Skocz do zawartości
Makrela

Czy wiecie że... czyli w telegraficznym skrócie

Rekomendowane odpowiedzi

Makrela

"Czy wiecie że... czyli w telegraficznym skrócie" to wątek służący zamieszczaniu krótkich informacji i ciekawostek, niekoniecznie o tematyce ściśle ezoterycznej, ale i niezbyt od niej odbiegającej.

Przykładowo: można tu zamieścić informację, że w Indiach homeopatia stosowana jest rutynowo nawet w chorobach zagrażających życiu, ale już "duży" wpis czy artykuł na ten temat musi znaleźć się w odpowiednim dziale.

 

To ja dla przykładu zacznę - czy wiecie że:

 

Każdego roku, 23 września w Katedrze Najświętszej Marii Panny w Strasburgu dochodzi do pojawienia się "zielonego promienia", a podczas wiosennej równonocy 21 marca pojawia się biały promień.

Co roku, o tej samej godzinie i w tym samym miejscu promienie słońca przechodzą przez zielony witraż, oświetlając postacie na ambonie, punktem kulminacyjnym jest, gdy zielony promień dotyka krzyża. Niektórzy uważają, że to przypadkowe zjawisko, ale oryginalny projekt ambony (szkic z 1484r) pokazuje, że jego konstrukcja zawiera już "zaplanowaną" wiązkę światła. Niczym wskaźnik promień ten podkreśla pewne figury, jakby wskazując na ich znaczenie i ustanawia połączenia. Promienie mają zwrócić uwagę na to, że człowiek może rozpoznać siebie i znaleźć drogę do światła (do Boga).

 

  • Lubię to! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gogita

czy wiecie że... ruch Zero Waste proponuje pranie kupy?

 

Bezśmieciowe życie, ekologia, ochrona świata przyrody... czy to ma sens w takim nieco - moim zdaniem - przegiętym wydaniu?

Staram się być ekologiczna, od dawna ograniczam liczbę śmieci o tyle o ile mogę, np. jeśli mogę wybrać czy kupić produkt w plastiku czy w szkle to wybieram szkło, nie kupuję reklamówek itp.

No ale pranie kupy jak dla mnie jest nie do przyjęcia, i nawet nie chodzi o przyzwyczajenie czy obyczaj - po prostu uważam to za obrzydliwe i tym samym jest to dla mnie nie do przeskoczenia.

Jak napisano w artykule - w Malezji uważa się za ohydne podcieranie tyłka papierem - oni tam tą część ciała po prostu "po użyciu" myją, co uważam za normalne. W Japonii natomiast są w powszechnym użyciu sanitariaty z wbudowaną funkcją podmywania, na Zachodzie używane są bidety, ale ściereczka wielokrotnego użytku to wymiękam - nie dla mnie.

 

Ciekawa jestem kosmogramu prekursorki pomysłu, a jest nią Bea Johnson. Jeśli ktoś ma jej datę urodzenia to proszę o podzielenie się tą informacją :kwiatek:

Śmieci kojarzą mi się z Panną i Skorpionem i ciekawi mnie, czy ma te znaki zaznaczone.

 

więcej o pomyśle jest tu:

Papier toaletowy czy pranie kupy

 

a tu pomysłodawczyni i jej idea:

Bea Johnson - życie bez śmieci

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kremilek

czy wiecie że... Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti złoży odwołanie do TPC w Strasburgu?

 

W lipcu tego roku NSA oddalił skargę kasacyjną na decyzję Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o umorzeniu postępowania o wpis do rejestru kościołów i związków wyznaniowych PKLPS czyli Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Pastafarianie (czyli wyznawcy tego kościoła) chcą zaskarżyć orzeczenie NSA do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

 

Biegli religioznawcy twierdzą, że nie można jednoznacznie orzec, czy ruch ten można określić jako system wierzeń, jaki stanowi religia.

Ministerstwo odmówiło wpisania wyznania pastafarian na listę związków wyznaniowych, ponieważ wyznanie to "zdradza cechy parodii doktryn już istniejących, a zwłaszcza chrześcijaństwa".

 

Natomiast pastafarianie mówią, że "ideą wiary w Latającego Potwora Spaghetti jest szerzenie tolerancji i zdrowego rozsądku wśród ludzi. Nie jesteśmy antyreligijni, choć dla niektórych ludzi może to tak wyglądać.

