Skocz do zawartości
Ismer

Rozmówki astrologiczne

Rekomendowane odpowiedzi

Ismer

Do tego wątku ładujemy wszystko, co nie podpada pod konkretne działy i tematy oraz z tych tematów zbacza w założonym przez kogoś wątku (te wypowiedzi będą tu przenoszone).

Doświadczenie pokazało, że to chyba będzie dobre rozwiązanie, szczególnie wtedy, jak szarogęsimy się w wątkach innych, odpowiadając nie na to pytanie, które zostało pierwotnie zadane.

 

Odtąd i my mamy swój okołoastrologiczny wątek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Iwka78

Od czego zacząć naukę?

Mam w domu tylko to: Astrologia. Tomy I-VIII (komplet) – Krystyna Konaszewska-Rymarkiewicz

Ilość tomów poraża:-P

 

Ale chodzi mi o to, czy najpierw zrobić kosmogram sobie i na swoim przykładzie się uczyć?

Czy może lepiej mieć np. jeszcze dwa dla porównania, żeby widzieć różnicę w układzie planet?

Jak zaczynaliście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bethany

No można uczyć się na sobie, tyle że trzeba mieć dystans do siebie, poza tym to może wyjść subiektywnie :P

 

Zacznij od nauki interpretacji kosmogramów urodzeniowych, na solariusze, tranzyty i progresje przyjdzie jeszcze czas.

 

Tak jak Ci pisałam - charakterystyka poszczególnych znaków zodiaku, planet, domów, aspekty. Ja na początku korzystałam z Wrońskiego, potem jakieś blogi też, artykuły w gazetach- dawno temu - lata 90 te- fajne były interpretacje kosmogramów we Wróżce- z tego też się sporo nauczyłam. Potem też w "Gwiazdy mówią" też, tam pisze Piotr Piotrowski, Wojciech Jóźwiak, Mili Krogulska, Izabela Podlaska- Konkel. Czytam też ich blogi.

To jest dużo materiału do opanowania, i nawet jak się sporo nauczysz, to i tak czasem będziesz mieć wrażenie, że nic nie wiesz, albo bardzo mało :D, ale warto, bo to jest fascynująca dziedzina :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Ale Iwka Wronskiego nie ma i może lepiej, bo tam jest dużo, aż za dużo...

Iwka, masz Konaszewską, na początek wystarczy, co prawda babka zerżnęła niemiłosiernie od innych ale są to jednak podstawowe sprawy i można się z astrologią przywitać. Te 8 tomów to nie jest dużo, bo każdy traktuje o czym innym, więc łykniesz jedno, potem przyjdzie czas na kolejne stopnie. Ja ze swojej strony polecam Weresa "Homo Zodiakus" - to książka tylko o znakach zodiaku, tania jak barszcz, a świetnie opisująca archetypowe ludzkie zachowania w różnych sytuacjach. Stare to ale chyba nieśmiertelne :D

 

A jak będziesz miała jakieś wątpliwości czy pytania odnośnie tej lektury i w ogóle, to koniec języka za przewodnika - pytaj, tu jest parę osób zaangażowanych, więc myślę, że trudności z odpowiedzią nie napotkasz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwonymoskit

Od dawna już zastanawiam się nad 4 punktami kardynalnymi koła na którym zawieszony jest cały zodiak.

Nigdy nie mogłem do końca zrozumieć dlaczego punktem Koziorożca włada Saturn, a nie ..... Słońce. Mało tu symetrii. Dla mnie naturalną parą yin - yang, męski - żeński, dzień - noc, ekstrawertyczny - introwertyczny, suchy - wilgotny itd itd jest Słońce - Księżyc. Słońce i Księżyc są naturalną parą uzupełniających się przeciwieństw do których można dodać kolejne symbole męski - żeński czyli Mars - Wenus. I tu kolejne moje zaskoczenie bo główny znak pod władaniem Wenus to znak Wagi, a jakże znak jak najbardziej męski. Jak to Wenus symbolizuje znak męski? Hmm ... po raz drugi zapala mi się pomarańczowa lampka sygnalizująca że za chwilę przejadę na późnym zielonym ;) Tak więc dochodzimy, że Symbolami Dnia i nocy są Słońce i Księżyc oraz pierwiastka męskiego i żeńskiego jest także Słońce - Księżyc oraz dodatkowo na innym poziomie Mars - Wenus. Mimo, że brzmi to jak herezja to taki właśnie pogląd występuje w wielu kulturach właśnie i jeśli kółeczko miało by jakoś odzwierciedlać te przekonania to właśnie tak to moim zdaniem powinno wyglądać. Teraz kolejna kwestia i późne zielone ;). Dlaczego opozycją dla Saturna jest Księżyc?? ja się pytam się. Przecież to dwie planety Jowisz i Saturn są planetami społecznymi naturą dokładnie się różniącymi. Introwertyczny, sztywny, unikający rozgłosu, wyznaczający granice, pechowy i smutny Saturn oraz ekstrawertyczny, rozbuchany, nie zauważający granic, szczęśliwy i wesoły .......Jowisz. Jak na dłoni widać, że te właśnie planety na kole powinny tworzyć opozycję jako przeciwieństwa. Więc Słońce i Księżyc oraz Saturn i Jowisz. Te przemyślenia, które nie dają mi spać, pracować i w ogóle przechodzić bezpiecznie przez jezdnię ;) natchnęły mnie do zmiany porządku we władaniu znakami i punktami kardynalnymi. A co w końcu astrologia jest spod Urana czyli każdy sobie rzepę skrobie i niech sobie reszta myśli co chcę to mówiłem ja Wacław Jarząbek.

 

Naturalne opozycje wyglądały by wtedy następująco:

Słońce - Księżyc to oczywiste

Mars - Wenus także oczywista oczywistość

Jowisz - Saturn

Merkury wolny elektron jak to on

 

i dalej...

 

4 ćwiartki

Baran, Rak, Waga, Koziorożec

Ogień, Woda Powietrze, Ziemia

Mars, Księżyc, Wenus, Słońce

 

2 połowy Lewa - Prawa

Koziorożec, Baran = Dzień / Męski, Ekstrawertyzm

Rak, Waga = Noc / Żeński, Introwertyzm

 

2 połowy Górna - Dolna

Koziorożec, Waga = Jowisz, Intelekt, ekspansja

Baran, Rak = Saturn, Emocje, wycofanie

 

Merkury tu nie występuje

 

 

władztwa nad znakami

Baran Mars oraz dodatkowi za ćwiartkę lub połowę

Byk Wenus

Bliźnięta Saturn i Merkury równorzędnie

Rak Księżyc

Lew Słońce

Panna Saturn i Merkury

Waga Wenus i Merkury

Skorpion Mars

Strzelec Jowisz

Koziorożec Słońce

Wodnik Księżyc i Merkury

Ryby Jowisz

 

Według naturalnych opozycji.

