Skocz do zawartości
Azbest

Wężownik, astrologia i ezoteryka ;)

Rekomendowane odpowiedzi

Azbest

A ja zauważyłam coś ciekawego - większość osób uważa astrologię i ezoterykę za głupoty, ale teraz podnosi się wielka wrzawa, że nie chcą zmiany, cechy "poprzedniego" znaku lepiej się zgadzają i co teraz, osobowość też się zmieni?

To ludzie w to wierzą, nie wierzą czy to zwykłe przywiązanie? Ciekawe rzeczy wychodzą. Już wcześniej o tym wspominano, podobno nawet w 2006 roku pojawiła się informacja, że znaki zodiaku mają ulec zmianie.

 

http://www.spidersweb.pl/2016/09/nasa-znaki-zodiaku-zmiana.html

To w 2007.

Edytowane przez Azbest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9
"większość osób uważa astrologię i ezoterykę za głupoty"

 

Ja żyłam w różnych miejscach, ale nie zauważyłam, żeby tam większość ludzi uważała Astrologię, Ezoterykę za głupoty....pewno miałam zawsze szczęście :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Twoi znajomi nie są większością naszego społeczeństwa. Ludzie, których spotykasz też nie. No i pewnie mówisz co cie interesuje zaufanemu gronu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

ale większość, to wiesz...może i czytanie książek uznawać za głupotę i stratę czasu ;) a jeśli ktoś sądzi, że Astrologia, to głupota, to i nie zmartwi go chyba domniemana, lub faktyczna zmiana w Zodiaku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Właśnie o tej hipokryzji mówię, że ludzie uznają takie rzeczy za głupoty, nie wierzą w horoskopy, wróżby i rytuały, ale jednak w jakimś stopniu są do tego przywiązani, więc jednak w coś tam wierzą.

Fajnie jest brać pod uwagę całe społeczeństwo, a dopiero później patrzeć na grupki. Ale jak kto woli :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

Ja mogę wziąć pod uwagę i całą ludzkość, ale wtedy trzeba zauważyć, że większość, to nie ma dostępu do WC, bieżącej wody i jest analfabetami, a i tu bym była za teorią, że nie uważają Ezoteryki za głupotę..a czy jest faktycznie tak Azbest, że "nasze społeczeństwo" nie wierzy w horoskopy, wróżby i rytuały? Ezoteryka, to pojemne pojęcie i jakby się przyjrzeć, to może nie uznają wszystkiego za nie-głupie, ale chyba jednak większość to coś z Ezoteryki uznaje za wartościowe...czy to będzie interpretowanie snów ze zmarłymi członkami rodziny, lektura gazety ezoterycznej, czy korzystanie z porad Wróżki. Statystycznie, to Polacy wydają chyba więcej na szeroko pojętą ezoterykę, niż na edukację (podobnie, jak Rosjanie wydają więcej na medycynę alternatywną, niż konwencjonalną), więc czy faktycznie większość uznaje ezo za głupoty? Pozwolę się nadal nie zgodzić, ale to tylko moje odczucie, że z ludźmi nie jest tak źle w tym temacie. A hipokryzja... Spójrzmy na "środowisko ezo", gdzie tylko w ostatnich dniach przeczytałam, jak Pani Lobos domniemany kontakt z Aniołami jest wykpiwany przez tych, którzy się posługują m.in. kartami Anielskimi..:) a przy recenzji książki z rozkładami kart Tarocistka podśmiewywała się z rozkładu na UFO, no bo to przecież takie śmieszne, żeby ktoś pomyślał o rozkładzie na UFO...to co dopiero wymagać od "większości społeczeństwa"...:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Dobrze, każdy ma swoje zdanie i własne obserwacje. Nie podchodź do tego tak emocjonalnie. Wyobraź sobie, że taki Kaczyński nagle ogłasza, że zajmuje się ezoteryką, co by się stało? Jaka byłaby reakcja społeczeństwa? Gdyby z ludźmi było w tym temacie dobrze, to byłoby to społecznie akceptowalne, a jest to coś w rodzaju przynależności do sekty. Może nie każdy tak uważa, ale większość, a to większość dyktuje tempo rozwoju. Jeżeli obracasz się w towarzystwie ezoteryków widzisz tylko jedną stronę, jeżeli obracasz się w towarzystwie ateistów widzisz znowu jedną, jeżeli jesteś w gronie katolików znowu masz jeden punkt widzenia.. Może każdy w jakimś tam stopniu dla zabawy w to wierzy... Wszędzie potrzebny jest zdrowy rozsądek i jeżeli ktoś uważa, że ktoś nie ma racji to przecież może wyrazić swoją opinię, ezoterycy nie muszą sobie grzecznie przytakiwać.

