Jump to content

kwadratura Merkurego do Urana :)


Guest paulab23
 Share

Recommended Posts

Guest paulab23

hej :0

 

mam pytanie odnośnie swojego kosmogramu?

czy to, że mam kwadrature merkurego do urana powoduje to, że nie mam "lotności" umysłu? mój umysł jest bardziej techniczny

nadaje się do astronomi a nie do astrologi?:)

Edited by paulab23
Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

A czym jest dla Ciebie "lotność umysłu"?

Astrologia zaś wymaga tak analizy technicznej (co jest właściwe szczególnie Pannie) jak i intuicyjnego wglądu, który pozwoli z gąszczu detali wybrać to co jest dla WH najbardziej istotną sprawą, tak w danym momencie (kiedy zwraca się o poradę) jak i dla całego jego życia.

Te dwa bieguny, sprzęgnięte ze sobą - i będące w równowadze - pozwalają na szybkie wyciąganie trafnych wniosków.

Przy samej logice ta droga jest żmudna i długa, można na dobre utkwić w gąszczu szczegółów, przy samej intuicji łatwo o zamglony obraz, bo tu niełatwo jest przełożyć "wizję" na zrozumiały dla WH obraz; to tak bardzo w skrócie.

Ale wydaje mi się, że Twoje pytanie jest bardziej kokieteryjne niż wynikające z potrzeby uzyskania odpowiedzi; widzi mi się, że chciałabyś uzyskać potwierdzenie czy masz zdolności w tym kierunku.

Wracając do "lotności" - nie widzę, żebyś była "nielotna" :lol:

Link to comment
Share on other sites

Guest Bethany

Też mam kwadraturę Merkurego i Urana i jakoś interesuję się astrologią :P nie miałam nigdy problemów z nauką, a z moją lotnością jest wszystko ok :P lol

Wydaje mi się, że ten aspekt powoduje jakąś tam nerwowość, pomysłowość, czasem też chaos taki w myśleniu.

Link to comment
Share on other sites

Guest paulab23

Dziękuje bardzo za odpowiedz ! zaczełam interesować się astologią. Dużo czytam na ten temat, narazie staram się ćwiczyć na moim kosmogramie.

ja rozumiałam to tak że, kwadratura merkurego do urana powoduje, że umysł jest bardziej taki techniczny. Niedawno przeczytałam jeden artykuł w którym było zapisane "

Ludzie majcy bardzo zły układ Merkurego i Urana (kwadratur lub opozycj) niezwykle

trudno pojmują astrologię.Dlatego,

że Merkury to intelekt, a Uran to kanał z podwiadomoci i nastpuje konflikt tych dwóch

cech. To nie jest twórczy umysł, a do astrologii potrzebny jest twórczy." co o tym myślicie ?

dodatkowo w domu numer 2 mam 4 planet : słońce, wenus, merkury, mars - wszystko w znaku Panny ..(ascendent Lew) jakbyście to rozważały ? na co powinnam zwrócić uwagę ?

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Powinnaś zwrócić uwagę na to, by nie łykać bezkrytycznie tego wszystkiego co gdziekolwiek przeczytasz czy dowiesz się z innych źródeł i na tym poprzestawać, tylko konfrontować to z kosmogramami, które możesz weryfikować na bieżąco lub w przyszłości.

I powinnaś zwrócić uwagę na to, że jeśli będziesz podążać tą drogą i stale doskonalić warsztat, to astrologia może dać Ci zarobek na tyle duży, byś mogła się z tego utrzymać. Mówię tu o wykonywaniu zawodu astrologa a nie o amatorstwie, tak jak ja. Astrologią się interesuję, nawet coś tam kumam ;) ale nie jest to i nie będzie moim źródłem utrzymania ani dzięki niej nie dorobię się majątku. Ty zaś masz taką możliwość, żeby na tym zarobić.

Link to comment
Share on other sites

Guest Bethany

Znak Panny jest dobry, jak chodzi o zajmowanie się astrologią. Zgadzam się z Ismer, że mogłabyś mieć pieniądze z tej dziedziny. Zobacz sobie też dom VI, znak, czy są tam planety itd. Dużo też powie MC- znak, aspekty władcy.

