Skocz do zawartości
Gość Lukas85

ROK OSOBISTY i NUMEROLOGICZNY

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Lukas85

Witam z tego co mi wiadomo jestem w 1 osobistym i 6 numerologicznym,mam w zwiazku z tym pare pytan i od razu z gory wielkie dzieki:) Czego mozna sie spodziewac? czy zwiekszona mam szanse na zawarcie zwiazku? poznanie kogos? jestem sam,poprzedni zwiazek zakonczyl sie w okolicach marca.Czy we wrzesniu juz bede w 7 roku czy dopiero w 2017 liczyc jako 7 ? moja data na wszelki wypadek 18.01.1985

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Tak, jesteś teraz w 6 roku numerologicznym i 1 osobistym - to bardzo dobry czas na poznanie kogoś do trwałego związku, odpowiedniej osoby, która może dać Ci szczęście. W roku numerologicznym 7 będziesz dopiero od urodzin w 2017.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lukas85

a nie od wrzesnia? hmm...no ok a czym sie charakteryzuja te lata? niby w google cos na ten temat jest ale to taki groch z kapustą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

A powiedzcie mi co tu jest czym? bo ja jakoś nie ogarniam co to jest rok numerologiczny i osobisty, jaka to mieszanina ?

 

PS: wiem, temat 6 tylko że, no przykro mi to mówić, lecz to co tam napisane to totalne nieporozumienie.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Na rok osobisty składa się suma aktualnego roku i klucza wcielenia a na rok numerologiczny suma aktualnego roku i drogi życia. Rok numerologiczny dotyczy wydarzeń zewnętrznych, rok osobisty - bardziej naszych przemian wewnętrznych, potrzeb, samopoczucia. Jest to system numerologiczny opracowany przez Gladys Lobos.

 

Lukas teoretycznie od września ale mi się nie sprawdza w praktyce - zazwyczaj z momentem urodzin zaczyna mi wibrować ten i ten rok. Ty już 1-ką 'zadziałałeś' bo wyczyściłeś coś co Ci nie służyło, przygotowując tym samym grunt pod coś nowego.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer
Na rok osobisty składa się suma aktualnego roku i klucza wcielenia a na rok numerologiczny suma aktualnego roku i drogi życia. Rok numerologiczny dotyczy wydarzeń zewnętrznych, rok osobisty - bardziej naszych przemian wewnętrznych, potrzeb, samopoczucia.

Jest to system numerologiczny opracowany przez Gladys Lobos.

 

No i właśnie nie jest tak, poszedł ogromny błąd i jest bezkrytycznie powielany.

To nie jest system numerologiczny opracowany przez Gladys Lobos.

 

Dlatego zapytałam w ten sposób, by zobaczyć czy się zorientujecie (i każdy kto czyta tą lekcję oraz parę innych) jak można być wmanewrowanym przez czyjąś bezmyślność i totalne poplątanie systemów.

Czyjego systemu się używa - to jest osobisty wybór, ale mieszanie ich ze sobą świadczy nie tylko o braku profesjonalizmu ale także powoduje mnóstwo błędów interpretacyjnych i nie mówię tu o odbiorcach, którzy w dobrej wierze przyjmują "lekcje", ale o nadawcy.

 

Gladys Lobos nie opracowała tego "systemu" - jej autorstwa jest tylko to co tu nazywa się "rokiem numerologicznym", a przez nią samą nazywane jest to "cyklami życia" naprzemiennie niestety właśnie z "rokiem numerologicznym" (tu jest początek tego błędu, który powstał z niezrozumienia idei G.L) i jest to de facto właśnie indywidualny rok osobisty, który trwa od października jednego roku do października drugiego roku (pierwsza wersja Lobos) lub od września jednego roku do września drugiego roku (druga wersja Lobos)

 

Natomiast właściwy "rok numerologiczny" zaczynający się wrześniowym nowiem jest czasem trwania cyklu życia, który to rok osobisty wg. J.Jordan zaczyna się 1 stycznia i kończy 31 grudnia, lub, wg. Czarmińskiej i innych trwa od urodzin do urodzin.

Przy czym sama G.Lobos nie jest zbyt konsekwentna (czy może niezdecydowana?) jeśli chodzi i o te daty i o nazewnictwo, ponieważ raz twierdzi tak a drugim razem inaczej (nie będę tu przytaczać lektur, są cytowane w innym wątku) ale to może być również wina tłumaczenia. I powoduje nieporozumienia nawet wśród samych "lobosowców".

 

Natomiast ten drugi "rok osobisty" jest używany przez całą światową numerologię i jest dziełem Juno Jordan a nie Gladys Lobos.

 

I tu już chyba widać na czym polega różnica? - to są dwa różne systemy liczenia roku osobistego: jeden dopracowała J.Seton / J.Jordan a drugi jest wynalazkiem G.Lobos i jeśli już porównuje się je ze sobą, to tylko w celu stwierdzenia który sposób jest bliższy prawdzie.

 

Z kolei "rok numerologiczny" liczony jako odpowiednik roku uniwersalnego (o ile można dokonywać takiej wolty) można sobie porównywać z "cyklem życia" czyli rokiem osobistym, ale w systemie stworzonym przez G.Lobos, a "rok osobisty" J.Jordan porównuje się z "rokiem uniwersalnym", czyli tym 1 stycznia - 31 grudnia, i wtedy rzeczywiście:

- rok numerologiczny / uniwersalny dotyczy wydarzeń zewnętrznych, ogólnych (czyli tego co niesie wibracja danego roku "dla wszystkich")

- a cykle życia / rok osobisty - bardziej naszych przemian wewnętrznych, potrzeb, samopoczucia a także własnych możliwości oraz porównuje się jak te lata osobiste współgrają (lub nie) z ogólnymi tendencjami niesionymi przez rok uniwersalny.

Nie było i nie ma rozbicia tych dwóch pojęć: rok numerologiczny (cykl życia) i rok osobisty na "wydarzenia zewnętrzne" i "przemiany wewnętrzne".

Każde z nich - we własnym systemie - opisuje to co się dzieje i wewnątrz i na zewnątrz człowieka!

 

Przy czym w tym drugim systemie (j.w) też istnieją rozbieżności między tym co należy uznać za początek trwania "roku osobistego" oraz w sposobie jego liczenia, ale to temat na inną... lekcję.

 

Tak więc porównując "rok numerologiczny" (rok aktualny + D.Ż) z "rokiem osobistym" (rok aktualny + I PZ) porównujecie faktycznie "lata osobiste" z... "latami osobistymi" co jest już kompletną bzdurą numerologiczną, nie pierwszą niestety i nie ostatnią.

Każdy rok osobisty jest częścią prognozy numerologicznej, mówi o motywacjach, tendencjach i wydarzeniach, które mogą zaistnieć w badanym roku.

Obie metody pochodzą z odmiennych systemów i mogą się sprawdzać, ale w przypisanym im systemie, a nie jako zmieszanie i porównanie do siebie wzajemnie - przecież w tym wypadku któryś "rok osobisty"nie będzie prawdziwy!

Edytowane przez Ismer
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Dobrze wiedzieć.

