Skocz do zawartości
Ismer

Rok 2017 - co się sprawdziło?

Rekomendowane odpowiedzi

Ismer

Gwiazdy nie wróżą dobrze polskiej scenie politycznej na nadchodzący rok. Premier Szydło czeka wstrząs, a prezes Kaczyński może utracić kontrolę nad partią, która będzie brnąć w dalsze konflikty. KOD nie osiągnie wiele, a Polska – na co wskazuje horoskop – zmierza szybkim krokiem ku rewolucji, niekoniecznie pokojowej. To będzie rok rewolucji w Polsce; 2017 nie będzie też spokojny dla świata - mówi dr. Piotr Piotrowski, słynny astrolog i Prezes Polskiego Towarzystwa Astrologicznego

 

Co będzie z Polską w 2017 roku? Czy gwiazdy zwiastują dla naszego kraju pomyślny okres? Co będzie go wyróżniać? A może raczej jest coś, co nam zagraża?

W historycznym horoskopie naszego państwa, liczonym na tak zwany Chrzest Polski, będą miały teraz miejsce wyjątkowe układy planet, wskazujące wręcz na dziejowe przemiany. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby w tym samym czasie transformujący i dodający siły Pluton utworzył koniunkcję z Księżycem symbolizującym lud i społeczeństwo, a rebeliancki Uran znalazł się na Słońcu, które w horoskopie państwa mówi o organach władzy. Najprościej można to ująć tak, że uciemiężeni obywatele, obdarzeni miażdżącą mocą Plutona, wystąpią z masowymi protestami i wymuszą na władzy zmianę kursu. Albo odwrotnie – domagająca się rewolucji władza sprowokuje bezsilne społeczeństwo do zmobilizowania nieugiętej woli i podjęcia masowych działań na możliwie najszerszą skalę. Owładnięta rewolucją władza się nie cofnie, z kolei zdeterminowane społeczeństwo również nie ustąpi, co nie tylko zaostrzy konflikt, lecz może poskutkować fatalnymi zdarzeniami.

Przy okazji warto odnotować, że w horoskopie naszego państwa ostatni raz Pluton był na Księżycu w roku 1770, w czasie konfederacji barskiej, uważanej za pierwsze powstanie narodowe. Jak wiemy, klęska konfederatów przyczyniła się do rozbiorów Polski. Dziś mamy inne okoliczności, ale to na władzy spoczywa odpowiedzialność za przebieg zdarzeń symbolizowanych przez jednoczesne działanie Plutona i destabilizującego Urana.

Z punktu widzenia psychologii analitycznej Carla G. Junga można to, moim zdaniem, ująć w ten sposób, że owładnięci poczuciem krzywdy i zarazem potrzebą zemsty liderzy obozu rządzącego ulegają obecnie inflacji psychicznej, regresującej ich do pragnienia odtworzenia archetypalnego mitu walki dobra ze złem, co ujawnia się w uporczywym przekonaniu, znanym skądinąd z gnozy, o dwóch antagonistycznych siłach rządzących światem. Kiedy dochodzi do konfrontacji, wyłania się obietnica nowego ładu. Można go zaprowadzić wyłącznie przy pomocy rewolucji. A rewolucja – jak wiadomo – zawsze pociąga za sobą ofiary. Wydaje się zatem, że wszystko zmierza zarówno w kierunku rewolucji, jak i ofiar.

 

Co z rządem? Czy Beata Szydło przetrwa kolejny rok na stanowisku? A może, jak się spekuluje, za kilka miesięcy zastąpi ją Jarosław Kaczyński? I czy PiS to partia powstała pod "szczęśliwą gwiazdą"?