Merkury w domu II ogólnie mówi, że mogłabyś czerpać kasę ze swoich pomysłów. Dałabyś też sobie radę w branży związanej z finansami.

Link to comment
Share on other sites

Dziewczyny, to ja jestem trzecia z kwadraturą Merkury/Uran. :) Magnolio, u nas jeszcze dochodzi do tego układu Słońce. :)

Ale widzę, że u Pauli też niedaleko Słonko przy Merkurym - na upartego jest jeszcze wpływ.

Czyli możemy nieśmiało wysunąć wniosek, że taki układ daje m.in. zainteresowanie astrologią i jakieś umiejętności w tej dziedzinie. :)

Paulo, obecnie Jowisz tranzytuje Twój dom II, więc powinien przynieść większą pewność siebie (koniunkcje do planet osobistych), ale też jakąś poprawę w sprawach finansowych; dobrze jest też zapisać się na jakiś kurs, ponieważ zdobyta wiedza może w przyszłości okazać się na tyle opłacalna, że przyniesie spore pieniążki.

Link to comment
Share on other sites

Guest paulab23

Dziękuje bardzo Dziewczyny za odpowiedzi!!! od dawna ciągnie mnie w stronę astrologi jednak w domu nie miałam poparcia. Moi rodzice zawsze tłukli mi do głowy, że to są "farmazony ".

 

Magnolia mój dom VI jest podzielony pomiędzy dwóch władców wodnika I kozierożca - bez planet. Czuje, że ja najlepiej sprawdzę się jako dyrektor w korporacji :) a w MC mam jowisza znalazłam info., że to dobry znak I daje to możliwość osiągnięcia sukcesu międzynarodowego.. ;) co Wy na to?

 

Czy możecie polecić mi jakaś stronę lub technikę doskonalenia się w astrologi?

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Paula, rodzice mieli rację: to są farmazony ;p - dla każdego, kto nie wie czym naprawdę jest astrologia, skąd Twoi rodzice mogą wiedzieć czego można za pomocą astrologii się dowiedzieć, zapewne oni nie zdają sobie sprawy, że to może być coś co daje zarobić (aczkolwiek to ciężki kawałek chleba) no i tak naprawdę, by zacząć godziwie zarabiać na astrologii to trzeba zostać mistrzem w swoim fachu lub... oszustem.

Poza tym na pewno nie zdają sobie sprawy jak bardzo astrologia może pomóc psychologom.

 

Techniki doskonalenia się w astrologii, poza pracą na horoskopach - nie ma.

Możesz uczestniczyć w pierdyliardzie szkół, warsztatów, zajęć itd. lecz bez praktyki, czyli samodzielnego rozpatrywania horoskopów niczego, poza teorią, Ci to nie da.

 

Stron jest mnóstwo, nie polecam amatorskich blogów, najlepiej poczytać sobie różności na stronach profesjonalistów lub przynajmniej osób wyróżniających się, bo to da Ci pojęcie o tym jak różne są spojrzenia na te same zagadnienia.

Kiedyś dobrą stroną była Logonia, i choć nadal jest, to zrobiła się jakoś mniej czytelna no i teraz więcej ta astrologia jest więcej "świątynna" - można tam znaleźć jeszcze artykuły dla początkujących, ale więcej jest dla zaawansowanych.

Przejrzyj strony pp. Piotrowskiego, Podlaskiej, Jóźwiaka, Gibaszewskiego, Gronerta, astromix, astrogeneza, astrobiznes czyli astrologia biznesowa (ale raczej dla zaawansowanych), astrolabium i jest oczywiście wiele innych, ale na początek zajrzyj tam gdzie najłatwiej.

Nie polecam astrocafe, mimo iż tam czasami można znaleźć coś ciekawie napisanego, a nie polecam również dlatego iż bardziej kojarzy mi się z jarmarkiem, jednak to już moja bardzo subiektywna ocena :D

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Uważam, że kwadratury Urana są bardzo dobre i twórcze, pozwalając jak najbardziej na kreatywny rozwój astrologiczny. Ale zakładają chaos i wielotorowość myślenia. Najczęściej pomaga im rodzaj uziemienia w postaci silnego Saturna, albo wspomaganie intuicyjne, typu Księżyc w znakach żywiołu wody, albo w aspekcie z Neptunem, czy Plutonem. Chociaż Księżyc/Neptun i Księżyc/Pluton daje ten typ zagrożenia, że osoba więcej czytająca z przestrzeni jednocześnie miewa sama ze sobą kłopoty (głównie z podświadomością, emocjami, nadwrażliwością), gdyż szewc bez butów to zjawisko wcale nierzadkie.

