Jump to content

Słowa ranią.....


aniusia206
 Share

Recommended Posts

Moje słowa ranią, tak słyszałam od pewnwj osoby. Bez tego komentarza wiem, że tak mam. Ale myślę, że w przeciwną str. także. Mam pyt. co do tych raniących słów. Czy jest możliwość sprawdzenia tego, czy po tym, co komuś powiem i tę osobę te słowa zranią, to czy ta osoba się do mnie zrazi czy przemyśli moją wypowiedź i jednak stwierdzi, że mam rację i dobrze, że tak powiedziałam. Mam też tak, że trafiam w sytuację nawet w ogóle nieznanych osób i też potrafię je wypowiedzią zranić. Co do tych ludzi, czy wtedy słusznie, że je zraniłam, o ile one zasłużyły swoim postępowaniem czy nie? Co o tym myślicie? Np. dana osoba mi wyżala się z czegoś to albo bardzo zranię wypowiedzią lub nie. Ludzie mówią, że czytam w myślach. Bardzo czuję negatywne emocje wobec mnie.

Link to comment
Share on other sites

No właśnie trudno o przykłady. Po prostu trafiam w czułe punkty innych ludzi. Tylko chciałabym wiedzieć, czy po czasie ci ludzie przemyślą moje słowa i czy stwierdzą, że miałam rację. Np. moim zdaniem ktoś zachowuje się nieodpowiednio, więc mówię co myślę i trafiam w czuły punkt tej osoby, nawet nie wiedząc o tym, a potem już widać, że tak jest. Są też oczywiście miłe sytuacje, gdy komuś słowem dodam otuchy. To nie jest tupet. Po prostu wysłucham daną osobę lub nie i tak mam. To nie przypadek. Np. pewnemu znajomemu chciałam pomóc, więc mu doradziłam z jego dobrymi cechami i złymi, co mógłby zrobić. A ten do mnie, że moje słowa ranią. Myślę, że po tym, co napisał, jednak stwierdził, że rzeczywiście mu chciałam pomóc. Chciałabym właśnie każdej osobie podać złoty środek na daną sytuację. Wiem, że coś takiego w sobie mam. Tylko właśnie, gdy trafię w czuły punkt i tę osobę co do jej sytuacji zranię słowem, moją wypowiedzią, która ma doradzić, pomóc to nie wiem, czy to właśnie pokazuje tej osobie to, co źle zrobiła i czy ta osoba powinna to zmienić.

Link to comment
Share on other sites

Guest greg639

różni są ludzie i Ty musisz ich wyczuć:

- są tacy, którzy nie lubią gdy ktoś mówi im co robią źle, bo uważają że masz ich za nieudaczników

- są tacy którzy nie lubią gdy ktoś im pokazuje rozwiązanie - wyjście z sytuacji, bo uważają, że inni mają ich za idiotów

- i najgorszy przypadek - ludzie, którym nie podoba się i pierwszy i drugi sposób - oni mają bardzo słabe poczucie własnej wartości i wszelkie porady odbijają od siebie i dalej twierdzą, że jest tak jak oni uważają

 

- natomiast wszyscy nie lubią być oceniani - gdy ktoś im mówi "jacy oni są, czy nie są" - co na jedno wychodzi

 

- i nie ma złotego środka, żeby komuś pomóc musisz zrozumieć jego sposób myślenia

 

:usmiech:

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie, Greg ma 100% racji...

 

Zanim zaczniesz dawać rady innym powinnaś sporo o nich wiedzieć... Do każdego człowieka jest inna brama przez którą wejdziesz do jego wnętrza... Każdy jest inny, i jednemu trzeba wywalić kawę na ławę a innego wysłuchać a doradzić mu przez żart czy śmieszną historię...

