stwórcą czy Bogiem? Co ci to da?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Mnie nie ciągnie do żadnej religii,bo wszystkie są narzędziem do przejęcia kontroli nad jednostką.

Co prawda w niektórych jest jakaś cząstka prawdy ale w żadnej nie ma całości, natomiast jest dużo oszustwa i manipulacji i więcej się nad tym nie będę rozwodził.

Religie to dla mnie zamknięty temat.

Być bliżej Boga to mieć pełniejsze łącze zwane sznurem aka, czy złota nicią i jest to jedyne znane mi połączenie z poziomem z którego zresztą przyszliśmy się inkarnować.

Zasila nas w energię życia i w zasadzie to wszystko.

Reszta wynika z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podróżnik

Nie odpowiedziałeś na pytanie -_-

Nie musi Cię ciągnąć, jednak żeby wypowiadać się na jakikolwiek temat, wypada posiadać podstawową wiedzę, czyż nie? To tak jakbyś mówił że nie zjesz obiadu, bo Ci nie będzie smakował, chociaż nie wiesz nawet co będzie serwowane...

Jesteś ortodoksyjny.

Szamanizm to też religia. Wiem czym jest sznur aka- nie odnosi się to do ludzi i podświadomości?. Zastanawia mnie jednak, ciągle mnie to ciekawi. Kim jest Twój Bóg w takim razie? Albo czym? I po co chcesz być bliżej niego? W jakim celu? Co to zmieni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Nazwa Bóg została wymyślona przez kogoś tam w zamierzchłej przeszłości, ja to widzę jako źródło energii życia i miłości, równie dobrze można by go nazwać Stwórcą, bo zresztą i taka nazwa jest używana.

Piszesz ze wiesz co to jest sznur, a napisz jeszcze dlaczego z niego nie korzystasz.

 

Może coś o karmie inaczej.

Teoria szatana to próba zwalenia naszych postępków na kogoś innego, kogoś iluzorycznego, niewidzialnego, kogoś kogo należy winić za całe zło świata, byle nie siebie.

Popatrzmy na nasze inkarnacje troszkę inaczej.

Podzielmy lata naszego życia na dni i wyobraźmy sobie że każdy dzień naszego życia będzie jedna inkarnacją, chociaż było ich tak dużo że podzielenie na sekundy też nie oddaje ich ilości.

Teraz załóżmy że robimy coś niedobrego, raz potem znów i znów.

Suma tego złego to nie jest nic innego jak zła energia, która się stopniowo w nas gromadzi poprzez kolejne dni=inkarnacje i ciągle jej przybywa.

To tak jak płatki śniegu, jeśli na nas upadnie jeden, dwa, nawet sto, to nie czujemy jeszcze za bardzo zimna.

Ale jeśli tego jest miliony to zamarzamy, a do tego robi się lawina i nas porywa ze sobą.

Tę lawinę którą mozolnie sami żeśmy zbudowali ktoś tam nazwał szatanem, żeby się przed samym sobą nawet nie przyznać do niej.

Taka lawina odcina dopływ jedzenia, picia , powietrza, czyli energii życia i miłości.

Nie wszyscy jednaj źle postępowali i zachowali zdolność absorbowania nazwijmy je Boskich energii.

Ci z pod lawiny poszli na łatwiznę i zamiast się z niej wygrzebać, zaczęli okradać z energii tych którzy ją jeszcze mają i tak lawina rosłą i rosła.

Natworzono różne teorie zaciemniające prawdę o lawinie, znaleziono, hipotetycznych winnych i spalono ich na stosach, coś jak dzisiejszy terroryzm, państwo is i wiele podobnych organizacji i działań.

W życiu fizycznym stworzono prawo, które przewiduje coś takiego jak przedawnienie , ale w karmie nie ma nic takiego, bo wszystko ktoś musi naprawić i teraz będzie trzeba wysłuchać wyceny ze wszystkich dni naszego życia i po otrzymaniu faktory-rachunku, sięgnąć do portfela i zapłacić.

Gorzej jak w portfelu pustki, bo nie ma on połączenia z bankiem, Boską energią, którą można by zapłacić.

Należało by odzyskać połączenie z Boskim bankiem, a to ciężka praca, bo przygniata nas własna lawina i dalej kradniemy i powiększamy i ją, powiększamy , bo pracować się przecież nie chce.

I taka jest sytuacja na dzisiaj, a kasa fiskalna dopisuje każdą pozycje i dopisuje.

Na kilku forach które odwiedzam, widać jak ludzie zajmują się nazwę je tematami zastępczymi, mężnie walczą o każde słowo i o to kto ma rację, A JEŚLI NIKT JEJ NIE MA BO PISZE NIE NA TEMAT?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podróżnik

Szatan znany też (zwykle) jako Lucyfer znaczy "niosący światło". Można go identyfikować z Prometeuszem. Ludzie, błędnie interpretują niektóre nazwy i znaczenia ;)

Wiesz że kiedy uderza silny piorun w ziemię, uderza też potężne wyładowanie w przeciwną stronę? W stronę jonosfery? Uważam że żyjemy nie tylko w dualnym świecie ale mam też swoją fraktalną teorię. Ale o tym może później.

Powiedz czy Ty jesteś tym który "odzyskuje połączenie z Boskim bankiem? To brzmi jak pieniądze i porzyczki :D

Chcesz wiedzieć dlaczego nie korzystam ze sznura? To proste, żeby kto inny mógł... I nie potrzebuje, to nie dla mnie.Widzisz, każdy ma jakieś swoje przeznaczenie, które wypełni bądź też nie. Moim jest kroczyć w ciemności, to samotna droga, pełna wyrzeczeń, poświęceń i przeciwności- nie wielu może nią podążyć(paradoksalnie nie jestem mrocznym typem). Mój cel jest jednak wyjątkowy. Widzisz, jakkolwiek by to nie brzmiało, potrafię odmienić złą/negatywną energię w pozytywną i na odwrót. Równowaga. Nie obawiam się lawiny, może kiedyś zamienie ją w np. jezioro czystej i przyjemnej wody gdzieś w lesie? Nie obawiam się też wziąść na siebie ciężaru innych. Z wielu sfer. Bo ta lawina nigdy mnie nie przytłoczy (przynajmniej narazie), brocząc w niej i przekopując, mogę wyciągać innych ;) Na tyle na ile potrafię. Bo trzeba żyć w zgodzie ze sobą i bez strachu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wyobraźmy sobie że w naszym układzie słonecznym jest planeta na której żyje cywilizacja wyprzedzająca nas technicznie o jakieś 80%.

