Jump to content
Guest User2

Archanioł Lucyfer

Recommended Posts

Guest User2

Czy ktoś z was kiedykolwiek widział Archanioła Lucyfera?

 

Jeśli tak, to jak go widzieliście, jak wyglądał przy Waszym spotkaniu, jak się zachowywał, jak wy się zachowaliście?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Perdo

"Lucyfer" to nie tyle imię co miano, i pochodzi z łaciny. W chrześcijaństwie utarło się że jest to imię upadłego anioła, którego w tradycji z której się owe istoty wywodzą zwyczajnie nie ma.

To trochę jak zabawa w głuchy telefon rozłożony w czasie- jeden autor coś napisze, dwóch przetłumaczy, a pięciu zrobi swoje interpretacje. I tak z jutrzenki, planety Wenus narodził się "najgorszy upadły anioł" jakiego znało chrześcijaństwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Shirogetsu Vermilion

Perdo.. nie powiedziałbym że Lucyfer nie istnieje... powiem więcej.. on istnieje... co prawda nie jest aż tak potężny jak go chrześcijanie malują ale swoją wiedzę i możliwości ma... i stanowczo przerastają one większość bytów mistycznych czy też paranormalnych. Aoi... wydaje mi się że na temat tego pana już z toba rozmawiałem ale i na tym forum zamieszczę swą wypowiedź.

 

Otóż jak zapewne wielu desperatów przede mną próbowałem nawiązać z nim Pakt i "Sprzedać" mu duszę w zamian za coś przynoszącego profit dla mnie. Co chciałem w zamian nie wspomnę bo o tym nie rozmawiamy. Rezultatu tej próby również nie umieszczę.

 

Jak go widziałem: Poważny, stylowo ubrany jegomość, od którego aż biło mocą i potęgą. Mimo iż Pan z dołu to świecił światłem jasnym. Co do jego zachowania było ono poważne, opanowane, lecz czuło się tą nutkę grozy gdy wypowiadał swe słowa. Szczerze to w moim obecnym stanie energetycznym czułem się jak prosty chłop stający przed obliczem Króla albo Księcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2

Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję.

 

Praca i mega zmęczenie po niej.

 

Archanioł Lucyfer faktycznie jest Upadłym Aniołem, co oznacza, iż nie jest to wymysł chrześcijaństwa.

 

Swoją drogą nie jest najgorszym z Upadłych.

 

Spotkałem Upadłych, których mogę określić miane s****....le, a którzy choć są Upadłymi to nie są elitą Dołu i nie są tak znani jak chociażby omawiany tu Imperator.

 

Pijar robi swoje swoją drogą, a niestety często robi się komuś ujowy pijar, nawet jeśli to kłamstwo itp.

 

Shiro gadaliśmy o nim prywatnie to fakt, lecz tu się o niego pytam czy poza kontaktem z nim miały tu jeszcze jakieś inne osoby niż ty czy ja. Jestem ciekaw cudzych opini odnośnie kontaktu z nim jeśli taki faktycznie był, a jeśli był to jak tą godność widziały i odczuły te osoby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
czarnyMag1

Wygląda jak człowiek ubrany po naszemu na czarno. Przynajmniej ten który twierdził, że mu coś jestem winny (a ja zwracałem się właśnie do niego) tak wyglądał gdy przyszedł mi oznajmić "żeśmy się jeszcze nie rozliczyli" (jak to ujął :)

Więc tak do końca nie wiem kim był przybysz? Ale zrobił konkretną rzecz względem mnie i ja też względem niego (a ja zwracałem się do niego zawsze imieniem Lucyfer) choć to imię nadał mu jakiś mnich ponoć. Żydzi mówią, że ma na imię Satana ponoć, ale jaka jest prawda? Nie wiem!

Share this post


Link to post
Share on other sites
rubydragon

nie wiem jak inni ale moje osobiste odczucia/wrażenia :

Opanowany, spokojny, wyższy , o dość" zbitej posturze"(nie wiem czy wiecie o co mi chodzi), ciemnowłosy (nie byl to czarny ni braz ,ciężko mi ogólnie opisać), duże bursztynowo bordowe oczy , wypalające cie na wylot..,

gdy słucha ma sie wrażenie ,ze wszystko wie, zna odpowiedz, lecz pozwoli ci sie wypowiedzieć marna duszyczko.

Mnie zapadła dożywotnio jego twarz w głowie, nie próbowałam przy pierwszym spotkaniu paktu , to on nawiazal kontakt i próbował komuś pomóc... Czemu..? Do teraz nie znam motywu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest User2
Opanowany, spokojny, wyższy

 

To się zgadza choć ja tutaj bym jeszcze dodał, iż jest to chłodna osoba, przynajmniej ja go tak odczułem.

