Jump to content
Sign in to follow this  
nosowska

Dieta

Recommended Posts

nosowska

Ktoś może interesuje się dietetyką? Bo ja się ostatnio zastanawiam czy nie wprowadzić diety tzn tzw zdrowej diety.Nie zależy mi na odchudzaniu, a bardziej na dostarczaniu do organizmu dobrego pożywienia. Czy ktoś też miał taki pomysł?

  • Like 1
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
sea_creature

A co to znaczy zdrowa dieta? 

To pojęcie względne. 

Dla jednych będzie to np. Dieta wysokotluszczczowa, ma wielu zwolenników. 80% dziennego zapotrzebowania uzupełnia się tłuszczem (tzw. zdrowym), 10% węglowodany i 10% białko. 

Diety wysokobiałkowe mają znowu kolejnych zwolenników. 

Niektórzy uważają że duża ilość białka zwłaszcza zwierzęcego jest zdrowa.

Od kilku lat jest boom na dietę wegańską czyli skrajny wegetarianizm, gdzie rezygnuje się z wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym z przetworów mlecznych i miodu! 

 

Każdy organizm jest inny. Różnie reaguje. Jednym służy mięcho, innym nie. Ważne czy ma się jakieś alergie bądź nietolerancje pokarmowe, wtedy zaleca się wykluczenie danego typu pokarmu z diety. 

 

Można pogadać z dietetykiem. Ale jeden powie że ta dieta jest zdrowa, inny że tamta... :D

 

Ja myślę że wzbogacenie diety o warzywa, zwłaszcza zielone liściaste zawsze będzie korzystne. :) No chyba że ktoś nietoleruje, ale raczej rzadko się słyszy o nietolerancji czy alergii na sałatę, rukolę, szpinak itp. 

Za to żółtka jaj (bogactwo witamin i minerałów) są częstym alergenem, podobnie jak ich białko. 

  • Like 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
nosowska

Właśnie dietetyk by to zbilansował, tak się nad tym zastanawiam. Może się udam

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

zasadniczo to - dużo warzyw i owoców, najlepiej surowych (które można)

chyba zwykła piramidka żywieniowa byłaby ok (na dole warzywa+owoce// węglowodany// nabiał//mięsa//oleje i orzechy, pestki)  - uwzglednieniem picia wody zamiast soków, ograniczenia kawy i herbaty oraz słodyczy, zalecane są herbaty typu zielona czy z innych "zielsk"

w ramach słodyczy można jeść suszone owoce czy trochę czekolady

mało smażonego

 

wiadomo, ze to bardzo ogólne i każdy powinien to troche dopasować do siebie, ze względu na indywidualne potrzeby organizmu

poza tym dziś np. kurczaki są "pędzone", więc trzeba uwazać co się je - może zamienić na indyka

dietetyk na pewno pomoże dostosować dietę tak aby było zdrowo i smacznie dla Ciebie (i biorąc pod uwagę stan zdrowia)

Edited by Ava55
  • Like 2
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Faza
W dniu 19.10.2019 o 13:03, nosowska napisał:

Nie zależy mi na odchudzaniu, a bardziej na dostarczaniu do organizmu dobrego pożywienia. Czy ktoś też miał taki pomysł?

Nosowska, a co to znaczy dla Ciebie "dobre pożywienie"? pod jakim względem? bo to może być po prostu zdrowo zbilansowana dieta, tak żeby nie było niczego za mało i niczego za dużo i do tego dopasowana do twojego typu metabolicznego, a może być także dobre pożywienie pod względem duchowym, np. wegetariańskie czy ajurwedyjskie. Albo w ogóle dobre pożywienie to zawierające jak najmniej chemii, pochodzące ze sprawdzonych źródeł, np. z wiejskiego gospodarstwa.

Pomysł jest dobry; dla mnie jest jasne, że "jesteś tym co jesz" i jakość pożywienia ma dla mnie duże znaczenie, ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach praktycznie nie ma nie schemizowanej żywności, można tylko postarać się by było tej chemii jak najmniej. Inną kwestią jest jedzenie mięsa, nie namawiam nikogo na wege, ale jeśli już je się mięso, to ważne jest, by nie pochodziło ono z ferm hodowlanych, bo po prostu to mięso jest faszerowane wszelkimi świństwami i w dodatku zwierzęta są okrutnie krzywdzone. Dlatego ja mięso jadam, ale tylko i wyłącznie pochodzące z małych gospodarstw. Fakt, jest droższe, ale wolę zjeść go mniej a lepszej jakości.

  • Like 1
  • W punkt 1
  • Super 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55
15 godzin temu, Faza napisał:

i w dodatku zwierzęta są okrutnie krzywdzone

między innymi dlatego jestem weganką, ale nie zawsze można stosować taką dietę ,

czasem względy zdrowotne to utrudniają a nieraz wręcz wykluczają  (np. choroby wątroby),

dla małych dzieci też niekoniecznie dobre - gdy organizm się szybko rozwija bardzo trzeba uważać, żeby nie zabrakło wszystkich niezbędnych do tego składników- i we właściwej proporcji

  • Like 2
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

W zasadzie mięso nie jest człowiekowi potrzebne. Ta ścieżka jest jednak utrwalona w genach, bo takie były realia wtedy, gdy człowiek - i jeszcze nie homo sapiens - musiał jeść to, co dawała mu natura. A dawała przecież nie tylko rośliny. Jednak wraz z biegiem czasu zmienia się ludzka świadomość; o ile drapieżniki muszą utrzymywać dietę mięsną, o tyle człowiek już nie musi, a wmawianie nam, że mięsko jest niezbędne do rozwoju fizycznego, umysłowego i psychicznego jest korzystne jedynie dla przemysłu mięsnego. Podobnie rzecz ma się z warunkami klimatycznymi - dziś kraje "z zimą i śniegiem" nie muszą  już sięgać po mięso, może oprócz obszarów antarktycznych, gdyż tam wyboru rzeczywiście w zasadzie nie ma. Ale Eskimosi nie zabijają zwierząt bez potrzeby i nie są w tym okrutni, wprost przeciwnie - szanują je i dbają o nie. Podobnie jest z myśliwymi, z polowaniem - kiedyś miało to uzasadnienie, dziś to jest rozrywką i dlatego powinno być zakazane, ponieważ jest to patologia, bo tylko chore umysły znajdują przyjemność w zabijaniu i też najczęściej w okrutny sposób. Indianie mieli (i mają) piękny zwyczaj przepraszania ducha zabitego - i to wyłącznie z koniecznej potrzeby - zwierzęcia i nie było to podyktowane jakimś tam "zabobonem", jak to wyśmiewają dzisiejsi "myśliwi" sadyści. Tak więc wegetarianizm dziś jest świadomym wyborem.