Co do duchowości to też wielokrotnie, ale uwaga nie w miłości tylko nienawiści, czyli ogólnie mówiąc bardziej negatywna niż nasi najsilniejsi adepci czarnej magi.

Zresztą wszyscy ludzie będący po taj zwanej ciemnej stronie, są pod telepatyczną kontrolą i nie maja żadnych szans w wojnie zła ze złem ponieważ są jego niewolnikami ściśle kontrolowanymi, czyli można to nazwać opętaniem, czy jak tam komu po drodze z nazwami.

W przeszłości tak jak zresztą podają stare źródła zmanipulowali nasze dna i mamy około 50% ich dna.

Wcześniej może i mieliśmy wygład podobny do małpy, ale byliśmy duchowo wysoko i posługiwaliśmy się zdolnościami tak zwanymi dzisiaj paranormalnymi, żyliśmy w zgodzie z przyrodą i stopniowo rozwijaliśmy się w stronę miłości.

Zgadza się to ogólnie z tym co podają genetycy.

Wychodzi na to że nasi planetarni goście nie chcą dopuścić żeby jakakolwiek cywilizacja w układzie słonecznym rozwinęła się wyżej technicznie jak i duchowo od tej jaką oni dysponują.

Na ziemi mieliśmy już wysoko rozwinięte cywilizacje ale cyklicznie były niszczone na co też są dowody w prastarych warstwach ziemi.

Inne zamieszkałe przez ludzi planety zostały całkowicie pozbawione biologicznego życia, co widać na zdjęciach z sąd kosmicznych, ponieważ mieszkańcy technicznie mogli dogonić agresorów.

Weźmy marsa, stosunek techniki był jak 70 do 100%.

Czyli brakowało jakieś 30 żeby wyrównać szanse.

Ale nie wyrównano, bo Mars został zbombardowany potężnymi bombami atomowymi, czy termojądrowymi i życie uległo zagładzie.

Może by się nawet obronili, ale prawdopodobnie doszło do zdrady, co pozbawiło szans Marsjan na przeżycie.

O innych planetach napiszę niedługo.

Jakie mama wyjście z zaistniałej sytuacji?i, przyjmując że to prawda, a wiele na to wskazuje.

Napiszcie co by można według Was zrobić żeby nie podzielić losu Marsjan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podróżnik

Dawno dawno temu, w wyniku kolizji kosmicznej, jedna z planet uległa rozszczepieniu. Z jednej jej części powstał pas asteroid znajdujący się za marsem, z drugiej części powstała planeta którą dziś nazywamy ziemią a trzecia część odleciała w głębiny czarnego oceanu (czyt. kosmosu). Planetę która jest za to odpowiedzialna nazywamy dwunastą (Nibiru/ planete X/ marduk/ rogaty diabeł/ lucyfer-jak kto woli). Posiada ona potężne pole magnetyczne, które destabilizuje cały układ słoneczny kiedy znajduje się blisko. https://dogmacero.files.wordpress.com/2012/12/nibiru_orbita1.jpg jeden obrót wokół słońca tej planety to nasze 3 600 lat.

 

Mimo wszystko to dopiero początek. Okazuje się że planetę tą zamieszkuje rozwinięta technologicznie, żyjąca w kastowym społeczeństwie inteligentna rasa (nazwijmy ich Nibirianami od nazwy planety, choć są także znani jako Anunnaki). Posiadali oni najwyższego króla który nazywał się Anu(Bóg-niebo). Ich planeta za każdym razem, kiedy przelatywała przez nasz układ słoneczny cierpiała straty w postaci uszkodzenia atmosfery. Posiadali technologię, która potrafi naprawić dziury w atmosferze, jednak na Nibiru nie znajdowało się wystarczająco surowca- złota. Jeden z książąt, wystąpił przeciwko królowi chcąc zająć jego tron. Jednak przegrał, w pojedynku, uciekając przed zemstą, ukradł statek i wyruszył przez wielką otchłań (czyt. kosmos) w nieznae, w głąb układu słonecznego. Książe ten nazywał się Enlil i jego grobowiec znajduje się na marsie (Twarz na marsie https://fellowshipofminds.files.wordpress.com/2012/01/face-on-mars.jpg), kiedy umierał, jego "sekundant" zbudował mu grobowiec z podobizną jego twarzy. Dodam że wtedy jeszcze, mars był błękitną planetą (gdyż tak ją opisują sumerowie- a dokładniej ich bogowie). W każdym razie, zanim Enlil umarł, przedarł się przez próżnie kosmiczną, zrobił tunel w pasie asteroid przed marsem (patrząc na układ słoneczny od zewnątrz) i dostał się na planetę którą znamy dzisiaj jako ziemia, gdyż jego skaner odkrył na niej ogromne złoża złota. Oczywiście pomijam szczegóły, które oczywiście są bardzo ważne, ale nie mam aż tyle czasu żeby to wszystko opisywać.