I naprawdę mnie to lotto czy ezoteryka jest uznawana za głupotę czy nie, czy ludzie w to wierzą czy nie... każdy wierzy w co chce, każdy może wyśmiewać co mu się podoba i tak dalej, po prostu lubię obserwować ludzi bez niepotrzebnych emocji i stawiania na "moje jest lepsze, ja się tym zajmuję, to poważna sprawa". Każdy jest na innym etapie rozwoju i ma inny system wartości - dlatego cudza wiara nie jest gorsza, jest konieczna dla danego etapu (nie dotyczy osób agresywnych, tutaj trzeba reagować, nie akceptować).

 

Gdzie wyczytałaś, że Polacy wydają średnio więcej na szeroko pojętą ezoterykę niż na edukację? Proszę o źródło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

Jak się wrzuca wszystko do jednego wora, i nie tłumaczy się niczego (po co, dlaczego, na jakiej zasadzie coś działa) to tak właśnie jest, że osoby niezorientowane nie będą miały pojęcia że 13 znak zodiaku, mimo iż był i jest w gwiazdozbiorze, nie ma nic wspólnego z interpretacją astrologiczną.

A hipokryzja - nie sądzę, by nikt sobie nie miał nic do zarzucenia pod tym względem, choćby była to "niewinna hipokryzja", tzn. chodzi mi tu nie o udawanie uczuć, zachowań, poglądów by wprowadzić celowo kogoś w błąd, tylko o te zachowania, które budzą nasze politowanie a sami w jakiś sposób je prezentujemy przez inne atrybuty, o których wspominasz.

Poza tym nie można stawiać w jednym rzędzie hipokryzji (no, niech będzie - podśmiewania się z czyichś poglądów) z zasadnością przekazów ponieważ są to, wbrew pozorom, dwie odmienne jakościowo sprawy.

Prześmiewcom Lobos raczej nie chodzi o sam jej kontakt z Aniołami i ich podpowiedzi, ile o racjonalność, albo inaczej: o sprawdzalność prawidłowości metody, którą ona wymyśliła i stosuje. I za pomocą wyśmiewania jej próbują przekonać innych, że ta metoda jest nieprawidłowa.

A to czy jest nieprawidłowa czy nie można udowodnić tylko za pomocą wielu lat badań i obserwacji, tak jak to czyniła Juno Jordan, stąd jej metodę uznaje się za prawidłową (mimo iż podstawa wniosków też jest w zasadzie irracjonalna) a metodę Gladys Lobos nie. I w tym tkwi problem, że czyni się to "uwiarygodnienie" nie dzięki własnej pracy, tylko za pomocą metody ośmieszania, która absolutnie nie powinna mieć miejsca, szczególnie jeśli osobie wyśmiewającej tak bardzo zależy na udowodnieniu swej tezy.

Z drugiej strony to, że ktoś "otrzymał przekaz" nie znaczy, że ten przekaz jest prawidłowy, dobrze odczytany i że z powodu "głosu z nieba" ludzie mają wierzyć we wszystko, co im "słyszący" naopowiada.

Więc też trzeba to po prostu badać, a jeśli się nie da wyjaśnić czegoś za pomocą nauki, to trzeba wziąć pod uwagę wyniki i tym wartościować daną metodę; to samo dotyczy tej pani od UFO.