Za sprawą Urana losy Beaty Szydło w 2017 r. będą się ważyć kilkakrotnie. W jej horoskopie ta zwiastująca rebelię, bunt i nieoczekiwane zmiany planeta utworzy kolejną koniunkcję ze Słońcem wiosną, a później jeszcze na przełomie roku 2017 i 2018. Taka konfiguracja zdarza się tylko raz w ciągu życia i zwykle trwa wiele miesięcy. Zawsze wiąże się ona z wielkim przełomem życiowym i rewolucyjnym zwrotem. Uran nie zwiastuje stabilności, raczej potrzebę uwolnienia i spalenia za sobą mostów. Ale może też wskazywać na radykalizację kursu obranego przez premier, co – w moim odczuciu – prowadzić będzie do zaostrzenia jej identyfikacji z rolą, w jakiej siebie obsadziła, mianowicie pomazańca Jarosława Kaczyńskiego, bo tak o sobie mówi. Tak czy owak pisany jest jej wstrząs i przebudzenie. Nie jest jednak jasne, czy nabierając dystansu zwiastowanego przez Urana wybije się na niezależność czy raczej obierze drugi biegun, którym jest egocentryczna zaciętość. Trudno orzec. W horoskopie Beaty Szydło Księżyc położony w znaku Koziorożca wskazuje na lojalność i podporządkowanie silniejszemu, lecz wzajemna recepcja Słońca z Marsem mówi o skuteczności i sprawności, z jaką działa ta polityk.

Nawet jeśli teka prezesa rady ministrów zostałaby Beacie Szydło odebrana, szefem rządu nie zostanie Jarosław Kaczyński. W horoskopie przywódcy PiS kończy swój wpływ mroczny i despotyczny Pluton, który przez cały 2016 r. uściślał koniunkcję z medium coeli, dając temu politykowi siłę, wytrzymałość oraz wolę walki o władzę. Tymczasem w 2017 r. Pluton ustąpi miejsca wpływowi Saturna, który utworzy w horoskopie Kaczyńskiego wyjątkowo trudne układy tranzytowo-progresywne zarówno ze Słońcem, jak i Księżycem, co zaczęło się już w grudniu 2016, wywołując kryzys parlamentarny. Kryzys ten będzie się pogłębiał, osiągając punkt szczytowy w okresie od lutego do września, a później jeszcze raz w listopadzie. Saturn w takich wyjątkowych konfiguracjach odsłania strach i niepokój nie tylko o władzę, lecz także o własne zdrowie. Tym niemniej dynamika działań prezesa PiS nie osłabnie. Będzie jednak motywowana nie tyle omnipotentnym przekonaniem o słuszności swoich racji, co podsycane było dotąd przez Plutona, ile lękiem, poczuciem zagrożenia oraz strachem przed utratą kontroli. Miarą tego strachu i niepewności będzie determinacja, z jaką wzbudzać będzie on lęk i poczucie winy nie tylko wśród posłów swojej partii, lecz także w społeczeństwie.

Parlamentarzyści i ekipa rządząca będzie się miała jednak czego bać, bo choć horoskop Prawa i Sprawiedliwości sam w sobie zwiastuje skuteczność i siłę, to jednak z uwagi na fakt, że jest on astrologicznie zbieżny z kosmogramem Jarosława Kaczyńskiego, lęki, fobie, wyobrażenia, nadzieje i oczekiwania lidera zostają automatycznie odzwierciedlane przez podporządkowanych mu członków partii. Ta zależność partii od wodza sprawia, że również w horoskopie PiS Saturn będzie miał teraz wiele do powiedzenia, ponieważ utworzy on koniunkcję z Marsem oraz opozycję ze Słońcem i Jowiszem. A to oznacza kryzys i potrzebę zachowania kontroli za wszelką cenę, co bynajmniej nie zrodzi gotowości do wycofania się z obranego kierunku.

Jarosław Kaczyński, w horoskopie którego progresywny ascendent zmierza właśnie do królewskiej gwiazdy Polluks, kojarzonej z wojną, wojskiem, konfliktem i siłowymi rozwiązaniami, dążyć będzie do konfrontacji i zaogniania sporu. Nie wszyscy w partii to przetrzymają.

 

A co z prezydentem Dudą? Co można wyczytać w jego horoskopie? Czy szykuje się do drugiej kadencji?

Andrzej Duda na pewno przetrzyma to dociskanie śruby nie dlatego, że jest niezłomny – jak o sobie mówi – tylko dlatego, że jest uległy i podatny na wpływy, o czym świadczy w jego horoskopie labilny i emocjonalny Księżyc będący tak zwanym dyspozytorem końcowym. W świetle astrologii prezydent Duda jawi się więc raczej jako grzeczny wykonawca aniżeli odważny strateg. I nic nie wskazuje na to, aby miały zajść w nim jakieś osobowościowe przemiany w tym względzie.

