Jump to content

Kolejne zwroty akcji...


sweet_little
 Share

Recommended Posts

Byłam z moim chłopakiem na plaży.W śnie ją znałam , ale normalnie zupełnie nie znam tego miejsca.Niebo było takie dziwne , bardzo wyraźne.Było mnóstwo czarnych chmur , ale jednak słonecznie , było mrocznie , ale jednak różowo na niebie.Nagły zwrot akcji i mój chłopak szedł szybkim krokiem daleko przede mną , a ja biegłam coraz bardziej zrozpaczona z wyciągniętymi rękami , miałam łzy w oczach , krzyczałam , wołałam za Nim , wiatr rozwiewał mi wlosy.On odwracał się co jakiś czas , żeby uśmiechnąć się w taki sposób , że niby był miły , ale to było fałszywe.W którymś momencie skierował się do wyjścia z plaży.Ja już nie biegłam za nim , szłam normalnie.On już wyszedł z plaży , a mnie od niego oddzielały krzewy.Przystałam za nimi na chwilę , uszczęśliwiona jakby ktoś manipulował moimi emocjami.Wyszłam szybko z plaży , i nagle zobaczyłam , że wokół jest gęsty , mroczny las i mnóstwo ławek , każda zajęta przez innych ludzi , ale to nie byli ludzie , to jakieś marionetki.Szukałam chłopaka wzrokiem po ławkach , ale widziałam tylko sztucznie uśmiechających się 'ludzi' o pustych , niewidzących oczach.Odwróciłam się i On wyłonił się z lasu.Uśmiechał się coraz częściej tym fałszywym uśmiechem , który wcale nie dodawał mi otuchy ani mnie nie cieszył , bałam się tego uśmiechu.On stanął przede mną , ja czułam się zupełnie przez niego zdominowana.Miał bardzo czarne włosy i jeszcze bardziej czarne oczy bez dna.Z tym samym wyrazem twarzy zacisnął swoje dłonie na moich rękach.Stałam tak wpatrując się w jego twarz , nie mogłam się nie patrzeć choć chciałam odwrócić wzrok.. Nie chciałam mu pokazać , że cokolwiek mnie boli , nie chciałam się łamać , ale on był silniejszy w swojej psychice , tak jakbym z nim walczyła.W końcu zaczęłam coraz głośniej jęczeć , aż wreszcie błagałam rozpaczliwie żeby puścił moje lewe ramię , bo mnie boli.On wciąż zachowywał się tak samo , zero różnicy , zero emocji , taka maska.W ogóle nie czułam , żeby mnie ściskał za prawe ramię , kompletnie nic.Tylko na lewym miałam poparzoną skórę i w końcu puścił mnie.Zaczął mówić coś w stylu 'Jesteśmy razem..dlaczego uciekałaś ode mnie?Przecież tak nie można..jeśli jeszcze raz coś takiego zrobisz , pożegnamy się.' Ale to przecież ja Go goniłam.Tylko skinęłam głową na to , że rozumiem i przepraszam.Zaraz złapał mnie gwałtownie za tył głowy , przycisnął mnie do siebie i wpił swoje wargi w moje.Musiałam oddawać każdy jego pocałunek..Kolejny zwrot akcji i szliśmy za ręce , zadowoleni , między zielenią.Stanęliśmy przy jakimś ogromnym budynku i On powiedział 'Tu mieszkam'.Cały budynek był jego.Kolejny zwrot akcji i stoję u niego w pokoju , On leży na łóżku na poduszce i patrzy na mnie , uśmiecha się.Potem bierze mnie za ręce i już leżę w łóżku z nim [w ubraniach].Przyciska mnie gwałtownie do siebie , całuje , dotyka , ja nie przeczę , nie mogę.Nagle wychodzi.Ja siadam na skraju łóżka nieśmiało , upokorzona.Nagle podnoszę się , patrzę czy On nie wraca i idę szybko wyjrzeć przez okno.Widzę dwie dziewczyny i małego chłopca.To byli: 'Medytorka' jak On to później powiedział w śnie , Jego była dziewczyna , której nigdy na oczy nie widziałam , i Jego młodszy brat.Szybko wychodzę na korytarz do drzwi sprawdzić czy są zamknięte.Korytarz bez okien , ledwo się mieszczę w nim , taki wąski , śnieżnobiały.Drzwi zamknięte , ale zauważa mnie On i śmieje się ze mnie.Kolejny zwrot akcji i jestem w pokoju na fotelu , On otwiera drzwi na balkon , wychodzi.Tam wita się z nimi i prosi ich o wejście do domu.Oni wchodzą , okazuje się , że to w ogóle nie jest jego była dziewczyna.On wie , że nic z tego nie rozumiem , drwi sobie ze mnie w myślach.Ta dziewczyna podchodzi do mnie , podaje mi dłoń.Łapię ją.Jest upiornie zimna , twarda , nieprzyjemna , sinobiała , koścista.Patrzy na mnie wyczekująco i w końcu muszę się odezwać , przedstawiam się , tamta po chwili także.Wreszcie puszcza moją dłoń , a ja siadam w kącie , kulę się , chcę być jak najmniej widoczna , nie mogę inaczej.Oni śmieją się , mam wrażenie , że ze mnie , ja mam łzy w oczach..Kolejny zwrot akcji i jestem w innym pomieszczeniu , wchodzę do tamtego pokoju z balkonem , świeci się światło , jest moja mama , mnóstwo ludzi , Jego rodzina też , i wszyscy się śmieją , ja nie wiem o co chodzi.Okazuje się że śmieją się na wspomnienie o mnie , bo mama opowiedziała obecnym CAŁE moje życie.Wszyscy wiedzą o mnie wszystko dosłownie , a ja czuję się brudna , upokorzona , zawstydzona.Mama fałszywie miłym tonem pyta czemu się nie śmieję z nimi , a ja wychodzę z mieszkania na klatkę schodową.Mam wrażenie , że On wszystko ukartował.Schodzę w dół po szerokich schodach i w połowie co do milimetra siadam na nich , przy żelaznej poręczy , kulę się , płaczę.Za poręczą na klatce bawi się mój siostrzeniec , z którym dzielę pokój , z mojego chłopaka młodszym bratem i oglądają bajki na ściennym telewizorze.Nagle przy mnie siedzi On , obejmuje mnie , przytula się do mnie , przeprasza za wszystko , za wszystkie krzywdy , a ja nie wiem co się działo przedtem z nim , to nie był on taki jakiego znam..

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...