Jump to content
elvika89

Utrata głosu po śmierci żony

Recommended Posts

elvika89

Witam,

szukam pomocy dla kolegi. Jego żona zmarła w trakcie porodu, gdy sie dowiedział, stracił przytomność na 2 tygodnie. Po wybudzeniu nie mówił, jedynie czasem troszkę szepcze. Musiał od razu zająć się córką, więc nie mial czasu nawet by to wszystko w sobie poukładać...Czasem leci mu krew z nosa, lekarze nie znalezli przyczyny ani tego ani utraty głosu. Chcieli go na chybił trafil faszerować antydepresantami. Trauma związana ze śmiercią żony jest ogromna...Mowił, ze nawet jej zdjęc nie ma w domu, bo gdy sie chwile zapatrzył to potrafił stracić przytomnosc. To samo gdy czasem odwiedza jej grób.

Bardzo chciałabym mu pomóc, ponieważ otworzył się przede mną i ufa, ze są inne drogi niz tylko faszerowanie lekami na ślepo.

Może ktoś mógłby kogoś polecić? Akupunktura?Praca z czakrami? Obecnie jest w Stanach i podrzuciłam mu temat Fostera Perry'ego...

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Priestess
Posted (edited)
8 godzin temu, elvika89 napisał:

Witam,

szukam pomocy dla kolegi. Jego żona zmarła w trakcie porodu, gdy sie dowiedział, stracił przytomność na 2 tygodnie. Po wybudzeniu nie mówił, jedynie czasem troszkę szepcze. Musiał od razu zająć się córką, więc nie mial czasu nawet by to wszystko w sobie poukładać...Czasem leci mu krew z nosa, lekarze nie znalezli przyczyny ani tego ani utraty głosu. Chcieli go na chybił trafil faszerować antydepresantami. Trauma związana ze śmiercią żony jest ogromna...Mowił, ze nawet jej zdjęc nie ma w domu, bo gdy sie chwile zapatrzył to potrafił stracić przytomnosc. To samo gdy czasem odwiedza jej grób.

Bardzo chciałabym mu pomóc, ponieważ otworzył się przede mną i ufa, ze są inne drogi niz tylko faszerowanie lekami na ślepo.

Może ktoś mógłby kogoś polecić? Akupunktura?Praca z czakrami? Obecnie jest w Stanach i podrzuciłam mu temat Fostera Perry'ego...

Psychiatra i dobry psychoterapeuta, czyli dobrze dobrane leki + porządna terapia. Dodatkowo ewentualnie neurolog, aby wykluczyć podłoże neurologiczne (uraz mózgu np. podczas omdlenia, o którym mówisz).

Tak jak sama napisałaś jest to poważna, ogromna trauma a objawy wyglądają na typowe psychosomatyczne. 

Pozostałe metody w takiej sytuacji traktowałbym jako dodatek, gdy człowiek się już ustabilizuje psychicznie. Na ten moment jest nadal w szoku i powinien się nim zająć specjalista. 

 

A w kwestii samej psychosomatyki, nasza psychika potrafi czasem reagować w zadziwiający sposób wywołując przeróżne objawy. Zawsze warto się zastanawiać nad znaczeniem tych objawów w sensie symbolicznym, aby zrozumieć ich funkcję. W tej sytuacji mężczyzna zapadł w śpiączkę na wieść o śmierci żony, czyli na dwa tygodnie sam "umarł". Jest to rodzaj ucieczki od przytłaczającej wiadomości, próba poradzenia sobie z szokiem, ale też nieświadoma chęć połączenia się z żoną. Brak głosu rozumiem jako niemożność mówienia o tym, co się czuje, przeżywa, o strachu, gniewie, utraconych nadziejach, rozpaczy. A krwotoki z nosa to akurat dość bliski mi objaw, sama w ten sam sposób somatyzowalam w stresie i sytuacji przemęczenia, gdy pewna trudna do załatwienia sprawa szła mi jak przysłowiowa "krew z nosa". On też znalazł się w ciężkim położeniu jako samotny ojciec, ciężko poradzić sobie z taką zmianą i ogarnąć nową rzeczywistość.

