Jump to content

Mam wstydliwy problem związany z duszą..


Ert.
 Share

Recommended Posts

Czuję, że jestem do niczego (p.s. to fakt!). :/ Jestem osobą pełną kompleksów i niepowodzeń, o całkowicie innym światopoglądzie niż reszta tutejszych ludzi (chyba jestem innowiercą, ale nie wiem jak to sprawdzić, ktoś wie?), i czuję, że wywodzę się z innej epoki (najbliżej mi do romantyzmu).

Jestem wycofany, nigdy nawet nie wdawałem się w żaden związek (tu się rodzi kolejny problem w sferze psychicznej) bo jestem wycofany, nieśmiały, nieufny.

Mam wewnętrzne przeczucie, że rodzina mnie nie kocha, że się na mnie zawiodła, sam o sobie też bardzo krytycznie myślę bo taka jest prawda - jestem słaby psychicznie.

Całe życie ludzie dają Ci do zrozumienia, że jesteś gorszy, a Ty jesteś po prostu sobą, czujesz, że jesteś kimś innym w środku niż na zewnątrz. W moim przypadku na szczęście było tak, że nie dawali mi tego do zrozumienia wprost (poza pedagogami i psychologami), ale ja po prostu wiedziałem, że tak o mnie myślą, w szkole, na ulicy, w domu. Czasami nawet dzieci się do mnie śmieją, i nie wiem o co im chodzi. Z żadnym z nauczycieli na ten temat nie rozmawiałem bo bałem się, że powie, że to wszystko to moja wina, a ja po prostu miałem problemy z nauką, i tak wszystkie moje marzenia... zostały marzeniami których raczej nie będę mógł spełnić ze względu na osobowość i brak jakiegokolwiek wsparcia. Najgorsze jest to, że mam mentalność takiego 15latka, a duszę starca (zauważyłem, że dobrze się czuję w towarzystwie ludzi po 50-tce). :/ W zasadzie to jestem odizolowany od ludzi, bo się ich po prostu boję, a najbardziej to boję się dorosłości. W przeciwieństwie do innych nie chciałem dorastać, a jako, że jestem osobą chorą to mam pewne ograniczenia których w zasadzie nie muszę się stosować, ale chcę z własnej woli, np. nie znoszę alkoholu i nie widzę siebie jako kierowcy. Odczuwam tu kompleks z racji niedopasowywania się do ogólnie przyjętego wzorca męskości w naszym kręgu kulturowym. Zarówno z ograniczeń, jak i światopoglądu który mam feministyczny. Obawiam się odrzucenia, wyśmiania.

Moja relacja z rodzicami wygląda tak, że matka jest dosyć nerwowa, ale stabilna, często się jednak ze sobą kłócimy. Ojciec? Ech, szkoda mi poruszać ten temat, bo obawiam się, że zostanę wyśmiany. Dobry człowiek, ale pusty wewnętrznie, nie zna się na wychowywaniu, chociaż to właśnie on nauczył mnie tolerancji do innych. Siostra jest podobna do matki, jest to typ ekstrawertyczki o w sumie spokojnym charakterze, ale drażnią mnie jej niektóre zachowania (choleryczka?). Ja jestem typem INFP/ISFP, melancholiczno-flegmatyczny.

A jako, że sytuacja pomiędzy Polakami nie jest też ostatnio najlepsza, w tym większość społeczeństwa jest konserwatywnie nastawiona do niektórych poglądów, lub nie ma takiej wiedzy (a przynajmniej tak wnioskuję po komentarzach z internetu).

Czuję się uwięziony w nieswoim świecie, nie w swojej naturze biologicznej.

Zawsze jak widzę kogoś lepiej zbudowanego, ubranego, ładniejszego to ogarnia mnie smutek, a jednocześnie euforia, że wyglądam tak, a nie inaczej. Z drugiej strony boję się ludzi, agresji, przemocy, wykorzystania, manipulacji, i ... mężczyzn i ich opinii. A jak do tego trafi się jakiś wybitny konserwatywny ekstrawertyk to.. :/ Od kobiet boję się odrzucenia, niezrozumienia.

Może to nie kraj dla mnie?

A wiecie co mnie smuci najbardziej? Dzielenie ludzi na gorszych i lepszych, i to akurat w przypadku mężczyzn którzy doprowadzają do wszelkiego zła na świecie. :/

Nadmienię tylko, że wkrótce wybieram się do seksuologa.

Link to comment
Share on other sites

Przecież to ty sam sobie wmawiasz, że jesteś gorszy, więc próbujesz też wmówić, że inni cie za takiego uważają - a nawet jeżeli w jakimś stopniu tak, to jednak jeżeli uważasz, że jesteś gorszy to tak się zachowujesz i wysyłasz takie sygnały. Nie wierzę, że psycholog/pedagog ci to powiedział, po prostu nie wierzę, to jest nieprofesjonalne i żaden szanujący się specjalista nie zrobiłby tego choćby i pacjent powiedział, że lubi żuć brudne sznurówki. Ile sam sobie wmawiasz, a ile jest prawdy w reakcji otoczenia? Jesteś też wyczulony na te negatywne reakcje, które rozpamiętujesz i wyolbrzymiasz - pozytywnych pewno nie zauważasz albo i odwracasz w negatyw.