Jeśli pyta pan o to, czy Andrzej Duda szykuje się na drugą kadencję, to warto wspomnieć, że Słońce w horoskopie prezydenta położone jest na niszczącej gwieździe Algol, która oznacza utratę głowy, bo gwiazda ta symbolizuje mitologiczną głowę Meduzy i w tym kontekście zapowiada ona pozbawienie stanowiska. Nawet jeśli prezydent dotrwa do końca pierwszej kadencji, niektórzy mogą powątpiewać, czy swój urząd będzie sprawował z głową.

 

Odejdźmy na chwilę od spraw krajowych. Donald Trump – to postać, której przyszłe losy (a przynajmniej najbliższe lata) interesują wiele osób najbardziej. Czy będzie to prezydent, który przywróci Ameryce chwałę czy raczej wywróci ją do góry nogami?

Donald Trump ma w horoskopie wyraziście położonego Urana, planetę ekscentryków i indywidualistów. Lecz w 2017 r. będzie musiał poskromić swoją wywrotową naturę i postawić na dostosowanie się do przepisów, regulacji prawnych, spraw formalnych itp. Urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych nieco go przytłoczy i sprawi, że (przynajmniej w pierwszych miesiącach) będzie musiał bardziej liczyć się z zajmowanym stanowiskiem niż wysuwać się na niezależność czy samodzielność.

Trzeba podkreślić, że postać Donalda Trumpa stanie się już wkrótce nośnikiem ogromnych przemian i przeobrażeń, jakie zajdą w Ameryce, a w konsekwencji także na całym świecie. Dnia 21 sierpnia 2017 r. będzie miało miejsce złowróżbne, całkowite zaćmienie Słońca. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo takie zjawiska zdarzają się stosunkowo często, gdyby nie fakt, że, po pierwsze, dojdzie do niego w 29° Lwa, czyli w tym samym miejscu nieba, w którym Trump ma w swoim kosmogramie ascendent, a więc początek horoskopu. Po drugie, pas tego zaćmienia przejdzie przez całe Stany Zjednoczone, od zachodniego do wschodniego wybrzeża. Taką zbieżność zdarzeń trudno traktować jako przypadkową. Zaćmienia w astrologii nie cieszą się dobrą reputacją, ponieważ zwiastują przełomowe i zarazem paradygmatyczne zdarzenia, które mniej lub bardziej głęboko bądź nieodwracalnie zmieniają bieg dziejów, zapowiadając nieuchronną zmianę, katastrofalne zdarzenia, smutne lub niepokojące sytuacje. Nade wszystko zwiastują nową sytuację modelową, która zmieni bieg historii. Dotknie ona nie tylko społeczeństwo amerykańskie, lecz także prezydenta USA, co pociągnie za sobą daleko idące konsekwencję w najbliższych dwóch, trzech latach. Wygląda więc na to, że Amerykanie musieli wybrać Trumpa na prezydenta.

Warto dodać, że sierpniowe zaćmienie należy do tego samego cyklu Saros, co słynne zaćmienie z sierpnia 1999 r., które z kolei pogrążyło w mrokach bez mała całą Europę, niedługo potem ujawniając bardziej wyraziście podział świata na biedne Południe i bogatą Północ, co sprowokowało zamachy z 11 września 2001 r. Można zaryzykować stwierdzenie, że tak jak europejskie zaćmienie z 1999 r. implikowało zdarzenia w Stanach Zjednoczonych, tak to amerykańskie z 2017 poskutkuje przełomowymi zdarzeniami w Europie.

 

Rok 2016 upłynął dla UE pod znakiem Brexitu i kryzysu imigracyjnego. A co czeka Wspólnotę w 2017 r.? Czy podziały będą się pogłębiać? Co gwiazdy mówią o losach kanclerz Merkel?

No właśnie, biorąc pod uwagę wpływ zaćmień Słońca traktowanych jako zwiastun nieuchronnych podziałów, możemy spodziewać się prób dalszej dezintegracji Unii Europejskiej. Jak wiadomo, Brexitu na razie nie będzie, ale nastroje autonomizowania się poszczególnych państw będą się pogłębiać, co ma związek z dwoma konfiguracjami planetarnymi, które obecnie się formują. Pierwsza to kwadratura Saturna z Neptunem, a periodyczny cykl tych planet od czasu ogłoszenia "Manifestu komunistycznego" w 1848 r. wiąże się z utopiami politycznymi nie tylko zresztą lewicowymi, ale także prawicowymi, czy ostatnio również populistycznymi, które zaczynają mieć decydujący głos w retoryce politycznej już nie tylko Europy, ale całego świata zachodniego. Druga konfiguracja to opozycja Jowisza z Uranem, która symbolizuje kwestionowanie dotychczasowych wartości, na których oparty jest ład społeczny, jak również kryzys instytucji publicznych oraz kryzys Kościoła.

