Skocz do zawartości
viviana

Proszę o pomoc - dlaczego od 9 lat nie mogę stanąć na nogi?

Rekomendowane odpowiedzi

viviana

Witajcie,

wybaczcie referat, ale chciałam jak najdokładniej przybliżyć sprawę. Specjaliści niczego nie stwierdzają, brak jakichkolwiek pomysłów, więc zwracam się do Was, bo być może przyczyna leży po tej niematerialnej stronie.

 

Mam 22 lata i życie przed sobą, a czuję, jakbym umierała wewnętrznie. 9 lat temu na skutek różnych przykrych zdarzeń życiowych zaczęłam popadać w depresję. Po kilku latach przyjęła poważne już stadium, stwierdzono też nerwicę. Leki, terapie - niby z tego wyszłam. No właśnie, "niby". Stany zaczęły powracać, ale już inne niż wcześniej. Sinusoida emocji - normalny stan na zmianę z wściekłością i poczuciem totalnego dna. Fizycznie po takim dołku jestem wykończona. Dosłownie zwala mnie z nóg.

Poszłam do specjalistów, bo myślałam, że to nawrót. Lekarz, neurolog, psychiatra, psycholog...wszyscy jednogłośnie stwierdzili brak jakichkolwiek problemów. Pojawiła się jedynie kwestia pracy nad emocjami i przekonaniami, ale nie mam żadnej depresji, zaburzeń, czy innych psychiczno-fizycznych aspektów, które mogłyby wskazywać na konkretne powody moich stanów. A ja choć próbowałam już afirmacji, jogi, medytacji, baniek, mis tybetańskich i innych bajerów - nie mogę stanąć na nogi. Okresowo zawalam każdy aspekt życia, zawsze wtedy, kiedy pojawiają się te doły. Dzieje się to zawsze, kiedy już prawie wszystko wraca do normy. Co więcej, podczas tych dołów myślę całkiem logicznie. Zdaję sobie wtedy sprawę, że widzę wszystko w krzywym zwierciadle. Wiem, że nic takiego się nie dzieje. CHCĘ się podnieść i dalej funkcjonować. Ale nie mogę. Próbuję i ni cholery. Muszę czekać, aż po czasie "samo przejdzie". Jakby coś mnie puszczało i pozwalało na chwilę oddechu.

 

Nawet podczas okresu depresji nie czułam się tak, jakbym miała w sobie dwie osobowości. Normalnie schizofrenia...Mnie "normalną" i coś, co pojawiło się jakieś 3 lata temu: "mnie demoniczną" (z braku lepszego nazewnictwa). Wydaje mi się,że pojawiło się to po okresie znajomości z osobą, będącą wampirem energetycznym. Ona przy tym zachowywała się tak, jakby jednego dnia była sobą, a za chwilę najgorszym człowiekiem stąpającym po ziemi, odczuwającym ogromną satysfakcję z niszczenia innych. Bawiła się też w jakieś chore obrządki z krwią, o czym powiedziała mi dość późno.

 

Kiedy czuję,że uaktywnia się to moje "czarne ja", to tak, jakby ta część mnie próbowała przejąć kontrolę. Krytyczny poziom agresji, mam ochotę wbijać innym emocjonalne szpile i udowadniać, że są niczym. Niszczyć, krzywdzić... (przepraszam za brutalność, ale chcę to jak najlepiej opisać). Boję się tego, przeraża mnie to, bo to nie jestem prawdziwa ja. Do tej pory udaje mi się nad tym względnie zapanować. Po prostu z nikim wtedy nie rozmawiam, odcinam się na jakiś czas. Jednak dzieje się to kosztem mnie samej - w głowie burza, jakby walczyły dwie wielkie armie w trakcie tsunami, dosłowne, fizyczne wyczerpanie, aż do słaniania się na nogach. Nie jestem wtedy w stanie włączyć nawet jakiejkolwiek melodii, która mogłaby mi pomóc, wyciszyć, bo...no właśnie, dlaczego? Nie mogę i tyle. Spacer, afirmacja, wizualizacja...no nie mogę. Próbuję wypowiedzieć w głowie zdanie i dosłownie zatrzymuje się po pierwszych dwóch-trzech słowach. Na głos w ogóle nie ma szans. Całe moje dobro, to emanujące na świat i ludzi Światło jest stłumione i nijak nie mogę do wydobyć. Mam jakąś blokadę.

 

 

Ja już nie mam siły. Chcę normalnie funkcjonować. Okej, wszyscy miewamy gorsze dni,ale GORSZE DNI, a nie maksymalne natężenie czerni, które jest skierowane również we mnie samą. Jestem zmęczona...wszystkie cele, pasje, marzenia - nie mają prawa bytu, bo kiedy tylko zacznę coś robić, do czegoś dążyć, pojawia się nagły krytyczny stan i ani psychicznie,ani fizycznie nie jestem już w stanie.

 

Gdyby ktoś z Was mógł choćby sprawdzić, czy wszystko dookoła mnie i we mnie jest wszystko w porządku, będzie to ogromną pomocą. Bez względu na wynik, przynajmniej wykluczę kolejną możliwość.

