Jump to content

Opowieści o duchach na drogach moich stron.


MałaCzarnaa
 Share

Recommended Posts

Witajcie,

chciałam dziś podzielić się z Wami opowieściami osób z mojego bliskiego otoczenia. Widzę w nich pewną wspólną cechę, która towarzyszy tym opowieściom. Czyżby niosła ona ze sobą dowód na to, że historie są prawdziwe?

 

Opowieść mojego taty.

 

Gdy był jeszcze chłopcem, mieszkał w wiosce, która była dosyć oddalona. Wokół pola i lasy a do najbliższego sklepu około dwudziestominutowy spacer. Pewnego razu, gdy szedł do szkoły, mijał opuszczone gospodarstwo. Nagle przed nim w odległości około 10 metrów, zobaczył idącą postać. Ranek był mglisty i nieprzyjemny, jeszcze było dosyć ciemno, postanowił więc dogonić tą osobę, by móc z nią raźniej przejść odcinek między sadami a lasem. Jednak gdy im szybciej szedł, ta postać również przyspieszała. Rozpoznał w niej w końcu sylwetkę kobiety w chuście na głowie, skojarzył mu się ze zmarłą przed miesiącem ostatnią właścicielkę opuszczonego gospodarstwa. Wtedy zatrzymał się oszołomiony i patrzył jak postać maleje i znika we mgle.

 

Opowieść fryzjerki.

 

Kiedyś opowiedziała nam tę historię w swoim salonie. Przed świętem zmarłych, wracała popołudniem do domu rodziców. Autobus zatrzymał się parę metrów przed przystankiem, pogoda była podła i robiło się coraz ciemniej. Akurat skręcała w drogę prowadzącą do domu, kiedy zobaczyła przed sobą żwawo idącą starszą, przygarbioną kobietę z walizką w ręce. Ruszyła za nią, na początku chcąc jej pomóc nieść bagaż. Zawołała kilka razy, kobieta jednak dalej szła, nie zatrzymując się ani nie przystając. Zaaferowana dziewczyna zaczęła nawet w pośpiechu truchtać za staruszką, nie potrafiła zrozumieć, dlaczego postać przed nią jest wciąż tak daleko, jakim cudem tak szybko może iść. Nagle kątem oka zobaczyła kota wyskakującego z krzaków a za nim psa. Zatrzymała się na ten przydrożny, zwierzęcy zamęt na kilka sekund by kocur mógł przebiec drogę. Spojrzała w następnym momencie przed siebie na kobietę, jednaj już jej nigdzie nie było. Przeszła szybko, sprawdzając czy gdzieś aby nie skręciła. Jednak wokół były tylko pola i krzaki, najbliższy dom stał w zbyt dalekiej odległości by staruszka mogła do niego skręcić. Przerażona pobiegła już do domu rodziców. Gdy w histerii opowiedziała mamie co się wydarzyło, ta stanowczo stwierdziła, że spotkała swoją zmarłą ciotkę, która chciała ją przeprowadzić przez ponurą wieś do domu.

 

Opowieść pani Ani - sąsiadki.

 

Jesienią, podczas zrywów w sadzie, pani Ania zwykła wracać do domu i przynosić ciepły obiad synom na miejsce pracy. Pewnego dnia w zeszłym roku, wracała sobie z pustymi już naczyniami w stronę gospodarstwa. Akurat był to dosyć ciepły i słoneczny dzień, więc gdy zobaczyła idącego wyraźnie w jej stronę mężczyznę, uznała, że pewnie za chwilę się z nim minie, może nawet zamienią słowo, bo to pewnie ktoś znajomy. Zdziwiona była, gdy poruszając się, doznała wrażenia, jakby mężczyzna oddalał się od niej, choć wyraźnie był odwrócony przodem. W pewnej chwili zatrzymała się na wzniesieniu i uznała, że człowiek wydaje się być mokry, jakby dopiero co spadł ulewny deszcz. Ruszyła szybciej przed siebie, ale odwróciła wzrok, spoglądając pod nogi. Gdy podniosła głowę, dziwnego wędrowca nigdzie nie było. Postanowiła zawrócić do sadu, skąd dopiero wieczorem wróciła z synami, cała roztrzęsiona nietypowym spotkaniem.

 

 

Chciałam podzielić się z Wami tymi opowieściami. Wszystkie łączy wspólna cecha - wędrowcy "duchy" nigdy jakby nie zmniejszają dystansu. Osoby te opowiadały mi swoje historie niezależnie i w dosyć dużych odstępach lat. Zastanowił mnie ostatnio wspólny mianownik "dystansu", kiedy to znowu tato przypomniał swoją opowieść a mi od razu skojarzyły się dwie pozostałe... :) Czy może ktoś z Was miał podobne doświadczenie?

