Jump to content
jarek_999

Kontemplacja z Jezusem

Recommended Posts

jarek_999

Bez względu na to kimkolwiek jesteś, gdzie jesteś w swoim życiu i jak pewnie czujesz się na drodze swojego rozwoju duchowego:

chociaż raz w miesiącu zapraszam Cię do medytacji z Jezusem Chrystusem.

Od razu uwaga: temat nie jest tylko dla chrześcijan, stąd nie w dziale "chrześcijaństwo", bo Chrystusa nie da się zamknąć jedynie do "chrześcijaństwa" a moja propozycja też nie podchodzi pod "standardowe chrześcijaństwo".

 

Próbujemy w życiu różnych rzeczy, czytamy wiele różnych książek, praktykujemy przeróżne techniki duchowe... dlaczegoby nie spróbować medytacji z Jezusem Chrystusem?

 

Spróbuj. Niech to będzie pierwszy piątek miesiąca - następny jest już za kilka dni. Pomedytuj, pomódl się, pokontempluj - jakkolwiek to nazwiesz - zaproś do tego Jezusa.

 

Dla nie mających pomysłu jak zacząć, podzielę się jak kiedyś sam próbowałem spotkać się z Jezusem:

kładłem przed sobą znany wszystkim obrazek Jezusa Miłosiernego (obrazek jest tu jakby rodzajem łącznika z Osobą, do której się odnosi i "kotwicą" dla umysłu - trzeba starać się przeniknąć poza obrazek do Niego samego.), zapalałem świecę przy nim, siadałem na przeciwko w zwyczajnej pozycji do medytacji i po prostu wpatrywałem się w Niego, czekając na Niego i od czasu do czasu mówiąc Mu to, co akurat miałem w sercu, np. prosząc o poznanie prawdy - czasem ta prośba to był jeden wielki gwałtowny krzyk, z całych sił. Po prostu mówiłem, jak żywa osoba do żywej osoby.

Można wziąc też Nowy Testament, poprosić o słowo dla siebie, otworzyć, czytać i kontemplować.

 

Taka medytacja zrodziła się w moim życiu kiedy już wszystko inne mnie zawiodło, kiedy wszędzie widziałem tylko kłamstwo i czułem ciągły i niedefiniowalny "brak czegoś"...

Wtedy przypomniałem sobie o Jezusie i zaprosiłem Jego jako mojego Mistrza, aby poprowadził mnie dalej.

I wiecie co? W końcu pewnego razu przyszedł do mnie podczas takiej medytacji... i jeszcze później w innych okolicznościach. I tak już jest ze mną zawsze.

To zmieniło moje życie, nadało nowy kierunek, sens, w końcu przez obcowanie z Nim te wszystkie dawne złe uczucia zniknęły i zostały zastępione niedefiniowalną radością i pokojem bez względu na okoliczności zewnętrzne... :)

 

Proszę o dzielenie się w tym temacie swoimi doświadczeniami z takiej medytacji z Jezusem. Wypracuj sobie swój sposób na spotkanie z Nim, ale najpierw po prostu spróbuj jakkolwiek i daj temu czas.

I jeszcze jedno.

Zakładam taki temat, bo Pan Jezus obiecał, że nie zostawi nikogo, kto naprawdę będzie chciał Go spotkać. Przyjdzie do Ciebie, jeśli Go zaprosisz.

To On wybrał dzień w miesiącu (pierwszy piątek) na to spotkanie i to Jego miłość sprawia, że każde spotkanie z Nim jest niezapomniane do końca życia, zmienia to życie na lepsze. Pytanie tylko czy chcesz tego, czy chcesz wzrastać w swoim duchu i mieć kogoś w świecie niefizycznym kto, Cię naprawdę kocha, komu można zaufać?

Nie mam wątpliwości, że tak. Jezus Chrystus jest taką osobą.

 

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (Mt 11, 28)

 

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. (J 14, 6-7)

  • Like 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Pomyślałem, że będę co miesiąc podsuwał słowo ze Słowa Bożego, jako inspirację do tej medytacji.

 

Temat przewodni na dzisiaj: J 1, 35-38.

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: "Oto Baranek Boży."

Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich:

"Czego szukacie?"

Share this post


Link to post
Share on other sites
JacekB PL

Witam !

 

Ja "robię" tak, że jak "chcę" Mu coś powiedzieć w "ciągu dnia" to wpisuje w google : Adoracja Onlie i mam "kamerkę z wnętrzna kościoła" gdzie jest wystawiony Najświętszy Sakrament ;)

Taki myk :D

 

Pozdrawiam !

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Dzisiaj proponuję do medytacji następujące słowa z Mt 16, 15 (Łk 9, 20), czyli sytuacji kiedy Jezus jest z uczniami w Cezarei Filipowej, mieście pogańskim, słynącym w tamtych czasach z wielu świątyń wybudowanych dla różnych pogańskich bożków. Po modlitwie:

Jezus zapytał ich [uczniów]:

A wy za kogo Mnie uważacie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Milhauer

A mogę medytować z Allahem? A może z Buddą? Może Amaterasu? Czemu tylko Jezus?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Elie-1
A mogę medytować z Allahem? A może z Buddą? Może Amaterasu? Czemu tylko Jezus?

 

Bo taki jest temat. O Buddzie i pozostałych zapewne są inne tematy :P.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Dzisiaj proponuję do medytacji następujące słowa Pana Jezusa (J 14, 1-3):

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.

A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Jezus rzekł do swoich uczniów (J 15, 1-2; 4-6) :

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia.

Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.

Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was.

Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.

Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie.

I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Dzisiaj wróćmy do podstawowego pytania: czego szukasz w swoim życiu?
W odniesieniu do tego proponuję rozszerzyć, czy uzupełnić medytację z 07.09.2018r.
(J1, 35-42)

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży».

Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?»

Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?»

Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie».

Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego.

Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra.

Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego:

«Znaleźliśmy Mesjasza» - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.

A Jezus wejrzawszy na niego rzekł:
 

...
(...otwórz serce i uszy, jeśli chcesz słowa od Jezusa. Poproś o nie i słuchaj, co Pan mówi teraz do Ciebie...)

Edited by jarek_999

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Zapraszam w ten pierwszy piątek lutego do medytacji nad następującymi słowami Jezusa Chrystusa (J 10, 11-19):
Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.
Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca.

Życie moje oddaję za owce.

Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję.

Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

- I znów nastąpiło rozdwojenie między Żydami z powodu tych słów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

W pierwszy piątek marca zapraszam do medytacji z dwoma fragmentami z listu do Rzymian i z 2 listu do Koryntian.

Rz 8, 14-19:

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!»

Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale. Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.

Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych.

 

2 Kor 5, 17-19:

Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe.

Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania.

Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

1 piątek kwietnia... nadchodzi Pascha, Triduum Paschalne... już za 2 tygodnie (14-16 Nissan)

Tak o miłości Mesjasza - Jezusa Chrystusa względem Ciebie i o Jego męce w zamian za Ciebie, pisał prorok Izajasz ok. 700 lat przed Jego narodzeniem:

Iz 49,14-16:

14 Mówił Syjon: "Pan mnie opuścił,
Pan o mnie zapomniał".
15 Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.

16 Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.

 

Iz 53, 1-12:

Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?

na kimże się ramię Pańskie objawiło?
On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.

Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.
7 Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.
Po udręce i sądzie został usunięty;

a kto się przejmuje Jego losem?
Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.
Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało.
10 Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem.
Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego.
11 Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
12 Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.

 

... Taki właśnie jest Jezus Chrystus, mój Pan, i to właśnie uczynił dla nas wszystkich.

Ale jak przepowiedział Izajasz: któż uwierzy temu?... Twe mury są ustawicznie przed Nim ...


 

Edited by jarek_999

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Czas leci... nadszedł maj... w tym miesiącu proponuję wyjątkowo medytację na 1 sobotę miesiąca z Maryją z Nazaretu, mamą Pana Jezusa.

Dlatego dzisiaj weźmy fragment z Ewangelii wg św. Łukasza o nawiedzeniu Elżbiety przez Maryję i Jej Magnificat.

Maryja, tak jak krewną Elżbietę, na pewno odwiedzi każdego, kto Ją szczerze zaprosi do wspólnego poszukiwania Prawdy i do uwielbiania Boga za Jego dzieła...

Łk 1, 39-55:

39 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy.

40 Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.

41 Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.

42 Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.

43 A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

44 Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.

45 Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».
 

Magnificat

46 Wtedy Maryja rzekła:
«Wielbi dusza moja Pana,
47 i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
48 Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,

49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię -

50 a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.
51 On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
52 Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
53 Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.
54 Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje -
55 jak przyobiecał naszym ojcom -
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki».

 

Edited by jarek_999

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Dzisiaj polecam złączyć się z Jezusem przez Jego Najświętsze Serce... Mówi dziś niewiele, ale daje wiele odczuć (Mt 11, 28-30);
28
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Słowo do medytacji na dzisiaj - Mt 9,9-13 http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=252:
Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego:

«Pójdź za Mną!»

On wstał i poszedł za Nim.

10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami.

11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»

12 On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.

13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników»
 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
czarnyMag1

Do: jarek_999: nie medytuję ale próbowałem...było różnie ale Jezusa znam z jednego epizodu w swoim życiu - obiecał mi uzdrowienie z nowotworu złośliwego rozsianego po całym organizmie - osoby dla której byłem gotowy wstrząsnąć światem (swoim prywatnym ale zawsze :) I...on dotrzymał słowa - współczesna medycyna się gdzieś tam zatrzymała...a reszta to wiara tej osoby i wiara wiary w wierze - bo Ja jestem tym który jest równy tylko wobec równych - i tego nie pojmuję ale również nie próbuję zrozumieć - cóż...jestem tylko duchem niepokornym który jest w poprzech bo nic nie rozumie - ale chylę czoło od tamtej chwili przed Jezusem... :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

czarnyMag1, dzięki za podzielenie się świadectwem jednego spotkania z Jezusem. On zawsze jest dobry, a każde prawdziwe spotkanie z Nim zmienia życie człowieka na zawsze.

Może jeszcze kiedyś spróbujesz wrócić do Jezusa i zechcesz poznać Go lepiej. Te medytacje/modlitwy w oparciu o Pismo Święte, które proponuję, mają m.in. temu służyć... Spróbuj, na miłość, którą otrzymałeś od Jezusa warto również odpowiedzieć miłością :)

 

W sierpniu była przerwa, bo byłem m.in. w 1 piątek na Pol'and'rock Festival... z Jezusem na ewangelizacji. Niesamowity czas!

 

Dzisiaj proponuję następujący fragment Pisma o boskiej godności Chrystusa i Jego dziele odkupienia (Kol 1, 15-20):
15 On jest obrazem Boga niewidzialnego -
Pierworodnym wobec każdego stworzenia,
16 bo w Nim zostało wszystko stworzone:
i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi,
byty widzialne i niewidzialne,
czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze.
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
17 On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.
18 I On jest Głową Ciała - Kościoła.
On jest Początkiem,
Pierworodnym spośród umarłych,
aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.
19 Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia,
20 i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą:
przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

W 1 piątek października proponuję do medytacji Hymn o miłości Apostoła Pawła (1 Kor 13, 1-13):

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

 

Za "miłość" do tego tekstu można wstawić "Bóg" (1 J 4, 8; 16).

Można wstawić też Jego Imię: "Jezus" (J 15,12-13).

I wtedy rozważyć całość jeszcze raz...

