Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Witajcie, 

Czytam nową książkę o uzdrawianiu traum, które podobno dziedziczymy genetycznie. Książka zarówno wzbudza we mnie podziw jak i sprzeciw, że wszystkie traumy są dziedziczone. 

Jak najbardziej można mieć traumy rodowe, ale również można je przenieść z poprzedniego wcielenia jak i zapracować na nowe we współczesnym życiu. 

Można je podzielić i pracować z każdą metodą w zależności od jej pochodzenia, ale głęboka część mnie przemawia do mnie, że nie różnicy jak je zaklasyfikujemy i podzielimy. 

Mogę przyjąć jeden schemat pracy, nie ma znaczenia jaki  i skutecznie wyleczyć traumę. 

Mógłbym pracować z lękami zakładając, że pochodzą z poprzednich wcieleń i uzyskam ten sam co przy założeniu, że lęk jest odziedziczony po przodkach, albo pochodzi z wczesnego dzieciństwa. 

Co sądzicie? 

  • Lubię to! 2
  • 6 miesięcy temu...
Napisano

Co to za książka? 

Zastanawiam sie, co dokładnie kryje się pod hasłem "dziedziczone genetycznie traumy" - czy taka osoba według autora przychodzi na świat od razu z syndromem stresu pourazowego czy bardziej chodzi mu o to, że wskutek wychowania przez straumatyzowanych rodziców/babcie/wujków przejmujemy od nich potraumowe wzorce radzenia sobie z trudnościami.

Wydaje mi się, że to pierwsze jest niemożliwe, a to drugie jest logiczne i udowodnione.

Ale jestem ciekawa, czy może w ogóle o coś innego chodzi w tej książce :3

 

  • Lubię to! 1
Napisano

Ta książka to ,,Nie zaczęło się od Ciebie". 

Nie chcę wyjawiać całej tajemnicy. Podam przykład: jeśli kobieta w ciąży przeżyła jakieś traumatyczne zdarzenie to dziecko, które się urodzi również rodzi się już z traumą.

  • Lubię to! 3
  • Ekspert
Napisano

@nastek96gdzieś chyba przewinął mi się ten tytuł. Uważam, że gdyby nie cała polska historia( ostatnie 1000 lat😅), to Polacy nie byliby tacy straumatyzowani i mieli inne podejście do życia.  Tak, dziedziczymy traumy przodków- kwestia co z tym robimy i czy probujemy przepracować. 

  • Lubię to! 3
Napisano (edytowane)
10 godzin temu, nastek96 napisał:

Ta książka to ,,Nie zaczęło się od Ciebie". 

Nie chcę wyjawiać całej tajemnicy. Podam przykład: jeśli kobieta w ciąży przeżyła jakieś traumatyczne zdarzenie to dziecko, które się urodzi również rodzi się już z traumą.

 

Rozumiem, dzięki za tytuł! Sytuacja z ciążą ma dla mnie duży sens, jeśli chodzi o nabawienie się traumy, choć dalej niejasna jest w takim przypadku dla mnie rola genów jako nośników traumy. Ale to przejrzę książkę :3

Edytowane przez shamansblues
  • Lubię to! 1
  • Moderators
Napisano
22 godziny temu, nastek96 napisał:

Podam przykład: jeśli kobieta w ciąży przeżyła jakieś traumatyczne zdarzenie to dziecko, które się urodzi również rodzi się już z traumą.

 

To akurat nie jest kwestia genów. Dziś już wiadomo, że to co przeżywa matka, jej emocje, odbijają się na dziecku. Każde, dlatego tak ważny jest czas ciąży.

Nie jest to więc kwestia genetyczna, zn. genów postrzeganych jako kody dziedziczenia cech psychofizycznych.

I tu jeśli kod psychiki jest okej (a to już jest dziedziczne) to człowiek jest w stanie poradzić sobie z doświadczeniami prenatalnymi, jeśli ma słabą słabą psychikę to będzie mu to ciążyło, najczęściej bez świadomości przyczyny.

