Skocz do zawartości
Eufemia

Alfabety i litera Y

Rekomendowane odpowiedzi

Eufemia

Jak to jest z wartościami liczbowymi liter, znaczy chodzi o to, że każdy naród ma swój alfabet, a tymczasem większość tabel podaje alfabet łaciński a przecież w Rosji albo Niemcy nie liczą według tego, a widziałam książkę z rynku USA, gdzie S była o wartości 2.

My Polacy też mamy swój alfabet, gdzie są ą,ę,ó itd ale przykłada się łaciński, dlaczego?

Przecież co innego znaczy bak a co innego bąk (nazwisko) to dlaczego nie uwzględnia się tych liter jako wartości zgodnie z używanym zapisem narodowym?

 

No i litera Y, jak to właściwie jest, kto ma racje, to samogłoska czy spółgłoska jest?

Dla mnie to samogłoska jest, jak może być inaczej w polskim języku? dlaczego mamy się kierować obcym językiem i nawet nie podstawowym alfabetem łacińskim tylko hiszpańskim?!?

 

no ja pytam dlatego że mam ą i y i próbowałam zapisać je na różne sposoby ale trudno coś samemu wykombinować, no nie jestem chyba obiektywna i nie umiem siebie ocenić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Co do litery Y - jest to w języku polskim samogłoska i tak należy ją traktować.

 

Jeśli w innym języku, na przykład hiszpańskim, którym operuje G. Lobos jest Y spółgłoską i liczy ona ją jako spółgłoskę - to niech sobie liczy, bo tam ta litera jest spółgłoską.

Poza tym to nie G.Lobos ustalała zasady przyporządkowania liter jako samogłoski - spółgłoski, gdyż:

- po pierwsze zależne jest to od tego jak się ją przyporządkowuje w danym kraju: czy do samogłosek czy do spółgłosek

- a po drugie, jeśli uparlibyśmy się przy sztywnych zasadach, to także w Hiszpanii Y powinna być samogłoską, choćby dlatego, że skoro alfabet numerologiczny jest alfabetem międzynarodowym - a jest to alfabet łaciński, który używa również owa pani - to w łacinie Y jest samogłoską.

I tu powinien być koniec wszelakich dyskusji.

 

Skoro jednak w języku p. Lobos Y jest spółgłoską i tak ją ona traktuje, to tym samym narody, w których języku Y jest samogłoską mają równe prawo do traktowania Y jako samogłoski.

Pani Lobos nie może i nie ma prawa narzucać zasad swojego języka innym językom!

 

No i poza tym samogłoska Y to nie jest mój wymysł:

"W łacinie istniało pięć samogłosek krótkich: a, e, i, o, u i ich pięć długich odpowiedników.

W wyrazach zapożyczonych z greki lub greckich (np. Kyrie) pojawia się samogłoska Y, którą w starożytności wymawiano jak francuskie u lub niemieckie ü, ale obecnie zazwyczaj wymawia się ją jak polskie i."

Chociaż ja jeszcze nie słyszałam, żeby ksiądz wymawiał "kirie" :D

 

Co do alfabetów:

upraszczając sprawę można powiedzieć tak: alfabet jest łaciński i tego alfabetu używa się jako uniwersalnego, międzynarodowego alfabetu numerologicznego a pismo (zapis liter) jest polskie i tego alfabetu nie używa się na potrzeby numerologiczne.

 

"Wpływy chrześcijańskie i organizacja Kościoła uczyniły pismo łacińskie obowiązującym w znacznej części Europy, z wyłączeniem południowej i południowo-wschodniej części.

A gdy odkryto nowe lądy, wówczas także i tam, a przede wszystkim do Ameryki dotarł alfabet łaciński.

Do Polski pismo przybyło wraz z chrześcijaństwem z Czech.

Pierwszymi ośrodkami oświaty były klasztory. Z historii wiadomo, że król Bolesław Chrobry nie umiał jeszcze czytać ani pisać. W klasztorach powstały pierwsze na ziemiach polskich dokumenty i księgi - kodeksy w języku łacińskim, pisane na pergaminie. Zawierają one roczniki klasztorne, psalmy i utwory religijne. Później w tekstach łacińskich zaczynają się pojawiać pojedyncze słowa polskie.