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Dzisiaj, w Święto Wszystkich Świętych, proponuję następujące Słowo (Mt 5, 1-12 i Ap 7, 9-17)

"1 Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
10 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.

12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami."

 

Ap 9, 7-17:

"9 Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków,
stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.
10 I głosem donośnym tak wołają:
«Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka».
11 A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem,
i pokłon oddali Bogu, 12 mówiąc:
«Amen.
Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen».
13 A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami:
«Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?»
14 I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz».
I rzekł do mnie:
«To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili.
15 Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy.
A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi.
16 Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał,
17 bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia:
i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu»."

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

W oczekiwaniu na pamiątkę narodzin Jezusa Chrystusa, proponuję w 1 piątek grudnia następujące słowa do medytacji.. przez cały ten miesiąc:

J 1, 1-5; 10-14:

"1 Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

10 Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
11 Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.
12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,

tym, którzy wierzą w imię Jego -
13 którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
14 A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy."

.....

Z tej specjalnej okazji szczerze błogosławię Tobie i życzę Ci najpierw pragnienia narodzenia Boga w Tobie, w Twoim wnętrzu: sercu, umyśle i duszy. Takie pragnienie jest jak nasienie wrzucone w żyzną ziemię...

A kiedy naprawdę sam z siebie zapragniesz obecności Boga w Twoim życiu... Twoja dusza sama zawoła, jak niegdyś jeden ślepiec (Łk 18, 38):

Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!

Przyjdź i narodź się we mnie, abym naprawdę stał się dzieckiem Boga, odrodzonym znowu na Jego obraz i podobieństwo!

Jezus natomiast obiecał: tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę (J 6, 37).

 

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia dla tych, którzy mają dobrą wolę i pragną w swoim życiu prawdziwego Boga.

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Murugan

Tu mamy do czynienia z kontemplacją a nie medytacją, Chrystus w medytacji nie pomoże, nie wejdzie się w ten sposób w stan medytacyjny, raczej będzie rozpraszał, komplikował, ponieważ właśnie taki wokół niego stworzył się egregor, ale kontemplować jak najbardziej można, jego słowa, nauczanie. Żebym nie został źle zrozumiany, nie o to chodzi, że postrzegam Chrystusa negatywnie, wręcz przeciwnie, tylko akurat w medytacji nie pomoże, bo jakby nie współgra z tym zagadnieniem, nie rezonuje, w medytacji może pomóc Budda, Śiwa, bo to jakby symbole medytacji, istoty z nią na stałe powiązane. Miłość np, szlachetna idea, ale jak dla mnie też się w medytacji nie sprawdza, koncentrowanie się na miłości powoduje mierne efekty we wchodzeniu w głębokie stany medytacyjne.

  • Lux 1
  • Cool 1
  • W punkt 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piko

Tu jest wątek o Medytacji Chrześcijańskiej:

 

  • Like 1
  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999
W dniu 8.12.2019 o 10:47, Murugan napisał:

Tu mamy do czynienia z kontemplacją a nie medytacją, Chrystus w medytacji nie pomoże, nie wejdzie się w ten sposób w stan medytacyjny, raczej będzie rozpraszał, komplikował, ponieważ właśnie taki wokół niego stworzył się egregor, ale kontemplować jak najbardziej można, jego słowa, nauczanie. Żebym nie został źle zrozumiany, nie o to chodzi, że postrzegam Chrystusa negatywnie, wręcz przeciwnie, tylko akurat w medytacji nie pomoże, bo jakby nie współgra z tym zagadnieniem, nie rezonuje, w medytacji może pomóc Budda, Śiwa, bo to jakby symbole medytacji, istoty z nią na stałe powiązane. Miłość np, szlachetna idea, ale jak dla mnie też się w medytacji nie sprawdza, koncentrowanie się na miłości powoduje mierne efekty we wchodzeniu w głębokie stany medytacyjne. 

Jeśli mielibyśmy dokładnie określać "z czym mamy do czynienia" (w sensie praktyki duchowej), to trzebaby najpierw ustalić słownik pojęć: co nazywasz medytacją, a co kontemplacją.

Ja tu krótko: medytacja jest narzędziem mającym na celu aktywne wychodzenie ku Bogu za pomocą umysłu i woli, a kontemplacja jest stanem kiedy to Bóg wychodzi ku człowiekowi z darem obecności miłości i pokoju.

Kontemplacja pojawia się jako rezultat medytacji i nie jest zasadniczo różna od tej w medytacji. Medytacja, modlitwa kontemplatywna i kontemplacja to synonimy tego samego, a my dzielimy włos na czworo. ;)

 

To co propornuję w tym temacie to właściwie Lectio divina, czyli święte czytanie Pisma, na które składają się generalnie cztery fazy. Zaczyna się lekturą Pisma świętego (np. fragmentu, który proponuję co miesiąc albo dowolnego innego), po nim następuje refleksja nad Słowem, a następnie pełna uczucia modlitwa do Boga. W końcu przychodzi kontemplacja, czyli pełne pokoju odpocznienie w Bogu, doświadczenie Jego obecności i miłości. Między tymi etapami przechodzi się naturalnie i płynnie, ALE...

Między końcem modlitwy a doświadczeniem obecności Boga jest ten istotny akt, o który właściwie się tu rozchodzi, który decyduje o tym, czy doświadczysz Boga czy zostaniesz sam ze sobą, swoimi rozważaniami i modlitwami, ale niestety bez wejścia w Jego obecność.

Ten akt lub moment, jeśli chcesz znowu definiować, można określić jako medytację kontemplatywną. Jest to po prostu otworzenie drzwi Chrystusowi, który wówczas mówi:

"Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną."

