Jump to content
Tycie Kicie

Kolejny etap rozwoju duchowego

Recommended Posts

Tycie Kicie

W ciągu kilku lat historia zatoczyła koło

Najpierw było życie tym co przyziemne,potem nagły zwrot w kierunku duchowych poszukiwań

Jakieś praktyki,wiadomo że sama teoria to za mało.

Wszystko szło w miarę dobrze,powoli ale właściwie

Nawet nauczyciel był sprawdzony i zaufany,żadnych kontrowersji

Praktyki też tradycyjne a nie jakieś wynalazki

 

W pewnym momencie totalne załamanie

Rozczarowanie duchowością w związku z odkryciem tego czego uczą pisma

Celowo nie pisze co odkryłem bo po co mam komuś psuć nastrój,niech sobie każdy sam znajdzie

Zresztą,nawet gdybym napisał to i tak nikt nie uwierzy więc nie ma sensu.

 

Ostatnim etapem,gwoździem do trumny rozwoju było oczyszczanie karmy.

 

Nie wiem czy jest bezpośredni związek,pewnie tak,ale w efekcie wszystkich moich praktyk

poszukiwań,studiów etc doszedłem do etapu w którym wszystkie pasje zdechły.

 

Nic mnie nie interesuje,niczego nie praktykuję,wszystko mam gdzieś.

Swoje pasje,nie tylko te związane z duchowością,wszystko poszło się kochać.

 

Posprzedawałem instrumenty,kasety,płyty,książki,muzyki nawet słuchać przestałem

chociaż ciągnie mnie czasem ale celowo się powstrzymuję bo właściwie nie widzę sensu zaspokajaniu swoich potrzeb.

 

Nie zależy mi na zdrowiu,nie specjalnie o nie dbam chociaż dawniej starałem się jeść tak jak należy.

 

Nie zależy mi na dobrej pracy,na ładnym ubraniu,łażę w starych dziadach bo nie warto tracić kasy na szmaty.

Zgoliłem włosy na głowie na zero,po prostu wszystko co miałem ...postanowiłem się od tego odciąć.

 

W tej chwili jestem zobojętniały,nie obchodzi mnie niczyje dobro ani zło,nie dbam o to czy będzie wojna czy nie

nie rusza mnie to że ktoś czegoś potrzebuje i mógłbym pomóc,nawet o pomoc dla siebie nie zabiegam

 

Jedyne co staram się robić to rozproszyć,zapomnieć że jestem,tylko jem i śpię

Czasem idę do szkoły,bardziej z nudów niż ambicji,żeby chociaż na bułkę z masłem mieć za parę lat.

 

W dzieciństwie nawet woda z piaskiem były fascynujące,ponieważ nieznane i nowe

teraz wszystko jest banalne,mózg się przyzwyczaił i się nudzi,brakuje mu wyzwań.

 

Pasje przestały być pasjonujące,kontakty z ludźmi przestały być emocjonujące

Ambicje to tylko strata czasu i energii na zdobywanie rzeczy które i tak nie przedstawiają wartości

ponieważ są rzeczami.

 

Przestało mi się chcieć chcieć,co by się nie działo a niech się dzieje...

Z ludźmi można pogadać tylko o czym?

Wszystko już zostało powiedziane

 

Kupiłbym sobie coś co mnie pobudzi,jakoś zaciekawi mój mózg na dłużej ale nie wiem co by to mogło być.

 

Mieliście tak kiedyś?

Może to jest to słynne oświecenie?

 

[video=youtube;7q50Z9dtytw]

Edited by Tycie Kicie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Perdo

Miałem tak kiedyś, wszystko po prostu straciło sens i smak.

Ten stan utrzymywał się przez dobrych 8 lat, i sporo się przez to u mnie zawaliło bo mi nie zależało.

Dopiero od niedawna powoli z tego wychodzę i szukam w sobie siły i chęci choćby na samo chcenie. Wymaga to sporej siły woli.

Istnieje coś takiego jak "ciemna noc duszy" kiedy traci się poczucie sensu i popada się w stany depresyjne, może się to zamienić w prawdziwą depresję.

Jest to czas kiedy jedyne co ci naprawdę pozostaje to ty sam i powinieneś poświęcić go na poszukiwanie swojej własnej wewnętrznej siły niepodpartej zewnętrznymi czynnikami. To bardzo trudny okres do przetrwania, mocno transformujący wewnętrznie.