  • Lubię to! 3
Napisano

Gringe coś w tym jest co piszesz. Całe szczęście jako naród się rozwijamy na plus :) 

 

Shamansblues. Szczegóły znajdziesz w książce, nie chce Ci pisać wszystkiego. Ale już na początku książki pojmiesz o co chodzi z tymi genami. 

 

Ejbert, ta psychika jest naprawdę skomplikowana. Chyba jako ludzkość mamy jeszcze wiele do odkrycia. 

Pierwszy raz słyszę o genach mocnej lub słabej psychiki. Na pewno ma tu też duży wpływ wychowanie, środowisko i inne wpływy wewnętrzne. 

  • Lubię to! 2
  • 2 miesiące temu...
  • Administrator
Napisano
W dniu 27.04.2024 o 16:19, nastek96 napisał:

Mogę przyjąć jeden schemat pracy, nie ma znaczenia jaki  i skutecznie wyleczyć traumę. 

Mógłbym pracować z lękami zakładając, że pochodzą z poprzednich wcieleń i uzyskam ten sam co przy założeniu, że lęk jest odziedziczony po przodkach, albo pochodzi z wczesnego dzieciństwa. 

Co sądzicie? 

 

Przyjęcie jednego schematu pracy nie oznacza skutecznego wyleczenia traumy, czy to z poprzednich wcieleń czy dziedziczonego po przodkach czy z wczesnego dzieciństwa, w tym sensie, że schemat może być nietrafiony. Ale myślę, że o ile dobierze się któryś do siebie, to może dać oczekiwany skutek niezależnie od zdefiniowanej przyczyny.

I tak nie wiemy, skąd naprawdę bierze się ta "trauma rodowa", tzn. w jaki sposób przenoszą się określone trudności, lecz że pewne schematy rodzinne się powiela to jestem o tym przekonana. Jedni mogą nazywać to złożem karmicznym, inni - jak to teraz na topie - traumami rodzinnymi, lecz cokolwiek by pod tymi pojęciami rozumieć, to te "dziedziczenie" widać w historiach rodzinnych. Myślę, że jest to przekaz informacji na różnych poziomach, genetycznie również. Tak jak dziedziczy się cechy fizyczne, tak samo i psychiczne - geny zawierają przecież cały zbiór doświadczeń niezliczonych pokoleń, całą ścieżkę informacyjną przodków. Ale nie wszystkie naraz są aktywnie czynne. Te, które się uaktywnią dają nam popalić i to z nimi usiłujemy pracować. Ta praca nie pójdzie na marne, bo gdy nam uda się coś uzdrowić w sobie, to zmieni się przynajmniej nasza przestrzeń tu i teraz, a jeśli przyjmiemy teorię inkarnacji, będzie to efekt także przyszłościowy. 

Z kolei przy teorii "jajeczek i plemników" którą przytacza Wolynn, to uzdrawianie słabo wypada, lecz uważam, że genetyka jednak nie jest jedynym nośnikiem informacji. Ciało fizyczne najmniej, lecz psychika i umysł są jakby stworzone do modelowania i korygowania dzięki informacjom pozagenetycznym i to dla mnie nie ulega wątpliwości, więc na tej samej zasadzie praca ze sobą teraz przyniesie efekty w następnym pokoleniu, bez względu czy w danym ciele to będę "ja osobiście" czy moja prawnuczka.

 

Co do samej książki, to jest ona raczej obsobaczana przez te osoby, które bardziej zagłębiają się w zagadnienia, ogólnie mówiąc, "ezoteryczne" i mają jakieś pojęcie o różnych metodach terapii. Tym niemniej na pewno znajdą się i tacy, którym ta akurat metoda pomoże. Nie ma bowiem jednego uniwersalnego środka na jedną i tę samą przypadłość, to co uleczy moją sraczkę nie musi uleczyć sraczki Kowalskiej.

  • Lubię to! 2
  • Super 2
Napisano
W dniu 18.11.2024 o 12:27, nastek96 napisał:

Ta książka to ,,Nie zaczęło się od Ciebie". 