Enlil wylądował na ziemi, założył tam obóz, odnalazł złoto i nadał komunikat na Nibiru. Że istnieje dla nich nadzieja na przetrwanie. Przylatywały ekspedycje za ekspedycjami. Wydobywanie złota było męczące. Przywódcy ekspedycji, postanowili coś zrobić. Wpadli na pomysł aby stworzyć prymitywnego robotnika- który na swoje barki weźmie trud ich pracy. Odnaleźli na planecie istoty humanoidalne (czyt.małpy) i zaczęli eksperymentować z genetyką. Po wielu nie udanych próbach, udało im się w końcu stworzyć pierwszych ludzi. Annunaki mieli bazy, na księżycu(skąd obserwowali potop), na marsie, jowiszu, i innych planetach naszego układu. Dali nam zły przykład, chociaż później, starali się to naprawić- co jak widać nie udało się zbyt dobrze... Wojny, zdrady, knucie i zdobywanie coraz większej władzy. Wojny nuklearne, niewolnictwo, rozpusta. Z czasem, zaczęli rozmnażać się z ludzkimi "samicami" heh Dużo by pisać, ale tak to mniej więcej wyglądało. To nie ludzie zbudowali piramidy, ani nie postawili legendarnych miast. Nie straciliśmy też ani nie zapomnielśmy o żadnej wiedzy. Ponieważ nigdy jej nie posiadaliśmy. To wszystko działo się obok. Nieliczni byli wtajemniczeni. Kiedy się zabrali, zabrali wszystko ze sobą. Już mi się nie chce pisać, bo musiałbym zebrać książki, szukać tekstów, tłumaczeń i wpisywać tutaj. Wyszłoby może z kilkanaście stron. Te informacje można zdobyć samemu, bo to ogólnie dostępna wiedza, wystarczy pogrzebać.

 

Przed nimi- nie byliśmy. Jako małpy byliśmy tylko zwierzętami. Tak jak teraz małpy są małpami. Jeśli wierzysz że są wyżej duchowo od nas ludzi, to najwyraźniej są to Twoi przodkowie. Bo tak jak mawiają indianie "może waszymi przodkami są małpy (do białych ludzi), bo naszymi napewno nie są(nawiązanie że pochodzą od Bogów/ kosmicznych podróżników)" Tym bardziej że my nie jesteśmy od małp, tylko nowym gatunkiem stworzonym przy użyciu inżynieri genetycznej.

 

Żadne cywilizacje nie były niszczone. Tylko oni Annunaki/Nibiriane toczyli bitwy między sobą o władzę (przy użyciu broni masowego rażenia). Ich historia mówiła że dawno, dawno przed dotarciem na ziemie, omal się nie wytłukli nawzajem. Na ziemi, ludzkość była anihilowana przypadkowo, właściwie nawet nie patrzyli tylko walili bombami w siebie nawzajem. Te bitwy i konflikty są dość dobrze opisane ;) nie tylko przez sumerów, ale także w mitologiach na całym świecie...

 

Oni używali złota (pyłu, namagnetyzowanego i napromieniowanego)aby łatać dziure atmosferyczną. My obecnie jako ziemianie wykorzystujemy do tego celu podobną technologię, z tą różnicą że używamy srebra ;)

 

Atmosfera marsa wyparowała wskutek, tarć magnetycznych, kiedy Nibiru przelatywało przez układ słoneczny. Ta planeta ma bardzo potężne pole magnetyczne, kiedy wchodzi w nasz układ zaburza wszystko. Taki anioł zagłady. Otacza ją czerwona aura(stąd świecąca planeta/lucyfer) i wygląda jakby miała rogi.

 

Źródła: Enuma-Elisz (epos o powstaniu świata), Epos o Gilgameszu, Zacharia Sitchin Zaginiona Księga Enki , Dwunasta planeta i inne, Erich Von Daniken,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Ciekawie wygląda rozkład karmy w śród ludzi.

Są osoby którym została ona totalnie narzucona i działa na nich tak samo jak by była ich karmą.

Jest to podobne do trucizny, czy zjemy tę którą sami stworzyliśmy, czy nam ktoś podrzuci swoją, to tak samo nas to otruje.

Taka graniczna ilość którą komórki wytrzymają to 80%, powyżej organizm umiera.

Te 100% to taka uśredniona miara i nie oddaje wszystkich właścicieli karmy.

Dzieje się to po jakimś określonym czasie, potrzebnym do zablokowania funkcji życiowych komórki i średnio trwa do roku.

W tym czasie można jednak dopracować sobie więcej, nawet 100%, a przy takim stężeniu zła w duszy, na nastopną inkarnację są małe szanse,może 20%, czyli żadne.

Jeszcze tego do końca nie sprawdziłem, bo natknęłam się na takich rekordzistów, którzy mają 200 i więcej %

Udało im się to dzięki temu że zrzucili ją na innych i myślą że hulaj dusza, skoro się tak udawało od zarania dziejów to nie ma się co zastanawiać i dalej ja produkują cała swoja posiadaną mocą i umiejętnościami.

Ale czasy się zmieniają i jeśli jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku średnio mieli w duszy po 10%, to dzisiaj nie jest już tak różowiutko, bo uśredniona wartość to ponad 50%, z tym że tak jak z podawaniem zarobków przez GUS, średnia nie oddaje faktycznego ich wymiaru.

Jedni to tacy rekordziści z 200 i więcej % dorobku a inni dorobili się mniejszego majątku.

Na razie około 30% ludzi dobija do tych 80-90% i odchodzą systematycznie z ciałek.

Mieszkam blisko sporego szpitala i odwiedzam telepatycznie oddział paliatywny, zresztą inne też i stad miedzy innymi wiem co się dzieje w naszej globalnej wiosce tak astralnej jak i fizycznej, bo jest to przecież nierozerwalnie połączone.

Właśnie sobie zerknęłam na nowo powstałe państwo islamskie i co tam widać, ano dostali przydział karmy w jakichś 80% i i rozrabiają, ciała mają jeszcze zdrowe a karma wlewa się w duszą rzeką, więc może i dlatego szaleją aż się pozabijają, szkoda że przy tym giną niewinni, ale oni się urodzą na nowo, a nasi bojownicy o boga i śmierć chyba będą mieli niejakie trudności z tym.