Ale oprócz tego, że zwierzęta hodowlane karmione są wszelkimi możliwymi świństwami i, co za tym idzie, my poprzez ich mięso również, także dochodzi tu ten czynnik okrucieństwa, udręczenia, cierpienia i męki tego "surowca". I my to również spożywamy, mówię tu o informacji, którą się karmimy. Prymitywy z tego kpią (i kij im...) ale ludzie wiedzący o co w tym chodzi rezygnują z przynajmniej takiego mięsa. Zdania są tu też różne, niektórzy uznają tylko mięso pochodzące z tzw. przyjaznego środowiska a inni w ogóle nie uznają żadnego mięsa.

Ale przynajmniej jeśli już ktoś musi mięso jeść (z różnych powodów) to ma wybór. Nie jestem wege, ale świadomie ograniczam spożywanie mięsa i jego przetworów. I podobnie jak Faza - stawiam na jakość, dla mnie jest to szalenie ważne. Owszem, zdarza mi się jeszcze zjeść mięso fermowe, ale różnica jest diametralna. To jest świństwo, nie tylko smakowe ale też energetyczne. Źle się po tym czuję, nie tylko fizycznie. 

A jeśli chodzi o dietę ogólną to oczywiście jak najmniej chemii i - jeśli jest to dieta "bezcelowa", tzn. bez specjalnych wskazań lekarskich, odchudzających itd. - to najlepsza jest piramida żywieniowa.

  • Cool 1
  • Super 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

*przy kupowaniu czegokolwiek - warto czytac etykiety

im krótsza lista składników, tym (zasadniczo) lepiej

np. prawie każdy produkt już w części gotowy lub całkowicie (tylko do odgrzania) będzie mniej zdrowy

niż taki na świeżo przygotowany - będzie miał mniej odżywczych składników (część z nich "wybywa" wraz z czasem leżenia w opakowaniu) 

gotowe produkty często mają też sporo konserwantów

teoretycznie, te dodatki są regulowane przepisami - ale jeśli kupujemy większośc przetworzonych produktów,

to też spożywamy odpowiednio więcej tych niechcianych dodatków

 

*jeśli chcemy kupić przygotowane warzywa - wybierajmy te w słoikach zamiast w puszkach

*kupujemy np. mleko kokosowe - poszukajmy takiego, które nie zawiera emulgatorów czy zagęszczaczy (nie jest wcale dużo droższe)

*zwracajmy uwagę na zawartość syropu fruktozowo-glukozowego - już cukier jest lepszy

*jeśli kupujemy soki - patrzmy na zawartosć cukru, generalnie lepiej jest pić wodę i jeść owoce (błonnik)

*kupując jogurt - kupmy naturalny (sprawdzając skład - czy nie zawiera jakichś zagęszczaczy, emulgatorów) a owoce można dodać świeże

 

i tak można jeszcze ciągnąć :) 

 

Edited by Ava55
  • Like 1
  • Cool 1
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55
3 godziny temu, Ejbert napisał:

jesz zanieczyszczone negatywnymi emocjami mięso = jesz i przyswajasz sobie ich cierpienie i związany z tym strach i ból.

zgadzam się :ok:

chociaż u mnie na 1-szym miesjcu jest uniknięcie cierpienia zwierząt, a przy okazji jest bonus w postaci lepszej energii

Edited by Ava55
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Makryz
7 godzin temu, Ismer napisał:

W zasadzie mięso nie jest człowiekowi potrzebne. Ta ścieżka jest jednak utrwalona w genach, bo takie były realia wtedy, gdy człowiek - i jeszcze nie homo sapiens - musiał jeść to, co dawała mu natura. A dawała przecież nie tylko rośliny. Jednak wraz z biegiem czasu zmienia się ludzka świadomość; o ile drapieżniki muszą utrzymywać dietę mięsną, o tyle człowiek już nie musi, a wmawianie nam, że mięsko jest niezbędne do rozwoju fizycznego, umysłowego i psychicznego jest korzystne jedynie dla przemysłu mięsnego. Podobnie rzecz ma się z warunkami klimatycznymi - dziś kraje "z zimą i śniegiem" nie muszą  już sięgać po mięso, może oprócz obszarów antarktycznych, gdyż tam wyboru rzeczywiście w zasadzie nie ma. Ale Eskimosi nie zabijają zwierząt bez potrzeby i nie są w tym okrutni, wprost przeciwnie - szanują je i dbają o nie. Podobnie jest z myśliwymi, z polowaniem - kiedyś miało to uzasadnienie, dziś to jest rozrywką i dlatego powinno być zakazane, ponieważ jest to patologia, bo tylko chore umysły znajdują przyjemność w zabijaniu i też najczęściej w okrutny sposób. Indianie mieli (i mają) piękny zwyczaj przepraszania ducha zabitego - i to wyłącznie z koniecznej potrzeby - zwierzęcia i nie było to podyktowane jakimś tam "zabobonem", jak to wyśmiewają dzisiejsi "myśliwi" sadyści. Tak więc wegetarianizm dziś jest świadomym wyborem.

Ale oprócz tego, że zwierzęta hodowlane karmione są wszelkimi możliwymi świństwami i, co za tym idzie, my poprzez ich mięso również, także dochodzi tu ten czynnik okrucieństwa, udręczenia, cierpienia i męki tego "surowca". I my to również spożywamy, mówię tu o informacji, którą się karmimy. Prymitywy z tego kpią (i kij im...) ale ludzie wiedzący o co w tym chodzi rezygnują z przynajmniej takiego mięsa. Zdania są tu też różne, niektórzy uznają tylko mięso pochodzące z tzw. przyjaznego środowiska a inni w ogóle nie uznają żadnego mięsa.

Ale przynajmniej jeśli już ktoś musi mięso jeść (z różnych powodów) to ma wybór. Nie jestem wege, ale świadomie ograniczam spożywanie mięsa i jego przetworów. I podobnie jak Faza - stawiam na jakość, dla mnie jest to szalenie ważne. Owszem, zdarza mi się jeszcze zjeść mięso fermowe, ale różnica jest diametralna. To jest świństwo, nie tylko smakowe ale też energetyczne. Źle się po tym czuję, nie tylko fizycznie. 