Merkury występuje raz w każdej ćwiartce. Dwa razy w znakach zmiennych, raz w znaku kardynalnym i raz stałym przy czym współrządzi całym trygonem powietrznym, ponieważ uważam za konieczne by Merkury był nobilitowany w znaku powietrznym Wagi.

 

Znakami kardynalnymi i stałymi władają 4 główne planety.

Znakami zmiennymi władają Saturn i Jowisz.

 

Punktacja

Planeta w swoim znaku +3 pkt, w swojej ćwiartce lub połowie +1 pkt

Planeta w opozycyjnym znaku do swojego władztwa -3 pkt, w opoz. ćwiartce lub połowie -1 pkt.

 

Przykład:

 

Baran

władztwo Mars (znak), Mars (ćwiartka), Saturn (połowa)

Męski / Emocjonalny

 

Strzelec

władztwo Jowisz, Wenus, Jowisz

Żeński / Intelektualny

 

Ok to na tyle teraz. Macie jakieś przemyślenia do tego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

no ale astrologia to opiera się chyba na powiązaniu natury planet ze znakami a nie na łączeniu przeciwieństw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

A w wypadku podwójnego władztwa wskazuje się tam, gdzie idą "lepsze" aspekty.

 

Post dotyczy predyspozycji zawodowych więc na tych wskaźnikach się wtedy skupiam a nie patrzę gdzie idą lepsze aspekty.

 

Astrologia nowoczesna, której jestem zwolenniczką (i tak też interpretuję) uznała jako nowego władcę panny Ceres, także nawet pozostając przy łączeniu starej i nowej astrologii merkury jest współwładcą panny i domu 6, podobnie jak mars jest współwładcą skorpiona, uran koziorożca czy neptun strzelca (choć ten ostatni przypadek nad wyraz jaskrawie pokazuje jakie to nieporozumienie te stare władztwa bo kto dobrze zna naturę neptuna nigdy nie utożsami jej z działaniem jowisza, zresztą wszystkie te współwładztwa mają się podobnie - widziałaś kiedyś głośnego i przebojowego skorpiona? - w archetypie to niemożliwe bo woda to nie ogień). To są całkiem inne żywioły, więc jak ziemskim domem 6 może władać powietrzny merkury? Kto zna panny ascendentalne i bliźniaki ascendentalne to najłatwiej na ich przykładzie zauważy znaczną różnicę. I to nie jest burzenie zasad astrologii klasycznej tylko uwzględnianie nowych władców, którzy zostają odkrywani, włączenie ich do systemu astrologicznego. Natura Prozerpiny jeszcze nie jest do końca zbadana i nie wiadomo na pewno czy jest ona właściwym władcą byka.

 

Tranzyty ceres obserwuję od kilku lat, podobnie robię analizując horoskopy urodzeniowe, zdarzeniowe, bardzo dobrze też działanie ceres jako współwładcę panny widać w solariuszach. I badając predyspozycje zawodowe także metodą prób i błędów widzę, że w przypadku określenia zawodu bardziej działa analiza domu 6 a nie 10 bo jak to powyżej zauważyła Koma nie każdego przeznaczeniem jest robić karierę, być na świeczniku czy udzielać się społecznie w świecie zewnętrznym (planeta społeczna saturn - władca domu 10), z kolei dom 6 to dom rzemiosła (panna to co robimy na co dzień, w tym w miejscu pracy) m.in. bo także dom zdrowia i opieki, wszelkich usług. Oczywiście ktoś może być i kurą domową wtedy tym będzie się zajmował w zakresie domu 6.

 

Pokazał to choćby interpretowany dość niedawno natal dziewczyny, która ma MC w wodniku a urana w strzelcu w domu 7 czyli niezwiązanym bezpośrednio z domem pracy. Za to dom 6 ma w wadze a wenus w pannie, w kon z marsem w domu 5, dodatkowo merkury w wadze kon pluton w domu 6 i okazało się, że jej zawód jest związany z jakimiś naturalnymi terapiami, masażami etc. Czyli coś z pogranicza medycyny naturalnej, upiększania, technik relaksacyjnych itp.

 

Oczywiście zdarzają się tacy ludzie, których dom 10 jest połączony z domem 6 (albo w jakiś sposób kompatybilny z nim) i wtedy rzeczywiście ma miejsce całkowita zgodność powołania życiowego (dom 10) z zawodem i wykonywaną pracą (dom 6).

 

Zwolennicy astrologii klasycznej jeszcze długo będą próbowali za wszelką cenę zachować status quo, ale na szczęście są też astrolodzy, którzy idą z duchem czasu, nie ignorując postępu nauki. Astrolodzy zawodowi, zarabiający na tym i mający klientów np. Barbara Stanisławska.

 

Ja interpretuję zgodnie z moim warsztatem, popierając to teorią nie wyssaną z palca. Myślałam, że nie ocenia się tutaj czyichś interpretacji a i że każdy użytkownik ma swój rozum i sam sobie wybierze co go bardziej przekonuje.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Forum jest po to by każdy mógł wypowiedzieć własne zdanie. A tzw. pokory astrologicznej nabiera się w ciągu wielu lat praktyki, ponieważ każdy horoskop da się przekonująco podpasować pod warsztat tradycyjny, nowoczesny jak i mieszany, którego ja jestem zwolenniczką. I właśnie dlatego nie zdetronizuję starych władców, bo wiem jak można przejechać się na interpretacji. I trzeba nauczyć się łączyć i korzystać z tego co otrzymaliśmy w spadku i tego, co serwuje nam astro nowożytna.

Co do predyspozycji zawodowych - Twój warsztat jest Twoim warsztatem, więc nie musisz patrzeć na to co i jak robi kto inny, ale skoro jesteśmy przy tym, to wyjaśniam, że właśnie rodzaj aspektu aspektu wskaże, w którym kierunku lepiej jest się udać - np. w kierunku Merkurego czy w kierunku Ceres.

 

Poza tym grubym nieporozumieniem jest nazywanie tradycyjnej astrologii czymś wyssanym z palca, bo jeśli już o tym mówimy, to prędzej pod to kwalifikuje się astrologia współczesna, której doświadczenie jest w stosunku do tradycji mikruchne.

No i władztwa nie są jak mówisz "powietrznej" Wenus (mówimy tu na przykładzie Byk - Waga) - te władztwa wzięły się i z dualizmu i z koncepcji władztwa nocnego i dziennego, stąd każda planeta ma po dwa znaki, a nie dlatego, że jest "powietrzna" albo "ziemska" i na tej samej zasadzie działają pozostałe władztwa. Oczywiście starożytni byli ograniczeni septenerem, jednak ta koncepcja jest nadal aktualna. Poza tym władztwo planet nie wzięło się przypadkiem - i nie tylko na podstawie obserwacji i konfrontacji z działaniem na Ziemi ustalono kto komu przewodzi, ale także skorelowano planetę z właściwościami znaku.