Jeśli zaś chodzi o Angelę Merkel, to rysuje się przed nią wyjątkowo trudny czas. Z jednej strony Saturn przechodzi w jej horoskopie przez dom pierwszy, wskazując na przeszkody, obniżoną witalność i gorszą siłę przebicia, z drugiej zaś Uran tworzy kwadraturę do Słońca, zmieniając bieg życia kanclerz Niemiec, więc nie jest takie pewne, czy Merkel zdobędzie władzę po raz czwarty. Mimo to ma ona szanse zwiększyć swoje notowania, ponieważ od stycznia przynoszący sukcesy Jowisz rozpoczyna w jej horoskopie wędrówkę przez dom dziesiąty, kojarzony z władzą, zaszczytami i uznaniem. Szanse na reelekcję nie są więc zaprzepaszczone. Wszystko zależy od tego, jak wykorzysta je w najbliższych miesiącach.

 

Wróćmy do kraju. Pytaliśmy o prezydenta i rząd, czyli o osoby raczej nie wierzące w astrologię i horoskopy. Zapytajmy więc też o instytucję, która je otwarcie potępia. Co czeka w 2017 r. polski Kościół?

Zwróćmy uwagę, że z jednej strony Kościół potępia astrologię, z drugiej zaś papież Juliusz II, radząc się astrologów wyznaczył w oparciu o horoskop Jezusa i horoskop świata najbardziej dogodny moment astrologiczny na rozpoczęcie budowy Bazyliki św. Piotra w Rzymie, która jest najważniejszym sanktuarium katolicyzmu na świecie. Z kolei Paweł III miał ufundować na uniwersytecie papieskim katedrę astrologii. Nie mówiąc już o św. Tomaszu z Akwinu, którego nauki stanowią obowiązującą do dziś wykładnię katolicyzmu. Filozof ten dał bowiem przyzwolenie na praktykę tak zwanej astrologii przyrodniczej. Kościół nie jest więc konsekwentny w potępianiu astrologii.

Nie mamy jednak jakiegoś odrębnego horoskopu Kościoła, z którego można czytać szczegółowo losy tej instytucji w naszym kraju. Warto jednak zauważyć, że astrologia już dawno wypowiadała się na temat mariażu ołtarza i tronu. Biorąc pod uwagę doktrynę o tak zwanych domach horoskopu jest oczywiste, że Kościołowi służy kontrolowanie władzy państwowej, natomiast władza prędzej czy później traci na ścisłych związkach z Kościołem, bo staje się jego zakładnikiem. Dlatego również PiS musi się liczyć z konsekwencjami i wysoką ceną polityczną, jaką zapłaci za korzystanie ze wsparcia niektórych dostojników kościelnych.

 

Petru, Schetyna, Kijowski to na chwilę obecną liderzy opozycji. Co zobaczył Pan w ich horoskopach na rok 2017? Czy KOD czeka jakiś wymierny sukces czy może dalsza walka z rządem na slogany?

Obawiam się, że Ryszard Petru będzie odcinał kupony od zdobytej w ubiegłym roku pozycji. W jego horoskopie Pluton znalazł się naprzeciwko Słońca, a Jowisz przeciął ascendent, uruchamiając machinę popularności, siłę przebicia oraz sukcesy, które plasowały tego polityka wysoko w rankingu liderów opozycji parlamentarnej. W 2017 r. nie przebije tego pułapu i będzie musiał się mocno starać, aby nie obniżać lotów. Również Grzegorz Schetyna niczym szczególnym nie zaskoczy, chociaż mógłby, bo urodził się on z opozycją Słońca z Uranem. Tym niemniej nie jest to dla niego zły czas. Progresywna Wenus zmierza do Jowisza, co oznacza sukcesy i zwiększenie poparcia, ale na wymierne korzyści dla siebie może nie umieć tego przekuć. Z kolei Mateuszowi Kijowskiemu brakuje przede wszystkim stałości i konsekwencji. W jego horoskopie znajdujemy mocną obsadę znaków zmiennych, a także Marsa w znaku Wagi, a to nie sprzyja wytrwałości ani odporności na porażki. Sam horoskop KOD-u nie jest na tyle mocny, aby ten ruch społeczny stał się realną siłą, mającą wpływ na posunięcia władzy. Wpisał się on jednak w pewien astrologiczny trend lat 2015/16, ale teraz wyżej już się nie wzniesie.