Poza tym ezoteryka to jedno z głębszych bagien, w które można być szybko wciągniętym przez różnych oszustów, gdyż tu "naukowość" jest bodajże najmniejsza i wiele jeszcze pozostaje w sferze wiary, nauka stosunkowo niewiele jeszcze potrafi wyjaśnić "jak to działa", aczkolwiek to się zmienia i pewne "tajemne" do tej pory rzeczy można opisać i wyjaśnić za pomocą fizyki, matematyki, chemii itp.

Daleko sięgać nie trzeba - ot, choćby eksperyment filadelfijski, którego elementem / efektem była m.in. teleportacja; zjawisko było do XX w. niewytłumaczalne, lecz od niepamiętnych czasów znane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Plus jeszcze znaki takie jak - prorocze sny, uzdrowienia, itd... są często interpretowane jako znak od Boga, więc są traktowane jako część kultu i religii, nie ezoteryki. Więc wciąż osoby, które z naszego punktu widzenia ezoteryką się zajmują, mogą wciąż uważać to za głupotę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

Ja też wcale nie wykluczam, że źródłem wszystkiego jest Siła Wyższa, a nie byłam wychowana w duchu jakiejkolwiek religii... Źródło? Takie dane były parę lat temu podane w programie dokumentalnym na temat Ezoteryki w Polsce..myślisz, że to nie jest prawda, Azbest? Ja tego osobiście nie wyliczyłam...ale wierzę, że tak jest. Podobnie, jak Ty uważasz, że wiekszość ludzi uważa ezoterykę za głupotę...źródło proszę ;)

 

Ja jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś, kto by ogólnie "nie wierzył w ezoterykę", jakakolwiek by to tam była dziedzina ezoteryczna, ale jednak...a na zakończenie mojego wywodu na tym wątku, to przypomniał się mi taki cytat: "Astrologia jest nauką samodzielną. Wyjaśnia nam ona bardzo wiele. Z jej znajomości dużo się nauczyłem i wielokrotnie odniosłem korzyści." - Albert Einstein

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Azbest

Nie wierzę, ponieważ edukacja w Polsce jest obowiązkowa do 18 roku życia. Policzmy więc od 1 klasy podstawowej do 3 liceum ile wychodzi koszt edukacji. Ktoś może mieć używane książki, więc zaniżymy trochę cenę, plecak i inne przybory też się wliczają w edukację, wycieczki w końcu też, bo czegoś się na nich dowiadujemy, omawiamy to na lekcjach... opłata za komitet rodzicielski, zeszyty, strój, koszt dojazdu do szkoły, bo niektórzy muszą dojeżdżać busikiem, a to też są koszty wliczone w edukację - 1000 złotych, bądźmy optymistami! Edukacja trwa 12 lat- nie liczę odchyleń, zakładamy równy 1000. Uczymy się 12 lat. To już 12000 złotych, a na pewno wychodzi więcej.

Statystyczny Polak nie wydaje więcej na szeroko pojętą ezoterykę niż na edukację.

 

Nie wliczam korepetycji i zajęć dodatkowych, które też są częścią edukacji i studiów, bo opłata za akademik/mieszkanie/dojazd też jest wliczana w koszt edukacji.

(Wyborcza.pl).

 

Ja nie popieram swoich argumentów badaniami, więc jakie mam podać źródło? Obserwacja społeczeństwa?

 

Albert Einstein to jednostka i to jednostka wybitna, nie jest typową, szarą osobą, więc są to słowa geniusza. Nie przekłada się na ogół społeczeństwa.

Edytowane przez Azbest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

No tak, nawet ten co nie wierzy to chociaż się "ezoteryki" boi, a raczej tego, co za jej pomocą można komuś zrobić ;)

Ileż razy spotkałam się z twierdzeniem "ja nie wierzę w takie rzeczy. Ale na wszelki wypadek się zabezpieczam" xd

A z drugiej strony lustra: poważni, szanowani ludzie, o całkiem racjonalnych, logicznych umysłach, nie wierzący w "te rzeczy" skłonni są przyznać, iż "coś w tym jest" tylko dlatego, by... głupio w oczach innych "w to wierzących" nie wypaść.