 

Większość podpięć Urana pod planety osobiste to swoiste ADHD. Tutaj nie ma przeszkód do uprawy astrologii, tutaj główną przeszkodą jest... niecierpliwość i nieustanna nerwowość. Jedni nazwą to kreatywnością, inni nieumiejętnością skupiania się. Kwestia tego, jak kto dojdzie i jak dojrzeje do wydawania sądów astrologicznych. Różne osoby różnie dochodzą do ciekawych wniosków.

 

Pzdr

Link to comment
Share on other sites

Guest Bethany

ADHD tak, zdecydowanie :P Mam kwadraturę Merkurego i Urana oraz Wenus - Uran i Księżyc- Uran. Jestem dość cudaczna, zainteresowań pierdyliard, bardzo różne dziedziny, zmienność duża, jak chodzi o właśnie hobby, myśli. Ten aspekt daje fajną pomysłowość, kreatywność. Czasem jestem odbierana jako ekscentryczna, bo np. przytulam się do drzew, taki usłyszałam wywód :P. Duża też rotacja, jak chodzi o znajomych, a te zainteresowania u mnie rozległe, to też koniunkcja Słońce- Merkury, gdzie Merkury jest spalony.

Niecierpliwość tak, ale z tym całe szczęście, to im mam więcej lat, to tym lepiej. Dodałam bym jeszcze, że szybko się nudzę. Ciężko mi wytrwać przy czymś. Dotychczas udało się to tylko właśnie astrologii i bieganiu ( od kwietnia).

Problem ze skupieniem uwagi- też, kiedyś zdecydowanie. Pomogła joga i medytacja w tym aspekcie.

No jak każdy aspekt ma swoje plusy, i minusy. Ja tam lubię swoją uraniczność :D.

Link to comment
Share on other sites

Magnolia, mam dokladnie tak samo:zeby: Przytulanie drzew, zbieranie rozjechanych żab z drogi, rozmawianie ze zwierzętami i kwiatami oraz inne cudactwa. Ogólnie jestem odbierana jako dziecinna i też właśnie ekscentryczna :czarodziej:

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

No a ja nie mam kwadratury z uranem, tylko sekstyl a jadąc samochodem żaby omijam (jak je widzę oczywiście), zwalniam, by nie rozjechać zwierząt, wyłączam światła i jadę po ciemku jeśli trafi się zając, rozmawiam z roślinami i prezentuję różne inne nietypowe zachowania. Włącznie z zatrzymaniem się na środku torowiska tramwajowego i nie zwracaniem uwagi na dzwoniący na mnie tramwaj. Bo akurat nad czymś się zamyśliłam.

I nie widzę wcale, żeby ten Uran mi pomagał w astrologii, poza zainteresowaniem nią nie obdarzył mnie iskrą geniuszu :tongue2:

Link to comment
Share on other sites

Chyba każdy aspekt z Uranem daje jakieś dziwactwo mniej lub bardziej pozytywne. ;) Uran też odpowiada za nasz głos. Mnie słychać nawet jak mówię szeptem. :zeby: U mnie też podejrzewam Uran wpłynął na zainteresowanie weganizmem i ekologią.

