Jump to content

Tarot intencyjny


Eos
 Share

Recommended Posts

Cześć :) Czy pracujecie z tarotem nie w celach  stricte dywinacyjnych, ale jak z narzędziem pomagającym w osiąganiu celów? Można nazwać ten sposób pracy intencyjnym stawianiem tarota, jest nawet książka: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4927132/tarot-intencyjny-jak-swiadomie-uzywac-kart-tarota

Chodzi o używanie tarota w celach komunikacji z, nazwijmy to, Siłą Wyższą, jako sposób manifestacji  pragnień, nakierowania myśli na optymistyczne tory itd.

Dobrego dnia

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Guest Kaliaa

Nie,tarota intencyjnego nigdy nie stawiałam.To jest bardzo ciekawe podejście i zainteresowałas mnie tą metodą.Ja wiem o odczytywaniu własnego wnętrza,duszy z kart.I wtedy to też nie do końca jest dywinacja.Tarot może byc taką jakby naszą "terapią".Natomiast tarot intencyjny to jest jeszcze coś innego.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Kaliaa napisał:

Nie,tarota intencyjnego nigdy nie stawiałam.To jest bardzo ciekawe podejście i zainteresowałas mnie tą metodą.Ja wiem o odczytywaniu własnego wnętrza,duszy z kart.I wtedy to też nie do końca jest dywinacja.Tarot może byc taką jakby naszą "terapią".Natomiast tarot intencyjny to jest jeszcze coś innego.

To o czym piszesz, to czytanie z podświadomosci. Odnoszące się do jungowskich archetypów oraz do  tzw. wiedzącego pola. Jak np. poprosisz osobę, by świadomie wybrała z odkrytych kart te, ktore do niej przemawiają, możesz powiedzieć wiele na temat tego 'co jej w duszy gra'. 

  • Like 2
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Z Tarotem jako magicznym narzędziem przyciągającym cele spotkałam się tylko w jednym kontekście. Zakon Złotego Świtu, który badał Tarota, połączył 22 Wielkie Arkana z 22 literami hebrajskimi. Później "zapisywali" kartami Tarota zaklęcia albo używali ich jako amuletów.

 

I jeszcze coś takiego znalazłam, ale tu chodzi o podejście autorki do wróżenia wyłącznie kartami w pozycji prostej. Ma na to dość ponure spojrzenie i zaleca stosowanie odwróceń.

 

1626285158597.jpg

 

Źródło: "Tarot Mistrza Gry", Ewa Seydlitz

  • Like 3
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Ragna napisał:

Pierwszy raz spotykam się z czymś takim @Eos Napisz coś więcej na temat tej metody :biggrin:

Wyszła książka na ten temat, niedawno ją kupiłam. Podałam link we wcześniejszej wiadomości. Chodzi w tym o medytację z tarotem w myśl konkretnej intencji. O działanie w polu energetycznym,upraszczajac - trochę na zasadzie prawa przyciągania,wyslania energii życzenia, otrzymania, wdziecznosci. Nie wyciągasz wówczas kart w ciemno, pracujesz z kartami odkrytymi nad urzeczywistnieniem się Twojego pragnienia czy przebiegiem sprawy po Twojej myśli. A że Tarot jest bardzo sugestywny w obrazie i symbolice, to działa:) 

  • Like 1
  • Super 4
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
10 minut temu, Eos napisał:

Wyszła książka na ten temat, niedawno ją kupiłam. Podałam link we wcześniejszej wiadomości. Chodzi w tym o medytację z tarotem w myśl konkretnej intencji. O działanie w polu energetycznym,upraszczajac - trochę na zasadzie prawa przyciągania,wyslania energii życzenia, otrzymania, wdziecznosci. Nie wyciągasz wówczas kart w ciemno, pracujesz z kartami odkrytymi nad urzeczywistnieniem się Twojego pragnienia czy przebiegiem sprawy po Twojej myśli. A że Tarot jest bardzo sugestywny w obrazie i symbolice, to działa:) 

 

Trzeba wyciągnąć kartę, która pasuje to prośby i to nad nią się medytuje? :biggrin: Przepraszam za głupie pytanie i jeśli nie zrozumiałam za 1 razem.

  • Like 1
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.07.2021 o 20:26, Ragna napisał:

Z Tarotem jako magicznym narzędziem przyciągającym cele spotkałam się tylko w jednym kontekście. Zakon Złotego Świtu, który badał Tarota, połączył 22 Wielkie Arkana z 22 literami hebrajskimi. Później "zapisywali" kartami Tarota zaklęcia albo używali ich jako amuletów.

 

I jeszcze coś takiego znalazłam, ale tu chodzi o podejście autorki do wróżenia wyłącznie kartami w pozycji prostej. Ma na to dość ponure spojrzenie i zaleca stosowanie odwróceń.

Źródło: "Tarot Mistrza Gry", Ewa Seydlitz

Tak, ten fragment jest trochę o tym. Choć ja na to patrzę inaczej. To takie wysyłanie Wszechświatowi pozytywnych sygnałów. Nastrajanie się. Tarot jako narzędzie.  Praca energetyczna w wszechwiedzącym polu. Można patrzeć na to jak na magię,podejsc ezoterycznie, ale też po prostu psychologicznie czy terapeutycznie. 

 

W dniu 14.07.2021 o 20:39, Ragna napisał:

 

Trzeba wyciągnąć kartę, która pasuje to prośby i to nad nią się medytuje? :biggrin: Przepraszam za głupie pytanie i jeśli nie zrozumiałam za 1 razem.

Oglądasz karty i medytujesz nad czymś. Przykładowo nad posiadaniem dziecka czy spełnionego związku. I wyciągasz karty, które do Ciebie przemawiają w tym temacie, przykładowo Cesarzowa. Medytujesz nad ni i w kontekście tego pragnienia. Ta książka Tarot intencyjny opisuje różne techniki, niestety mam ja tylko w wersji papierowej. Czytam. Tam jest tez o praktyce wdzięczności. 

  • Like 1
  • Super 4
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

To jest interesujące w kontekście książki Seydlitz, którą wkleiłam. Autorka zachęca do medytacji nad kartami, ale ostrzega: mogą się pojawić stany emocjonalne i sytuacje związane z tą kartą. Będą po to, abyśmy mogli zobaczyć na własne oczy, jakie w prawdziwym życiu może manifestować się dana karta. Ważne jest, żebyśmy się nie wystraszyli, zwłaszcza przy kartach negatywnych. 

 

Wychodzi na to, że wielu autorów dopatrzyło się magii przeciągania poprzez medytację nad Tarotem.

 

@Eos Czy sprawdziło Ci się coś do tej pory w związku z tą metodą?

  • Like 3
  • Cool 1
  • W punkt 1
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.07.2021 o 21:14, Ragna napisał:

@Eos Czy sprawdziło Ci się coś do tej pory w związku z tą metodą?

Nie robiłam tego z kartami. Z kartami tylko medytowałam tak bez żadnych oczekiwań. Z serią Osho Zen Tarot. A jeśli chodzi o pozytywne wizualizacje to robiłam ale bez Tarota,po prostu wizualizując w głowie przebieg różnych spraw. To na pewno poprawia mi nastrój, niweluje lęki, czy przyciąga magicznie jakies zdarzenia? Oczywiście nie. Ale dobre wibracje zmieniają różne sytuacje wokół. 

 

W dniu 14.07.2021 o 20:57, Ragna napisał:

To jest interesujące w kontekście książki Seydlitz, którą wkleiłam. Autorka zachęca do medytacji nad kartami, ale ostrzega: mogą się pojawić stany emocjonalne i sytuacje związane z tą kartą. Będą po to, abyśmy mogli zobaczyć na własne oczy, jakie w prawdziwym życiu może manifestować się dana karta. Ważne jest, żebyśmy się nie wystraszyli, zwłaszcza przy kartach negatywnych. 

 

Wychodzi na to, że wielu autorów dopatrzyło się magii przeciągania poprzez medytację nad Tarotem.

Chyba Suliga za mocno medytował i wiadomo, jak to się skończyło. On już wszedł w symbolikę na bardzo głębokim poziomie. 

  • Like 2
  • W punkt 1
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Eos napisał:

Chyba Suliga za mocno medytował i wiadomo, jak to się skończyło. On już wszedł w symbolikę na bardzo głębokim poziomie. 

On mocno byl zainteresowany symbolika i kabala i cala historia tarota (jak Ragna :) ) U niego ta medytacja wygladala tak ze karte kladl w miejscu odbicia dwoch nakladajacych sie na siebie plomieni swiec i przywodzil na mysl znaczenia. Wtedy pojawialy sie w jego umysle obrazy zwiazane z karta. Suliga podkresla ze w trakcie medytacji i po moga sie dziac dziwne rzeczy. Karty moga sie nam ciagle snic i mozemy miec wrazenie ze tarot nad nami zawladnal. No ale jest to normalne. Zastanawiam sie czy u niego ta medytacja nie wiazala sie z wejsciem w jakis inny stan typu alfa , beta itd. W kazdym razie mocno dzialal na swoja podswiadomosc.

Edited by Wildwood
  • Like 2
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Eos napisał:

Chyba Suliga za mocno medytował i wiadomo, jak to się skończyło. On już wszedł w symbolikę na bardzo głębokim poziomie. 

Jak to się skończyło, ja nie wiem?

Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Jego zgubiło trochę jego własne, nadęte ego. Przychodziły do niego świetliste istoty, które na początku ładnie do niego mówiły i mu pomagały. Czuł się wybrańcem. Połapał się, że coś jest nie tak, kiedy zaczęły go nakłaniać do zbrojenia się i stworzenia magicznych broni. Kazał im spadać na drzewo, a potem spotkał w barze dwie, obce dziewczyny, które mu powiedziały, że dobrze wie kim są. Nawrzeszczały na niego, że Boga nie ma.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.07.2021 o 22:28, Wildwood napisał:

On mocno byl zainteresowany symbolika i kabala i cala historia tarota (jak Ragna :) ) U niego ta medytacja wygladala tak ze karte kladl w miejscu odbicia dwoch nakladajacych sie na siebie plomieni swiec i przywodzil na mysl znaczenia. Wtedy pojawialy sie w jego umysle obrazy zwiazane z karta. Suliga podkresla ze w trakcie medytacji i po moga sie dziac dziwne rzeczy. Karty moga sie nam ciagle snic i mozemy miec wrazenie ze tarot nad nami zawladnal. No ale jest to normalne. Zastanawiam sie czy u niego ta medytacja nie wiazala sie z wejsciem w jakis inny stan typu alfa , beta itd. W kazdym razie mocno dzialal na swoja podswiadomosc.

To ciekawe,co piszesz. Tak też myślę, że wszedł glęboko transowo. Mnie się dziś śniła karta Maga:) myślałam o niej w dzień,o jej symbolice, choć nie nazwałabym tego medytacją. Osobiście traktuję Tarota jako potężne narzędzie pracy z podswiadomoscia

 

W dniu 14.07.2021 o 23:32, Kamkapamka napisał:

Jak to się skończyło, ja nie wiem?