Nie chcę wyjawiać całej tajemnicy. Podam przykład: jeśli kobieta w ciąży przeżyła jakieś traumatyczne zdarzenie to dziecko, które się urodzi również rodzi się już z traumą.

Właśnie ją przeczytałam :) I takie mieszane uczucia mam, oczywiście kwestia dziedziczenia traum jest naukowo udowodniona noe wątpię w tą kwestię, tylko jakoś mam wrażenie, że autor lekko odleciał w takie swoje wyobrażenia, a mi w tym wszystkim, brakowało tych faktów, naukowych badań, takich konkretów. Nie jest zła można przeczytać, zwłaszcza jak ktoś nigdy nie miał styczności z tematem :)

 

W dniu 17.11.2024 o 23:01, shamansblues napisał:

Co to za książka? 

Zastanawiam sie, co dokładnie kryje się pod hasłem "dziedziczone genetycznie traumy" - czy taka osoba według autora przychodzi na świat od razu z syndromem stresu pourazowego czy bardziej chodzi mu o to, że wskutek wychowania przez straumatyzowanych rodziców/babcie/wujków przejmujemy od nich potraumowe wzorce radzenia sobie z trudnościami.

Wydaje mi się, że to pierwsze jest niemożliwe, a to drugie jest logiczne i udowodnione.

Ale jestem ciekawa, czy może w ogóle o coś innego chodzi w tej książce :3

 

To pierwsze również jest udowodnione. Były badania naukowe m.in na myszach. Można przeczytać dużo artykułów i na yt są też wykłady odnośnie traum międzypokoleniowych.

Fajnie zgłębić temat i zastanowić się czy jest coś w nas co jest irracjonalne, pojawiło się bez powodu, np. lęk przed czymś, niekoniecznie każdy musi zaraz mieć traumę czy ataki paniki, ale warto się zastanowić nad sobą i poprawić jakoś swojego życia psychicznego.

  • Lubię to! 2
Napisano
2 godziny temu, Ismer napisał:

Przyjęcie jednego schematu pracy nie oznacza skutecznego wyleczenia traumy, czy to z poprzednich wcieleń czy dziedziczonego po przodkach czy z wczesnego dzieciństwa, w tym sensie, że schemat może być nietrafiony.

Oczywiście, że metoda może być nietrafiona, bo każda osoba będzie rezonowała z czymś innym. Co innego ją poruszy i do niej przemówi. 

Mi bardziej chodziło o fakt, że nie ma znaczenia z jakiej strony do niej podejdę. Czy podejdę jak do problemów reinkarnacyjnych sprzed kilku wcieleń, czy jak do czegoś co mamy w genach. 

W rzeczywistości pracuje z tym samym elementem, które nazywamy inaczej w zależności od zorientowania na naukę lub duchowość. 

  • Lubię to! 1
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, Artemidaa napisał:

I takie mieszane uczucia mam

Cóż, niestety muszę się z Tobą zgodzić. 

Początkowo książka mnie zafascynowała i przekonała do swojej teorii. Niestety im dalej w las tym większe były moje wątpliwości, a lektura zaczęła wydawać się naciągana. 

Brawo za początek, bo sama teoria dziedziczenia jest przedstawiona w bardzo ciekawy i przekonujący sposób, ale analiza podanych przykładów wzbudza we mnie wątpliwości.

Edytowane przez nastek96
  • Lubię to! 2
  • Administrator
Napisano
1 godzinę temu, Artemidaa napisał:

To pierwsze również jest udowodnione. Były badania naukowe m.in na myszach. Można przeczytać dużo artykułów i na yt są też wykłady odnośnie traum międzypokoleniowych.

 

10 minut temu, nastek96 napisał:

Początkowo książka mnie zafascynowała i przekonała do swojej teorii. Niestety im dalej w las tym większe były moje wątpliwości, a lektura zaczęła wydawać się naciągana. 

