Skocz do zawartości

Jak zdjąć z siebie spętanie miłosne


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Dzień dobry

 

Mamy retrogradacje Wenus, a do mnie wraca temat przeszłego związku. Przychodzą mi do głowy myśli, hipotetyczne dialogi w których jest chemia, ale żadnej miłości tam nie ma. Mogłabym to nawet uznać za nieszkodliwe, dowiedzieć się czegoś o sobie, ale wiem, że te myśli mi szkodzą i mnie osłabiają. Dokucza mi to tak bardzo, że dziś przyszła mi do głowy myśl, że być może jest na mnie spętanie miłosne. 

 

Szukałam informacji na ten temat, ale wszędzie ludzie tylko rzucają te spętania na prawo i lewo, a nikt nie pisze jak się ich pozbyć. Zadziwiające. Nic w tym temacie nie znalazłam z wyjątkiem jednej rośliny, która objawiła mi się dziś za sprawą interesującego splotu okoliczności. Mowa o cyklamenie. Jak podaje sennik to wyraz czegoś "słodko-gorzkiego" i to mi zdecydowanie wystarcza symbolicznie, bo świetnie oddaje tę sytuację, natomiast nie widzę za bardzo perspektyw na to, jak tej rośliny użyć, skoro podobno ma właściwości trujące.

 

Czy ktoś kiedyś przez to przechodził? Jak z tego wyszliście?

Napisano

To, że ludzie rzucają „spętania” na lewo i prawo nie oznacza, że one działają.

Roślinek nie polecalabym żadnych, jeśli nie znasz się na nich dobrze.
Sama Wenus w retro też nie powoduje u wszystkich natrętnych myśli.

Najprostsza metoda na te myśli to zajęcie rąk. Po prostu.

  • Lubię to! 3
  • W punkt 1
Napisano

@Mesi dziękuję za odpowiedź, ale czuje się jakbyś bagatelizował mój problem. Trudno jest zając czymś ręce gdy każdego dnia pojawia się na nich jakaś nowa rana, myślę nad egzorcystą

Napisano

Absolutnie nie bagatelizuję problemu. Natomiast żadna inna osoba ani roślinka nie wykona pracy za Ciebie. Bez wysiłku (Twojego) się nie obejdzie.

Możesz spróbować to, co zaproponowałam. Możesz uznać, że to za trudne dla Ciebie - no trudno - Twoja decyzja.

Natomiast nie upatrywałabym we wszystkich ludzkich uzależnieniach (w tym emocjonalnych) szeroko pojętych działań magicznych.

Btw. ale wiesz, czym zajmuje się egzorcysta?

 

  • Lubię to! 3
Napisano

Ehh nienawidzę tego, dlaczego zakładasz, że jestem leniwa i nadpisujesz mi słabość charakteru? Nad charakterem pracujemy całe życie, nigdzie nie poprosiłam, żeby ktoś zdjął ze mnie spętanie, zapytałam o doświadczenia, poprosiłam o kierunek, próbuje się czegoś nauczyć i coś zrozumieć, a tydzień później napisałam gdzie widzę problem z tego realizacją. 

Nie widzę niczego nienaturalnego w tym jak reaguje, możesz mieć rację, mogę być słaba i uzależniona emocjonalnie, to co byś doradził osobie która jest słaba i uzależniona emocjonalnie? 
 

Uzależnienia, spętania… dla mnie jeden pies, cel jest taki by się tego pozbyć, a czuję jakbym nie miała prawa zapytać, mieć racji lub się pomylić. I to ostatnie pytanie poddające w wątpliwość moje intencje co do egzorcysty, skąd ta potrzeba dramatyzmu? No nie mam pojęcia co możesz mieć na myśli, pytając mnie czy wiem czym się zajmuje egzorcysta. Czy to ma mi pokazać, że nie wiem i się ośmieszam? Bo tak się czuję. Czy poczujesz się lepiej gdy okaże się, że Ty widzisz to wyraźniej? 
 

Zaproponowałeś mi zajęcie rąk, dałam Ci feedback, odpowiedziałeś mi tak, że żałuję że zapytałam. Fora są po to by o rozmawiać, a wychodzę dowiedziawszy się, że oczekuje, że ktoś zrobi coś za mnie. I czuję niechęć, a nie rozumiem dlaczego. 
 


 

 

 

Anyway, dla wszystkich zainteresowanych lub borykających się z tym problemem w przyszłości, oprócz Mesiego, nakreślę może skąd w ogóle przypuszczania na temat spętania.

