Jump to content

Wegetarianizm: za i przeciw


Guest Jaga_Wiedzma
 Share

Recommended Posts

Guest Jaga_Wiedzma

Zapewne wielu, może nawet bardzo wielu forumowiczów, jest na diecie wegetariańskiej. Tym bardziej, że wiele praktyk ezoterycznych tego wymaga. Podobno. :jezyk2:

Mam więc prośbę propozycję, aby w tym miejscu podzielić się swoimi doświadzceniami o diecie wegetariańskiej. Ukazać jej wszystkie za i przeciw. A także o dietach, kótre ja nazywam okołowegetariańskie, jak np wegańska, czy dieta tylko sokowa.

Przyznam, że kilka lat byłam na ścisłejh diecie wege, ale po pewnej interwencji lekarskiej zmuszono mnie do jedzenia mięsa. teraz jadam je, choć nie regularnie i raczej mało. Chciałabym jednak wrócić na dietę wege, bo dobrze się z nią czułam. Nie wiem jednak jak taki sposób ożywiania wpłynie na mojego syna, a jak go znam będzie chciał jeść jak mama.

Znacie jakieś wegetariańskie dzieci? Czytałam o nich ksiązkę, ale nie znam nikogo, kto by u dzieci taką dietę stosował.

Podzielcie się swoją wiedzą.

Link to comment
Share on other sites

No to ja może zacznę:jezyk2:

 

Ja nie jestem na diecie vege, chociaż bardzo tego pragnę. Zgodnie z moją grupą krwi, czyli A nie powinnam nawet patrzeć w stronę mięsa. Pół roku temu los na mojej drodze postawił pewną osobę, która otworzyła mi oczy na pewne sprawy, między innymi na cierpienie zwierząt przy zabijaniu.

 

Bardzo przekonało mnie hasło jakiejś organizacji ekologicznej "Zwierzęta - jedne kocham, inne zabijam". Rzeczywiście jaka jest różnica między moim Burkiem a świnią?! Żadna! Takie samo zwierzę i takie samo ogromne cierpienie!!

 

Poza tym biochemik Michał Tombak w jednej ze swoich książek dokładnie opisał toksyczny wpływ mięsa na organizm ludzki oraz proces rozkładu i fermentacji tego "towaru" . Normalnie aż się niedobrze robi czytając !!

 

Od pół roku nie jem czerwonego mięsa, ani wołowiny ani wieprzowiny. Jemy tylko kurczaki i to w niewielkich ilościach. Na obiad często robię ziemniaki z surówką albo smażone warzywa a zupy gotuję na rosołkach winiary.

Przymierzam się do całkowitego przejścia na vege, lecz jest to bardzo trudne bo jestem typowym mięsożercą.

Ale mam nadzieję, że z czasem mi się uda. Dieta vege jest po prostu ZDROWA!!!! :papa2:

Link to comment
Share on other sites

Ja byłam wege przez dwa miesiące po filmie jak zwierzątka są zabijane i jak są traktowane... No,a potem jak zatęskniłam do schabowych to mi miłość do wege przeszła. Nie jem dużo mięsa,ale i nie za mało.

Link to comment
Share on other sites

Ja byłam wege przez dwa miesiące po filmie jak zwierzątka są zabijane i jak są traktowane... No,a potem jak zatęskniłam do schabowych to mi miłość do wege przeszła. Nie jem dużo mięsa,ale i nie za mało.

 

Ale, moja droga, wydaje mi się, że tu nie chodzi o "miłość" ale o ideę.

O cierpienie zwierząt i korzyść dla zdrowia.

Wynotuj za i przeciw a potem podejmij decyzję. Ja tak zrobiłam pół roku temu i cały czas dążę do celu, czyli vege..