Można to nazwac problemami natury psychicznej. Swojego czasu było o tym bardzo głośno. Występował w programach, w których dawał świadectwo swojego zawładnięcia, odżegnywał się od Tarota. Założył też centrum leczenia uzależnień duchowych. Potem wszystko odwolal,wrocil do T. Napisałam bardzo pobieżnie, bo sprawa jest trochę głębsza, poszperaj w necie, może jeszcze są materiały. Witold Suliga to wybitna postać w świecie ezoteryki. 

 

W dniu 15.07.2021 o 07:22, Ragna napisał:

Jego zgubiło trochę jego własne, nadęte ego. Przychodziły do niego świetliste istoty, które na początku ładnie do niego mówiły i mu pomagały. Czuł się wybrańcem. Połapał się, że coś jest nie tak, kiedy zaczęły go nakłaniać do zbrojenia się i stworzenia magicznych broni. Kazał im spadać na drzewo, a potem spotkał w barze dwie, obce dziewczyny, które mu powiedziały, że dobrze wie kim są. Nawrzeszczały na niego, że Boga nie ma.

Wygląda jak klasyczny opis psychozy. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Przypomniał mi się post @Ismer o rozrywaniu rozkładu w przypadku negatywnej wróżby. Chyba chodziło w tym o to, że jeśli się rozkład kończył bardzo konkretną, odwróconą kartą, to się ją przekręca do pozycji prostej. Miał to być niby rodzaj zamawiania lepszego losu. Ciekawe czy można to pociągnąć pod Tarot Intencyjny czy to już zwykła magia :mysli: @Eos co o tym sądzisz? Rzuciłaś mega ciekawy temat.

 

https://ezoforum.pl/topic/61445-rozkład-tak-nie-metoda-ismer/?do=findComment&comment=676101

  • Like 3
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

Suliga w Biblii szatana opisuje cale zdarzenie jak zostal opetany. W Karty ktore wroza pisal ze po medytacji przesladowala go karta Diabla. Twierdzil ze ta symbolika jest wszedzie z nim i jets jego obsesja. Moze to byly poczatki tego co siezdarzylo pozniej... Przestrzega przed taka sytuacja i radzi odstawic medytacje i karty na jakis czas. Moze on nie odstawil w pore?

W kazdym razie tez sie sklaniam ku jakiejs chorobie.

Edited by Wildwood
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.07.2021 o 22:28, Wildwood napisał:

mozemy miec wrazenie ze tarot nad nami zawladnal. No ale jest to normalne. 

 

Nie, to nie jest normalne...

 

Jeśli chodzi o Suligę i choroby psychiczne to nie jest tak że sobie wszystko można wytłumaczyć bo on może mieć teraz objawy choroby psychicznej. Grzebanie za głęboko w ezo spacza psychikę i przez to można sobie wywołać chorobę psychiczną (!). JUż pomijając fakt że w ezo można wejść po prostu za głęboko za punktem z którego już nie ma wyjścia. Chociaż ja chcę wierzyć że wyjście zawsze jest, trzeba być jednak do tego odpowiednio mocno zdterminowanym i mieć pomoc.

 

W ogóle to jest trochę śmieszne mówiąc szczerze - jak człowiekowi wychodzi w ezo to chodzi w blasku chwały i każdy zainteresowany mówi mu że jest super, jak coś się schrzani to na bank wina człowieka...

 

Ja otwarcie jestem przeciwna stwierdzeniu że Tarot kontaktuje się z naszą podświadomością, bo prawda jest taka że nasza podświadomość nie jest uber mądra i nie wie wszystkiego, jesteśmy tylko ludźmi. Poza tym psychologia mówi ze nasza podświadomośc to tylko nasze motywy, tyle że nieujawnione, bazujące często na naszej przeszłości i w dużej porcji na naszych lękach i barierach. To co odpowiada w Tarocie to niestety nie podświadomość, to coś ma szerszy pogląd i większą wiedzę niż my. W sumie po to się kontaktujemy żeby czerpać z tej większej mądrości, prawda?

  • Like 3
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.07.2021 o 10:38, kaffka napisał:

 

Nie, to nie jest normalne...

zle sie wyrazilam. Mysle ze to dotyczy osob bardzo wrazliwych o plastycznej wyobrazni....

Ja sama mialam na poczatku tez "problemy" z karta Diabel i dlatego tarot wyladowal na wiele lat gleboko w szufladzie...

 

W dniu 15.07.2021 o 10:44, kaffka napisał:

h. To co odpowiada w Tarocie to niestety nie podświadomość, to coś ma szerszy pogląd i większą wiedzę niż my. W

Czy moglabys  nazwac to"cos"?

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.07.2021 o 08:00, Ragna napisał:

Przypomniał mi się post @Ismer o rozrywaniu rozkładu w przypadku negatywnej wróżby. Chyba chodziło w tym o to, że jeśli się rozkład kończył bardzo konkretną, odwróconą kartą, to się ją przekręca do pozycji prostej. Miał to być niby rodzaj zamawiania lepszego losu. Ciekawe czy można to pociągnąć pod Tarot Intencyjny czy to już zwykła magia :mysli: @Eos co o tym sądzisz? Rzuciłaś mega ciekawy temat.

 

https://ezoforum.pl/topic/61445-rozkład-tak-nie-metoda-ismer/?do=findComment&comment=676101

:) Sama zgłębiam dopiero ten temat, jestem raczej adeptką. Napiszę Ci o swoim podejściu. Ja traktuję na razie karty jako narzędzie pracy z podświadomością (uważam, że można wykorzystać je do pracy z niektórymi klientami na psychoterapii), nie wnikam głęboko w "magię" (choć ten element magiczny niektórym może pomóc terapeutycznie), uważam, że karty jako narzędzie (jedno z wielu) mogą pomóc w nawiązaniu kontaktu z tym, co podświadome, z id, z cieniem - można różnie nazywać. Klient wybiera karty, które z nim rezonują i może to być punkt wyjścia do dalszej pracy, rozmowy, dramy itd. To o czym piszesz to takie "odwracanie złego losu" (myślę,że można podpiąć pod intencyjność). Zakładając, że Tarot niczego nie determinuje, jest tylko wskazówką, zmieniając swoje nastawienie, myślenie o temacie, zachowanie, wibracje, wykorzystując inaczej swój potencjał, mogę próbować odwrócić bieg sprawy:)  Można to zobrazować odwracaniem układu.

 

W dniu 15.07.2021 o 10:44, kaffka napisał:

Jeśli chodzi o Suligę i choroby psychiczne to nie jest tak że sobie wszystko można wytłumaczyć bo on może mieć teraz objawy choroby psychicznej. Grzebanie za głęboko w ezo spacza psychikę i przez to można sobie wywołać chorobę psychiczną (!). JUż pomijając fakt że w ezo można wejść po prostu za głęboko za punktem z którego już nie ma wyjścia. Chociaż ja chcę wierzyć że wyjście zawsze jest, trzeba być jednak do tego odpowiednio mocno zdterminowanym i mieć pomoc.

 

W ogóle to jest trochę śmieszne mówiąc szczerze - jak człowiekowi wychodzi w ezo to chodzi w blasku chwały i każdy zainteresowany mówi mu że jest super, jak coś się schrzani to na bank wina człowieka...

 

Ja otwarcie jestem przeciwna stwierdzeniu że Tarot kontaktuje się z naszą podświadomością, bo prawda jest taka że nasza podświadomość nie jest uber mądra i nie wie wszystkiego, jesteśmy tylko ludźmi. Poza tym psychologia mówi ze nasza podświadomośc to tylko nasze motywy, tyle że nieujawnione, bazujące często na naszej przeszłości i w dużej porcji na naszych lękach i barierach. To co odpowiada w Tarocie to niestety nie podświadomość, to coś ma szerszy pogląd i większą wiedzę niż my. W sumie po to się kontaktujemy żeby czerpać z tej większej mądrości, prawda?

Tarot odwołuje się do archetypów jungowskich i do zbiorowej podświadomości (tak samo jak np. osławione ustawienia Hellingera), wiedzące pole, pole morfogenetyczne  - jest dużo lektur na ten temat. A fiksując się na jakimkolwiek temacie, można popaść w problemy z psychiką. Jeśli mamy dużo nieuświadomionych lęków, supełków itd.., to możemy wylądować w szpitalu z ostrą psychozą po...zapaleniu trawki.

  • Like 3
  • W punkt 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

@Eos o ile czas mi pozwoli i któraś z kolei wypłata, to chętnie przyjrzę się zalinkowanej książce i odniosę się do niej bezpośrednio. Na razie z luźnych myśli to mam w głowie Junga, który ponoć rozkminiał Tarota pod kątem archetypów. Jest taki produkt o nazwie "Jungian Tarot", chociaż nie on go tworzył, tylko Robert Wang. Jest do niej książka (a właściwie to bardziej talia jest do książki).

 

A druga rzecz to różnica w podejściu do Tarota za granicą i w Polsce. Jeśli przejrzeć fora, albo nawet rozkłady na Pinterest, to można zauważyć, że ludzie tam są zainteresowani pytaniem o swoją jaźń albo głębsze aspekty swoich relacji np. "co mogę mu dać", "czego on potrzebuje ode mnie w tej relacji" itp. I to jest chyba właśnie to podejście, które Ty stosujesz. Oni chcą tam raczej spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy.

 

U nas jest cały czas cygański fortune-telling: "kiedy będzie dzidzia" i "kiedy spotkam partnera".

 

O tych różnicach pisze choćby ta blogerka, która mieszka za granicą:

 

https://dubliniapisze.com/2021/02/07/o-tym-ze-tarot-nie-jest-do-wrozenia/

 

I przy okazji zalinkuję jeszcze jeden wpis. Autorka opowiada co klientka wróżki Agiatis odwaliła po wróżbie w sprawie "dzidzi". Agiatis lata temu udzielała się na naszym forum.

 

https://dubliniapisze.com/2020/08/06/tarot-mity-i-prawda/

 

 

Edited by Ragna
  • Like 3
  • Super 2
Link to comment
Share on other sites

Ja tarota nie traktowałam nigdy jako narzędzie intencyjne, a w ogóle zresztą rzadko go używam. Propozycja wydaje się być ciekawa, ale jeśli traktować ją dosłownie, to jest nic innego niż używanie narzędzia "magicznego", czyli narzędzie magiczne XXI w. Natomiast z używaniem kart we wspomniany przez Ciebie, Eos (mam na myśli kontekst psychologiczny - wybieranie kart przez pacjenta) spotkałam się hoho i jeszcze trochę temu, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale w dekadzie1990 na pewno. Ta metoda zapewne bazuje na testach psychologicznych, a ktoś wpadł na pomysł, by używać do tego także kart, najlepiej tarota, bo ten obrósł legendą, że niby taki głęboki (również w sensie medytacji z kartami) i to już od pierwszego malunku dla Sforcy. Zgodzę się z tym po części, bo tak, tarot ma bodaj najlepszą symbolikę i jest teraz najbardziej popularną talią, ale też wiem, że w taki sposób można używać różnych talii kart, np. klasycznych. cygańskich, lenormandów.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.07.2021 o 12:08, Ragna napisał:

@Eos o ile czas mi pozwoli i któraś z kolei wypłata, to chętnie przyjrzę się zalinkowanej książce i odniosę się do niej bezpośrednio. Na razie z luźnych myśli to mam w głowie Junga, który ponoć rozkminiał Tarota pod kątem archetypów. Jest taki produkt o nazwie "Jungian Tarot", chociaż nie on go tworzył, tylko Robert Wang. Jest do niej książka (a właściwie to bardziej talia jest do książki).