I my, Polacy, jesteśmy spadkobiercami alfabetu łacińskiego, przekazanego nam przez łacińską cywilizację średniowiecza.

Ale przyjmując litery alfabetu łacińskiego natrafiliśmy na tę trudność, że nie wystarczały one do oddania dźwięków języka polskiego, potrzebującego więcej liter niż uboższa w głoski łacina.

Nie ma w niej bowiem samogłosek nosowych ą, ę ani miękkich spółgłosek ń, ć, dź.

Wobec tego radzono sobie w ten sposób, że łączono dwa znaki w jeden, na przykład sz, cz, lub dodawano nad literami albo pod nimi kropkę, kreskę i inne znaki diakrytyczne, które widzimy na przykład u liter ę , ą, ń, ś.

Taki sposób kombinowania znaków znajdujemy po raz pierwszy w najstarszym zabytku naszej pisowni, w bulli papieża Innocentego II dla Gniezna z r. 1136.

W tekście łacińskim znajdują się tam nazwiska, polskie i nazwy miejscowości mozolnie oddane literami łacińskimi.

W początkach piśmiennictwa polskiego panowała duża dowolność w wyrażaniu dźwięków polskich przez litery alfabetu łacińskiego.

Próby uporządkowania alfabetu notuje się od połowy XV w, z lepszym lub gorszym skutkiem aż po wiek XIX, kiedy to ustalono dzisiejsze abecadło.

 

Tyle ze skróconej lekcji historii ;)

 

Współczesny alfabet polski składa sie z 32 liter:

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż

Litery Q,V,X, są stosowane wyłącznie do zapisu obcych nazw własnych i zapożyczeniach.

 

Litery ą,ć,ę,ł,ń,ó,ź,ż traktowane są jako odmiany liter.

Digrafy (dwuznaki) są traktowane jako dwie litery, nie jako jedna litera.

 

Rada Języka Polskiego uzasadnia, iż brzmienie wszystkich, nawet nowo wymyślanych, wyrazów w języku polskim da się zapisać zgodnie z regułami polskiej ortografii tylko za pomocą wymienionych 32 liter.

Trzy łacińskie litery (Q, V, X) towarzyszą językowi polskiemu w wyrazach obcych i obcojęzycznych, przekształcając się zazwyczaj w litery polskiego alfabetu w miarę powszednienia stosowania wyrazów zawierających te litery."

 

I teraz dlaczego w numerologii stosujemy alfabet łaciński, skoro mamy swój własny?

Otóż dlatego, że nasz alfabet jest systemem potomnym po alfabecie łacińskim i jest to numerologiczny zapis międzynarodowy, używany na całym świecie, poza oczywiście alfabetami, które nie utożsamiają się z łaciną.

Znaki diakrytyczne są używane w alfabetach i innych systemach pisma, umieszczane nad, pod literą, obok lub wewnątrz niej, zmieniają artykulację tej litery i tworzą przez to nową literę.

W alfabetach sylabowych mogą zmienić znaczenie całej sylaby.

W języku polskim jest dziewięć liter tworzonych za pomocą znaków diakrytycznych (litery diakrytyczne): ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż.

Ale one "zmieniają artykulację litery i tworzą przez to nową literę", jednakże ta nowa litera w alfabecie numerologicznym podlega pod literę macierzystą, ponieważ mimo iż zmienia artykulację to nie zmienia jej zapisu numerycznego - bo choć mają "ogonki" to są te same litery (macierz) i nie jest tu istotna artykulacja ani znaczenie słowa (bak-bąk) lecz sama wartość numeryczna zapisu.

Ważniejszą kwestią jest zasadność stosowania Q,V,X skoro ich w polskim alfabecie nie ma.

Ale przecież zapisujemy te litery jako imiona i nazwiska (Xawery, Xymena, Violetta) nie tylko przez ks czy w, więc musimy używać alfabetu z którego pochodzi nasz polski - czyli łacińskiego, czyli tego międzynarodowego, który jednocześnie jest bazą dla innych alfabetów łacińskiej strefy kulturowej; to jest element wspólny.