My po prostu jesteśmy przeciwko tym wszystkim szaleństwom, które w imię religii się wyprawia."

 

Kościół Latającego Potwora Spaghetti powstał w 2005 roku. Amerykański student Bobby Henderson zaniepokoił się pomysłem wprowadzenia do szkół kreacjonizmu i zażądał od władz oświatowych stanu Kansas nauczania także o Latającym Potworze, w którego wierzy. Wkrótce znalazł naśladowców na całym świecie.

 

Religia KLPS jest oficjalnie uznana w Holandii, USA i Nowej Zelandii.

 

więcej o tym.. kościele: PKLPS

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ismer

czy wiecie że... wynalazek Polki, Róży Rutkowskiej może być początkiem totalnej zmiany technologicznej na rynku opakowań?

Czy to będzie koniec z plastikiem i degradacją środowiska?

 

Scoby to organiczne opakowanie, które uprawia się jak cebulę. Jest stworzone z grzybka kombuchy, rośnie przez dwa tygodnie, a opakowana w nie żywność zachowuje świeżość przez pół roku. A gdy przestanie być potrzebna, można ją wyrzucić na kompost albo po prostu zjeść wraz z zawartością.

 

Więcej: O Polce mówi cały świat. Stworzyła opakowanie, które można zjeść.

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ejbert

czy wiecie że... możliwe jest przyswojenie tradycji halloween przez... katolików?

 

Z roku na rok Halloween cieszy się w Polsce rosnącą popularnością, a coraz więcej dzieci i nastolatków chce 31 października przebierać się w straszne kostiumy i uczestniczyć w różnych halloweenowych imprezach. Jednak wielu dorosłych - rodziców, nauczycieli czy duchownych - uważa, że Halloween ma zły wpływ na dzieci, a ten zwyczaj nie powinien być obchodzony w Polsce. Dlatego już od paru lat część szkół wprowadza swoje własne, "polskie Halloween", czyli Bal Wszystkich Świętych.

 

Bal Wszystkich Świętych to alternatywa dla przebierania się za wampiry, potwory, duchy i inne strachy.

Zamiast tego dzieci mają celebrować pamięć o katolickich świętych i zakładać kostiumy nawiązujące do ich postaci.

 

Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Kuźnicy wraz z parafią pw. Opatrzności Bożej w Kuźnicy po raz drugi zorganizował bal Wszystkich Świętych.

W zabawie wzięło udział około 60 dzieci, a także rodzicie i dziadkowie. Bal rozpoczął się modlitwą różańcową w miejscowym kościele.

Potem dzieci w przebraniach świętych i aniołów wraz z rodzicami i księżmi w kolorowym korowodzie Wszystkich Świętych przemaszerowali do Domu Kultury w w Kuźnicy, gdzie kontynuowano zabawę.

 

fotorelacja:

Bal Wszystkich Świętych

 

i nasze rodzime, słowiańskie święto:

Dziady: święto przodków - słowiańskie halloween

  • Lubię to! 2
  • Dobre! 1
  • O.K 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ejbert

czy wiecie że... nie tylko my mamy problem z pogodzeniem się z odejściem naszych bliskich. Zwierzęta również mają wysoko rozwinięte emocje - miejmy tego świadomość i pamiętajmy o tym.

 

Wspominanie zmarłych to zwyczaj, który jest obecny nie tylko w naszej kulturze. W świecie zwierząt także obserwuje się zjawisko żałoby. Jesteście ciekawi, jak zwierzęta przeżywają śmierć swoich bliskich? Odwiedzanie grobów to tylko jeden ze sposobów.

Dla zwierząt odejście bliskich jest jeszcze większą traumą niż dla nas, bo pozbawione jest kontekstu racjonalności. To cierpienie najgorsze z możliwych - instynktowne, pierwotne. Każdy gatunek radzi sobie ze śmiercią inaczej, jednak u zdecydowanej większości żałoba przybiera postać rytuału.

 

Najbardziej widowiskowy obrządek obserwuje się u kruków. Ptaki te odbywają nad ciałem spektakularny rodzaj tańca, wydając jednocześnie charakterystyczny odgłos. W ten sposób informują pozostałych o tym, że jeden z osobników jest martwy.