A jeśli chodzi o dietę ogólną to oczywiście jak najmniej chemii i - jeśli jest to dieta "bezcelowa", tzn. bez specjalnych wskazań lekarskich, odchudzających itd. - to najlepsza jest piramida żywieniowa.

Hej Ismere :)!

 

Nie zgadam się z Tobą. Uważam, że mięso ma szereg dobrych i korzystnych aminokwasów, witamin i pierwiastków takich jak żelazo czy cynk, które trudno znaleźć w tak korzystnej formie i o tak dobrym przyswajaniu jak właśnie w mięsie. Właśnie dlatego mięso jest człowiekowi potrzebne, ale też nie niezbędne (tu się zgadzam). To o czym piszesz to raczej szacunek do pożywienia w ogóle - przecież tyle w Naszym kraju marnuje się chleba, warzyw i owoców czy właśnie mięsa. Kiedyś zastanawiałem się poważnie nad identycznym tematem - czy wegetarianin zjadłby mięso w czasach wielkiego głodu, czy człowiek ma instynkt i ciemną naturę zabijania zwierząt w celu ich jedzenia. Odpowiedź brzmi niestety tak i trzeba to zaakceptować. Tacy jesteśmy, możemy to wypierać lub nie. Wydaje mi się że prawdziwy szacunek w spożywaniu mięsa opiera się na dobrobycie zwierząt hodowlanych (przed i podczas uboju - a jego brak pokazała największa komercyjna stacja w Polsce) oraz wykorzystaniu/spożywaniu możliwe wszystkich części ciała. Dzisiaj w tych czasach dobrobytu gardzimy nerkami, mózgiem, żołądkami czy wątróbką - wszelkie podroby są fe i nikt nie chce ich jeść. Kiedyś na wsi i w mieście było inaczej.

 

Czym innym jest zbilansowania dieta, unikanie mięsa tłustego (tłuszcze nasycone) i jego minimalizowanie w diecie. Mimo wszystko właśnie w piramidzie żywienia okazuje się, że najważniejszy jest regularny ruch a nie jedzenie)!

 

Z drugiej strony jak zobaczycie na mięso w Polsce, czy na straganie czy w supermarkecie to jest naprawdę wyśmienitej jakości - np. w porównaniu do tego co było kiedyś i tym co sprzedają za granicą. Człowiek kupując piękne czerwone mięso w sklepie bądź wkładając do koszyka sklepowego kurczaka często nie zdaje sobie sprawę jak ogromny przemysł stoi za tym "produktem". Dla mnie najbardziej traumatyczna jest hodowla drobiu - pisklę rodzi się by umrzeć. A to przekracza pojęcie Auschwitz w znacznym stopniu. Świadomość tych procesów to znajomość i szacunek do mięsa.

Edited by Makryz
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

nie tylko hodowla drobiu, Makryz

wiesz, ile żyją tzw. tuczniki ? 2-3 lata max, potem mięso jest już "stare"... jak myślisz, ile lat może żyć świnia ?

podobnie bydło na mięso

kury znoszące jajka - są eksploatowane 1,5 roku potem mają kilka miesięcy na regenerację i od nowa, jakieś 1-1,5 roku na znoszenie jaj; po  tym czasie są zabijane; ile może żyć kura? lekką ręką 10 lat; a jeśli zamiast kury wykluje się z jajka kogut, to jest mielony żywcem kilka dni zaraz po urodzeniu...

krowy dające mleko - zapładniane co póltora roku, cielaki po kilku dniach są zabierane od matki i umieszczane w ciasnych kojcach, tęsknią

krowy daja mleko, w sensie są wydajne do 5 lat, potem przestają być opłacalne i idą na rzeź

5 lat ! a mogą zyć co najmniej kilkanaście...

 

i nawet śmierć mają w strasznych warunkach

zwierzęta zabija sie prądem,  zdarza się że skalpują jeszcze żywe zwierzeta

jedne są zabijane, gdy inne stoją w kolejce stłoczone czując zapach krwi i słysząc z bliska zabijane...

jest mało kontroli, a ludzie za bardzo się nie przejmują, pomijam juz zwyrodnialców ktorzy sie dodatkowo pastwią nad nimi

 

one  - zwierzęta - nie mogą sobie wybrać swojego losu, my wybieramy za nie

 

jesteśmy odpowiedzialni za to, co robimy

bo mamy możliwość wyboru

i każdy czlowiek wybiera dla siebie tak jak potrafi

@nosowska , przepraszam za offtop - trochę to poszło chyba w innym kierunku niż była Twoja intencja dla tego wątku

Edited by Ava55
  • Like 3
  • Cool 1
  • Thanks! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Makryz, możesz się nie zgadzać, jeśli uważasz że te niezbędne, łatwo przyswajalne aminokwasy można znaleźć jedynie w mięsie. Ja tak nie uważam i wiem, że są alternatywne ich źródła. Lecz nie mam zamiaru się na ten temat przekomarzać, bo to i tak nie jest tu tak istotne. Mam wrażenie, że dałeś sobie wmówić "mit mięsa", tak jak większość mięsożerców, którym koncerny i opłacani przez nich naukowcy serwują takie własnie bajki. Oczywistym jest, że mięso zawiera wymienione składniki, lecz nie chodzi tym potentatom o nie - chodzi wyłącznie o ich biznes. To są wielkie pieniądze, a gdzie w grę wchodzi kasa - zaczyna się koniec człowieczeństwa. Taka jest właśnie prawda o mięsie.

Nie zajmujemy się też tematem "co by było gdyby było", ten argument jest zupełnie tu zbędny. Co innego wielki głód, kiedy zupełnie nie masz wyboru, a co innego wybór świadomy, kiedy masz z czego wybierać. W czasie oblężenia Stalingradu ludzie jedli ludzi. W obozach zagłady również. 

Najistotniejsza jest druga medalu, ta właśnie, że jesteś tym co jesz. Dla mnie jest to tak jasne jak Słońce na niebie i Ejbert właśnie wspomniał o nierozumieniu tego zagadnienia przez większość konsumentów mięsa.  To, o czym mówię nie jest szacunkiem do pożywienia, jest przede wszystkim szacunkiem dla wcielonej duszy, bez względu na jej poziom świadomości i która w istocie swej pochodzi z tego samego źródła co ludzie.

 

P.S @Ava55: to nie jest offtop, to są istotne kwestie przy rozważaniu, co jest "dobrym pożywieniem" i - jak przystało na forum ezoteryczne - rozważamy to nie tylko pod względem składu chemicznego, dobrych aminokwasów, witamin i pierwiastków. 

