Jump to content
Makrela

Czy wiecie że... czyli w telegraficznym skrócie

Recommended Posts

Kremilek

czy wiecie że... Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti złoży odwołanie do TPC w Strasburgu?

 

W lipcu tego roku NSA oddalił skargę kasacyjną na decyzję Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o umorzeniu postępowania o wpis do rejestru kościołów i związków wyznaniowych PKLPS czyli Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Pastafarianie (czyli wyznawcy tego kościoła) chcą zaskarżyć orzeczenie NSA do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

 

Biegli religioznawcy twierdzą, że nie można jednoznacznie orzec, czy ruch ten można określić jako system wierzeń, jaki stanowi religia.

Ministerstwo odmówiło wpisania wyznania pastafarian na listę związków wyznaniowych, ponieważ wyznanie to "zdradza cechy parodii doktryn już istniejących, a zwłaszcza chrześcijaństwa".

 

Natomiast pastafarianie mówią, że "ideą wiary w Latającego Potwora Spaghetti jest szerzenie tolerancji i zdrowego rozsądku wśród ludzi. Nie jesteśmy antyreligijni, choć dla niektórych ludzi może to tak wyglądać.

My po prostu jesteśmy przeciwko tym wszystkim szaleństwom, które w imię religii się wyprawia."

 

Kościół Latającego Potwora Spaghetti powstał w 2005 roku. Amerykański student Bobby Henderson zaniepokoił się pomysłem wprowadzenia do szkół kreacjonizmu i zażądał od władz oświatowych stanu Kansas nauczania także o Latającym Potworze, w którego wierzy. Wkrótce znalazł naśladowców na całym świecie.

 

Religia KLPS jest oficjalnie uznana w Holandii, USA i Nowej Zelandii.

 

więcej o tym.. kościele: PKLPS

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

czy wiecie że... wynalazek Polki, Róży Rutkowskiej może być początkiem totalnej zmiany technologicznej na rynku opakowań?

Czy to będzie koniec z plastikiem i degradacją środowiska?

 

Scoby to organiczne opakowanie, które uprawia się jak cebulę. Jest stworzone z grzybka kombuchy, rośnie przez dwa tygodnie, a opakowana w nie żywność zachowuje świeżość przez pół roku. A gdy przestanie być potrzebna, można ją wyrzucić na kompost albo po prostu zjeść wraz z zawartością.

 

Więcej: O Polce mówi cały świat. Stworzyła opakowanie, które można zjeść.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eufemia

czy wiecie że...

wszyscy jesteśmy Pinokiami? :lol:

 

Uczeni z Uniwersytetu w Granadzie twierdzą, że pomiar temperatury twarzy jest doskonałym "wykrywaczem kłamstw". Kiedy kłamiemy, temperatura nosa spada o 1,2 stopnia Celsjusza, zaś temperatura czoła podnosi się o 1,5 stopnia Celsjusza. Im większa różnica między tymi dwoma obszarami, tym większa pewność, że ktoś kłamie. Zjawisko to zaobserwowano u 80 proc. badanych.

Naukowcy pokazali, że temperatura twojego nosa obniża się, kiedy kłamiesz, to powoduje, że kurczy się, choć zmiana ta jest niedostrzegalna dla ludzkiego oka. Zespół zaprojektował test wykrywacza kłamstw, który śledzi temperaturę twojej twarzy.

Test jest "najbardziej niezawodnym wykrywaczem kłamstw na świecie" - jest o 10 % dokładniejszy niż słynny test na wariografie, twierdzą naukowcy.

Kłamanie jest dość skomplikowanym procesem, z którym ciało i mózg muszą sobie poradzić.

"Trzeba myśleć, żeby kłamać, co podnosi temperaturę na czole" - powiedział dr Emilio Gómez Milán, główny autor badań. Jednocześnie odczuwamy niepokój, który obniża temperaturę nosa".

Zjawisko to powoduje, że nos nieco się kurczy - choć różnica jest niezauważalna dla ludzkiego oka.

Najpierw twój mózg wytwarza prawdę, którą następnie musi stłumić, zanim wymyśli kłamstwo i wykonanie tego kłamstwa.

Często powoduje to dłuższą pauzę niż zwykle przed udzieleniem odpowiedzi, a także słowną metodę przeciągnięcia, taką jak "Dlaczego o to pytasz?" zamiast bezpośredniej i otwartej odpowiedzi.

 

Naukowcy poprosili 60 studentów o wykonanie szeregu zadań podczas ich skanowania za pomocą technologii termowizyjnej.

Podczas jednego z zadań uczestnicy wykonali około 3 do 4 minut rozmowy telefonicznej z partnerem, rodzicem lub bliskim przyjacielem, w którym stwierdzono istotne kłamstwo.

Osoby badane same kłamały, na przykład, że widziały celebrytę lub wypadek samochodowy.

Grupa kontrolna, również monitorowana przez kamerę termowizyjną, wykonała podobną rozmowę, informując odbiorcę o tym, co oglądali na komputerze - niepokojące filmy, które pokazywały okaleczone ciała i wypadki samochodowe.