 

A druga rzecz to różnica w podejściu do Tarota za granicą i w Polsce. Jeśli przejrzeć fora, albo nawet rozkłady na Pinterest, to można zauważyć, że ludzie tam są zainteresowani pytaniem o swoją jaźń albo głębsze aspekty swoich relacji np. "co mogę mu dać", "czego on potrzebuje ode mnie w tej relacji" itp. I to jest chyba właśnie to podejście, które Ty stosujesz. Oni chcą tam raczej spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy.

 

U nas jest cały czas cygański fortune-telling: "kiedy będzie dzidzia" i "kiedy spotkam partnera".

 

O tych różnicach pisze choćby ta blogerka, która mieszka za granicą:

 

https://dubliniapisze.com/2021/02/07/o-tym-ze-tarot-nie-jest-do-wrozenia/

 

I przy okazji zalinkuję jeszcze jeden wpis. Autorka opowiada co klientka wróżki Agiatis odwaliła po wróżbie w sprawie "dzidzi". Agiatis lata temu udzielała się na naszym forum.

 

https://dubliniapisze.com/2020/08/06/tarot-mity-i-prawda/

 

 

W punkt.

 

Ja traktuję tarota głównie jako narzędzie do rozwoju osobistego, przyglądania się sobie i światu, do pogłębienia refleksji. Oczywiście, psychika ludzka nie jest do końca zbadana, co pozostawia pole do różnych spekulacji. Z Tarotem byłabym ostrożna, ale podobnie jak z wieloma innymi narzędziami czy technikami, pobudzającymi wyobraźnię, mogącymi wyzwolić lęki (stawienia Hellingera, ćwiczenia TRE i wiele innych). Nie dlatego, że kryją się za tym jakieś tajemne siły nieczyste, ale że mając pewne predyspozycje, zwyczajnie mogą nam takie eksperymenty je pogłębić, wręcz zaszkodzić, w skrajnych przypadkach powodować psychozy.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Ja osobiście skłaniam się raczej ku magii i lubię typowe przepowiadanie przyszłości, chociaż jest bardzo trudne. Nie mam zielonego pojęcia jak rozumieć działanie Tarota.

 

Jedynie mogę powiedzieć, że najlepsze i imponujące odczyty miałam w momentach, kiedy sytuacja i pytanie Pytającego było naprawdę poważne, a samo pytanie było mi zadane na wysokim poziomie i dobrą polszczyzną. Myślę, że to mnie otwierało na drugą osobę.

 

Przed wróżbami medytowałam i kierowałam modlitwę o mądrość do buddów (praktykowałam buddyzm, miałam teksty medytacyjne dane od lamów. A co do proszenia o wsparcie przy wróżbach to nie bałam się tego robić, bowiem w buddyzmie tybetańskim istnieją praktyki wróżbiarskie. Formułę z prośbą zresztą wzięłam z jednej z nich).

 

Kładłam karty dwa razy, raz jednego dnia i drugi drugiego, bo wychodziłam z założenia, że jeśli rozkłady będą podobne, to coś będzie na rzeczy.

 

Zrobiłam tak kilka razy i faktycznie ze szczegółami udawało mi się opowiedzieć o czymś i pomóc drugiej osobie. Inna sprawa, że były to pytania o teraźniejszość, a ja mówiłam o rzeczach, które już miały miejsce.

 

Właściwie to nie wiem czego to dowodzi. Pewnie kilku rzeczy, takich jak to, że im głupsze pytania, tym rzadziej się karty sprawdzają. I że wróżka musi być otwarta na udzielenie pomocy, więc nie warto jej traktować z buta, bo się zamknie w sobie. Czy jakieś odpowiadają albo coś innego "co widzi szerzej"? Nie mam zielonego pojęcia.

 

Jak na razie nic mi się jak Sulidze nie objawia ani do mnie nie gada :P Inna sprawa, że ostatnio mój buddyzm się rozpadł, ale to już historia na inny raz.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Ragna napisał:

Ja osobiście skłaniam się raczej ku magii i lubię typowe przepowiadanie przyszłości, chociaż jest bardzo trudne. Nie mam zielonego pojęcia jak rozumieć działanie Tarota.

 

Jedynie mogę powiedzieć, że najlepsze i imponujące odczyty miałam w momentach, kiedy sytuacja i pytanie Pytającego było naprawdę poważne, a samo pytanie było mi zadane na wysokim poziomie i dobrą polszczyzną. Myślę, że to mnie otwierało na drugą osobę.

 

Przed wróżbami medytowałam i kierowałam modlitwę o mądrość do buddów (praktykowałam buddyzm, miałam teksty medytacyjne dane od lamów. A co do proszenia o wsparcie przy wróżbach to nie bałam się tego robić, bowiem w buddyzmie tybetańskim istnieją praktyki wróżbiarskie. Formułę z prośbą zresztą wzięłam z jednej z nich).

 

Kładłam karty dwa razy, raz jednego dnia i drugi drugiego, bo wychodziłam z założenia, że jeśli rozkłady będą podobne, to coś będzie na rzeczy.

 

Zrobiłam tak kilka razy i faktycznie ze szczegółami udawało mi się opowiedzieć o czymś i pomóc drugiej osobie. Inna sprawa, że były to pytania o teraźniejszość, a ja mówiłam o rzeczach, które już miały miejsce.

 

Właściwie to nie wiem czego to dowodzi. Pewnie kilku rzeczy, takich jak to, że im głupsze pytania, tym rzadziej się karty sprawdzają. I że wróżka musi być otwarta na udzielenie pomocy, więc nie warto jej traktować z buta, bo się zamknie w sobie. Czy jakieś odpowiadają albo coś innego "co widzi szerzej"? Nie mam zielonego pojęcia.

 

Jak na razie nic mi się jak Sulidze nie objawia ani do mnie nie gada :P Inna sprawa, że ostatnio mój buddyzm się rozpadł, ale to już historia na inny raz.

A czy nie jest tak, że trochę te odpowiedzi nosimy po prostu w sobie? I że Tarot je nam pokazuje? Uświadamia nieuświadomione? I to jest ta magia właśnie:) Ja, jak stawiam tarota (sobie) to widzę odbicie swoich tęsknot, lęków itd..

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
11 minut temu, Eos napisał:

A czy nie jest tak, że trochę te odpowiedzi nosimy po prostu w sobie? I że Tarot je nam pokazuje? Uświadamia nieuświadomione? I to jest ta magia właśnie:) Ja, jak stawiam tarota (sobie) to widzę odbicie swoich tęsknot, lęków itd..

 

A jak wytłumaczyć noszenie w sobie czyichś odpowiedzi i zmartwień? ;) Tu mi spontanicznie (i z nawyku) przychodzi buddyjskie "przestrzeń jest informacją" i ogółem to, że "wszystko jest przestrzenią" i ze sobą połączone.

 

Kto wie, może fizyka kwantowa też mogłaby coś na ten temat powiedzieć i to, że tak naprawdę wszechświat jest związkami energii.

 

Ale czy jest ktokolwiek, kto wie na pewno jak to działa? Jeśli działa? Aspekt niewidzialnych bytów też wypadałoby brać pod uwagę.

 

Tym niemniej, kusi mnie eksperyment z wybraniem kilku kart i próba przyciągnięcia sytuacji z nich potęgą podświadomości :cwaniak: Chociaż brzmi to jak kolejny "Sekret". Albo pisanie run.

 

Edited by Ragna
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Ragna napisał:

 

A jak wytłumaczyć noszenie w sobie czyichś odpowiedzi i zmartwień? ;) Tu mi spontanicznie (i z nawyku) przychodzi buddyjskie "przestrzeń jest informacją" i ogółem to, że "wszystko jest przestrzenią" i ze sobą połączone.

 

Kto wie, może fizyka kwantowa też mogłaby coś na ten temat powiedzieć i to, że tak naprawdę wszechświat jest związkami energii.

 

Tym niemniej, kusi mnie eksperyment z wybraniem kilku kart i próba przyciągnięcia sytuacji z nich potęgą podświadomości :cwaniak: Chociaż brzmi to jak kolejny "Sekret". Albo pisanie run.

No kuszące :) Karty mają większą moc niż malowanie dream bordów czy czegoś takiego ;) Co do pytania... empatia?:) Rezonujesz. Osławione pole morfogenetyczne, odniesienie do nieświadomości zbiorowej? Tak, i można by powiedzieć, że mamy pewne uniwersum doświadczeń, bardziej duchowo - że fala jest oceanem, że wszystko jest wszystkim :) Systemu duchowe też się splatają. Mistyka Wschodu i Zachodu. Duży temat. A poza tym to... nie wiem :)))

Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.07.2021 o 12:58, Ragna napisał:

Kto wie, może fizyka kwantowa też mogłaby coś na ten temat powiedzieć i to, że tak naprawdę wszechświat jest związkami energii.

jest taka teoria ze wokol nas kraza czasteczki (mozna je nazwac kwantami) ktore zawieraja w sobie prawde o przeszlych wydarzeniach wszystkich ludzi. To by moglo wyjasniac skad tarot czerpie wiedze o przeszlosci. Ale co z przyszloscia to nie ma  pojecia. 

Byl tu taki temat o kwantach wiele lat temu w ktorym wypowiadal sie fizyk, ktory stwierdzil ze ezoteryka zagarnela sobie kwantowosc a prawdziwa fizyka malo ma z tym wszytskim wspolnego.

 

Wogole to jakis czas temu czasopizmo Zwierciadlo dolaczylo do numeru karty do pracy z emocjami. Mamoze ktos je?

Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
10 minut temu, Wildwood napisał:

Wogole to jakis czas temu czasopizmo Zwierciadlo dolaczylo do numeru karty do pracy z emocjami. Mamoze ktos je?

 

Internety mówią, że da się je kupić na stronie Empiku. Ja pierwszy raz o nich słyszę.

https://www.empik.com/poznaj-siebie-karty-emocji-miller-katarzyna-olekszyk-joanna,p1248274479,ksiazka-p

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, kaffka napisał:

Ja otwarcie jestem przeciwna stwierdzeniu że Tarot kontaktuje się z naszą podświadomością, bo prawda jest taka że nasza podświadomość nie jest uber mądra i nie wie wszystkiego, jesteśmy tylko ludźmi. Poza tym psychologia mówi ze nasza podświadomośc to tylko nasze motywy, tyle że nieujawnione, bazujące często na naszej przeszłości i w dużej porcji na naszych lękach i barierach. To co odpowiada w Tarocie to niestety nie podświadomość, to coś ma szerszy pogląd i większą wiedzę niż my. W sumie po to się kontaktujemy żeby czerpać z tej większej mądrości, prawda?