Co do czasu 'działania' to wiadomo, że jest to temat sporny. I też systemy różnie mówią. Jedni, że od października, inni że od nowego roku albo od daty urodzin. To dobrze jest sprawdzać w praktyce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Właśnie praktyka - tutaj tak samo jak w astro najlepszym świadectwem jest obserwacja na przestrzeni wielu lat, ponieważ takie "doraźne" interprety z reguły można po prostu dopasować, a poza tym ludzie mają tendencję do wyłapywania tych fragmentów, które ich dotyczą, ignorując (nie zauważając) tych, które ich nie dotyczą. No i weryfikacja: nie ma możliwości weryfikacji na forum, bo wszystko odnosi się do czasu teraźniejszego - nikt nie wraca tu po latach, by potwierdzić (lub nie) prawidłowość tego co im tu napiszemy. A i to "teraz" jest komentowane na czas bieżący (czasami też przeszły) ale - subiektywny, tak jak się komu wydaje, jak odczuwa. Nie ma ani jednej weryfikacji rok po roku; taką możliwość masz tylko prowadząc osobistą praktykę numerologiczną i to też nie we wszystkich przypadkach. Spójrz na moje astro z "rektyfikacją zredukowaną" - na gdybaniu się skończyło, bo pani urwała kontakt i mogę se... się domyślać. Aczkolwiek jeśli prawidłowo się domyślam, to powinna się jeszcze u mnie pojawić.

 

Ja natomiast napisałam to sprostowanie, bo chodzi mi o totalne poplątanie dwóch diametralnie różnych metod i wynikające stąd nieporozumienia i błędy.

Bo zauważ, że jak można porównywać rok osobisty liczony metodą J. Jordan z rokiem osobistym (czyli cyklami życia) liczonym wg. G.Lobos, skoro G.Lobos nie bierze pod uwagę diamentu życia, czyli tego z czego wynika rok osobisty J.Jordan!

I nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, by się zainteresować historią numerologii, tym, skąd się te systemy obliczeń "wzięły", tylko bezkrytycznie łyka się to, co jest pod nos podstawione.

Ja sama polemizowałam tutaj też na temat czasu trwania roku osobistego, gdyż mam większą sprawdzalność jeśli trwa on od urodzin do urodzin, ale liczony jest wg. tego co ja nazywam "progresją (+)", czyli metodą Czarmińskiej (właściwie to nawet nie jej a nurtu francuskiego) a nie metodą J.Jordan, gdzie po nowym roku kalendarzowym dodaje się ten rok i tu dopiero jest przeskok.

No ale to może być zaliczone do kosmetyki, a i tak nie ma zgodności co do tego, stąd też wynika koncepcja "wyhamowania energetycznego" itp. bo tak naprawdę trudno jest zaobserwować konkretny wpływ u danej osoby, jeśli nie ma się z nią w miarę ciągłej / regularnej styczności i związanej z tym możliwości weryfikacji. I nikt mi nie powie, że ma możliwość sprawdzenia w ciągu wielu lat co najmniej kilkuset numerogramów (albo kosmogramów) - bo tyle najmarniej potrzeba by potwierdzić lub obalić swoje teorie i osądy - jeśli nie jest "zawodowym" numerologiem, czyli osobą praktykującą w czasie ciągłym i mającą możliwość obserwacji losów swoich klientów.

I tak sobie myślę, że może warto by było odświeżyć tą numerologię u nas, choćby w usystematyzowaniu pojęć i systemów a reszta, czyli wybór należy do używającego ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Na pewno tak jest i rzeczywiście bardzo trudno zweryfikować przypadki osób obcych czyli forumowych, którzy przychodzą z pytaniem z 'doskoku'. Chyba, że jest na forum grupa ludzi sobie dość bliska, którzy przez lata dzielą się swoimi doświadczeniami. Numerologią interesuję się od roku 2009 i na przykładzie swoim, bliskich i znajomych (także wstecz), których losy znałam co najmniej przez kilka lat wyrobiłam sobie opinię jaką sobie wyrobiłam. Ale w teorii na pewno znajdą się tutaj mocniejsi ludzie, bo ja stety/niestety wszędzie stawiam na praktykę (po tym jak na początku mojej przygody z numerologią zapoznałam się z kilkoma systemami liczenia) i raczej tylko tym się mogę podzielić (jeśli to kogoś interesuje ;) ).

I tak co do czasu działania zauważyłam w większości przypadków działanie od urodzin do urodzin biorąc pod uwagę wibrację roku aktualnego - czyli tego, w którym urodziny wypadają - coś jak odzwierciedlenie powrotu słońca na poz. urodzeniową (czyli tak jak jest z solariuszem - powracając na swoją poz. urodzeniową słońce wyznacza horoskop roczny na rok nadchodzący od momentu, kiedy na tą pozycję wróciło) ale widzę też, że u osób rodzonych już naprawdę przy końcu roku 'lubi' działać wibracja roku następnego, tak jakby z racji, że za 'chwilę' po urodzinach znajdują się oni pod wpływem następnego roku kalendarzowego. I to by się z kolei pokrywało z koncepcją innej z metod, że działa wibracja roku kalendarzowego bo w niej i tak (w przewadze czasu) te osoby będą w 'swoim' roku numerologicznym. Mam nadzieję, że da się zrozumieć to co chciałam przekazać.

No i oczywiście ważne jest to co napisałaś o roku uniwersalnym - on zawsze będzie zabarwiał zdarzenia uniwersalne, czyli i tak wpływa podstawowo na wszystkich ludzi.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

No mnie interesuje dzielenie się obserwacjami, bo czy tu czy gdzie indziej są raczej konsumenci ;)

Dla mnie koncepcja liczenia roku od urodzin do urodzin jest bardziej wiarygodna nie tylko z powodu moich obserwacji (a i Twoich również) lecz także z powodów bardziej logicznych, bo wtedy zaczyna się liczenie lat od momentu startu w życie i właśnie jak mówisz - na zasadzie solariusza.

I nie zgodzę się z tym, że jak niektórzy twierdzą - nie może tak być, bo numerologia jest "księżycowa" gdyż opiera się na cyklach Księżyca (tzn. podstawy obliczania cykli i szczytów wynikają z cykli księżycowych ale to wcale nie znaczy, że numerologia jest księżycowa, tylko że obliczanie cykli i szczytów oparto na cyklach księżycowych) a astrologia jest "solarna" bo opiera się na obrocie Słońca w ciągu roku.

Moim zdaniem takie twierdzenie wynika z nieuświadomienia sobie, że numerologia nie jest "planetarna" w ogóle; a jej "księżycowość" opiera się na wymyślonej współcześnie koncepcji obliczania (i zapisywania w odp. kolejności) cykli i wynikającego z nich diamentu życia oraz buforów. Zresztą jak już to gdzieś mówiłam - 28 lat z kawałkiem to jest obrót Saturna, więc równie dobrze można byłoby powiedzieć, że jest saturniczna ;)

Z kolei jeśli ktoś upiera się, że numerologia jest związana z Księżycem, to tym samym powinien przyjąć cykl lunarny i liczyć rok wg. kalendarza księżycowego, zaczynając nowy rok wiosną jak jest u Chińczyków, lub jesienią jak to jest u Żydów (tak właśnie lliczy G.Lobos)... no ale to takie zboczenia z tematu, tak sobie ku uciesze ;)

 

Myślę, że wszystkie nieporozumienia dotyczące roku osobistego biorą się głównie stąd, że w naszym kraju większy jest dostęp do wynalazków G.Lobos niż do literatury klasycznej (tzn. tej reprezentowanej przez odkrycia J.Jordan), bo to Lobos zalała nasz rynek i wiedzie na nim prym, a ludzie jak to ludzie - jedzą to, co im podano. I jeśli nie mają możliwości porównania tego co jedzą z inną potrawą - to czego tu wymagać?