Link to comment
Share on other sites

Guest paulab23

A ja jestem roztrzepana . Nie potrafie długo skupić sie nad jednej rzeczy I szybko się nudzę !:)

odnośnie przytulania się do drzew?:) też to lubie !!! Uwielbiam kasztany. Przechowuje je w różnych miejscach : torebka, samochód, łożko :)

odnośnie głosu -wydaje mi się, że mówie normalnie a niektórzy odbieraja to za krzyk. Czasem strasznie szybko mówie, że nawet mój mózg nie nadąża rozumieć ;)

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Uran nie odpowiada za głos tylko Merkury ;p Ty masz go w Strzelcu, w kwadracie do swojego władcy, czyli Jowisza, więc samo to może obdarzyć głośnością a jeśli Jowisza popiera Mars z Koziorożca to można przypuszczać, że głos będzie solidny w swej słyszalności :D

No ale to tak na luzie. Merkurego ze Słońcem wspiera Mars trygonem - musisz być słyszalna, nawet jak chcesz to ukryć ;p

Link to comment
Share on other sites

Uran nie odpowiada za głos tylko Merkury ;p Ty masz go w Strzelcu, w kwadracie do swojego władcy, czyli Jowisza, więc samo to może obdarzyć głośnością a jeśli Jowisza popiera Mars z Koziorożca to można przypuszczać, że głos będzie solidny w swej słyszalności :D

No ale to tak na luzie. Merkurego ze Słońcem wspiera Mars trygonem - musisz być słyszalna, nawet jak chcesz to ukryć ;p

 

a rzeczywiście Merkury :D roztrzepana jestem i jak to mówi moja mama "jazgot straszny" :zeby: od dzieciństwa mi się buzia nie zamykała i tak zostało, nawet gadam do siebie czasami hehehe; w szkole na lekcji często byłam pytana, bo nauczyciele sądzili, że mam "dużo do powiedzenia" :D; ja ogólnie lubię dużo gadać i lubię ludzi, którzy dużo gadają :)

Link to comment
Share on other sites

No i niedługo dojdziemy do wniosku, że gadanie z drzewami i żałowanie każdego ślimaczka na chodniku to norma. Osobiście to mi jest bardzo szkoda pająków we własnym domu. Zdarza mi się, że czasem chlasnę muchę lub komara w domu i ... gdzieś tam kładę, żeby ten pająk - lokator z głodu nie zemarł ;)

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

No kurde! Opisujesz siebie a ja też... karmię pająki. I ropuchy na działce. Nauczyły się przychodzić na kolację :D

Tylko, no cóż, niekoniecznie kojarzę te działania z Uranem. Ekscentryczności w tym nie ma, raczej więcej wodnych zapędów.

Poza tym jednak nauczyłam się być twarda i zwalczam bzykuszki oraz komary i meszki, mimo wewnętrznej niechęci do zabijania czegokolwiek. Oprócz niedobrych ludzi ;p

no i może tych komarów i meszek, bo dały mi tak popalić, że mój Mars tego nie wytrzymał i zapałał do najeźdźców nienawiścią straszliwą...

Link to comment
Share on other sites

Guest Bethany

Wchodzimy na temat zwierząt, to dom VI. Ja mam cztery koty, piątego oddałam rodzinie ( z bólem serca). Większość robi wielkie oczy ( dobrze, że na wsi mieszkam:P).

No w sumie, nie czaję, bo przytulanie do zwierząt niby normalne jest, to czemu do drzew nie można :P:D

Erza, a gdzie masz Urana, w którym domu? Nie chce mi się szukać:P

U mnie Uran w VI- jak najbardziej mnie ciągnie do medycyny niekonwencjonalnej ( po różnych że tak powiem doświadczeniach z medycyną akademicką). Chciałam kiedyś być wege, ale jakoś mi przeszło.

Podobno mam przyjemny głos- Merkury w koniunkcji ze Słońcem, trygonem z Jowiszem, kwadratura Saturn- Pluton, no i kwadratura z Uranem. U mnie o tyle to ważne, że Merkury jest władcą Ascendentu. Gadam czasem dużo, czasem mało, u mnie z tym bardzo różnie. Ludzie, którzy gadają mnie raczej męczą :P Po jakimś czasie po prostu się wyłączam :P, a mam opinie dobrego słuchacza :D. Często mi się ludki zwierzają ( nawet Ci obcy).

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

No właśnie, dyskusja zatacza coraz większe kręgi. Wobec tego przenosimy się na astro.

Dom VI fakt, że w tradycji należy też do małych zwierząt. Ja tam nie mam nic, ale jego władca przenosi temat na dom przeciwległy, który tradycyjnie należy do zwierząt dużych. Tych nigdy nie miałam, ale zwierzęta zawsze były obecne w moim domu i do dziś są.