 

Historia Twojego przyjaciela jest szokująca i mogę sobie tylko wyobrazić, jak strasznie cierpi i w jak trudniej sytuacji się znalazł. Życzę mu wszystkiego co najlepsze i wysyłam masę ciepłej energii.:1s_n:

 

Edited by Priestess
  • W punkt 1
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
Godzinę temu, Priestess napisał:

Psychiatra i dobry psychoterapeuta, czyli dobrze dobrane leki + porządna terapia. Dodatkowo ewentualnie neurolog, aby wykluczyć podłoże neurologiczne (uraz mózgu np. podczas omdlenia, o którym mówisz).

Tak jak sama napisałaś jest to poważna, ogromna trauma a objawy wyglądają na typowe psychosomatyczne. 

Pozostałe metody w takiej sytuacji traktowałbym jako dodatek, gdy człowiek się już ustabilizuje psychicznie. Na ten moment jest nadal w szoku i powinien się nim zająć specjalista. 

 

A w kwestii samej psychosomatyki, nasza psychika potrafi czasem reagować w zadziwiający sposób wywołując przeróżne objawy. Zawsze warto się zastanawiać nad znaczeniem tych objawów w sensie symbolicznym, aby zrozumieć ich funkcję. W tej sytuacji mężczyzna zapadł w śpiączkę na wieść o śmierci żony, czyli na dwa tygodnie sam "umarł". Jest to rodzaj ucieczki od przytłaczającej wiadomości, próba poradzenia sobie z szokiem, ale też nieświadoma chęć połączenia się z żoną. Brak głosu rozumiem jako niemożność mówienia o tym, co się czuje, przeżywa, o strachu, gniewie, utraconych nadziejach, rozpaczy. A krwotoki z nosa to akurat dość bliski mi objaw, sama w ten sam sposób somatyzowalam w stresie i sytuacji przemęczenia, gdy pewna trudna do załatwienia sprawa szła mi jak przysłowiowa "krew z nosa". On też znalazł się w ciężkim położeniu jako samotny ojciec, ciężko poradzić sobie z taką zmianą i ogarnąć nową rzeczywistość.

 

Historia Twojego przyjaciela jest szokująca i mogę sobie tylko wyobrazić, jak strasznie cierpi i w jak trudniej sytuacji się znalazł. Życzę mu wszystkiego co najlepsze i wysyłam masę ciepłej energii.:1s_n:

 

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź! To co piszesz ma duży sens. Potrzebny byłby naprawdę ktoś wybitny w tym wypadku. On się zraził do lekarzy, mówili wprost, ze nie wiedza co mu jest, ze wg badań jest zdrowy. I chcieli faszerować tabletkami ‚a może takie pomogą, a może takie’. Mówi, ze ma córkę i nie będzie królikiem doświadczalnym, w sumie go rozumiem z jednej strony. Bo takie tabletki przecież maja często różne, silne działanie. Rozmawiałam z nim o psychiatrze. On jest teraz w stanach, jest jedynym prawnym opiekunem dziecka i mówi, ze to nie takie łatwe, bo zaraz ktoś tam będzie krzywo patrzył, jeśli uda się do takiego lekarza. W sumie się nie dziwie...

Chciałabym znaleźć lekarza, który sam ma otwarty umysł, a nie tylko tabletki i nara. On jest bardzo inteligentnym człowiekiem ale i ma już dość takich, którzy udają, ze pomagają. Wiem ze jeśli znów trafi na takiego, który nie będzie wybitny to więcej już wcale nie pójdzie do żadnego innego...

Zalezy mi na tym żeby mu pomoc i to bardzo...Mam wrażenie, ze takie coś jest jak tykająca bomba...