Na pewno nie jest to oświecenie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

Jest tylko jedno ALE

Nie widzę sensu żeby to robić

 

Jest to czas kiedy jedyne co ci naprawdę pozostaje to ty sam i powinieneś poświęcić go na poszukiwanie swojej własnej wewnętrznej siły niepodpartej zewnętrznymi czynnikami.

 

Pytanie zasadnicze:po co?Po co mi szukanie wewnętrznej siły,wewnętrzna siła,transformacja?

Gdyby życie psychiczne miało po śmierci ciała formę o jakiej śni i marzy większość ludzi

to wtedy tak,jest sens bo jest kontynuacja

W momencie gdy śmierć oznacza reset świadomości,pamięci a jedyne co po nas zostaje

to jakieś śmieci,gruzy na których wybudowane będzie coś nowego ale już nie my,

nie ma większego znaczenia czy umrzemy za 100 lat czy za 100 sekund bo efekt będzie ten sam

Czarna dziura...bo życie jest jak promyk światła między dwiema ciemnościami

Pyk,jesteśmy,pyk i nie ma nic oprócz fetoru...no i fundament kolejnej istoty po nas ale to już nie my

To już nie nasz problem z czym się będzie zmagać istota po nas.

[video=youtube;pcIOdkVASkg]https://www.youtube.com/watch?v=pcIOdkVASkg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thoth

Prawda jest taka, że do końca nie jesteśmy pewni jak to jest.

Spora część osób unika tego typu tematów co będzie dalej. Dla niektórych przerażającym jest, że jesteśmy tu i teraz a po śmierci nic nie ma.

Szereg różnych wierzeń informuje nas dokąd będziemy zmierzać po śmierci lub też czym się staniemy.

Okres naszej dojrzałości działa na nas tak abyśmy czuli się spełnieni i przygotowani do śmierci. Dla jednych będzie to spełnienie zawodowe, ciepło rodzinne, odchowane potomstwo dla innych będzie to życie chwilą i dokonanie czegoś co przekroczy to najśmielsze oczekiwania. Można także poznać coś co woleli byśmy, aby nigdy nie było przez nas zapoznane...

Najgorsze w tym wszystkim to stracić swój cel. Sam ten cel kilka razy zmieniałem. Jakiś czas temu także odkryłem coś co jest strasznie przygnębiające i zmienia postrzeżenie na cały otaczający świat.

W takich chwilach najlepiej jest wyłączyć wszelkie odczucia i być jak woda. Pamiętajmy jak coś jest nie logiczne to na pewno jest czymś z gatunku rozwoju. Nie jednego jesteśmy w stanie się nauczyć. Dla jednego będzie czymś pięknym zobaczenie wschodów i zachodów słońca a dla innego jest to coś zwykłego.

 

Zawsze jest co odkrywać i to mam zawsze jako swój cel. Kiedy inne cele życiowe gasną, bądź wypalają się jak świeczki, ten jeden tlić się będzie dla mnie i nie zgaśnie choć bym miał trafić na samo dno ludzkiej ciemnoty.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Leśny1

Psychika, czyli ego zwodzi nas na manowce, postępując wg rozumu szybko pojawiają się ślepe zaułki i wrażenie wypalenia. To co tworzy forum i się tu wypowiada to też psychika, świat mentalny, który jest sobą ograniczony.

Łatwo złapać prostą radość życia obserwując np. ptaki w karmniku za oknem - warto spróbować.

Jeden trel ptaka jest więcej wart, niż wszystkie wpisy na forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ganga

"Mieliście tak kiedyś?

Może to jest to słynne oświecenie?"

 

Gdyby było to oświecenie, nie trzeba by było o to pytać - jak wskazują wszystkie przekazy na temat oświecenia, gdy doświadczasz oświecenia to wiesz o tym, i nie związane jest to z pewnością stanem obojętności a raczej nieograniczoną miłością, stanem połączenia ze wszystkim itd.

 

Co do twojego pytania, tak czasami się zdarza, to co wtedy ja osobiście robię*to jeszcze bardziej zwiększam wysiłki. Jak najbardziej zgadzam się*z tym że ważne jest aby móc dostrzec piękno i czerpać*szczęście z całego Bożego stworzenia, jednak ludzie nie są tutaj po to aby cieszyć*się*życiem, to raczej jest efekt uboczny życia. Rozwój jest podstawowym celem, gdy samemu osiągnie się*wyżyny rozwoju wtedy celem staje się pomoc innym istotom. Ponownie odwołam się*do przykładów świętych z różnych ścieżek duchowych. Spędziłem trochę*czasu studjując ich żywota, osobiście polecam - jest to bardzo dobra lektura aby móc zapoznać się z życiem osób które osiągneły stan o którym piszemy

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

Gdzie dzisiaj są święci różnych tradycji z przeszłości?