 

  • Like 1
  • W punkt 1
  • Thanks! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Makryz

@Ava55

@Ismer

Rozumiem Wasze zdanie, sam jem i lubię jeść mięso - a nawet może jem go za dużo. Podajcie w takim razie alternatywę. Czy brzmi ona w ogóle nie jeść mięsa? Rozumiem ze ważny jest świadomy wybór ale jak idziecie do sklepu to na prawę myślicie o etyce i o duszy zwierzęcia? Wy może tak ale czy 99% innych konsumentów? Zgadzam się z tym że zwyczaje konsumentów się zmieniają ale... chodzi mi o to że to nie możliwe przynajmniej dla większości naszych rodaków. Minimalizacja cierpienia o którym piszecie jest niemożliwa bez zmniejszenia spożycia mięsa, zwiększenia świadomości konsumentów oraz jego lepszego wykorzystania - to moja opinia. Rozumiem Waszą i świadomą postawę ale nie każdy tak ma i nie ma co tego ukrywać. Z resztą najbardziej wazny jest ślad węglowy który w przypadku produkcji miesa jest kilkukrotnie wyższy.

 

Co do przemysłu zgadzam się ale co jest lepsze? Mord rytualny zwierzęcia, który jest wykonywany od wieków w Judaizmie czy rażenie prądem. Moim zdaniem odpowiedź jest jednoznaczna.

 

Nie chcę aby przez tę dyskusję niektórzy zrazili się do jedzenia mięsa. To osobista decyzja każdego z Nas. Najważniesza moim zdaniem jest rozumienie skąd mięso się bierze na naszych stołach i ile "kosztuje" jego wyprodukowanie.

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yunugar

Te jak to to się mówi "niezbędne składniki", które posiada mięso to po prostu kłamstwo i propaganda. 

Białko jest we wszystkich produktach żywieniowych, nie tylko w mięsie.

 

Tutaj jest mowa o mięsie w kontekście duchowym i o tym co się dzieję po jego zjedzeniu:

 

 

  • Super 4
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Makryz
59 minut temu, Yunugar napisał:

Te jak to to się mówi "niezbędne składniki", które posiada mięso to po prostu kłamstwo i propaganda. 

Białko jest we wszystkich produktach żywieniowych, nie tylko w mięsie.

 

Tutaj jest mowa o mięsie w kontekście duchowym i o tym co się dzieję po jego zjedzeniu:

 

 

Chodzi o przyswajalność żelaza. Nie o białko. Z resztą chcę uniknąć przerzucania się linkami z YT :) bowiem można tam znaleźć też bardzo sprzeczne, skrajne i konserwatywne oponIe. Znacznie bardziej (skoro tu jestem) wolę porozmawiać i wymienić własne opinie i poglądy :)

Edited by Makryz
  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55

@Makryz - pierwsza z brzegu wyguglana odpowiedź od pani Izabeli Czajki,  autorki ksiązki "Dieta w wielkim mieście", miłośniczki biegów i maratonów :

 

"Najlepiej przyswajalne przez organizm jest tzw. żelazo hemowe, którego źródłem jest mięso, szczególnie wołowina. Źródłem żelaza mogą być również również produkty roślinne, jednak związki antyodżywcze utrudniają jego wykorzystanie.

Produkty zawierające żelazo (mg/100 g produktu):

podroby (wątroba, nerki), suche nasiona roślin strączkowych, natka pietruszki > 4 mg;

pieczywo i inne produkty zbożowe, mięso, drób, jaja 1 - 4 mg;

mleko i produkty mleczne, ziemniaki, ryby, owoce, ryż, warzywa < 1mg.

Stopień wchłaniania żelaza niehemowego z pożywienia można poprawić poprzez spożycie produktów bogatych w witaminę C oraz kwasy organiczne.

Znajdziesz je w:

pomarańczach, gruszkach, jabłkach, ananasach

śliwkach, bananach, mango, melonach

kapuście kiszonej

ziemniakach, burakach, dyni, brokułach

Zdarza się, że zjadasz odpowiednie ilości żelaza, ale w towarzystwie związków antyodżywczych, wiążących żelazo w nieprzyswajalne związki. Musisz unikać produktów zawierających: fityniany, polifenole, związki wapnia oraz fosforany. Znajdziesz je w

otrębach pszennych, białku sojowym

herbacie, kawie, orzechach, roślinach strączkowych, czekoladzie, mleku i serze

żywności wysokoprzetworzonej".

 

Innymi słowy - można nie jeść mięsa i nie martwić się o żelazo, ale nie należy łączyć razem niektórych produktów.

 

Co do mięsa - można bez szkody dla organizmu znacznie ograniczyć jego spożywanie.

Rozumiem, że ograniczenie spożywania mięsa nie jest łatwe - bo taka jest w Polsce (i w dużej części świata) kultura jedzenia.

Ale może warto - ze względu na cierpienie zwierząt, zmiany klimatyczne i na koniec, bezpośrednio dla siebie samego.

Dieta, której podstawą są warzywa i owoce, a mięso jest w ograniczonej ilości nie jest wymysłem XXIw.

Taka piramidka (teraz dołożono na spodzie ruch, sport) jest znana od lat.

Edited by Ava55
  • Super 3
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer

Makryz, my tu przede wszystkim rozprawiamy o kontekście duchowym a nie o zawartości składników w mięsie. bo to w pożywieniu jest najważniejsze. Spożywasz cierpienie = masz to w sobie. Tym i ty emanujesz i to przyciągasz do siebie.  Oczywiście to nie jest takie proste jak się mówi, bo droga do oczyszczenia się z tego co się nagromadziło w sobie nie jest usłana różami ani krótka, wymaga też poświęceń (no właśnie, mało kto poświęci przyjemności podniebienia na rzecz niekrzywdzenia zwierząt i dalekiej a enigmatycznej "duchowości", rozwoju jakiejś tam świadomości duchowej) 

Ja nie mam zamiaru udowadniać wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy, nie namawiam nikogo na niejedzenie mięsa, nie zamierzam wdawać się w polemiki z mięsożerecami, bo każdy odpowiada sam za siebie. Ale uważam, że aby mieć wybór, to każdy powinien mieć informacje o drugiej stronie medalu, nie tylko jeśli chodzi o mięso, ale o wszystko, co jest nam dane / przejawione. 