 

Słonie również są niezwykle emocjonalne. Zbliżającą się śmierć jednego z członków wyczuwają na długo przed ostatecznością. Miejmy nadzieję, że dzięki tej intuicji, ich cierpienie jest choć trochę łagodniejsze, bo tragiczna chwila - przynajmniej - nie jest zaskoczeniem. Gdy śmierć jest już blisko, całe stado otacza umierającego i towarzyszy konającemu do samego końca.

 

Podobnie jest u żyraf. Szczególnie bolesne jest dla nich odchodzenie młodych. Padłego malca opłakuje nie tylko jego matka - w czuwaniu, jako gest solidarności, uczestniczą wszystkie samice.

 

Przeżywanie śmierci dzieci jest wyjątkowo trudne także dla małp. Zdarza się, że zarówno goryle jak i szympansie matki noszą przy sobie ciała swych utraconych pociech nawet przez… kilka miesięcy. Zresztą u tego drugiego gatunku obserwuje się równie wzruszające zachowania także w przypadku, gdy odchodzi matka. Szympansie dzieci z rozpaczy po jej stracie potrafią się wręcz zagłodzić.

 

Depresja po śmierci bliskich występuje też u ptaków, np. szarych gęsi. Trwała rozłąka jest dla nich tak traumatycznym przeżyciem, że nie są później w stanie łączyć się w pary. Niektóre osobniki znoszą samotność tak źle, że po miesiącu same umierają.

 

Zwierzęta również odwiedzają groby swoich bliskich.

Takie zachowanie zaobserwowano u wilków. Wilki nawet przez wiele tygodni pielgrzymują do miejsca, w którym odszedł członek ich watahy. Co ciekawe, odwiedzają je także w sytuacji, gdy ciała już nie ma (np. trafił na nie inny drapieżnik).

 

źródło: Żałoba zwierząt

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eufemia

czy wiecie że...

wszyscy jesteśmy Pinokiami? :lol:

 

Uczeni z Uniwersytetu w Granadzie twierdzą, że pomiar temperatury twarzy jest doskonałym "wykrywaczem kłamstw". Kiedy kłamiemy, temperatura nosa spada o 1,2 stopnia Celsjusza, zaś temperatura czoła podnosi się o 1,5 stopnia Celsjusza. Im większa różnica między tymi dwoma obszarami, tym większa pewność, że ktoś kłamie. Zjawisko to zaobserwowano u 80 proc. badanych.

Naukowcy pokazali, że temperatura twojego nosa obniża się, kiedy kłamiesz, to powoduje, że kurczy się, choć zmiana ta jest niedostrzegalna dla ludzkiego oka. Zespół zaprojektował test wykrywacza kłamstw, który śledzi temperaturę twojej twarzy.

Test jest "najbardziej niezawodnym wykrywaczem kłamstw na świecie" - jest o 10 % dokładniejszy niż słynny test na wariografie, twierdzą naukowcy.

Kłamanie jest dość skomplikowanym procesem, z którym ciało i mózg muszą sobie poradzić.

"Trzeba myśleć, żeby kłamać, co podnosi temperaturę na czole" - powiedział dr Emilio Gómez Milán, główny autor badań. Jednocześnie odczuwamy niepokój, który obniża temperaturę nosa".

Zjawisko to powoduje, że nos nieco się kurczy - choć różnica jest niezauważalna dla ludzkiego oka.

Najpierw twój mózg wytwarza prawdę, którą następnie musi stłumić, zanim wymyśli kłamstwo i wykonanie tego kłamstwa.

Często powoduje to dłuższą pauzę niż zwykle przed udzieleniem odpowiedzi, a także słowną metodę przeciągnięcia, taką jak "Dlaczego o to pytasz?" zamiast bezpośredniej i otwartej odpowiedzi.

 

Naukowcy poprosili 60 studentów o wykonanie szeregu zadań podczas ich skanowania za pomocą technologii termowizyjnej.

Podczas jednego z zadań uczestnicy wykonali około 3 do 4 minut rozmowy telefonicznej z partnerem, rodzicem lub bliskim przyjacielem, w którym stwierdzono istotne kłamstwo.

Osoby badane same kłamały, na przykład, że widziały celebrytę lub wypadek samochodowy.

Grupa kontrolna, również monitorowana przez kamerę termowizyjną, wykonała podobną rozmowę, informując odbiorcę o tym, co oglądali na komputerze - niepokojące filmy, które pokazywały okaleczone ciała i wypadki samochodowe.