"W obu przypadkach okoliczności sprawiały, że czuli się zaniepokojeni" - powiedział dr Gómez Milán.

Ale grupa eksperymentalna doświadczyła tak zwanego "efektu Pinokia" w nosie i efektu "wysiłku umysłowego" na czole, co pozwoliło nam monitorować kłamstwo.

Powiedział, że zmiana temperatury została podniesiona w 80 procentach kłamców - wskaźnik dokładności lepszy niż jakikolwiek nowoczesny wykrywacz kłamstw.

"Dzięki tej metodzie udało nam się zwiększyć dokładność i zmniejszyć występowanie fałszywych trafień, co jest częste w przypadku innych metod".

Dr Gómez Milán powiedział, że policyjni ankieterzy mogliby pewnego dnia połączyć obecne metody z obrazami z kamery termowizyjnej, aby pomóc złapać łżących przestępców.

"Idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie obu metod, wywiadu strategicznego i termografii, przenosząc nasz system na, na przykład, posterunki policji, lotniska lub obozy dla uchodźców" - powiedział.

"W ten sposób można byłoby wykryć, czy przestępca kłamie, czy też poznać prawdziwe intencje osób próbujących przekroczyć granicę między dwoma krajami".

 

Efekt Pinokia (strona obcojęzyczna)

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
mrófka

Czy wiecie że eksperyment myślowy w etyce wykazał, iż większość ludzi wybiera "mniejsze zło"?

 

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Zgubiony wagon towarowy pędzi na pięciu ludzi, którzy nie mają jak uciec. Bohater historii może jednak zmienić bieg wydarzeń i wagonu, kierując go na tor, gdzie znajduje się tylko jedna osoba.

Okazuje się, że mając taki wybór, ok. 90% badanych poświęci jednostkę dla grupy.

 

Psycholodzy z Uniwersytetu Stanowego Michigan (MSU), którzy pracowali pod przewodnictwem Carlosa Davida Navarrete, przedstawili ochotnikom taki właśnie dylemat moralny. Oglądane przez okulary do rzeczywistości wirtualnej, wszystko wyglądało bardzo realistycznie. Poruszając dżojstikiem, można było skierować pociąg na drugi tor, po którym poruszał się jeden, a nie pięciu autostopowiczów. Bardzo szybko okazało się, że większość badanych decyduje się na pogwałcenie normy moralnej, jeśli oznacza to mniejsze zło.

Dylemat wagonika (nazywany też dylematem zwrotnicy) to eksperyment myślowy w etyce. Został wprowadzony przez Philippę Foot. Później zajmowało się nim wielu filozofów, a obecnie także neurobiolodzy. Psycholodzy z MSU jako pierwsi zdecydowali się na eksperyment behawioralny w środowisku wirtualnym, z widokami, odgłosami i konsekwencjami działań [...].

Ochotnicy wkładali hełmy z okularami 3D, a do ich palców przymocowywano czujniki pozwalające zmierzyć stopień pobudzenia emocjonalnego. Każdy z badanych siedział koło zwrotnicy i widział przed sobą rozgałęziające się tory. Po prawej w uniemożliwiającym ucieczkę wąskim żlebie szło 5 osób, a po lewej, także w wąskim korytarzu, tylko jedna. Gdy na horyzoncie pojawiał się wyładowany węglem wagonik, badany mógł nie zrobić nic i pozwolić, by wagon zabił 5 piechurów albo pociągnąć wajchę, przypieczętowując los jednego podróżnego.

Na 147 badanych aż 133 (90,5%) sięgało po dżojstik.

Czternastu decydowało, że wagonik ma uderzyć w 5 ludzi: 11 nie przestawiało zwrotnicy, a 3 przestawiało, a potem powracało do pierwotnego ustawienia.

Ochotnicy, którzy nie ratowali grupy, byli silniej pobudzeni emocjonalnie. Navarette uważa, że dla niektórych perspektywa wyrządzenia komuś krzywdy była tak przytłaczająca, że ostatecznie trudno było zrobić cokolwiek. Sądzę, że ludzie mają wrodzoną awersję do krzywdzenia innych, którą trzeba czymś znieść, usprawiedliwić. Da się to zrobić za pomocą racjonalizacji - np. myśląc o ocalonych osobach. Dla niektórych wzrost lęku może być jednak tak silny, że nie mogą podjąć utylitarnego wyboru dla mniejszego zła.

Warto dodać, że eksperyment w świecie wirtualnym dał podobne rezultaty jak wcześniejsze badania.

 

autor: Anna Błońska 

 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kremilek

czy wiecie że...

Mało znana szkoła matematyczna w południowo-zachodnich Indiach odkryła podstawy współczesnej matematyki o 300 lat wcześniej, niż dokonał tego Izaak Newton?

 

Doktor George Gheverghese Joseph z uniwersytetu w Manchesterze mówi, że „Szkoła z Kerali” odkryła analizę równań o nieskończonej liczby wyrazów już około 1350 roku. Ponadto indyjscy matematycy wyliczyli liczbę Pi do 17. miejsca po przecinku.