Jesli ktoś zna ludzi, lekarzy którzy mogą pomoc, bardzo proszę o informacje. On bywa w Polsce. Głównie Kraków i Warszawa ale jeśli ktoś będzie naprawdę godzinę uwagi, to nie mam problemu, mogą być inne miejsca tez

Share this post


Link to post
Share on other sites
Priestess
Posted (edited)
14 minut temu, elvika89 napisał:

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź! To co piszesz ma duży sens. Potrzebny byłby naprawdę ktoś wybitny w tym wypadku. On się zraził do lekarzy, mówili wprost, ze nie wiedza co mu jest, ze wg badań jest zdrowy. I chcieli faszerować tabletkami ‚a może takie pomogą, a może takie’. Mówi, ze ma córkę i nie będzie królikiem doświadczalnym, w sumie go rozumiem z jednej strony. Bo takie tabletki przecież maja często różne, silne działanie. Rozmawiałam z nim o psychiatrze. On jest teraz w stanach, jest jedynym prawnym opiekunem dziecka i mówi, ze to nie takie łatwe, bo zaraz ktoś tam będzie krzywo patrzył, jeśli uda się do takiego lekarza. W sumie się nie dziwie...

Chciałabym znaleźć lekarza, który sam ma otwarty umysł, a nie tylko tabletki i nara. On jest bardzo inteligentnym człowiekiem ale i ma już dość takich, którzy udają, ze pomagają. Wiem ze jeśli znów trafi na takiego, który nie będzie wybitny to więcej już wcale nie pójdzie do żadnego innego...

Zalezy mi na tym żeby mu pomoc i to bardzo...Mam wrażenie, ze takie coś jest jak tykająca bomba...

Jesli ktoś zna ludzi, lekarzy którzy mogą pomoc, bardzo proszę o informacje. On bywa w Polsce. Głównie Kraków i Warszawa ale jeśli ktoś będzie naprawdę godzinę uwagi, to nie mam problemu, mogą być inne miejsca tez

Nie wiem, czy potrzebny jest zaraz ktoś "wybitny". Może wystarczy po prostu dobry lekarz? Poszukajcie sobie w internecie na portalach typu znany lekarz kogoś z dobrymi opiniami specjalizującego się w traumach, Z lekami tak niestety jest, że nie wiadomo, które pomogą, leki trzeba "ustawić" pod pacjenta, a to często wymaga czasu i kilku prób i nie zawsze trafia się od razu. Myślę jednak, że same leki nie załatwią sprawy i powinny przede wszystkim iść równolegle z psychoterapią. Nie ma leków na traumę i żałobę, na to pomóc może tylko psycholog. 

Edited by Priestess
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
1 minutę temu, Priestess napisał:

Nie wiem, czy potrzebny jest zaraz ktoś "wybitny". Może wystarczy po prostu dobry lekarz? Poszukajcie sobie w internecie na portalach typu znany lekarz kogoś z dobrymi opiniami specjalizującego się w traumach, Z lekami tak niestety jest, że nie wiadomo, które pomogą, leki trzeba "ustawić" pod pacjenta, a to często wymaga czasu i kilku prób. Myślę, że leki nie załatwią sprawy i powinny przede wszystkim iść równolegle z psychoterapią. Nie ma leków na traumę i żałobę, na to pomóc może tylko psycholog. 

Poszukamy, dziękuję. Napisałam o kimś wybitnym ponieważ on miał już do czynienia z lekarzami i się zraził. Wręcz nie traktowali go poważnie. Zaufałby naprawdę tylko komuś wyjątkowemu, kto by go przekonał 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Priestess
Teraz, elvika89 napisał:

Poszukamy, dziękuję. Napisałam o kimś wybitnym ponieważ on miał już do czynienia z lekarzami i się zraził. Wręcz nie traktowali go poważnie. Zaufałby naprawdę tylko komuś wyjątkowemu, kto by go przekonał 

Myślę, że chyba Twój przyjaciel sam może ma jakiś problem z byciem pacjentem psychiatrycznym i chyba to dla niego jakiś wstyd. Może dlatego uważa, że leczenie nie pomoże i obawia się oceny otoczenia. Zupełnie niepotrzebnie, bo nie ma wpływu na to, co się wydarzyło i każdy w takiej sytuacji potrzebowałby pomocy. Myślę, że zarówno w Polsce jak i w USA nikt nie będzie na niego patrzył krzywo z tego powodu, że zmarła mu żona, jego świat się z dnia na dzień zawalił a on sam poszukuje pomocy. Moim zdaniem leczenie to nie jest powód do wstydu. 