Tu z pomocą przychodzą też znaki diakrytyczne (macierz), które nie wymagają stosowania innej wartości numerycznej, więc wniosek jest jeden: stosujemy alfabet podstawowy, który musi uwzględniać wszystkie "obce" ale zapisywane w języku polskim znaki (Q,V,X), lecz znaki diakrytyczne (w każdym alfabecie o ile nie pochodzą od "macierzy" i/ lub mają inną kolejność np. rosyjski, bułgarski) zapisywane są przy literze od jakiej pochodzą - mają tą samą wartość numeryczną co ona.

Numerolodzy próbowali na kilka sposobów rozwiązać problem alfabetów narodowych, ostatecznie powracając do podstawowych 26 liter łacińskich i w ten sposób "powstał" międzynarodowy alfabet numerologiczny używany do dziś.

I jest to (uwzględniając w nim polskie znaki diakrytyczne) odpowiednio:

 

A i Ą, J, S = 1

B, K, T = 2

C i Ć, L i Ł, U = 3

D, M, V = 4

E i Ę, N i Ń ,W = 5

F, O i Ó, X = 6

G, P, Y = 7

H, Q, Z = 8

I, R = 9

Ponadto uwzględnia się wartości dla K = 11, dla V = 22

 

No a poza tym - eksperymenty są wskazane. Co komu szkodzi stosować podwójny zapis (polski i łaciński) i obserwować, który ma rację bytu?

Oczywista, że napotka się na trudności, bo stosując alfabet polski nie zapisze się wartości numerycznej Q,V,X inaczej jak wartość numeryczna dwuznaku lub odpowiadającej mu litery, a z kolei stosując alfabet łaciński nie można uwzględniać innych niż ustalonych dla macierzy wartości numerycznych dla polskich znaków.

Ale dla chcącego nie ma nic trudnego, kto chce eksperymentować ma szerokie pole badawcze ;)

W. Zylbertal proponuje rozwiązać problem znaków narodowych na bazie nadbudowy nad tym co europejskie, ale o tym może będzie w innym temacie.

 

źródło cytatów: literatura tematyczna.

Edytowane przez Ismer
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Zresztą jak liczyłam sobie według innych alfabetów to po późniejszym dodaniu liczb wyszło mi to samo co w łacińskim. To samo z datą - według roku żydowskiego numerologicznie jestem tą samą liczbą z tą samą podliczbą. To wszystko jest bardzo przemyślane, nie ma co się doszukiwać dziury w całym w tym przypadku. Nad tym problemem na pewno myśleli językoznawcy i numerolodzy, i na pewno nie byli głupi albo niedokładni.

Mamy się kierować nauką, nie językiem. Język matematyczny jest uniwersalny i nikt się nie czepia, że wykorzystuje się alfabet grecki a nie polski. Jeżeli ktoś wziął się za wartości i w obcym języku wyniki są takie same jak w tym podstawowym to ok, ale jeżeli wyniki są inne to z czym do ludzi? Obliczenie jest błędne.

Ale jak chcesz to naucz się języków, zasad, numerologii, poznaj dzieła osób znających się na temacie i rozważaj problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Sęk w tym, że nie wychodzi tak samo. Może się to zdarzyć w jakichś przypadkach.

Jednak tu autorce posta chyba chodzi o to, jakiego alfabetu ma używać Polak a jakiego Rosjanin, o Arabach i Chińczykach nie wspomnę, bo to chyba jest jasne.

Więc odpowiedź jest krótka: my używamy alfabetu łacińskiego a Rosjanie rosyjskiego, każdy ze swoimi wartościami numerycznymi.

Wątpliwości zaczynają się przy interpretacji liter rosyjskich (tzn. zapisu imion i nazwisk) po przeliczeniu ich według zapisu łacińskiego, na co zresztą jest wytłumaczenie.

 

Poza tym jeśli chodzi o Y, to kwestią sporną jest tu przede wszystkim nie wartość liczbowa tylko "transformacja numerologiczna" dlatego tak szumi się o tym czy jest to samogłoska czy spółgłoska.