A muszę przyznać, że nie jest lekko!!! :_smutny:

Link to comment
Share on other sites

Ja co prawda nie jestem vege, ale mieso jem nie czesciej niz raz w tygodniu. Czasem jeszcze rzadziej. I jesli juz to tylko drob. Zadnego innego miesa nie jestem w stanie zjesc... I to juz od okolo 6. roku zycia. Bylam wtedy z rodzicami 3 tygodnie na wsi u rodziny i przez ten czas oopiekowalam sie kroliczkiem. Codziennie go karmilam, bralam na rece, bawilam sie z nim. Pewnego dnia go uz w klatce nie bylo... Moja mama powiedziala ze uciekl, a ciocia otwarcie przyznala, ze kroliczek bedzie na obiad :_smutny: Tak to na mnie wplynelo, ze juz jako dziecko przestalam jesc mieso. Po jakims czasie zaczelam jesc drob i tak mi zostalo.

Link to comment
Share on other sites

ja w wieku 13 lat przestałam jeść mięso bo mi po prostu przestało smakować. Jednak po pół roku mój lekarz powiedział że ze względu an moje choroby muszę jeść mięso bo nie chce mnie faszerować kolejnymi tabletkami. I znów zaczełam jeść. Teraz znów przestałam i już od ponad roku nie jem mięsa i jestem z tego zadowolona bo to jest obrzydliwe! Czasem jem tylko zupy które są gotowane na mięsie i czasem jem pasztety ale to rzadkość . No i zachęcam wszystkich do tej diety bo naprawdę warto !

Link to comment
Share on other sites

Moja kuzynka od zawsze nie jadała mięsa, jako była dzieckiem w jej domu toczyły się walki i wojny "o jeszcze jeden kawałeczek kotlecika".... ona dzielnie brała kawałek do buzi i jak chomik nosiła go pół dnia...

Teraz jest już dorosłą kobietą, z mięs je tylko drób pod postacią kurczaka w sosie curry. Wygląda świetnie i zdrowo... Jej organizm sam wybrał dietę bezmięsną, nie robi tego dla idei ani z okazji "bo teraz wypada nie jeść mięsiwa" :oczko:

 

Ja mięsko lubię i jem, nie tykam produktów mięsopodobnych tzn. konserw, parów, salcesonów, pasztetów produkowanych masowo, kiełbas - szkodzą mi.

Link to comment
Share on other sites

Jestem za -choć nikogo nie namawiam , szanuje decyzje ludzi .

Wiele można zyskać na wegetarianizmie, ale uważam że jest to sprawa indywidualna .

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

ja uwazam, ze nie bez przyczyny mamy organizm wszystkozercy i odpowiednie enzymy w ukladzie pokarmowym

dieta powinna byc dostosowana do potrzeb i wieku organizmu plus indywidualne odchylenia: w mlodym wieku organizm rozwija sie i ma inne zapotrzebowanie na okreslone bialka i mikroelementy, witaminy niz u osoby doroslej, do tego dochodzi tryb zycia, itd. i nalezy to uwzgledniac

sama jem mieso w ograniczonych ilosciach

przerazaja mnie warunki zycia i uboju zwierzat hodowlanych - kiedys, za czasow lowcow :) szanse byly bardziej wyrownane - teraz za to nie ma szacunku dla zwierzecia jako dla istoty zywej, ludzie mysla "zywnosc" - a to nie tak...

zauwazylam tez, ze ludzie traktuja caly swiat jako swoja wlasnosc, ze zostal dla nich stworzony - razem z calym dobrobytem :((( ja uwazam, ze jestesmy tylko jego elementem, skladowa - my nie posiadamy a tylko wspolistniejemy

Link to comment
Share on other sites

"ŻEBY SIĘ NAJEŚĆ,WPIERW TRZEBA ZABIĆ"

takie hasło ktoś ,kiedyś sprayem na ścianie namalował i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie,takie prawdziwe ..i od 2 lat nie jem mięsa,głównie ryby i jestem z tego dumna,świetnie się czuję i mam normalną wagę. A zwierzęta po prostu kocham,wszystkie ..