Całe życie starali się osiągnąć wyżyny ducha a osiągnęli śmierć,tę samą

którą zupełnie bez wysiłku osiągnęły najbardziej prymitywne jednostki.

 

Nawet bogów nie widać,można sobie o nich wyłącznie poczytać albo posłuchać czyichś opowieści

 

Nic mi się nie chce,nic mnie nie cieszy,po prostu wszystko jest bez znaczenia

Nie ważne kto ma rację,nie ważne co się dzieje,nie ważne co się stanie

Jest dobrze to dobrze,jest źle - no i co z tego.

 

Z drugiej strony,nic aż tak bardzo mnie nie martwi ,nie smuci

Jakie znaczenie mają chwilowe problemy wobec wieczności?

Wszystkie problemy zdechną razem z nami,po co się martwić problemem jeśli i tak umrzemy.

 

Jedyne co w pewnym sensie napędza mnie i nadaje sens mojemu życiu

to rodzaj gniewu,pseudo gniewu pozbawionego wyraźnych emocji

taka jakby ...chęć zemsty na wszystkim/wszystkich,dzięki czemu/którym

życie(a raczej powolny proces umierania) wygląda tak a nie inaczej.

 

[video=youtube;6rUughKflMI]

 

 

Wczoraj odbyły się zajęcia w szkole,kolejny poziom,teraz doszła geriatria

Praktyki z chorymi starszymi ludźmi...coraz więcej śmierci wokół mnie

Coraz większy rozpad,fetor i zniedołężnienie

Życie nabiera sensu przed okresem dojrzewania i traci go w okolicach andro czy menopauzy.

Wcześniej jest tylko robienie pod siebie i spanie,pełna zależność od innych

potem jeszcze raz to samo

Coraz dalej idący zanik świadomości idący w kierunku tego charakterystycznego dla noworodków

Na starość ludzie dziecinnieją.

Nie wiem po co nam starość skoro ciało odmawia posłuszeństwa

Większość życia spędzona na spaniu i leczeniu chorób z krótką przerwą na młodość

Ja pier$%$% ...mam nadzieję że istnieje jakiś bóg odpowiedzialny za to

bo chcę mu kiedyś napluć w twarz.

Żebym tylko nie zapomniał o tym i nie stracił tej intencji w chwili śmierci.

Edited by Tycie Kicie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thoth

Tycie Kicie jeszcze całe życie przed tobą i wiele może się zmienić. Bogów nie widać to rzecz oczywista, dlatego masz wiarę w Boga a nie wiedzę o Bogu.

Bywają takie okresy w życiu człowieka, że czuje on tylko ból i cierpienie. Właśnie tutaj jesteśmy na tym świecie, aby to odczuć zarówno te złe jak i dobre.

Mówisz o osobach świętych. Wszyscy doskonale wiemy np, że Matka Teresa pomagała innym na całym świecie a jej kampania wybudowała wiele budynków dla osób potrzebujących oraz starych. Jednak w owych budynkach nie można było znaleźć tylko jednego - środków przeciw bólowych. Tak wg Matki Teresy człowiek musiał czuć ból a używanie środków przeciw bólowych sprawiało, że człowiek nie dostawał się do Nieba.

Nie ma co trwać w przekonaniu strasznie pesymistycznym, że wszystko jest bez sensu bo i tak wszyscy umrzemy. Z biegiem lat jak spojrzysz wstecz na swoje życie to dostrzeżesz, że nawet te złe chwile w twoim życiu wniosły pewien bagaż doświadczenia. Często człowiek sądzi, że tylko złe rzeczy mu się przytrafiają i nie jest albo na tyle cierpliwy i waleczny, aby przetrwać niedolę (wtedy popełnia samobójstwo), albo nie dostrzega wielu dobrych rzeczy, które się dzieją dookoła.