 

Po pierwsze te osobę znam również ze środowiska ezoterycznego. Ba, ta osoba mnie mocno zainspirowała na początku mojej drogi. Ta osoba zajmuje się Magią zawodowo, ale to nie ona nauczyła mnie wszystkiego co wiem. Sama to odkryłam, a potem podzieliłam się tym z tą osobą i  choć byłam pełna obaw i niewiary w siebie, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ta osoba bardzo to doceniła i bardzo mocno mnie w tym wspierała. Bez niej prawdopodobnie nie spisywałabym tego co odkrywam, bo nie widziałabym sensu, że ktokolwiek załapie o co mi chodzi.  Wyobrażałam to sobie tak, że możemy być power couple i to była jedyna osoba przy boku której siebie widziałam i myślałam, że on to odwzajemnia.

 

To ja zainicjowałam kontakt ze względu na tę magnetyczną aurę, która mnie do tej osoby ciągnęła, a zrobiłam to dobre kilka lat później po tym jak go poznałam, za sprawą pewnej wizji, która po prostu kazała mi do niego napisać. I napisałam, rozmawialiśmy. Pamiętam, że skarżyłam się wtedy na to, że nikt nie może wzbudzić we mnie uczuć, że nikt nie jest w stanie mnie oczarować, rzucić na mnie uroku miłosnego  i żartowałam, ze nie przeszkadza mi bycie manipulowaną, pod warunkiem, że ktoś w końcu zrobi to umiejętnie. I tak nawzajem rzucaliśmy na siebie czary miłosne, aż w końcu się spotkaliśmy i zaczęłam wyczuwać, że coś jest nie tak. Mocno kieruje się w swoim życiu kartą Sprawiedliwości, więc zaufałam temu, że moja intuicja jest kompetentna i najwyraźniej jest jakiś powód dla którego każe mi się wycofać. I tak zrobiłam. 

 

Co mogło wzbudzić moje obawy? Na przykład to, że ta osoba wzbudzała we mnie zazdrość niewinnie opowiadając ile to kobiet nie jest nim zainteresowanych, wysyłając mi zdjęcia z koleżankami znacznie ładniejszymi ode mnie, opowiadała ile to nie ma mocy w stworzonym przez siebie systemie (czy domyślacie się już o kim mowa?) i paląc głupa gdy konfrontowałam go z tym niewyszukanym sposobem manipulacji. I stosowałam wówczas obronę, po prostu ograniczałam kontakt. Jednak martwi mnie to, że kiedy byliśmy razem, ta osoba podczas mojego snu, gdy byłam na wpół świadoma, wprowadzała mnie w stan hipnozy, który pamiętam jak przez mgłę. No zupełnie nie o ten rodzaj wpływu mi chodziło.

 

Później co kilka miesięcy miałam coś w rodzaju kontaktu telepatycznego, wizje, które na pewno nie były moje, bo wiem, że nie jestem do takich zdolna, nie mam sama z siebie aż takiej wyobraźni. Więc wracałam znów do niego wierząc, że może wszystko potoczyło się zbyt szybko i że możemy spróbować jeszcze raz i jeszcze raz. Ale całość była słodko-gorzka. Nie mogłam się poczuć swobodnie przy tej osobie, ale jednocześnie czułam się bardziej sobą niż przy kimkolwiek innym gdy o tej osobie myślałam. I być może za dużo jej zawdzięczam. Byliśmy razem, ale pokłóciliśmy się, gdy powiedział, ze jest chory na walentynki i rozmawialiśmy przez telefon i słyszałam głos jakiejś kobiety. Skonfrontowałam go z tym, usłyszałam, że ciągle się przypierdalam, więc powiedziałam mu, że ostatni raz odezwał się do mnie w taki sposób i go zablokowałam (wciąż jest zablokowany). 

 

Od tego momentu wiele w moim życiu zmieniło się na lepsze. Rzuciłam pracę, rzucałam zioło i zajęłam się samorealizacją, ogólnie po raz pierwszy od wielu lat czuje, że jestem w dobrym miejscu i zmierzam w dobrym kierunku. I wtedy to "spętanie" lub jak kto woli uzależnienie emocjonalne zaczęło się  intensyfikować. Po każdej dobrej myśli, na temat tego co nas łączy pojawia się kilkanaście na temat tego, że jestem tylko jedną z wielu opcji, czuje się obserwowana(?), moje karty tarota zachowują się do siebie niepodobnie, a czytania tarotowe z innych źródeł twierdzą, że ta osoba chce uznania związanego z tym, że "może się ze mną pokazać, ze skoro udało jej się ze mną być to otwiera jej drzwi do innych kobiet, dla których to coś znaczy". Więc czuje się wykorzystywana. Czułam się wykorzystywana również wtedy gdy nie zważając na moje samopoczucie ta osoba zachęcała mnie do tworzenia strony, rozwijania mojej koncepcji, co sprawiało, że czuję się jakbym była u niej nieformalnie zatrudniona. Dodam, że imię tej osoby to imię pewnego demona lub egipskeigo boga. 

