Jump to content

„Słowiańska wiedźma” – recenzja książki


Ragna
 Share

Recommended Posts

  • Ekspert

slowianska-wiedzma-ksiazka.jpg

 

Jakiś czas temu zainteresowałam się rodzimowierstwem i magią. Mi osobiście bliższa jest mitologia skandynawska i nawet zrobiłam sobie runy. Wierzę jednak w tak zwane „lokalne energie” i uznałam, że jeśli pójdę nawijać o jakimś Odynie pod dąb w Krakowie, to lokalne duchy mogą mnie nie zrozumieć. Postanowiłam zgłębić więc najpierw temat słowiańskich wierzeń i magii, zwłaszcza, że mój brak odczuwanego połączenia ze słowiańszczyzną może wynikać z tego prostego faktu, że o naszych wierzeniach pisze się mało. A pisze i mówi mało, bo ich rekonstrukcja jest trudna. Postanowiłam spróbować jednak zaczerpnąć nieco wiedzy i pewnych idei jak to może wyglądać i sprawdzić czy da wprowadzić w życie elementy słowiańskich tradycji i magii. Na pierwszy ogień trafiła w moje ręce przeurocza, ciepła „Słowiańska wiedźma” Dobromiły Agiles. I nie żałuję, bo czytało się ją naprawdę dobrze!

 

Trzeba przyznać jedno autorce – napisała „Wiedźmę” uczciwie. Sama praktykuje Wicca tradycyjne i należy do wiccańskiego kowenu w Łodzi. Zauważyła, że kiedy wybuchł szał na wicca, czarownice bez namysłu przyjęły je z całym importowanym dobrodziejstwem inwentarza, to jest kalendarzem i tradycjami celtyckimi, gdyż wicca odtwarza właśnie je. Słowianie jednak nie gęsi, swoje tradycje mają i autorka słusznie zauważyła, że dobrze jest kultywować rodzime tradycje. W swojej książce chciała zaproponować pomysły na to, jak kultywować rodzimą, słowiańską magię, podpierając się swoją wiedzą o wicca.

 

Tak autorka wyjaśnia cel, jaki jej przyświecał podczas pisania: „praktyka, którą prezentuję w niniejszej książce, jest moim autorskim pomysłem – i stanowi konglomerat wiccańskiej magii i mitologii z rodzimymi wierzeniami i folklorem. Inspirowałam się najnowszymi badaniami religioznawczymi i etnologicznymi […]. Nie staram się jednak zaprezentować tutaj religii rekonstrukcyjnej. Nie uważam też, że wicca […] może się jednoznacznie przekładać na nasz rodzimy, agrarny i solarny kalendarz. Głęboko wierzę natomiast, że krocząc drogą czarownicy, nie musimy zawsze odwoływać się do magii ludowej innych narodowości […]”

 

dobromila-agiles-slowianska-wiedzma.jpg


„Słowiańska wiedźma”, Dobromiła Agiles


I szczerze ten wstęp mnie urzekł. Dzisiaj sprzedaje się wiele książek, które wypełnione są opisami praktyk wyssanymi z palca. Autorzy przedstawiają je jako „fakty autentyczne”, a z drugiej strony brakuje na ich końcu źródeł tych rewelacji („Rosyjska czarna magia” Natashy Helvin jest takim niefajnym przykładem, w którym nie wiadomo skąd autorka brała swoją wiedzę). Agiles, chociaż zaznacza, że całość jest tylko jej autorską propozycją, to starała się oprzeć książkę na źródłach, a całość była konsultowana z żercą (mędrcem) rodzimowierców słowiańskich. Zresztą, sporo inkantacji zaczerpnęła z rodzimowierczych, współcześnie odprawianych rytuałów. No i fajnie.

 

Książka jest zbiorkiem przepisów na czary: na rytuały, na obrzędy związane ze świętami słowiańskimi, są też przepisy kulinarne na świąteczne potrawy. Autorka nauczy nas też robić motankę i opowie pokrótce o słowiańskich bogach i demonach. Z tymi ostatnimi zresztą współpracować będziemy sporo i do decyzji czytelnika należeć będzie, czy chce wcielać w życie te rytuały, w których zwracamy się do bóstw. Autorka próbowała ich nam przybliżyć i ożywić, a teksty w dużej mierze są z materiałów rodzimowierców, ta konkretna pozycja jednak nie opowie nam o słowiańskich bogach wszystkiego, zresztą wiele z tych bóstw ma charakter jedynie domniemany (np. Mokosz), co warto mieć na uwadze.