Dlatego tak ważne jest co człowiek przyjmuje jako "dobre". I o to zapytała autorka tematu, nie precyzując jednakże, o którą stronę tego medalu jej chodzi, więc ma teraz naświetlone to z obu stron. 

 

Znamienne jest to - i Ty to w pełni prezentujesz - że jak się mówi o etycznej i o duchowej stronie tego zagadnienia, to mięsożercy zawsze i niezmiennie wyciągają argumenty takie właśnie - "składniki odżywcze" Tak, są takie, lecz są to wyłącznie argumenty pozwalające głuszyć sumienie. Ludzie nie chcą słuchać o duchowości tej sprawy, bo po prostu jest im tak wygodniej i nie chcą rezygnować z przyjemności. Sorki za słowo, ale pitolenie o właściwościach zdrowotnych mięska i jego przyswajalności głoszą ludzie zainteresowani zyskiem (ale już nie głoszą, jak na przykład wpływa to na środowisko, vide protest w sprawie amerykańskich ferm trzody chlewnej w Polsce) i takie, które nie mają pojęcia ani o żywieniu w ogóle, ani tym bardziej o duchowej stronie tego problemu, jakim jest spożywanie bólu i cierpienia. Rozumiem, że to może nie jest ich etap, wszystko bowiem ma swój właściwy czas a ewolucja świadomościowa i etyczna nie idzie w parze z postępem technicznym (mówię tu o różnicy w tempie rozwoju jednego i drugiego),  lecz nie zmienia to faktu, że ta druga strona mięsa istnieje i ma ogromny wpływ na... ewolucję świadomości. 

 

Ja mówię to co mówię nie na podstawie "badań", których nie sprawdziłam (jak wszyscy używający argumentów fizykochemicznych i jadących na paradygmacie  pt. "niezbędne mięso") tylko na podstawie obserwacji na własnym organizmie i jest nas takich więcej. Ale wciąż za mało. Tym niemniej najważniejsze w tej kwestii jest to, że w ogóle ta sprawa wreszcie ujrzała światło dzienne i nie wątpię, że model jedzenia (i w ogóle podejścia do zwierząt) się zmieni, bo ten proces już się zaczął i jest nieunikniony. Tylko pytanie ile to jeszcze czasu zajmie ludzkości.

Tak na marginesie - oświeceni (no, powiedzmy ludzie o wysokiej świadomości) nie spożywają mięsa i tego wymagają od swoich uczniów, doskonale wiedząc, jakie to niesie konsekwencje w sferze duchowej, psychicznej i na planie materialnym również.

 

PS. a jeśli chodzi o wysokoprzyswajalne żelazo i "najodpowiedniejszy" jego typ, to polecam sok z pokrzywy. Poleciłam go kilku osobom mającym problemy z przyswajaniem żelaza i anemią. Jak raz wszystkim im pomogło.  Dziwne i nieprawdopodobne... a jednak można obyć się bez wołowiny i wątróbki. 

Zresztą zioła nie bez przyczyny są apteką natury i źródłem niezbędnych organizmowi pierwiastków, lecz wymaga to szukania co na co działa i co zawiera, a to wymaga już większego wysiłku (umysłowego przede wszystkim, a to wielu boli) niż pójście do sklepu po mięsko. 

 

  • Like 1
  • Super 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55
6 godzin temu, Ismer napisał:

PS. a jeśli chodzi o wysokoprzyswajalne żelazo i "najodpowiedniejszy" jego typ, to polecam sok z pokrzywy. Poleciłam go kilku osobom mającym problemy z przyswajaniem żelaza i anemią.

pokrzywa jest świetna, ale trzeba uważać z ilością i kontrolować, jakie leki  jednocześnie się bierze (jak z większością ziół):

 

"Jak każdy lek i suplement, sok z pokrzywy ma również przeciwwskazania do stosowania.

Przede wszystkim warto wiedzieć, że nie powinno się spożywać go więcej niż ok. 10–20 ml na dobę (wyjątek zachodzi w przypadku leczenia anemii, gdzie dawka może sięgać nawet 30 ml).

Przeciwwskazaniem do stosowania soku z pokrzywy z pewnością są choroby narządów rodnych jak rak, mięśniaki, cysty, krwawienia.

Nie można go także zażywać przy przewlekłych chorobach nerek, w przypadku zabiegów chirurgicznych oraz przy cukrzycy.

Skutki uboczne stosowania pokrzywy związane są zwykle z przyjmowaniem innych leków.

Nie zaleca się jej stosowania przy jednoczesnym przyjmowaniu leków moczopędnych ze względu na jej naturalne działanie tego typu – może to doprowadzić nawet do odwodnienia organizmu.

Również leki rozrzedzające krew w połączeniu z pokrzywą mogą powodować problemy z krzepliwością"/medonet/

Edited by Ava55

Share this post


Link to post
Share on other sites
Makryz
7 godzin temu, Ismer napisał:

Znamienne jest to - i Ty to w pełni prezentujesz - że jak się mówi o etycznej i o duchowej stronie tego zagadnienia, to mięsożercy zawsze i niezmiennie wyciągają argumenty takie właśnie - "składniki odżywcze" Tak, są takie, lecz są to wyłącznie argumenty pozwalające głuszyć sumienie. Ludzie nie chcą słuchać o duchowości tej sprawy, bo po prostu jest im tak wygodniej i nie chcą rezygnować z przyjemności. Sorki za słowo, ale pitolenie o właściwościach zdrowotnych mięska i jego przyswajalności głoszą ludzie zainteresowani zyskiem (ale już nie głoszą, jak na przykład wpływa to na środowisko, vide protest w sprawie amerykańskich ferm trzody chlewnej w Polsce) i takie, które nie mają pojęcia ani o żywieniu w ogóle, ani tym bardziej o duchowej stronie tego problemu, jakim jest spożywanie bólu i cierpienia. Rozumiem, że to może nie jest ich etap, wszystko bowiem ma swój właściwy czas a ewolucja świadomościowa i etyczna nie idzie w parze z postępem technicznym (mówię tu o różnicy w tempie rozwoju jednego i drugiego),  lecz nie zmienia to faktu, że ta druga strona mięsa istnieje i ma ogromny wpływ na... ewolucję świadomości. 