Poza tym od zawsze opiekowałam się porzuconymi, bezdomnymi, głodnymi, chorymi etc.etc, bo mi żal było. I nie były to tylko psy i koty, ale również ptaki, gryzonie czy nawet owady. Ale to nie wynika z samych domów - do tego potrzebne są odpowiednie znaki ;p

Link to comment
Share on other sites

Ja w domu VI mam cały w Baranie i pusty. Mars w Kozie. Lubię zwierzęta i bardzo chciałabym mieć jakieś w domu, ale nie mieszkam sama, więc to nie jest takie proste. Mam w sumie kota, ale jest on na wychowaniu u siostry na wsi. Oczywiście odwiedzany i dokarmiany przeze mnie. :) Psy też lubię. Właściwie wszystkie zwierzęta. Duże także. Co ciekawe ponoć XII dom odpowiada za duże zwierzęta. Mam tam Księżyc, tak samo jak moja siostrzenica, która jeździ konno. Ja też parę razy jeździłam, ale ja jestem ogólnie taka, żeby nie męczyć zwierząt, nie wykorzystywać ich, więc w pasję się to nie przerodzi.

Magnolia, mam Urana w końcówce II domu w Strzelcu, czyli wpływa na moje finanse, a raczej na ciekawy sposób wydawania kasy oraz na to jak kreatywnie kombinować, żeby coś zostało lub na coś starczyło, bo wydawać lubię. :) Elektryk i informatyk ze mnie żaden - prędzej coś zepsuję niż naprawię. :zeby:; co do zdolności... to na pewno na coś tam u mnie wpływa, na pewno na zainteresowania tematami ezo, sny mam mega symboliczne, praktycznie co noc mi się coś śni i pamiętam co; zwykle sa to sny z pokręconą fabułą :P Urana mam w kwadracie do Słońca, Merkurego i Jowisza oraz w trygonie do DSC, są też jakieś aspekty z planetoidami.

Link to comment
Share on other sites

Mam kwadrature merkurego do urana w 10 domu w strzelcu.W 10 domu posiadam rowniez saturn ktory ma az 5 aspektow.Uran jest wladca mojego asc (wodnik). Polotu faktycznie mi brak czuje sie bardzo obciazona satutrnem ale nie mam za grosz umyslu technicznego przedmioty scisle to dla mnie czarna magia. Kiedy czytam cos co mnie interesuje a zaczyna robic sie zbyt logicznie przestaje czytac bo nie ogarniam. Wydaje mi sie ze to powoduje jednak ta nerwowosc i brak cierpliwosci. Jestem raczej duszą artystyczna ale znowu brak mi talentu :-P czy ktos mi jeszcze moze cos powiedziec co dla mnie oznacza tak ogolnikowo owe polozenie planet?

Link to comment
Share on other sites

Guest Bethany

Dirty, gdzie jest Twój kosmogram?

 

U mnie to samo, jestem beznadziejna z przedmiotów ścisłych, nawet w liceum miałam na semestr 1 z fizyki :P to była katorga. Nie znosiłam też matmy i mega się cieszyłam, że na maturze nie była wtedy obowiązkowa.

Też raczej jestem artystyczna. Uran w sumie odpowiada za technikę, nowoczesność, także w tej kwestii jestem do bani, zawsze coś zepsuje, nacisnę przypadkiem, albo wyleję na klawiaturę :P

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

E tam, sama kwadratura Urana do Merkurego nie przesądza o beznadziejności do przedmiotów ścisłych, po drodze jest na przykład Saturn (o - u Dirty jest) i znak Panny. Ja kwadratury nie mam ale: teoretycznie beznadziejna nie byłam a praktycznie i owszem. Z matmy w liceum groziła mi poprawka, no to w ciągu 24 h opanowałam program z całego roku. Fizyka i chemia - tak samo, w podstawówce noga, w liceum obrót o 180 stopni, bo profesorka wreszcie podeszła z pasją i przestało to być nudne jak flaki z olejem. Mimo wszystko - jestem nastawiona humanistycznie, ale i tu póty taka np. historia była suchym słowem, którego trza się było wykuć na pamięć (daty/fakty i nic więcej) to ledwo trójczynę i to na szynach miałam, ale jak trafił się psor opowiadający "na żywo". któremu można było zadawać pytania, nawet tego typu "jak sikali rycerze będący w pełnej zbroi" to momentalnie z trói zrobiła się piona. W ogóle, jeśli cokolwiek było nieciekawie wykładane, to miałam najniższe oceny ale jak się ożywiało - to i ze mnie robił się prymus ;)