 

 

Jeśli chodzi o zawartość podświadomości, to się zgodzę, ale że tarot nie kontaktuje się z podświadomością to nie jestem taka pewna. No bo co to jest podświadomość? wg. mnie to jest piwnica - magazyn, tak jak mówisz: skrytych motywów, pragnień, przeżyć, ona bazuje na przeszłości, ale nie tylko są tam lęki i bariery, jest tam wszystko, te dobre, pozytywne doświadczenia również. I my, będąc tworem jak by nie było energetycznym, emitujemy to wszystko na zewnątrz i rezonujemy z tym, co jest do nas podobne i przyciągamy takie wzorce. Dlatego uważam, że dostajemy odpowiedzi kompatybilne z naszym wnętrzem, ale jeśli chodzi o tą piwnicę, to odpowiedź z tej strony raczej pokazuje jak funkcjonujemy i jaki wzorzec wokół nas się kotłuje. I tu wkracza świadomość, na tym poziomie można kierować tymi wzorcami, zatrzymując to co dobre i utylizując to co nam nie służy.

 

No ja nie jestem uczona, mogę to opisać wg. wzorca astrologicznego (za @Ismer) i tak podświadomość (ja; Mars, Wenus, Merkury, Słońce i Księży) to są podstawowe instynkty pozwalające na funkcjonowanie w życiu, są one zainteresowane ochroną i zagospodarowaniem przede wszystkim swojej osoby, to jest funkcjonowanie w zakresie ja, które jest najważniejsze na tym poziomie. Tu jest ten tarot pokazujący to co jest w nas.

Świadomość (my; Jowisz i Saturn) to funkcjonowanie w społeczeństwie, tu się widzi coś więcej niż czubek własnego nosa, ważne jest środowisko, w którym człowiek funkcjonuje i dla niego oddaje część swego ja. Te planety pozwalają na poszerzanie horyzontów i świadome kierowanie swoimi niższymi instynktami. Dlatego ważne jest, by te planety miały się dobrze w horoskopie :) Tu jest ten tarot,który pozwala rozpoznać to co jest w nas i dzięki temu tym świadomie kierować.

No i wreszcie nadświadomość (oni; Uran, Neptun, Pluton) to jest ta wyższa wiedza niż my posiadamy, i to z tym się kontaktujemy by, jak mówisz, czerpać wiedzę z tej większej mądrości. I jest to zainteresowanie rzeczami wychodzącymi ponad to, co ziemskie, myślenie i postrzeganie, że tak powiem, w skali nie mikrokosmicznej a makrokosmicznej. Tu jest ten tarot, który pozwala nam zaglądać za zasłonkę i pokazywać coś więcej, niż to, czy nam ciasto drożdżowe nie klapnie ;)

 

Mam nadzieję Ismer, że nie popierniczyłam ;)

  • Like 1
  • Cool 1
  • Super 1
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Wildwood napisał:

zle sie wyrazilam. Mysle ze to dotyczy osob bardzo wrazliwych o plastycznej wyobrazni....

Ja sama mialam na poczatku tez "problemy" z karta Diabel i dlatego tarot wyladowal na wiele lat gleboko w szufladzie...

A jakie miałaś problemy z tą kartą? Jeśli chcesz odpowiedzieć, rzecz jasna. 

Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

@Emeryta niedawno, pod wpływem książki Frawleya i jego opisu astrologii horarnej (w jego wykonaniu jest to astrologia religijna), którą głęboko przeżywam od dwóch tygodni, zaczęłam się na forum zastanawiać, czy Tarot nie jest jakoś związany z synchronicznością całego wszechświata i z tym, jak się on kręci. Z jakiegoś powodu w układzie gwiazd można zobaczyć odpowiedź na bardzo błahe pytania. Nic nie jest dziełem przypadku.

 

Może to, jaką kartę wyciągamy, też ma swoją głęboką przyczynę i Pytający otrzymuje taką odpowiedź, jaką na dany moment po prostu miał dostać, niezależnie czy była błędna czy prawdziwa. Albo do której aktualnie w ogóle jest dostęp i co było podyktowane układem planet.

 

Stąd juz blisko do pogaduch albo o fizyce albo o... Bogu.

 

Edited by Ragna
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

25 minut temu, Emeryta napisał:

 

 

Jeśli chodzi o zawartość podświadomości, to się zgodzę, ale że tarot nie kontaktuje się z podświadomością to nie jestem taka pewna. ;)

 Kluczowe jest tu stwierdzenie: "kontaktuje się". Czyli nie karty, kawałki tekturki z obrazkiem tylko "coś" co jest w stanie się kontaktować.

 

3 godziny temu, Wildwood napisał:

Czy moglabys  nazwac to"cos"?

 

Tutaj wszyscy nazywają to "energia" lub "podświadomość", chociaż "energia" nie znaczy nic a "podświadomość" to środek do celu/kontaktu. Reszta to tylko lepsza lub gorsza teoria dopisująca interpretacje do faktu, że to "coś" jest się w stanie kontaktować i przesyłać myśli/idee które są interesujące a więc bardziej zaawansowane niż własne  uświadomione idee najbardziej rozwiniętego organizmu na Ziemi, czyli człowieka. 

 

Skoro bardziej rozwinięte niż my to co to? To trzeba sobie nazwać w odniesieniu do własnego systemu wierzeń. 

Edited by kaffka
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

50 minut temu, Kamkapamka napisał:

A jakie miałaś problemy z tą kartą? Jeśli chcesz odpowiedzieć, rzecz jasna. 

Gdy pierwszy raz zobaczyla karte Diabla to wzbudzils we mnie okropne emocje. Pmaietam ze oblal mnie zimny pot. Balam sie spac. Naszczescie nie skonczylo sie opetaniem. Odstawilam wtedy karty na wiele lat. Oczywiscie iwem ze to nie wina karty, ze nie staly za nia zadne "sily nieczyste".  Poprostu uaktywnila we mnie leki. Mysle ze wtedy jeszcze nie dojrzalam do tarota.

  • Thanks! 2
Link to comment
Share on other sites

Guest Kaliaa

Jeśli założymy,że za pośrednitwem kart tarota możemy skomunikować się z innymi Istotami duchowymi niż człowiek to wiadomo,że te Istoty mogą nam byc przychylne bądź nie.Możemy podjąć rozmowę zarówno z Istotami " dobrymi" jak i " złymi".Ale to jest moje przemyślenie.Nie wiem,czy to prawda.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Wildwood napisał:

Gdy pierwszy raz zobaczyla karte Diabla to wzbudzils we mnie okropne emocje. Pmaietam ze oblal mnie zimny pot. Balam sie spac. Naszczescie nie skonczylo sie opetaniem. Odstawilam wtedy karty na wiele lat. Oczywiscie iwem ze to nie wina karty, ze nie staly za nia zadne "sily nieczyste".  Poprostu uaktywnila we mnie leki. Mysle ze wtedy jeszcze nie dojrzalam do tarota.

Mnie się diabeł zawsze kojarzył z tym jungowskim cieniem. Albo ze skrywanymi żądzami, perwersjami. Ale pierwszy odbiór tej karty chyba nie był najgorszy. Gorzej reagowałam na Wisielca

  • Like 2
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

Ciekawy wątek. Podzielę się swoimi obserwacjami..uważam że jak najbardziej karty mogą nam pokazać naszą podświadomość a wystarczy by była rozwiniętą lub zapytac się nawet kart jak się ma nasza podświadomość. Kontakt z podświadomością można ćwiczyć tak jak i intuicję, ona jest bardziej dostępna niż nam się wydaje. 

A co do bawienia sie kartami, to ja byłam od nich raczej uzależniona, bo miałam dużo talii i potrafiłam godzinami przy nich siedzieć co bardzo wyciągało ze mnie energię i czułam się po nich bardzo zmęczona.

Jednego dnia kiedy pracowałam nad swoją podświadomością, poczułam instynkt by karty przetestować, w momencie kiedy to robiłam poczułam diabelską energię z nich płynąca, tak się przestraszyłam że postanowiłam je wszytkie spalić. Teraz mam 2 talię i staram się ich nie nadużywać ale jakoś nie mogę ich porzucić na stałe.

Piszę to jako przestrogę dla innych. Jak dla mnie nawet wchodzenie tu na forum za często lub czytanie o nich w czasie wolnym może być oznaką uzależnienia. Dlatego pasuje.  

  • Like 3
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

Ale ja wcale nie mówię że nie ma kontaktu z podświadomością, ja tylko mówię że "coś" kontaktuje się z nami za pomocą kart i podświadomości. To nie jest tylko kontakt z samym sobą dzięki kartom...

Edited by kaffka
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Guest Kaliaa

Na pewno nie jest to kontakt tylko z podświadomością.Przecież nie stawiamy kart tylko na swoje wnętrze i swoje sprawy.Za pomocą kart możemy wyczytac losy ludzi,których w ogóle nie znamy i nie widzielismy na oczy.Tarot potężne narzędzie do przepowiadania przyszłości pojedyńczego człowieka,jak i całych narodów.Oczywiście może istniec cos takiego,jak jakas zbiorowa podświadomość.Jednak prawdopodobnie jakies Istoty duchowe komunikują się z nami za posrednictwem kart.Nie,raczej nie wszystko jest w nas,chociaz w pewnym stopniu możemy być połączeni.Ktos nam podpowiada.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
9 godzin temu, kaffka napisał:

Jeśli chodzi o Suligę i choroby psychiczne to nie jest tak że sobie wszystko można wytłumaczyć bo on może mieć teraz objawy choroby psychicznej. Grzebanie za głęboko w ezo spacza psychikę i przez to można sobie wywołać chorobę psychiczną (!). JUż pomijając fakt że w ezo można wejść po prostu za głęboko za punktem z którego już nie ma wyjścia. 

 