Brawo za początek, bo sama teoria dziedziczenia jest przedstawiona w bardzo ciekawy i przekonujący sposób, ale analiza podanych przykładów wzbudza we mnie wątpliwości.

 

Na myszach... echhh. W ksiażce Wolynn powołuje się na badania naukowe, ale interpretuje je w w sposób dla siebie wygodny.

W pełni zgadzam się z tą opinią:

"Na wstępie autor powołuje się na badania. Super, teoretycznie. W psychoterapii teraz mówi się o metodach potwierdzonych naukowo. Tylko że Wolynn dowolnie interpretuje i wręcz nadinterpretuje dodając własne wątki nie związane z tematem badań. Brzmi manipulacyjnie".

Oczywiście, będąc laikiem, nie mogę wypowiadać się w temacie badań naukowych, zwłaszcza, że nie sprawdziłam tych źródeł, które on podaje. Ale sama treść wydaje mi się podciągana, i to bardzo, na młyn autora.

Paradoksalnie, tylko sam wstęp przekonał mnie, że metoda, jako sama metoda, ma rację bytu. Nie jest zła. Może być bardzo pomocna. Można ją z powodzeniem wykorzystać. 

I na tym etapie nie obchodzi mnie, że koncepcja Wolynna, której praźródłem są "silnie krytykowane" i "nie uznawane w świecie naukowym za metodę psychoterapeutyczną" ustawienia Hellingera jak i sposób jej opisu mogą tworzyć wrażenie, jakoby "po odkryciu traumy pokoleniowej i zaakceptowaniu jej czeka nas cudowne uzdrowienie". 

To akurat zawierają absolutnie wszystkie cudowne kuracje rodem z New Age, obiecujące - po zastosowaniu się do rad i ćwiczeń - nowe, wspaniałe życie. To jest biznes i każdy powinien mieć już tego świadomość. Trzeba szukać, próbować. Jeśli metoda zadziała - super! jeśli nie - szukamy dalej.

  • Lubię to! 2
  • Cool 1
Napisano
16 godzin temu, Amuletka napisał:


Trafnie ujęte! Teraz psychoterapia to biznes i bynajmniej nie jest nastawiona na dogłębne uleczenie zranienia, bo wtedy straciłoby się klienta. Jedyne co tu się liczy to pieniądz, niestety.
Moim zdaniem warto sięgać po starsze lektury z czasów kiedy pomaganiem innym zajmowały się jeszcze osoby z zasadami etycznymi.

Zgadzam się z tym robieniem biznesu, jednak nie wszyscy. A starsza lektura też niekoniecznie może być odpowiednia tak samo jak i nowa może zawierać błędy, warto zwrócić uwagę kto jest autorem książki poprostu. I nie chodzić z byle pierdołami na psychoterapię i nie grzebać zbyt mocno w przeszłości, bo się nigdy można nie wygrzebać. Wszystko zależy oczywiście od tego jaki jest problem, ale trzeba się starać go rozwiązywać w teraźniejszości a nie ciągle wracać i rozgrzebywać. A jeśli chodzi o te dziedziczenie to jest to faktycznie udowodnione, ale tu chodzi o rodzaj irracjonalnego lęku przed czymś, co nie oznacza żeby tam siedzieć i grzebać w tym tylko przełamywać ten lęk.

  • Lubię to! 1
  • Administrator
Napisano
27 minut temu, Artemidaa napisał:

A starsza lektura też niekoniecznie może być odpowiednia tak samo jak i nowa może zawierać błędy, warto zwrócić uwagę kto jest autorem książki po prostu.

 

To oczywiste, starsze lektury nie obejmują nowszych odkryć, także w dziedzinie psychoterapii. Z kolei te nowsze są pisane pod zapotrzebowanie rynkowe, zgodnie z aktualnie panującym trendem. Zauważcie, że żaden ezo- psycho - specjalista nie publikuje niczego istotnego. To co jest dostępne to są informacje dla gawiedzi, takie okruchy z pańskiego stołu. Nie oznacza to, że są do bani, one też bywają pomocne. Oznacza, że specjalista nie odkryje swojego warsztatu. Gawiedź jest potrzebna specjaliście po to, by kupowała jego książki oraz po to, by - zachęcona cud terapią, odwiedziła gabinecik, niekoniecznie stacjonarny, teraz można wszystko załatwić przez internet.