Jak myślicie? którzy ludzie dorobili się tych 200%, bo żyją przecież i nie są znów anonimowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ancient

Poproszę o źródła skąd czerpiesz te informacje. I na czym opierasz swoje teorie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Telepatyczne wglądy i obserwacje.

I nie nazwałbym tego teoriami, bo się sprawdzają.

Zresztą opisałem troszkę tego co wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Widzący

A co takiego się sprawdziło chłopcze? To co piszesz, jest bezsensu. Nie masz pojęcia o tym jak działa karma i jej światy inkarnacji. Nie masz pojęcia i nie rozumiesz. Nie wiesz o samsarze, nirwanie o niczym. Nie znasz osmiorakiej sciezki, ani 4 glownych prawd- no chyba ze sobie wygoglujesz. Ty sobie przywlaszczasz wygodne koncepcje i wymyslasz wlasne teorie. Skup sie na nauce lepiej, zamiast na bajaniu. Na bajanie przyjdzie pora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Czyżby ci brakło światełka o wiedzący?

Jak się jest w sansarze na 80% to ego zasłania światełko i rzeczywistość

Idą jednak lepsze czasy i dla Ciebie jest też nadzieja że przejrzysz na oczęta.

Zachowaj tylko spokój "chłopcze".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Znalazłem ostatnio kilka baz, można by to nazwać statki matki, które poukrywano w różnych miejscach naszego układu słonecznego.

Jedno takie urządzenie ukryte było za szósta planetą, a jak na razie było ich 9.

Służą do okradania z energii wszystkiego co żyje i dysponują wiedzą i możliwościami jak łamać opór mieszkańców naszego świata.

Jak ich odkryłem to oczywiście wszystkie swoje siły użyli żeby zablokować nasze działania i wywołali ogromny ból głowy w wyimku ataku na czakry.

W końcu udało się ich zneutralizować dzięki wspólnemu działaniu ludzi którzy to potrafią.

Niestety w śród sąsiednich układów słonecznych nie ma przyjaznych planet i nasze nadzieje na pokojowe wizyty na razie możemy odłożyć na przyszłość.

Spotykam dosyć często wypowiedzi ludzi o bólach głowy, gardła serca, a to najczęściej wynik działania takich właśnie gości.

Jest tego sporo więcej, ale są dobrze poukrywane i pewnie upłynie sporo czasu jak ich się znajdzie i wyeliminuje.

Może ktoś coś wie o tym i napisze, żeby szybciej skończyć z nimi.

 

 

 

Wkleiłem tytaj odpowiedź na post osoby z innego forum, ale możne kogo tutaj zainteresuje.

 

Nie ma się co dziwić problemom jakie cię spotykają.

Masz praktycznie zablokowane czakry negatywnymi bytami jak i myślokształtami.

Sam się z tym problemem borykam i oczyszczam, ale jest tego dużo i ciągle coś znajduje nowego.

Energie fioletowa je paraliżuje i jakby usypia, a wtedy można je powyjmować z czakr, nie uszkadzając ich.

Wykonują to nasze wyższe ciała na naszą mentalna prośbę, jak tylko się tego nauczą, z tym ze można je nauczyć tego telepatycznie i to bardzo szybko, bo lubią się uczyć,

Czakra jest połączona z kanałem szuszuma biegnącym w rdzeniu kręgowym i ma taki jakby zaworek kulkowy aby blokował możliwość przeniknięcia bytów z czakry do kanału i do mózgu - podświadomości.

Jeśli wygryzą otwór w kulce i gnieździe kulki, to wchodzą już bez przeszkód do podświadomości i mamy kłopoty.

Modlitwy tego problemu nie rozwiążą.

Albo się trzeba nauczyć jak to usuwać, ewentualnie może ktoś kto to umie pomóc, ale aby to zrobić powinno się o tym wiedzieć najpierw.

Bez tego zostanie tylko biadolenie, ból, choroby i w końcu jak się nic nie zrobi to śmierć.

Taką wiedzę ja mam o tym, a Wy?

Edytowane przez Kris1.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Zbliża się nowy rok, ale w brew temu na co się zanosi, sądząc z doniesień mediów, będzie to dobry rok dla mieszkańców planety Ziemia.

Zmienia się energetyka ludzi, planety, jak i troszkę całego układu słonecznego ale uwaga, te zmiany, to zmiany na lepsze.

Opisywałem budowę człowieka i zachęcałem do poznawania jej przez czytelników ale jakoś nie udało mi się tego rozruszać, co i tak nie przeszkodziło aby jak nie świadomie, to podświadomie dogadać się z ludźmi i zachęcić do podnoszenia wibracji.

To się już dzieje i stopniowo dotrze do świadomych umysłów.

Może nie będzie to coś nagłego, ale delikatne zmiany w postrzeganiu siebie i otoczenia.

Obudzą się czakry serca , a w zasadzie już się budzą, przebudowują się Wyższe Ja.

Ludzie zaczną w innych widzieć człowieka a nie przeciwnika.

I tego wszystkim życzę, życzę serdeczności i dobroci.

 

Dalszy ciąg na temat tego co się dzieje i będzie działo z ludźmi.

Transformacja potrwa co najmniej dwa lata, to taka pierwsza faza, następna , aż do odzyskania tak zwanych zdolności paranormalnych, choćby pamięć poprzednich wcieleń i innych zajmie więcej czasu, w zależności cośmy tam sobie naskładali w naszym bagażu z przeszłości.

Są jeszcze ludzie którzy blokują transformacje, tak u siebie jak i starają się przeszkadzać innym wiec trudno jest tak na milimetry to przybliżyć.

Edytowane przez Ismer
połączenie postów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wszędzie do każdej władzy pchają się ci najciemniejsi i są we wszystkich organizacjach tak wyznaniowych jak i innych.

Może brak energii Stwórcy chcą nadrobić dobrami materialnymi i władzą.