To jest bardzo ważna kwestia: zmiana wibracji nazwy, bo jest przecież część wibracji człowieka, która może być kompatybilna z Drogą Życia lub przeciwnie i tu świeże durnie robią duże kuku swoim klientom.

Przecież Słowo powołuje coś z niebytu, coś stwarza, a nazwa wyraża jakiś potencjał - coś stwarza właśnie, kreuje jakąś rzeczywistość.

Nie na darmo mądrzy numerolodzy przestrzegają przed zmianą Nazwy dokonywaną (i to za dużą kasę) przez niedoświadczonych "numerologów" po dwudniowym kursie.

Z numerologią jest o tyle "kłopot", że przeliczanie cyferek (podane jako nieskomplikowany gotowiec) zdaje się być zadaniem na możliwości każdego, a tak nie jest.

Wystarczy spojrzeć nawet na forum ile błędów poszło w eter, a to co się dzieje na blogach i stronach to też nie jest dobrej jakości.

Najgorsze jest w tym to, że ludzie bezmyślnie powielają to co napisali inni nawet nie zagłębiając się zbytnio w temat. A już szczególnie na tematy reinkarnacji mają dużo do powiedzenia nie wiedząc nic, nawet często nie mając pojęcia co to jest reinkarnacja ani nawet skąd w ogóle się wzięła jej koncepcja. Ale pitolą. Wolno im, każdy ma swoje przekonania (które w olbrzymiej większości są zapożyczone ;p)

 

Oczywiście ogólne schematy numero będą działać i laicy są zachwyceni trafnością oceny, ale jak przychodzi do szczegółowej analizy to dudy w miech i analizy niet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Nie chodzi mi o całkowicie różne alfabety, ale autorka pisała Niemcach liczących według swojego alfabetu, który też powinien być uproszczony w tym przypadku - no chyba, że ktoś to przeliczył. Nie mogę znaleźć tych innych niemieckich wzorów, podeśle mi ktoś? Tylko czy jest to używane powszechnie czy przez wąskie grono? Podstawa jest taka sama jak i u nas, więc cyrylica ma swój system i nasz alfabet w podstawie także.

 

No ja jestem zadowolona :P

Chociaż jakby mi wyszły większe rozbieżności to może by mnie ten problem rozbieżności bardziej trapił.

Tak samo ze zmianą nazwy, mnie pomogło w tej kwestii bierzmowanie (akurat według mnie rytualne nadanie imienia się liczy), bo poprzednie mogły wywołać konflikt z DŻ - przypadek, przeznaczenie? Było to nieświadome.

 

Każdy ma swoje przekonania i nie wiem czy ktokolwiek może być czegoś pewny na 100% w tej kwestii, więc nie mnie to oceniać, bo później okaże się, że osoba pitoląca ma rację i nie mnie być tym podekscytowaną, bo okaże się, że tej racji nie miał. Podciągnąć do większości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

To jak tak to o ile wiem, niemieccy numerolodzy używają alfabetu łacińskiego, który - podobnie jak u nas - jest językiem pisma.

Ja myślałam że mówisz o przeliczaniu na hebrajski czy rosyjski, gdzie cudem coś może się zgodzić ;)

 

Pewnym można być tylko tego, czego samemu się doświadczy i to ćwicząc na mnogości numerogramów (albo horoskopów) przy czym to i tak będzie tylko czyjaś pewność, czyjaś prawda, którą inni popierają bądź nie :D

 

Ale jeśli chodzi o reinkarnację to niestety: to jest pitolenie w tym sensie właśnie, że pitolący nie wiedzą czym tak naprawdę jest reinkarnacja i czy w ogóle jest, choćby dlatego, że tego zjawiska nikt nie udowodnił. To, że ja jestem przekonana, że reinkarnacja jest faktem to jest mój prywatny pogląd, którego nie jestem w stanie udowodnić. Podobnie jak opowieści s-f niektórych forumowiczów ;)

Ale właśnie tu, w kwestii reinkarnacji, mnóstwo osób z całą powagą się produkuje. I w numerologii też nie ma "kodów reinkarnacji" - to są tylko domysły, przypuszczenia, nie udowodnione koncepcje, które jedni powielają od drugich.

