Jump to content

próba samobójcza/ pozar/ spowiedź


marietka
 Share

Recommended Posts

Ten sen nie daje mi spokoju, więc będę wdzięczna za pomoc w jego interpretacji...

 

Razem z szóstką znajomych postanowiliśmy popełnic samobójstwo przez podpalenie. Przywiązaliśmy sie wszyscy (jak sie później okazało do łóżka) i czekaliśmy aż płomienie ognia zabiorą nam zycie. Ja byłam niespokojna, nie byłam pewna tego co robimy. Kolejna scena ukazywała mnie jak byłam w innym miejscu (najprawdopodobniej uwolniłam się) tzn. widziałam jak ogień zabija mojego kolege i koleżankę, bo tylko oni zostali na łóżku, reszta z nas wahała się (co było nie fair wobec tej dwójki,bo plan dotyczył wszystkich). Razem z moją przyjaciółka (była troszkę podpita) chciałyśmy wcześniej sie wyspowiadać. CZułam wewnętrzną potrzebę spowiedzi przed tym zdarzeniem. Ona jest nie wierząca,a chciała tego tak samo jak ja. Szukaliśmy więc księdza. Chciałam by to był mój katecheta, miałam zamiar do niego zadzwonić, ale szukając numeru do niego, w ręce wpadła mi szkatułka (w rzeczywistości moja, a we śnie jest tej z koleżanek, ktora jak sie okazało zmarła- ale to nie była ta osoba, ktora pozostała pierwotnie na łóżku z tym kolegą) były w niej pieniądze, które zostały ej po wakacjach. U naszego boku (mojego i przyjaciółki) ukazał się mój katecheta. Przez myśl nam przeszło by zabrac te pieniądze, nawet ksiądz je chciał dla siebie, ale powiedziałam, ze wszystkie te pieniądze przeznaczymy na mszę za tę koleżankę. Spowiedzi nie było (widziałm tylko przez chwilę przymiarki do niej, tzn. mówiłam początkowe formułki, bo ksiądz chciał sie trzymać planu spowiedzi). Kolejna scena ukazywała moją ulicę, była noc,a y zmierzaliśmy ulica w kierunku domu przyjaciółki i jednocześnie kościoła. Okazało się, że chcieliśmy zabic się w moim domu. Wiedziałam, ze jest cały spalony, ale zniszczeń nie było widać, za to ogniem zajęły się dwa domy moich sąsiadów. Mialam wyrzuty sumienia, że odebraliśmy swoją głupotą komuś dobytek, w tym momencie naprawdę wolałam nie zyć, by nie patrzeć na ich cierpienie po stracie domu. Widziałam tylko czerwono pomarańczowe języki ognia w oknach. NA dalszym odcinku ulicy straż pożarna gasiła jakiś dom. Chciałam zadzwonić na straż, by ktoś ugasił domy moich sąsiadów, ale nie mogłam się dodzwonić na posterunek straży. Mialam na sobie okulary przeciwsłoneczne mimo, że była noc. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale wybijałam przez te okulary numer 998, służyły za telefon...........:o

 

Więcej nie pamiętam. Przepraszam, ze opisałam mój sen w sposób tak chaotyczny, ale chciałam przekazać jak najwięcej informacji.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...