Opozycja powinna zjednoczyć się raczej wokół kobiet, dlatego że tym, co realnie mogłoby zagrozić owemu niekonstytucyjnemu ośrodkowi władzy sprawowanemu przez Jarosława Kaczyńskiego są właśnie kobiety. Świadczy o tym na przykład położenie Księżyca w horoskopie prezesa PiS, który znajduje się w domu dwunastym, symbolizującym zniszczenie oraz wszelakie zagrożenia. Pokazał to zresztą dość dobitnie Czarny Marsz, który jako jedyny z odbywających się w kraju rozlicznych protestów zmusił władzę do wycofania się z forsowania swoich postanowień.

 

Jeśli już mówimy o Polsce, to jest jeszcze jedna postać, też raczej nie lubująca się w astrologii i wiedzy tajemnej, o którą warto zapytać. Antoni Macierewicz. Co czeka go w 2017 r.? Czy spełnią się jego marzenia? A może zawisną nad nim czarne chmury?

Antoni Macierewicz ma w swoim horoskopie cztery planety w znaku Lwa, w tym wyjątkowo silną koniunkcję Słońca z Plutonem, która podkreśla nie tylko jego determinację i ogromną moc, wykorzystywaną zarówno dla dobra, jak i ze szkodą dla innych, lecz również rozmaite obsesje, kompulsje, samouwielbienie, a także zachwyt nad posiadaną władzą. Tym niemniej szef MON prędzej czy później sam padnie ofiarą własnej bezsilności, zwłaszcza jeśli będzie uzurpował sobie coraz więcej władzy dla siebie i poszanowania dla swoich arbitralnych decyzji.

Warto w tym miejscu wspomnieć o społecznej inicjatywie płk Adam Mazguły, który wraz ze swoim stowarzyszeniem, zrzeszającym między innymi mundurowych, ma występować w obronie honoru i konstytucji. W horoskopie pułkownika tranzytujący Pluton tworzy obecnie koniunkcję z Merkurym, więc jego głos z pewnością będzie słyszalny. Co więcej, może mieć całkiem spory wpływ na kształt szeroko zakrojonych działań opozycyjno-społecznych.

 

I na koniec pytanie o astrologię w ogóle. Wiele osób bagatelizuje horoskopy, uznając, że nie ma realnej możliwości, by układ planet i gwiazd wpływał na losy jednostek. Co powiedziałby pan w obronie astrologii? Jak wytłumaczyłby pan szaremu człowiekowi, jak astrologia działa?

Owszem, układy planet i gwiazd wcale nie wpływają na losy jednostek. Konfiguracje planetarne oraz symbolicznie zapisana mapa nieba, jaką jest horoskop lub tak zwany kosmogram, wyłącznie odzwierciedlają to, co wydarza się w życiu poszczególnych ludzi lub całych społeczeństw. Horoskop ma się tak do idei determinizmu czy fatalizmu astralnego, jak zdjęcie rentgenowskie do pacjenta. Ono przecież na nic nie wpływa, jedynie obrazuje to, co dzieje się z pacjentem. W takim duchu mechanizm astrologii tłumaczył niegdyś filozof antyczny, Plotyn, który twierdził, że gwiazdy do niczego nie zmuszają, nie są przyczyną naszych zmartwień czy sukcesów, lecz jedynie je opisują. W tym sensie możemy mówić, że astrologia pomaga współkreować swoje przeznaczenie, gdyż pozwala zajrzeć w tajemnice losu i tym samym zminimalizować straty i zmaksymalizować zyski. Poza tym astrologia opisuje świat i człowieka w sposób symboliczny. To system wiedzy o długiej tradycji, umocowany zarówno w filozofii stoickiej czy neoplatońskiej, jak i w doktrynach hermetycznych.

 

źródło: Onet

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×