Byłbym hipokrytą gdybym powiedział, że jem "mięsko" i nie czerpię z tego przyjemności. Otóż Jem i czerpię. Ale sorry nie wyobrażam sobie wspólnego obiadu bez rosołu i zamiany kanapek z szynką na kanapki z humusem. W pełni akceptuję Twoje zdanie o mięsie, ale wybacz nie zrezygnuję z niego ze względów przyzwyczajenia, składników odżywczych w które ja wierzę i tego że dobrze się czuję ze swoją aktualną dietą. Staram się spożywać więcej owoców i warzyw ale nigdy nie osiągnę stanu bezmięsnego. Wiem że zwierzęta hodowlane cierpią, ale ludzie też cierpią. Wiem i jestem świadomy jak wygląda ubój w celu pozyskania mięsa.

 

Prawda jest taka że nie mam argumentów ma usprawiedliwienie własnej przyjemności i egoizmu. Jestem biernym konsumentem, który morduje pośrednio kupując mięso w sklepie. Co mam powiedzieć @Ismer?

Edited by Makryz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer
Godzinę temu, Makryz napisał:

Byłbym hipokrytą gdybym powiedział, że jem "mięsko" i nie czerpię z tego przyjemności. Otóż Jem i czerpię. Ale sorry nie wyobrażam sobie wspólnego obiadu bez rosołu i zamiany kanapek z szynką na kanapki z humusem. W pełni akceptuję Twoje zdanie o mięsie, ale wybacz nie zrezygnuję z niego ze względów przyzwyczajenia, składników odżywczych w które ja wierzę i tego że dobrze się czuję ze swoją aktualną dietą. Staram się spożywać co raz więcej owoców i warzyw ale nigdy nie osiągnę stanu bezmięsnego. Wiem że zwierzęta hodowlane cierpią, ale ludzie też cierpią. Wiem i jestem świadomy jak wygląda ubój w celu pozyskania mięsa.

 

Prawda jest taka że nie mam argumentów ma usprawiedliwienie własnej przyjemności i egoizmu. Jestem biernym konsumentem, który morduje pośrednio kupując mięso w sklepie. Co mam powiedzieć @Ismer?

Makryz, czy ja Cię zmuszam, czy namawiam byś nie spożywał mięsa? Nie - ja przedstawiam sprawę od tej strony, od której istnieniu większość ludzi na Ziemi nie ma pojęcia. Po to właśnie, by o tym wiedzieli. A czyjkolwiek wybór mnie nie obchodzi. 

Nic nie masz powiedzieć - nie chodzi tu przecież o to, byś się usprawiedliwiał, tu nie jest sąd nad Makryzem :D 

Ja także jem mięso, o czym już wspomniałam i nie mam zamiaru usprawiedliwiać się czy wstydzić tego. Po prostu tu i teraz jestem jeszcze na etapie jedzenia go i już jestem na etapie jego ograniczania. A docelowo zamierzam z tego zrezygnować, co dla mnie jest trudne, bo tak jak Ty - lubię rozkosze podniebienia z udziałem mięsiwa a wola u mnie taka średnio mocna jest. Jednak świadomość robi swoje i działa, gdyż coraz częściej odczuwam niechęć do spożywania mięsa i to mnie cieszy. Mam nadzieję jeszcze w tej inkarnacji wyrwać się z tego uzależnienia. 

 

Ava - wszystko ma swoje skutki uboczne, zioła jednak właściwie stosowane mają ich najmniej. Aspiryna ma ich więcej i też może zabić. Jeśli ktoś ma na coś uczulenie, jeśli bierze leki, jeśli nie toleruje jakiegoś składnika i bezmyślnie zażywa czy zioła, czy aspirynę - no to ma problem. Po to są ulotki informacyjne, żeby je czytać zanim się coś zażyje a nie po.

Ale druga strona medalu wygląda tak, że koncerny farmaceutyczne wszelkimi sposobami dążą do utrącenia ziół, z jednego prostego powodu: bo są łatwo dostępne i tanie. Produkują więc informacje o skutkach ubocznych na wyrost, co jest najmniejszym ich "przewinieniem", ale mało kto wie, że koncerny dążą do wyeliminowania ziół z rynku. Środowisko zielarzy - i mówię tu o ludziach nauki, tak jak np. dr. nauk biologicznych Henryk Różański i jemu podobni, dobrze o tym wie; dr. Różański zresztą mnóstwo publikuje o ziołach (i nie tylko) i nie zabrania kopiowania, po to właśnie aby wiedza ta nie zaginęła, żeby ludzie mieli dostęp do rzetelnych, zgodnych z prawdą informacji. 

Niestety mamy takie czasy, że to co się wyczyta w necie jest święte i niepodważalne. Większość populacji jest dotknięta tą zarazą, a myślenie - jak nigdy dotąd - jest w cenie, niedługo będzie tak, że tylko nieliczne jednostki będą w stanie samodzielnie myśleć, za całą resztę myśleć - i decydować - będą maszyny. Dostęp do informacji powinien być błogosławieństwem, a okazuje się, iż najczęściej jest przekleństwem. No ale cóż - jasność albo ciemność - wybór należy do ciebie, jak mawia minister zdrowia ;) 

  • Like 1
  • Super 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ava55
44 minuty temu, Ismer napisał:

Ava - wszystko ma swoje skutki uboczne, zioła jednak właściwie stosowane mają ich najmniej. Aspiryna ma ich więcej i też może zabić.

nie było moim zamierzeniem deprecjonowanie korzyści ze stosowania ziół, a jedynie wskazanie, że nie są to "niewinne herbatki" i, że ich stosowanie powinno być przemyślane, bo można sobie nie tylko pomóc - ale i zaszkodzić

 

wszystko trzeba robić z głową :)

 

co do niejedzenia mięsa czy innych produktów zwierzęcych, wszystko siedzi w głowie

jadłam dopóki do mnie nie dotarło, ile cierpienia zwierząt to ze sobą niesie - późno, bo późno  - ale lepiej późno niż wcale ;)

jakoś zawsze naiwnie myślałam, że ludzie to tacy humanitarni są ...

przez 2 lata najpierw byłam wegetarianką, ale produkty nabiałowe wcale nie są pozyskiwane dużo mniejszym kosztem niż mięso 

więc zostałam weganką ; jeśli lubi się warzywa, a szczególnie te strączkowe  - to nie jest bardzo trudno

ostatnio w kawiarni trafiłam na pyszne ciasto czekoladowe, mniammm... śni mi się po nocach :D 