To jak mroczne są ich energie i intencje jest miarą ich zła i negatywnego wpływu na innych, czyli wszystkich którzy są choć troszkę lepsi od nich, lub może raczej mniej źli, bo jeszcze się tego nie nauczyli na taką skalę.

Aby kogoś ściągnąć na zła stronę wystarczy mu zablokować sznur aka na pobór energii Stwórcy i będą musieli okradać innych aby ją zdobyć, przez co przejdzie niejako automatycznie na tę złą stronę.

Nieraz rozmawiam z kimś kogo uważam za uczciwego i taki jest, ale przyłapuje jego podświadomość jak podkrada mi energię.

Nawet nie trzeba wydawać polecenia swojej podświadomości żeby kradła energie, bo prośba by ją znalazła wystarczy i ona szuka, jak nie może jej pobrać ze swojego sznura aka, to podbiera komuś kto ją ma, a my w swojej nieświadomości nie bardzo wiemy skąd ją wzięła i ja pochwalimy, ooo jak się fajnie czuję, daj tego jeszcze więcej i stopniowo stajemy się drapieżnikiem.

Jak to długo trwa, to zaczynamy również mieć ochotę na cudze dobra fizyczne i niezauważalnie dla siebie, ale jednak stajemy się nieuczciwi.

A wystarczyło by się tylko skupić myślami na sznurze, aby się udrożnił i oczyścił- odkorkował i możemy stopniowo wrócić do grona pozytywnych.

Gdy nie krzywdzimy innych, to nie gromadzimy złych energii, a za to możemy stopniowo w miarę rozwoju i nauki naprawiać błędy przeszłości i poprawiać sobie byt tu i teraz jak i na przyszłość.

Nasze możliwości w kierunku bycia dobrymi są wprost proporcjonalne do tego jak w jakim stopniu jest drożne nasze połączenie ze Stwórca i ile energii nim czerpiemy.

Nie ma ŻADNYCH w tym kierunku ograniczeń oprócz naszych własnych i narzuconych przez innych, ale to można zdemontować.

 

 

Od jakiegoś czasu piszę o zmianach, tych na lepsze, chociaż będą też tacy którzy przeżyją niezbyt miłe chwile.

To co mówi Janusz jest jednak nawet dla mnie zaskoczeniem, bo nie myślałem że to tak przyspieszy, ale posłuchajcie sami.

 

Edytowane przez Ismer
połączenie postów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wychodzę z założenia że lepiej mieć wszystkich jako przyjaciółmi, niż nawet choćby jednego wroga.

Jak dotąd żadne działania energetyczne nie dawały jakichś większych rezultatów.

Tak, robiło się jaśniej, ale jakoś to nie wiele pomagało komuś kto błądził, ale tak na całego błądził, przekonać że czyste jest piękne.

Jak się okazało, oni są jakby w tunelu, beż możliwości zawrócenia, coś jak droga jednokierunkowa, bo każdy ciemniejszy blokuje wole temu ciut mniej ciemnemu i tak jak w wojsku aż do wielkiego szefa, czy marszałka, jak ich tam zwać.

Natomiast przywrócenie drożności sznura wyrywa taką osobę z tunelu i wodzom znika jeden wojownik.

Za jakiś czas nie będą mieli żadnego i przyjdzie pora na nich samych.

Wtedy zrozumieją, że tak na prawdę byli niewolnikami samych siebie.

Do władzy i majątków nie pchają się ci jaśni, bo nie ma w nich żądzy posiadania, władzy itd.

Wystarcza im tyle żeby godnie żyć, ale niestety byli do tej pory bezwzględnie wykorzystywani.

Mam sporo wiedzy że to się zmieni.

 

Gdyby nie negatywne działanie naszych opętanych, odłączonych od źródła braci, czulibyśmy się jak w bajce.

Choroby?, a co to takiego?

Problemy energetyczne, złe samopoczucie, starość?, można by o tym poczytać w nie aktualnych już podręcznikach medycznych.

Jakieś odwierty i kopalnie węglą?, a co to takiego, podobno kiedyś były, ale zatruwały powietrze i wynaleziono nowe czyste źródła energii.

Energia stwórcy to miłość i dobroć.

Jeśli ktoś jest w nią zaopatrzony, to nawet nie pomyśli aby kogokolwiek krzywdzić, wiec siebie też nie krzywdzi.

Podobnie jak człowiek jako całość, działają jego poszczególne komórki ciała fizycznego.

Tak samo maję swoje malutkie sznury aka, ciałko fizyczne, ciała duchowe które, tworzą świadomość, podświadomość, nadświadomość i duszyczkę.

One też są atakowane przez komórki złych ludzi i przez to chorujemy i mamy wiele innych problemów.

Je też trzeba podłączyć do źródła, bo inaczej nam nie dadzą spokoju.

Wiecie ile człowiek ma komórek?

Ilu ludzi jest drapieżnikami, czy o tym wiedzą czy nie?

Dodajmy to tej listy zwierzęta i rośliny i mamy tylko część tego co trzeba naprawić.

Ale to jest robione codziennie, mozolnie, ale wciąż.

Jak długo potrwa?

Jeśli zajmie się tym więcej osób, to krócej, jeśli nie, to dłużej.

Edytowane przez Ismer
połączenie postów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Nasza dusza jest zbudowana z części pozytywnej i negatywnej, którą nazywam czarnym lustrzanym odbiciem.

Połowa ludzi współpracuje z tą jasną strona , druga połowa z ciemna i może nic by się złego nie stało z życiem na planetach, gdyby ta gorsza połowa nie zdobyła przewagi i nie pokonała tej jasnej duszy.

Tak się stało na wszystkich zamieszkałych planetach naszego układu, oprócz ziemi.

Wiecie jak to technicznie wyglądało?

Gdy już ten przysłowiowy diabełek przekonał człowieka żeby przeszedł na ciemna stronę to po prostu obaj zostali pozbawieni energii Stwórcy, a bez niej życie jest niemożliwe.