Można uaktywnić chorobę, ale wówczas, jeśli ma się ku temu predyspozycje. Osoba o zdrowej, mocnej psychice, bez nałogów i posiadająca zdrowy rozsądek, żeby nie wiem jak głęboko grzebała w tej ezoteryce nie spaczy sobie przez nią psychiki i nie zachoruje na chorobę psychiczną. Wspomniałam tu o nałogach, bo na przykład alkohol, leki czy narkotyki są czynnikami, które wpływają na funkcjonowanie psychiki, a co za tym idzie, ta jest osłabiona i "łapie infekcję".  A tak się składa, że podatne na wypaczenia psychiki są i predyspozycje do jej chorób mają osoby wrażliwe, sensytywne i takie właśnie najczęściej są spotykane pośród osób ciekawych wiedzy tajemnej. I to nie jest przypadek, że ezoterycy i ogólnie osoby poszukujące wiedzy duchowej są grupą najczęściej dotkniętą tymi dolegliwościami. 
Faktem jest, że w ezo można wejść za głęboko, bo to jest również jak nałóg, człowiek się uzależnia a wiadomo, jak wychodzi większości ludzi wyjście z uzależnienia. Poza tym dotykamy tej strefy wiedzy, o której jeszcze nie wiadomo dokładnie jak działa i w związku z tym nie wiemy, jakie "moce" uruchamiamy, co jeszcze, oprócz oczekiwanych efektów, wkręcimy do swego życia. Rzeczywistość bowiem nie składa się tylko z materii ciężkiej, gęstej, widzialnej, mierzalnej, to są również energie niewidzialne (obojętnie jak je po ezoterycznemu nazywamy), przez nas jeszcze w ogromnej części niemierzalne, i czy komuś się to podoba czy nie, nie potrafimy nimi w pełni (albo w ogóle) i odpowiedzialnie władać. Jako ludzkość i jako jednostki sobą zresztą nie umiemy władać, więc co tu mówić o innych bytach / energiach czy światach. Opanowaliśmy zaledwie nikłą część mocy i bynajmniej nie jest to ta moc zwana tajemną, chociaż dla średniowiecza to zapewne by była, taka elektryczność na przykład czy choćby dynamit albo promienie rentgenowskie.
Do tego nie potrafimy używać nawet takich narzędzi, które już teoretycznie znamy. Nie jest bowiem tak, że narzędzia są uniwersalne i za ich pomocą bezproblemowo, łatwo i bez ponoszenia konsekwencji można osiągnąć to co pragniemy osiągnąć, tak jak nam to sugerują "nauczyciele" (od siedmiu boleści i ósmego smutku), autorzy jakże licznych podręczników, stron, blogów, jutubów itp.itd. 
Prawda jest bowiem taka, że każde narzędzie ma swoje przeznaczenie oraz zakres działania i - niewłaściwie użyte, niezgodnie ze swoim wzorcem - powoduje skutki uboczne. Tarot również, nie jest on wyjątkiem, że o runach czy wszelkich działaniach magicznych nie wspomnę. Albo medytacja, jakakolwiek, czy joga, także nie są tak szybkimi, łatwymi i przyjemnymi drogami poznania "bez skutków ubocznych" jak uważa Zachód.
Dlatego jeśli ktoś nie zna instrukcji obsługi narzędzia i uczy się drogą samopoznania, to musi liczyć się z tym, że jest to droga pełna prób i błędów, często też wiedzie na manowce i dopiero powtarzalność doświadczenia (w tym przez następców) albo ją potwierdzi i metoda będzie z powodzeniem używana, albo odrzuci ją jako błędną lub nieefektywną. Na marginesie: tak się stało właśnie z astrologią, której lwią część praktycznych technik odrzucono jako przeżytki i nienowoczesność. Innowacje narzędzi są mile widziane, są wręcz niezbędne, lecz pod warunkiem, że są zgodne z ich podstawowym wzorcem; młotkiem wszak można tak wbić gwóźdź w ścianę jak i zabić komara na głowie, lecz w tym drugim przypadku użycie młotka nie jest zgodne z jego właściwym przeznaczeniem i powoduje bardzo przykre skutki uboczne. 

Jeśli chodzi o pana Suligę, to zapewne jest tym bardziej wrażliwym człowiekiem, on rzeczywiście ma ogromną wiedzę i myślę, że w pewnym momencie nie zapanował nad sobą, tym bardziej, że w pewnym momencie swego życia osłabił się. A ponieważ są to jego prywatne sprawy, to mówić o tym nie będę. 
 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Nie zgodzę się z tym że osoby które przez ezo wpadają w choroby psychiczne są tylko jakoś ułomne. Wiadomo, te super wrażliwe osoby są podatne bardziej. Ale to jak mówić że wojna nie zostawia na żołnierzach żadnej skazy - zostawia. I na tych bardziej zdrowych, i tych mniej. Zależy z czym ma się styk, co się widzi, co się przeżyło, to wszystko zostawia swoje piętno. Chorych psychicznie by nie brali do Wietnamu, a wielu przechodziło później stres pourazowy, nierzadko do końca życia.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator

Jeśli wychodzisz z założenia, że grzebanie w ezo to wojna, to mogę się zgodzić. Ale wychodząc z takiego założenia, to wszystko, co poznajemy, jest wojną i wszystko w takim razie zostawia skazy. Ja jednak uważam, że niekoniecznie skazy, ponieważ znam osoby, które tych skaz nie doznały, ich psychika nie została ani skrzywiona ani nie zachorowały psychicznie. Przyznam jednak, że to są wyjątki, większość osób niestety jest podatna i zapada na różne dolegliwości albo przynajmniej zakrętasy.

 

Co do Wietnamu - nie wiesz, kogo tak naprawdę tam wysyłano, to, że nie wykryto u poborowych choroby psychicznej w chwili badania, to nie znaczy, iż nie mieli oni predyspozycji, które okropności wojny uaktywniły. Tym bardziej, że warunki, które zastali tragicznie zderzyły się z tym, co im propagandziści nawciskali. Poza tym zderzenie z każdymi ekstremalnymi warunkami, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia, bo i skąd, wywołuje szok albo traumę taką, która nie pozwala powrócić do normalności. W ezo natomiast masz narzędzia, które znasz, którymi możesz posługiwać się zgodnie z ich przeznaczeniem i jesteś też uprzedzona o możliwości wystąpienia skutków ubocznych, więc porównanie z warunkami wojennymi nie za bardzo tu, moim zdaniem, pasuje. 

Nie pisałam też, że osoby, które wpadają "przez ezo" są tylko jakoś ułomne, sens jest inny - te, które wpadły dzięki ezo w chorobę, są po prostu chore i nie powinny się zajmować tą dziedziną, bo to im po prostu szkodzi. A właściwie nie dzięki ezo (i czemukolwiek innemu) tylko dzięki temu, że mają takie a nie inne uwarunkowania. 

  • W punkt 2
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, kaffka said:

Ale ja wcale nie mówię że nie ma kontaktu z podświadomością, ja tylko mówię że "coś" kontaktuje się z nami za pomocą kart i podświadomości. To nie jest tylko kontakt z samym sobą dzięki kartom...

Ale ja wcale nie twierdzę że jest inaczej. 

  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Ismer napisał:

Poza tym zderzenie z każdymi ekstremalnymi warunkami, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia, bo i skąd, wywołuje szok albo traumę taką, która nie pozwala powrócić do normalności. W ezo natomiast masz narzędzia, które znasz, którymi możesz posługiwać się zgodnie z ich przeznaczeniem i jesteś też uprzedzona o możliwości wystąpienia skutków ubocznych, więc porównanie z warunkami wojennymi nie za bardzo tu, moim zdaniem, pasuje. 

Nie pisałam też, że osoby, które wpadają "przez ezo" są tylko jakoś ułomne, sens jest inny - te, które wpadły dzięki ezo w chorobę, są po prostu chore i nie powinny się zajmować tą dziedziną, bo to im po prostu szkodzi. A właściwie nie dzięki ezo (i czemukolwiek innemu) tylko dzięki temu, że mają takie a nie inne uwarunkowania. 

 

 

Widać zależy kto jaką ezoterykę poznał. Ja w wizjach dla moich klientów z czasem widziałam wszystko, gwałty, mordy, zdrady, rodzinne dramaty i tak stanowczo to ma się nijak do propagandy rozwoju duchowego przez ezoterykę. Czy to jest wojna czy nie, pewnie się dowiesz jeśli kiedyś będziesz chciała przestać :) Za pewnym punktem jest to już praktycznie niewykonalne.

Czy ezo to jest nałóg, co do tego już przyznałyśmy sobie rację :)

Edited by kaffka
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
23 minuty temu, kaffka napisał:

Widać zależy kto jaką ezoterykę poznał. Ja w wizjach dla moich klientów z czasem widziałam wszystko, gwałty, mordy, zdrady, rodzinne dramaty i tak stanowczo to ma się nijak do propagandy rozwoju duchowego przez ezoterykę.

Nie wątpię, że tak było, ale sama mówisz "propaganda". A ta rzeczywiście ma się nijak i do narzędzi ezoterycznych, którymi można się posłużyć w procesie uzdrawiania ani do samego procesu uzdrawiania, o którym w zasadzie wiemy tyle co nic, ponieważ nie poznaliśmy tego mechanizmu, nie wiemy jak on działa i dlaczego, a to co "wiemy" opiera się na hipotezach, jeszcze. 

Poza tym rozwój duchowy, z tego co ja zdążyłam poznać, nie jest procesem ani szybkim, ani nie ma nic wspólnego z ezoteryką rozumianą jako narzędzie dywinacyjne czy służące rozwojowi. Ezoteryka jest jedynie pewnym etapem na tej drodze, ona daje nam do dyspozycji narzędzia, dzięki którym można poznać przyczyny wydarzeń, zazwyczaj sięgające daleko wstecz,poza aktualne wcielenie, ale sama z siebie nie jest rozwojem duchowym. bo ten może zainicjować w sobie i kontynuować tylko człowiek, nie jego narzędzia. 

Link to comment
Share on other sites

 

5 minut temu, Ismer napisał:

Nie wątpię, że tak było, ale sama mówisz "propaganda". A ta rzeczywiście ma się nijak i do narzędzi ezoterycznych, którymi można się posłużyć w procesie uzdrawiania ani do samego procesu uzdrawiania, o którym w zasadzie wiemy tyle co nic, ponieważ nie poznaliśmy tego mechanizmu, nie wiemy jak on działa i dlaczego, a to co "wiemy" opiera się na hipotezach, jeszcze. 

Poza tym rozwój duchowy, z tego co ja zdążyłam poznać, nie jest procesem ani szybkim, ani nie ma nic wspólnego z ezoteryką rozumianą jako narzędzie dywinacyjne czy służące rozwojowi. Ezoteryka jest jedynie pewnym etapem na tej drodze, ona daje nam do dyspozycji narzędzia, dzięki którym można poznać przyczyny wydarzeń, zazwyczaj sięgające daleko wstecz,poza aktualne wcielenie, ale sama z siebie nie jest rozwojem duchowym. bo ten może zainicjować w sobie i kontynuować tylko człowiek, nie jego narzędzia. 

Znaczy ja nie do końca rozumiem pojęcie narzędzia, więc żeby nie odbiegać od tematu wątku: mamy narzędzie: karty Tarota. Wiemy jak się nim posługiwać. Mamy tu ludzi, którzy stosują karty Tarota do swojego rozwoju. Co im więc zapewni bezwzględne bezpieczeństwo? Czy możemy mówić o bezpieczeństwie w ezoteryce?

Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
2 godziny temu, kaffka napisał:

Znaczy ja nie do końca rozumiem pojęcie narzędzia, więc żeby nie odbiegać od tematu wątku: mamy narzędzie: karty Tarota. Wiemy jak się nim posługiwać. Mamy tu ludzi, którzy stosują karty Tarota do swojego rozwoju. Co im więc zapewni bezwzględne bezpieczeństwo? Czy możemy mówić o bezpieczeństwie w ezoteryce?

 

Co im zapewni bezpieczeństwo to nie wiem. Wiem natomiast co mi zapewnia bezpieczeństwo przy obcowaniu z tymi kartami jak również z innymi narzędziami. Uważam więc, że możemy mówić o bezpieczeństwie w ezoteryce, o ile wiemy czego użyć by być bezpiecznym - i przede wszystkim - jeśli potwierdziliśmy teorię praktyką. To jednak nie oznacza, że osobom podatnym na wystąpienie zaburzeń psychicznych ta ochrona pomoże, gdyż, jak wspomniałam, trzeba mieć też naturalną odporność: 
"Osoba o zdrowej, mocnej psychice, bez nałogów i posiadająca zdrowy rozsądek, żeby nie wiem jak głęboko grzebała w tej ezoteryce nie spaczy sobie przez nią psychiki i nie zachoruje na chorobę psychiczną."

Uważam jednak przy tym, że tak jak wykonywanie pewnych zawodów wymaga dużej odporności psychicznej, tak i wykonywanie zawodu ezoteryka, czy jak to określiłaś  "grzebanie w ezoteryce" również tego wymaga i ten kto jest, nazwijmy to, rozchwiany, nie powinien się za nią zabierać, gdyż to naprawdę potrafi człowieka zniszczyć. 