 

Kto dobrze zna naturę Neptuna, powiadasz? - no właśnie, a kto ją dobrze zna? już podnoszą się głosy, że z Neptunem to wcale nie tak wery hepi jest, bo pojawiło się inne jego oblicze, wcale nie przystające do jego zwodniczej natury a bardzo logiczne... bodajże u Piotra Piotrowskiego ciekawe rozważania wylukałam.

 

Mówisz, że jest 12 znaków to i 12 władców, owszem, tylko co będzie dalej, bo co i rusz odkrywa się nowe obiekty w naszym układzie planetarnym i komuś za jakiś czas wskoczy, że może by tak zwiększyć ilość znaków albo zdetronizować obecne planetoidy i ukrólewić nowe? No właściwie dlaczego nie?

 

Mówisz, że woda to nie ogień? - oczywiście, ale przebojowość nie oznacza, że działanie musi być widoczne, Skorpion idzie przebojem... po cichu. Więc tak, widziałam wielu przebojowych Skorpionów. Wiem o co Ci tu chodzi, ale wszystko co na ziemi jest dualne, więc przebojowość też ma dwa oblicza: i głośno i cicho, ale za to piekielnie skutecznie.

No i jeśli chodzi o archetypy to Woda i Ogień znajdują się na jednej baterii, stanowią jedno ogniwo, całość a Ziemia i Powietrze drugie. A baterie są dwie - znów kłania się dualność. Potem dopiero idzie podział na żywioły takie jakie są ogólnie znane.

Tylko o tym akurat w nowoczesnej astrologii nie uwidzisz, bo to nie jest nikomu potrzebne, dziś nie zgłębia się prawdziwej natury planet.

 

Nie słyszałam jeszcze o współwładztwie Urana w Koziorożcu ani Neptuna w Strzelcu, któż jest autorem tego odkrycia?

 

Co do 10 domu, no cóż jeśli ktoś nie zna znaczenia domów to może wietrzyć "pracę" z domu 10 i wielu tak robi, ale de facto on przede wszystkim mówi o karierze człowieka, o tym jak wysoko może się on wspiąć, co może osiągnąć, jakie jest jego miejsce w społeczeństwie ale także co może robić i co mu sprawia zawodową satysfakcję. Jeśli te dwa domy (6 i 10) są ze sobą powiązane, to często Włh wykonuje zawód wskazywany przez d. 10 lub zajmuje się tym co wskazuje dom 6.

Mój 10 dom doskonale pokazuje moje mizerne osiągnięcia w sferze zawodowej i pokazuje też do czego nie tylko się nadaję, ale również co tak naprawdę chciałabym robić i czy jest to możliwe.

Natomiast 6 dom mówi o warunkach pracy wykonywanej, w natalu ogólnie a w horarnym szczególnie, pokazuje tą "pracę codzienną" - nie czarujmy się, nie każdy będzie na świeczniku (a może być jak jest związany z d. 10) więc i 6 ma sporo do powiedzenia w sprawie pracy.

 

Co do oceniania czyich interpretacji - powiedz mi, gdzie ta ocena wystąpiła? uważasz, że jeśli ja lub ktoś inny zwróci uwagę na znaczenie starych władców, to jest to już ocenianie? To także wyjaśnijmy sobie od razu: masz rację, że każdy ma swój rozum i sam wybiera co go bardziej przekonuje - ale do tego właśnie potrzebny jest wybór, stąd jeśli widzę że wyboru nie ma to mówię, że istnieje również system tradycyjny i na szczęście są astrolodzy, którzy potrafią się nim posługiwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

 

Poza tym grubym nieporozumieniem jest nazywanie tradycyjnej astrologii czymś wyssanym z palca, bo jeśli już o tym mówimy, to prędzej pod to kwalifikuje się astrologia współczesna, której doświadczenie jest w stosunku do tradycji mikruchne.

 

W moim poście napisałam, że odkrycia astrologii nowoczesnej nie są wyssane z palca.

 

 

Mówisz, że woda to nie ogień? - oczywiście, ale przebojowość nie oznacza, że działanie musi być widoczne, Skorpion idzie przebojem... po cichu

Dlatego nie jest baranem, bo środki do osiągania celów ma całkowicie inne.

 

 

 

Nie słyszałam jeszcze o współwładztwie Urana w Koziorożcu ani Neptuna w Strzelcu, któż jest autorem tego odkrycia?

 

W poście napisałam, że wg klasycznej astro saturn włada tak koziorożcem jak i wodnikiem a jowisz tak strzelcem jak i rybami, a znaki te mają całkowicie przeciwstawne natury.

 

 

Co do 10 domu, no cóż jeśli ktoś nie zna znaczenia domów to może wietrzyć "pracę" z domu 10 i wielu tak robi, ale de facto on przede wszystkim mówi o karierze człowieka, o tym jak wysoko może się on wspiąć, co może osiągnąć, jakie jest jego miejsce w społeczeństwie ale także co może robić i co mu sprawia zawodową satysfakcję. Jeśli te dwa domy (6 i 10) są ze sobą powiązane, to często Włh wykonuje zawód wskazywany przez d. 10 lub zajmuje się tym co wskazuje dom 6.

Mój 10 dom doskonale pokazuje moje mizerne osiągnięcia w sferze zawodowej i pokazuje też do czego nie tylko się nadaję, ale również co tak naprawdę chciałabym robić i czy jest to możliwe.

Natomiast 6 dom mówi o warunkach pracy wykonywanej, w natalu ogólnie a w horarnym szczególnie, pokazuje tą "pracę codzienną" - nie czarujmy się, nie każdy będzie na świeczniku (a może być jak jest związany z d. 10) więc i 6 ma sporo do powiedzenia w sprawie pracy.

 

Cóż, napisałam mniej więcej to samo.

 

 

W związku z tym, że mam jednak trochę pokory to nie będę wchodzić w dalszą dyskusję, jeśli jest ona niemożliwa i bezcelowa (przyjmowany jest tylko jeden właściwy punkt widzenia, no ale cóż zawsze "otwartemu umysłowi" łatwiej przyjmować coś za pewnik bo zostało tak napisane kilka tysięcy lat temu, co tam są warte postępy nauki - na marginesie dobrze, że medycyna i inne nauki się nie kierują taką "logiką"). Pozdrawiam.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer
Zamieszczone przez Ismer

Poza tym grubym nieporozumieniem jest nazywanie tradycyjnej astrologii czymś wyssanym z palca, bo jeśli już o tym mówimy, to prędzej pod to kwalifikuje się astrologia współczesna, której doświadczenie jest w stosunku do tradycji mikruchne.