Na pewno w relacjach z innymi powinien dominować spokój i całkowite skupienie na nim... I to czego należy unikać to to, że za wszelką cenę Ty masz rację i wiesz co jest dla niego najlepsze... Takie autokratyczne dawanie rad... Tego nigdy nie wiesz co dla innej osoby jest najlepsze... Ja najczęściej jak ktoś mnie prosi o radę to słucham go aż się wygada a potem mówię mu co mi pomogło w podobnej sytuacji... I to on podejmuje decyzje czy z tej rady sklorzysta czy nie... I nigdy nikogo nie oceniam...

 

Z tego co piszesz wnioskuję że w bardzo mocny sposób oceniasz ludzi i mówisz im co powinni zrobić... A tu jednak potrzebne wyczucie... i czasem "przemycenie" sedna problemu okrągłą drogą...

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

nieraz ludzie pod pretekstem poradzenia sie szukaja po prostu sluchacza, chca sie wygadac a niekoniecznie otrzymac wskazowke, co powinni zmienic - bo najczesciej wcale nie chca sie zmieniac...

Link to comment
Share on other sites

Mam pewne pyt. Rozumiem, że należy zachować zdrowy dystans w także w słuchaniu zwierzeń itd. innych osób. Ale czy poprzez szczere wysłuchanie danej osoby, wczucie się w jej sytuację nie ucieka z nas energia? Zauważyłam, że gdy w myślach szczerze współczuję jakiejś osobie, to ta osoba od razu na chociażby negatywny wyraz twarzy. Dlatego słucham ludzi tak jakby w neutralny sposób, bo gdy się zaangażuję, to albo mi się wydaje, że te osoby są jakby niewdzięczne albo nie wiem, co. Nie chodzi mi o wielkie podziękowania za wysłuchanie czy coś takiego, ale jakoś tak chyba jest.

Link to comment
Share on other sites

Mam pewne pyt. Rozumiem, że należy zachować zdrowy dystans w także w słuchaniu zwierzeń itd. innych osób. Ale czy poprzez szczere wysłuchanie danej osoby, wczucie się w jej sytuację nie ucieka z nas energia? Zauważyłam, że gdy w myślach szczerze współczuję jakiejś osobie, to ta osoba od razu na chociażby negatywny wyraz twarzy. Dlatego słucham ludzi tak jakby w neutralny sposób, bo gdy się zaangażuję, to albo mi się wydaje, że te osoby są jakby niewdzięczne albo nie wiem, co. Nie chodzi mi o wielkie podziękowania za wysłuchanie czy coś takiego, ale jakoś tak chyba jest.

 

Na pewno trzeba unikać przejmowania problemów innych... Ale zaangażowania nie unikniesz... inaczej nie będzie to miało sensu...

 

Pytasz czy energia nie ucieka... oczywiście że ucieka... po ostatnim spotkaniu z moim kolegom, które trwało 4 godziny i co chwila po jakimś kawałku swojej opowieści pytał mnie dlaczego tak jest i co ja bym zrobiła 2 dni do siebie dochodziłam... musiałam to wszystko przetrawić i wyrzucić z siebie...

Ja uważam że jeżeli nasze podejście do drugiego człowieka i zaangażowanie są szczere to ta energia wróci...

Link to comment
Share on other sites

Guest greg639

a nie jest czasem tak, że wizualizujesz (wyobrażasz) sobie daną sytuację, wczuwasz się w uczucia tej osoby i starasz się czuć to co ona ?

 

- w ten sposób przyciągasz jeszcze więcej tego stanu - i przez to ktoś może Ci powiedzieć, że go ranisz :mysli:

Link to comment
Share on other sites

greg639, tak mam. Myślę, że tak powinnam, bo wtedy wczuję się w sytuację. Chcę, żeby dana osoba czuła, że ją słucham. Ale tak na prawdę nie chcę dać mojej energii. Już sama nie wiem, jak działać.