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

ryby tez czuja, pomimo ze sie ich za mieso nie uwaza- sa to istoty zywe - widzialas jak dyszy zlowiona ryba? jestes niekonsekwentna

Link to comment
Share on other sites

Fajnie, że założyłyście ten temat :z_jezorem_na: Nie jadam mięsa od ok 7 lat, ciężko mi dokładnie określić ponieważ rezygnowałam z mięsa stopniowo. Najpierw odrzuciłam wieprzowine, potem wołowinę a w końcu również drób, nadal jadam ryby choc ostatnio coraz rzadziej. Może głupi przykład ale kiedy w pracy zdechła rybka i musiałam spuścic ją w kiblu i poczułam ten smród zdechlizny nie mogłam na nie patrzec kilka tygodni :icon_lol:

Tak jak ktos trafnie ujął - mój organizm tak wybrał, nie kierowałam sie jak sugerował mój lekarz "modą" na wegetarianizm ani dobrem zwierząt, początkowo nawet nie swoim zdrowiem, poprostu mięso przestało mi smakować i zjadanie czegos zdechłego wręcz 'padliny' posiadającej takie same prawie funkcje życiowe i fizjologiczne jak u człowieka wydało mi sie obrzydliwe. Domownicy i rodzina początkowo traktowali mnie troche jak dziwaka, babcia nawet zaczęła sie martwic czy nie wstąpiłam do jakiejś sekty ;) teraz wszyscy sie już z tym pogodzili ale czasem nadal wzbudzam sensację co mnie w tych czasach dziwi i wszyscy mnie o to wypytują a mnie to odpowiada bo lubie mówić na temat swojego sposobu żywienia.

 

Początki były bardzo trudne, miałam 14 - 15 lat wiec rodzice na siłe i "dla mojego dobra" gdzies miedzy warzywa wrzucali mi trochę miesa, wtedy jeszcz nie miałam wyczulonego smaku i nie zawsze wyczuwałam, dopiero kiedy sie rozpłakałam bo zwyczajnie poczułam sie oszukana i odmowiłam jedzenia obiadow zaakceptowali młój wybór. Ostatnio mój lekarz także usiłował wybic mi wegetarianizm z głowy, z jego gabinetu wyszłam wręcz wsciekła te z Was ktore nie jedza miesa rowniez beda oburzone,. Odmowil mi wypisania skierowania na na baanie krwi (poprosilam o to bo chcialam sprawdzic czy mam anemie) stwierdzil że mi nie da bo skoro na wlasne zyczenie niszcze sobie zdrowie to moge badania zrobic jedynie odpłatnie, porownal wegetarian do alkoholika ktory alkoholem niszczy sobie wątrobę a potem prosi o badania kiedy okazuje sie ze jest zdrowy pije dalej, albo do naarkonmana! Nastepnie powiedzial ze nie wygladam blado nie slaniam sie na nogach wiec zadnej anemii nie mam, po dluzszej polemice dostalam skierowanie i okazalo sie ze mam jednak anemie, ciekawe ze ktos uwazajacy sie za lekarza ustala to na podstawie wypudrowanej i opalonej twarzy oraz tego ze ktos od wejscia nie mdleje, no ale mniejsza z tym.. Oj mamy ciężko ;)

 

pozdrawiam wszystkie wegetarianki i osoby nie jedzące miesa

Link to comment
Share on other sites

Od dziecka nie lubię mięsa i całe życie jestem zmuszana do mięsnych potraw ;p

Zwyczajnie mi nie smakuję, bez problemu mogę się bez tego obejśc. Na sam zapach i wygląd schabowego robi mi się niedobrze. Mój organizm sam tak zadecydował. Ryb i zup również nie toleruję. Najbardziej kocham mąkę ;P Mogę jeśc sam chleb, makaron bez niczego, puste naleśniki - to jest super ;p Ale niestety zupełnie bezwartościowe, dlatego od roku jem na potęgę warzywa, a białeczko pod postacią jaj, serów i mleka ;)

Chociaż mięso też nieraz zjem - dobrze przypieczoną pierś z kurczaka, ew z indyka ;P O innym nie ma mowy..

A co do zabijania zwierząt to bardzo mi się podoba to powiedzenie "będziesz głaskał z miłością psa, a później zeżresz jakieś inne zarżnięte zwierze". Może nie do końca tak to brzmi, ale chodzi o sens;)

Link to comment
Share on other sites

Guest Jaga_Wiedzma

„Ci, którzy wybierają wegetariański sposób życia, czynią

doniosły wkład na rzecz rozwiązania światowego problemu

żywienia, przyczyniają się do zlikwidowania rzezi i tortur

czujących istot, hodowanych masowo w okrutnych warunkach,

a do swojego własnego życia wnoszą nowe miary żywotności

i zdrowia”.