Bóg szuka ukochanego dziecka bardziej, niż ono szuka Jego. Spotykają się w przybytku Boga – ludzkim duchu, przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, w relacji miłości - Duchu Świętym... Tego trzeba doświadczyć, bo opisać się nie da.

Niemniej chodzi o wejście w relację i doświadczenie Jego obecności, Jego żywej Osoby, a nie jakiegoś "głębokiego stanu umysłu", który właściwie nic nie zmienia, bo jest po prostu pusty.

 

Bo widzisz... Jezus Chrystus jest osobą z krwi i kości, ze swoją duszą i Bóstwem, jako Jednorodzony Syn Boga Ojca i Maryi (Miriam) z Nazaretu, który począł się w Jej łonie z Ducha Świętego, urodził się w ciężkich i ubogich warunkach w zimnej grocie, nauczał Słów Boga, czynił znaki i cuda, został ukrzyżowany, umarł, zmartwychwstał i wstąpił do Nieba, zasiadając jako Król królów i Pan panów na Tronie Boga Ojca, po Jego prawicy. Wszystko po to, żeby ci, którzy w Niego uwierzą, Jego uczniowie, mieli drogę do Nieba, do Życia wiecznego, żeby przeżyli swoje ziemskie życie w prawdzie i sprawiedliwości, żeby zostali odkupieni ze swoich grzechów i w końcu zbawieni.

Jeżeli zwracasz się szczerze w sercu do Jezusa, to spotkasz właśnie Jego - bez obaw o jakieś hipotetyczne egregory. Czy myślisz, że Ten, który umiłował człowieka aż po oddanie własnego życia za niego, a do którego należy wszelka władza w niebie i na ziemi, pozwoliłby sobie na ograniczenie dostępu do Siebie przez jakieś ludzkie twory myślowe?... Nie ma czegoś takiego jak egregor Jezusa w sensie żywej istoty, stworzonej przez myśli i wierzenia ludzi. Po prostu

nie ma (dokładnie tak jak nie ma egregora np. Twojej osoby, tylko dlatego, że ludzie z Twojego otoczenia o Tobie myślą i mają o Tobie jakieś przekonania - jako człowiek masz swoje ciało, duszę, ducha - tyle). Są za to same myśli o Jezusie w naszych głowach, są uprzedzenia oraz błędne i zakłamane przekonania o Jezusie, które ludzie mają w swoich umysłach, a które blokują na otworzenie drzwi serca przed prawdziwą Osobą Jezusa Chrystusa i na jedność między współwierzącymi w Niego.

 

Nie mylmy celu z narzędziem, traktując samą "medytację" jako cel... kiedy jest to tylko narzędzie. Odpowiedz: po co i w jakim celu "wchodzić w głębokie stany medytacyjne"? Żeby czego lub kogo doświadczyć? Jaką relację pogłębiać? Żeby co w tym czasie budować i do czego dążyć? Słowem: po co?

Zadałeś sobie te pytania kiedy podejmujesz jakiekolwiek działanie, a tym bardziej praktyki duchowe, które mogą nieść za sobą szczególnie dotkliwe konsekwencje, zarówno w dobrą, jak i w złą stronę?

A może bezwiednie idziesz za ezo-mędrcami i pseudo-nauczycielami po przeczytaniu kilku książek i artykułów, które poprowadzą do wycięcia świadomości własnego istnienia, osłabienia rozumu i zabicia zdolności myślenia, a ostatecznie pogrążenia się w niebycie podobnym do głębokiego snu, nad którym tracisz jakąkolwiek kontrolę? To ma być doświadczenie Życia i rozwój duchowy? Jak dla mnie taka praktyka to dążenie do duchowej śmierci, z której nie ma zmartwychwstania, bo nigdy nie było jakiegokolwiek odniesienia do Tego, który wskrzesza i relacji z Tym, który wskrzesza do Życia wiecznego.

 

Dusza żyje w pełni kiedy ma relację miłości z Bogiem, swoim stwórcą i z Jego stworzeniem. Jeśli miłość u Ciebie "powoduje mierne efekty we wchodzeniu w głębokie stany medytacyjne", to dobrze Ci radzę: daj sobie spokój z tymi stanami, a skup się raczej na budowaniu relacji miłości z Bogiem i ludźmi, bo bez miłości jesteś niczym. W NT cały rozdział 13-sty 1-go listu do Koryntian o tym mówi, przeczytaj.

 

Wytłumacz dlaczego Jezus miałby rozpraszać, a "może pomóc Budda, Śiwa"? Argument o "symbolach medytacji" w ogóle mnie nie przekonuje, bo dla mnie największym symbolem medytacji, modlitwy, ofiary i jakiejkolwiek praktyki duchowej w ogóle jest Jezus Chrystus, Syn Boga Ojca, który najlepiej zna Ojca i to, co się Jemu podoba.

Czyżby Jezus był gorszym Nauczycielem od wymienionych przez Ciebie postaci i miał jakieś braki we własnej medytacji, skoro nie mógłby pomóc? On wszystko może, ja osobiście doświadczyłem Jego obecności i mocy wiele razy i na tej podstawie wiem doskonale, że Jezus może pomóc we wszystkim, jesli tylko Ty poprosisz, a On zechce.

Jezus jest Synem Boga, Tym, który pernamentnie, przed czasem (przed stworzeniem) i cały czas (po stworzeniu) przebywa w jedności z Ojcem! Powiedział o tym np.: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy." (J 10, 30).

Znasz głębszą formę medytacji, kontemplacji, modlitwy czy czegokolwiek chcesz, niż bycie JEDNOŚCIĄ Z BOGIEM ODWIECZNIE I NA WIEKI?!

...

No i tyle w temacie.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Oto mamy już pierwszy miesiąc 2020 roku, niech ten rok będzie dla wszystkich jak błogosławieństwo samego Boga!

