Jump to content

Prośba o interpretacje mojego snu


AmonCzarny
 Share

Recommended Posts

Obudziłem się we śnie (tak naprawdę cały czas spałem). Obok mej głowy stał "świetlisty" (taka postać rozświetlona w kolorze słońca 3 metrowa na oko). Powiedział do mnie, że idziemy i poszedłem z nim. Odnotowałem się następnie na takiej szerokiej ulicy / korytarzu gdzie było multum ludzi najwięcej w piżamach którzy jak ja szli metr za swymi "świetlistymi przewodnikami" w oba kierunki tłumnie obok siebie ale bez przepychania na spokojnie. Gdy mój przewodnik się nagle zatrzymał stając na przeciw drugiego takiego samego jak on i chyba zaczęli rozmawiać telepatycznie ze sobą (bo nic nie słyszałem) zacząłem się na około rozglądać i zauważyłem że tam gdzie powinna być ściana były okna co kilka metrów po obu stronach tego korytarza z których co rusz wychodzili ludzie tacy sami jak ja "wcięci" a następnie od razu podchodzili do nich z tego korytarza ci "świetliści" i telepatycznie im coś przekazywali a następnie szli z nimi jak ja teraz właśnie gdzieś za swym ruszyłem na nowo bo właśnie zakończył tą niemą dyskusję. Facet który szedł za tym który mnie mijał właśnie był również w piżamie jak ja tylko bardziej zdenerwowany. Nagle zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami które przeniknęliśmy jak duchy choć moje ciało wyglądało dla mnie materialnie :)

Było tam gorąco i czerwono :twisted: Wiedziałem gdzie jestem lecz wtedy mi to uciekło i nie mogłem sobie tego za chiny przypomnieć :lol: Droga była czarna (wybrukowana niczym kostką węglem) po obu stronach płynęła niczym rzeka lawa z której buchały co raz gejzery ognia. Mój "świetlisty" pokazał mi tą drogę wijącą się niczym wstążka pomiędzy głazami i tą rzeką ognia w...dół :lol: Nie śmiałem się wtedy ale też nie protestowałem - poszedłem tam gdzie mnie nogi poniosły nie oglądając się na niego - poszedłem jak imbecyl bezwolny w otchłań... Idąc tak przed siebie w pewnym momencie usłyszałem ryk czegoś co musiało być bardzo duże bo ten ryk był potwornie głośny i za jakąś skałą zobaczyłem to...na wyspie pośrodku tej "rzeki" na wyspie - o l b r z y m i a "klatka" z materiału nieokreślonego wysoka jak wieżowiec i to coś co tam szalało - jeden tułów i kilkanaście wężowych szyj i łbów.. To coś / jeden z tych wężowych łbów i mnie zobaczył...pomyślałem wtedy, że na szczęście jest za tymi prętami oddzielony ode mnie morzem lawy więc może mi skoczyć (wtedy "on" chyba mnie usłyszał - moje myśli) bo zaczął jeden z tych łbów przeciskać między dwoma prętami - pomyślałem, że chyba zwariował bo mnie przecież nie sięgnie i wtedy się przecisnął i zaczął wydłużać prując niczym olbrzymi tytanowąż nad tą rzeką wijąc się okropnie. Niestety te jego wlepione we mnie żółte ślepia nie pozwoliły mi oderwać od niego wzroku i wiać (stałem tam wpatrzony w niego i się drąc ale nogi chyba wrosły w ziemię ze strachu :) Gdy to coś było już jakeś 5 metrów ode mnie nagle film w którym uczestniczyłem się zatrzymał a obok mnie ujrzałem mego przewodnika który wymownie powiedział - "zrozumiałeś?" i mnie zabrał z stamtąd.

Link to comment
Share on other sites

To może ktoś zinterpretuje taki mój sen: A więc rok i kilka miesięcy temu powiedziałem sobie (pod wpływem osób trzecich z którymi dyskutowałem akurat o tym), że chcę się zobaczyć w swojej pierwszej karnacji na Ziemi i....się zobaczyłem w mieście starożytnym typu Akad w nakryciu głowy z "frędzlami" po stronie uszu - "czapka" do szpica :) i ubranie - jakaś szata przypominająca sukienkę ale facet - 14/15 latek o czarnych włosach wystających z pod tej "czapki" i ciemnych oczach oraz skórze śniadej (ale bardziej białej niż ciemnej) jako osoba sprzedająca coś - naczynia garncarskie...olbrzymi niczym współczesne lotnisko targ/bazar w obrębie jakiś wysuszonych przez słońce murów. Wielbłądy, konie, tysiące straganów i setki tysięcy ludzi oraz zapał tego gościa i inicjatywa...godna naśladownictwa (zarabiał grosze ale się cieszył)! Zielonego pojęcia nie mam czy ów młody człowiek był wytwórcą tych naczyń czy parobkiem, niewolnikiem, synem...ale się cieszył że płyną pieniądze (za nadto się rozglądałem osobiście po tym wielkim placu za ludźmi i asortymentem sprzedawanym) bym był w stanie ustalić owy szczegół!