Nawet na etapie Collegium były przypadki rozstroju, one różnie się objawiały, także w formie fizycznej, a u niektórych scholarów pojawiały się później. Ale też nie ma co tu dużo mówić - mimo przesiewu (trzeba było mieć zaświadczenie lekarskie) - trafiali tam również osobnicy zaburzeni i to u nich właśnie pojawiały się różności. Oczywiście mówię tu o swoim roku, gdzie mogłam to zjawisko zaobserwować. Później zresztą też dało się zauważyć, bo w tym światku trudno jest ukryć swoje zaburzenia,ale to już nie ten temat a i plotkować nie zamierzam. 

  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, kaffka said:

 

Znaczy ja nie do końca rozumiem pojęcie narzędzia, więc żeby nie odbiegać od tematu wątku: mamy narzędzie: karty Tarota. Wiemy jak się nim posługiwać. Mamy tu ludzi, którzy stosują karty Tarota do swojego rozwoju. Co im więc zapewni bezwzględne bezpieczeństwo? Czy możemy mówić o bezpieczeństwie w ezoteryce?

Nie chce za bardzo wchodzić dyskusje między wami ale kazdy ma jakieś narzędzia do swojego rozwoju osobistego, jedne lub nawet kilka i to już od osoby zależy jak się będzie tym posługiwać by sie nie pogubić.  Ty również masz jakieś narzędzia, w końcu czegoś używasz by widzieć te rzeczy które widzisz. 

A co do bezpieczeństwa to czy możemy mowic o bezpieczeństwie jadąc autostradą, czy przechodząc przez ulicę? 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
41 minut temu, HopeNot napisał:

A co do bezpieczeństwa to czy możemy mowic o bezpieczeństwie jadąc autostradą, czy przechodząc przez ulicę? 

 

No tak, przykład dobry. Do pewnego momentu jednakowoż możemy być bezpieczni, gdyż jazda autostradą czy przechodzenie przez ulicę są mimo wszystko bardziej bezpieczne niż żeglowanie po obszarach mało znanych lub nieznanych, a i zwiększamy swoje szanse jeśli zachowujemy się przepisowo i wiemy też, że inni ludzie również znają przepisy ruchu drogowego. Jednak istnieje czynnik nieprzewidywalny, jakim są inne osoby na drodze, które mają gdzieś zasady bezpieczeństwa, jednak i w tym przypadku można zwiększyć swe  bezpieczeństwo używając narzędzi dywinacyjnych, bo one między innymi temu służą. Poza tym wszystko odbywa się w świecie nam znanym i wiemy, czego można się spodziewać, natomiast świat ezo, w przeciwieństwie do tego nam znanego, jest słabo poznany i dzięki temu bardziej nieprzewidywalny i niebezpieczny. Jestem zdania, że wraz z osiągnięciami nauki i świadomości ludzkiej i te proporcje będą się zmieniały, lecz póki co ezoteryka jest bardziej niebezpieczna od ruchu drogowego i myślę, że w ezo jest o niebo więcej "wypadków" niż w ruchu drogowym. 

 

 

 

  • Like 2
  • W punkt 1
Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Ismer napisał:

 

Co im zapewni bezpieczeństwo to nie wiem. Wiem natomiast co mi zapewnia bezpieczeństwo przy obcowaniu z tymi kartami jak również z innymi narzędziami.

 Znaczy co Ci zapewnia bezpieczeństwo? 

 

7 godzin temu, HopeNot napisał:

Ty również masz jakieś narzędzia, w końcu czegoś używasz by widzieć te rzeczy które widzisz. 

A co do bezpieczeństwa to czy możemy mowic o bezpieczeństwie jadąc autostradą, czy przechodząc przez ulicę? 

 "Nie "widzisz" a "widziałaś". U mnie minęło po egzorcyzmie, który wspominam jako wydarzenie głęboko upokarniające (nie że upokarzające, bo to nie o to chodzi).

 

Jeśli chodzi o ruch drogowy, ktoś stoi na straży tego czy przestrzegasz przepisy zarówno Ty, ale również i inni użytkownicy drogi.

Edited by kaffka
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

8 hours ago, Ismer said:

Poza tym wszystko odbywa się w świecie nam znanym i wiemy, czego można się spodziewać, natomiast świat ezo, w przeciwieństwie do tego nam znanego, jest słabo poznany i dzięki temu bardziej nieprzewidywalny i niebezpieczny

Dla kogos nowego świat ezo jest obcy więc jest oczywiste że człowiek będzie chodził po omacku i się bał bo nie wie co go spotka w mroku ale jak się ma kogoś kto cie prowadzi i ma się doświadczenie to już ten świat wcale nie jest taki straszny podobnie prowadząc auto. Jak chcesz jechać samochodem autostradą bez doświadczenia to nie oczekuj na cud a wręcz możesz się spodziewać kraksy..

Więc świat ezo wcale nie musi być niebezpieczny I nieprzewidywalny 

Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
7 minut temu, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

 

Moja ulubiona od lat: Królowa Mieczy. Fajna, niezależna babka, ostra żyleta, inteligentna, krytycznie myśląca. Wiele widziała i wie, czego nie chce. Trochę wrednawa.

 

Z innych fajnych: Gwiazda i Księżyc, ale to z powodu wizualnej estetyki tych kart.

 

Najmniej ulubione: do tej pory był to Głupiec, Mag i Arcykapłanka. Wydawały mi się nudne, oklepane i omawiane już tyle razy, że nie mogłam na nie patrzeć. Ale teraz czytam jak to z nimi było naprawdę w historii oraz Tarocie Marsylskim i odkrywam je na nowo. Są w miarę ciekawe.

  • Like 3
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

4 hours ago, kaffka said:

Nie "widzisz" a "widziałaś". U mnie minęło po egzorcyzmie, który wspominam jako wydarzenie głęboko upokarniające (nie że upokarzające, bo to nie o to chodzi

Nie watpie.

Link to comment
Share on other sites

30 minutes ago, Eos said:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

Mi aktualnie podoba się Pustelnik i Cesarzowa. A najmniej chyba Kapłan.

Edited by HopeNot
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

Karty ktore od razu mi sie spodobaly to: Kaplanka, Ksiezyc Gwiazda, Sila , Rydwan Smierc

Nie ma chyba takiej karty ktora mnie odrzuca, chyba ze z arkanow malych. Moze energia 5 nie jest fajna. No i 7 mieczy. I nie lubie Krolowej Kielichow.

 

Edited by Wildwood
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

  • Moderator
46 minut temu, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

Ja od lat uwielbiam Królową Denarów i Cesarzową, a najmniej utożsamiam się z Królową Kielichów, w moich kartach ta pierwsza i druga pokazuje kobietę pewną  siebie i swojej wartości, natomiast ostatnia jest zbyt emocjonalna, neurotyczna, rozedrgrana, zależna od otoczenia i uczuć 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

Mnie przyciąga Wisielec i Siła. Z kartą Wisielca od razu mi się skojarzyła historia o Odynie, któremu ukazały się runy, bardzo do mnie przemawia ten sposób na pozyskanie mądrości - cierpliwość, poświęcenie, patrzenie z innej perspektywy.

Siła z kolei to taki mój "cel" - chciałabym umieć opanować swoje emocje i instynkty i z taką mocą i pewnością pokierować swoim życiem, jednocześnie nie stosując żadnych zagrywek mogących kogokolwiek skrzywdzić. Bardzo jakoś mi się łączy ta karta z tym, że mam Plutona na Ascendencie - to jest taka silna wola, do której nie trzeba agresji, krzyku i podstępu. Oczywiście niekoniecznie umiem z tego korzystać zawsze ;) Siła jest też moim strażnikiem talii.

  • Like 3
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

Fajnie Was czytać. Mnie też to się zmienia. Kiedyś miałam  problem z Wisielcem, bo mocno mi się kojarzył z takim utkwieniem w miejscu i niepodejmowaniem decyzji - w moim własnym życiu. Dawniej też miałam w sobie znacznie więcej destrukcji, więc oddziaływała na mnie karta Diabła. Z uwagi na romantyczną naturą i życie iluzjami - Księżyc, ale też artystycznie - Gwiazda. . Dziś przyciąga mnie Cesarzowa, Kapłanka, Mag i Koło Fortuny:) Siła też jako coś nad czym pracuję. Za to prawie zupełnie we mnie nie rezonuje Cesarz.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Mi Jeszcze tak spontanicznie przyszło do głowy, że Królowa Mieczy bywa przedstawiana z odciętą głową w garści. Ona bywa ciężko doświadczona, ale ma pewną zaletę: nie pozwala się krzywdzić, po prostu odcina się od sytuacji które jej szkodzą.

 

To jest coś, czego moim zdaniem może brakować Kielichowej, jeśli jest w negatywie. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie związku Mieczowej z Królem Kielichów: toż to typowa baba-herod i jej mąż-pantofel :sark:

  • Haha 5
Link to comment
Share on other sites

  • Moderator
10 minut temu, Ragna napisał:

Mi Jeszcze tak spontanicznie przyszło do głowy, że Królowa Mieczy bywa przedstawiana z odciętą głową w garści. Ona bywa ciężko doświadczona, ale ma pewną zaletę: nie pozwala się krzywdzić, po prostu odcina się od sytuacji które jej szkodzą.

 

To jest coś, czego moim zdaniem może brakować Kielichowej, jeśli jest w negatywie. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie związku Mieczowej z Królem Kielichów: toż to typowa baba-herod i jej mąż-pantofel :sark:

Też tak to widzę xD

Z takich hardcorowych połączeń to Cesarz z Królową Kielichów jest w stanie się dogadać, bo on lubi rządzić a ona jest uległa i poddana mu. 

Kielichowa to dla mnie taka matka- kwoka :) Mieczowa ostra, twarda baba xD Buławowa natomiast jest nieco trzpiotkowata to taka królowa instagrama :)

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
20 minut temu, Lunaria napisał:

Buławowa natomiast jest nieco trzpiotkowata to taka królowa instagrama

 

Bo tak jest. Buławy ponoć pokazują młodych ludzi, singli. To są materiały na kochanków, zwykle nie są z związku małżeńskim. Po za tym to ekstrawertycy, cholerycy. Myślę, że związek Króla i Królowej Buław jest jednym z najbardziej burzliwych i uprzykrzających życie sąsiadów: to są te pary, które czują, że żyją dopiero jak się pokłócą, tak z wrzaskami i tupaniem nogami ;p Nie przeszkadza im, że wszyscy dookoła oglądają ich dramy.

 

A tak z innej beczki: co do Cesarza to jestem w trakcie książki o Tarocie Marsylskim Yoava-Ben Dova. Pokazywał tam rozkład dla pewnej dziewczyny, która chciała wiedzieć, dlaczego nie układa jej się życie miłosne. Pokazała się mu Gwiazda i Cesarz.

 

Spojrzał na to i rzuciła mu się w oczy naga, niewinna postać skulonej dziewczyny i stojący nad nią Cesarz z wielką buławą. Podpytał dziewczynę delikatnie, czy nie była molestowana. Zszokowana potwierdziła. Nikomu wcześniej się do tego nie przyznawała.