Jaglanka: W moim poście napisałam, że odkrycia astrologii nowoczesnej nie są wyssane z palca.

 

Jaglanko, napisałaś tak:

Ja interpretuję zgodnie z moim warsztatem, popierając to teorią nie wyssaną z palca.

 

stąd można wnioskować że jeśli ktoś ma inny warsztat i czerpie z zasobów wiedzy prezentowanej przez astrologię klasyczną to są to teorie wyssane z palca i do tego się odniosłam.

 

Zamieszczone przez Ismer

Mówisz, że woda to nie ogień? - oczywiście, ale przebojowość nie oznacza, że działanie musi być widoczne, Skorpion idzie przebojem... po cichu

Jaglanka: Dlatego nie jest baranem, bo środki do osiągania celów ma całkowicie inne.

 

I dlatego Baran nie jest Skorpionem, ale oba znaki są bardzo skuteczne i to się liczy w końcowym rezultacie przy rozpatrywaniu horoskopu - a one mają Marsa jako władcę. Pluton dochodzi do Skorpiona, ale nie detronizuje przez to Marsa jak to chętnie widzi współczesna astrologia.

Wychodzenie z założenia że jeśli mają tego Marsa jako władcę to muszą być "takie same" też jest nieporozumieniem, tu chodzi o rodzaj energii wnoszonej przez planetę do znaku i sposób używania jej przez ten znak; Mars daje skuteczność i przebojowość obu swoim znakom i wznieca pożar cech ognistych u Barana i wodnych u Skorpiona, a woda jest równie niebezpieczna jak i ogień, a właściwie nawet gorsza, bo "cicha" i podstępna.

 

Zamieszczone przez Ismer

Nie słyszałam jeszcze o współwładztwie Urana w Koziorożcu ani Neptuna w Strzelcu, któż jest autorem tego odkrycia?

Jaglanka: W poście napisałam, że wg klasycznej astro saturn włada tak koziorożcem jak i wodnikiem a jowisz tak strzelcem jak i rybami, a znaki te mają całkowicie przeciwstawne natury.

 

Napisałaś tak:

podobnie jak mars jest współwładcą skorpiona, uran koziorożca czy neptun strzelca

 

Znaki oczywiście mają przeciwstawne natury, ale to nie znaczy, że Jowisz nie włada Rybami bo włada Strzelcem. Jak wspomniałam zasada nadawania władztwa znakom opiera się na czymś innym, m.in. na korelacji pewnych cech planety z danym znakiem, jej natury esencjonalnej czy na koncepcji władztwa dziennego - nocnego.

 

Zamieszczone przez Ismer

Co do 10 domu, no cóż jeśli ktoś nie zna znaczenia domów to może wietrzyć "pracę" z domu 10 i wielu tak robi, ale de facto on przede wszystkim mówi o karierze człowieka, o tym jak wysoko może się on wspiąć, co może osiągnąć, jakie jest jego miejsce w społeczeństwie ale także co może robić i co mu sprawia zawodową satysfakcję. Jeśli te dwa domy (6 i 10) są ze sobą powiązane, to często Włh wykonuje zawód wskazywany przez d. 10 lub zajmuje się tym co wskazuje dom 6.

Mój 10 dom doskonale pokazuje moje mizerne osiągnięcia w sferze zawodowej i pokazuje też do czego nie tylko się nadaję, ale również co tak naprawdę chciałabym robić i czy jest to możliwe.

Natomiast 6 dom mówi o warunkach pracy wykonywanej, w natalu ogólnie a w horarnym szczególnie, pokazuje tą "pracę codzienną" - nie czarujmy się, nie każdy będzie na świeczniku (a może być jak jest związany z d. 10) więc i 6 ma sporo do powiedzenia w sprawie pracy.

Jaglanka: Cóż, napisałam mniej więcej to samo.

 

Wiem, jednak pozwoliłam sobie przedstawić swoje zdanie, które jak widać nie odbiega od zdania innych.

 

 

Jaglanka: W związku z tym, że mam jednak trochę pokory to nie będę wchodzić w dalszą dyskusję, jeśli jest ona niemożliwa i bezcelowa (przyjmowany jest tylko jeden właściwy punkt widzenia, no ale cóż zawsze "otwartemu umysłowi" łatwiej przyjmować coś za pewnik bo zostało tak napisane kilka tysięcy lat temu, co tam są warte postępy nauki - na marginesie dobrze, że medycyna i inne nauki się nie kierują taką "logiką"). Pozdrawiam.

 

W moim poście nie napisałam, że przyjmowany jest jeden punkt widzenia, mój punkt widzenia, klasyczny punkt widzenia a jedynie, że każdy ma prawo wyboru (jak słusznie mówisz), więc skoro Ty prezentujesz jeden punkt widzenia to ja, Koma czy każdy forumowicz interesujący się astro może zamieścić inny punkt widzenia, po to właśnie, by ten wybór mógł zaistnieć.

Czy Ty myślisz, że ja sobie tak piszę, by komuś przywalić? jeśli tak, to jesteś w błędzie - piszę po to, by można było mieć właśnie możliwość wyboru i świadomość, że tak samo jak klasyka tak i nowoczesna astrologia nie jest jedynym obowiązującym dogmatem.

 

Chcę się jeszcze odnieść do tego co mówisz:

Zwolennicy astrologii klasycznej jeszcze długo będą próbowali za wszelką cenę zachować status quo, ale na szczęście są też astrolodzy, którzy idą z duchem czasu, nie ignorując postępu nauki. Astrolodzy zawodowi, zarabiający na tym i mający klientów np. Barbara Stanisławska.

 

Po pierwsze zwolennicy astrologii klasycznej nie chcą za wszelką cenę zachować istniejącego stanu rzeczy, ponieważ dobrze wiedzą, że nie można bezkrytycznie tkwić przy starych zasadach nie łącząc ich z nowymi lub rozstają się z archaikami, które już we współczesnym świecie nie działają tak jak w antyku. Każda epoka przynosiła coś nowego i grubym błędem jest ignorowanie tego.

Jednak podstawy, te najbardziej elementarne rzeczy nie zmieniają się, one istnieją nadal, nawet jeśli "nowocześni" nie przyjmują ich do wiadomości i ich nie używają.