Link to comment
Share on other sites

Guest greg639

możesz nie mieć wpływu na to przekazywanie energii - jeśli zwiążesz się z kimś emocjonalnie i zaczynasz czuć się jak ta osoba - przyciągasz tą energię (cierpienia) - wtedy ta osoba również ją odbiera i pętla się zamyka, w końcu ta osoba mówi Ci, że ją ranisz

 

postaraj się słuchając czyichś żali - rozumieć a nie wczuwać się - natomiast siebie nastaw na odczuwanie radości, szczęścia i miłości - osoba będąca w twoim towarzystwie też tak zacznie się czuć

Link to comment
Share on other sites

Ja akurat nie rozumiem po co się wczuwać... i tak nie poczujesz tego co ten drugi człowiek bo jest to po prostu niemożliwe... Każdy z nas jest inny i w danej sytuacji będzie czuł co innego... mało tego... każdy daną sytuację odbierze inaczej... jeden się załamie a po innym spłynie...

 

Ja uważam że Ty masz tych ludzi wysłuchać, porozmawiać, okazać im ciepło i zainteresowanie, wesprzeć ich... zrobić wszystko żeby nie czuli się ze swoim problemem sami... Ale napewno nie wczuwać się...

 

A że obcy ludzie się przed Tobą otwierają? To akurat żadna nienormalna sytuacja... łatwiej się otworzyć przed nieznajomym...

Link to comment
Share on other sites

Trudno cos na ten temat powiedziec. Moze po prostu zbyt dobitnie mowisz "prawde w oczy" :). Twoj sposob wyrazania tej prawdy nie podoba sie wielu ludziom. Moze zbytnio oceniasz ich postepowanie...

Tez sie zgadzam z Greg. Musisz wyczuc ludzi i powiedziec im to, co oni by niejako chcieli uslyszec. Nie chodzi tu o to, ze masz klamac, tylko po prostu nie mow im calej prawdy, tylko ta pozytywna dla nich czesc.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Słowa potrafią ranić bardziej niż nie jeden fizycznie zadany cios.

Bolą bardziej i zostają na dłużej ,często i na resztę życia w sercu i gdzieś je zakopujemy , czasem się one aktywują niczym zapalniki . Każemy wtedy naszym partnerom ,znajomym , rodzinie oglądać nasze bolączki , nasze zniekształcone odpieranie świata i co się wtedy dzieje?.... wtedy to my ranimy druga osobę, bo w nas aktywował się ból który spał ,wywalamy na wierzch i stawiamy kontrę która ma być murem obronnym, a w efekcie ranimy drugą osobę słowami .

 

A jaka jest miara bólu zadanego w słowach ?

Dlaczego ludzie często nie widzą jak bardzo ranią ?

Pokazują etykietę swojej osobowości w pięknych doskonałych barwach , -dlaczego i jakim prawem maja się za najmądrzejszych ?.. wszystko wiedzących,.... a gdy chcesz im pokazać że i oni mogą się mylić, to uciekają pod kolejna etykietą z nazwą "nie dotykaj ".

Nic nie pokażę człowieka lepiej jak samo życie .Nie słowa , nie ciało a życie i obcowanie.

 

Dlaczego to ktoś ciągle chce być na górze ?.....a, dlaczego by nie razem, wspólnie ?

Dlaczego nie można powiedzieć drugiemu człowiekowi to co nas boli i czuć bezpieczeństwo odpowiedniego zrozumienia , nie obawiać się krytyki , braku akceptacji ,odrzucenia , przemocy ,samotności.

 

Moja wypowiedz może wyglądać na chaotyczną ,bo w sumie taka jest , wiele pytań a odpowiedz......., to chyba taka była by najlepsza :

"Traktuj innych tak ,jak byś chciał by Ciebie traktowano " ale to są słowa ,kolejna etykieta , a słowa mogą być puste, a jednocześnie mogą ranić .

Edited by _Domi_
błąd
Link to comment
Share on other sites

Od czasu załeżnia przeze mnie powyższego tematu zwracam uwagę na moje słowa i dobrze mi idzie. Już słucham, bez dawania rad, chyba, że ktoś chce usłyszeć mojej rady.

Link to comment
Share on other sites

Słowa potrafią ranić bardziej niż nie jeden fizycznie zadany cios.