Link to comment
Share on other sites

AmonCzarny,

Ale to nie jest do końca ten rodzaj snów, który się zwyczajnie interptetune: w pierwszym sniles świadomie, czyli byłeś Panem wydarzeń, a ten drugi to bardziej wygląda jako sprawa regresologow :) Bo patrzyłes w nim na swoje poprzednie wcielesnienie: tutaj mogę tylko poradzić, żeby zajrzeć w pracy historyków i archeologów dotyczących tej epoki i miejsca i sprawdzić wymienione tobą szczegóły, czy się chociaż minimalnie zgadzają, żeby zobaczyć, czy to przypadkiem nie była iluzja, bo regresji i sny iluzją sprzyjają :)

Link to comment
Share on other sites

Ale pierwszy sen w łóżku mym był taki: Pęka jakaś brama, jest olbrzymi wyłom i przez ten wyłom do owego miasta z kopułami i wieżami wjeżdża multum jeźdźców konno w mieczami i tarczami okrągłym w kolczugach, na rumakach w kolczugach i oni tną (zabijają ludność cywilną a w tym i obrońców) - jestem w pierwszej linii w środku - robię to co oni (tnę i zabijam z rumaka bojowego)! Jestem...arabem.. - chyba jestem właśnie...arabem bo ma świadomość siedzi na rumaku w kolczudze i tnie z prawej i lewej jednocześnie odbierając obrazy z prawej i lewej strony (a więc jeźdźców tak samo wyglądających jak mam w tym momencie we świadomości swój wygląd). I nagle mój rumak wychodzi poza linię ciężkiej pancernej jazdy do przodu....przebiega młoda kobieta z nakryciem głowy (włosów w typie mężatka) przede mną - leci z prawej strony ulicy tego miasta na lewą - widzę...jak tnę ją przez potylicę! Krzyczę sam do siebie że nie...! ale miecz spada jej na potylicę, tnie (bryzg krwi - widzę to!). W tym momencie odwracam głowę w prawo i dostrzegam bardzo małe dziecko na chodniku przed domem koło wozu (dwukółki z sianem)! Dziecko które tam leży ma wyciągnięte ręce w stronę tej kobiety i woła ją...a kobieta ta właśnie pada (mój rumak właśnie po niej jedzie)...PORAŻAJĄCE ! w tym momencie oczy tego dziecka i moje się spotykają! Odbieram myśl "zapowiedź" krzywdy...Poraża mnie ona! - czy ktoś to w końcu przetłumaczy?

Link to comment
Share on other sites

AmonCzarny,

Ale to nie jest do końca ten rodzaj snów, który się zwyczajnie interptetune: w pierwszym sniles świadomie, czyli byłeś Panem wydarzeń, a ten drugi to bardziej wygląda jako sprawa regresologow :) Bo patrzyłes w nim na swoje poprzednie wcielesnienie: tutaj mogę tylko poradzić, żeby zajrzeć w pracy historyków i archeologów dotyczących tej epoki i miejsca i sprawdzić wymienione tobą szczegóły, czy się chociaż minimalnie zgadzają, żeby zobaczyć, czy to przypadkiem nie była iluzja, bo regresji i sny iluzją sprzyjają :)

 

Dzięki poszperam i napiszę co odnalazłem.

Link to comment
Share on other sites

A teraz meritum snu: Pierwszy tzw. sen realny w mym życiu! Jest to sen na jawie (bo ludzie z którymi rozmawiałem tak uważają)! Jestem w szpitalu onkologicznym gdzie lekarze operują moją żonę (ma nowotwór złośliwy nie podchodzący pod cokolwiek a jedynie operacyjnie wycinany)! - To jest real! A teraz sen: (w realu tam stoję pod salą operacyjną gdzie korytarz się kończy na ścianie. W realu się modlę do Boga za żonę pod tą salą na tym korytarzu!). Nagle dla mnie zniąd wyrasta kobieta o czarnych luźno opadających lokach na szyi która mówi do mnie "choć za mną". Ruszam w jej stronę (jakieś dwa kroki) i się odwracam (sam nie wiem czemu). Dostrzegam siebie! stojącego dwa kroki ode mnie i patrzącego w pustkę czyli miejsce w którym ta kobieta przed chwilą była! Bo ona już tam nie jest - ona się porusza - ona zmierza wolnym ruchem na ścianę. Odwracam się i biegnę za nią (sam nie wiem czemu). Sceneria znika. Pojawiam się w pomieszczeniu w którym przede mną sią schody prawie pod sufit. Tam gdzie się kończą te schody prawie pod sufitem zaczynają się drzwi (do nieokreślonego). Drzwi są zamknięte a ja dostrzegam jak ta kobieta powoli wchodzi na nie kierując się w te zamknięte drzwi. Nagle bezgłośnie, drzwi te się otwierają do wewnątrz i w tym momencie złote światło zalewa całą scenerię/pomieszczenie. Nie mogąc wytrzymać tego żółtego światła zakrywam dłońmi twarz. Po paru sekundach między palcami zakrywającymi mą twarz dostrzegam iż jasność odeszła więc ściągając dłonie z oczu widzę jak ta kobieta stoi w połowie tych schodów na dywanie ze światła (przepiękny wzór się ułożył pod jej stopami)! A w tych drzwiach stoi....(tu nie napiszę tego bo nie o to chodzi że ja chcę kogoś indoktrynować) i "on" ten ze światła mówi "to ty Rito, oczywiście"

Sceneria znika a ja się budzę na tymże korytarzu - właśnie operacja dobiegła końca i wyszedł chirurg!

Gdy przyszły badania z histopatu po nowotworze nie było śladu!

To jest sen! Więc zamieszczam go we snach!

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...