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
Teraz, Priestess napisał:

Myślę, że chyba Twój przyjaciel sam może ma jakiś problem z byciem pacjentem psychiatrycznym i chyba to dla niego jakiś wstyd. Może dlatego uważa, że leczenie nie pomoże i obawia się oceny otoczenia. Zupełnie niepotrzebnie, bo nie ma wpływu na to, co się wydarzyło i każdy w takiej sytuacji potrzebowałby pomocy. Myślę, że zarówno w Polsce jak i w USA nikt nie będzie na niego patrzył krzywo z tego powodu, że zmarła mu żona, jego świat się z dnia na dzień zawalił a on sam poszukuje pomocy. Moim zdaniem leczenie to nie jest powód do wstydu. 

W Stanach będą patrzeć pod kątem dziecka, czyli skoro ojciec ma poważne problemy i chodzi do psychiatry, to czy aby to dziecko jest bezpieczne?

Moze ciut tak jest, ze to dla niego wstyd. Ale gdy mu przestawiłam to wszystko pod innym katem to zmienił zdanie i się otworzył. Jednak zaznaczył, ze gdy pójdzie do lekarza a ten pierwsze co to zaproponuje mu tabletki jedynie to po prostu wyjdzie z gabinetu

Ja dodatkowo trochę jestem w kropce, poznaliśmy się niedawno a on ostatnio mi powiedział, ze mam identyczne oczy jak jego żona, trochę się różnią kolorem ale cała reszta jest taka sama. Gdy mi to powiedział to aż mnie coś zakłulo, bo nawet sobie nie umiem wyobrazić jego bólu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Priestess
Teraz, elvika89 napisał:

pójdzie do lekarza a ten pierwsze co to zaproponuje mu tabletki jedynie to po prostu wyjdzie z gabinetu

a co ma lekarz innego zaproponować?

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89

Dlatego szukam kogoś, kto nie będzie tylko to mu proponował, a tez podejdzie do tematu od takiej strony duchowej czy psychosomatycznej, tak żeby naprawdę go zrozumieć i przekonać. 

On interesuje się różnymi tematami, sam szuka i tez zdaje sobie sprawę ile śmieci jest nam przemycane w tabletkach. Dlatego nie tak łatwo go do nich przekonać, jeśli będą to tylko one

Share this post


Link to post
Share on other sites
Priestess
Posted (edited)
7 minut temu, elvika89 napisał:

Dlatego szukam kogoś, kto nie będzie tylko to mu proponował, a tez podejdzie do tematu od takiej strony duchowej czy psychosomatycznej, tak żeby naprawdę go zrozumieć i przekonać. 

To od tego jest psychoterapeuta, a nie psychiatra. Psychiatra leczy lekami. Poszukajcie więc psychoterapeuty, najlepiej takiego przyjmującego również on-line, żeby w razie wyjazdu Twój przyjaciel miał możliwość kontaktu. Kogoś z doświadczeniem i dobrymi opiniami, najlepiej w dojrzalszym wieku. Ja bym tak zrobiła. 

Edited by Priestess
  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
11 minut temu, Priestess napisał:

To od tego jest psychoterapeuta, a nie psychiatra. Psychiatra leczy lekami. Poszukajcie więc psychoterapeuty, najlepiej takiego przyjmującego również on-line, żeby w razie wyjazdu Twój przyjaciel miał możliwość kontaktu. Kogoś z doświadczeniem i dobrymi opiniami, najlepiej w dojrzalszym wieku. Ja bym tak zrobiła. 