 

Do medytacji zachęcam na dobry początek wziąć słowa wzywające do przemiany myślenia, tak, żeby mieć kopniaka na lepszy zapał do pracy nad sobą i bodziec do wielkich przemian w tym roku:

Mk 1, 14-15:

"Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.

Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»"

 

Łk 13, 1-9:

"W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika:

"Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?"

Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć"»."

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

07.02.2020r. - 1 piątek lutego... pytałem Pana Jezusa, jakie dzisiaj słowo chce skierować do Ciebie.

On poprosił, abym zaniósł Ci następujące Słowo skierowane do s. Faustyny Kowalskiej

(Dzienniczek s. Faustyny, 1485: Rozmowa miłosiernego Boga z duszą grzeszną):

"- Jezus: Nie lękaj się, duszo grzeszna, swego Zbawiciela, pierwszy zbliżam się do ciebie, bo wiem, że sama z siebie nie jesteś zdolna wznieść się do Mnie. Nie uciekaj dziecię od Ojca swego, chciej wejść w rozmowę sam na sam ze swym Bogiem miłosierdzia, który sam chce ci powiedzieć słowa przebaczenia i obsypać cię swymi łaskami. O, jak droga Mi jest dusza twoja. Zapisałem cię na rękach swoich i wyryłaś się głęboką raną w sercu Moim.

- Dusza: Panie, słyszę głos Twój, który mnie wzywa, abym wróciła ze złej drogi, ale nie mam ani odwagi, ani siły.

- Jezus: Jam jest siłą twoją, Ja ci dam moc do walki.

- Dusza: Panie, poznaję świętość Twoją i lękam się Ciebie.

- Jezus: Czemuż się lękasz, dziecię Moje, Boga miłosierdzia? Świętość Moja nie przeszkadza Mi, abym ci był miłosierny. Patrz, duszo, dla ciebie założyłem tron miłosierdzia na ziemi, a tym tronem jest tabernakulum, i z tego tronu miłosierdzia pragnę zstępować do serca twego. Patrz, nie otoczyłem się ani świtą, ani strażą, masz przystęp do Mnie w każdej chwili, o każdej dnia porze chcę z tobą mówić i pragnę ci udzielać łask.

- Dusza: Panie, lękam się, czy mi przebaczysz tak wielką liczbę grzechów, trwogą mnie napełnia moja nędza.

- Jezus: Większe jest miłosierdzie Moje aniżeli nędze twoje i świata całego. Kto zmierzył dobroć Moją? Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem przybić się do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią najświętsze serce swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia; przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności. Uniżonego serca nigdy nie odrzucę, nędza twoja utonęła w przepaści miłosierdzia Mojego. Czemuż byś miała przeprowadzać ze Mną [spór] o nędzę twoją. Zrób Mi przyjemność, że Mi oddasz wszystkie swe biedy i całą nędzę, a Ja cię napełnię skarbami łask.

- Dusza: Zwyciężyłeś, o Panie, kamienne serce moje dobrocią swoją; oto z ufnością i pokorą zbliżam się do trybunału miłosierdzia Twego, rozgrzesz mnie sam ręką zastępcy swego. O Panie, czuję, jak spłynęła łaska i pokój w moją biedną duszę. Czuję, że mnie na wskroś ogarnęło miłosierdzie Twoje, Panie. Więcej mi przebaczyłeś, aniżeli się ośmielałam spodziewać albo pomyśleć byłam zdolna. Dobroć Twoja przewyższyła wszystkie moje pragnienia. A teraz zapraszam Cię do serca swego, przejęta wdzięcznością za tyle łask. Błądziłam jak dziecię marnotrawne po manowcach, a Tyś mi nie przestawał być Ojcem. Pomnażaj we mnie miłosierdzie Twoje, bo widzisz, jak słabą jestem.

- Jezus: Dziecię, nie mów już o nędzy swojej, bo Ja już o niej nie pamiętam. Posłuchaj, dziecię Moje, co ci pragnę powiedzieć: przytul się do ran Moich i czerp ze źródła żywota wszystko, czegokolwiek serce twoje zapragnąć może. Pij pełnymi ustami ze źródła żywota, a nie ustaniesz w podróży. Patrz w blaski miłosierdzia Mojego, a nie lękaj się nieprzyjaciół swego zbawienia. Wysławiaj Moje miłosierdzie."

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Emeryta

ein moment, czy to jest jeszcze kontemplacja, czy już kazania? Sorry, ale ja kontemplację kojarzę nie z taką rozwlekłością tylko z konkretem, rozważaniem  np. tego: 

W dniu 3.01.2020 o 10:54, jarek_999 napisał:

Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?"

Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć"».

i myślę, że to w zupełności wystarczy. 

Kontemplacja nad słowami mistrza to nie jest przytaczanie całych fragmentów ewangelii czy innych cytatów z pisma, wynurzeń świętych itp.  tym bardziej, że nawał tekstu nie sprzyja rozmyślaniom. 

  • W punkt 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

@Emeryta ten wątek to ma na mój gust formę bloga ;)

 

Edited by Ava55
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Emeryta

bloga kaznodziei? ;) może być, bo to z kontemplacją mało ma wspólnego i nikt się tu nie wpisuje. Uważam, że nie jest rzeczą złą zwrócenie uwagi na sens nauczania Jezusa, ale autor chyba nie zdaje sobie sprawy, że taką formą jaką tu prezentuje wiele nie zdziała a wręcz odstręcza.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

czasem potrzeba dzielenia sie jest silniejsza od zdroworozsadkowego podejścia (np. do formy)... :niewiem:

Edited by Ava55
  • W punkt 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Macie rację, mnie też nuży forma, ale idea fajna jest i myślę, że można by było zrobić z tego coś bardziej do życia. Nie jestem wierząca, ale mistrz Jezus wiele mądrych rzeczy powiedział i dobrze jest o tym mówić. Tylko właśnie ta forma nie jest zachęcająca do kontemplacji :( 

  • Like 3
  • W punkt 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Arbogast
W dniu 7.02.2020 o 09:13, jarek_999 napisał:

07.02.2020r. - 1 piątek lutego... pytałem Pana Jezusa, jakie dzisiaj słowo chce skierować do Ciebie.