 

Ben-Dov jednak zastrzegał, by z automatu tak nie czytać Cesarza ani tego połączenia, zależy od sytuacji i jak nam się obrazki poukładają/skojarzą (on akurat czyta mocno obrazkowo).

 

W innych książkach może być tyranem jeśli jest odwrócony. Tak samo Mieczowy odwrócony nie jest za fajną osobą.

 

spacer.png

Edited by Ragna
  • Like 3
  • W punkt 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Tak w ogóle to musiałam i tak coś zamówić w Bonito i odrzuciłam ten Tarot Intencyjny. 27 złotych jakby ktoś chciał wiedzieć. Niestety nie wiem kiedy do tego zajrzę, na razie mnie książki o biznesie wezwą.

 

Tymczasem podrzucam fotkę z książki Seydlitz, gdzie przypisuje karty do liter łacińskich. To tak odnośnie pomysłu zakonu, który sobie pisał zaklęcia kartami. Chociaż autorka raczej wspomina o tym w kontekście wróżb i tego, że możemy się dopatrywać ukrytych wiadomości w kartach, nazw albo imion. Prawie jak tabliczka oujia jakby się nad tym zastanowić :sark:

 

Po za tym dalej w rozdziałach wspomina o numerologii imion. I tam już stosuje inną metodę, ale tak sobie myślę, że ciekawie by się sprawdziło też przypisanie literom imienia kart według schematu ze zdjęć niżej i sprawdzenie jak wygląda taki rozkład albo jaka karta się najczęściej pojawia. Chociaż widzę, że literkę J pominęła (a właściwie wepchnęła razem z I w Mocy), żeby jej do teorii pasowało :sark:

 

spacer.png

 

spacer.png

 

spacer.png

 

spacer.png

Edited by Ragna
  • Like 1
  • Medal 1
Link to comment
Share on other sites

Guest Lianna

Mnie przyciąga karta Sąd od już dość dawna. Przeważnie mi pokazuje dobre rzeczy, może dlatego. Odrodzenie, przypływ sił, rozliczenie, że będzie lepiej. Wiem, że się podniosę ze wszystkiego, może tak to ujmę. Poza tym- mam w misji Sąd ( doniczka tarotowa).

Kapłanka też jakoś mnie ciągnie. Tajemniczość, ale też ogromna wiedza.

Kiedyś też miałam podobnie z Wisielcem, bo mi się kojarzył z takim staniem w miejscu, zawieszeniu. Teraz mi dość często pokazuje medytację, wyciszenie, także jak najbardziej pozytywnie.

Odpycha chyba mnie Diabolo- ta energia nie jest dobra :P Jak na związki wypada, to uciekać. Uzależnienie, uwiązanie, obsesje. Nie, nie, nie.

Link to comment
Share on other sites

16 minut temu, Lianna napisał:

że się podniosę ze wszystkiego, może tak to ujmę. Poza tym- mam w misji Sąd ( doniczka tarotowa).

Kapłanka też jakoś mnie ciągnie. Tajemniczość, ale też ogromna wiedza.

 

ja mam w misji Kaplanke, wylosowalam ja na straznika talii na pczatku i tez to jedna z kart ktora wizualnie przypadla mi najbardziej do gustu. Przypadek? Nie sadze...

Edited by Wildwood
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, HopeNot napisał:

Dla kogos nowego świat ezo jest obcy więc jest oczywiste że człowiek będzie chodził po omacku i się bał bo nie wie co go spotka w mroku ale jak się ma kogoś kto cie prowadzi i ma się doświadczenie to już ten świat wcale nie jest taki straszny podobnie prowadząc auto. Jak chcesz jechać samochodem autostradą bez doświadczenia to nie oczekuj na cud a wręcz możesz się spodziewać kraksy..

Więc świat ezo wcale nie musi być niebezpieczny I nieprzewidywalny 

 Jak mówiłam, porównanie z ruchem drogowym nie jest trafione bo tu nikt nie pilnuje czy wszyscy przestrzegają zasad.

Jeśli chodzi o przewodników to też nie jest tak różowo - moja pierwsza przewodnik (ludzki) przehandlowała mnie za swojego męża, miała wybór albo on jest stracony, albo ja. W sumie jej się nie dziwię że wybrała tak nie inaczej i nie mam żalu, też bym tak zrobiła.

Mój przewodnik (duchowy) okazał się być bytem innym niż to za kogo się podawał, a kontakt trwał lata.

Można sobie twierdzić że ezo jest różowym światem tęczy i jednorożców no i wolna wola, nikt nie mówi że nie wolno. Tylko zwyczajnie mi szkoda takich ludzi jak ja kiedyś.

 

5 godzin temu, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

 

Mi najbardziej złowieszczą kartą wydaje się nie Śmierć czy Diabeł, ale Wieża.

Najbardziej lubię Kapłankę, 2 pucharów i Gwiazdę.

Takie wybory ponoć też sporo mówią o psychice osoby która kartę wybrała, te karty które odrzucają to cień, karty które przyciągają to niejako nasze odbicie, czy coś :D

Edited by kaffka
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

31 minut temu, kaffka napisał:

 Jak mówiłam, porównanie z ruchem drogowym nie jest trafione bo tu nikt nie pilnuje czy wszyscy przestrzegają zasad.

Jeśli chodzi o przewodników to też nie jest tak różowo - moja pierwsza przewodnik (ludzki) przehandlowała mnie za swojego męża, miała wybór albo on jest stracony, albo ja. W sumie jej się nie dziwię że wybrała tak nie inaczej i nie mam żalu, też bym tak zrobiła.

Mój przewodnik (duchowy) okazał się być bytem innym niż to za kogo się podawał, a kontakt trwał lata.

Można sobie twierdzić że ezo jest różowym światem tęczy i jednorożców no i wolna wola, nikt nie mówi że nie wolno. Tylko zwyczajnie mi szkoda takich ludzi jak ja kiedyś.

 

 

Mi najbardziej złowieszczą kartą wydaje się nie Śmierć czy Diabeł, ale Wieża.

Najbardziej lubię Kapłankę, 2 pucharów i Gwiazdę.

Takie wybory ponoć też sporo mówią o psychice osoby która kartę wybrała, te karty które odrzucają to cień, karty które przyciągają to niejako nasze odbicie, czy coś :D

Też mam największy chyba "problem" z Wieżą, bo ona mi się kojarzy z czymś nagłym, a we mnie największy strach właśnie wywołują nagłe zdarzenia, wypadki. Generalnie momenty, w których człowiek traci kontrolę. Nie umiem się pogodzić z tym. Śmierć jako samo zakończenie mnie nie przeraża, tak samo Diabeł, bo wydaje mi się że na niego trzeba po prostu rozwinąć odpowiednią ilość siły (albo Siły). A Wieża jest nie do opanowania inaczej niż przez akceptację, że nagłe zdarzenia, które burzą wszystko po prostu są częścią życia. Frustruje mnie to :D

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, martynamarzena napisał:

Też mam największy chyba "problem" z Wieżą, bo ona mi się kojarzy z czymś nagłym, a we mnie największy strach właśnie wywołują nagłe zdarzenia, wypadki. Generalnie momenty, w których człowiek traci kontrolę. Nie umiem się pogodzić z tym. Śmierć jako samo zakończenie mnie nie przeraża, tak samo Diabeł, bo wydaje mi się że na niego trzeba po prostu rozwinąć odpowiednią ilość siły (albo Siły). A Wieża jest nie do opanowania inaczej niż przez akceptację, że nagłe zdarzenia, które burzą wszystko po prostu są częścią życia. Frustruje mnie to :D

Piękny opis Wieży! Mam dokładnie to samo w odniesieniu również do Diabła i Śmierci 

Edited by kaffka
  • Like 1
  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, kaffka said:

Jak mówiłam, porównanie z ruchem drogowym nie jest trafione bo tu nikt nie pilnuje czy wszyscy przestrzegają zasad.

Jeśli chodzi o przewodników to też nie jest tak różowo - moja pierwsza przewodnik (ludzki) przehandlowała mnie za swojego męża, miała wybór albo on jest stracony, albo ja. W sumie jej się nie dziwię że wybrała tak nie inaczej i nie mam żalu, też bym tak zrobiła.

Mój przewodnik (duchowy) okazał się być bytem innym niż to za kogo się podawał, a kontakt trwał lata.

Można sobie twierdzić że ezo jest różowym światem tęczy i jednorożców no i wolna wola, nikt nie mówi że nie wolno. Tylko zwyczajnie mi szkoda takich ludzi jak ja kiedyś

Pisałam wyżej że jak się nie umie jechać autem to lepiej nie wsiadac za kółko, podobnie w ezo, trzeba znaleźć nauczyciela, przewodnika, zdobywać wiedzę który pokieruje, i nie popadac w egoizm bo ten nas można bardzo łatwo wynieść na manowce. Nie mówię że ezo świat jest kolorowy ale to wszytko zależy od tego jaką my drogę wybierzemy. 

Cholernie trudno Cię przegadać. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, martynamarzena said:

Też mam największy chyba "problem" z Wieżą, bo ona mi się kojarzy z czymś nagłym, a we mnie największy strach właśnie wywołują nagłe zdarzenia, wypadki. Generalnie momenty, w których człowiek traci kontrolę. Nie umiem się pogodzić z tym. Śmierć jako samo zakończenie mnie nie przeraża, tak samo Diabeł, bo wydaje mi się że na niego trzeba po prostu rozwinąć odpowiednią ilość siły (albo Siły). A Wieża jest nie do opanowania inaczej niż przez akceptację, że nagłe zdarzenia, które burzą wszystko po prostu są częścią życia. Frustruje mnie to :D

Ja miałam tyle "Wieżowych przeżyć " że ta karta już mi nie straszna. Jest mi właściwie obojętna. 10 mieczy jest dla mnie gorsza. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, HopeNot napisał:

Pisałam wyżej że jak się nie umie jechać autem to lepiej nie wsiadac za kółko, podobnie w ezo, trzeba znaleźć nauczyciela, przewodnika, zdobywać wiedzę który pokieruje, i nie popadac w egoizm bo ten nas można bardzo łatwo wynieść na manowce. Nie mówię że ezo świat jest kolorowy ale to wszytko zależy od tego jaką my drogę wybierzemy. 

Cholernie trudno Cię przegadać. 

 

 

No właśnie to jest podejście wymagające więcej pokory, bo to nie my tutaj wybieramy tą drogę czyli nomen omen, stawiamy karty xd Nic nam nie gwarantuje stosowanie się do zasad jakie sobie ustalimy/uważamy za słuszne, jeśli druga strona nie będzie ich _chcieć_ respektować. I nie chodzi o przegadywanie, ja po prostu sprawdziłam że w ezoteryce, korzystając z Twojej ulubionej analogii do ruchu drogowego, obowiązywać powinna "zasada ograniczonego zaufania". ;) Bardzo ograniczonego. Zawsze.

 

29 minut temu, HopeNot napisał:

Ja miałam tyle "Wieżowych przeżyć " że ta karta już mi nie straszna. Jest mi właściwie obojętna. 10 mieczy jest dla mnie gorsza. 