Ja naprawdę chcę żyć. Chcę się ruszyć z miejsca, kochać (nawet napisanie tego przychodzi mi teraz z wielką trudnością), spełniać marzenia.

 

Jeżeli się to przyda, podaję też swoją datę urodzenia itd. Imię i nazwisko na priv.

 

Czwartek, 29.09.1994 Poznań

 

 

Spokojnego wieczoru Kochani

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Auegamma

Witam,

 

jak dla mnie, pewnie masz problem z depersonalizacją, zachwianą polityką hormonalną, zachwianym bilansem witamin / minerałów lub masz problemy zdrowotne spowodowane zatruwaniem organizmu przez różnego rodzaju toksyny, czy to pochodzące z otoczenia czy też jakichś pasożytów w organizmie. To jest tak, umysł działa dzięki działającemu mózgowi, mózg działa dzięki działającemu organizmowi, organizm działa dzięki metabolizmowi, metabolizm działa dzięki jedzeniu, piciu, odpoczynkowi i pracy, dlatego jeżeli źle jesz, pijesz co popadnie, źle odpoczywasz lub pracujesz bez umiaru to ciało zaczyna chorować, to wpływa na mózg a ten z kolei wpływa na umysł, nie dziw się więc że na zasadzie elementów powiązanych umysł zaczyna szwankować jeżeli ciało ma problemy.

 

Rada jest prosta, podejdź do problemu od nowa z innej perspektywy, skupiałaś się na duchu / umyśle i to nic nie dało, czas się więc skupić na CIELE. Jak? Od podstaw. Zrób badanie krwi, badanie hormonów, badanie niedoboru / nadmiaru witamin / minerałów oraz oczywiście, badania na obecność pasożytów. Dopiero na podstawie zebranych informacji można stwierdzić czy masz nietolerancję na gluten, glutaminę, gluteinę, czy masz nad-kwasowość krwi, bandę wolnych rodników tlenu we krwi czy też zwężenie Carotid Artery. Dopiero po badaniach będziesz wiedziała w jakiej sytuacji się faktycznie znajduje Twój organizm i jak ten stan może wpływać na Twój umysł, a pytanie się o zdrowie wróżki to jak pytanie się księdza o zło kryjące się we wróżbach, zacznie zmyślać jak najęty...

 

Na marginesie, takie pytanie się ludzi, których nie znasz i którzy Ciebie nie znają, o rzeczy o których nie masz pojęcia, a których nie jesteś w stanie zweryfikować oraz legalnie pociągnąć tych doradców do odpowiedzialności prawnej za nieadekwatne rady, jest jak proszenie się ludzi o uzasadnienie dlaczego popierają / krytykują jakąś partię polityczną, zaczynają zmyślać jak najęci aż uszy bolą, im nie zależy nawet na poprawnej odpowiedzi, wiarygodnym uzasadnieniu czy jakiejś radzie, a zależy im na możliwości wygadania się i możliwości "bycia słuchanym", spróbuj uciszyć jakąś starszą i samotną babcię czekającą w kolejce do lekarza, szybko się zorientujesz co mam tutaj na myśli.

 

Dla przykładu już bardziej konkretnych rad napiszę to co sam osobiście robię i co mi pomaga poczuć się lepiej, unikam wszelkich produktów zbożowych, mleka, cukrów prostych czy czerwonego mięsa, jem głównie warzywa oraz owoce, różne kasze, mało jajek, trochę ryb, od czasu do czasu sobie pobiegam czy trochę potrenuję na siłowni, zwykle wypijam około 2 litry wody oraz około 1mg. witaminy C, radzę unikać kawy oraz produktów które raczej są robiony na ilość a nie na jakość...

 

Mimo wszystko, powyższe rady mogą, ale nie muszą pomóc, mnie pomagają i z czystym sumieniem mogę je polecić dalej, warto spróbować zmienić dietę by wzbogacić organizm w witaminy / minerały czy ułatwić proces usuwania toksyn z organizmu (tylko z umiarem, niby zażycie 100mg. witaminy C nie powinno zabić, ale wolę nie ryzykować zwiększenia korzyści przez zwiększenie dawki witaminy C...) dalej to już trening fizyczny mający na celu poprawienie stanu układu krwionośnego, oraz suplementy diety które mają na celu pozbycie się niechcianych gości z organizmu. Jednak to jest moja metoda i mój sposób do którego dochodziłem przez jakieś 15 lat, tak że częściowo drogą prób i błędów, częściowo przez konsultację z lekarzami możesz spróbować sobie poradzić z danym problemem, ale pytanie się wróżki czy egzorcysty o takie sprawy mija się z celem, bo czy ktoś kto nie ma doświadczenia z danym problemem jest w stanie Tobie pomóc go rozwiązać? Niby tak, ale to już jest loteria (50/50, może pomoże, może zaszkodzi) aniżeli wiarygodna rada.