Dalej: współczesna numerologia opiera się na badaniach p. Balliett, Jordan (w mniejszej mierze matki J.Jordan - J. Seton) i ich następców. Instytut badania liczb ma w tym ogromny swój udział, bo tam "obracano" te koncepcje na wszystkie strony, jedne teorie obalano inne potwierdzano, tym niemniej nie znaczy to, że te właśnie koncepcje muszą być kanonem nie do obalenia przez innych badaczy i że obowiązują na zawsze lub że nie mogą być skorygowane albo udoskonalone, czy że nie pojawią się inne i będą przyjęte na przykład za 100 albo 1000 lat.

 

Wibracje imienne, lata osobiste, uniwersalne i ich wpływ na człowieka, cały diament życia ze szczytami i cyklami jest wykoncypowany przez te panie, które poświęciły badaniom praktycznie całe życie, i zwolennicy tej metody właśnie to podkreślają: "wiele lat", "instytut" uważając je za absolutnie niepodważalne.

A tymczasem G.Lobos też poświęciła numerologii pół wieku więc nie można odmówić jej doświadczenia ani też tego, że to właśnie jej koncepcje są "właściwe".

Podobnie jak tamtych pań - nie wszystkie muszą być właściwe i nie wszystkiemu należy bezkrytycznie dawać wiarę ale też nie należy jej w czambuł potępiać, zwłaszcza jeśli samemu mało się w numerologii dłubie.

Ja uważam, że np. diament życia jest wartościową koncepcją i za jego pomocą można dużo odczytać o człowieku i wydarzeniach z nim związanych, że rok osobisty oblicza się tak jak podaje J.Jordan (z tym, że tu jestem zwolenniczką kierunku wskazanego przez Czarmińską) a nie tak jak G.Lobos, że rok numerologiczny nie zaczyna się od pełni wrześniowej - ale to są moje własne przemyślenia, które sobie wypracowywałam od przeszło ćwierć wieku, co i tak jest niewiele w porównaniu z obiema paniami.

 

W sumie najbardziej kontrowersyjne jest zderzenie koncepcji na linii Jordan - Lobos, bo cała reszta to - moim zdaniem - pikuś.

No poza Y, bo jeśli ktoś komuś grzebie w życiu (w energetyce, we wzorcu) i je "zmienia" nie mając tak naprawdę pojęcia co robi i w ogóle czy robi to źle czy dobrze - to to moim zdaniem jest karygodne.

A z drugiej strony: bez eksperymentów nie ma postępu :biggrin:

 

Więc reasumując: prawda (w tym i ta numerologiczna) jest jak rzyć - każdy ma swoją, na swojej siada i swojej używa.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

wow! nie spodziewalam się tak obszernego wykładu, dziękuję wam :)

Ismer ja myśle że ty więcej wiesz niż mówisz? ;)

a - ja mówiłam o Niemcach ze względu na ich znaki specjalne.

 

Bardzo ciekawią mnie koncepcje p. Jordan i p.Lobos bo są rozbieżne i też myśle że zawieszanie się na jednym autorytecie to duży błąd i że wcale jedna z drugą nie muszą mieć 100 % racji, no w końcu to są zasadniczo ich koncepcje, coś wymyślonego na jakiejś podstawie, ale myśle, że to tak jak z innymi tezami w nauce - jedne przechodzą do historii a inne po jakimś czasie okazują sie niewypałem.

Mi nie wyszło z badaniem na sobie i jestem za malo doświadczona w numerologi żeby potwierdzić która ma rację, znaczy nie mam zbyt dużo królików, bo tylko rodzina i kole żanki z pracy i za krótki czas żeby zaobserwować jakieś efekty, ale co do Y to uważam bez wątpliwości że to samogłoska.

Ale naa razie nie mam problemu z transformacją bo nie jestem na tym etapie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Cudem, nie cudem - mnie się nawet planety patronujące wibracji dż pokrywają ze znakiem zodiaku i ascendentem, więc kiedyś będę musiała się udać do jakiegoś dobrego specjalisty żeby wszystko posprawdzał, bo i to chyba nie tak często się trafia - chociaż i tu nie będzie pewności czy nie powie mi mniej lub tyle samo co wiem sama.

