Skocz do zawartości
_Domi_

Coś optymistycznego :)))

Rekomendowane odpowiedzi

_Domi_

By wyjść naprzeciw innym tematom, wpadłam na pomysł by coś zapodać optymistycznego "historie z życia",coś co sprawi że uśmiech zagości na naszych twarzach, nie chodzi o kawały , czy fantazje lecz chodzi o historie z życia wzięte ,które poprawiają wam nastrój i z chęcią wracacie pamięcią do tych sytuacji, sprawiają że się uśmiechacie .

O spełnianiu waszych marzeń ,celi ,osiągnięciu sukcesów jak i te najbardziej śmieszne które się wam przytrafiły i po dziś dzień was bawią.

 

Liczę na to że temat się przyjmie, bo na pewno każdy w swoim życiu miał różne tego typu sytuacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

To ja powiem o historii, jak przydałrzyła mi się w zasadzie w dzieciństwie, a która jest... magiczna.

Kiedy wracam do niej pamięcią, samej trudno mi w to uwierzyć, ale zapewniam darzyło się naprawdę.

Byłam na koloniach nad Bałtykiem, w Kołobrzegu. Jak to u kolonistów jeszcze w drodze nad morze wpadłam w oko pewnemu chłopcu. Z wzajemnością. Wówczas były to pierwsze tzw "chodzenia" :serduszka:

I zaraz po przyjeździe na miejsce ten chłopak kupił mi w sklepie z pamiątkami pierścionek z bursztynem. Pech chciał, że dwa czy trzy dni póxniej zgubiałm ten pierścionek. I to podczas kąpieli w morzu. Zsunął mi się z palca i zanim się zoreintowałam przepadł w bałtyckich odmętach.

Ostatniego dnia kolonii siedziałam przy brzegu orza, częściowo w nim zanurzona i rozawiając z koleżanką bawiłam sie morskim piaskiem, wciskając w niego dłonie i czekając na fale. I kiedy już miałam wychodzić nagle poczulam, ze wciskając palce w pisek coś mi sie na palec wsuwa. I był to mój perścionek. A przynajmniej taki sam i pasował jak ulał.

Cieszyłam się ogromnie. A pierścionek mam do dziś choć już za mały :icon_smile2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
patsy

cudowna historia Vivien:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Najpiękniejsze w niej to, że prawdziwa i wspominam ją z sentymentem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
koliber*

piękna historia i wywołała uśmiech na mojej twarzy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

To faktycznie fajna historia :usmiech:

 

To ja opowiem coś od siebie.

Moje początki z allegro. Wiem że się tym ośmieszę:lol:

Pierwsza wystawiona rzecz na allegro - ktoś kupił, zapłacił za przesyłkę i towar ,wszystko ok.

Ja taka całkiem wtedy zielona poszłam na pocztę i wysłałam paczkę i powiedziałam "na koszt odbiorcy" - zwyczajnie nie wiedziałam co i jak ,jakaś byłam zamotana i szczęśliwa sukcesem sprzedaży.

Minęło kilka dni listonosz puka do drzwi z paczką -ja w szoku i myślę "niespodzianka" :lol:

A ja paczkę zaadresowałam do siebie:glupek2:i wróciła do mnie.

Sukces w tym że jakoś dziewczyna była wyrozumiała i podarowała mi gafę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maddlen
To faktycznie fajna historia :usmiech:

 

To ja opowiem coś od siebie.

Moje początki z allegro. Wiem że się tym ośmieszę:lol:

Pierwsza wystawiona rzecz na allegro - ktoś kupił, zapłacił za przesyłkę i towar ,wszystko ok.

Ja taka całkiem wtedy zielona poszłam na pocztę i wysłałam paczkę i powiedziałam "na koszt odbiorcy" - zwyczajnie nie wiedziałam co i jak ,jakaś byłam zamotana i szczęśliwa sukcesem sprzedaży.

Minęło kilka dni listonosz puka do drzwi z paczką -ja w szoku i myślę "niespodzianka" :lol:

A ja paczkę zaadresowałam do siebie:glupek2:i wróciła do mnie.

Sukces w tym że jakoś dziewczyna była wyrozumiała i podarowała mi gafę :)

 

Haha, dobre :icon_lol:

super są takie opowiastki :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
:oklasky: Bądź z siebie dumna, ja taki numer zrobiłam kiedy byłam doświadczonym spzredającym i usprawiedliwiam się tylko tym, że w tym czasie adresowałam i wysyłałam dużo paczek. Na jednej pomylilam adresata z nadawcą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
koliber*

Dominiko111, he he :_okok: fajnie. Czasem każdy z nas jest zakręcony. Ja też mam takie swoje historyjki.