"W obu przypadkach okoliczności sprawiały, że czuli się zaniepokojeni" - powiedział dr Gómez Milán.

Ale grupa eksperymentalna doświadczyła tak zwanego "efektu Pinokia" w nosie i efektu "wysiłku umysłowego" na czole, co pozwoliło nam monitorować kłamstwo.

Powiedział, że zmiana temperatury została podniesiona w 80 procentach kłamców - wskaźnik dokładności lepszy niż jakikolwiek nowoczesny wykrywacz kłamstw.

"Dzięki tej metodzie udało nam się zwiększyć dokładność i zmniejszyć występowanie fałszywych trafień, co jest częste w przypadku innych metod".

Dr Gómez Milán powiedział, że policyjni ankieterzy mogliby pewnego dnia połączyć obecne metody z obrazami z kamery termowizyjnej, aby pomóc złapać łżących przestępców.

"Idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie obu metod, wywiadu strategicznego i termografii, przenosząc nasz system na, na przykład, posterunki policji, lotniska lub obozy dla uchodźców" - powiedział.

"W ten sposób można byłoby wykryć, czy przestępca kłamie, czy też poznać prawdziwe intencje osób próbujących przekroczyć granicę między dwoma krajami".

 

Efekt Pinokia (strona obcojęzyczna)

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mrófka

Czy wiecie że eksperyment myślowy w etyce wykazał, iż większość ludzi wybiera "mniejsze zło"?

 

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Zgubiony wagon towarowy pędzi na pięciu ludzi, którzy nie mają jak uciec. Bohater historii może jednak zmienić bieg wydarzeń i wagonu, kierując go na tor, gdzie znajduje się tylko jedna osoba.

Okazuje się, że mając taki wybór, ok. 90% badanych poświęci jednostkę dla grupy.

 

Psycholodzy z Uniwersytetu Stanowego Michigan (MSU), którzy pracowali pod przewodnictwem Carlosa Davida Navarrete, przedstawili ochotnikom taki właśnie dylemat moralny. Oglądane przez okulary do rzeczywistości wirtualnej, wszystko wyglądało bardzo realistycznie. Poruszając dżojstikiem, można było skierować pociąg na drugi tor, po którym poruszał się jeden, a nie pięciu autostopowiczów. Bardzo szybko okazało się, że większość badanych decyduje się na pogwałcenie normy moralnej, jeśli oznacza to mniejsze zło.

Dylemat wagonika (nazywany też dylematem zwrotnicy) to eksperyment myślowy w etyce. Został wprowadzony przez Philippę Foot. Później zajmowało się nim wielu filozofów, a obecnie także neurobiolodzy. Psycholodzy z MSU jako pierwsi zdecydowali się na eksperyment behawioralny w środowisku wirtualnym, z widokami, odgłosami i konsekwencjami działań [...].

Ochotnicy wkładali hełmy z okularami 3D, a do ich palców przymocowywano czujniki pozwalające zmierzyć stopień pobudzenia emocjonalnego. Każdy z badanych siedział koło zwrotnicy i widział przed sobą rozgałęziające się tory. Po prawej w uniemożliwiającym ucieczkę wąskim żlebie szło 5 osób, a po lewej, także w wąskim korytarzu, tylko jedna. Gdy na horyzoncie pojawiał się wyładowany węglem wagonik, badany mógł nie zrobić nic i pozwolić, by wagon zabił 5 piechurów albo pociągnąć wajchę, przypieczętowując los jednego podróżnego.

Na 147 badanych aż 133 (90,5%) sięgało po dżojstik.

Czternastu decydowało, że wagonik ma uderzyć w 5 ludzi: 11 nie przestawiało zwrotnicy, a 3 przestawiało, a potem powracało do pierwotnego ustawienia.

Ochotnicy, którzy nie ratowali grupy, byli silniej pobudzeni emocjonalnie. Navarette uważa, że dla niektórych perspektywa wyrządzenia komuś krzywdy była tak przytłaczająca, że ostatecznie trudno było zrobić cokolwiek. Sądzę, że ludzie mają wrodzoną awersję do krzywdzenia innych, którą trzeba czymś znieść, usprawiedliwić. Da się to zrobić za pomocą racjonalizacji - np. myśląc o ocalonych osobach. Dla niektórych wzrost lęku może być jednak tak silny, że nie mogą podjąć utylitarnego wyboru dla mniejszego zła.