To o czym mówię zdążyłam zauważyć przez lata obracania się w tym środowisku, po przeczytaniu niezliczonej ilości książek, po obejrzeniu mnóstwa filmów i filmików, po wieloletnich dyskusjach z ezoterykami, po uczestnictwach w warsztatach, kursach i szkoleniach (aczkolwiek tu jest już więcej przekazywanej wiedzy - ale za to właśnie się płaci niemałe pieniądze).

I nie trzeba być od razu oszustem (choć tych jest naprawdę wielu), by nabić sobie kabzę na ezoteryce. Wiele osób naprawdę pomaga czy inspiruje do poszukiwania rozwiązań, ale jakby się nie obrócić - nikt nie podzieli się całością swojej wiedzy. Na tacy otrzymujemy tylko - często iluzoryczne - obietnice poprawy życia i dołączone do nich gotowe rozwiązanie czyli zestaw ćwiczeń, który ma nam w tym pomóc. W omawianej tu knidze też tak jest. 

Dość regularnie przeglądam różne ezoteryczne publikacje rzucane na rynek. 99 % z nich to nieprzydatne badziewie, co najwyżej nadające się do poczytania i zapomnienia. Trudno jest nie tylko wybrać, ale też w ogóle zorientować się w tym gąszczu, co jest dobre "dla mnie", co może mi pomóc. Chyba największym producentem chłamu jest Studio Astropsychologii. Ale niektóre wydawnictwa mają ambicje, można u nich szybciej znaleźć terapeutyczny skarb.

  • Lubię to! 1
  • Super 1
Napisano
20 godzin temu, Artemidaa napisał:

jak znajdę ciekawszą o tej tematyce to dam znać :) 

Dostałem kiedyś tytuł książki, która traktuje ten temat o wiele głębiej i jest na wyższym poziomie. Niestety nie pamiętam jej tytułu. Ale podobno taka literatura istnieje 

 

20 godzin temu, Amuletka napisał:

Teraz psychoterapia to biznes i bynajmniej nie jest nastawiona na dogłębne uleczenie zranienia, bo wtedy straciłoby się klienta.

Nie ma co przypisywać wszystkim złych intencji. Sądzę, że różnego rodzaju terapeuci nadal próbują pomagać. Nie ma też co idealizować przeszłości, że kiedyś ludzie byli szlachetni, a na niebie zawsze była tęcza. Kiedyś również byli naciągacze i osoby, które liczyły jedynie na zysk. 

Fakt jest taki, że nie było internetu, więc nie było to aż tak widoczne. 

 

2 godziny temu, Ismer napisał:

dołączone do nich gotowe rozwiązanie czyli zestaw ćwiczeń, który ma nam w tym pomóc

I właśnie te ćwiczenia są pomocne, bo kazda terapia opiera się na pracy własnej. Sukces zależy od tego co zrobimy sami w domu, od naszej regularnej pracy. Ale nie oszukujemy, nikomu się nie chce i stąd nikłe efekty. Ja również kiedyś pracowałem z pacjentami i potrafili być rozbrajająco szczerzy mówiąc wprost, że nie chce się im nic robić w domu, wola się położyć i najlepiej niech terapeuta zrobi pracę za nich.

 

Choć przypuszczam, że mogło Ci chodzić o płytkie potraktowanie tematu przez terapeutę. Coś na zasadzie jedno ćwiczenie dla każdego bez zagłębiania się w problem.

  • Lubię to! 2
Napisano

W takim razie masz przykre doświadczenia i oby takich jak najmniej :)

Napisano
8 minut temu, Amuletka napisał:

widziałam wtórną traumatyzację pacjentów przez rażąco nieodpowiednie zachowanie osób, które miały pomagać. Jeśli więc ktoś tutaj idealizuje, to raczej Ty :wink:.