The Vegetarian Society, “Deklaracja”

 

 

Potocznie i naogólniej wiadomo, że wegetarianizm to bezmięsny sposób

odżywiania się pokarmami roślinnymi i nabiałowymi. Źródłosłów tej

nazwy jest jednak bogatszy i bardziej obiecujący, wyraża wiele skojarzonych

z nią postulatów i oczekiwań. Łacińskie słowo vegetare znaczy rosnąć, kwitnąć,

rozwijać się; vegetus znaczy zdrowy, silny, ochoczy; vegetator zaś to

ten, który daje życie, a vegetamen— siła życiodajna.

Każdy, kto po raz pierwszy spotyka się z tą nazwą, najczęściej wychwytuje

z niej tylko akcent negatywny, tzn. że wegetarianizm polega po prostu

na niejadaniu mięsa, i na tym koniec.Wistocie zaś zaprzestanie jadania mięsa

stanowi dopiero pierwszy krok wiodący w sferę różnorodnych, nowych spraw

i problemów, zarówno zdrowotnych i żywieniowych, jak też moralnych, ekonomicznych,

filozoficznych i wielu innych. Sama informacja o tym, co się

jada, a czego się nie jada, to dopiero wprowadzenie do dalszych wyjaśnień

dotyczących przyczyn i motywów tego zaniechania, do propozycji nowego,

odmienionego jadłospisu, do analizy wymogów żywieniowych ludzkiego

organizmu i wartości różnych pokarmów. To z kolei otwiera dostęp do szerszych,

bardziej ogólnych zagadnień dotyczących tego, co właściwie chcemy

osiągnąć, szukając właściwszych niż dotychczas sposobów odżywiania,

i jakie warunki muszą zostać przedtem spełnione.Wtedy dopiero okazuje się że wegetarianizm obejmuje zarówno problematykę zdrowia fizycznego i psychicznego,

jak i zagadnienia ekonomiczne, ekologiczne, moralne i kulturalne,

że nie można zmienić sposobu odżywiania, nie zmieniając sposobu myślenia

i oceniania. Wegetarianizm to zmiana stylu życia, kierunku aspiracji, rozchwianie

wielu stereotypów obyczajowych zalegających jak ciężkie kłody na

drodze postępu i rozwoju kultury.Wdalszej perspektywie prowadzi do przeobrażenia

istniejących światowych struktur ekonomicznych i przezwyciężenia

tkwiących w nich sprzeczności i paradoksów.

Aspiracje i poglądy współczesnych rzeczników i zwolenników wegetarianizmu

nie są czymś zupełnie nowym i niespotykanym w historii. Chociaż

wegetarianizm znany jest od tysięcy lat, to jednak dotychczas traktowany był

raczej jako ciekawostka i teoretyczny postulat realizowany bardzo rzadko

i przez nielicznych, mimo iż wegetarianami było w przeszłości wielu najwybitniejszych

myślicieli, pisarzy, uczonych, filozofów. Należeli do nich m.in.

Sokrates, Platon, Pitagoras, Hipokrates, Plutarch, Leonardo da Vinci, Izaak

Newton,Wolter, Goethe, Gandhi, Lew Tołstoj,Maksym Gorki, Bernard Shaw

i wielu innych, równie znakomitych. Słynna w starożytności szkoła pitagorejska

traktowała bezmięsny sposób odżywiania jako jedno z podstawowych

założeń sposobu życia godnego człowieka, umożliwiającego jego intelektualny

i moralny rozwój. W starożytnej Grecji obowiązki moralne człowieka

wobec zwierząt traktowano znacznie poważniej niż potem i obecnie. Do historii

przeszedł jeden z wyroków ateńskiego areopagu, który skazał na śmierć

chłopca za to, że oślepił ptaka. Nigdy jednak dotąd nie był wegetarianizm

ruchem masowym ani ideologią poruszającą umysły i serca, praktyką szeroko

stosowaną, upowszechniającą się dynamicznie, tak jak to się dzieje obecnie.