On poprosił, abym zaniósł Ci następujące Słowo skierowane do s. Faustyny Kowalskiej

Ja mam takie pytanie, jako że udało Ci się nawiązać kontakt z Jezusem - czy mógłbyś zapytać Jezusa co sądzi o pomyśle intronizacji go na Króla Polski? 

Matka Jezusa Maryja została przez Króla Polskiego Jana Kazimierza intronizowana na Królową Polski. I był to nie tylko akt symboliczny ale także państwowy. Elekcje Maryji Panny na KrólowąPolski potwierdziły wszystkie stany Rzeczypospolitej a podkanclerzy koronny złożył w Grodnie akt elekcyjny co wg ówczesnego prawa miało takie znaczenie jak dzisiaj ogloszenie w dzienniku ustaw.

W kosciele został ogłoszony dogmat o wniebowstąpieniu naszej krolowej. Czyli ona zywa poszla do nieba. W takim razie Polska dalej jest monarchia a prezydenci to są regenci. 

Wypadałoby zapytac też naszej krolowej co o tym pomysle sądzi. 

Edited by Arbogast
  • Like 2
  • W punkt 1
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarek_999

Kochani, dzięki za podzielenie się opiniami o temacie, dzięki, że wchodzicie i czytacie mimo kiepskiej formy... Cóż... Być może to co piszę jest "odstręczające" lub "nużące", jednak będę to kontynuował, jeśli mój Pan dalej sobie będzie tego życzył. Z przyjemnością jednak rozważymy Wasze pomysły na zmianę formy. Proszę o konkretne propozycje, może wówczas rozwiniemy ten temat o następny, nawiązujący do niniejszego, a ubrany w inną formę - naprawdę będzie super, jak wymyślicie coś ciekawszego - na serio piszcie tu lub do mnie na priv :) Przy czym rzucenie np. 1 zdania Pisma świętego, wyrwanego z kontekstu, w99% przypadkach nie jest żadnym rozwiązaniem.

 

Chciałbym również wyjaśnić Wam, którzy jesteście zniechęceni obecną formą, prawdopodobną przyczynę takiego stanu rzeczy. Po pierwsze: nikt z Was nie wszedł jeszcze naprawdę i na poważnie w tę medytację-kontemplację i nie poświęcił choćby tych 15 minut na świadome otworzenie serca przed Jezusem Chrystusem, na wołanie Go, aby przybył, działał, dał odczuć swoją obecność i rozwinął przed Wami te słowa jak się otwiera zamkniętą księgę. Do tej pory czytacie te wpisy właśnie tak jak powiedzieliście sami: "jak bloga", a ja jeszcze dodam: jak tablicę na facebook'u lub krótkie artykuły informacyjne z neta, tzn. pobieżnie i powierzchownie, bez wewnętrznego zaangażowania, bez pragnienia spotkania, bez wejścia całym sobą w to słowo i bez żadnej praktyki duchowej. Nie oczekujcie więc cudów, jeśli nie współpracujecie z Łaską.

Wydaje się Wam, że słów np. z lutego (z Dzienniczka św. Faustyny) jest zbyt wiele? Pewnie, że Jezus mógłby kazać mi napisać jedno zdanie: "Powiedz, córko moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym" (Dz 1074), ale czy rzeczywiście zrozumielibyście co to znaczy w Jego rozumieniu siebie samego? Przytoczony wcześniej Dz 1485 (i dalsze) trochę to wyjaśniają, a jednocześnie ukierunkowują osobę podejmującą medytację nad tym słowem we właściwym kierunku.

Czasem dane jest więcej słowa, czasem mniej... jak dla mnie, kiedy ktoś naprawdę chce poznać Mistrza i wejść pod Jego kierownictwo, to spija każde słowo z Jego ust, jak pszczoła pyłek z kwiatu, a zawsze mu mało.

 

Po drugie to, co piszę nie jest moim pomysłem. Skąd więc to biorę? Codziennie rano o godz. 7.00 jestem na Mszy świętej, składam siebie w ofierze razem ze Zbawicielem, modlę się za Was wszystkich, jednoczę się z Jezusem przez Jego Ciało i Krew w Komunii świętej, a On wypełnia mnie Sobą, Swoim Duchem Świętym. Staram się trwać przez cały dzień, również w pracy (prowadzę swoją firmę), w Jego Obecności, w Duchu, którego mi daje. Każdego miesiąca w pierwszy piątek Pan przypomina mi o swojej obietnicy, dając odczuć swoje żarliwe pragnienie dotarcia do Was. Pytam Go wtedy, co chciałby Wam powiedzieć. Pojawia się wówczas lub za chwilę myśl, czy raczej światło z informacją, olśnienie szybkie jak błyskawica typu 'eureka', a jeżeli tego typu natchnienie samo nie przychodzi otwieram Pismo święte i Pan wtedy wskazuje mi wybrany fragment, kiedy na niego natrafię. Ostatnio podczas modlitwy Pan Jezus pokazał mi jednak coś nowego: Dzienniczek s. Faustyny i te właśnie słowa - no to je tu przyniosłem. Forum jest pełne słów mniej lub bardziej pożytecznych, czy nie znajdzie się miejsce i na te?