Większość ludzkich problemów jest po prostu banalna. Niekiedy słychać konwersacje w stylu "I ty masz problem?! Człowieku posłuchaj jaki ja mam problem". Każdy człowiek w dzisiejszym świecie jest skazany na egoizm. Nie da się go wyzbyć w 100%. Niestety, ale staliśmy się niewolnikami i już praktycznie nie ma ludzi wolnych. Kiedyś można było by powiedzieć, że jest się wolnym człowiekiem np w czasach kolonialnych jak ziemie były niczyje. Jednak teraz tutaj jesteśmy Polakami i nie udamy się gdzieś w las i nie zrobimy osady bo lasy są państwowe. Kupiliśmy dom czy działkę sobie, ale tak na prawdę mimo, że mamy mieszkanie "własnościowe" to tak na prawdę jest ono dzierżawione. Pod tym względem jesteśmy uzależnieni od naszego Pracodawcy by zapewnić sobie byt.

Z resztą nawet odpadało by w dzisiejszych czasach bytowanie w naturalnym środowisku bo staje się ono coraz to bardziej toksyczne.

Nie zdziwił bym się jak niedługo powstał by realny problem skażenia wody pitnej i większość by pracowała jedynie za jedzenie, wodę i miejsce do spania. No a jak widać co się dzieje to jest to dość realne zagrożenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie
Nie ma co trwać w przekonaniu strasznie pesymistycznym, że wszystko jest bez sensu bo i tak wszyscy umrzemy.

 

Nie przekonałeś mnie :)

 

PS.W czym wiara jest lepsza od wiedzy?W czym wiedza jest gorsza od wiary?

Wiarę zawsze można zmienić ,dzisiaj można wierzyć w X

jutro odkryć że to bzdura i zacząć wierzyć w Y

ale nie da się przestać wiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thoth

Nie wiem co ty się tak tej wiary uparłeś. Każdy wierzy w to, w co chce (no właściwie tu jest spore narzucenie poprzez dane obszary skupionych jednolitych wierzeń).

 

Wiarę zawsze można zmienić ,dzisiaj można wierzyć w X

jutro odkryć że to bzdura i zacząć wierzyć w Y

ale nie da się przestać wiedzieć.

 

Nie można odkryć, że dana wiara w coś jest bzdurą. Jedynie możesz mieć jakiś pogląd na daną wiarę i może być sprzeczna z twoją ideologią. Jak ktoś by odkrył, że np Bóg nie istnieje to momentalnie to już by nie było wiarą.

Jeżeli zaś chodzi o wiedzę to też się ona często zmienia. Załóżmy ustalono, że pomidor jest owocem a nie warzywem to powinno znaczyć, że ketchup jest dżemem. Bardzo duża część wiedzy np historycznej też się zmieniła. Jak byś do szkoły średniej chodził przed 89 rokiem to z podręczników byś się mógł dowiedzieć, że Ruski to nasi przyjaciele byli. Teraz z kolei to jest nasz "wróg".

Tak samo największe kłamstwo jakie powstało to wiek powstania sfinksa i piramid. Jak kogo nie zapytasz to odpowie, że liczą sobie ok 4,5 tysiąca lat. Jednak nie da się stwierdzić ile tak na prawdę mają lat. Stwierdzono to badając jakieś zwłoki i ktoś wysnuł teorię która się przyjęła. Jak wiadomo jesteśmy w stanie tylko zbadać ile czasu (od dni do lat) ma coś co zawiera węgiel (zgodnie z datowaniem węgla c14).

Nie da się zbadać natomiast wszystkiego innego co nie zawiera węgla. Dlatego powinni mówić, że teoretycznie piramidy w Gizie mają ok 4,5 tysiąca lat.

Jeszcze większą kupę śmiechu wzbudzają dane ery na podstawie warstw ziemi. Także nikt nie mówi, że to jest tylko teoria i nie ma naukowego potwierdzenia. Tak samo jak teoria ewolucji.

Jesteś przekonany, że gdy się uczysz to nabywasz wiedzy, lecz ok 50% w podręczniku od biologii i geografii to teoria. Równie dobrze mogli by ciebie uczyć o smokach.

 

Ja ciebie może nie przekonam, lecz życie cie przekona, gdy będziesz musiał się usamodzielnić. No chyba, że jesteś z tego typu ludzi co sądzą "jakiego mnie Boże stworzyłeś takiego mnie masz". Czyli jednostka nie rozwijająca się i nie produktywna ot taki chwast, który jest bo jest miejsce zajmuje i nic nie robi.

 

Szczerze mówiąc to ani wiara ani wiedza nie są ani lepsze ani gorsze bo to zależy od twojego i tylko twojego punktu widzenia. Jednakże z tego wszystkiego najlepsza i tak jest prawda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

Zagmatwałeś niepotrzebnie.

W czasach Kopernika Ziemia była płaska i ludzie w to wierzyli

potem okazało się że byli w błędzie więc porzucili wiarę w bzdury.