Od około 25 lat przybierający na sile i upowszechniający się z każdym rokiem

ruch wegetariański jest właściwie zjawiskiem bez precedensu.

 

 

 

 

To fragment ksiazki Marii Grodeckiej "Zmierzch świadomości łowcy. Wszystko o wegetarianiźmie"

Link to comment
Share on other sites

Ja lubie dobrze przyrzadzone miesko (piers z kurczaka, dzik, krolik, bardzo ewentualnie kaczka). Czerwonego nie jadam, moi rodzice go nigdy nie kupowali, a kiedy sama je sobie zrobilam, zapamietalam z tego tyle, ze bylo okropnie wlokniste. Z tego powodu, ze jem glownie drob blisko mi do semiwegetarianki - ale nie ma to nic wspolnego z filozofia zyciowa wege, to tylko taki sposob odzywiania sie.

 

Ostatnio zblizam sie ku buddyzmowi i troche tak pomyslalam, ze szkoda by bylo zjadac zwierzeta, ktore tez odczuwaja i ida czyms w rodzaju swojej drogi. Troche nie wiem, jak sie za to zabrac, bo z takiego np. sushi ciezko mi zrezygnowac. A ryba to tez zwierz... No i hamuje mnie mysl o tym, ze nasi przodkowie byli miesozerni - no przeciez nie wpieprzali korzonkow, obojetnie czego wege by nie twierdzili, jestesmy przystosowani do jedzenia miecha.

Link to comment
Share on other sites

stwierdzil że mi nie da bo skoro na wlasne zyczenie niszcze sobie zdrowie to moge badania zrobic jedynie odpłatnie

Ja nie chodze do publicznych lekarzy (chyba, ze mi jakis swistek jest potrzebny), mam to szczescie, ze z pracy moge za darmo korzystac ze SwissMedu. Korzystam ile wlezie i stwierdzam, ze juz nie wracam do publicznych placowek, nawet, jesli oznacza to wydatek.

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...
pomimo ze sie ich za mieso nie uwaza

 

Pierwszy raz spotkałem się z taką opinia, że ryba to nie mięso.

Proszę kogoś kto tak uważa niech powie czym według niego ryba jest? Owocem? Warzywem?

 

Jeśli chodzi o wegetarianizm.

Jestem wegetarianinem od 11 lat, od 7 lat weganinem, a obecnie zaczynam odczuwać chęć bycia witarianinem (na surowo).

Jakiś czas temu byłem w nowym yorku w witariańskiej knajpce, potrawy serwowane tam były przepyszne.

Co ciekawe dopiero będąc weganinem zacząłem smacznie jeść i gotować ciekawe dania.

Link to comment
Share on other sites

Pierwszy raz spotkałem się z taką opinia, że ryba to nie mięso.

Proszę kogoś kto tak uważa niech powie czym według niego ryba jest? Owocem? Warzywem?

 

Z tą opinią spotykam się od lat,wielokrotnie usiłowano wepchac mi rybkę w przełyk,twierdząc uwaga,że---- ryba jest rybą,a nie mięsem,he he. Czy ja czegoś nie rozumiem??? :)

Link to comment
Share on other sites

Dobrze jakbyś rozwinęła swoje zdanie.

 

Rozumiem że można być przeciwnikiem wegetarianizmu, ale popierać wegetarianizm a być przeciwnikiem weganizmu to dość niespotykana postawa.

Jeśli chodzi o etykę, zdrowie i ekologie to weganizm jest logicznym rozwinięciem wegetarianizmu, tak ja to widzę.

Dieta wegańska rożni się od diety wegetariańskiej jedynie niejadaniem mleka i jajek. Mleko jest produktem dla dorosłego człowiek zupełnie bezwartościowym, a wręcz szkodliwym. Hasło "Pij mleko będziesz wielki" wymyślili komuniści w polsce po 2 wojnie światowej, wcześniej przestrzegano przed nim.

 

Linki do stron www na temat mleka nie prowadzonych przez koncerny mleczne:

Niusy Onet.pl

,,Mleko - cichy morderca-bia?a ?mier?''