Po drugie: gdyby było inaczej, to znaczyłoby, że tacy klasyczni astrolodzy zawodowi i mający klientów jak Leszek Szuman (nie znałam), Donka Madej (znałam) Leon Zawadzki (znam), John Frawley (znam), Piotr Piotrowski (znam i który pięknie łączy klasykę z nowoczesnością) etc.etc. całkowicie się mylą, ich prognozy są całkowicie błędne i w ogóle oni nie mają pojęcia o astrologii. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Rzeczywiście z uranem i neptunem poprzestawiały mi się słowa. Bo jak się wyżej już poprawiłam chodziło oczywiście o saturna i jowisza jako władców klasycznych znaków odpowiednio: wodnika i ryb poza ich władztwami podstawowymi.

 

Co do kwestii "wyssania z palca" to piszę cały czas o tym, że nowe władztwa to nie jest coś wyssanego z palca bo ktoś (kompetentny w tej dziedzinie) jednak odkrył te planety i niektórzy ich także używają.

 

 

Ok, może i tak to odebrałam, jeśli nie chciałaś nikomu przywalić to Ci się to chwali :) I być może ja rzeczywiście powinnam darować sobie interpretacje astrologiczne na forum internetowym, bo interesuje mnie głównie aspekt praktyczny astrologii i jej obserwacja na tak szerokiej płaszczyźnie jak się da - może dlatego za bardzo drążę i pewne rzeczy widzę niewłaściwie - wezmę sobie Twój punkt widzenia do serca. A może też się zagalopowałam (mimo, iż nie mam nic w baranie), twarde tranzyty planet pokoleniowych - ciężko przejść bezboleśnie i bez nerwów. Na pewno też nie uważam astrologów, których wymieniłaś (i nie tylko tych) za nieznających się na rzeczy bo jeśli warsztat działa to znaczy, że jest poprawny. Tym bardziej jako tylko hobbystka nie mogłabym tak sądzić. Także by już nie psuć humoru innym i sobie swoje kontrowersyjne poglądy zostawiam dla siebie, tak będzie najlepiej.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

A bo widzisz Jaglanko, ja jestem stary małpiszon... gdybyś wyjechała z astrologią tradycyjną, to też stanęłabym w opozycji. No bo mi chodzi przede wszystkim o to, by ludzie zaczęli myśleć, żeby zobaczyli iż nie ma Jedynie Słusznych Dogmatów a do celu można dojść różnymi drogami, których astrologia (i nie tylko astro) ma sporo w zanadrzu.

Ja robiłam mnóstwo eksperymentów z interpretem, a to same nowe, a to same stare, a to mieszane - i okazywało się, że stosując się do zasad danej metody wynik jest właściwie ten sam, ale i z różnymi wariacjami po drodze, tzn. stosując jedną metodę dowiaduję się tego, czego nie widać w innej.

Mieszane nie jest łatwe, ale moim zdaniem najbogatsze. I najbardziej zgubne, jeśli skorzysta się ze spróchniałego klucza :biggrin:

 

Ja nie widzę żebyś Ty coś widziała niewłaściwie... skąd Ci to przyszło? jak wspomniałam chodziło mi o pokazanie, że niejedna droga prowadzi do Rzymu.

 

a na ten kwiatek:

I być może ja rzeczywiście powinnam darować sobie interpretacje astrologiczne na forum internetowym, bo interesuje mnie głównie aspekt praktyczny astrologii i jej obserwacja na tak szerokiej płaszczyźnie jak się da (...)

 

pozwolę sobie zareagować zgodnie z moim ukrywanym temperamentem: czyś Ty zwariowała??? upału dużego nie ma, wiec to nie to, możeś się czego nieświeżego najadła i Ci zaszkodziło? albo za dużo napojów wyskokowych było? a może coś wąchnęłaś?

 

A gdzie będziesz miała szeroką płaszczyznę jak nie forach, na których możesz trafić nie tylko na potakujących ale i na takich opozycjonistów / prowokatorów jak ja :lol: jeśli płaszczyzna ma być szeroka i chcesz poznawać astro we wszystkich jej odsłonach, to bez kontry nie da się tego zrobić; przecież zawsze sprzeciw powoduje ruch i jest motorem napędowym postępu oraz poszerza horyzonty. Przy potakujących siedzi się w swoim wygodnym grajdole, przy rekontrze z tego grajdoła się wychodzi i można dużo więcej zobaczyć, a na pewno to, czego się w stanie błogiego samozadowolenia nie dostrzegało :tongue2:

I jak chcesz trenować aspekt praktyczny zawężając sobie pole badawcze?

 

A co do wymienionych astrologów: właśnie dzięki nim nauczyłam się dostrzegać i doceniać astrologię tradycyjną, fakt, że w Collegium wykłady były "nowożytne", a więc jak najbardziej z udziałem Urana, Neptuna i Plutona i już wtedy mówiło się o Prozerpinie (ale nie tej od Byka tylko o Ceres od Panny, bo były zawirowania z nazewnictwem), ale też mówiono o zasadach astrologii klasycznej, które wówczas były dla mnie jakimś archaikiem, ale z biegiem czasu okazało się, że wiele z tego gruntu można przenieść do współczesności i z powodzeniem zastosować.

Astrologia horarna stała na bardzo nędznym poziomie, jej zasady zaś widziały mi się żywcem wyjęte z przedpotopowego skansenu, a jednak... jednak jest to dział astrologii, która zadziwiająco precyzyjnie działa. A potem pojawił się John Frawley i wszystko stało się o wiele jaśniejsze :)

I właśnie dzięki tym ludziom nauczyłam się tej pokory astrologicznej, a przede wszystkim nie odrzucania zasad, których nie znam i nie rozumiem, nauczyłam się, że ze wszystkiego można czegoś ciekawego dowiedzieć się, ale niekoniecznie muszę z tego korzystać.

Zresztą historia rozwoju astrologii jest dla mnie fascynującym zagadnieniem i naprawdę ogromnym obszarem poznawczym, tu to można sobie buszować i hulać :D

 

A teraz chyba wypadałoby tą część dyskusji przenieść na rozmówki, bo mnie Paula wyklnie w żywe kamienie a adm. wlepi ostrzeżenie za off :zeby:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koma

O nienienienie.

Zarowno Koziorozec jak i Wodnik maja swoje podobienstwa, oparte dokladnie na naturze Saturna.

To samo z Jowiszem

To nie jest wymysl ze rzadzi ten sam wladca.

 

Jak kto chce sluchac, moge rozwinac, albowiem leze chora i sie nudze;)

Edytowane przez Koma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość paulab23

Drogie Astrolożki I Astrologowie :)

Ostatnio widziałam w TV reklamę nowego programu, w którym będą dobierać ludzi w pary. Pary będą brać śluby, po upływie jakiegoś czasu będą mogły podjąć decyzje o rozwodzie jeśli takowy będą chciały.

> Wymyśliłam , że najlepiej znaleść osobę urodzoną tego samego dnia. Wtedy planet będą w przybliżonych pozycjach.