Na pewno wpływ na niedostępność do tej klasyki ma to, że jest ona wydana jedynie w obcym języku, więc trzeba biegle go znać by zrozumieć specjalistyczne określenia i różne idiomy / niuanse językowe, no i jest jeszcze sprawa taka, że ze staroangielskim sami amerykanie mają trudności.

Po polsku to chyba wydano tylko książkę J.D. Fermiera, na którym (i na Avery) wzorowała się z kolei N.Czarmińska, ale jest to właśnie ten nurt francuski, który zasadniczo nie odbiega od koncepcji J.Jordan.

 

Generalnie historia numerologii - taka jaką znamy dziś - zaczęła się dopiero w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych a zapoczątkowała ją p. Balliett, której dzielnie sekundowała J. Seton wraz ze swoją córką J.Jordan.

I to te panie są twórczyniami najbardziej popularnego i uznawanego przez cały poważny numerologiczny świat systemu.

Natomiast G. Lobos to zupełnie inna szkoła, ona ma swoje całkiem inne "wynalazki", jednym z nich jest właśnie całkowicie inna koncepcja liczenia roku osobistego czy "wibracji związku".

 

Można się spierać o to która ma rację, które odkrycia i które koncepcje są bliższe prawdzie, bo to, że panie z Ameryki były pierwsze nie znaczy, że szkoła G.Lobos jest totalnym nieporozumieniem - moim zdaniem te koncepcje powinny ciągle pod obserwacją, bo po prostu są zbyt młode by przyjąć je za absolutny pewnik.

Poza tym G.Lobos również ma swój wkład w numerologię, a to, że z powodu litery Y, sposobu obliczania cykli życia czy wprowadzenia "wibracji związku" jest wyszydzana i ignorowana przez resztę numerologów nie znaczy, że już wszystko robi źle!

Każdy popełnia błędy, a jak świat światem każdy odkrywca coś gdzieś skiepścił, a często wyłaziło to dopiero po długim upływie czasu (vide "badania naukowe" w różnych dziedzinach) i nie rozumiem dlaczego z kolei mamy przyjmować za prawdę objawioną wszystkie odkrycia tak jednej jak i drugiej strony.

 

W zasadzie to za taki pewnik można przyjąć numerologię pitagorejską, gdyż to Pitagoras zgromadził wiedzę o liczbach i tego nauczał, ustalił on klucz liczbowy dla alfabetu greckiego (a inni poszli jego śladem) i opisał zasady zarządzające każdą wibracją. Oczywiście tamta numerologia była inna od tej, jaką znamy dziś, ale chodzi mi o to, że podstawy rządzące liczbami mają dużo starszą tradycję (doświadczenie) od koncepcji powstałych tak niedawno. Dlatego one powinny być w ciągłym badaniu.

I dlatego tak cenne jest dzielenie się swoimi obserwacjami i przy tym umiejętność odróżnienia jednych koncepcji od drugich a nie mieszania ich, jak to ma miejsce w prawie całej naszej polskiej numerologii.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

Mi się generalnie system Gladys Lobos sprawdza (choć co do poprawności tłumaczenie się nie odniosę bo czytałam tylko materiały po polsku). Tak odnośnie liczenia indywidualnych lat osobistych i numerologicznych, jak i co do numerologii relacyjnej. Obserwuję, że nie tylko wibracja związku ma sens (choć oczywiście nie można tego interpretować tylko pod kątem sumy dróg - wiadomo, że ważne jest czy sumę taką czy taką tworzą drogi życia kompatybilne czy wręcz przeciwnie; także suma dróg uważana za negatywną w relacji miłosnej czy osobistej ogólnie może dać już inny efekt np. w relacji zawodowej) ale także porównywanie ze sobą całych piramidek dwojga ludzi - jest to jakby odpowiednik synastrii w astrologii - choć to już są moje obserwacje. Jest to mój taki konik - w każdej dziedzinie ezo najbardziej interesuje mnie aspekt wszelakich relacji międzyludzkich.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Jaglanko ja myślę jak wyżej: póki nie sprawdzi się prawdziwości teorii na pierdyliardach numerogramów i bynajmniej nie przez samych twórców metody i ich wyznawców, a najlepiej żeby przez opozycjonistów, to można mówić tak jak my: "mi się sprawdza". I dlatego jak nie będziemy rozmawiać i dzielić się wnioskami z obserwacji to zawsze dane doświadczenie pozostanie prawdą tylko dla nas.

 

No i jeśli stosuje się jeden system to nie miesza się go z drugim w taki sposób jak to jest przedstawione w niektórych lekcjach.

Porównywać, który "lepszy" - jak najbardziej, mieszać - nie, bo wychodzą głupoty.

 

Poza tym jest jeszcze jedna sprawa w tych nowożytnych koncepcjach / odkryciach, zarówno z jednej jak z drugiej strony. To jest... irracjonalność, przynajmniej na dzisiejszym etapie. To są koncepcje oparte na "pomysłach" - ktoś je wymyślił i to całkiem niedawno. Jedna strona uzasadnia na czym opiera swój pomysł (to Jordan) druga nie ma wytłumaczenia na to (to Lobos).

Prawdę mówiąc mimo iż wolę wiedzieć na czym co się opiera, to najbardziej interesuje mnie efekt końcowy, czyli sprawdzalność. No i na tym co już nam "wiadomo" nie zamierzam kończyć nauki, testuję również koncepcje Zylbertala a także - przez ponad 20 lat - obliczanie roku osobistego jak solariusz (od-do bez dodawania następnego roku) i według mnie jest to najlepsza koncepcja, licząca pełny roczny obrót roku, tak jak to jest przyjęte przy liczeniu pełnych lat.

 

Natomiast do sumowania dróg (wibracja związku) podchodzę nieufnie, ponieważ (użyję porównania) jest to jakby przyszło mi zsumować dwa horoskopy i wyciągać z nich wnioski, to zdecydowanie odpada, zresztą więcej mam tu pudeł niż trafionych. Jasne, że techniki astro również eksperymentują z wypadkową, ale tu w zasadzie nie ma jakichś spektakularnych wniosków.

Natomiast porównywanie piramidek jest u mnie o niebo lepiej sprawdzalne, chociaż to wymaga więcej zachodu i orientacji w temacie niż lobosowa wibracja związku.

Z kolei od Lobos ściągnęłam i używam "bloki liczbowe", aczkolwiek to też nie jest całkowicie jej pomysł, ale ma to fajnie opracowane i jest podane jak na tacy.

No i reszta specjalnie niczym się już nie różni, poza dostępnością do informacji i oczywiście nazewnictwem i zamierzam to usystematyzować, żeby każdy wiedział co od kogo pochodzi i jak się u kogo nazywa. Mimo wszystko myślę, że na tym się schody nie skończą i zawsze będą spory bo w zależności od danych wyjściowych, tzn, od tego kto w jakiej kulturze wyrósł, temu będzie hołdował, w tym kierunku jego myśl będzie szła (tu mówię o kucharzach, nie o konsumentach;) i taką koncepcję będzie przekazywał dalej.

