Jump to content

Dziwny pożar, dziwna śmierć...


kassiulkaaa93
 Share

Recommended Posts

ja miałam bardzo dziwny sen...

Wyglądał on tak:

 

Byłam z moja koleżanką gdzieś na boisku przy szkole do ktorej nie chodzilam ta szkoła jest niedaleko mojej byłej szkoły... No ale do rzeczy nie pamietam co my tam robiłyśmy chyba w coś grałyśmy ale nie wiem w co... potem jakoś opuściłyśmy to boisko i nagle znalezłyśmy się na uliczce ktora wogole nie prowadzi do tego boiska...szłyśmy tak sobie spokojnie i widzialyśmy że na końcu tej uliczki coś dzieje... zbytnio nie zwracałyśmy uwagi co to jest ja się bynajmniej zastanawiałam... gdy doszłyśmy troszkę bliżej i było już lepiej widać to stwierdziłam że to pożar.. ale nic szczególnego się nie paliło bodajże trawa przed blokiem... ale płomień był strasznie duży i wygladał jakby był z bajki.... miał kolory pomarańczowe żółte i nie wiem z jakiej paki niebieskie... widziałam ze już jakaś straż pożarna ją gasi... ale się zdenerwowałam i chcialam zadzwonić do mamy żeby zapytać czy u niej wszystko ok moja klezanka już to robiła chciałam się jej zapytać czy mogę od niej zadzwonic bo nie mialam kasy na koncie ale po chwili to mama do mnie zadzwoniła i powiedziała że mam wrócic do domu bo nie ma kluczy.. to odrazu zapytałam czy wszystko gra i powiedzialam jej o tym pożaże i też mowiłam jej o tym dziwnym kolorze w tym płomieniu... wiem że mama się w pewnym momencie się ze mnie podsmiewała jakby niedowierzała że ten ogień jest taki dziwny... później jakimś cudem przy moim osiedlu znalazło się morze... ja tam poszlam był tam mój tata z jakimiś mężczyznami ktorych nie znam.... rozmawiali oni o tym że w tym miejscu morza był przeprowadzany jakiś eksperyment.. ktory polegał na tym że wrzucali jednego mężczyznę do wody w takiej niezamkniętej jakby kapsule(mój tata nazwał to gazetnik bo miała taki kształt złożonej na pół gazety taka ekko zaokrąglona była tak jak gazeta przy zgięciu...) i sprawdzali czy wypłynie on razem z tą kapsułą czy ta kapsuła sama wyplynie bez niego... okazało sie że na dnie tego morza były jakieś rekiny czy coś co zjadało czlowieka z tej kapsuły dlatego też kapsuła wyplynęła bez niego... potem już więcej tego męzczyzny nie widziano

Jeden mężczyzna niedowierzal i powiedział że on tam wskoczy z ta kapsułą i zapewniał że wroci... moj tata sie z niego smiał.. no i on wskoczył do tej wody a my czekaliśmy i czekaliśmy....(chcialam jeszcze zaznaczyc że już przy brzegu tego morza było bardzo gleboko moj tata się tam kąpał..) i nagle patrzymy a ta kapsuła wypływa ale tego faceta tam nie było... czyli że ta legenda jednak była prawdą... ale oni nic sobie z tego nie robili i jeszcze się smiali.. że nie wrocił...

 

Chciałam jeszcze dodac że ta moja koleżanka wogóle się nieodzywała.. i wogóle nie pamiętam kim ona tak naprawdę była.. jakoś nie zwracałam uwagi na to kim ona jest..i w dodatku gdy juz zauwazylam ze na końcu tej uliczki jest pożar to takjakby robiło się coraz cieplej tak jak bym stała przy ognisku... chociaż ten pozar był jakies 10 metrow odemnie...

 

Bardzo prosze o interpretacje tego snu....

z góry dziękuję:)

pozdtawiam:)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...