Pij mleko b?dziesz kalek?? - Wiadomo?ci24

 

Na mleku się znam bo w końcu się Mleczko nazywam:)

Link to comment
Share on other sites

I tak właśnie odpowiadam Viv :) Że nie jadam tego co żyło,fikało koziołki na trawce,biegało po drzewach,fruwało po niebie,plumkało w kałużach,rzekach,morzach i oceanach. A swoją drogą ciekawe,czy kiedyś się dowiemy,czym tak naprawdę jest ryba? :)

Link to comment
Share on other sites

Również jadam produkty mleczne i jajka. Wyniki badań zawsze były bardzo dobre,czasami odwrotnie proporcjonalne do mojego wyglądu,miewam okresy kiedy jestem stanowczo za chuda i wyglądam jak śmierc-tu wina leży po stronie tarczycy. Czasami daje o sobie znac. Z tego co mi wiadomo dieta wegetariańska jest niewskazana przy problemach z tarczycą, bardzo niewskazana jest na przykład surowa kapusta. Istnieje termin medyczny "wole kapuściane". A ja wolę kapustę i nie dam jej sobie odebrac :) Ciężko jest mi powiedziec w jakim stopniu moja dieta wpłynęła na ten gruczoł i czy w ogóle wpłynęła źle,bo jestem z pokolenia Czarnobyla.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Ja osobiście byłem przez dobre 3 lata semiwegetarianinem.. Właściwie prawie, ponieważ ryby jadłem rzadko.. Jednak mogę powiedzieć, że schudłem diametralnie.. Ludzie to mnie nie poznawali.. Bardzo widoczne kości policzkowe, moja waga przy wzroście 179cm osiągała nawet 48 kg.. Rodzice na przymus mi dawali mięso, mówiąc iż trzeba je jeść.. Dlatego też w jakimś stopniu poszedłem z nimi na kompromis dzięki tym rybkom i powiedziałem, że od czasu do czasu zjem mięsko.. (ale oczywiście nie jadłem, tylko piesku oddawałem taki cwaniaczek byłem).. (:

 

Teraz jem bez skrępowań mięso.. A jaka jest zaleta.. Hmmm.. Może to, że nie wiem czemu.. Ale mogę jeść ile tylko chce, normalnie nawet kilogramami i ani ciut nie przytyje ;) Schudnąć oczywiście schudne ale moja waga nie przekroczyła jak dotyczas tych około 60 kg (: A kiedyś taki pulchniutki szczerze mówiąc byłem, przed podjęciem się tego jakby wyzwania co do diety.. Ważyłem tak około 90 ileś kg..

 

A i co najważniejsze za! Na pewno praktykując wegetarianizm a chociaż ograniczając spożywanie mięsa, nie przyczyniami się aż tak bardzo do masowej produkcji zwierząt które są chowane przez całe swe życie w klatkach.. I nie przyczyniami się ich tragedi

Link to comment
Share on other sites

Jaguś.. wzrost agresji powiadasz.. hmm.. odrazu nasunęło mi się skojarzenie, że przecież w mięsie znajduje się testosteron (hormon odpowiedzialny za agresjie).. może dlatego?

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

oczywiście, ze da się żyć.

Wystarczy dobrze zbilansować dietę - białko - węglowodany - tłuszcze.

W tym momencie jest tyle "substytutów" mięsa, ze życie bez niego nie jest wielką "tragedią" czy utrudnieniem.

 

Jak dla mnie wegetarianizm jest jeszcze spoko.

Osobiście nie przeżyłabym na diecie wegan (bez mięsa, mleka, jaj - wszystkiego co pochodzi od zwierząt).

To juz wyższa szkoła jazdy wg mnie.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

no cóż... nie chciało mi się wertował całości, bo tego typu rozmowy są generalnie takie same...