No właśnie, mało kto głośno o tym mówi, więcej jest zachwytów nad terapią i stało się to bardzo modne. Jest bardzo wiele przypadków szkodliwości terapi

  • W punkt 1
Napisano (edytowane)
20 minut temu, Artemidaa napisał:

No właśnie, mało kto głośno o tym mówi, więcej jest zachwytów nad terapią i stało się to bardzo modne. Jest bardzo wiele przypadków szkodliwości terapi


I nie ma ŻADNYCH przepisów, które chroniłyby pacjenta. Żadnych. Pacjent idzie i ma ufać i się wybebeszać psychologicznie na słowo honoru terapeuty, że ten chce dobrze (chcieć pewnie chce, ale czy P O T R A F I?): uważam, że to nieetyczne, bo jeśli ktoś szuka pomocy terapeutycznej, to znaczy, że życie już było dla niego mocno nieprzewidywalne, a tu oczekuje się od takiej osoby zaufania na słowo obcemu człowiekowi, że ten j e s t  w s t a n i e mu pomóc. Tymczasem tajemnicą poliszynela jest fakt, że osób niekompetentnych i z własnymi, nieuleczonymi ranami w tym fachu jest multum: widziałam wciskanie pacjentom nowych warsztatów/ produktów w taki sposób, że wmawiało się, że dana osoba jeszcze nie jest wystarczająco uzdrowiona...temat rzeka. Widziałam/ słyszałam o też agresywnych/ sarkastycznych  uwagach/ odpowiedziach do pacjentów/ osób szukających pomocy.
Moim zdaniem prawo powinno wprowadzić zapis o pisemnej umowie między pacjentem i terapeutą: skończyłoby się urywanie terapii (częste zjawisko, o tym też się nie mówi) przez "terapeutę", który nie umie pomóc, ani przyznać się do braku kompetencji, więc szuka pretekstu w zachowaniu pacjenta, skończyłoby się przesuwanie terminów dla pacjentów, bo tak "terapeucie" jest na rękę, skończyłoby się upowszechnianie wrażliwych danych pacjentów osobom trzecim, skończyłoby się przerywanie spotkań przez "terapeutów", bo musi innemu pacjentowi odpisać na sms czy drzwi otworzyć i wiele innych, często bardzo nieodpowiednich zachowań.

Edytowane przez Amuletka
Błędy językowe.
  • Lubię to! 1
  • W punkt 1
Napisano

@Amuletka Fajnie że się podzieliłaś  z nami tym, pewnie część osób nie miała styczności z terapią. 

Przykre to jak się traktuje ludzi którzy potrzebują pomocy :(

 

  • Dziękuję 1
  • Administrator
Napisano
38 minut temu, Artemidaa napisał:

No właśnie, mało kto głośno o tym mówi, więcej jest zachwytów nad terapią i stało się to bardzo modne. Jest bardzo wiele przypadków szkodliwości terapi

 

To jest jedna strona tego, o czym nie wiemy, co się dzieje w gabinecikach, a druga to taka, że negatywne opinie są kasowane przez właściciela strony afiszującej swoje usługi. 

Czasami proszono mnie o wyrażenie opinii o danym usługodawcy, no więc pierwsze co robiłam, to leciałam na jego stronę. I nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli powiem, iż absolutnie nikt nie hołubił niepochlebnych komentarzy. Oczywiście piszę tu o osobach, które znałam osobiście bądź z opowieści środowiskowych. Ale już nawet po tym co kto o sobie wyśpiewuje można wyczuć z kim mamy do czynienia, o ile choć trochę jest się obeznanym w danym temacie. Ale dla osób "z ulicy" to jednak jest problem i to one najczęściej są nabierane na tych  pieszczot lep.