Link to comment
Share on other sites

Witam !

 

Tak "ja' mam dwie :

 

Pierwszą mi opowiedział około ośmiu lat temu pan Piotr M. Z panem Piotrem znaliśmy się od podstawówki, razem chodziliśmy do tej samej szkoły do różnych klas.

 

Była "historia" że na pewnych torach można wieczorem "natrafić" na pokazującą się "staruszkę". Oczywiście znaleźli się tacy którzy w ogóle w to nie uwierzyli (mam tu na myśli na grupę młodych może w wieku siedemnaście dwadzieścia dwa lata chłopaków). Otóż jednej nocy byli na tych torach i faktycznie jeden z nich "zobaczył" nadchodzącą w ich stronę starą kobietę. Wszyscy byli przekonani, że to ten duch natomiast on chciał kolegom udowodnić, że się mylą i (niefortunnie) podszedł do niej myśląc, że to człowiek.

Podobno ta kobieta zdzieliła go w twarz czymś (w opowieści było że był to różaniec a ona szła i się modliła). Co to było naprawdę to nie wiem natomiast wiem, że został mu na twarzy bardzo widoczny ślad. Wszyscy zwiewali stamtąd bardzo szybko !

 

Druga natomiast historia od mojej mamy Barbary. Otóż moja mama jako dwunastoletnia (około) dziewczynka wracała wieczorem do domu przez wieś. "U płotu" jednego z gospodarstw stała kobieta która tylko się patrzyła jak moja mama przechodzi.

W domu mama powiedziała swojej mamie, że widziała tą kobietę a mama mojej mamy się bardzo przejęła bo tego dnia był właśnie pogrzeb i w tym domu który mijała moja mama zmarła kobieta.

 

Ot cała historia !

 

Aha, brat raz "widział" ducha żołnierza niedaleko cmentarza osób z drugiej wojny światowej !

 

Udanego dnia !

Jacek.

Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...
Guest SooYoung

Bardzo ciekawe historie. Niestety nigdy nie widziałam ducha, choć ze 3 czy 4 miesiące temu byłam sama w mieszkaniu i odczułam czyjąś obecność, a raczej kątem oka zobaczyłam jakby to postać mężczyzny który wychodzi z pokoju obok do korytarza i idzie w stronę kuchni. Wstałam więc od komputera i poszłam sprawdzić korytarz a potem do kuchni, gdzie okazało się że zapomniałam wyłączyć garnek z wodą, a wody właściwie już w nim nie było i lada moment garnek by się zapalił.

Tak więc ten ktoś, nie wiem dokładnie kto mnie uratował. Dziękuję :) 

Edited by SooYoung
Link to comment
Share on other sites

Opowieści o duchach? Mam parę choć czy to były duchy to już pewien nie jestem.

 

Więc dziadek tej osoby miał umowę z duchem, że za monetę, którą wraca do niego dusza dziadka tej osoby będzie jego. Więc moneta wracała i wszystko było cacy jednak dziadkowi przestawało się podobać honorowanie jego część umowy. Dlatego pozwolił sobie ukraść tą monetę, a następnie stał się bardzo religijny i tak duch został wykiwany z obiecanej duszy. Dlatego duszek próbował zmusić dzieci dziadka o honorowanie umowy i dlatego wywoływał rzeczy typowo dla ducha. Dlatego ludzie "nękani" przez ducha poprosili o pertraktacje. Mediator schwytał ducha i przy niewielkim nacisku, że zrobi mu krzywdę pokazując pewne narzędzie, przyjął racje, że duch miał jakieś roszczenie jedynie do dziadka i zostawił rodzinę w spokoju.

 

Historyjka 2

 

Pewna kobieta chciała mieć umiejętności paranormalne, przepowiadanie przyszłości itp. By to osiągnąć za pomocą specjalnego rytuału, dzięki któremu zamykała duszę małych zwierzątek w specjalnych laleczkach. Dzięki swojej kolekcji mogła przewidywać przyszłość czytać w myślach itp. Jednak z biegiem czasu duchy zaczęły sprawiać psikusy Dlatego skontaktowała się z mediatorem, a on złamał moc rytuału, które trzymał dusze w laleczkach. Duchy stały się wolne. Choć kobieta tęskniła po tym za mocą jednak już zapomniała jak się wykonuję rytuał.

 

W sumie nie mam historii gdzie duchy są całkiem złe i bez powodu nękają ludzi.  

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...