Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Arta

Witam wszystkich,

Chciałabym się podzielić z Wami pewnym zdarzeniem, które mnie spotkało 2 tyg temu. Otóż.. jestem wolontariuszką a dokładnie opiekuję się pokaźnym stadkiem bezdomnych kotów. Co wieczór, ok godz 22.30 wychodzę z domu z zapasem jedzenia żeby nakarmić moje pociechy. Późna pora wynika z faktu, że ludzie którzy mieszkają w kamienicy przy której karmię koty często rozstawiali na nie trutki, niszczyli miski i bywali agresywni. Zawsze idąc do kotów, muszę przejść przez park. Gdy wracałam do domu z parku policja pakowała do torby osobę, która się tam powiesiła. Lekarze z karetki nie mieli czego ratować bo było za późno. Tego wieczoru miałam pójść do kotów o stałej porze a poszłam później. Gdybym nie miała poślizgu czasowego to prawdopodobnie bym nasza na moment, gdy ten człowiek się wiesza.

Gdy wróciłam do domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy.. Najpierw słyszałam mocne uderzenie w poręcz balkonu, które zbagatelizowałam. Po paru minutach było kolejne. Pomyślałam, że to włamywacz. Wzięłam drewniany trzon od łopaty, który tego dnia kupiłam i poszłam na balkon. Nikogo nie było. Chciałam pójść spać, a moja kocica podeszła do drzwi wyjściowych, po czym szybko odeszła, cała się napięła i zaczęła nerwowo merdać ogonem. Odsunęła się do wejścia do mojego pokoju i tak siedziała poddenerwowana patrząc na drzwi prowadzące na półpiętro. Nie chciała przestać się gapić. Nawet jak ją szturchnęłam to się nie uspokoiła. Pogoniłam ją do pokoju to usiadła na środku i znowu się gapiła w drzwi. Robiła tak przez ok godzinę. Mnie przeszył lęk i spędziłam noc przy zapalonym świetle siedząc na łóżku.

Następnego wieczoru gdy wróciłam od kotów o wiele wcześniej, postanowiłam włączyć komputer bo mam sporo zaległej roboty. Miałam otwarty dokument tekstowy, przeglądarkę i podstronę, którą edytowałam. Nagle w każdym możliwym miejscu, gdzie można było wpisać ciąg znaków - same wpisywały się literki V. Jakby ktoś palcem na klawiaturze wcisnął V. Nie udało mi się to zablokować więc z listwy wyłączyłam komputer i poszłam spać.. przy zapalonym świetle.

Okazało się, że wisielcem był facet, który mieszkał niedaleko mnie i swego czasu znęcał się nad swoimi/jego konkubiny psami. Moja mama interweniowała w sprawie tych psów ale on się ich pozbył albo mu je odebrano. Ja żywiłam bardzo negatywne odczucia odnośnie tego faceta. I mam wrażenie, że to on za mną przyszedł do domu i gdybym wyszła wcześniej wtedy to może bym jakoś go odratowała gdy się wieszał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×