 

Godzinę temu, nastek96 napisał:

Nie ma co przypisywać wszystkim złych intencji. Sądzę, że różnego rodzaju terapeuci nadal próbują pomagać. Nie ma też co idealizować przeszłości, że kiedyś ludzie byli szlachetni, a na niebie zawsze była tęcza. Kiedyś również byli naciągacze i osoby, które liczyły jedynie na zysk. 

Fakt jest taki, że nie było internetu, więc nie było to aż tak widoczne. 

 

Wszystkim nie przypisujemy :D

Naciągacze istnieli zawsze. Internet jedynie pozwolił na ocenę skali oszustw. Ale też im więcej jest osób poszukujących (czegokolwiek) tym bardziej zwiększa się podaż usług, to jest zjawisko naturalne. I nieszkodliwe, o ile usługodawca posiada odpowiednią wiedzę. A tej nie nabędzie po przeczytaniu książki, zaliczeniu kursu, uczestnictwie w warsztatach. A tak się właśnie dzieje. Pani Donka Madej mówiła mi, jak to jej kursant, zaraz po wyjściu z wykładu, włączał jego treść do swojej oferty, nie mając żadnej praktyki. I ludzie się na to łapali. Koniec końców wywaliła go z tych wykładów, bo to była kobieta bardzo odpowiedzialna. I szalenie etyczna, czego tak bardzo brak obecnemu pokoleniu "ezoteryków".

 

Godzinę temu, Amuletka napisał:

Być może są i tacy co pomagają, ale ja tego osobiście nie zauważyłam, widziałam za to częste łamanie praw pacjentów, brak dyskrecji i wartości etycznych, brak predyspozycji czy choćby nawet starań, widziałam wtórną traumatyzację pacjentów przez rażąco nieodpowiednie zachowanie osób, które miały pomagać.

 

Ja naprawdę pomagających zauważyłam, ale, prawdę mówiąc, niewielu.  Za to tych o ciemnej stronie, nie wspominając o niedouczkach - niestety sporo. 

I też jestem zdania, że usługi ezoteryczne powinny zostać objęte kodeksem zawodowym. Wiem, że nie jest to łatwe, bo samo zdefiniowanie istoty i celu tego typu usług mieści się poza zasięgiem pojmowania urzędników i w ogóle obecnego systemu prawnego, ale choćby wymóg tej pisemnej umowy między pacjentem a terapeutą to już jest dużo.

Jak patrzę na socjal mediach na te wszystkie "terapie", kwantowe, holistyczne, totalnobiology, na "doradców duchowych", na wróżki, czy choćby na astrololo i numerolo od siedmiu boleści i ósmego smutku, to mi się kałasznikow marzy.

 

1 godzinę temu, nastek96 napisał:

I właśnie te ćwiczenia są pomocne, bo kazda terapia opiera się na pracy własnej. Sukces zależy od tego co zrobimy sami w domu, od naszej regularnej pracy. Ale nie oszukujemy, nikomu się nie chce i stąd nikłe efekty. Ja również kiedyś pracowałem z pacjentami i potrafili być rozbrajająco szczerzy mówiąc wprost, że nie chce się im nic robić w domu, wola się położyć i najlepiej niech terapeuta zrobi pracę za nich.

 

I tak i nie. Dla osób z "małym problemem" albo chcących coś wypróbować, to może być pomocne. Ale już osoby z poważnymi problemami, bez względu na "zdiagnozowaną przyczynę karmiczną" czy jakąś inną ezoteryczną lub psychiczną, powinny wybrać się do specjalisty, może być nim lekarz / terapeuta konwencjonalny albo niekonwencjonalny, ale musi mieć odpowiednią wiedzę i doświadczenie. To nie może być ćwiczenie z lektury ani terapeutą nie może być byle chłystek, który jedyne co może zrobić to tylko namieszać ludziom w głowach i pogłębić ich problem.