Na przykład p. H.Wilda - Kowalska jest zwolenniczką koncepcji roku liczonego wg. tradycji żydowskiej, tym bardziej iż znaczna część numerologii to nauka o znaczeniu liter i ich wartościach liczbowych a to bierze swoje korzenie i wszelką wiedzę od Żydów.

 

Ale mimo wszystko: ja nikomu nie wierzę póki sama nie przymierzę.

J.Jordan: oprócz własnej nauki i praktyki utworzyła instytut badania liczb, gdzie grupa złożona z wielu numerologów i mnóstwa studentów badała różniste opcje numerologiczne, potwierdzając słuszność jednych lub też eliminując inne, w oparciu o praktyczną wiedzę wynikającą ze zbadania dziesiątków tysięcy danych osobowych.

I to już jest dla mnie bardzo wiarygodne: dziesiątki tysięcy danych osobowych, a więc o wiele więcej niż ja mogłabym zbadać i więcej niż zbadała G.Lobos.

Ale: my, jako odbiorcy końcowi widzimy tylko efekt tych badań w postaci publikacji, natomiast nie mamy wglądu w te numerogramy i w te badania, toteż musimy wierzyć na słowo. I choć to słowo jest dla mnie najbardziej wiarygodne (z ww. powodu), jednak to nie znaczy, że z uwielbieniem i bezkrytycznie do niego podchodzę - ja również badam i eksperymentuję, dzięki czemu zyskuję albo jeszcze większą pewność, że coś jest takie jak mi przedstawiono albo... rozczarowuję się i szukam innego rozwiązania, sprawdzając inne koncepcje. I przychylam się ku tym, które u mnie mają największą sprawdzalność.

 

Czasami zastanawiam się, dlaczego zwolennicy jednej koncepcji uważają że jest ona lepsza niż ta druga, tylko i wyłącznie na podstawie powoływania się na "autorytet". A ileż autorytetów upadło? A gdzie droga własna?

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze trucie :biggrin: i jestem zadowolona jak prosiak z letniego deszczu z tego faktu, że możemy sobie swobodnie pogadać o wielu tak wspólnych jak i spornych kwestiach :D

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

No niby lepiej nie mieszać, ale czasem właśnie eksperymentowanie zmusza do mieszania ;) Mi się generalnie sprawdza system Lobos ale pomijając to mieszanie od kiedy zaczyna się indywidualny rok numerologiczny (cykl życia), bo jednak obserwuję, że oba systemy działają od urodzin do urodzin. Mniej więcej, bo płynność czasu działania lat numerologicznych i tak zawsze jakaś występuje.

Co do bloków liczbowych się nie wypowiem bo szczerze mówiąc jakoś tematu numerologii imiennej nigdy nie miałam cierpliwości zgłębiać - kiedyś tam poczytałam i posprawdzałam swoje przypadki i najbliższych (z ciekawości) - i rzeczywiście ma to również swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości ale moim zdaniem i tak dominująca jest numerologia daty urodzenia. Choć na pewno dzięki numerologii imiennej można poprawić byt człowieka (manipulując zmianami w imionach i nazwiskach) to mnie się to wydaje już zbyt daleko posuniętą paranoją, w którą niektóre z tych osób (interesujących się lub korzystających) popadają. Stąd na wszelki wypadek odpuszczam :)

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Paranoją to jest jak ktoś popadnie w uzależnienie od transformowania się ;) i zmienia sobie te nazwy jak rękawiczki, bo już i z tym się spotkałam.

Jednak jeszcze gorsza jest źle przeprowadzona "transformacja numerologiczna" i to taka, która pociąga za sobą zmiany w dokumentach. Ja nie miałam jeszcze takiego przypadku, ale niektórzy znajomi numerolodzy spotkali się z tym problemem i jest to już poważna sprawa. Jeśli świeżo wypuszczony z kursu "numerolog" bierze się za coś takiego, to czasami żałuję, że ezoteryka nie jest objęta kodeksem karnym.

Pomijam już to, że większość trzepie na głupcach kasę - jak ktoś komuś przetrzepie kieszonkę na jego własne życzenie i bez skutków ubocznych to niech sobie prowadzi taką działalność, jednak jak te skutki są, to po prostu robi komuś kuku.

Dominująca jest data urodzenia, ale to z niej właśnie wyprowadza się całą "dywinację numero", a to już jest wynalazek "grupy Jordan". I to określa część osobowości jak również zarys tendencji i możliwości, Nazwa zaś dopełnia ten obraz i w zderzeniu z datą urodzenia można zobaczyć czy i jak dana osoba jest dopasowana do swojej daty.

Bloki liczbowe są dla mnie istotną informacją i do tego zaskakująco trafną, przyznam, że szczena mi opadła jak potrenowałam, bo ja mimo wszystko jestem sceptykiem i chociaż z dobrą wiarą przyjmuję to co mi przekazują nauczyciele, to nie omieszkam tego sprawdzać ;)

 

Jaglanko, mnie z tym mieszaniem chodzi o to, że podana metoda (i to nie tylko tu ale gdzie indziej też, bo jedni kopiowali od drugich) dotyczy dwóch (a właściwie trzech) całkiem różnych zagadnień: przede wszystkim pomieszania pojęcia "rok numerologiczny" z pojęciem "cykl życia"; systemu z którego pochodzą podane obliczenia: jedne obliczenia dotyczą cyklu życia, czyli roku osobistego / roku własnego liczonego wg. metody G.Lobos - a drugie roku osobistego liczonego wg. metody J.Jordan.

Tego się nie miesza, bo obie dotyczą lat osobistych liczonych wg. dwóch całkiem innych metod i dlatego wychodzą głupoty. To tak jakby prognozować co się może wydarzyć biorąc pod lupę dwie różne liczby, z których jedna jest fałszywa. No nie umiem tego inaczej wytłumaczyć.

 

Nie ma czegoś takiego jak indywidualny rok numerologiczny - to co jest tu indywidualne to nazywa się właśnie cykl życia a nie indywidualny rok numerologiczny, a rok numerologiczny jest po prostu nowym rokiem dla cyklu życia, tyle że liczonym nie od 1 stycznia (lub od urodzin do urodzin) a od wrześniowego nowiu.

 

Zdaję sobie sprawę, że ciężko to zrozumieć, bo przez tyle lat w zasadzie nikt tego nie korygował; wiadomo dlaczego - z powodu opanowania polskiego rynku przez G.Lobos, jednak to jest bardzo istotne rozróżnienie - przez niewłaściwe nazewnictwo i związane z tym skojarzenia powstały właśnie te błędy u samych lobosowców.

Stąd moja myśl, by usystematyzować te pojęcia, co u kogo jak się nazywa i co oznacza.