Gdy już definitywnie kończyła się energia Stwórcy, zaczęli ze sobą walczyć, myśląc że przeciwny obóz ją ma ukryta i jak zwyciężą to mu zabiorą.

Posadzili szybciutko malownicze grzybki i zapalili na milisekundy sztuczne słoneczka i nasze sądy na marsie pokazują jak to się skończyło.

Gdyby tego nie zrobili, to i tak by skonali w wielkich męczarniach, tylko by to potrwało nieco dłużej.

Obecnie mamy dziesięć procent tych co jeszcze się bronią, czterdzieści dogorywa, i pięćdziesiąt, oryginalnych negatywów, którzy jeśli zwyciężą to powtórzą to co było na martwych obecnie planetach.

Próbowałem telepatycznie jakoś się dogadać z opozycją, ale nie są skłonni do żadnych ustępstw.

To są ludzie żyjący z nami, takie forumowe trole i i inni podgryzacze i przecież widać po nich że prędzej zginą niż o milimetr nawet ustąpią.

Będą się pienić aż zgubią siebie i może i tą resztkę, bo taki mają przecież cel.

Ta pozytywna przyszłość którą opisłem wcześniej jest jedną z wielu, a dotyczy tych pozytywnych, negatywów tam za bardzo nie widać więc jest jakaś nadzieja.

Jak już czarna cześć duszy pokona jasna, to obydwie giną i koniec życia i inkarnacji.

Co prawda jeszcze żyjemy więc będzie możemy obserwować jak się sprawy toczą.

Jest sposób obrony przed utratą jasnej części duszy i jeśli będą zainteresowani, to napiszę o tym.

Tak na koniec, w układzie słonecznym unicestwiło się do tej pory co najmniej siedemdziesiąt procent dusz i wcieleń.

Ciekawe ile jeszcze to zrobi.

A to się dziele przez lenistwo, nie bronisz się, myślisz że jesteś najmądrzejszy, że jakoś to będzie, a nie będzie, bo samo się nic nie dzieje.

To że pozytywni są pokojowi nic im nie pomoże, muszą jeszcze popracować na ten pokój, a nie wiele robią w tym kierunku i nie wielu to obchodzi, a ciemna strona jest bardzo pracowita i ciężko pracuje na nie tylko swoja zgubę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Budowa człowieka jest opisywana w setkach najprzeróżniejszych publikacji, ale w żadnej nie jest to opisane wyczerpująco.

Najczęściej podaje się że jest siedem ciał, czyli fizyczne plus sześć duchowych.

Jest to jednak malutka część rzeczywistości, bo jest ich o wiele więcej.

Trudno powiedzieć ile, bo chyba nikt jeszcze nie doszedł do ostatniego.

Ja na razie połączyłem się , czy odsłoniłem około tysiąca i nic nie zapowiada żeby było widać koniec.

Z tego wynika że ludzie wybrali dwa przeciwne kierunki rozwoju duchowego i co na to powiedzieć?, do czego jednych i drugich to zaprowadzi?

Jednych bliżej stwórcy, a drugich?

Hmm, pożyjemy zobaczymy.

Jest pewna prawidłowość, że im kto głębiej idzie w mrok, ten ma bardziej zablokowany sznur aka, czyli innymi słowy połączenie ze Stwórcą.

I nie było by to może czymś szkodliwym samo w sobie, ale jeśli ktoś sobie zablokował dopływ energii od Stwórcy, to okrada z niej tych którzy ją mają i wyrządza tym wielkie szkody tak fizyczne jak i duchowe, a to już jest naganne i trzeba się przed tym bronić.

A metoda jest prosta - skupić się na połączeniu ze Stwórcą, przez co ono się powiększa i oczyszcza, a płynąca z niego energia oczyszcza kolejne czakry ciała fizycznego, a dalej kolejne ciała duchowe, na razie można powiedzieć w stronę nieskończoności , bo ich końca nie widać, ale zobaczymy co też po drodze spotkamy.

Im wyżej dojdziemy , tym więcej ciał ciemnej strony wyłączamy ze szkodzenia nam, a szkodzą jeszcze te nie odkryte.

W sumie prosta sprawa i wiadomo dlaczego po forach dokazują takie przeróżne turkucie podjadki, żeby narobić zamieszania i podkradać energię , bo sami się od niej oddzieli i to świadomie, kiedy obrali za swój kierunek rozwoju mrok.

Ja to jednak postrzegam jako upadek, a nie rozwój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Mimo wkładu pracy w oczyszczanie i podnoszenie wibracji ciągle mam uczucie jakby coś mnie ściągało, blokowało, coś jak balast ograniczający lot balonu.

Jednym takim problemem są źli ludzie, ale są też złe wcielenia, czy nisko wibracyjne.

Również to co jemy ma niskie wibracje i jeśli z tym coś nie zrobimy to też się w nas gromadzą świadomości - wcielenia

zwierząt, roślin, wody powietrza i minerałów.

Ktoś powie że minerały? woda? , ależ to bzdura.

Ale niestety nie bzdura.

Ziemia jako planeta też jest świadomością i ma swoje komórki którymi są minerały, woda , powietrze.

Ma również sznur aka jak i jej komórki je mają.

Kiedyś było go sto procent, ale ludzie doszli do tak zwanego rozwoju technicznego , a nie poszedł za tym rozwój duchowy i tak kiedyś jak i teraz zbudowali broń atomową.

Reakcja łańcuchowa jest bardzo, ale to bardzo szkodliwa dla sznura aka wszelkich świadomosci.

Wojna jaka miała miejsce w przeszłości zablokowała prawie trzydzieści procent sznura ziemi i temu co na niej egzystuje.

Ostanie zabawy z grzybkami podwoiły te sumę, plus promieniowanie elektrowni atomowych i złe energie ludzi spowodowały że sznura, czyli zasilania planety w energię życia i miłości pozostało dziesięć procent.