Istnieją mocne dowody na to, iż wiedza ta została w XV wieku przekazana jezuickim misjonarzom. Od nich mogła trafić do Newtona.

Doktor Joseph dokonał swojego odkrycia badając stare dokumenty na potrzeby trzeciego wydania swojej książki „The Crest of the Peackock: Non-European Roots of Mathematics” (Pawi ogon: nieeuropejskie korzenie matematyki).

Uczony mówi: Początków nowoczesnej matematyki upatruje się w Europie, jednak odkrycia dokonane w Indiach pomiędzy XIV a XVI wiekiem są ignorowane bądź zapominane.

 

Jego zdaniem u podstaw tej ignorancji leży mentalność, która wytworzyła się w czasach kolonialnych. Podbitym ludom odmawiano zdolności do tworzenia naukowych idei.

Taki sposób myślenia utrzymuje się w Europie i dzisiaj. Z jakichś dziwnych powodów wymaga się, by dowody na to, że wiedza była przekazywana ze Wschodu na Zachód były mocniejsze niż dowody na przekazywanie wiedzy z Zachodu na Wschód – mówi naukowiec.

Dodaje, że przecież Zachód nie zerwał nagle kontaktów ze Wschodem i nie porzucił liczącej sobie 500 lat tradycji importowania książek ze świata hinduizmu i islamu.

 

Dobrym przykładem czerpania z wiedzy Indii były prace nad kalendarzem gregoriańskim.
Papież Grzegorz XIII powołał komitet, który miał zmodernizować kalendarz juliański. W jego skład wszedł niemiecki jezuita, matematyk i astronom Clavius, który prosił o dostarczenie informacji na temat kalendarzy w innych częściach świata. W tym czasie szkoła w Kerali była wiodącym ośrodkiem badań nad kalendarzem.

Podobnych informacji poszukiwali w Indiach Europejczycy gdy usiłowali udoskonalić swoje techniki nawigacji.

 

Źródło: psychorg.com; art. M.Błoński

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Makrela

czy wiecie że...

W Papieskim Ateneum Regina Apostolorum w Rzymie trwają w dniach 6-11 maja kursy dla egzorcystów, w których uczestniczy ok. 250 duchownych z całego świata. Spotkanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami, a głównym omawianym zagadnieniem jest renesans satanizmu - mówi teolog ks. prof. Pedro Barrajon Muñoz. Chodzi głównie o coraz popularniejszą organizację o nazwie "Świątynia Szatana" z Salem (USA), która odcina się jednak od wiary w osobowego Szatana i poświęca się walce o równość ludzi oraz rozdział państwa od Kościoła. Świątynia jest tematem dokumentu "Hail Satan?", który miał swoją premierę kilkanaście dni temu i o którym niebawem będzie coraz głośniej.

W ostatnim dniu kursu zaplanowane jest także spotkanie z duchownymi ewangelickimi w celu wymiany doświadczeń związanych z egzorcyzmami, które wymagają od duchownych multidyscyplinarnego przygotowania oraz znajomości psychologii, psychiatrii, a także technik kryminalistycznych.   /cruxnow.com./

 

źródło: konferencja

  • Like 5
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kremilek

czy wiecie że...

wyprodukowane sztuczne słońce może być potężnym, tanim i ekologicznym źródłem energii?


Celem prowadzonych badań  jest uzyskanie nieograniczonego źródła taniej energii.
To w teorii, gdyż znając ludzkość nie sądzę, by działano tu dla samego dobra ludzkości i by nie służyło to wzbogaceniu się jednostek i osiągnięciu hegemonii państw, które będą dysponować tą technologią  :D

 

Celem chińskiego projektu EAST jest podtrzymanie plazmy (jonów i elektronów) o temperaturze 100 milionów stopni Celsjusza przez prawie 17 minut. Pierwsza część celu została osiągnięta, teraz pozostaje druga, najtrudniejsza. Chińczycy zapowiedzieli jednak, że chcą tego dokonać jeszcze w tym roku. Nie będzie to łatwe zadanie, ale naukowcy prognozują, że dzięki nowym magnesom bazującym na najnowszej technologii nadprzewodników wysokotemperaturowych, uda się osiągnąć ten cel.

Reaktor fuzyjny HL-2M (EAST) działa na dość prostej zasadzie, ale na razie ciężkiej w opanowaniu. W tokamaku umieszczane są jądra wodoru i poddawane są środowisku gigantycznej temperatury i ciśnienia. Wówczas jądra wodoru łączą się, tworząc cięższe izotopy: deuter i tryt, a następnie hel oraz produkując ogromne ilości energii. Zaledwie jedna szklanka wody dawać ma jej tyle, ile pół miliona baryłek ropy naftowej.

Na całym świecie prowadzone są prace nad wieloma różnymi reaktorami fuzyjnymi, ale wszystkie dążą do jednego celu, którym jest wyprodukowanie energii w opłacalny sposób. Według najnowszych prognoz, będzie to możliwe w komercyjny sposób już za 5 lat w przypadku Chin i 7 lat jeśli chodzi o USA i Europę.

 

źródło:  Sztuczne słońce

 

  • Like 2
  • Cool 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...