 

jest coraz łatwiej, powstaje dużo vege/vegan-restauracji a w sklepach też rośnie liczba takich produktów

co prawda, trzeba uważać ponieważ to, ze pisze na nich bio/eko czy vegan nie oznacza, ze są zdrowsze od tych, które sami zrobimy

większość gotowców vege zawiera sporo emulgatorów i zagęszczaczy, więc jest nie jest to specjalnie zdrowe - za to dobre na wyjazd, gdy nie ma czasu ani sposobności, by się certolić z jedzeniem

 

myślę, ze ważnym krokiem ku zdrowemu jedzeniu jest czytanie etykiet na produktach - konserwanty, utrwalacze, zagęszczacze, emulgatory, barwniki - nie służą nam

 

 

 

Edited by Ava55
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ismer
15 godzin temu, Ava55 napisał:

nie było moim zamierzeniem deprecjonowanie korzyści ze stosowania ziół, a jedynie wskazanie, że nie są to "niewinne herbatki" i, że ich stosowanie powinno być przemyślane, bo można sobie nie tylko pomóc - ale i zaszkodzić

Wiem :) lecz jak już się słowa o ziołach pojawiły to trzeba dokończyć, żeby nie było na jedną stronę. Więcej o dobroczynnym ich działaniu ale i o skutkach ubocznych mamy na forum "Ziołolecznictwo" .

PS

Poza tym samo słowo "ziołolecznictwo" imputuje to, że nie chodzi o niewinne herbatki, tylko o leczenie, a to zawsze może mieć skutki uboczne. "Naturalne" to nie znaczy zawsze dla wszystkich "bezpieczne". Ale rzeczywiście ludzie jadą na schematach: "aha - jeśli ziołowe, jeśli naturalne = nie zaszkodzi."

Zioła, jeśli traktować je jak leki, czym w istocie swej również są, mają określony skład chemiczny i muszą w związku z tym mieć określone działanie zarówno "na coś" jak i "przeciw czemuś", a mieszanki ziołowe muszą być dobrane przez specjalistów zielarzy, bo to jest tak samo jak z medycyną akademicką - leczący musi znać się na swoim fachu, bez względu jakiej metody używa. Jednak bezspornym jest fakt, że zioła mają najmniej skutków ubocznych i niepożądanych ze wszystkich dostępnych człowiekowi leków. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
sea_creature

W najnowszej piramidce żywieniowej to chyba wysiłek fizyczny jest u podstawy.

Jesteś tym co jesz albo lepiej „Jesteś tym co przyswajasz”. Obecnie wiele osób ma problemy z trawieniem, z jelitami. Wielu składników po prostu nie przyswajamy. Więc czasem na nic zdają się witaminy i zdrowe pokarmy, niestety. 

W dniu 20.10.2019 o 22:47, Faza napisał:

może być także dobre pożywienie pod względem duchowym, np. wegetariańskie czy ajurwedyjskie

Ajurweda super! Ale np. zgodnie z naukami ajurwedyjskimi mrożonki są bezwartościowe, są energetycznie martwe. Przy czym ogólnie mrożonki uważane są za pełnowartościowe, pełne witamin produkty. :) 

Ajurweda dzieli pokarmy na sattviczne, tamasowe i radżasowe. Sattwa jest energią jasności, świetlistości, lekkości i harmonii. Radżas jest energią aktywności, stymulacji, siłą napędzającą działanie, zmiany. Tamas jest związany z inercją, wycofaniem, ociężałością i brakiem zmian.

Wskazane jest by jeść jak najwięcej pokarmów z tej pierwszej grupy. :) 

 

W dniu 21.10.2019 o 15:28, Ismer napisał:

W zasadzie mięso nie jest człowiekowi potrzebne. Ta ścieżka jest jednak utrwalona w genach, bo takie były realia wtedy, gdy człowiek - i jeszcze nie homo sapiens - musiał jeść to, co dawała mu natura. A dawała przecież nie tylko rośliny. Jednak wraz z biegiem czasu zmienia się ludzka świadomość; o ile drapieżniki muszą utrzymywać dietę mięsną, o tyle człowiek już nie musi, a wmawianie nam, że mięsko jest niezbędne do rozwoju fizycznego, umysłowego i psychicznego jest korzystne jedynie dla przemysłu mięsnego. Podobnie rzecz ma się z warunkami klimatycznymi - dziś kraje "z zimą i śniegiem" nie muszą  już sięgać po mięso, może oprócz obszarów antarktycznych, gdyż tam wyboru rzeczywiście w zasadzie nie ma. Ale Eskimosi nie zabijają zwierząt bez potrzeby i nie są w tym okrutni, wprost przeciwnie - szanują je i dbają o nie. Podobnie jest z myśliwymi, z polowaniem - kiedyś miało to uzasadnienie, dziś to jest rozrywką i dlatego powinno być zakazane, ponieważ jest to patologia, bo tylko chore umysły znajdują przyjemność w zabijaniu i też najczęściej w okrutny sposób. Indianie mieli (i mają) piękny zwyczaj przepraszania ducha zabitego - i to wyłącznie z koniecznej potrzeby - zwierzęcia i nie było to podyktowane jakimś tam "zabobonem", jak to wyśmiewają dzisiejsi "myśliwi" sadyści. Tak więc wegetarianizm dziś jest świadomym wyborem.

Ale oprócz tego, że zwierzęta hodowlane karmione są wszelkimi możliwymi świństwami i, co za tym idzie, my poprzez ich mięso również, także dochodzi tu ten czynnik okrucieństwa, udręczenia, cierpienia i męki tego "surowca". I my to również spożywamy, mówię tu o informacji, którą się karmimy. Prymitywy z tego kpią (i kij im...) ale ludzie wiedzący o co w tym chodzi rezygnują z przynajmniej takiego mięsa. Zdania są tu też różne, niektórzy uznają tylko mięso pochodzące z tzw. przyjaznego środowiska a inni w ogóle nie uznają żadnego mięsa.

Zgadzam się totalnie! Nie tylko zwierzęta zabijane na mięso cierpią... A jak cierpią te biedne krowy, żeby ludzie mieli mleko czy sery.

 

Osobiście nie jem mięsa. Wcinam jajka od szczęśliwych kur (kolega brata hoduje) - biegają sobie po podwórku, coś tam sobie dziobią... Przynajmniej nie są udręczone. Nie jest pewnie idealnie, ale...

Nie krytykuje ludzi jedzących mięso. Raczej spotkałam się wiele razy z tym, że to mięsożercy wyśmiewają wegetarian czy wegan. 

Gdy czytałam post Ismer przypomniała mi się scena z filmu Avatar, gdzie jeden z bohaterów zabija zwierzę i odmawia krótką modlitwę. 