Tyle też jest ludzi na ziemi którzy zachowali jeszcze zasilanie sznurem aka i co się nam kroi?, jaka przyszłość?.

Albo ludziska przejdą na stronę miłości, albo mamy kolka scenariuszy.

Zginie całe życie na planecie.

Zginą ci bez sznura aka i pozostaną ci w niego zaopatrzeni.

Pozostaną najprostsze formy życia gdzieś głęboko w ziemi.

Za tym że zgina wszyscy przemawia historia Merkurego, marsa i wenus.

Nie wiem dokładnie jak to było z planetą za marsem.

Doszły mnie informacje że miała w dużej ilości jądro ze srebra, złota i jakichś innych metali szlachetnych i przed milionami lat została rozbita przez nazwijmy ich gości z głębokiego kosmosu, którzy zabrali te surowce, bo posiedli technologię budowy ogromnych statków kosmicznych i zaopatrywali się w surowce na ich budowę.

To się dopiero nazywa kopalnia odkrywkowa.

A Wy co na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Pisałem już chyba na temat zbiorczej duszy, ale jakoś trudno było ten temat zgłębić.

Otoczony był najprzeróżniejszymi zmyłkami, ślepymi uliczkami, czarnymi zasłonami itp.

W końcu się przebiłem i mam jaki taki obraz sytuacji.

Wyobraźmy sobie kulę z której wyrastają miliardy odgałęzień do każdego człowieka.

Wszyscy ludzie przesyłają tam energie na których żyją.

Jako że 90% niestety żyje na niskich wibracjach, to i zbiorcza dusza jest też bardzo nisko wibracyjna i przez to cierpi te 10% pozytywnych, bo przez duszę zalewani są karmą tych negatywnych.

Tak było do dzisiaj, bo dzisiaj dusza została oczyszczona i ciemnym jest co nieco gorąco, a że nie chcą podnosić wibracji, przyjąć karmy i za nią odpowiedzieć, więc chyba się chcą odłączyć od duszy.

Coś takiego jest dla mnie bardzo zastanawiające, bo nigdy nie myślałem że to możliwe, ale czytałem gdzieś jakąś przepowiednie, że w tych czasach będą ludzie bez dusz, puściłem to mimo uszu, ale teraz mi się przypomniało.

Zastanawiam się co się z nimi stanie jeśli się im uda odłączenie.

W tej chwili pozostało im średnio 20% połączenia.

Bardzo ciekawe posuniecie i ciekawe jakie będą tego konsekwencje.

Poczekamy, zobaczymy.

Coś mi świta że bez duszy dalsze inkarnacje mogą stać pod znakiem zapytania, ale nie będę wychodził przed szereg, za to sobie poobserwuje i opisze jak to się dalej będzie rozwijało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Tak szukam i szukam powodu dlaczego ludzie są tacy nie mili wobec siebie i doszedłem do wniosku że powód, to brak empatii.

Jeśli nie czujesz bólu krzywdzonych jak i swojego to nie szanujesz życia.

Wskazuje na to wiele obserwacji.

Gdy zacząłem sprawdzać powody problemów choćby zdrowotnych i zadałem pytanie: ile tego jest nie moje, ile od innych?

Wyszło że 60% od innych z 10% zatrucie środowiska i 30% moje wcześniejsze błędy, tak mniej więcej, i to w sumie wiem od dawna, ale jak to się odbywa?

I tutaj działa coś takiego, że skoro mnie to nie boli, to hulaj dusza piekła nie ma.

Ale to że czegoś nie czujemy to nie znaczy ze na nas nie działa, tylko jakby o tym nie wiemy, nie kojarzymy że jak kogoś krzywdzimy to robimy to sobie również sobie, czy to sobie uświadamiamy, czy nie.

Popatrzcie ile ludzi choruje, cierpi, umiera na najprzeróżniejsze choroby, zwala winę za to na jedzenie, powietrze i wszystkie inne powody, ale nie kojarzy tego że sami sobie taki los zgotowali poprzez postępowanie w całości swoich żywotów, a teraz zbierają tego plony.

Widać to szczególnie na oddziałach paliatywnych, bo tam trafiają ludzie w ostatnim stadium życia i wiele można się nauczyć i zrozumieć, przeglądają ich życia i konsekwencje tego co w nich robili.

Ale w sumie niby o tym wiemy, teraz czas na receptę a ta brzmi tak: przywróćmy współodczuwanie, czy empatię.

I to jest realizowane, spokojnie i dokładnie.

Jakie to niesie konsekwencje?

Odpina się od ludzi wiele podpiętych do nich czakr innych ludzi, bo kradzież odbywa się poprzez wydłużanie czakry w postać jakby energetycznej rurki, która jest przypinana do innej osoby i w ten sposób kradziona jest energia jak równie zatruwany organizm, żeby się delikwent nie bronił, ale ponieważ do złodzieja z kradzioną energia płynie inna, która włącza mu czucie bólu swojego jak i innych krzywdzonych.

Myślę że jeśli to się rozwinie i dotrze do wszystkich ludzi, to może być nawet tak że stopniowo przestaną się krzywdzić, bo zrozumieją, że siebie też krzywdzą, ale jak to będzie, zobaczymy , czy może poczujemy, jeśli się za to weźmiemy i wdrożymy w całym naszym świecie, bo będąc połączeni, nikt tego nie uniknie na dłuższą metę.

Jest na ten temat jeszcze wiele do wyjaśnienia i dopisania, ale nie wszystko na raz.

W każdym razie prawo przyczyny i skutku działa, raz lepiej, u innych może wolniej, ale w końcu nikogo nie omija i tylko uświadomienie sobie tego może to powstrzymać a w konsekwencji doprowadzić do mitycznego edenu, który może się kiedyś stanie rzeczywistością.

Niestety to co się napsociło nie znika samo i trzeba będzie się z tym zmierzyć, aby uniknąć choćby oddziału paliatywnego.