Warto dodać, że eksperyment w świecie wirtualnym dał podobne rezultaty jak wcześniejsze badania.

 

autor: Anna Błońska 

 

  • Lubię to! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ejbert

czy wiecie że... naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego odtworzą leki wykorzystywane w Rzeczypospolitej w okresie od XVI do XVIII wieku. Sprawdzą w ten sposób, czy staropolskie preparaty lecznicze opisywane w historycznych źródłach rzeczywiście działały.

Dr. Jakub Węgorz zamierza powołać zespół badawczy i przeprowadzić łączone badania historyczne i laboratoryjne mające na celu odtworzenie i sprawdzenie staropolskich medykamentów.

Receptury dawnych preparatów leczniczych zostaną pozyskane z pamiętników, listów, diariuszy i prywatnych notatek. Historycy wybiorą z nich informacje o stosowanych wówczas lekach, zidentyfikują owe terapeutyki i szczegółowo opiszą na podstawie medycznych źródeł historycznych: receptariuszy i kompendiów.

Następnie farmaceuci i biotechnolodzy zrekonstruują leki i dokonają analizy zawartości związków czynnych oraz podstawowej aktywności biologicznej tych preparatów.

Współpraca obydwu grup badaczy w ramach wspólnego zespołu ma zagwarantować poprawność weryfikacji leku i jego recepty, a także uwzględnienie kontekstu historycznego przy jego odtwarzaniu. 

Naukowcy chcą w ten sposób pozyskać więcej informacji na temat staropolskiej medycyny. Pozwoli to szerzej spojrzeć na stosowane w przeszłości metody leczenia i ich oddziaływania na pacjenta.

 

Moim zdaniem, jeśli to ma służyć tylko teorii, to po kij to komu, wolałbym, aby te medykamenty zostały wykorzystane praktycznie :kawka:

 

źródło: Dziennik Naukowy

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kremilek

czy wiecie że...

Mało znana szkoła matematyczna w południowo-zachodnich Indiach odkryła podstawy współczesnej matematyki o 300 lat wcześniej, niż dokonał tego Izaak Newton?

 

Doktor George Gheverghese Joseph z uniwersytetu w Manchesterze mówi, że „Szkoła z Kerali” odkryła analizę równań o nieskończonej liczby wyrazów już około 1350 roku. Ponadto indyjscy matematycy wyliczyli liczbę Pi do 17. miejsca po przecinku.

Istnieją mocne dowody na to, iż wiedza ta została w XV wieku przekazana jezuickim misjonarzom. Od nich mogła trafić do Newtona.

Doktor Joseph dokonał swojego odkrycia badając stare dokumenty na potrzeby trzeciego wydania swojej książki „The Crest of the Peackock: Non-European Roots of Mathematics” (Pawi ogon: nieeuropejskie korzenie matematyki).

Uczony mówi: Początków nowoczesnej matematyki upatruje się w Europie, jednak odkrycia dokonane w Indiach pomiędzy XIV a XVI wiekiem są ignorowane bądź zapominane.

 

Jego zdaniem u podstaw tej ignorancji leży mentalność, która wytworzyła się w czasach kolonialnych. Podbitym ludom odmawiano zdolności do tworzenia naukowych idei.

Taki sposób myślenia utrzymuje się w Europie i dzisiaj. Z jakichś dziwnych powodów wymaga się, by dowody na to, że wiedza była przekazywana ze Wschodu na Zachód były mocniejsze niż dowody na przekazywanie wiedzy z Zachodu na Wschód – mówi naukowiec.

Dodaje, że przecież Zachód nie zerwał nagle kontaktów ze Wschodem i nie porzucił liczącej sobie 500 lat tradycji importowania książek ze świata hinduizmu i islamu.

 

Dobrym przykładem czerpania z wiedzy Indii były prace nad kalendarzem gregoriańskim.
Papież Grzegorz XIII powołał komitet, który miał zmodernizować kalendarz juliański. W jego skład wszedł niemiecki jezuita, matematyk i astronom Clavius, który prosił o dostarczenie informacji na temat kalendarzy w innych częściach świata. W tym czasie szkoła w Kerali była wiodącym ośrodkiem badań nad kalendarzem.

Podobnych informacji poszukiwali w Indiach Europejczycy gdy usiłowali udoskonalić swoje techniki nawigacji.

 

Źródło: psychorg.com; art. M.Błoński

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×