Duże prawdopodobieństwo koniunkcji a Koniunkcja aspect pozytywny ;) Czyli wsystko powinno grać.

Co o tym myślicie?

Można metodą analityczną znaleść osobę która będzie pasować do drugiego człowieka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dirty

Podobne ulozenie planet moze dac podobne dążenia jednak wydaje mi sie ze lepiej dobrać sie w pary tak by sie wzajemnie uzupelniac, choc wtedy tarcia moga byc ale drugiej strony czy osoby nam podobne nie dzialaja nam na nerwy? ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anhana

no tak ale jeśli wszystkie planety ułożone podobnie, czyli osoba jest do nas podobna to jest to straaaszna nuda :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koma

To nawet nie chodzi o nude, ale niekoniecznie ktos urodzony tego samego dnia bedzie nam odpowiadal.

Ale pomysl jakis jest w tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość paulab23
To nawet nie chodzi o nude, ale niekoniecznie ktos urodzony tego samego dnia bedzie nam odpowiadal.

Ale pomysl jakis jest w tym.

 

Ciekawa jestem czy ludzie dobrani za pomoca astrologi byliby szczęśliwi. Przeciez wiemy jakie aspekty są najbardziej pożądane. Możemy wykreślić kosmogram "idealnego" partnera. Potem znaleźć takiego i żyć szczęśliwie!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Ja rozumiem, że reguły tradycyjne itd. Ale jeśli ktoś obserwując tranzyty powie mi, że jemu neptun działa jak jowisz (albo aspekty neptuna do planet osobistych w natalu, solariuszu czy gdziekolwiek) to mu naprawdę pocałuję rękę a nawet nogę.

Sorry, ale dla mnie to jest naprawdę niepojęte jak można zaprzeczać rzeczywistemu działaniu planet - tylko w imię uświęcania tradycji.

Dlaczego wszędzie postęp jest respektowany a tylko w astrologii nie? Czemu nie można szanować historii (jako podwalin i podstaw) ale iść z duchem czasu?

Może wsadzam kij w mrowisko ale dla mnie jest to totalnie niezrozumiałe.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Paula są biura matrymonialne, które dobierają pary wg. zasad astrologii. Ale niestety nie znam efektów, pary przy tym muszą mieć długi staż na weryfikację, bo inaczej nie stwierdzisz czy byli ze sobą szczęśliwi aż po grób ;)

A druga sprawa - nie jest łatwo "znaleźć takiego i żyć szczęśliwie", a przyznam szczerze: idealnej synastrii nie widziałam. Były różne w mojej karierze, a dosłownie tylko kilka miało naprawdę dobre aspekty, w tym moja koleżanka z roku, Byczyca, która wzięła się w parę ze Skorpionem i mimo pewnych zawirowań ta para była ze sobą szczęśliwa.

Zresztą nawet w "idealnym" związku będą jakieś tarcia, bo po prostu każdy ma jakiś charakter, którego jakiś tam element będzie drażnił partnera. I jeśli te tarcia nie przysłonią parze świata to mogą być ze sobą szczęśliwi i można powiedzieć, że się dobrze dobrali.

Generalnie małżeństwo to sztuka kompromisu i "dotrzymywania umowy", natomiast z całą resztą można się bardziej lub mniej dopasować. Im mniej się dopasują tym małżeństwo bardziej niedobrane ;) No i seks - jeśli temperamenty i potrzeby nie są podobne, to trudno utrzymać wierność w związku, a i z wiekiem ta potrzeba zazwyczaj schodzi na drugi plan (bardziej u kobiet, bo u panów to i na grobowej desce po...tańczyłby jesce ;p), atrakcyjność pani przygasa i to jest czas, kiedy mężczyzna szuka kogoś po prostu do seksu, ale na ogół nie są to związki zagrażające stałości małżeństwa - faceci raczej nie chcą rezygnować ze wspólnego dorobku i z wygód domowych. Poza tym oni kochają swoje żony, jakkolwiek by to nie zabrzmiało...

No a na starość znowu są jak za dawnych lat, teraz nawet są sobie bardziej potrzebni ;)

To oczywiście w skrócie o dobrym małżeństwie dobranym na zasadach astro, bo niedobrane i tak się prędzej czy później rozpadnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer
Ja rozumiem, że reguły tradycyjne itd. Ale jeśli ktoś obserwując tranzyty powie mi, że jemu neptun działa jak jowisz (albo aspekty neptuna do planet osobistych w natalu, solariuszu czy gdziekolwiek) to mu naprawdę pocałuję rękę a nawet nogę.

Sorry, ale dla mnie to jest naprawdę niepojęte jak można zaprzeczać rzeczywistemu działaniu planet - tylko w imię uświęcania tradycji.

Dlaczego wszędzie postęp jest respektowany a tylko w astrologii nie? Czemu nie można szanować historii (jako podwalin i podstaw) ale iść z duchem czasu?

Może wsadzam kij w mrowisko ale dla mnie jest to totalnie niezrozumiałe.

 

Jaglanko, u Boga ojca, to nie chodzi o to, że Neptun działa jak Jowisz! Ten temat już omawiałyśmy. Rozumiem, że Ty nie rozumiesz zasad na jakich opiera się tradycja, to normalne jeśli nie masz innej perspektywy niż ta, którą wyznajesz, ale tym samym nie znaczy to, że tradycja jest tak zatęchła, iż nic oprócz smrodku tej zatęchlizny z niej się nie wydobędzie.

Iść z duchem czasu powiadasz - a kto mówi, że nie? Astrologia rozwijała się na przestrzeni tysięcy lat, co i raz powstawały i powstają nowe teorie, ale niestety to nie jest tak hop-siup jak chcą nowożytni, gdyż najpierw trzeba potwierdzić działanie jakiegoś nowo odkrytego obiektu a potem wprowadzić go na panteon.

Czy wiesz dlaczego np. pan Gronert tak spieszy z Ceres, Prozerpiną (Eris)? - bo chciał być pierwszym polskim astrologiem, który zapisze się jako "odkrywca" działania tych planetoid. Co nie znaczy, że jego obserwacje są do kitu, ale nikt mi nie powie, że to jest długi czas obserwacji. Zresztą ja sama zwracam na nie uwagę, jednak nie są i nie będą dla mnie jedynymi władcami Byka i Panny.

No i poczekam aż coś jeszcze zostanie odkryte, bo bardzo mnie ciekawi do czego zostanie przypięte :D

 

Co uważasz za zaprzeczanie rzeczywistemu działaniu planet? bo tego z kolei ja nie rozumiem.