 A widzisz, a u mnie jak widzę 10 mieczy to znaczy że karty są mną zmęczone i nie chcą już odpowiadać. :)

Link to comment
Share on other sites

38 minutes ago, kaffka said:

No właśnie to jest podejście wymagające więcej pokory, bo to nie my tutaj wybieramy tą drogę czyli nomen omen, stawiamy karty xd Nic nam nie gwarantuje stosowanie się do zasad jakie sobie ustalimy/uważamy za słuszne, jeśli druga strona nie będzie ich _chcieć_ respektować. I nie chodzi o przegadywanie, ja po prostu sprawdziłam że w ezoteryce, korzystając z Twojej ulubionej analogii do ruchu drogowego, obowiązywać powinna "zasada ograniczonego zaufania". ;) Bardzo ograniczonego. Zawsze

Nie można Cię przegadać bo uważasz Ty wiesz najlepiej, przeszłaś egzorcyzm i wielkie mi halo, pozjadałaś wszytkie rozumy. I nawet nie chcesz wziąć pod uwagę że ktoś inny też może mieć rację, tylko patrzy z innej strony. Już mi się nie chce z Tobą dyskutować. 

Link to comment
Share on other sites

43 minutes ago, kaffka said:

A widzisz, a u mnie jak widzę 10 mieczy to znaczy że karty są mną zmęczone i nie chcą już odpowiadać

A ja jak widzę taki złośliwy  komentarz to wiem że szkoda sobie zawracać głowę. 

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, HopeNot napisał:

A ja jak widzę taki złośliwy  komentarz to wiem że szkoda sobie zawracać głowę. 

 

No co Ty, to nie miało być złośliwe, nawet o tym nie pomyślałam. Tak jak niektórzy ustalają sobie Strażnika Talii i to jest dowolna wybrana karta, tak u mnie ta oznacza to co powiedziałam. Tylko u mnie. No nie przesadzaj...

 

7 minut temu, HopeNot napisał:

Nie można Cię przegadać bo uważasz Ty wiesz najlepiej, przeszłaś egzorcyzm i wielkie mi halo, pozjadałaś wszytkie rozumy. I nawet nie chcesz wziąć pod uwagę że ktoś inny też może mieć rację, tylko patrzy z innej strony. Już mi się nie chce z Tobą dyskutować. 

 Co Ty, toż tu nie ma się z czego cieszyć że przeszłam co przeszłam i nie mówię o tym dla żadnego poklasku, co mi z poklasku w Internecie, tym bardziej że moje doświadczenia to żadna radość.

Mi naprawdę nie chodzi o walkę o rację, jestem tutaj bo mi się właśnie nudzi i normalnie dyskutuję, może kogoś skłonię do zastanowienia się i uniknięcia mojego losu, że tak górnolotnie polecę. Matka Teresa od Siedmiu Boleści.

Przepraszam jeśli odbierasz to jakoś personalnie, nic nie było personalne. 

 

W ogóle Eos, sorry za offtop już nie będę. :)

Edited by kaffka
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

49 minut temu, kaffka napisał:

 

W ogóle Eos, sorry za offtop już nie będę.

Ten temat juz dawno zyje swoim zyciem. To forum to chyba juz nie pamieta takich dyskusji jak ta.....

 

moge miec pytania do Ciebie odnosnie egzorcyzmu?

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Wildwood napisał:

Ten temat juz dawno zyje swoim zyciem. To forum to chyba juz nie pamieta takich dyskusji jak ta.....

 

moge miec pytania do Ciebie odnosnie egzorcyzmu?

Hej dziewczyny. Mnie żadne offtopy nie przeszkadzają, fajnie, że forum żyje. Dużo wątków poruszyłyscie. Ktoś pisał o pracy nad rozwojem z kartami, oczywiście że są karty specjalnie temu przeznaczone, karty coachingowe,ale mnie pasjonuje praca z podświadomością. Jeśli chodzi o temat 'jak tarot dziala', to oczywiście nie wiem, ale najblisze jest mi odniesienie do nieświadomości zbiorowej. Podobnie jest w przypadku ustawień Hellingera, w których brałam kiedyś udział, o czym tu wspominałam. To jest dopiero hardcore. I w sumie temat na osobny wątek. Też miałam po tym problemy,ktore mogłabym dzis pewnie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Ale wowczas dużo się dzialo I dopiero oczyszczanie u bioenergoterapeuty i coś, co można nazwać egzorcyzmem,pomoglo. Co do Tarota to staram się w ogóle sięgać po niego, jak jestem odprężona i mam dobry, lekki nastrój. I dbam o równowagę w życiu, ruch, sport, te tematy. Tego samego zresztą wymaga np. zawód psychoterapeuty, własnej higieny psychicznej. Sport, sztuka, natura dobrze mi robią. 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
W dniu 16.07.2021 o 06:59, kaffka napisał:

 Znaczy co Ci zapewnia bezpieczeństwo? 

 

kaffka, każdy ma swoje metody, tak więc i ja je mam. Jednakże nie chcę ich omawiać, gdyż są one moje własne, wypracowane przez lata, jeśli przyjmiesz takie określenie, to powiem "wykonane pode mnie" i służące mojemu bezpieczeństwu. Innym niekoniecznie. Potrafię też wycofać się wówczas, gdy widzę, że coś zaczyna być nie halo. Tu żartów nie ma. 

 

W dniu 16.07.2021 o 11:13, HopeNot napisał:

Dla kogos nowego świat ezo jest obcy więc jest oczywiste że człowiek będzie chodził po omacku i się bał bo nie wie co go spotka w mroku ale jak się ma kogoś kto cie prowadzi i ma się doświadczenie to już ten świat wcale nie jest taki straszny podobnie prowadząc auto. Jak chcesz jechać samochodem autostradą bez doświadczenia to nie oczekuj na cud a wręcz możesz się spodziewać kraksy..

Więc świat ezo wcale nie musi być niebezpieczny I nieprzewidywalny 

 

Swiat ezo jest niebezpieczny i nieprzewidywalny, nawet jak się ma "przewodnika". Przepisy ruchu drogowego są jasne i oczywiste, jednakowe dla wszystkich, natomiast "przewodnicy" z ezoświata  - no cóż, bywają różni, poza tym jeśli ktoś uważa, że ma "przewodnika" to nie znaczy, że jest to przewodnik dobry, wielu jest takich, którym się zdaje, że mają dobrego przewodnika, a niestety bardzo często bywa, że za późno się orientują co do jego natury. Już nie wspomnę o tym, że proporcje między kierowcami znającymi przepisy drogowe i się do nich stosującymi są niewyobrażalnie różne niż między osobami interesującymi się sprawami tajemnymi i wiedzącymi przy tym, jak się w tym poruszać. Na niekorzyść tych "ezoteryków" oczywiście. 

 

W dniu 16.07.2021 o 10:55, Eos napisał:

Jestem ciekawa, które karty do Was szczególnie przyciągają lub - przeciwnie - odrzucają.

 

Super pytanie. Bo, przyznam szczerze, że tarot nie jest moim konikiem, rzadko się nim posługuję, ale nigdy nie miałam ani kart przyciągających ani odpychających, wszystkie są dla mnie równe, równie interesujące symboliką. Nie medytowałam jednakże z tarotem, nie kontemplowałam, jedynie co z talią robiłam, to przyglądałam się każdej karcie, po jednej za każdym razem (dość długi czasowo to proces) i notowałam skojarzenia z nią związane oraz wszystko to, co mi przelatywało pod kopułą w związku z nią. Po jakimś czasie, w miarę nabierania doświadczenia, powtarzałam ten proces i zawsze okazywało się, że dochodziło "coś jeszcze", czasami nawet tylko drobiazg. 

Ostatnio zaś zachciało mi się to zrobić z talią Visconti oryginał, lecz jeszcze jej nie kupiłam, myślę jednak, że prędzej czy później będzie moja, bo to jest jedyna talia o której "nie zapomniałam".  Kilkanaście lat temu bardzo podobała mi się talia wydana w Rosji, wówczas trudno dostępna, a zlukałam ją w małym ezosklepiku prowadzonym przez Rosjankę, lecz dziś jest już dla mnie tylko wspomnieniem graficznym, a Visconti trwa ;)  

  • Like 1
  • W punkt 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
17 minut temu, Ismer napisał:

kaffka, każdy ma swoje metody, tak więc i ja je mam. Jednakże nie chcę ich omawiać, gdyż są one moje własne, wypracowane przez lata, jeśli przyjmiesz takie określenie, to powiem "wykonane pode mnie" i służące mojemu bezpieczeństwu. Innym niekoniecznie. Potrafię też wycofać się wówczas, gdy widzę, że coś zaczyna być nie halo. Tu żartów nie ma. 

 

Jeśli nie chcesz się dzielić swoimi metodami, to czy możesz nas nakierować na wytworzenie własnych jakimiś wskazówkami albo pytaniami, które możemy sobie zadać i by nas popchnęły do refleksji? Bo Twój post dalej nic nie wyjaśnia :biggrin:

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • Administrator
12 minut temu, Ragna napisał:

Jeśli nie chcesz się dzielić swoimi metodami, to czy możesz nas nakierować na wytworzenie własnych jakimiś wskazówkami albo pytaniami, które możemy sobie zadać i by nas popchnęły do refleksji? Bo Twój post dalej nic nie wyjaśnia :biggrin:

 

Nie to, że nie chcę się tym dzielić, uważam jednak, a właściwie dobrze wiem, że to co ja stosuję nie jest wskazane dla innych osób, którym trudno byłoby odnaleźć się w świecie "moich bogów" (to przenośnia!), natomiast takie wyświechtane metody jak świeca czy szałwia to chyba każdy zna i o nich opowiadać nie trzeba ;p 

Mamy tu tarotowe BHP - to można sobie z tego coś wybrać albo dołączyć do dyskusji (wprawdzie dawno wygasłej, lecz temat jest):    BHP

Nie każda wiedza jest dla wszystkich, tzn. chodzi mi o to, że każdy z nas powinien umieć rozróżnić, co można podać do wiadomości ogólnej a co zaawansowanym. Tego mnie nauczono na "tajnych kompletach", na których też przecież stopniowano te informacje. A i tak daleko mi do odkrycia istoty wszechrzeczy ;p 

Poza tym bardzo ważne jest, by wiedzieć, kiedy przestać czy przerwać, odpocząć od ezo, a tego to raczej nie da się nauczyć, można tylko o tym trąbić :dziadek: 

  • Like 1
  • Medal 1
  • W punkt 1
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...
W dniu 14.07.2021 o 17:05, Eos napisał:

Cześć :) Czy pracujecie z tarotem nie w celach  stricte dywinacyjnych, ale jak z narzędziem pomagającym w osiąganiu celów? Można nazwać ten sposób pracy intencyjnym stawianiem tarota, jest nawet książka: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4927132/tarot-intencyjny-jak-swiadomie-uzywac-kart-tarota

Chodzi o używanie tarota w celach komunikacji z, nazwijmy to, Siłą Wyższą, jako sposób manifestacji  pragnień, nakierowania myśli na optymistyczne tory itd.

 

Mam tę książkę, czytałem, ale nie działam w ten sposób...

Bardziej to przypomina myślenie życzeniowe, a w tym pomaga choćby modlitwa,

bez używania do tego tego typu rozkładów tarota.    ;p

Takie układanie tarota przypomina układanie "skryptów runicznych", a nie do tego służy tarot.

Edited by Piko
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...