 

Z kolei wiele odkryć naukowych było inspirowanych "ezoteryką", nie pomnę już komu przyśniły się diabły czy coś tam co trzymało się za ogony i doznał olśnienia, po czym sformułował jakąś tezę, chemiczną bodajże. (może to Bohr?)

 

A chyba dobrym przykładem dla skomentowania sensacji 13 znaku jest krakowski dyjabeł:

 

Gdy go chrzcili, błyskawica rozdarła obłoki. W Krakowie urodził się diabeł | Anna Winiarska, Magazyn TVN24 na Weekend

 

Dla niewierzących w ezoterykę:

 

"Nad drzwiami swojego wiejskiego domu Niels Bohr powiesił podkowę, która jakoby przynosi szczęście. Jeden z gości zapytał zdziwiony:

- Czyżby pan, taki wielki uczony, wierzył, że podkowa przynosi szczęście?

- Nie - odpowiedział Bohr - ale powiedziano mi, że podkowa przynosi szczęście także tym, którzy w to nie wierzą."

 

Dla wyśmiewających Gladys Lobos i wszystkich innych ludzi, z których teoriami się nie zgadzamy:

"Zapytano pewnego razu Einsteina, w jaki sposób pojawiają się odkrycia, które przeobrażają świat. Wielki fizyk odpowiedział:

- Bardzo prosto. Wszyscy wiedzą, że czegoś zrobić nie można. Ale przypadkowo znajduje się jakiś nieuk, który tego nie wie. I on właśnie robi odkrycie."

 

Z kolei jak można być wkręconym przez logiczne, racjonalne, "namacalne" dowody, niech posłuży anegdotka o Izaaku Newtonie:

 

"Pewnego razu Newton zaprosił na obiad przyjaciela, ale zapomniał o tym uprzedzić służbę.

Gdy gość się zjawił, zobaczył na stole jedno nakrycie, a stwierdziwszy, że Newton akurat dokonuje obliczeń, zjadł obiad i nie chcąc przeszkadzać wyszedł.

- To dziwne - rzekł uczony skończywszy pracę - gdyby nie dowody rzeczowe, które stoją na stole, mógłbym sądzić, że nie jadłem dziś obiadu."

 

Oraz czego naprawdę potrzeba do sformułowania ostatecznych wniosków, nawet tych objawionych przez anioły ;)

 

"Zapytano raz Newtona, czy dużo czasu zajęło mu sformułowanie odkrytych przez niego praw. Uczony odpowiedział:

- Odkryte przeze mnie prawa są bardzo proste. Formułowałem je szybko, ale przedtem bardzo długo myślałem.

Edytowane przez Ismer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koma

W sumie to dobrze, ze wiekszosc sie nie zajmuje ezoteryka...

Wyobrazcie sobie, ale tak na serio, co by bylo gdyby "mozni tego swiata" mieli dostepny do rzeczywistej mocy astrologii np.???

Mam na mysli prawdziwych mistrzow, ktorzy faktycznie potrafia przepowiadac przyszlosci I potrafia radzic jak na nia wplywac.

Rzecz jasna jest ich znikoma ilosc, ale gdyby jeden z drugim sie dorwal do czegos takiego, to co by z nami było ??..

To już wolę jak większość myśli że "to taka zabawa"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

Z tą mocą Astrologii, to bym osobiście nie przesadzała, jak ze wszystkim związanym z ludzkimi możliwościami tu na Ziemii. Znam ludzi siedzących już dość mocno w Astrologii, a nie radzących sobie czasem ze zwykłymi życiowymi błahostkami...zresztą przypuszczam, że możni tego świata to akurat mają dostęp do wielu mocy i możliwości, ale my tego się pewno nigdy nie dowiemy....a życie i tak zweryfikowało już niejednego "mocarza" i niejednego mistrza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

Gorszy chyba jest dostęp do niskiego poziomu bo każdy może sie teraz bawić magią, pojęcia nie ma co robi i jakie mogą być skutki takiej zabawy.