 

Pozdrawiam,

Auegamma

 

P.S. chyba będę musiał edytować ten tekst jak się porządnie wyśpię x,D

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
viviana

Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź :)

 

Problem polega na tym, że tak jak pisałam - do lekarzy również chodziłam. Od neurologów, przez kardiologów, alergologów, ginekologów, badania krwi, testy alergiczne, testy na gronkowca, candidę i jakieś inne syfy tego typu - zero. Patrząc na wyniki - okaz zdrowia. Patrząc na mnie - masakra.

 

Generalnie od dawna już nie jem mięsa i nabiału, z tego względu, że źle na mnie wpływały. Osłabienia i inne pierdoły. Cukier bardzo sporadycznie, jeżeli już to najczęściej ksylitol, albo stewia. Ze zbóż nie jem pszenicy i żyta, najczęściej chleb orkiszowy, albo gryczany, ale generalnie chleby mi nie smakują.

Ze względu na swoje zwierzęta - ruch mam, czy tego chcę, czy nie. Gorzej, kiedy akurat pojawia się ten okres niemocy, bo wtedy mam wszelkie ćwiczenia z głowy od 2 tyg do miesiąca nawet.

 

Co do pytania obcych ludzi... każdy ma swój rozum i chociaż bardzo liczę na zróżnicowane odpowiedzi, to oczywistym jest, że nie można brać wszystkiego na ślepo. Jest jeszcze kwestia własnych przeczuć, intuicji, blabla.

 

Nie wiem, może nie potrafię określić w poście tego, co dokładnie mi "dolega". Po prostu zaczęłam intensywnie zastanawiać się, czy nie doczepił się do mnie jakiś astralny badziew, albo inne cholerstwo. Stąd moje pytanie i dlatego akurat tutaj. Lekarz mi tego nie powie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Auril

Viviana, być może po tej znajomości z wampirem masz schrzanioną energetykę? Czy ktoś to sprawdzał? Czasem ludzie w naszym otoczeniu emanują taką energią która na pierwszy rzut nam nie przeszkadza, a potem okazuje się że sukcesywnie nas podtruwali.

Jeśli chcesz, chętnie pomogę. Zajrzyj do działu Reiki, mam tak swój wątek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sydoniusz
Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź :)

 

Problem polega na tym, że tak jak pisałam - do lekarzy również chodziłam. Od neurologów, przez kardiologów, alergologów, ginekologów, badania krwi, testy alergiczne, testy na gronkowca, candidę i jakieś inne syfy tego typu - zero. Patrząc na wyniki - okaz zdrowia. Patrząc na mnie - masakra.

 

Generalnie od dawna już nie jem mięsa i nabiału, z tego względu, że źle na mnie wpływały. Osłabienia i inne pierdoły. Cukier bardzo sporadycznie, jeżeli już to najczęściej ksylitol, albo stewia. Ze zbóż nie jem pszenicy i żyta, najczęściej chleb orkiszowy, albo gryczany, ale generalnie chleby mi nie smakują.

Ze względu na swoje zwierzęta - ruch mam, czy tego chcę, czy nie. Gorzej, kiedy akurat pojawia się ten okres niemocy, bo wtedy mam wszelkie ćwiczenia z głowy od 2 tyg do miesiąca nawet.

 

Co do pytania obcych ludzi... każdy ma swój rozum i chociaż bardzo liczę na zróżnicowane odpowiedzi, to oczywistym jest, że nie można brać wszystkiego na ślepo. Jest jeszcze kwestia własnych przeczuć, intuicji, blabla.

 

Nie wiem, może nie potrafię określić w poście tego, co dokładnie mi "dolega". Po prostu zaczęłam intensywnie zastanawiać się, czy nie doczepił się do mnie jakiś astralny badziew, albo inne cholerstwo. Stąd moje pytanie i dlatego akurat tutaj. Lekarz mi tego nie powie ;)

Mam jedno zasadnicze pytanie: skoro nie jesz mięsa ani nabiału, to w takim razie co jest dla Ciebie źródłem białka oraz tłuszczu? Czy dobrze zrozumiałem to, że jesteś weganką?

 

Pozdrawiam,

Sydoniusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
viviana
Viviana, być może po tej znajomości z wampirem masz schrzanioną energetykę? Czy ktoś to sprawdzał? Czasem ludzie w naszym otoczeniu emanują taką energią która na pierwszy rzut nam nie przeszkadza, a potem okazuje się że sukcesywnie nas podtruwali.

Jeśli chcesz, chętnie pomogę. Zajrzyj do działu Reiki, mam tak swój wątek.

 

Bardzo możliwe, nie mam pojęcia.

Niestety, ale nikt tego nie sprawdzał.

Z przyjemnością przeczytam Twój wątek, dziękuję!

 

Sydoniuszu, nie jestem weganką. Jem ryby i jajka. Nie mogę jeść nabiału ze względów zdrowotnych (laktoza) + mięsa, bo niestety, ale fatalnie wpływa na mój organizm. Białko poza rybami i jajkami mam też m.in w warzywach strączkowych.

Jeżeli sugerujesz problemy z tym związane, powtórzę się - na podstawie badań można by uznać mnie za okaz zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×