Może i poczułbyś się lepiej w kraju gdzie istnieje inne postrzeganie płci, nic na siłę, ale też nie demonizuj tego kraju, bo jednak większość osób tutaj jest Polakami. No i jeszcze spodziewając się negatywu przyciągasz negatywnych ludzi. W internecie najbardziej chce się komentować krzykliwym narodowcom, lewakom... itd. zwykłym ludziom nie chce się robić sztormu w internecie.

Polecam książkę "Żony ss-manów", jeżeli kobiety nie protestują, a wspierają działania mężczyzn to jednak biorą w tym źle udział

Edited by Azbest
Link to comment
Share on other sites

Jeśli już rozmawiamy o poglądach politycznych to osobiście popieram lewicę (Razem), jestem liberałem, libertarianinem, feministą i pacyfistą. Nie zauważyłem by na internecie było dużo lewicowców, może libertarian?

Każdy człowiek niezależnie od płci, wyglądu czy czegoś tam jest normalny i nie zasługuje na miano, by nazywać go ''nienormalnym'', jeśli tylko nie robi innym krzywdy i nie narusza zasad netykiety, ale wiadomo też, że każdy ma problem, a ludzie nie wiedzieć czemu wolą się zachowywać niczym w teatrze, zamiast otwarcie mówić o swoich przeżyciach (z jednej strony to wada, z drugiej wiem, że nie każdemu by to pasowało). Zwłaszcza mężczyźni.

Nauczycielka w podstawówce powiedziała przy całej klasie, że jestem taki czy owaki i wyśmiewała się ze mnie przy wszystkich za coś, czego nie zrobiłem (miałem nerwicę, ręce mi się pociły, nawet raz mnie wysłała do wychowawczyni, czułem się jak bym był czemuś winny). Chodziłem w podstawówce do różnych psychologów i za każdym razem było coś źle. Źle się czułem, źle wypełniałem testy. Po prostu wszyscy dawali mi do zrozumienia, że jestem gorszy. Wierzę, że moja mama podświadomie myśli podobnie. Nie raz dawała mi to odczuć. Innym razem w liceum nauczyciel się do mnie przywalił. Czuję, że ci chcą dobrze, ale jak naprawdę sobie nie daję rady to guzik ich to obchodzi. Bałem się z tamtymi nauczycielami rozmawiać na ten temat bo wtedy przyznałbym im rację i mieli by jeszcze większą satysfakcję. Wiem, że inni mogli mieć gorzej, i właśnie się zastanawiam co zrobiłbym na ich miejscu, lub co bym zrobił gdybym urodził się w innych czasach. Nie mieści mi się w głowie, by nauczyciel w taki sposób się zachowywał w stosunku do ucznia. Najlepsze jest to, że moja siostra znała tę nauczycielkę z podstawówki i potwierdzała moją wersję wydarzeń, a rodzice zapracowani i nie mieli czasu na takie ''bzdety''.

Parę miesięcy temu zapisałem się do psychologa. Niestety, ale okazało się, że nie pomaga on osobom chorym i niepełnosprawnym, i wpisał mi w opinii, że jestem - cytuję - ''dziwny'' (nie twierdzę, że nie utożsamiam się z własnym krajem, ale żeby zaraz tak pisać?). Żeby było ciekawiej, był to mężczyzna, flegmatyk. Kompletnie nie mógł mnie zrozumieć, wszystko przekręcał, a ja udawałem, że jest okej. Na tę ''terapię'' chodziłem bodaj 3 miesiące tylko.

Nie demonizować naszego kraju? Heh, ciekawe. Zwłaszcza w obecnej sytuacji. Zwłaszcza za zachowanie rodaków..

Edited by Ert.
Link to comment
Share on other sites

Gdy ja czulam sie gorsza od innych, zaczelam nad soba pracowac. Paradoksalnie, teraz te osoby do ktorych ja w swoim mniemaniu nie dostawalam, biora przyklad ze mnie. Zamiast pisac takie dlugie smęty(no wybacz, ale Twoj temat skupia się na marudzeniu) weź się za siebie, rozwijaj się, bądź w czyms dobry sam sobie wyznacz jakis cel i go realizuj. Pewnosc siebie nie bierze sie z dnia na dzien, poczucie wlasnej wartosci to cos nad czym trzeba pracowac i wymaga poświęcenia. Nikt tego Ci nie da.

Link to comment
Share on other sites

Tak, bo to takie proste. Na mnie nie działają uwagi w stylu ''weź się za siebie'', bo to przynosi odwrotny skutek. Mam inną naturę niż Ty.

Co do ''smętów''. Inaczej nie umiem. Wychodzę z założenia, że lepiej jest pisać długie ściany tekstu niż parę zdań, by móc zostać lepiej zrozumianym, i żeby nie wyszło, że spamuję.

Piszesz o rozwijaniu się. Myślałem o tym czy by właśnie nie zacząć się rozwijać w duchowości, ale... gdzie zacząć? Z tym wyznaczaniem celu to w moim przypadku nie jest też prosto.

Edited by Ert.
Link to comment
Share on other sites

Każde uogólnianie jest złe, więc paradoksalnie uogólniając stajesz się taki sam jak ci, z którymi się nie utożsamiasz - oni wkładają wszystkich do jednego wora i ty też. Ale tak to bywa jak się nie stara zorientować co się dzieje w innych krajach od środka - nie tylko to co widać i co widzą turyści. Tyle w temacie uogólniania.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...