Możni tego świata mają dostęp do "mocy" nie tylko astrologii, tylko o tym się nie mówi, byłoby dziwne, gdyby nie korzystano z możliwości ezo. Wiele sie mówi o tajnych bractwach, niekoniecznie masońskich, ale ludzie to ludzie nie są aniołami i stąd z tych mocy nie korzysta się w zbożnych celach ;p Hitler podobno był wtajemniczony i na co obrócił tą wiedzę, no teoretycznie to "chciał dobrze" dla swego narodu, ale odbyło się kosztem innych.

A co mają ludzie siedzący w astrologii do radzenia sobie z życiowymi błahostkami, wiadomo przecież, że ten co wie - co ma jakiś talent to brak mu gdzie indziej, zwykle geniusze nie są mocno ustawieni w realu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

Nie chodziło mi niestety tylko o ustawienie finansowe, a ogólnie o życie..gdzie ani satysfakcjonującej pracy, ani satysfakcjonującego związku i ogólnie taka niemoc, a to podobno taka moc.. Moim zdaniem nie ma takiego potencjału, którego nie można zmarnować..i takich niby niesprzyjających okoliczności, których nie da rady pokonać..bo są sytuacje, gdzie i Astrologia jest bezradna;)

Edytowane przez anka9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koma
Z tą mocą Astrologii, to bym osobiście nie przesadzała, jak ze wszystkim związanym z ludzkimi możliwościami tu na Ziemii. Znam ludzi siedzących już dość mocno w Astrologii, a nie radzących sobie czasem ze zwykłymi życiowymi błahostkami...zresztą przypuszczam, że możni tego świata to akurat mają dostęp do wielu mocy i możliwości, ale my tego się pewno nigdy nie dowiemy....a życie i tak zweryfikowało już niejednego "mocarza" i niejednego mistrza.

 

W sumie nie mam pojęcia co znaczy "mieć dostęp do mocy", chyba że chodzi o pieniądze, ale tu już żadnej magii nie ma ;)

Chodziło mi o astrologów (np)którzy autentycznie potrafią prognozować, nie na zasadzie ogólnikow, pobożnych zyczen, mglistych przypuszczen, czy "wydaje mi się że wiem o co chodzi".

Czyni tak 90 procent zajmujących się astrologia.

W praktyce bezmyślnie powtarzają jak papugi co tam usłyszeli/przeczytali, co im się wydaje, często przy ograniczonych możliwościach umysłowych , przy czym tarzaja się we własnym ego :)

Choćby byli popularni, lub "osadzeni", zajmowali się nią od 30-tu lat itd.

 

Problem w tym że dominuje pogląd, iż wystarczy przeczytać kilka książeczek, i już "wie się wszystko".

Nie, nie wie się jeszcze NIC, a i mała szansa że kiedykolwiek się dowie.

Astrologia jest bardzo splycana, ale to już tak jest, splycamy ogólnie wiele dziedzin wiedzy.

 

Rzeczywistych mistrzów jest sladowa garstka.Nie chodzi o pielęgnowanie własnej zajefajnosci, tylko o autentycznie umiejetnosci (lub ich brak).

W takim przypadku moze byc...skutecznie, a co za tym idzie...niebezpiecznie.

Poza tym , pamietajmy ze KAZDYma Horoskop, i każdy niejako mu "podlega".

 

O magii już nie będę się wypowiadać, bo to inna para kaloszy.

Dość poczytać forum i wątki o latających talerzach lub "inicjacjach", pentagramach zawierających ogromne moce i inne czary gary ;)

Zabawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anka9

Jak ktoś ma takie umiejętności, to chyba i bez możnego zleceniodawcy wiele zdziała, bo jak nie wie jak mieć wpływ na daną sprawę, to ta moc może mu to podpowiedzieć, prawda?

 

Ludzie zajmujący się Astrologią często mówią o jej przeogromnej mocy...tak jak zajmujący się zawodowo kartami Tarota, że karty się nigdy nie mylą... Niech Ci wszyscy przekonani o tym, czy o tamtym, wykorzystają tę moc w skali mikro, do poprawy jakości własnego życia, to nie będzie tylu jęczących na swoje życie Astrologów i Tarocistów...każda sroczka swój ogonek chwali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×