W Collegium, tam gdzie królowała prawie sama ezoteryka, też były nudnie prowadzone zajęcia, które tylko zaliczyłam, mimo iż wchodziły w obszar moich zainteresowań. A inne, jak np. anatomia i fizjologia - dla mnie nudne ale ciekawie wykładane - no, czwóra :D.

 

Poza tym poruszyłyście kwestię U-techniczną: jak myślicie, może by stworzyć bazę naszych horoskopów, tak żeby była w jednym miejscu, by nie trzeba było ich szukać po różnych postach. Przykleiłabym taki wątek na ćwiczeniach i każdy, kto chce mógłby tam swój kosmogram wkleić. A jakby nie umiał, to mógłby poprosić o pomoc koleżeńską.

Co o tym sądzicie?

Link to comment
Share on other sites

Heh no tak bo wszystkie mozliwie najgorsze uklady planet to u mnie sie skumuowaly. Ja mam w horoskopie nawet bogactwo ale pewoen niekorzystny aspekt je przekresla. Faktycznie szkole przebrnelamledwie ledwie ale ze sie zaczelyscie do pal przyznawac to mi nastroj poprawilo myslalam ze tylko ja tak mialam :-D wydaje mi sie ze moje problemy z nauka wynikaly z rozproszenia i braku cierpliwosci, kiedy cos mnie zaciekawi to doslownie chlone wiedze ale w tak chaotyczny sposob ze zaraz przechodze fo kolejnego zagadmienia i tez to u siebie w horoskopie znalazlam. Saturn utrudnua mi tez podjecie pracy. Nawet kiedy dostawalam oferty to musialo stanac cos na przeszkodzie.

 

Podobai sie pomysl stworzenia bazy tylko ktos musialby mi pomoc w stawieniu mego kola bo mi ciezko na tel tego dokonac i tu objaeia sie moje uposledzenoe w technologii ;-) musze sptawdzic horoskop taty i siostry bo sa w tym niezli hehe

Link to comment
Share on other sites

Ja też humanistka. :) Z historii, polskiego i języków zawsze 5. :D Z matematyki ledwo trója na ładne oczy, ale przez cały okres nauki miałam babsztyle za nauczycielki przedmiotów, które budziły we mnie postrach, więc to ich wina. :P W zasadzie nie tylko we mnie, bo cała szkoła drżała ze strachu przed nimi. W liceum nauczycielka była ok, lajtowo podchodziła, bo klasa humanistyczna i nawet coś tam z tej matmy zaczęłam kumać, ale na klasówkach już leżałam, bo baba sama układała zadania i za nic w świecie nie mogłam pojąć o co chodzi w ich treści. Z chemią jako tako, bo uczyła mnie sąsiadka. :D A z fizyką to dramat. Pamiętam jak w lo prawie cała klasa dostała pały z wykrzyknikami. Jaka radość z tego była. :zeby:

 

 

Ismer, możemy taką bazę stworzyć. Jeden wątek i tam w osobnym poście kółko zainteresowanego. :)

 

Dirty, jeden negatywny aspekt niczego nie przekreśla, może stwarzać trudności (coś co osobie bez tego aspektu jest dane z góry, osobie z tym aspektem wiatr wieje w oczy i być może dość długo czas musi pracować nad tym, żeby osiągnąć). Skoro coś już zostało podkreślone/ujawnione w radixie to jest potencjał i można to wykorzystać. Nigdy nie mów nigdy i nigdy nie mów zawsze. :) Denerwuje mnie podejście niektórych astrologów-fatalistów, którzy analizując kółko mówią: " o pani tego i tego w życie mieć nie będzie, bo jest to i tamto w złym układzie" i może mają rację, mieć nie będzie, albo nie pokona trudności, ale nie dla tego, że to "tak zostało zapisane" , tylko dlatego, że to nie dla niego i chodzi o to, żeby najpierw zrozumieć siebie, a nie popadać w fatalizm. Znam kilka przypadków, gdzie osoby starały się o coś i nic z tego nie wychodziło, a w momencie kiedy opuściły, to się pojawiało (bo właśnie ową "trudnością" w horoskopie była zmiana myślenia, na którą czasami nas nie stać).