Bolą bardziej i zostają na dłużej ,często i na resztę życia w sercu i gdzieś je zakopujemy , czasem się one aktywują niczym zapalniki . Każemy wtedy naszym partnerom ,znajomym , rodzinie oglądać nasze bolączki , nasze zniekształcone odpieranie świata i co się wtedy dzieje?.... wtedy to my ranimy druga osobę, bo w nas aktywował się ból który spał ,wywalamy na wierzch i stawiamy kontrę która ma być murem obronnym, a w efekcie ranimy drugą osobę słowami .

 

A jaka jest miara bólu zadanego w słowach ?

Dlaczego ludzie często nie widzą jak bardzo ranią ?

Pokazują etykietę swojej osobowości w pięknych doskonałych barwach , -dlaczego i jakim prawem maja się za najmądrzejszych ?.. wszystko wiedzących,.... a gdy chcesz im pokazać że i oni mogą się mylić, to uciekają pod kolejna etykietą z nazwą "nie dotykaj ".

Nic nie pokażę człowieka lepiej jak samo życie .Nie słowa , nie ciało a życie i obcowanie.

 

Dlaczego to ktoś ciągle chce być na górze ?.....a, dlaczego by nie razem, wspólnie ?

Dlaczego nie można powiedzieć drugiemu człowiekowi to co nas boli i czuć bezpieczeństwo odpowiedniego zrozumienia , nie obawiać się krytyki , braku akceptacji ,odrzucenia , przemocy ,samotności.

 

Moja wypowiedz może wyglądać na chaotyczną ,bo w sumie taka jest , wiele pytań a odpowiedz......., to chyba taka była by najlepsza :

"Traktuj innych tak ,jak byś chciał by Ciebie traktowano " ale to są słowa ,kolejna etykieta , a słowa mogą być puste, a jednocześnie mogą ranić .

 

 

Witaj Domi...

 

- pięknie to ujęłaś... i jestem pod wrażeniem tych słów... które potrafią przecież nie tylko ranić ale również i leczyć....

- bo trzeba tylko chcieć być lekarzem, a nie zabójca... trzeba być tylko świadomym tego co się robi...a więc również i tego co się wymawia...

 

- Sądząc już nawet tylko po temacie „słowa ranią”, gdzie to napisałaś… to od razu widać, że ktoś cię skrzywdził… znam ten ból… to ból straconego zaufania do osoby nam najbliższej… też tak miałem i Ja i moja żonka.. bo nie chce się tu kreować na świętoszka… ani ja nie byłem jej dłużny, ani ona mi …

- tak słowa potrafią ranić… gdyż słowa są mieczem… - i tak jak miecz rani nasze ciało - one ranią naszą duszę… one ranią nas od środka… tak naprawdę są jeszcze gorsze niż miecz… gdyż miecz rani tylko powłokę, która w miarę szybko sama się goi… w przypadku słów sprawa się ma inaczej… gdyż słowa to nasze myśli…. a myśli nigdy nie giną…i jak już je wypowiemy to tak jak byśmy nadali je przez radio… puścili je w eter… i mimo że ich potem żałujemy…to nie możemy ich cofnąć… nie możemy ich wymazać… gdyż już poszły w świat i zrobiły spustoszenie w ludzkich umysłach… zrobiły to, cośmy chcieli… przekazały informację… przekazały nasz punkt widzenia który już takim pozostanie…. Dopóki sami tego nie odszczekamy… dopóki sami nie zrozumiemy że słowa źle wypowiedziane a nawet takie do których nie przywiązujemy zbytniej wagi … nawet takie, niosą krzywdę bo taki jest ich przekaz… bo ktoś je nadał… więc i ktoś odebrał… wiec pociągnęły za sobą skutek… skutek może nawet nie zamierzony przez nadawcę… ale odebrany przez odbiorcę… i odebrany tak jak te słowa na to wskazują… bo słowa to nasze myśli…a one nigdy nie giną …bo są energia wysłaną w wszechświat… i tam kiedyś też ktoś będzie mógł je odebrać… odebrać i odczytać ich sens… i co wtedy sobie pomyśli… pomyśli tylko to co przekazują…a nie to co ktoś niby chciał powiedzieć … (ale greg639... ładnie to ma ujęte w swoim motto … więc może On będzie mógł Tobie pomóc)… bo przecież słowa to rzeczywiście tylko nasze myśli...no właśnie czy tylko... czy raczej aż... i tu tkwi chyba nasz błąd... że nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich mocy... że nieraz używamy ich zbyt pochopnie... bo tak naprawdę... nie czujemy tego co ze sobą niosą...tak naprawdę nie czujemy tego bólu w momencie ich wypowiadania...