Ale, no trudno, przyznam się, bo to i tak nie tajemnica: w ogóle leniwa jestem a w sezonie wakacyjnym mam ciekawsze zajęcia niż ślęczenie nad słowniczkiem ;)

 

Nie uznaję roku indywidualnego (czyli cykli życia) liczonego wg. G.Lobos dlatego, że większą sprawdzalność ma dla mnie system Jordan, ale nie zastanawiałam się na przykład czy nie dlatego, że ja biorę się za analizę to kompleksową i wtedy mi to wszystko lepiej się składa. Zresztą ukrywać też nie będę, że dla mnie priorytetem jest jednak analiza astrologiczna, numerologia zaś jest jej dopełnieniem, nie odwrotnie.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

To ja jak najbardziej namawiam Cię, żebyś znalazła kiedyś chwilkę czasu na systematykę :) Co prawda nazewnictwo nazewnictwem (jakoś nie kojarzę nazwy "cykl życia") - ważne, że wiem co liczę i o co mi chodzi oraz co mi wychodzi ;) ale zawsze lepiej nie powielać błędów w pojęciach. Może jeszcze okaże się, że ja liczę nawet nie metodą Lobos hehe. No ale w każdym razie mnie tak sumowanie Ipz (klucza wcielenia) z wibracją roku uniwersalnego - jako tego roku "wewnętrznego" jak i sumowanie dż z w.r.u. - jako tego roku "zewnętrznego" się sprawdza - i jak najbardziej ma odzwierciedlenie w życiu (i tak na marginesie, potwierdzenie tego znajduję także w solariuszach). W każdym razie jak poplątały mi się systemy, to wierzę że na pewno mnie dokładnie oświecisz - ale na pewno nie liczę jednego rodzaju roku dwoma metodami.

 

 

Paranoją to jest jak ktoś popadnie w uzależnienie od transformowania się ;) i zmienia sobie te nazwy jak rękawiczki, bo już i z tym się spotkałam.

Jednak jeszcze gorsza jest źle przeprowadzona "transformacja numerologiczna" i to taka, która pociąga za sobą zmiany w dokumentach. Ja nie miałam jeszcze takiego przypadku, ale niektórzy znajomi numerolodzy spotkali się z tym problemem i jest to już poważna sprawa. Jeśli świeżo wypuszczony z kursu "numerolog" bierze się za coś takiego, to czasami żałuję, że ezoteryka nie jest objęta kodeksem karnym.

 

Ano właśnie, dlatego napisałam o paranoi. Ogólnie nawet normalna zmiana nazwiska po ślubie (czy po rozwodzie) jest poważną ingerencją w energetykę człowieka. Ponadto to się też nie zmienia tak z dnia na dzień, w momencie podpisania papierów czy odebrania nowego dowodu. Zanim stara energia zniknie a nowa zacznie działać z pełną mocą też trzeba czasu. Także jak ktoś tak sobie zacznie zmieniać w tą i w tamtą, w myśl kaprysu to może sobie tak namieszać, że dopiero będzie miał problem. Nie mówiąc już o tym co piszesz, że nie wiadomo do jakiego doradcy trafi.

 

Z kolei jeśli ktoś upiera się, że numerologia jest związana z Księżycem, to tym samym powinien przyjąć cykl lunarny i liczyć rok wg. kalendarza księżycowego, zaczynając nowy rok wiosną jak jest u Chińczyków, lub jesienią jak to jest u Żydów (tak właśnie lliczy G.Lobos)... no ale to takie zboczenia z tematu, tak sobie ku uciesze ;)

 

A jeszcze co do tego - ja bym mogła być Chinką :) bo bardziej przemawia do mnie początek nowego roku z momentem wejścia słońca w znak barana - jako naturalnego władcy 1 domu w astrologii.

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

To i tak byłabyś chińskim mieszańcem, bo oni liczą nowy rok jakoś tak między styczniem a lutym :D

Dla mnie również jest bardziej naturalnym przyjęcie nowego roku jako ingres Słońca w znak Barana, no ale jak się nie ma co się lubi to się... liczy co się ma ;)

 

Pojęcie "cykle życia" są użyte już w książce "Magia numerologii" (u nas wydanej w 1995/97 a w Hiszpanii jeszcze wcześniej, w 1990) przy czym Lobos tam wskazuje, że rok numerologiczny a cykl to są dwie różne rzeczy, np:

Wiedza ta wskaże nam kiedy uzbroić się w cierpliwość oraz podpowie jak przetrwać trudny okres w naszym życiu. Znając ogólne tendencje danego cyklu czy roku unikniemy frustracji czy rozgoryczenia.

Jest to r. 13 pt. "Cykle życiowe"

Potem wydała "Cykle życia, przepowiednie na lata 1997 - 2006", a drugie wydanie na lata 2009 - 2017. Jest też jej książka "Język liczb", ale praktycznie we wszystkich jest to samo, z tym że "Cykle życia" są osobno wydanym rozdziałem 13 z "Magii numerologii" + charakterystyka liczb z tejże książki, ale nie zawiera kombinacji liter Nazwy. I przede wszystkim w "Cyklach życia" nie ma już jasnej informacji czym jest rok numerologiczny a czym cykl (czyli inaczej rok własny / osobisty). I tak sobie myślę, że tu mógł być ten "punkt zapalny". Każdą książkę tłumaczył kto inny i nie mając porównania z oryginałem trudno jest się dokopać rzeczywistego znaczenia tych pojęć, a zresztą nikomu się nie chce, bo mają napisane - więc wierzą w to.

A przecież każda informacja opiera się na wierze, wszystko co wiemy nie pochodzi najpierw od nas samych, tylko najpierw z zewnątrz; a swoją prawdę można wypracować tylko wtedy, gdy skonfrontuje się własne doświadczenie z tym co nam przekazano. Wtedy dopiero jest to nasza prawda, a nie tylko prawda innych, choć jednocześnie wielu innych może z tą prawdą się utożsamiać.

I ja wcale nie twierdzę, że punktu widzenia nie zmienię - jeśli metoda G. Lobos okaże się "lepsza", znaczy okazałyby się kiedyś trafniejsza, to ja się zwijam od "jordanowców", bo nie ma chyba nic gorszego niż upieranie się przy systemie który "mi nie działa" ale dla zasady w nim trwam.

Tak było z astro, no, wstyd mówić co myślałam o zasadach klasycznych :icon_redface: ale jak przekonałam się, że działa, to włączyłam je do interpretacji, tylko nie mieszam, a każde oddzielnie biorę na stół :D, no może za wyjątkiem podwójnego władztwa, bo to daje dużo więcej informacji niż monotroniczność ;)

 

Ale tak czy inaczej, jak by tego nie nazywać, czy "indywidualny rok numerologiczny" (nie rok numerologiczny tylko właśnie indywidualny, czy rok własny / osobisty) metoda liczenia jest inna niż u J.Jordan i to w tym wszystkim jest najistotniejsze.

I Ty na przykład wiesz co liczysz, ale czytający lekcję na ogół nie wiedzą, a także niektórzy forumowi interpretatorzy także nie wiedzą. Ale wolnoć Tomku w swoim domku, kto komu przeznaczony to na tego trafi ;)

Bo jest też przy tym jedna ciekawa sprawa (choć w zasadzie dotyczy wszystkich form dywinacji) - każdy trafia na tego na kogo trafić ma i nieważna jest metoda (tu Lobos czy Jordan), za pomocą której otrzyma odpowiedź, gdyż ta odpowiedź jest zawsze jakby to powiedzieć, hmmmm... powiedzmy "dopasowana" do jego teraźniejszości, nawet jak jest błędna i zwodzi pytającego na manowce. Trudno to ująć w słowa a jeszcze trudniej wytłumaczyć oraz udowodnić, ale jakoś tak to już jest.