Oczywiście, że ludzie oczekują odwalenia pracy za nich, że są leniwi, że nie chce im się nic robić osobiście, że oczekują wyniku najlepiej natychmiastowego, a praca nad sobą i ze sobą wywołuje u nich mdłości i niechęć - stąd właśnie szukają kogoś, kto to dla nich zrobi i za to płacą. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nawet najlepszy i uczciwy terapeuta niewiele pomoże bez współpracy i pracy ze strony pacjenta. Ale nie o tym mówimy, tylko o tym, jak bardzo można i tą niechęć  i niewiedzę oraz naiwność wykorzystać.

Tak samo jak kiedyś oszuści oferowali drzazgi z krzyża św. czy kawałki napletka Jezusa (sic!) tak samo i dzisiaj inni oszuści oferują iluzje uzdrowicielskie. Schemat się nie zmienił, tylko przedmiot handlu jest inny, zgodny z zapotrzebowaniem danego czasu. 

  • Lubię to! 1
  • W punkt 1
Napisano (edytowane)

Oczywiście, że powinni wybrać się do specjalisty, z którym pacjent jak napisałaś musi podjąć współpracę. Oznacza to, że pacjent musi również się starać i pracować nad sobą. Inaczej niewiele zdziała. I o to mi chodziło :)

Edytowane przez nastek96
  • Lubię to! 1
  • Administrator
Napisano
22 godziny temu, Artemidaa napisał:

@nastek96 jak znajdę ciekawszą o tej tematyce to dam znać :) 

 

Książek o tej tematyce jest wysyp. Trudno znaleźć ciekawą bez zaglądania co jest w środku :D

Jak mi coś wpada w oko to najpierw staram się przejrzeć treść (jeśli jest ta opcja dostępna), albo szukam pozycji w bibliotece, a jak nie ma to raz na jakiś czas wybieram się do księgarni stacjonarnej. Ostatnio kupowałam coś w sieci i w propozycjach tematycznych była książka "Los, który dziedziczysz. Jak się uwolnić od rodzinnych traum" autorstwa Noémi Orvos-Tóth. Czytam polecajkę i... treść nader podobna do naszej omawianej knigi. Inne przypadki, inne nieco ujęcie (chyba...) ale fakt jest faktem: to ta sama tematyka. Ileż można wody polać na jeden i ten sam temat. Nie kupię, mimo iż jest tania, zapisałam się na listę oczekujących w bibliotece i sobie poczekam. No jednak wolę kupić dobrą kawę, niż wywalić kasę na  nie wiadomo (jeszcze) co. 

  • Lubię to! 2
Napisano (edytowane)

@Ismer Przeczytałam jedną z polecenia. Wcześniej zaczerpnęłam info z innego źródła i dlatego książka mnie rozczarowała. Dlatego jak się uda znaleźć coś innego to przeczytam, bo jest to ciekawy temat, mnie nie interesuje jak uwolnić się od traum, czytam z czystej ciekawości tak samo jak o innej tematyce. Tematów ezo też jest sporo i też mogłabym powiedzieć ileż można lać wody.

Edytowane przez Artemidaa
  • Lubię to! 1
  • Administrator
Napisano

Na EzoTube jest zbiorczy temat dedykowany recenzji książek. Jest zbiorczy, ponieważ tych recenzji jest niewiele i postanowiliśmy zebrać wszystko razem w jednym miejscu, bo rozstrzelenie po sekcjach tematycznych utrudniłoby ich znalezienie.

Ten temat Nastek założył w oparciu o konkretną książkę, ale jest on znacznie wykraczający poza jej zakres, gdyż tych metod jest mnóstwo. Może więc jeśli ktoś przeczyta coś z tej dziedziny (tzn. na temat metod uzdrawiania traum) to zrecenzuje ją w tamtym temacie, a tutaj byśmy sobie rozmawiali o tym, jak i czym te traumy potraktować?

 

28 minut temu, Artemidaa napisał:

Tematów ezo też jest sporo i też mogłabym powiedzieć ileż można lać wody.

 

O tym właśnie myślałam, o co biega? bo nie rozumiem, wzięłaś to jako przytyk do siebie?  Przecież w każdym temacie ezo leje się tą wodę, tu nie ma wyjątków. 

  • Lubię to! 1

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...