W naszym świecie to chyba pokutuje fragment z Pisma Swietego, jak to my ludzie mamy sobie czynić ziemię i zwierzęta poddanymi. Ziemia zniszczona, zwierzęta udręczone.

Jest taki cytat, chyba Schopenhauera: "Zaiste można by twierdzić: ludzie są szatanami świata, a zwierzęta duszami dręczonymi." 

W dniu 21.10.2019 o 22:55, Makryz napisał:

Uważam, że mięso ma szereg dobrych i korzystnych aminokwasów, witamin i pierwiastków takich jak żelazo czy cynk,

Żółtka jaj kurzych :D 

 

W dniu 21.10.2019 o 22:55, Makryz napisał:

Z drugiej strony jak zobaczycie na mięso w Polsce, czy na straganie czy w supermarkecie to jest naprawdę wyśmienitej jakości - np. w porównaniu do tego co było kiedyś i tym co sprzedają za granicą.

Znasz kogoś kto hoduje np. trzodę chlewną?

Kiedyś te zwierzęta same dorastały. Teraz karmione są hormonami, antybiotykami... Prosiak w trzy miesiące rośnie do rozmarów dorosłego osobnika, kości ma delikatne - w rękach można złamać. O warunkach w jakich te zwierzęta są przetrzymywane nie wspomnę. Skąd wiem - mam w dalszej rodzinie takiego hodowce. Odkąd ma dofinansowanie z Unii i Unia daje te różne "preparaty" jakość mięsa (skoro o tym mowa) jest o niebo gorsza. :D  Sam wujek tak mówi,a  w końcu od lat zajmuje się hodowlą świń. 

 

W dniu 22.10.2019 o 00:03, Ava55 napisał:

wiesz, ile żyją tzw. tuczniki ? 2-3 lata max, potem mięso jest już "stare"... jak myślisz, ile lat może żyć świnia ?

podobnie bydło na mięso

kury znoszące jajka - są eksploatowane 1,5 roku potem mają kilka miesięcy na regenerację i od nowa, jakieś 1-1,5 roku na znoszenie jaj; po  tym czasie są zabijane; ile może żyć kura? lekką ręką 10 lat; a jeśli zamiast kury wykluje się z jajka kogut, to jest mielony żywcem kilka dni zaraz po urodzeniu...

krowy dające mleko - zapładniane co póltora roku, cielaki po kilku dniach są zabierane od matki i umieszczane w ciasnych kojcach, tęsknią

krowy daja mleko, w sensie są wydajne do 5 lat, potem przestają być opłacalne i idą na rzeź

5 lat ! a mogą zyć co najmniej kilkanaście...

 

i nawet śmierć mają w strasznych warunkach

zwierzęta zabija sie prądem,  zdarza się że skalpują jeszcze żywe zwierzeta

jedne są zabijane, gdy inne stoją w kolejce stłoczone czując zapach krwi i słysząc z bliska zabijane...

jest mało kontroli, a ludzie za bardzo się nie przejmują, pomijam juz zwyrodnialców ktorzy sie dodatkowo pastwią nad nimi

To jest straszne!! Można sobie pooglądać na youtube chociażby, jeśli ktoś ma mocne nerwy. :( 

Polecam film Netflixa "Okja".  Ryczałam jak bóbr :( 

W dniu 22.10.2019 o 09:17, Makryz napisał:

Rozumiem ze ważny jest świadomy wybór ale jak idziecie do sklepu to na prawę myślicie o etyce i o duszy zwierzęcia? Wy może tak ale czy 99% innych konsumentów?

Dokładnie tak myślę. Na myśl o tym, że miałabym zjeść zwierze, które czuło, żyło, miało mamę, może dzieci... mam gulę w gardle i nic bym chyba nie przełknęła, I może czasem zjadłabym mięso, ale właśnie ta świadomość mi nie pozwala.

Zwierzęta przed śmiercią mają świadomość co je czeka, a to generuje w nich masę emocji. Ich organizm wydziela hormony, które później trafiają do naszego organizmu.

 

Coraz więcej ludzi tak myśli, czuje. Znam ludzi, którzy lubią (lubili) mięso, ale nie jedzą go od 10 czy 20 lat, właśnie z powodów etycznych. 

Kiedyś było trudniej, ale teraz? łatwo znaleźć produkty zastępujące mięso, masę przepisów w internecie. Wystarczy popróbować. 

A ile jest knajp i restauracji stricte wege :) :) 

 

Jeśli ktoś chce np. próbować ograniczyć spożycie mięsa albo chociażby poznać nowe smaki polecam tę akcję https://www.zostanwege.pl/

Zostań wege na 30 dni. Codziennie dostaje się maila z przepisami, informacjami na temat zwierząt itp. :)  Niektóre info są bardzo ciekawe, pamiętam historię o świni, która uratowała człowieka.

Mamy w domach psy, koty - kochamy je, one nas. Inne zwierzęta też mają uczucia. Chociażby do własnego potomstwa.

jasne, w świecie zwierząt zdarza się, że ktoś zjada własne dzieci... Ale i ludzie robią różne,makabryczne czasem, rzeczy własnemu potomstwu... 

 

Co do zdrowotności mięsa... Do mnie przemawiają jeszcze tzw. niebieskie (błękitne) strefy, gdzie żyje najwięcej stulatków. W tych regionach świata spożywa się mięso sporadycznie lub wcale :) 

 

Każdy dokonuje wyborów zgodnie z własnym sumieniem, ale chyba warto mieć świadomość. :) 

 

Co do ziół, UE zakazuje niektórych, bo mają niesamowite właściwości lecznicze, ale jak ktoś napisał - są tanie. Nie da się tez ich opatentować. Weźmy taki wrotycz - jasne, w nadmiarze trujący, ale ile ma niesamowitych właściwości! Mówi się nawet, że działa silnie przeciwzapalnie jak tzw. sterydy (zapisywane przez lekarzy "na wszystko" jak kiedyś antybiotyki). 

 

Przepraszam za chaotyczność tego posta... :D  Chciałam do tylu rzeczy się odnieść... No ale w końcu to nie referat na ocenę... ;) 

  • Medal 2
  • Super 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Grimgnaw

Uważam, że najlepsza dieta to taka którą da nam dobry dietetyk. Każdy organizm jest inny i dieta powinna być indywidualna. Często ludzie szukają w internecie "Super dieta. Spalił 15 kg w miesiąc" Do diety najlepiej dołączyć siłownię lub basen :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...