 

Najciekawsze są jednak te drobne fragmenty, w których autorka uczy nas, jak szukać śladów dawnych wierzeń. Wiedzieliście, że w miejscach dawnych kultów stawiano kościoły albo kapliczki? Albo że święto Matki Boskiej Gromniczej i Zielnej to echo dawnych, pogańskich kultów słowiańskich bogiń? Albo że w poszukiwaniach starych zwyczajów najlepiej odwiedzić koło gospodyń wiejskich? Takich porad „jak patrzeć” znajdziemy tu sporo i moim zdaniem to one są przysłowiową solą i pieprzem tej książki. Zresztą zdradzają one, że autorka faktycznie przysiadła do tematu i sama zauważyła pewne sprawy. Zapewne dla niej samej były pewnym odkryciem, a teraz dzieli się z nami jak samemu odnaleźć ślady słowiańskości wokół nas. Aż by się prosiło, aby takich fragmentów było w tej książce więcej, na szczęście na końcu książki znajduje się lista lektur i nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy albo sobie poczytali więcej albo po prostu założyli buty i poszli na wycieczkę (co ja uczyniłam i już znalazłam w swoim mieście parę ciekawych miejsc!).

 

swiatowid-krakow.jpg


Kopia posągu Światowida, postawiona pod Wawelem w Krakowie. Poszłam go obejrzeć 31 października pod wpływem lektury książki. Spacer był moim prywatnym sposobem na obchodzenie słowiańskich Dziadów


Co do samych czarów, to autorka pisze o nich w taki sposób, że zaczęłam je doceniać. Wyjaśnia, że słowiańska magia była prosta. Jasne, możemy sobie jak wiccanie kupić rytualny nóż i biegać z nim dookoła ołtarza, ale zasadniczo nasza magia była prosta, tania i dość skromna. Używano rosnących przy domu ziół, i przedmiotów z dnia codziennego (np. miotły). Jedynie intencja zmieniała je w przedmioty magiczne. Używano też magii sympatycznej, czyli symboli przypominających kształtem to, nad czym czarujemy (tutaj niech za przykład posłużą ciężarne kobiety, które przechodziły nad położonym na ziemi kołem, symbolizującym rozwarcie macicy i łatwiejszy poród). To drobne wyjaśnienie sprawiło, że „zaskoczyło” u mnie zrozumienie tego rodzaju magii, i że może palenie owocków zebranych podczas spaceru może nie wyglądać imponująco, jednak zdecydowanie może mieć moc. Bądźmy też szczerzy: jest to magia tania, która nie wymaga od nas zakupów w sklepie ezoterycznym, jednak przyda się wygodna para butów do chodzenia po lesie albo po polu. Ewentualnie sklep zielarski w okolicy.

 

Książeczka zdecydowanie ciepła, urocza, nieco umowna, ale przede wszystkim inspirująca i wprowadzająca element magiczny w naszą polską rzeczywistość. Czy polecam? Tak. Co prawda sama książkę oceniam okiem laika, jednak mnie zachęciła do własnych i głębszych poszukiwań i badania własnej kultury. Miłego czarowania!

Tekst ukazał się też na: https://miedzykartami.wordpress.com/2021/11/05/slowianska-wiedzma-recenzja-ksiazki/

 

Edited by Ragna
  • Medal 2
  • Super 4
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert

Moje własne wrażenia i recenzja były pozytywne przy tej książce, ale post factum siedzę i oglądam recenzje tej pozycji jak i książek Helvin, o której wspominam w swoim tekście.

Są też głosy mocno krytykujące i jeżdżące po tym, co pani Agiles spłodziła i żeby nie wciskać innym moich prywatnych odczuć, to uznałam, że najbardziej słuszne w tym wypadku będzie zalinkowanie recenzji z kompletnie przeciwnej strony. Być może przyczepiłam się mocno do wyjaśnień autorki na jakiej zasadzie pisała tę książkę i potraktowałam ją dzięki temu lekko i nie przykleiłam się zbyt mocno do niej jako opracowania historycznego, a klimatyczną inspirację do dalszych poszukiwań. Nie każdy może zwrócić uwagę na ten aspekt, co zresztą obrazuje poruszenie pewnych środowisk, które "Słowiańską wiedźmą" były oburzone.

 

Także tego. Sama jestem na etapie poszukiwań, więc dzielę się:

 

 

  • Like 1
  • Medal 1
  • W punkt 1
  • Super 2
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Ja polecam i nie polecam zarazem.
Czy da się z książki dowiedzieć coś o samym wicca? Niestety nie. (Jest też tam "święto" Mabon, które w żadnej tradycji nie występuje)
Czy książka ukazuje magię ludową? W ogóle nie.
Czy jest to ezoteryczny miszmasz? Tak.
Czy jak ktoś chcę "pobawić się" w magię warto ją przeczytać? Hmm tak i nie, bo krzywdę można sobie zrobić.
Znam autorkę i wiem czemu napisała książkę, ale to już dłuższe wypracowanie.