 

Arbogast - ten temat jest po to, aby każdy sam zaczął pytać Jezusa, rozmyślać o Nim, o Jego słowach i w końcu wejść z Nim w tak głęboką relację, aby rozmawiać z Nim. Nie mam zamiaru być kimś w rodzaju "medium", sam zapytaj Jezusa lub Maryję i bądź w tym wytrwały aż otrzymasz odpowiedź na ważne dla Ciebie pytanie (ale jeśli pytasz ze zwykłej ciekawości lub z przekory, to raczej nie dostaniesz. PS: dogmat jest o wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem, a nie o wniebowstąpieniu, którego dokonał własną mocą Jezus). Ja jestem tu tylko drogowskazem do drogi prawdy, drogi na końcu której jest życie wieczne.

 

Reasumując, czekam na Wasze pomysły zmiany formy w temacie i zachęcam do głębszego przeżycia tego, co do tej pory zostało tu dane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Jarku, powiem Ci jedno: a kim Ty jesteś, by oceniać poziom na którym są użytkownicy forum i w jaki sposób realizują swoje spotkania z Bogiem? To, że Ty w ten a nie inny sposób dostępujesz" łaski", to nie znaczy, że inni ludzie muszą w ten sam sposób jej dostępować. Bardzo nie podoba mi się Twój sposób oceny bliźnich i to jeszcze w sprawie, o której nie masz prawa się wypowiadać w sposób tak autorytarny. Ciesz się tym czego Ty doznałeś, jeśli chcesz - opowiadaj o tym, lecz nie waż się oceniać innych przez swój własny pryzmat i nie drogowskazuj innym, bo i Jezus nie jest jedyną drogą dla wszystkich i o tym proszę pamiętaj. Jak też o tym, że jeśli ktoś w ogóle chce kontemplować te słowa, to łatwiej będzie coś zacząć od małych kroków, dokładnie tak, jak przebiega rozwój człowieka.

  • Like 1
  • Medal 1
  • Thanks! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Emeryta

Żeby nie rozwlekać i nie wdawać się w zbędne dywagacje - pytasz Jarku jak by to zorganizować, to odpowiadam, iż ja widzę to w formie jak wyżej napisałam. Nie jest bowiem prawdą, że krótka myśl (nawet s. Faustyny) jest bez sensu. A na pewno nie dla osób, do których tak pragniesz dotrzeć:

11 godzin temu, jarek_999 napisał:

Arbogast - ten temat jest po to, aby każdy sam zaczął pytać Jezusa, rozmyślać o Nim, o Jego słowach i w końcu wejść z Nim w tak głęboką relację, aby rozmawiać z Nim

lecz nie zachęcisz ludzi do tego, by zaczęli sami pytać Jezusa waląc im na dzień dobry sążniste cytaty. Bo zaprawdę często jedno słowo, mały cytat wystarczy, by rozbudzić ciekawość lub kazać się zatrzymać choć na chwilę w pędzie i zastanowić nad słowami tego czy innego guru.

 

I mnie również nie podoba się taka ocena:

11 godzin temu, jarek_999 napisał:

Po pierwsze: nikt z Was nie wszedł jeszcze naprawdę i na poważnie w tę medytację-kontemplację i nie poświęcił choćby tych 15 minut na świadome otworzenie serca przed Jezusem Chrystusem, na wołanie Go, aby przybył, działał, dał odczuć swoją obecność i rozwinął przed Wami te słowa jak się otwiera zamkniętą księgę. Do tej pory czytacie te wpisy właśnie tak jak powiedzieliście sami: "jak bloga", a ja jeszcze dodam: jak tablicę na facebook'u lub krótkie artykuły informacyjne z neta, tzn. pobieżnie i powierzchownie, bez wewnętrznego zaangażowania, bez pragnienia spotkania, bez wejścia całym sobą w to słowo i bez żadnej praktyki duchowej. Nie oczekujcie więc cudów, jeśli nie współpracujecie z Łaską.

Wydaje się Wam, że słów np. z lutego (z Dzienniczka św. Faustyny) jest zbyt wiele? Pewnie, że Jezus mógłby kazać mi napisać jedno zdanie: "Powiedz, córko moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym" (Dz 1074), ale czy rzeczywiście zrozumielibyście co to znaczy w Jego rozumieniu siebie samego? Przytoczony wcześniej Dz 1485 (i dalsze) trochę to wyjaśniają, a jednocześnie ukierunkowują osobę podejmującą medytację nad tym słowem we właściwym kierunku.

Czasem dane jest więcej słowa, czasem mniej... jak dla mnie, kiedy ktoś naprawdę chce poznać Mistrza i wejść pod Jego kierownictwo, to spija każde słowo z Jego ust, jak pszczoła pyłek z kwiatu, a zawsze mu mało.

choćby dlatego, iż nie Tobie jest dane sądzić, co naprawdę dzieje się w duszy człowieka, jak on obcuje z ze swoją świętością (celowo nie mówię tu o Jezusie), w jaki sposób może on dostąpić owej "Łaski".

Nie chcę też byś był moim drogowskazem - bez urazy - ale to że jest to Twoja prawda, nie oznacza, że jest to prawda jedyna. Wiele jest dróg do Boga, ta jest tylko jedną z wielu.

  • Like 2
  • Medal 1
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Arbogast
18 godzin temu, jarek_999 napisał:

Arbogast - ten temat jest po to, aby każdy sam zaczął pytać Jezusa, rozmyślać o Nim, o Jego słowach i w końcu wejść z Nim w tak głęboką relację, aby rozmawiać z Nim. Nie mam zamiaru być kimś w rodzaju "medium", sam zapytaj Jezusa lub Maryję i bądź w tym wytrwały aż otrzymasz odpowiedź na ważne dla Ciebie pytanie (ale jeśli pytasz ze zwykłej ciekawości lub z przekory, to raczej nie dostaniesz. PS: dogmat jest o wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem, a nie o wniebowstąpieniu, którego dokonał własną mocą Jezus). Ja jestem tu tylko drogowskazem do drogi prawdy, drogi na końcu której jest życie wieczne.

