Skocz do zawartości
muszka 77

Potrzebuję pomocy, porady...

Rekomendowane odpowiedzi

muszka 77

Witam

Jestem tu nowa, od jakiegoś czasu wszystko się w moim życiu wali, zaczęło się w sumie 2014 roku, mąż, zdrada, kochanka, rozwód, wydawałby się mądry, naprawdę fajny mąż i ojciec, nagle zgłupiał, ale tu już jest dużo do opisywania co się w tym czasie działo, wszystko zakończyło się rozwodem. Jakoś powoli zaczęłam sobie z dziećmi układać życie na nowo, ale co nie zrobię wszystko się wali, finansowo szczególnie, kiedy już widzę światełko w tunelu, nagle ono gaśnie. Jeżeli by ktoś chciał pomóc, to bardzo proszę o pomoc, nie chodzi mi o to żebym wygrała 6 w totolotka, ale żeby sprawdził czy to co się dzieje w moim życiu, jest tylko przypadkiem, taki los.

 

Pozdrawiam

 

Postanowiłam edytować post, ze względu że trochę poczytałam forum i stwierdziłam, że muszę bardziej opisać sytuację i to co się działo wcześniej, mam nadzieję że znajdę tu zrozumienie, dlaczego szukam pomocy właśnie na tym forum.

 

Kilka lat wcześniej, jeszcze jak przed rozwodem, w naszym rodzinnym życiu było wszystko dobrze, ale na początku w sumie żartując, szczególnie mąż, twierdził że wydaje się mu ktoś chodzi po domu w nocy, czasami zdarzały się takie dziwne sytuacje, typu wieczorem wysprzątany cały dom, rano na podłodze, okruchy pyły, nie wiadomo skąd, czasami wydawało się że przed pewnymi rzeczami nas coś ostrzega, chroni, ale najdziwniejsze było zachowanie naszej wtedy 6 letniej córki, która wręcz nie cierpiała swojego pokoju, ogólnie zmuszenie jej do wyjścia samej na górę domu gdzie miała swój pokój graniczyło z cudem, często też wpadał,w takie ataki płaczu i histerie, ale zganialiśmy to na wiek, że wyrośnie z tego. Córka się rozchorowała i pojechaliśmy z nią do lekarki, która stosuje homeopatię i jakoś tak zgadaliśmy się na ten temat i ona zaczeła coś tam nad nią robić i powiedziała że pasowałby ten nasz dom oczyścić, że córkę zabezpieczyła, ale to na długo nie wystarczy. Po powrocie do domu, ku naszemu zaskoczeniu, córka poszła do swojego pokoju i zaczęła się bawić . Pogadaliśmy z mężem i stwierdziliśmy że może warto spróbować oczyścić ten nasz dom, zadzwoniliśmy do pana, którego nam polecono, w dniu w którym miał przyjechać działo się mnóstwo dziwnych rzeczy, smród w domu zgniłych jaj, pan który do nas jechał i chciał abyśmy go pokierowali jak do nas trafić, nie mógł się dodzwonić bo mu mówiła że nie ma takiego, numeru telefonu, a telefony mieliśmy włączone i przy sobie, obdzwoniliśmy całą rodzinę żeby nikt w tym czasie się do nas nie wybierał bo nas nie będzie w domu, a przyjechali moi rodzice, twierdząc że zapomnieli że dzwoniłam. Po wizycie Pana, smród ustał, dziecko polubiło swój pokój, mi przestało być ciągle zimno i nasz sytuacja finansowa zaczęła się poprawić. Pan nam kazał spalić parę rzeczy, w tym lalkę szmaciankę którą kupiłam kiedyś córce w szmataksie, mi po kilku dniach po oczyszczeniu domu, przyśnił się sen, w którym widziałam małą dziewczynkę w niebieskiej sukience, nie widziałam jej twarzy, tylko że tak jakby się żegnała z nami. Wróciliśmy do normalnego życia, mężowi coraz lepiej szła firma, coraz lepiej się nam żyło, aż do momentu, kiedy w życiu męża pojawił się młodszy model. W domu zostałam ja z dziećmi i jakby to całe fatum wróciło na mnie, czasami mam wrażenie, że to mnie gdzieś ciągnie, jakby czekało ile jeszcze dam radę znieść ile wytrzymam, czasami jak wracam z pracy pełna energii ile co nie zrobię, wchodzę do domu i jakby mi ktoś srodki nasenne podał. Może w złym dzale to opisałam, może trochę nielogicznie, ale ja już naprawdę nie wiem co robić/

Edytowane przez muszka 77

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
muszka 77

Głupio mi jest tak naciskać i prosić o pomoc. ale to co teraz się dzieje w moim życiu, jest już katastrofą, nie wiem czy taki już mój los, czy coś lub ktoś na to wpływa. W sobotę w przypływie impulsu, okadziłam dom białą szałwią, ale nie wedle jakiegoś rytuału, po prostu obeszłam dom z dymiącą się szałwią i na chwilę opuściły mnie te straszne myśli, poczułam spokój, ale z nocy z niedzieli na poniedziałek między 3 a 3.30 godziną, obudził mnie straszy łomot, okazał się że spadło kilka książek z półki u córki, niby nic takiego i wrócił ten strach co będzie dalej, co z moimi dziećmi, jak ja dalej dam radę. Nie wiem może ja się sama nakręcam, może nie potrzebnie zawracam Wam głowę, ale nie wiem co robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Shirogetsu Vermilion

Witaj.

Możliwe że mógłbym ci pomóc. Aczkolwiek podejrzewam że musiałbym pojawić się osobiście w twoim domu. Posiadam szeroką wiedzę na temat sfery ezoterycznej oraz bytów niematerialnych (upiorów, demonów, zjaw)

Sytuacje które opisałaś wskazują na działalność tychże bytów. a skoro okadzenie szałwią nie przyniosło większego efektu śmiem zakładać iż masz do czynienia z istotą wyższego rzędu... silniejszą... Podejrzewam że to Upiór wyższy jako iż pisałaś iż opuszczają cie siły... iż nachodzą cię negatywne emocje oraz są w twoim życiu czynniki je wywołujące... Upiory Wyższe mają to do siebie że żywią się energią takich osób gdyż ich negatywne momenty życiowe oraz emocje czynią te osoby podatnymi na wpływ danego Upiora. dodatkowo mogą one wpływać na sferę materialną (zrzucać książki z półek trzaskać szafkami... i tym podobne rzeczy).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AmonCzarny

Czy kolega powyżej ci pomógł lub sama sobie poradziłaś? Pytam bo to interesujące a ty zamilkłaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×