 

o dość" zbitej posturze"(nie wiem czy wiecie o co mi chodzi)

 

Niestety ja nie rozumiem za bardzo co masz tu na myśli.

 

ciemnowłosy (nie byl to czarny ni braz ,ciężko mi ogólnie opisać), duże bursztynowo bordowe oczy , wypalające cie na wylot..

 

Ja widziałem tą godność dosłownie w białych włosach, niektórzy mówią, iż jest to blond. Oczu i twarzy niestety nie byłem wstanie dojrzeć więc tu się nie wypowiem.

 

gdy słucha ma sie wrażenie ,ze wszystko wie, zna odpowiedz, lecz pozwoli ci sie wypowiedzieć

 

Aż tak jak ty tą osobę nie odczułem, lecz nie ulega wąpliwości, iż jest to kulturalna postać.

 

Mnie zapadła dożywotnio jego twarz w głowie, nie próbowałam przy pierwszym spotkaniu paktu , to on nawiazal kontakt i próbował komuś pomóc... Czemu..? Do teraz nie znam motywu

 

hmy... . Ciekawe. A możesz coś więcej o tym powiedzieć?

 

Mnie zaskoczyło to, że akurat On sam się zdecydował do mnie tamtej nocy przyjść. Owszem zdawałem sobie sprawę, że zaklęcie, które wówczas czyniłem podpada pod jurysdykcję Imperatora, lecz nie oczekiwałem, iż On sam się u mnie pojawi co się wydarzyło. Myślalem wcześniej, iż to któryś z jego sług prędzej się pojawi niż tenże władca. Mocno się zdziwiłem, że sam zdecydował się przbyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
rubydragon

Postaram się uporządkowanie odpisać, ale niestety mam problemy z inernetem , więc jak coś mi "zje" to z góry przepraszam .

To się zgadza choć ja tutaj bym jeszcze dodał, iż jest to chłodna osoba, przynajmniej ja go tak odczułem.

Czy chłodna..hmm.. ciężko mi tak jednoznacznie stwierdzić, nie wiem to taka bardziej bezlitosna inteligencja... czy coś w tym kierunku

O mnie mówili niejednokrotnie, że moja osobowość jest zimna, że ja taka jestem, ale i bywało także odwrotnieodwrotnie , może w głównej mierze zależy to od oceniającego.

 

Niestety ja nie rozumiem za bardzo co masz tu na myśli.

Jak Ci to spróbować przybliżyć co mam na myśli pisząc "zbita postura"hmm..., że nie jest o delikatnej posturze, wygląda na pewno na mniej niż w realu ;) Nie jest jakoś dobrze zbudowany ale zaleźć za skórę, by mu nikt nie chciał.

 

a widziałem tą godność dosłownie w białych włosach, niektórzy mówią, iż jest to blond. Oczu i twarzy niestety nie byłem wstanie dojrzeć więc tu się nie wypowiem.

nie wiem, na pewno jasnych nie miał, dla mnie wpadały w czerń, za pierwszym razem widziałam biały/jasny blask ale to na zasadzie przysłowiowego oślepienia i nigdy więcej.

Zazwyczaj dokładnie widzę twarz, nigdy z odległości, czasem przesadnie blisko.

 

Aż tak jak ty tą osobę nie odczułem, lecz nie ulega wąpliwości, iż jest to kulturalna postać.

Tak, masz całkowitą rację bardzo dobrze ułożona istota.

Moze tylko ja go tak odbieram, nie wiem, jakoś tak patrząc w oczy wiem, że on zna moją odpowiedź i mimo wszystko pozwala mi się wypowiedzieć.

 

hmy... . Ciekawe. A możesz coś więcej o tym powiedzieć?

 

Mnie zaskoczyło to, że akurat On sam się zdecydował do mnie tamtej nocy przyjść. Owszem zdawałem sobie sprawę, że zaklęcie, które wówczas czyniłem podpada pod jurysdykcję Imperatora, lecz nie oczekiwałem, iż On sam się u mnie pojawi co się wydarzyło. Myślałem wcześniej, iż to któryś z jego sług prędzej się pojawi niż tenże władca. Mocno się zdziwiłem, że sam zdecydował się przybyć.

 

To dość dziwna sytuacja, do teraz nie wiem co nim pokierowało, by przyszedł właśnie do mnie i to w takim celu, był dzień po dniu, raz by dać mi znaki co do osoby, co do sytuacji... Drugi raz, kolejnego dnia..by poinformować ,, o efekcie. Nie będę się jakoś specjalnie zagłębiać ...pokrótce Ci tylko nadmienię, że chodziło o samobójcę.. de facto mojego bardzo dobrego znajomego, nawet przyjaciela.. dość uduchowiony człowiek, tylko ja go rozumiałam-jakkolwiek. Ale jak pisałam wcześniej, motywu tego działania nie znam do dziś.