No i druga kwestia: robisz komuś analizę, są zachwyty, podziękowania, "wszystko się zgadza" (pomijam subiektywność :D) ale jak przychodzi do pracy nad sobą, to zapał zdycha a i o ostrzeżeniach na ogół się zapomina. No ale to też już nie działka interpretującego, tylko kolejna luźna uwaga ;)

 

Chyba wypadałoby się stąd przenieść, bo Lukas odpowiedź dostał zgodną z "lekcją", ale my uległyśmy właściwościom przypisanym płci niewieściej i się rozgadałyśmy do niemożliwości, chociaż jeszcze (prawie) w granicach tematu :icon_wink:

 

PS: ja nie jestem od oświecania ;) to zostawiam mesjaszom, natomiast lubię zamieszać stojącą wodę, by można było fajnie podyskutować :biggrin: a jeśli przy tym coś z niej wydobędziemy z pożytkiem dla nas to tym lepiej :)

 

i drugie PS: dobrze byłoby gdyby ktoś się włączył w tą systematykę (na przykład Ty...) bo co dwie i więcej głów to nie jedna, no i nie jestem wszystkowiedząca, więc dobrze np. byłoby "zgromadzić" różne pojęcia a potem je po kolei opisać. Ja nawet nie wiem, czy wszystkie znam, bo spotkałam się z wieloma nazwami jednego aspektu i nie zawsze wiedziałam o co rozmówcy chodzi. Ale jeśli już się za to zabiorę to po wakacjach, teraz szkoda Słońca :D

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaglanka

No ale przecież pisałam już, że nie czuję się specjalistką w teorii numerologii ;) Te 7 czy 8 lat temu poczytałam o różnych systemach, potem zaczęłam je sprawdzać w praktyce, po czym wypracowałam swój system interpretacji i tak sobie go dalej stosuję, sprawdzam, rozszerzam o dalsze obserwacje ;) Ty widzę masz dużo większą wiedzę ogólnie teoretyczną, zapewne jest to skutek chodzenia na kursy, wykłady etc. :) No i pewnie też dłużej siedzisz w tematach. Ale oczywiście nic na siłę, korzystaj ze słońca nich Ci witaminy D naprodukuje na cały następny rok :)

 

Z astrologii na bieżąco czytam co mi wpadnie w ręce lub co mnie bardziej zainteresuje (w sensie pozycji książkowych, blogów, for itd.) bo jednak astro nie dość, że rzeczywiście ciekawsza od numerologii to na dodatek jest to tak obszerny zakres wiedzy, której człowiek uczy się całe życie a pewnie i tak "głupi" umiera. W astro nie da się odpuścić teorii nawet po długim czasie.

 

 

ps. chińskim mieszańcem :dostal_na:

 

ps2: no oczywiście jak uważasz tak zrób, możesz przenieść te nasze posty do jakichś rozmówek :)

Edytowane przez Jaglanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

oj tam oj tam, jak trzeba to doskoczysz do samego nieba ;P

Ja też mocna w teorii nie byłam, dopóki nie zetknęłam się z różnymi nazwami na jedną rzecz, wqrqwiło mnie to, bo to jak w wieży Babel - zaczęto mówić różnymi językami i trzeba było wyrównać do pionu ;)

No na przykład uczysz się, że coś jest białym szczytem, gdzieś indziej czytasz o punktach zwrotnych, uczysz się o cyklach - gdzieś czytasz też o cyklach, ale to już nie cykl tylko rok własny, który nazywa się rok numerologiczny.... i stąd ta idea, bo przypuszczam, że nie tylko mnie to wykrzywia.

No i chodzi mi oto, żeby te pojęcia zebrać do kupy, kto tam co słyszał i opisać co jest czym, żeby się nie merdało.

A systemy to już raczej łatwiejsze, bo co - mamy w sumie dwa liczące się (i przy okazji ścierające się) systemy numerologiczne, Cheiro, teorię literowo - liczbową Zylbertala którą mało kto stosuje + całkiem fajne niektóre teorie, no i H.Wilda - Kowalska, ale ta też nie odbiega zbytnio od normy, tzn. od kierunku Jordan, ma tam swoje kwiatki ale to takie raczej rabatki ;)

Czy dłużej siedzę w tematach? nie sądzę, to jest zaledwie niespełna 20 lat, przy czym sama stwierdzam, że wiem tyle co kot napłakał, tzn. mam swoje wypracowane metody, one owszem, sprawdzają się, ale ja nadal nie wiem dlaczego, bo inne metody komu innemu też się sprawdzają, a nie powinny :icon_wink:

 

Jasne, że astrologia jest królową nauk! :biggrin:

 

Podsumowując:

 

"Lata numerologiczne (cykle życia) liczone metodą G.Lobos " i "lata osobiste" liczone metodą J.Jordan czy N.Czarmińskiej i innych zachodnich numerologów to jest to samo, ponieważ i jedne i drugie dotyczą spraw że tak powiem osobistych, tego co się przydarza człowiekowi oraz jego samopoczucia, potrzeb, chciejstw, motywacji, a także własnych możliwości działania, dotyczą tak samo wnętrza jak i wydarzeń zewnętrznych generowanych, czy też wskazywanych przez wibrację liczby roku własnego.

 

Inna jest tylko metoda ich obliczania i czas trwania.

 

- Lata osobiste, czyli cykle życia (zwane potocznie latami numerologicznymi) liczone metodą G. Lobos trwają od października do października (pierwsza jej wersja) lub od września do września (druga wersja)

 

- Lata osobiste liczone "metodą Czarmińskiej" to też są lata osobiste i również dotyczą spraw własnych człowieka, ale odlicza się je od urodzin do urodzin, przy czym te lata trwają pełny rok, bez zmiany w nowym roku, czyli jeśli masz RO. nr. 6 to trwa on od niezmiennie od urodzin do urodzin.

 

- Lata osobiste liczone metodą J.Jordan to są również lata osobiste - ale choć tu również liczy się start od od urodzin lecz zmienia się "numerek" RO od nowego roku kalendarzowego.

 

I tych lat osobistych liczonych różnymi metodami nie porównuje się ze sobą.

 

Natomiast porównuje się (czy też "konfrontuje") lata osobiste z latami uniwersalnymi.

I to te lata uniwersalne mówią o tendencjach zewnętrznych, o tym co niesie wibracja danego roku uniwersalnego.

 

Metod liczenia lat osobistych mamy kilka a istotne jest to, by ich ze sobą po prostu nie mieszać i nie porównywać lat osobistych Lobos do lat osobistych Jordan.

 

Dyskusja na ten temat rozwinęła się również tutaj:

 

http://www.ezoforum.pl/kurs-numerologii/1858-temat-6-lata-uniwersalne-i-osobiste.html

Edytowane przez Ismer
dodanie linka i podsumowanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dirty

Urodzilam sie 11.04.1987 jak rozumiem jestem teraz w 7 roku osobistym i 5 numerologicznym. Mam tylko problem od kiedy i do kiedy bo czytajac powyzsze sie pogubilam skoro sami numerolodzy nie sa zgodni.