Nikt nie zaprzecza temu działaniu, a to, że interpretuje dwóch władców nie jest tym samym co zaprzeczanie temu "rzeczywistemu działaniu". Po prostu jest to interpretacja poszerzona, która daje więcej informacji (o ile umie się je wydłubać z horoskopu) niż gdyby się stosowało jednego władcę.

I tu nie chodzi o "szanowanie historii", o podwaliny, tylko zwyczajnie o praktykę. Moi nauczyciele sprawnie posługiwali się podwójnym władztwem i tego mnie nauczyli, dlatego wiem że to działa i jak to działa. Wymaga jednak więcej gimnastyki umysłowej, no ale coś za coś. No i gdybym nie widziała, nie miała pierdyliarda przykładów, że ten system jednak działa, czy komuś się to podoba czy nie, to bym za nim nie optowała.

I póki żyję nie przestanę przedstawiać tej metody analizy astrologicznej jako równorzędnej, i bynajmniej nie w celu uświęcania tradycji, której - jak wiesz - do pewnego momentu nie chciałam przyjąć do wiadomości, a w celu uświadomienia niektórych zapaleńców, iż jest coś jeszcze oprócz nowego boga. Wybór musi być ;P

Z kolei jeśli ktoś lekceważy działanie planet "nowożytnych" to sorry, ale ja go uważam za astrologicznego ignoranta, z wyjątkiem osób posługujących się samym septenerem ale tu tylko ściśle według reguł tradycyjnych, czyli tych których używa się w astrologii horarnej.

 

edit: Dirty, na pewno mam to gdzieś zakopane, teraz jestem na urlopie, ale jak wrócę to rzucę się na poszukiwania. To dość ciekawe, swego czasu z zapałem robiłam te porównania czy jak to nazwać, ale potem mi przeszło, bo aczkolwiek coś tam się zgadzało, to jednak dla mnie stanowczo za mało ;) A jak metoda nie jest wiarygodna przynajmniej w 75 % to szukam dalej i gdzie indziej :D

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Czy wiesz dlaczego np. pan Gronert tak spieszy z Ceres, Prozerpiną (Eris)? - bo chciał być pierwszym polskim astrologiem, który zapisze się jako "odkrywca" działania tych planetoid. Co nie znaczy, że jego obserwacje są do kitu, ale nikt mi nie powie, że to jest długi czas obserwacji. Zresztą ja sama zwracam na nie uwagę, jednak nie są i nie będą dla mnie jedynymi władcami Byka i Panny.

No i poczekam aż coś jeszcze zostanie odkryte, bo bardzo mnie ciekawi do czego zostanie przypięte :D

 

No ale przecież nie tylko on uznaje te najnowsze władztwa - i na całe szczęście - bo jest jak mówisz wybór :) No i tak czy owak ceres i prozerpina to nie planetoidy tylko planety karłowate, podobnie jak pluton. Działanie ceres jest tak oczywiste, że każdy uczciwy astrolog nie jest w stanie tego nie zauważyć.

 

Co uważasz za zaprzeczanie rzeczywistemu działaniu planet? bo tego z kolei ja nie rozumiem.

Nikt nie zaprzecza temu działaniu, a to, że interpretuje dwóch władców nie jest tym samym co zaprzeczanie temu "rzeczywistemu działaniu". Po prostu jest to interpretacja poszerzona, która daje więcej informacji (o ile umie się je wydłubać z horoskopu) niż gdyby się stosowało jednego władcę.

I tu nie chodzi o "szanowanie historii", o podwaliny, tylko zwyczajnie o praktykę. Moi nauczyciele sprawnie posługiwali się podwójnym władztwem i tego mnie nauczyli, dlatego wiem że to działa i jak to działa. Wymaga jednak więcej gimnastyki umysłowej, no ale coś za coś. No i gdybym nie widziała, nie miała pierdyliarda przykładów, że ten system jednak działa, czy komuś się to podoba czy nie, to bym za nim nie optowała.

 

Gimnastyka umysłowa taka sama jak przy interpretowaniu całego horoskopu z wszystkimi elementami niezależnie, które władztwa się uznaje jako właściwe, czegokolwiek by on nie dotyczył. Bo każda planeta coś mówi, i można to w dowolny sposób "naciągać", zwłaszcza jak się ma dobrą i rzetelną wiedzę na temat działania i natury planet. Taka jest właśnie interpretacja w astrologii. Nawet w horarnej - czytałam interpretacje np. Izabeli Podlaskiej, która niby trzymała się reguł ale jak septener zawodził, to patrzyła w ten czy inny "bok".

 

Astrologia rozwijała się na przestrzeni tysięcy lat, co i raz powstawały i powstają nowe teorie, ale niestety to nie jest tak hop-siup jak chcą nowożytni, gdyż najpierw trzeba potwierdzić działanie jakiegoś nowo odkrytego obiektu a potem wprowadzić go na panteon.

 

To mnie najbardziej przekonuje, że nikt/nic tak łatwo nie wchodzi na panteon ;) Fakt, najpierw musi być dobrze sprawdzone oraz się zasłużyć.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer
JAGLANKA: No ale przecież nie tylko on uznaje te najnowsze władztwa - i na całe szczęście - bo jest jak mówisz wybór :) No i tak czy owak ceres i prozerpina to nie planetoidy tylko planety karłowate, podobnie jak pluton. Działanie ceres jest tak oczywiste, że każdy uczciwy astrolog nie jest w stanie tego nie zauważyć.

 

Ale my nie mówimy o działaniu (oczywistym...) tych planetoid tylko o współwładztwie. Ja na przykład nie kwestionuję tego działania, jednak nie akceptuję jedynowładztwa i detronizacji - to cała filozofia.

A to czy są to planetoidy czy planety karłowate nie ma żadnego znaczenia, gdyż nazewnictwo dzisiejsze jutro może być całkiem inne. Ileż było sporów czy Pluton to jest planeta czy planetoida, a na dzień dzisiejszy jest planetą karłowatą. To jest kwestia dla astronomów, my natomiast mamy za zadanie obserwować działanie tych obiektów w horoskopie ;p

Oczywiście, że nie tylko on uznaje te najnowsze władztwa, ale też jest duża grupa astrologów, która ich nie uznaje, która się jeszcze im przygląda i która stosuje podwójne władztwo.

Z tym uznawaniem to jest tak, że ktoś ma szkołę, ktoś do tej szkoły chodzi i uczy się tego, co nauczyciel wyznaje i nie widzi innych opcji poza tym co zostało mu wpojone. Potem sam niesie to dalej. Działa to podobnie jak nauczanie historii - obowiązuje ta opcja, która jest narzucona - o innych się nie mówi lub mówi w podziemiu.