- bo słowa są myślami, a te są przekazem... zawsze są przekazem, nawet wtedy... gdy tego nie chcemy... nawet wtedy gdy uważamy je za zabawkę...

- tak Domi słowa ranią naszą dusze nasz najwrażliwszy punkt…a ona tak łatwo się nie goi jak ciało… w duszy przechowujemy nasze uczucia, nasze najskrytsze pragnienia i marzenia… jeżeli ktoś na nią targnie to tak jakby nas ich pozbawił ,to tak jakby wtrącił nas do rynsztoku … czego niestety nie jesteśmy już w stanie wybaczyć… dlatego musimy ważyć każde wypowiadane słowo… tak by nie okazało się mieczem podcinającym gałąźna której jak się równie szybko wkrótce okaże… także sami siedzimy…

 

- ludzie , szanujcie innych a szczególnie osoby wam najbliższe… gdyż to jak szanujecie innych jest odzwierciedleniem (lustrem)… tego jak szanujecie siebie samych… bo jest to waszym obrazem….waszym odbiciem…któremu sami powinniście się przyjrzeć…

- Ludzie… szanujcie to co macie… gdyż to co macie jest wypracowane przez Was… jest waszym dorobkiem i waszym wyborem a wiec jest waszym odbiciem… odbiciem waszych pragnień, uczuć i myśli… jeśli nie będziecie szanować tego co sami wypracowaliście… tego do czego sami dążyliście… to tak jak byście nie szanowali samych siebie… to tak jakbyście cofnęli się do średniowiecza… a przecież mamy XXI wiek…. a tuż, tuż przed nami Epoka Ducha….

 

- naprawdę, myślicie ze wkroczycie w Nią z EGOizmem na plecach..??? …

- obyście się nie przeliczyli… bo czas na zmianę został wam już dany…jest nim całe wasze życie... które otrzymaliście … i właśnie teraz jest ten czas … bo później może go już niestety dla niektórych zabraknąć… i pewnie dla wielu zabraknie…gdyż okaże się, że kolejne jego życie to dla niego wciąż… za mało…za mało…za mało…za mało…

- Tylko nasuwa się pytanie… dokąd tak można… ???

 

 

Ps.

- tekst ten dedykuje mojej żonce … która tez niejedno przeszła… i Ona i Ja… razem daliśmy sobie popalić… a w zasadzie to popalić dało nam nasze EGO…

- oczywiście jest on również i dla Ciebie Domi…

 

- pozdrawiam... i nie załamuj się... głowa do góry...

- świat nie jest aż tak zły... żeby był wart naszych łez...

- złe są tylko chwile... :bukiet:

 

- no, chyba że te chwile... zamieniają się w udrękę... wtedy niestety trzeba coś z tym zrobić...wiec jeśli jest to dla Ciebie udręką... to mogę spróbować Tobie pomóc...

- jeśli chcesz… to dla Ciebie napisze lekarstwo… wzięte z mojego życia - ale tylko za Twoja zgodą… gdyż nie chcę być nie proszonym gościem w Twoim zyciu...

Edited by infedro
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Hmm...Dziękuje wam i dziękuje infedro Tobie za te słowa.

 

 

infedro – nie mam nic przeciwko lekarstwu ,jeśli będzie on kierowany tylko do mnie to proszę na priv, a jeśli do ogółu to możesz tu .