Bardzo Ci dziękuje za pomoc i dobre rady, przekaże mu to i pomogę kogoś znaleźć. Dziękuje!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piko
W dniu 29.08.2020 o 06:53, elvika89 napisał:

Mówi, ze ma córkę i nie będzie królikiem doświadczalnym, w sumie go rozumiem z jednej strony. Bo takie tabletki przecież maja często różne, silne działanie.

Miałem kiedyś sąsiada, który pod wpływem nagłego wydarzenia stracił wzrok na stałe.

Takie zaburzenia psychosomatyczne są najtrudniejsze do leczenia gdyż nie widać wyraźnej przyczyny choroby... Na pewno mogą mu pomóc rozmowy terapeutyczne z Tobą i może z kimś jeszcze...

Z leków to mogą mu pomóc całe gro witamin oddziaływających na układ nerwowy z grupy B w większej dawce np: "B Complex" i być może prozak zapisany przez lekarza...

Ale myślę że rozmowy terapeutyczne będą miały większą moc oddziaływania (potrzebuje on teraz przyjaciół i znajomych), a witaminy wspomagająco układ nerwowy...

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
1 godzinę temu, Piko napisał:

Miałem kiedyś sąsiada, który pod wpływem nagłego wydarzenia stracił wzrok na stałe.

Takie zaburzenia psychosomatyczne są najtrudniejsze do leczenia gdyż nie widać wyraźnej przyczyny choroby... Na pewno mogą mu pomóc rozmowy terapeutyczne z Tobą i może z kimś jeszcze...

Z leków to mogą mu pomóc całe gro witamin oddziaływających na układ nerwowy z grupy B w większej dawce np: "B Complex" i być może prozak zapisany przez lekarza...

Ale myślę że rozmowy terapeutyczne będą miały większą moc oddziaływania (potrzebuje on teraz przyjaciół i znajomych), a witaminy wspomagająco układ nerwowy...

Dzięki, noo wła śnie mi to wychodzi na pierwszy plan - nieuwolnione emocje...Nawet ta krew, która jakby symbolizowała emocje, które już tak kumulują, ze wypływają, nie wytrzymuje tego, co jest w środku...I tez mi się wydaje, ze bardziej te rozmowy, psychoterapia niż faszerowanie lekami. On jest teraz w stanach, ma możliwość spotkania z Fosterem Perrym, to znany i ceniony szaman. Słyszałam o nim od znajomej, która u niego była. Tylko zastanawiam się, czy sobie tym nie zaszkodzi...Ale patrząc na to jak mądrym i cenionym człowiekiem jest Foster, to myślę, ze by wiedział co i czy może coś zrobić...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
2 godziny temu, Piko napisał:

Miałem kiedyś sąsiada, który pod wpływem nagłego wydarzenia stracił wzrok na stałe.

Takie zaburzenia psychosomatyczne są najtrudniejsze do leczenia gdyż nie widać wyraźnej przyczyny choroby... Na pewno mogą mu pomóc rozmowy terapeutyczne z Tobą i może z kimś jeszcze...

Z leków to mogą mu pomóc całe gro witamin oddziaływających na układ nerwowy z grupy B w większej dawce np: "B Complex" i być może prozak zapisany przez lekarza...

Ale myślę że rozmowy terapeutyczne będą miały większą moc oddziaływania (potrzebuje on teraz przyjaciół i znajomych), a witaminy wspomagająco układ nerwowy...

I dowiedziałam się, ze on bierze duże ilosći wit B, mowil, ze gdyby nie brał to krew z nosa leciała by mu caly czas. Ma sporą wiedzę, bo dokształcał się w takich tematach sam. Miał duzo badań, wszystkie wyniki idealne

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piko
2 godziny temu, elvika89 napisał:

gdyby nie brał to krew z nosa leciała by mu caly czas

Na krzepliwość krwi to witamina K , zawarta obficie w zielonych częściach warzyw...

  • Thanks! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
elvika89
6 godzin temu, Piko napisał:

Na krzepliwość krwi to witamina K , zawarta obficie w zielonych częściach warzyw...

Też bierze, dzięki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...