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Erza, moim zdaniem zmiana myślenia, tzn. niemożność spojrzenia czy podejścia do problemu z innej niż dotychczas strony, jest podstawową trudnością, hamującą nie tylko wszelaki rozwój ale też, jak słusznie mówisz - jakąkolwiek możliwość pokonania trudności.

Są jednak sprawy ostateczne, w sensie "nic z tego nie będzie" ale moim zdaniem dotyczy to przede wszystkim horoskopów horarnych.

W natalu na ogół też "nic z tego nie będzie" ale właśnie dlatego, że nie umiemy wykorzystać potencjału, który mamy i brakuje nam świadomości tego, w jaki sposób ten potencjał można wykorzystać inaczej, niż na najniższym poziomie realizacyjnym.

Najcięższe do ogarnięcia są aspekty Saturna i planet ciężkich, ale nieprawdą jest, że Plutona w żaden sposób nie można przeskoczyć, bo to "karma" i tak musi być. Owszem, tak musi być i tak w 99 % przypadków jest, ponieważ trzeba być "świętym" by na tyle siebie zmienić, aby można było przejść przez Plutona (a i Skorpiona wraz z 8 domem również) i stąd mało komu się to udaje. Dlatego chyba ten fatalisty ton astrologów.

Link to comment
Share on other sites

Ismer, ale co jak co, astrolog ma wiedzę. Zakładam, że zna siebie na wylot i dopiero wtedy wyrusza w podróż, aby doradzać coś innym. Mnie wkurza takie podejście. Bo wtedy nasuwa się pytanie, po to wszystko. Astrologia? Tarot? Etc. Skoro tam ma być i już, bo tak zostało zapisane, bo taki jest pani/pana horoskop, to musiało się wydarzyć, taka była/jest lekcja. I o ile jeszcze co do lekcji mogę się zgodzić, bo to czegoś uczy, ubogaca nas wewnętrznie i rozwija, bo idziemy dalej już nieco inni, to

 

Są jednak sprawy ostateczne, w sensie "nic z tego nie będzie" ale moim zdaniem dotyczy to przede wszystkim horoskopów horarnych.

Zgadzam się, ale pytanie za jakiś czas możemy postawić jeszcze raz i następny, bo mogą zmienić się okoliczności, bo może zajść w nas jakaś zmiana, która będzie rzutować na odpowiedź.

 

Co do Saturna i Plutona to faktycznie łatwo o fatalizm, ale to też jakaś najniższa linia oporu, łatwizna. Zwalić wszystko na karmę, los, fatum, a nie próbować pomóc. Wiadomo coś jest zapisane, ale pewne wydarzenia właśnie te krążące wokół domu VIII, Skorpiona czy szeroko pojętej karmy w większości dane nam są po to, by odkryć swoje prawdziwe oblicze, to kim jesteśmy. To nie zmiany nas zmieniają, tylko zmiany pomagają nam poznać siebie, jakimi naprawdę jesteśmy. Niektórzy mają więcej "nawalone" w kółku, inni mniej, ale to wszystko służy jednemu celowi.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Oj Dirty, ludzie przesadzają, po prostu musisz wydalić i tyle ;p

Trzeba się rozstać z tym co jest Ci niepotrzebne, tylko sęk w tym, iż najczęściej:

a) nie ma się rozeznania co trzeba wyrzucić, by "pójść naprzód"

B) a nawet jak się ma, to się za cholerę nie chce z tym rozstać.

Link to comment
Share on other sites

Dirty, szukaj jasny stron życia. Pluton jest w domicylu, czyli u siebie, w Skorpionie, dobrze się tam czuje, myślę, że nie ma się go co bać, bo skoro siedzi w VIII domu to też straszny nie jest. Ogólnie tam, gdzie jest Pluton, tam zachodzą gruntowne zmiany. :) Czyli we wszelkich tematach ezo jak najbardziej się możesz rozwijać i doznać oświecenia. :)

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Erza - horoskopy horarne odpowiadają na pytanie, które zadaje się w danym momencie na daną okoliczność. I na ten moment mówią że nic z tego nie będzie, albo przeciwnie - uda się.