 

Pozdrawiam :usmiech:

Link to comment
Share on other sites

Dobrze Domi … zobaczymy co się da zrobić…

 

- ale najpierw muszę zrobić pewne założenia…żebym miał się do czego odnieść ;

- zakładam, ze jest to ktoś z kim mieszkasz i jest najbliższy twojemu sercu (albo był)… to mi wystarczy.

- czy zgadzasz się z tym założeniem … czy chciałabyś coś zmienić ?

 

Ps. – sorrki za tą przerwę… ale musiałem coś przemyśleć…

 

pozdrawiam...

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Słowa to chyba najpotężniejszy oręż człowieka. Nic tak nie rani i niszczy relacji jak słowa. Krytyka jest destrukcyjna,natomiast pochwała czy miłe słowa konstruktywne.

Link to comment
Share on other sites

Nie tylko rani czy niszczy pojedynczego człowieka, ale i całe miliony, patrz WŚ I i II. Popularnie ostatnio mówi się nawet że pierwsze było słowo, a słowo ciałem się stało, jednak ludzka głupota i arogancja sprawiają że te słowa niszczą. Świat niszczeje przez słowa i brak wiary, co powoduje brak wiary i słowa niszczące świat, błędne koło.

Link to comment
Share on other sites

To prawda,słowa maja wielką moc,oddaja co czujemy,to takie wyjście na zewnątrz naszych mysli.Nie zawsze jest tak że je przemyslimy,emocje i sytuacje w których sie znajdujemy nadają bieg i wystarczy jedno słowo za dużo..Wtedy ranią,zagłebiajac sie w nas jak nóż,raniąc w najczulsze miejsca,i zmieniając sytuacje w naprawdę niekorzystną naszemu sercu,cierpimy pytając czemu..i dlaczego tak ktoś powiedział,nagle zaczynamy mysleć jacy jesteśmy,co mogło spowodowac to i czy to słowo które tak sie zapisało w nas,czy jest prawdą i dla kogo.Potem pojawia się żal i odtrącenie tej osoby bowiem zraniła własnie słowem.I jest nam przykro,cierpimy..i szukamy zrozumienia.Każdy znalazł sie pewnie w takiej sytuacji,i słowa go "uderzyły"Dlatego czasem warto przemysleć coś zanim sie oceni lub powie,bo potem za póżno by słowa cofnąć.Ale słowa są potrzebne ,oby były skierowane na drugą stronę,tą cieplejszą dajac nam otuchy,zadowolenie i radość

Link to comment
Share on other sites

Tak wlasnie przypomniala mi sie piosenka Perfecktu "...i nie mozna moca zadna wykrzyczanych cofnac slow.."

 

Natomiast inna sprawa jest to ze ktos nie potrafi przyjac krytyki mimo ze jest sluszna .Przeciez swiat jest okrutny i nie zawsze wszystko mozna wyrazic slodkimi slowami...niestety!!!

Link to comment
Share on other sites

Wiesz polenizował bym że świat jest okrutny, świat jest jaki jest, tylko ludzie są szarańczą. Jak to mądrze ktoś mądrze mi w szkole zacytował - "Wierzę w UFO, bo w ludzi już nie warto".

Link to comment
Share on other sites

Nie słowa ranią, lecz myśli. Słowa to tylko jeden z najpopularniejszych dla nas form przekazywania myśli.

Pisząc że słowa ranią równie dobrze możecie napisać że gdy ktos kogoś zabije nożem to nie ten człowiek go zabił lecz nóż ...

Słowo to narzędzie ( które swoją drogą jest dość trudne w poprawnej obsłudze :P ) którym się posługujemy. To jak je wykorzystujemy zalezy od nas.

O Mocy słów decyduje siła myśli oraz indywidualna interpretacja danego słowa lub całej frazy.

Wg. mnie wypadało by bardziej skupić się na myślach niż na słowie :) Bo nawet bardzo mądrzy ludzie czasami potrafią źle zamienić myśli na słowa i rodzą się problemy :)

Zresztą od dawna wiadomo że nie jest możliwe określenie słowami wszystkich myśli ^.^

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...