Dogmat ten mówi, że Maryja poszła z ciałem i duszą do nieba, czyli nie nastąpiło rozdzielenie duszy od ciała, a to jest przecież śmierć. Zatem żywa poszła do nieba i dalej jest żywa. Stąd Polska dalej jest monarchią tak jak napisałem.

Trochę ubolewam nad tym, że mego najlepszego przyjaciela nie mogę zapytać o coś ze zwykłej ciekawości, tzn mogę, ale nie powinienem się spodziewać odpowiedzi... trochę dziwna ta przyjaźń.

  • Like 1
  • Cool 1
  • Medal 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Amarena

@Arbogast To że poszła z ciałem do nieba to jeszcze nic...

Maryja urodziła dziecko będąc dziewicą! ;)

To dopiero coś! 

 

Dlaczego Bóg odmówił jej przyjemności poczęcia dziecka, a rodzić musiała już w bólach??? Ktoś mi to wytłumaczy? :prosi::foch:

 

Jestem osobą wierzacą, ale to kościół wymyśla takie rzeczy aby kobiety czuły się winne i służyły mężczyzną. Ja wierzę w inny sposób. Nie zgadzam się z tym co narzuca nam kościół.

A poza tym modlić się można własnymi słowami, po co te wszystkie litanie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widja

Ja uważam, że temat jest fajny, ale rozwlekłość koliduje z możliwościami "kontemplacji", jak dla mnie lepszy jest krótszy temat do rozważań, i myślę, że jeśli chce się zachęcić kogoś do rozmyślań o jezusowych przesłaniach, to na pewno nie przez wielość tych cytatów. Lepiej posiedzieć nad mniejszym a porządnie niż nad większym a byle jak. Tym bardziej, że społeczność tego forum w dużej mierze ma niechętny stosunek do dogmatów, kościoła i księży, którzy przecież kojarzą się z właśnie Pismem. I nic nie da tłumaczenie że to nie jest to samo - ludzie są ludźmi, mało kto zainteresowany jest samą istotą Słowa, więc aby było to do przyjęcia i nie nużyło i nie odstręczało trzeba, moim zdaniem, zacząć od małych kroków. Od rzemyczka do koniczka - tu w dobrym znaczeniu :)

  • W punkt 2
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piko
9 godzin temu, Amarena napisał:

Dlaczego Bóg odmówił jej przyjemności poczęcia dziecka, a rodzić musiała już w bólach??? Ktoś mi to wytłumaczy? :prosi:

Dzieworództwo występuje u niektórych zwierząt, gdzie dominują samice . U ludzi dotychczas nie stwierdzono. Może gdy na Ziemi lub na odkrytej innej planecie w przyszłości, będą dominować kobiety, pojawi się jakiś przypadek...:prosi:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Słuchajcie, jeśli chcecie dyskutować o dogmatach  i zjawiskach przyrodniczych, to załóżcie osobny temat. Zaczął się z tego robić offtop.

Tutaj jest rzecz o kontemplacji + odpowiadamy na pytanie autora tematu, jak przeorganizować, jak usprawnić ten temat, by owa kontemplacja była strawna dla przeciętnego "ezoterycznego" odbiorcy. 

I tak po ustaleniu co i jak, będę musiała część offtopową przenieść do kącika offów lub Jarek założy nowy temat, lecz nie oznacza to, że teraz można mu tu chwaścić.

 

Jak już powiedziałam, mnie nuży i zniechęca taka ilość cytatów, a także po prostu denerwuje, tym bardziej, iż w moim odczuciu to już nie jest kontemplacja tylko kaznodziejstwo, czego nie cierpię, a jeśli będę chciała zapoznać się z jakimś obszerniejszym fragmentem Pisma, to sama sięgnę po odpowiednią lekturę.

  • W punkt 3
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ejbert

Ja trzymam się z daleka od tej instytucji, nie jestem też wierzący, ale uważam, że temat sam w sobie - jeśli idzie o rozważania, jest wart uwagi. Ale w całości popieram zdanie Widji i innych - powinno to być krótkie, tak żeby się nie zawiesić i nie usnąć bądź nie znudzić w trakcie rozważań, szczególnie że w wypowiedzi ludzi wynika, iż społeczność nasza w większości nie jest ani wierna kościołowi ani pokorna i ma własne zdanie na temat sposobu nauczania i przekazu słów Jezusa. 

Może ten temat będzie zachętą do zagłębienia się w istotę jego nauczania, bez zbędnych cudzych interpretacji, czego bym sobie naprawdę życzył, gdyż czym innym jest nauka Jezusa a czym innym pośrednicy, którzy, jak wiadomo nie tylko lubią koloryzować, ale też za ich pomocą manipulują pospólstwem. Właśnie dlatego ja dawno temu opuściłem tą instytucję i zająłem się poszukiwaniem Boga we własnym zakresie, omijając tych pośredników jak zapowietrzonych. Celebra mi nie potrzebna, ale do Słowa mogę wrócić w każdym czasie. Byle nie zatrącało to kolejnym kaznodziejstwem, 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Amarena

Przypomniało mi się powiedzenie: 

"Jak trwoga to do Boga" 

@jarek_999

Jeśli ktoś będzie szukał Jezusa to go znajdzie. W taki czy inny sposób.

Można poprostu walnąć się na łóżko i sobie porozmawiać z Jezusem, Bogiem, Maryją, itd. do tego nie potrzeba instrukcji, czy tam obrazków. Można to robić wszędzie i o każdej porze, jeśli ktoś tego potrzebuje. Jeśli chciałeś kogoś do tego zachęcić to zmień metodę. Takie jest moje zdanie :).

 

Tematy religi jak i polityki to ogólnie dość "wrażliwy" temat...:z_jezorem:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...