 

Mnie się w głowie nie mieściło, że mógłby przyjść do mnie we własnej osobie, a jednak ..

 

A mógłbyś coś powiedzieć, w jakim celu do Ciebie przyszedł ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Shirogetsu Vermilion

cóż... jeżeli chodzi o koncepcję "piekła", "nieba" oraz ich "Władców" to żadna strona nie zyskuje na samobójcach... przyjęło się w chrześcijaństwie że Samobójcy idą do piekła... cóż... można by nazwać to piekłem aczkolwiek nie jest to to samo "piekło" nad którym jurysdykcję ma Lucyfer. Z wiedzy którą posiadam od pewnych Bytów Wyższych których tu wymieniał nie będę bowiem nie o nich mowa w temacie, wiem iż samobójcy trafiają do "Piekła Pustki". Innymi słowy do miejsca gdzie są tylko oni i ich największy, najgłębszy lęk. W tym że piekle się znajdują dopóki ich lęk ich nie zniszczy kompletni. Następnie ich dusza jest "czyszczona" (porównaniem najbardziej pasującym jest formatowanie dysku twardego) i odsyłana do puli dusz nienarodzonych. Innymi słowy nie przynoszą korzyści górze lub dołowi przez jeszcze bardzo długi czas. Dowiedziałem się też że jeżeli dusza powtórzy swą wizytę w "Piekle Pustki" za drugim razem nie pozostaje z niej nic.

 

Dlatego też śmiem zakładać iż Lucyfer chciał uniknąć wizyty Tej duszy w "Piekle Pustki" bo wydaje się ona cenna dla niego w jakimś względzie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
rubydragon
cóż... jeżeli chodzi o koncepcję "piekła", "nieba" oraz ich "Władców" to żadna strona nie zyskuje na samobójcach... przyjęło się w chrześcijaństwie że Samobójcy idą do piekła... cóż... można by nazwać to piekłem aczkolwiek nie jest to to samo "piekło" nad którym jurysdykcję ma Lucyfer. Z wiedzy którą posiadam od pewnych Bytów Wyższych których tu wymieniał nie będę bowiem nie o nich mowa w temacie, wiem iż samobójcy trafiają do "Piekła Pustki". Innymi słowy do miejsca gdzie są tylko oni i ich największy, najgłębszy lęk. W tym że piekle się znajdują dopóki ich lęk ich nie zniszczy kompletni. Następnie ich dusza jest "czyszczona" (porównaniem najbardziej pasującym jest formatowanie dysku twardego) i odsyłana do puli dusz nienarodzonych. Innymi słowy nie przynoszą korzyści górze lub dołowi przez jeszcze bardzo długi czas. Dowiedziałem się też że jeżeli dusza powtórzy swą wizytę w "Piekle Pustki" za drugim razem nie pozostaje z niej nic.

 

Dlatego też śmiem zakładać iż Lucyfer chciał uniknąć wizyty Tej duszy w "Piekle Pustki" bo wydaje się ona cenna dla niego w jakimś względzie...

 

Hmm... Nie mam tak rozbudowanej wiedzy w tym względzie, ale może to dobry trop, troszkę mi do myślenia dałeś, takiego podziału nie znałam

Nie ukrywam, iż ja z katolicyzmem nic wspólnego nie mam, więc znam tylko "ogólny" zarys idei nieba czy piekła ze stricte chrześcijańskiego punktu widzenia.

Ciekawi mnie jednak to "po co? " jaki mógł to byc powód i czemu ja? , nie był to jedyny raz oczywiście, ale ten zapadł mi w pamięci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
czarnyMag1

Spokojnie można przeżyć rozstanie z tym jak piszesz "archaniołem" i żyć dalej bez zbędnych egzorcyzmów! które to "egzorcyzmy są pod publiczkę obecnie - bo wystarczy mu powiedzieć "spadaj na drzewo" :) by sobie poszedł! Ludzie tak mało wiedzą - bo w swej wiedzy podpierają się tylko swą wiarą - a wiara ta jest pokrętna! Idzie wieloma ścieżkami i zawsze tatła ich umysł w niepotrzebnych meandrach czasu i karmy - otóż tzw. "archanioł Lucyfer" jest wam równy i nic wam nie jest wstanie zrobić jeśli macie tego świadomość! (ale my ludzie którzy pożądamy tego kontaktu zawsze traktujemy jego jakby był nad nami - z stąd nasza niższość względem równego sobie i nasz strach! NASZA WOLA zmaterializowana - wiedzieliście o tym?! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...