Właśnie jeszcze co do kodu reinkarnacji - wychodzi mi 4/13, ale znajomemu w tarocie wyszło, że jednak za dużo na siebie brałam i z niczym nie wyrobiłam. Chyba te dodatkowe wyliczenia można brać mniej poważnie.

Co do samego roku to uważam, że nie ma ścisłej granicy, według moich obserwacji jest to okres pomiędzy pełnią a nowym rokiem - punktów zwrotnych nie wylicza się dokładnie co do roku, więc uważam, że w tym przypadku też istnieje pewien okres.

 

Dobra, tu jest jeden śmieszny wątek, chyba "Planety, na których...". Bardziej ze względu na styl i chaotyczność.

 

Dlatego przez wzgląd na możliwość obalenia teorii nie można sobie dać za nic ręki uciąć tylko przychylać się do teorii. Ewentualnie alfabety mogą się nie pokrywać, ponieważ każdy ma inne brzmienie, a inne brzmienie posiada inną wibrację, może być więcej znaków w alfabecie podstawowym - można próbować w transkrypcji. Żeby zgłębiać ten temat pasowałoby poznać dogłębnie tamte języki, jeżeli słowo posiada moc. Nie wystarczy tu być tylko numerologiem. Mnie ten temat interesuje na tyle żeby się orientować, ale nie na tyle, żeby szukać czegoś innego, bo wszystko się zgadza. Może to też kwestia interpretacji i obserwacji osoby, której profil się tworzy (psychologia) - plus korzystanie z astrologii o ile to możliwe, bo tam może być więcej odpowiedzi.

Dla mnie numerologia oparta na innych alfabetach jest tylko ciekawostką, ponieważ urodziłam się w miejscu i w czasach, w których korzysta się z takiego a nie innego alfabetu, a w końcu nic nie jest przypadkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Azbest młoda jesteś i wszystko przed Tobą - będziesz szukać ;p jeśli nie w numerologii to gdzie indziej.

 

A czym jest słowo? - teoretycznie dźwiękiem wyrażającym myśl a praktycznie ucieleśnieniem, czy może inaczej: narzędziem do ucieleśnienia idei.

"A Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami" - ten znany cytat jest głęboko ezoteryczny, opisuje proces stwarzania, który powielić może każdy, kto zgłębia wiedzę zwaną tajemną. Magia się na tym opiera. Szeptuchy. Afirmacje. itd. itp.

 

Co do roku to jestem cały czas za liczeniem go od urodzin do urodzin, ponieważ jest to głęboka indywidualizacja, a zwolennicy teorii księżycowej powinni wiedzieć, że wprowadzenie stopnia (+) (tzw. przeskoczenia w dniu urodzin) jest wyrażeniem progresji księżycowej w cyklu indywidualnym, zastępującym nowy rok uniwersalny. Ta koncepcja idzie idzie z nurtu francuskiego i to, że inni liczą inaczej (przyjmując koncepcje innych i nie zagłębiając się w temat) nie znaczy że jest błędna.

Tak samo jak koncepcja p. Lobos dotycząca liczenia R.O - a co, jeśli okaże się, że to ona ma rację?

 

Co do uzupełniania się interpretacji astro - numero: to dla mnie jest oczywiste, jeśli numerolog prawidłowo interpretuje numerogram, szcz. DŻ, to nie ma takiej możliwości, by astrologia tego nie potwierdziła. Tym niemniej z astrologii można więcej wycisnąć.

 

Azbest, ten śmieszny wątek... no jest śmieszny, pod względem prowadzonych przez autora walk z siłami zła ;) no ale jeśli chodzi o koncepcję życia na innych planetach to dla mnie też jest oczywistym, że Ziemia nie jest jedyna i że łotrostwa Ziemian też nie są jedynymi we wszechświecie. Z pewnością są cywilizacje i wysoko rozwinięte i prymitywne, jednak ja jestem teraz tu zesłana i tu muszę budować... babki z piasku i zostawiać po sobie kręgi na wodzie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×