Jeśli dostanę odpowiedź: nic z tego nie będzie, to zadaję pytanie następne: czy w ogóle jest możliwość realizacji tego czegoś i jeśli tak, to kiedy, ale na to "kiedy" to już horoskop elekcyjny najlepszy.

 

Poza tym nie czarujmy się: astrolog nie ma wiedzy, tzn. chodzi mi o osoby, które nazywają siebie astrologami. Bo "prawdziwych, rasowych" astrologów jest naprawdę mało. Jeden ma więcej tej wiedzy, drugi mniej - ale obwołanie się astrologiem wiedzy nie przydaje. Dla mnie liczy się praktyka, a nie to, co kto o sobie mówi, co pisze.

 

Co do "próbowania pomocy" - zobacz kto, nawet ze znanych astrologusów - daje ludziom radę "jak"?

Wszyscy mówią jest tak i tak, jesteś taki i taki, będzie to i to. A jak zapytasz: "jak można w tej sytuacji postąpić" to zazwyczaj niczego, poza ogólnikami, nie usłyszysz. I nie chodzi tu o to, by mówić ludziom co mają zrobić, tylko o to, by pokazać jakie ma możliwości poradzenia sobie z problemami i w jaki sposób może to uczynić. Po prostu "remedium". Z tym, że remedium zazwyczaj jest drogą kamienistą i mało kto z własnej woli na nią wstępuje. Stąd planetarny "przymus", bo koniec końców, to co jest zapisane to spełnić się musi. Mamy wolną wolę i sami możemy wybrać ścieżkę, którą pójdziemy,a jeśli z tej woli nie skorzystami (bo ścieżka jednak jest pełna kamieni i cierni) - to jest właśnie to, co nazywamy "losem" czy "przeznaczeniem", które realizuje się jako czarny scenariusz naszego życia.

Mnie też nie jest łatwo znaleźć remedium na czyjeś bolączki, nad czym ubolewam. Bo uwaząm, ze astrolog ma być przede wszystkim doradcą a nie wieszczem.

 

Tak naprawdę to znałam jedną tylko osobę (ze znanych), która potrafiła przy prognozie astrologicznej doradzić, a raczej wskazać parę możliwych ścieżek. W dodatku za uczciwą kasę, a bywało, że i bez kasy - jeśli przyszedł biedak. Nie znaczy to, iż była alfą i omegą, ale przynajmniej była uczciwa w swojej astrologii, w tym co robiła, w podejściu do człowieka.

 

Dlatego ja, jak patrzę na siebie, to widzę ile mi naprawdę do wielkiej astrologii brakuje; co z tego, że mam potencjał, jeśli są przeszkody, które bardzo utrudniają mi jego realizację. I nie są to przeszkody typu "los", tylko właśnie ja sama jestem tą przeszkodą, sama sobie koło pióra robię. I nie mam tragicznego kółka. Owszem, jest ono trudne, ale jest i światełko w tunelu.

Lecz są osoby, które rzeczywiście mają nawalone w kółku, i wtedy jest "tragedia" gdyż nie są w stanie nie tylko rozpoznać tego wszystkiego co mają "zawalone" ale też niesłychanie trudno im jest wstąpić "na ścieżkę świętości" - tego jest tak wiele, iż nie wiadomo, w co ręce włożyć. Naprawiają jedno i wali się drugie i kolejne, więc wątpią, czy naprawianie w ogóle ma sens, nie wytrzymują presji okoliczności zewnętrznych ani własnych, wewnętrznych.

Mnie uczono, że nawet nad jedną uszkodzoną planetą należy pracować całe życie i całe jej pilnować, a co dopiero, gdy ma się kółko całe w czerwieni. To nie jest łatwe. I pod tym ja się podpisuję, mając za przykład nie tylko siebie (wypadek jednostkowy) ale całkiem sporo "horoskopów", czyli po prostu żywych ludzi i ich ścieżek życiowych.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...