 

I nie zrozumcie mnie źle, wiem, że miałam lekko na****ne w głowie i przed tą osobą, jednocześnie on mi pomógł, z drugiej strony czuję, że wszystko co wiem i co zamierzam docelowo robić przestaje być moje. Ciągłe wzmianki o tych kobietach, jakieś niejasne relacje... NIGDY nie miałam problemu z tym, żeby finalnie się od kogoś odciąć emocjonalnie. Powtarzam nigdy. Czasem mogło być opóźnienie na planie fizycznym ale psychicznie miałam jasność, mogły mnie powstrzymywać konwensanse. A tutaj, czuje, że nawet i jeśli ktoś realizuje "moje zamówienie", to ja już dawno skorzystałam z prawa 14 dni do zwrotu towaru, jako niezgodnego z opisem,  a czuję, ze ktoś mi robi sieczkę z psychiki. Bawi się mną. Mam słabsza kontrolę nad umysłem, codziennie jakieś zadrapania, rany na rękach, obrazy tej osoby w głowie, myśli, które sprawiają, że czuje się jak... Potem znów myślę, że to moja wina, że znów nie zapanowałam nad swoim umysłem i do tego dopuściłam. Zwłaszcza gdy jestem na falach thetha. 

 

Aktualnie próbuję opanować znów sen świadomy, bo czuję, że po obudzeniu pozostaje z wrażeniem, że była tam ta osoba. Potem znów jestem pełna wątpliwości, myślę sobie, że to nie dzieje się naprawdę lub, że nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre, że być może jest to część planu? Naprawdę głęboko wierzyłam, że to będzie ktoś za kogo wyjdę. Że on nie będzie chciał mi zrobić krzywdy. A czuje się jakbym była uczestniczką jakiegoś haremu.

 

Łatwo jest powiedzieć, by wziąć sprawy w swoje ręce. I biorę. Regularnie biegam, medytuje, idę w buddyzm, to chwilowo pomaga, czuję, że jestem silniejsza, ale czuję też, że ten problem jest GŁĘBOKO i dotyka moich najbardziej osobistych obszarów i jestem rozbrojona. Gdy dostaję jakąś "ofertę" (bo zdarza się, ze znikąd mam nagle jasność, przypływ inspiracji i rozwiązanie moich problemów) ale czuje, że nie zawdzięczam jej sobie lecz wpływowi tej osoby to ją odrzucam, kasuje i wyrzucam. Ale NIE MAM JUŻ SIŁY!!!! I potrzebuje pomocy, kończą mi się pomysły.

 

 

 

To tyle, bless you. 

  • Lubię to! 1
Napisano
17 godzin temu, Ver Million napisał:

Ehh nienawidzę tego, dlaczego zakładasz, że jestem leniwa i nadpisujesz mi słabość charakteru?

A gdzie ja to napisałam?

 

17 godzin temu, Ver Million napisał:

nigdzie nie poprosiłam, żeby ktoś zdjął ze mnie spętanie, zapytałam o doświadczenia, poprosiłam o kierunek, próbuje się czegoś nauczyć i coś zrozumieć, a tydzień później napisałam gdzie widzę problem z tego realizacją. 

I dokładnie tak to zinterpretowałam i do tego się odniosłam.

 

17 godzin temu, Ver Million napisał:

Uzależnienia, spętania… dla mnie jeden pies, cel jest taki by się tego pozbyć

Dla Ciebie jeden pies ale to właśnie zbadanie i uświadomienie sobie tego, z czym masz do czynienia pozwoli Ci na obranie drogi i podjęcia działań zmierzających do osiągnięcia celu.

 

17 godzin temu, Ver Million napisał:

czuję jakbym nie miała prawa zapytać, mieć racji lub się pomylić.

Nie biorę odpowiedzialności za Twoje uczucia.

 

17 godzin temu, Ver Million napisał:

skąd ta potrzeba dramatyzmu?

…to akurat nie ja dramatyzuję.

 

17 godzin temu, Ver Million napisał:

Czy poczujesz się lepiej gdy okaże się, że Ty widzisz to wyraźniej? 

Nic nie poczuję, gdyż jesteś nieznaną mi osobą.

 

18 godzin temu, Ver Million napisał:

Fora są po to by o rozmawiać, a wychodzę dowiedziawszy się, że oczekuje, że ktoś zrobi coś za mnie.

Nic takiego nie napisałam - to jest Twoja nadinterpretacja.

 

Żeby nie robić OT - podtrzymuję to, co napisałam wcześniej. Być może inne osoby wypowiedzą się w sposób bardziej odpowiadający Twoim potrzebom.

  • Lubię to! 1

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...