Pomijam fakt że Ziemia była okrągła już w czasach Sokratesa i dopiero "nauka" kościoła cofnęła ludzkość w rozwoju

ale to temat na inną dyskusję.

 

Wierzyć można politykom przed wyborami a potem odkryć że nas okłamali i porzucić wiarę w kłamstwa.

 

Nie da się przestać wiedzieć że woda wrze w stu stopniach albo że grawitacja działa tak jak działa.

 

Szczerze mówiąc to ani wiara ani wiedza nie są ani lepsze ani gorsze

Wiara wynika z niewiedzy,niewiedza oznacza ciemność.

Ludzie boją się tego czego nie znają/nie wiedzą, a wierzyć można we wszystko,nawet w bzdury.

Wiara oznacza strach,niepewność i ciemnotę :P

 

Wierzyć można też w to że ma się rację nie mając jej ;)

 

No chyba, że jesteś z tego typu ludzi co sądzą "jakiego mnie Boże stworzyłeś takiego mnie masz". Czyli jednostka nie rozwijająca się i nie produktywna ot taki chwast, który jest bo jest miejsce zajmuje i nic nie robi.

 

O widzisz,niedawno doszedłem do takiego wniosku,punktu na drodze rozwoju.

Najpierw był ciąg ,potem entuzjastycznie przebyta droga i na końcu wielkie rozczarowanie.

Może nie chwast,bardziej warzywo,chwasty przeszkadzają a z warzyw można zrobić coś zdrowego/czasem się przydają ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Auegamma

Witam,

 

Tycie Kicie, przybrałeś postawę defensywną i nic nie wprowadziłeś do tematu, SHAME ON YOU!!!

 

Może skupmy się na tym że dane osobiste doświadczenie (rozwód, śmierć bliskiego, strata pracy, ślub, narodziny dziecka, wygrana w lotto...) powinny być oceniane po kilku dniach, tygodniach, miesiącach lub nawet latach w celu zniwelowania osobistego ładunku emocjonalnego skorelowanego z danym osobistym doświadczeniem, który mógłby wpłynąć negatywnie na zindywidualizowane kognitywne możliwości przerobowe oraz konsekwentnie, rozpiętość wzdłużną i hierarchiczną walidowanych relacji przyczynowo skutkowych :P

 

A na chłopski rozum, zbanujta tego ludzia i dajta mu odpoczonć, bo mu czapa dymi z tego myślunku i prostych słuf nirozumi.

 

Pozdrawiam,

Auegamma

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

Hamuj dresiaro bo nie rozmawiasz z kolegą z dyskoteki

Tak pyskować to sobie możesz do drechów z osiedla jeśli ci na to pozwolą a nie do mnie

Rozpędziła się,miss uniwers.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thoth

Nie da się przestać wiedzieć że woda wrze w stu stopniach albo że grawitacja działa tak jak działa.

 

No i tym właśnie udowodniłeś, że nic nie wiesz. Woda wrze w 100 stopniach tylko przy danym ciśnieniu atmosferycznym. Dla ciekawości w Polsce woda wrze w 99 stopniach jak mamy np ok 980 HPa. Jak pojedziesz do np do Tybetu i powiesz miejscowej ludności, że woda wrze w 100 stopniach to będą mieli bekę przez lata. Tam woda wrze w 90 stopniach.

Tycie Kicie jesteś jak dla nas ludzi tutaj na forum jedynie narybkiem, który pozjadał wszelkie rozumy i sądzi, że wszystko wie. Jak widzisz to nic nie wiesz o otaczającym ciebie świecie.

Auegamma dobrze prawi. Rozmowa i próba wytłumaczenia tobie czegokolwiek jest jedynie stratą czasu. Jednak może będzie to dla przyszłych osób nauczką i się zastanowią zanim coś napiszą.

 

P.S. O grawitacji nie napiszę bo i tak byś nie zrozumiał. Swoją drogą ciekawe kto ciebie uczył fizyki? By to ten nauczyciel zobaczył to by zawału dostał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tycie Kicie

O matko i córko,stary,przecież to tylko przykład

Po co Ci ten cały "turbomistycyzm"?

Ja mieszkam tutaj a nie w Tybecie ...albo w kosmosie gdzie woda zamarza albo na Słońcu gdzie nie ma wody

Przykład,na luzie,rozumiesz?

Tylko mi nie mów że w Indiach nikt nie zna przykładu bo tam są उदाहरण a nie przykłady ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...