Jeśli ktoś chciałby nauczyć się magii ludowej, to niestety powinien poszukać u babek, ciotek czy  molfarów.
Zaś jeśli chodzi o wicca to tak samo, najlepiej u źródła, a także zapoznać się z pozycjami jakie wydała Arcadia Mystica.
Łączenie wicca z rodzimowierstwem, spoko. Rodzimowierstwo z wicca, już nie. O tyle w wicca religia jest liberalna, to w rodzimowierstwie już nie.
Dobromiła to dobra kobieta i świetna bizneswoman :)

  • Like 1
  • Super 1
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 6.11.2021 o 19:56, Ragna napisał:

Także tego. Sama jestem na etapie poszukiwań, więc dzielę się:

 

I to jest najlepsze co mogłaś zrobić. Dziewczyna z filmu, której imienia nie znam, za co przepraszam, dokładnie wytłumaczyła co w tej książce jest złe, nieprawdziwe i do czego może doprowadzić korzystanie z "przepisów" na rytuały. Krótko mówiąc  moja naprawdę serdeczna rada  - wsłuchaj się w każde zdanie, jeśli trzeba kilka razy. Poznaj zwyczaje Rodzimowierców, przeczytaj  Mitologię Słowian Geysztora, idź na grupę czy stronę wiccan, poczytaj o nich w innych źródłach niż oni sami prezentują i... sama wyciągnij wnioski . Jestem pewna, że dopiero wtedy zrozumiesz o czym TA dziewczyna mówi. A mówi całą prawdę i aż żal, że tak niewiele. 

 

Zapytam tu, w poście - czy mogę zaprezentować ten film w innym miejscu sieci ? Byłabym wdzięczna. Film jest wprawdzie ogólnodostępny no ale nie ja go znalazłam.

Edited by Elie-1
  • Like 1
  • W punkt 1
  • Super 1
  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
6 godzin temu, Elie-1 napisał:

Zapytam tu, w poście - czy mogę zaprezentować ten film w innym miejscu sieci ? Byłabym wdzięczna. Film jest wprawdzie ogólnodostępny no ale nie ja go znalazłam

 

Dziwne pytanie, ale możesz. Myślę, że autorka filmiki byłaby zadowolona, że jej kanał jest propagowany, nawet jeśli punktem wyjścia była średnia książka.

  • Thanks! 1
Link to comment
Share on other sites

  • Ekspert
8 godzin temu, Elie-1 napisał:

Poznaj zwyczaje Rodzimowierców, przeczytaj  Mitologię Słowian Geysztora, idź na grupę czy stronę wiccan, poczytaj o nich w innych źródłach niż oni sami prezentują i... sama wyciągnij wnioski . Jestem pewna, że dopiero wtedy zrozumiesz o czym TA dziewczyna mówi. A mówi całą prawdę i aż żal, że tak niewiele. 

 

Nie wiem czy powinnam pisać na ten temat, ale... skontaktowałam się, zresztą nie tylko ze słowiańskimi rodzimowiercami, ale jeszcze paroma innymi grupami, których pozwolę sobie nie wymieniać. Byłam ich ciekawa i pozwolę sobie pewnego dnia na małą wycieczkę po nich. Co zaskakujące, zmotywowała mnie właśnie omawiana książka. Zaciekawiła mnie na tyle, że chciałam się dowiedzieć jak to naprawdę wygląda. Musi mi się jednak spiąć mój własny harmonogram z ich wydarzeniami.

  • Super 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 24.11.2021 o 19:55, Hodorkowska napisał:

Ja polecam i nie polecam zarazem.
Czy da się z książki dowiedzieć coś o samym wicca? Niestety nie. (Jest też tam "święto" Mabon, które w żadnej tradycji nie występuje)
Czy książka ukazuje magię ludową? W ogóle nie.
Czy jest to ezoteryczny miszmasz? Tak.
Czy jak ktoś chcę "pobawić się" w magię warto ją przeczytać? Hmm tak i nie, bo krzywdę można sobie zrobić.
Znam autorkę i wiem czemu napisała książkę, ale to już dłuższe wypracowanie.

Jeśli ktoś chciałby nauczyć się magii ludowej, to niestety powinien poszukać u babek, ciotek czy  molfarów.
Zaś jeśli chodzi o wicca to tak samo, najlepiej u źródła, a także zapoznać się z pozycjami jakie wydała Arcadia Mystica.
Łączenie wicca z rodzimowierstwem, spoko. Rodzimowierstwo z wicca, już nie. O tyle w wicca religia jest liberalna, to w rodzimowierstwie już nie.
Dobromiła to dobra kobieta i świetna bizneswoman :)

Chyba nie aż tak świetna bizneswoman, skoro napisała słabą książkę :) może jej się słabo sprzedawać :) 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Romualda de Kocurko napisał:

Chyba nie aż tak świetna bizneswoman, skoro napisała słabą książkę :) może jej się słabo sprzedawać :) 

Napisała je dla babywitch z modą na słowiańskość. Wstrzeliła się w temat. Tak czy siak, dorobiła się kasy i się z tego cieszę, choć trochę się w głowę biję, że sama na to nie wpadłam :) Ale ja mam jeszcze lepszy pomysł hue hue hue :diabel1: więc nic nie straciłam :D
Nie cieszę się natomiast z treści, ale tego pełno na rynku, jak Natasza H czy inni jej podobni. Te samo łączenie tradycji z ezoterycznymi sprawami. :)

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...