 

Co do gimnastyki umysłowej przy podwójnym władztwie - no nie jest taka sama jak przy jedynowładztwie, choćby dlatego, że masz więcej danych i z nich wszystkich wyciągasz wnioski końcowe, więc nawet statystycznie rzecz biorąc gimnastyki jest więcej :D

 

edit: co do p. Podlaskiej - no, jak dla mnie to nie jest akurat autorytet w horarnej, zresztą w ogóle nie jest, a dlaczego to już dłuższa historia.

A odkąd zapoznałam się z warsztatem Frawleya to szczerze powiedziawszy wszyscy inni przy nim wysiadają - ten człowiek nie musi "patrzeć w bok" - u niego septener hory nie zawodzi. To wirtuoz w tym temacie, no i on również stosuje ten system dla astrologii urodzeniowej.

Poza tym co tu dużo mówić - w astrologii tak jak w każdym innym fachu są czeladnicy, rzemieślnicy, majstrowie, mistrzowie, wirtuozi (o partaczach nie warto nawet mówić;)

Ja jestem gdzieś pośrodku i nie sądzę, bym w tym wcieleniu osiągnęła stopień mistrzowski, ale cóż to jest jedno wcielenie w stosunku do wieczności :D

Bardzo cenię podejście P.Piotrowskiego, ponieważ on pracuje na starych zasadach i na nowych i dużo można się od niego nauczyć.

A w ogóle uważam, że zawieszenie się na jednej metodzie, czy to na tradycji czy na humanistyce po prostu zubaża interpretację, ja tam jestem za wyduszaniem z astro informacji wszystkimi dostępnymi mi metodami. Sęk w tym, że trzeba je dobrze poznać i opanować, bo inaczej wyjdzie z tego zakalec.

I trzeba ciągle mieć rękę na pulsie, czyli uczestniczyć w życiu światka, bo zatrzymanie się na jakimś etapie nie pozwoli na rozwój, co jednak nie oznacza, że teraz tylko to jest ważne co jest nowe.

Moja psor (o czym już wspominałam) - wówczas pani pod siedemdziesiątkę i mająca za sobą ogromne doświadczenie - radośnie mi oznajmiła, że ona w dalszym ciągu się uczy. Ja również, tym niemniej mam dystans do tego wszystkiego, co serwują mi inni, ponieważ ja muszę mieć własne doświadczenie żeby czemuś / komuś przyklasnąć.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

No, pluton sam w sobie wzbudza wiele kontrowersji także nic dziwnego, że go tak wynosili by potem zniżyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

No ale to nie astrolodzy go zdegradowali tylko astronomowie. Pies tam z nimi tańcował, niech tam mówią co chcą. Ja mam Plutona eksponowanego i mam w de ich pogląd na to jakim rodzajem ciała niebieskiego on jest, dla mnie istotne jest jego działanie. I tu też żadna siła mnie nie przekona, że on nie ma znaczenia, bo to tylko planeta karłowata i mimo iż od czasu odkrycia nie zrobił pełnego obiegu i można się posiłkować jedynie obserwacjami z ubiegłych wieków, których de facto indywidualnie nie ma za wiele (wiarygodnych oczywiście, nie hipotetycznych bez godziny urodzenia i nie będących wydarzeniami historycznymi i do tego w stosunku do dawno znanych planet, w tym również Urana)

 

edit: kurde, wynosimy się stąd, bo znowu wpadłyśmy na boczny tor :D

idziemy na rozmówki ;)

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Znowu zamieszanie zrobiłam :wstydnis_na:

 

 

No ale to nie astrolodzy go zdegradowali tylko astronomowie.

Tak czy owak, jednak kontrowersje wzbudza, bo najpierw wte potem wewte ;) Chyba żadna planeta (piszę umownie, już pomijając stan aktualny) nie została jak dotąd tak potraktowana. No ale tak można o plutonie poczytać w wielu źródłach - że jest albo przeceniany albo niedoceniany, w tym też jego wpływ.

 

 

Ja też go mam niestety eksponowanego i równie mocno czuję.

Także ja też jestem raczej za docenianiem ;)

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

jak najbardziej przeceniać! najwyżej się nie spełni :D

Bo niedocenienie może odbić się tysiącletnią czkawką co najmniej... mrówki desantówki* też można niedoceniać i niedostrzegać ale jak upiehdoli to się czuje! A kudy jej do działania Plutona.

 

Jaglanko, jakie zamieszanie - a jeśli już - to my obie używamy sobie jak pijane zające w kapuście ;)

 

*mrówka desantówka to jest rodzaj takiej małej rudej cholery, która spacerującemu po lesie człowiekowi znienacka spada z drzewa na łeb, przedostaje się do miejsc najbardziej wrażliwych i tam kąsa. Boleśnie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Oj już ja poczułam plutona w tranzytach jak go nie doceniłam.

 

Z dwojga złego wolałabym atak mrówek desantówek

;)

Edytowane przez Jaglanka
lit.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość No-emi

Z tymi nowymi władcami Byka czy Panny nie do końca ufam, dlaczego? Bo szczególnie np. Prozerpinę ciężko będzie interpretować indywidualnie, no chyba, że po przez domy i w szczególnie uwidocznionych pozycjach.

Poza tym podobieństwo widzę na razie w powolności, a o reszcie ciężko mówić. Zwłaszcza, że planetoid jest naprawdę wiele i np. zgodnie z opisami P.Piotrowskiego charakter Ceres nie jest jednoznacznie skorelowany z Panną, gdyż ewidentnie odnosi się również do linii Byk-Skorpion czy pewnych aspektów Raka.

A swoją drogą relacja Ceres-Prozerpina-Pluton choćby czysto mitologicznie jest niesamowicie intrygująca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Piotrowski jest "specjalistą" od "małych planet" i właściwie on pierwszy je opracował i opublikował, tym niemniej nie jest to też opinia ostateczna.

Te obiekty są jeszcze mało znane a już silnie wpływają na interpretacje i ja obserwując to co inni podciągają pod rzekome ich działania w znakach i domach widzę przede wszystkim jedno: wszystko da się podciągnąć pod własne widzenie i opisy działania tych obiektów nie odbiegają od standardowych opisów innych planet w tych samych znakach i domach.

Diabeł tkwi w szczegółach, właśnie też w takiej różnicy jak "opiekuńczość" - Panny czy Raka - ale to jest cecha znaku, nie planety (czy obiektu).

Szczerze powiedziawszy w dalszym ciągu nie jestem w 100 % przekonana co do władztwa mimo przerobienia iluśset kółek. Po prostu pochopnie nie wyciągam wniosków, dla mnie miarodajne byłoby przebadanie kółek w ciągu np. półwiecza, i to nie tylko osobiście ale i pracując taką metodą jak Wroński czy Jordan (ci ludzie mieli rzeszę studentów), no ale ani takich warunków nie mam ani nie mam tyloletniej praktyki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×