Chcialabyn wiedziec jak moga na mnie wzajemnie oddzialowywac te wibracje bo 7 to raczej czas wycofania w duchowa konntemplacje a 5 to tiwarzyskosciowarzyskosci i rozwoju zawidowego, ksztalcenia sie.

Dodam ze od wrzesnia czuje niesamowity przyplyw mocy i pewnosci siebie, nie wiem czy to wplyw wibracji czy raczej ukladu planet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Dirty, nie ma czegoś takiego jak rok osobisty i numerologiczny.

To jest fatalny błąd, który od kilkunastu lat jest bezmyślnie powielany i niestety dalej kodowany uczniom przez pseudonumerologów.

Są jedynie różne metody obliczania tych lat i różnie ich twórcy obliczają czas ich trwania.

 

Więc możesz być w 7 roku osobistym obliczanym wg. jednej metody albo w roku 5 obliczanym wg. innej, lecz nie równocześnie w obu!

 

Trudno, powiem otwarcie i nieprzyjemnie: jeśli ktoś jest osłem i nie potrafi rozróżnić co jest czym w numerologii to jego sprawa (mówię tu o osobach "zajmujących się" numerologią, nie o laikach i nie o początkujących) ale powielanie oraz rozpowszechnianie takich błędów jest co najmniej nieodpowiedzialne i szkodzi po prostu tej dziedzinie wiedzy.

Żaden profesjonalny numerolog nie robi czegoś takiego!

 

Juno Jordan w grobie się przewraca... ani Donka Madej, ani Helena Wilda - Kowalska, ani Iwona Łukiewska, ani nawet Gladys Lobos, która jest autorką innej metody obliczania RO, nigdy i nigdzie nie uczyły by równocześnie oba te sposoby interpretować, bo to jest po prostu bezsens totalny!

 

Albo się jest w jednym roku albo w innym, nie można być jednocześnie w roku 7 i w roku 5, nawet jak się dorobi do tego sztuczną ideologię na "wnętrze i zewnętrze", która stała się początkiem tego idiotyzmu, który zawdzięczamy bodajże K. Brzozie; to ona w swoich "podręcznikach" powielała całe rozdziały oraz tworzyła mieszanki podłej jakości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Aquilla
No i właśnie nie jest tak, poszedł ogromny błąd i jest bezkrytycznie powielany.

To nie jest system numerologiczny opracowany przez Gladys Lobos.

 

Dlatego zapytałam w ten sposób, by zobaczyć czy się zorientujecie (i każdy kto czyta tą lekcję oraz parę innych) jak można być wmanewrowanym przez czyjąś bezmyślność i totalne poplątanie systemów.

Czyjego systemu się używa - to jest osobisty wybór, ale mieszanie ich ze sobą świadczy nie tylko o braku profesjonalizmu ale także powoduje mnóstwo błędów interpretacyjnych i nie mówię tu o odbiorcach, którzy w dobrej wierze przyjmują "lekcje", ale o nadawcy.

 

Gladys Lobos nie opracowała tego "systemu" - jej autorstwa jest tylko to co tu nazywa się "rokiem numerologicznym", a przez nią samą nazywane jest to "cyklami życia" naprzemiennie niestety właśnie z "rokiem numerologicznym" (tu jest początek tego błędu, który powstał z niezrozumienia idei G.L) i jest to de facto właśnie indywidualny rok osobisty, który trwa od października jednego roku do października drugiego roku (pierwsza wersja Lobos) lub od września jednego roku do września drugiego roku (druga wersja Lobos)

 

Natomiast właściwy "rok numerologiczny" zaczynający się wrześniowym nowiem jest czasem trwania cyklu życia, który to rok osobisty wg. J.Jordan zaczyna się 1 stycznia i kończy 31 grudnia, lub, wg. Czarmińskiej i innych trwa od urodzin do urodzin.

Przy czym sama G.Lobos nie jest zbyt konsekwentna (czy może niezdecydowana?) jeśli chodzi i o te daty i o nazewnictwo, ponieważ raz twierdzi tak a drugim razem inaczej (nie będę tu przytaczać lektur, są cytowane w innym wątku) ale to może być również wina tłumaczenia. I powoduje nieporozumienia nawet wśród samych "lobosowców".

 

Natomiast ten drugi "rok osobisty" jest używany przez całą światową numerologię i jest dziełem Juno Jordan a nie Gladys Lobos.

 

I tu już chyba widać na czym polega różnica? - to są dwa różne systemy liczenia roku osobistego: jeden dopracowała J.Seton / J.Jordan a drugi jest wynalazkiem G.Lobos i jeśli już porównuje się je ze sobą, to tylko w celu stwierdzenia który sposób jest bliższy prawdzie.

 

Tak więc porównując "rok numerologiczny" (rok aktualny + D.Ż) z "rokiem osobistym" (rok aktualny + I PZ) porównujecie faktycznie "lata osobiste" z... "latami osobistymi" co jest już kompletną bzdurą numerologiczną, nie pierwszą niestety i nie ostatnią.

Każdy rok osobisty jest częścią prognozy numerologicznej, mówi o motywacjach, tendencjach i wydarzeniach, które mogą zaistnieć w badanym roku.

Obie metody pochodzą z odmiennych systemów i mogą się sprawdzać, ale w przypisanym im systemie, a nie jako zmieszanie i porównanie do siebie wzajemnie - przecież w tym wypadku któryś "rok osobisty"nie będzie prawdziwy!

 

Ja też z przerażeniem patrzę, co się serwuje gawiedzi, czyli nam, niezorientowanym jeszcze zbytnio w temacie. Bo ja rozumiem, że numerologia wciąż się rozwija, powstają nowe teorie, ale nie rozumiem, dlaczego tutaj, w tym kraju wszystko łyka się bezkrytycznie.

 

Ale chciałam by mi ktoś łopatologicznie wytłumaczył, o co tu chodzi z tymi latami własnymi, osobistymi, numerologicznymi bo jak czytam opisy, to nic z nich nie wynika - poza samymi opisami liczb. Co mi z tego, że powiedzmy mój rok numerologiczny jest np. 2 a osobisty 1.

Co mają oznaczać "wydarzenia zewnętrzne" (rok numerologiczny Lobos ) a co "potrzeby "wewnętrzne" (rok osobisty Czarmińskiej) skoro jedna i druga autorka mówi, że jej rok dotyczy równocześnie tak zdarzeń przychodzących z zewnątrz (co się może wydarzyć w związku z tendencjami tego roku) jak i wewnętrznych pragnień i potrzeb, które też określa ta sama liczba. Inne jest tylko jej odniesienie bo co innego znaczy np, liczba 1 jako zdarzenia a co innego jako potrzeba czy też postawa wewnętrzna.

Przecież to nie jest logiczne, kto i dlaczego coś tak głupiego wymyślił? i jeszcze idzie legenda, że to pani Lobos system?!?

Bo tak: jeżeli mamy coś osobistego, obojętnie jaką metodą wyliczonego, to jest to mój rok i ten mój rok konfrontuję tylko i wyłącznie do tendencji roku uniwersalnego, ale nie nie oba ze sobą!

 

I jeszcze jedno, choć wiem, że jest w innym temacie ale przy okazji : zgadzam się, że nie ma roku numerologicznego, w sensie zmiany czasu.