 

 

nie jem mięsa od 15 lat, moje córki od urodzenia. wokoło mnie sporo osób zmieniło dietę patrząc na to jak my żyjemy i jak jemy i kilka uwag z mojego doświadczenia:

 

po pierwsze nie jeść mięsa czy jeść mięso trzeba mądrze. jeśli człowiek niejedzenie mięsa ogranicza do odrzucenia schabowego z talerze to się wykończy. mało wartościowe jedzenie - czy to z mięsem czy to bez mięsa - wcześniej czy później wykończy organizm

 

po drugie - soja to nie wszystko - nie trzeba mięsa zastępować jak to się utarło, bo nie jest niezbędne do zdrowego funkcjonowania, zatem zapychanie się soją (najczęściej modyfikowaną genetycznie) nie jest dobrym rozwiązaniem

 

po trzecie - wegetarianizm to zdrowa dieta jeśli sie do niej zdrowo podchodzi. zboża, orzechy, kasze - to podstawa. potem warzywa a potem reszta. junkfood odpada jeśli mówimy o zdrowym wegetarianizmie. ale to odpada gdy mowa w ogóle o jakimkolwiek zdrowym jedzeniu.

 

 

przez 15 lat przeszłam 2 zdrowe i miłe ciąże i jedno zapalenie zatok z którego wyszłam na ziołach.

moja starsza córka męczy się z alergiami i to tyle jeśli chodzi o choroby. raz miała gorączkę. raz. mając 4 lata.

młodsza jest okazem zdrowia.

 

 

doradzam w kwestiach żywienia od lat i co jak co, naprawdę więcej schorowanych mięsożerców widzę niz wegetarian, choć z drugiej strony wokoło mam raczej świadomych wegetarian, co nie jedzą byle czego :)

 

jedyna rzecz przeciw to kwestie gustu i smaku - jeśli ktoś lubi mięso to tu może mieć niedosyt, choć przecież tofu można przyrządzić tak by smakowało dokładnie tak jak mięso. ale ja tak nie lubię to nie podpowiem jak to się robi ;)

Link to comment
Share on other sites

no to może jednak tak bardzje od strony medycznej przekażesz informacje :chytry:?

 

bądź co bądź zastanawiam się na przerzuceniem na pozorny wegetarianizm.. z mięsem od święta :lol:

Link to comment
Share on other sites

Jeść przede wszystkim trzeba mądrze.

Co do "zdrowych" wegetarian w Twoim otoczeniu - osoby, które chcą przejść na taki tryb żywienia i chcą zrobić to mądrze zapewne dużo czytały, dowiadywały się itd. Więc są zdrowe.

Często jest tak, ze nastolatki wraz z przypływem hormonów i nadejściem wieku dojrzewania przechodzą na wegetarianizm by pokazać światu, jak to one się nie buntują.No i później to skutkuje różnymi śmiesznymi chorobami, wadami, zniekształceniami itp.

Link to comment
Share on other sites

wiesz, ja byłam taką nastolatką :) 14 lat i wegetarianizm, hurra optymizm i zero wiedzy. ale opierałam się na intuicji i na tym co mówił mi mój organizm. interesować się wiedzą zaczęłam dopiero przy ciąży, bo zaczęłam się obawiać czy mój organizm powie mi tez o potrzebach dziecka. i wiecie co? okazało się że mówił :) cała wiedza z jaka się spotkałam pokrywała się z moimi odczuciami :)

 

 

oczywiście nie polecam hurraoptymizmu i uznania ze odrzucenie gwarantuje zdrowie. ale tak samo zjedzenie go też zdrowia nie gwarantuje.

 

i to, że przed dojrzewaniem nie można to mit. nie ma co słuchać takich wypaczeń. dieta wegetariańska jest uznaną dietą pośród dietetyków i lekarzy (choć nierespektowaną w szpitalach niestety) zatem medycznie nie ma przeciwwskazań, choć zdecydowanie: do jedzenia trzeba podchodzić z głową. ale to tyczy się nie tylko wegusów.

Link to comment
Share on other sites

do każdej diety znajda się przeciwwskazania :)

 

ale to mówimy o przypadkach chorobowych. zresztą są przypadki chorobowe gdzie wegetarianizm/veganizm są zaleceniem (ale to w polsce mało popularne). zatem w tej materii wciaz opcja iż wegetarianizm to bezpieczna dieta nadal jest aktualne :)

Link to comment
Share on other sites

  • Ismer changed the title to Wegetarianizm: za i przeciw

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...