To są konkretne negatywne energie i konkretnie działają przez eony, aż nauczą każdego empatii, ale można się jej wcześniej nauczyć i w konsekwencji wcześniej się wziąć za naprawę siebie i powrót do miłości i szczęścia.

Przypomnijmy sobie nasze młode lata, cieszyło nas praktycznie wszystko, nie opuszczał dobry humor, ale z biegiem lat posmutnieliśmy, już się nie śmiejemy nawet z najzabawniejszych komedii, nie możemy znaleźć choćby troszkę radości, a to wynik gromadzenia się w nas negatywnych energii, naszych i od bliźnich, czy w to wierzymy czy nie, to tak jest, i jeśli sobie wcześniej z tego zdamy sprawę, to może wcześniej to naprawimy, aby wrócił ten młodzieńczy dobry humor i radość życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wiemy o tym że istnieje pojęcie łańcucha pokarmowego.

Wbrew pozorom nie kończy się to na ludziach.

Istnieją rasy które go wydłuży i my staliśmy się ich pożywieniem.

Nie jest to tak, że zjadają nasze ciała, bo żywią się naszymi energiami.

Robią to od bardzo dawna i z tego powodu przebudowie uległy ich ciała fizyczne.

Typowy przedstawiciel ich gatunku ma niski wzrost, nienaturalnie dużą głowę, w zasadzie brak układu pokarmowego.

Dzięki dużej głowie są siłaczami w działaniach telepatycznych, a jako że żywią się energią to chyba jednak robią w tym jakieś błędy, bo ich ciała skarłowaciały i fizycznie nie są dla nas żadnymi przeciwnikami.

Fizycznie mają siłę 5-6 cio letniego dziecka.

Jednak dysponują wyższą techniką niż ludzie, może to być ponad 1000 lat i mają potężną przewagę w działaniach hipnotycznych, wpływania na myśli jak i na funkcjonowanie biologiczne organizmu.

Prawdopodobnie mają problemy z krwią i wiele porwań jest po to żeby mogli od porwanych ją pozyskiwać i robić sobie transfuzje.

Taki porwany wytrzymuje najwyżej 6 lat i umiera z wycieńczenia.

Żyją 300 - 400 lat średnio.

Jakoś sztucznie się rozmnażają, nie do końca to zbadaliśmy, ale to też jest ich słaby punkt, coś ze starzeniem genów związane.

Jako że w znacznym stopniu rozerwaliśmy ich osłony telepatyczne, bo przecież inaczej nie dało by się ich namierzyć i zeskanować, to być może widzący mogą ich już zobaczyć trzecim okiem.

Jak się uda wyeliminować ich telepatyczny wpływ na ludzi, to zobaczą wreszcie jak wygląda rzeczywistość w której żyjemy.

Wszystko jest w trakcie i trudno powiedzieć ile potrwa, bo nie wiadomo ile jeszcze ukrywają niespodzianek.

Napuszczają ludzi na siebie żeby zablokować rozwój duchowy jak i techniczny, bo jakbyśmy dotarli do ich planet, to gołymi rękami by zostali pokonani.

Cała ich siła w naszej niewiedzy i w ich niewidzialności.

Nie mogą się obronić przed ludźmi naprawdę wysoko wibracyjnymi i w tym nasza nadzieja.

Dlatego też tak usilnie nie chcą dopuścić żeby tacy się rozwijali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BLACK_PANTHER

(...) bo jakbyśmy dotarli do ich planet, to gołymi rękami by zostali pokonani.

 

LOL - nie wydaje mi się: )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kris1.

Wklejam post z innego forum, bo być może kogoś zaciekawi.

 

Bardzo ważne jest wiedzieć jak jesteśmy zbudowani na poziomie energetycznym, żeby wiedzieć jak się obronić.

Jeśli tego nie wiemy, to obrywamy aż nie miło i nic na to nie możemy poradzić.

Tak też jest z Tobą Miriam7, jak i z innymi ludźmi.

Istnieje coś takiego jak pojęcie lustrzanego odbicia, czasem mówi się że mamy na ramionach aniołka i diabełka, którzy nas instruują co też według nich mamy robić.

Zależy którego posłuchamy, w tę stronę zmierzamy.

Na przykład za czasów Atlantydy, w jej rozkwicie, jasne miało przewagę jak 60 do 40

Obecnie jak to zacząłem skanować , to aż mnie cofnęło.

Jak myślicie co też odkryłem.

Śmiało się wypowiadajcie, szczególnie ciekawy jestem Zbysia opinii, bo on ma tak, jak średnia na planecie, jako że pełno go wszędzie, to myślę że w końcu przyda się na coś.

Teraz im mamy więcej tej mrocznej strony , tym bardziej dostajemy po kościach, jak się to mówi potocznie.

Przy 10% wychodzi na to że przechodzimy na ciemna stronę definitywnie, już diabełek wygrał.

Teraz tacy współpracują z naszą ciemną strona i dzięki temu mogą się do nas włamywać, poniewierać i okradać ile dusza zapragnie, do puki coś z tym nie zrobimy.

No i tutaj jest odpowiedzieć dla Miriam 7, jak i dla tych którzy jeszcze nie całkiem przegrali.

W nocy miedzy 2 a 3 najgłębiej śpimy i wtedy najłatwiej nas jest okradać, ale jak ktoś ma czucie energii to się obudzi, bo go boli , czy też czuje się źle, wgrywane są też paskudne sny i wiele innych wątpliwych przyjemności.

Najciekawsze co się dzieje z tymi którzy w 100 % przeszli na ciemna stronę.

Może coś o wielkich wodzach z naszej historii.

Pan Hitler - pozostało mu 0,0001 % jasnego.

Stalin chyba tylko połowę z tego, bo dłużej mordował.

Im ktoś ma mniej jasnego, tym większe ego i trudniej mu cokolwiek przyjąć , bo on jeden jedyny jest najmądrzejszy, lub już zna sprawę z punktu widzenia mroku i celowo zaprzecza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×