P. Lobos po prostu wzięła tą zmianę daty z kalendarza żydowskiego, i to już jest szczyt idiotyzmu, żeby w krajach o innej strefie czasowej niż żydowski stosować zmianę roku wg. niego a na pewno nie koreluje to z archetypem (energetyką) tych krajów, które tego kalendarza nie stosują, w więc właściwie poza Izraelem - w żadnym :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kremilek

Ostatnio poczytałam sobie o tych latach, tyle że z dokładką xd - jakaś osóbka pisze, że była w roku osobistym 5, a teraz będzie według kalenadarza hebrajskiego w 6, europejskiego w 8 i numerologicznego w 6. Ciekawa jestem, jakie jeszcze wyliczanki wejdą i w jakich terminach, bo zostało jeszcze trochę tych kalendarzy, z których najważniejzsze wydaje mi się być chiński, muzułmański i Majów :D

 

Jasne, że numero ewoluuje, ale bez przesadyzmu, nie da się tego wszystkiego naraz zastosować.

 

I jeszcze jedno, choć wiem, że jest w innym temacie ale przy okazji : zgadzam się, że nie ma roku numerologicznego, w sensie zmiany czasu.

P. Lobos po prostu wzięła tą zmianę daty z kalendarza żydowskiego, i to już jest szczyt idiotyzmu, żeby w krajach o innej strefie czasowej niż żydowski stosować zmianę roku wg. niego a na pewno nie koreluje to z archetypem (energetyką) tych krajów, które tego kalendarza nie stosują, w więc właściwie poza Izraelem - w żadnym :D

 

Nic dodać nic ująć, ale na głupotę nie ma rady. Wolna wola jest: jak ktoś woli tkwić w błędach to niech sobie tkwi, tylko niech się potem nie dziwi, czemu prognoza się nie sprawdziła.

Ja nie jestem przeciwnikiem innowacji, wręcz przeciwnie, uwielbiam nowinki i odkrycia, ale też nie rzucam się na wszystko jak dzika i sprawdzam teorie zanim ją zastosuję. A teoria roku numerologicznego Lobos jest dla mnie bez sensu - do całej daty (czyli wraz z rokiem urodzenia) dodawać... rok bieżący - czy ktoś się zastanowił jak to wygląda na starcie?

Jak się urodziłam przykładowo 18.09.1985 to jak wyliczam startową liczbę "roku numerologicznego"? do mojej 5 dodaję co? ten sam rok, który już raz liczony jest? bezsens, bzdura i jeszcze jeden przykład oszołomstwa.

Ja rozumiem, że można mieć wgląd wizyjny, ale nie znaczy to, wizja pani Lobos jest prawdziwa tylko dlatego, że pani Lobos jest numerolożką i "się zna", zresztą skąd ona "się zna" jak nie z informacji wyjściowych? jej numerologia nie jest inna niż numero amerykańska, skąd czerpała wiadomości! Ale tego ludki nie wiedzą, bo i po co mają się zagłębiać w historię, skoro mają coś pod nos podstawione - szkoda wysiłku, a i myślenie boli :D

 

Chociaż może nie powinnam tak jechać, bo z innej strony patrząc, to skąd ludzie mają wiedzieć co jest fałszywe a co nie, jeśli nie mają porównania. Jak u nas numero raczkowała to była tylko Czarmińska i potem Lobos, potem długo, długo nic i wreszcie informacja, skąd się to wszystko wzięło i że nie wygląda to tak, jak już się przyzwyczailiśmy myśleć, że wygląda. A człowiek to taka bestyjka, że bardzo trudno dobrowolnie jest mu uwolnić się od schematów i puścić na szerokie wody własnego poznawania tajników wiedzy (tu numerologicznej), to o się pienić, jak mówię: kto chce niech sobie tkwi w tym co przyswoił, jego rzecz, a ignorantów i tak jest więcej niż wiedzących, tak jest zresztą wygodniej i bezproblemowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ejbert
Dirty, nie ma czegoś takiego jak rok osobisty i numerologiczny.

To jest fatalny błąd, który od kilkunastu lat jest bezmyślnie powielany i niestety dalej kodowany uczniom przez pseudonumerologów.

Są jedynie różne metody obliczania tych lat i różnie ich twórcy obliczają czas ich trwania.

 

Więc możesz być w 7 roku osobistym obliczanym wg. jednej metody albo w roku 5 obliczanym wg. innej, lecz nie równocześnie w obu!

 

Trudno, powiem otwarcie i nieprzyjemnie: jeśli ktoś jest osłem i nie potrafi rozróżnić co jest czym w numerologii to jego sprawa (mówię tu o osobach "zajmujących się" numerologią, nie o laikach i nie o początkujących) ale powielanie oraz rozpowszechnianie takich błędów jest co najmniej nieodpowiedzialne i szkodzi po prostu tej dziedzinie wiedzy.

Żaden profesjonalny numerolog nie robi czegoś takiego!

 

Juno Jordan w grobie się przewraca... ani Donka Madej, ani Helena Wilda - Kowalska, ani Iwona Łukiewska, ani nawet Gladys Lobos, która jest autorką innej metody obliczania RO, nigdy i nigdzie nie uczyły by równocześnie oba te sposoby interpretować, bo to jest po prostu bezsens totalny!

 

Albo się jest w jednym roku albo w innym, nie można być jednocześnie w roku 7 i w roku 5, nawet jak się dorobi do tego sztuczną ideologię na "wnętrze i zewnętrze", która stała się początkiem tego idiotyzmu, który zawdzięczamy bodajże K. Brzozie; to ona w swoich "podręcznikach" powielała całe rozdziały oraz tworzyła mieszanki podłej jakości.

 

Jestem tego samego zdania co szanowne przedmówczynie. I, ciekawy, czekam, jakie jeszcze kwiaty zostaną wplecione do tego bukietu pt. "rok osobisty/ własny/ numerologiczny" etc. etc.

Ten hebrajski mnie powalił, jeszcze kilka kalendarzy a coś na bank się sprawdzi w każdym rozpatrywanym przypadku :_ROTFL:

 

Zapoznałem się z historią numerologii, przeczytałem dużo lektur numerologicznych, uczestniczyłem też w wykładach - i faktycznie, żaden nauczyciel numerologii nie poważył się na łączenie tych metod.

Nie byłem jednakże u p.Brzozy (wystarczyły mi to co popełniła w książkach) i nigdy nie pójdę, bo jak dla mnie jest spalona jako numerolog, właśnie przez te głupoty, o których mówicie.

Może Gladys Lobos ma rację, może nie ma co do sposobu obliczania roku własnego (mnie jej "anioły" nie przekonały), ale ona przynajmniej nie miesza niczego, mimo iż korzystała przecież z dorobku swoich poprzedniczek! Nie rozumiem więc, dlaczego robią to osoby, które ani im ani jej nie dorównują wiedzą ani doświadczeniem.

Słodziaśne blogery, no tu nie ma co się wytrząsać, że nie wie o czym trąbi - przeczytało toto parę zdań i porywa się z motyką na słońce, ale jeśli ktoś w tym siedzi jakiś czas i miesza, ukrywając swoją niekompetencję pod płaszczykiem "doświadczenia" to jest to co najmniej zastanawiające.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×