Jump to content

Klatwa


Xoor
 Share

Recommended Posts

Dzien Dobry ;)

Moje zycie od dawien dawna to jedno pasmo nieszczescia i walki.. kiedys o tym pisalem ktos powiedzial: taka karma albo ze to nie klatwa: no bo zyje a nawet wiecej: skoro w nieszczesciach cudownie z nich wychodze to znak opieki.. I tak i nie. Mam czasem wrazenie jakby dzialaly na mnie dwie sily.. Niczym klatwy i zlorzeczenia dzialajace na mnie a ktore ktos powstrzymuje do pewnego momentu albo w newraligcznym momencie kiedy mialoby juz byc..zbyt slabo ;D

Zaowazylem nawet rytm: ok 3 miesiace spoko/marazm/stagnacja powolne odzyskiwanie sil i stawania na nogach, potem JEB gdzies z nieba, zmiana pracy- atmosfera nagle sie psuje, ludzie przestaja mnie lubic, zaczynaja obgadywac/ praca spoko? Masowe zwolnienia/ placowka upada. Poznam ludzi ktorzy sa zyczliwi? Chyba poznalem tam przyjaciela? Usowa sie w cien, gdzies znika.. kwestia 2tygodni do 3 miesiecy. Ktos powie: musze byc zlym czlowiekiem, slepym a ludzie sie odsowaja bo po takim mniej wiecej czasu mnie poznaja.. zabawne, bo wlasnie takim argumentem sieja zamet ludzie ktorzy zel mi zycza i nikt mnie nie zapyta. Klamstwo idzie w ruch/niepewnosc i wzmocnione za kazdym okrazeniem za plecami o domysly staje sie “powszechna prawda”.. Zlym czlowiekiem? Hahaha, doskonale.. hejjj moze tak? Niech ktos mi powie wkoncu co takiego zlego i komu zrobilem xD no ale tak.. ja to wiem napewno dobrze sam a po co pytac skoro wszyscy “wiedza”? Zeby slyszec klamstwa z ust cwanego czlowieka? To patrzcie nawet jaki sprytny.. jak przekonujacy, gdybym sluchal tylko jego to bym uwierzyl... nono prawda jest co mowia.. prawdziwy maciciel. Kolo zamkniete xD      Dlaczego sie smieje? Bo to tragikomiczne, darze ten los przesmiewczym spojrzeniem.. Zawsze gdy zaczyna byc dobrze w pracy, albo w pocie czola zaczynam wychodzic na prosta.. to gdy powoli zaczne dobijac do magicznego “1000” osczednosci/ cokolwiek NAGLE.. cos sie dzieje, powaznego.. musze komus pomoc czyj los byl.. w moich rekach, albo nagle zmienic mieszkanie.. albo jakas grozba zaczyna wisiec w powietrzu.. czuje jakby cos mi naprawde grozilo i zaczynam omijac pewne miejsca co poczesci sie sprawdza... czasem mijam straszliwe katastrofy o wlos, ludzie mnie zaczepiaja.. nagle pojaiwa sie znikad ktos z kim lepiej nie zadzierac i upatrza sobie we mnie cel... ja go ignoruje a on rozpetuje wojne albo ciag zniszczen ktory dazy do tego zeby mnie zameczyc.. i zawsze jest podstepnie.. nigdy nie wiadomo kim naprawde jest i czy to jest tylko nieporozumienie czy umyslnosc trzymajac w niepewnosci.. Istnieje pewne zdarzenie z mojej przeszlosci za ktore pewna osoba moze mnie szczerze nienawidziec i przez ktore jej zycie jest zniszczone.. Ja czuje sie odpowiedzialny, chociaz bylo to dzielo wypadku.. Moi przyjaciele wiedza, albo Ci ktorzy nie: moga watpic.. Nigdy tej rzeczy nie naprawie, chociaz mam ambicje aby kiedys jej zadoscuczynic.. ale jak, gdy mam wrazenie, ze jedyne co sie za mna ciagnie to to kolo.. Od jakiegos czasu kilku dni czuje ze cos naprawde zlego wisi w powietrzu.. probowalem jakis kamykow, kapieli.. na tyle dziwnych zbiegow okolicznosci jakie mnie w zyciu spotkaly.. lacznie z tamtym wydarzeniem.. wiem ze cos jest na rzeczy.. Moje zycie wyglada jak typowy przyklad przekletego jakby ktos zarzyczyl: niech zyje, ale w strachu, pogardzie i wiecznym kamieniem. Niech nie bedzie chory prawdziwie ale niech idzie przez zycie z kamieniem u szyji.. jak Syzyf ktory dostaje tyle sil i niezlomnosc i aby pchac kamien, niech dostanie tyle nadzieji i odpoczynku by podnosic go do konca swej drogi.. raz po raznie do Najzabawniejszy ze wszytskiego jest fakt, ze ludzie mi zazdroszcza. Sprawiam pozory kogos dokladnej odwrotnosci niz jestem.. Probowalem sie modlic, zyc z nadzieja a nawet podlog wiary ze w przesadach nic nie ma.. ale to wszystko po to by znow cudowny zbieg okolicznosci nagle obudzil mnie zimnym chlustem w twarz. Nadmienie, ze moze moj ojciec ma z tym jakis zwiazek? Jesli istineje cos takiego jak klatwa pokolen.. on byl traktowany podbnie, ludzie wokol tez zawsze mysleli ze jestesmy strasznie bogaci albo ze on.. Jakos nigdy nie mielismy talentu zeby wokol nas byla atmosfera spokoju.. jakby cos zawsze wokol nas wisialo. Moja Babcia ktora byla nieco szeptucha, mawiala podobnie oraz ze moj dziadek ponoc od strony ojca gdy byl dyrektorem fabryki to chodzily o nim bardzo zle sluchy. Chorowal na cos ciezko i umieral bardzo bolesnie. Moja babcia z tamtej strony skolei nigdy nie byla szczesliwa praktycznie... z cala nasza “galezia” jest jakby cos, ze Jest wokol jakas atmosfera nienawisci, smutku lub choroby.. kazdy jakby sie wydaje, ze musi swoje miejsce na tym padole wywalczyc w pocie przeciwnasci ktore po prsotu przychodza gdy sa mali albo pojawiaja sie znikad nagle.. takie na ktore czlowiek ie ma wplywu.. a wiem ostatewcznie ze moj ojciec jak wszyscy z nas serca mamy . PS. Mam tez pewien amulet ktory dostalem od bliskiej osoby a z ktora juz nie jestem.. Wolalbym napisac na priv szczegoly, nie wiem co z tym zrobic.. jezeli wierzyc w jakiekolwiek czary to ten amulet.. po prsotu musi cos w sobie miec ze wzgledu na pochodzenie..symbolike..znaczenie/ “slad”

Edited by Xoor
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...