Oto jedna z nich. Taka sobie, ale u mnie zawsze wywołuje uśmiech na twarzy.

 

Przyjechałam do domu na święta. Wówczas mieszkałam jeszcze w Niemczech i bywałam raczej raz na rok w kraju. Głownie używałam Niemieckiego oczywiście. No i szczęśliwa, że teraz jt już niezależna istotką. Szczęśliwa z faktu posiadania pracy oraz że wpadłam na wesoły dodatek do prezentu dla siostry, udałam się świeżo po powrocie do sklepu zoologicznego. Zakręcona z wielkim bananem na ustach chciałam sie dowiedzieć jak dbać to o złotą rybkę. I zaczynam bardzo ładnie i grzecznie aż tu nagle wielki, gigantyczny "blackout". Wcieło mnie. Nie mogłam sobie za chiny przypomnieć jak się to się mówi po polsku. Ale twarda ze mnie sztuka, humorek dopisywał, więc liczyłam na wsparcie pani sprzedawczyni :czarodziej: i zaczynam się słodko uśmiechać, gestykulować: " No wie pani, kurcze jak to się mówi" i powtarzam dalej " pflegen, no pflegen" Gimnastykowałam się, prężyłam wdzięcznie i.. NIC :] Pani patrzyła na mnie jak na wariatkę. He he.. po jakiś 10min. chyba udało mi się wybrnąć.. metodą opisową chyba :hahaha:choć nie pamiętam do końca jak to się zakończyło. Jedno jt pewne, złota rybka + 3 życzenia znalazły sie pod choinką. Dwa na pewno się spełniły. Co do trzeciego nie jt pewna. Muszę zapytać siostry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

koliber*Dobre :icon_lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
koliber*

no pamietam jak podrygiwałam z nozki na nozke :D czarowałam pania ostro calym swoim wdziekiem i inteligencja :]

Mam teraz co wspominac. Może jutro napisze cos jeszcze z temu podobnych ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Ja z językiem miałam tylko raz kłopot, jak spędzłam wakacje u mojego młodszego kuzyna. on wowczas jeszcze slabo mówił i pzreinaczał wyrazy. Między innymi nie mówił helikopter a hajkopter. A ponieważ miał taką zabawkę więc często używałam jego wersji słowa bo tak lubił. I po wakacjach za chiny nie mogałam sobie pzrypomnieć jak to się włąściwie mówi. Dopeiro gdzieś w słowniku wyczytałam ;)

 

Natomiast z językiem to miałam z synem takie śmieszne pogadanki. On do 5 roku życia nie wymiawał r tylko "l". I kiedyś mówi tak: zlób mi makalon. A ja na to:

co to makalon.

Mamo nie makalon tylko makalon :)

Dzieciaki nie słyszą tych błędów.

 

Kiedyś zaś wstał z popołudniowej drzemki i miał włosy zagniecione tak na koguta. I ja mówię do niego, zobacz jakiego masz koguta na głowie. Potem oczywiście wyjaśniłąm co to znaczy. I mój syn dumnie poszeł do dziadka i mówi: dziadku dziś na głowie miałem kulczaka.

 

Miał wtedy jakieś 3 latka, mój synus. :serduszka:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

Bo z dzieciaki bywa często wesoło :lol:

Mój syn w lipcu miał napady radochy i zamiast mówić hura ,hura powtarzał podobne temu słowo którego tu nie ośmielę się napisać. Oczywiście nic nie mówiliśmy z rodzinka bo by zaczął się zastanawiać o co chodzi ,a tak to tylko popatrzyliśmy na siebie z lekkim uśmieszkiem , a moja chrześnica co ma 13 lat miała nieziemską ,powstrzymująca się ze śmiechu i zawstydzoną minę:usmiech::wstydnis:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
koliber*

słodkie, to racja dzieciaki sa powalajace i z nimi zawsze jt ciekawie ;) Siostra ma blizniaki wiec ubaw podwojny :):_okok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Dlatego własnie byłam zadowolona, że skoro nie mówi już "r" to przynajmniej zastępuje go "l" a nie "j' :chytry_na:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_
Dlatego własnie byłam zadowolona, że skoro nie mówi już "r" to przynajmniej zastępuje go "l" a nie "j' :chytry_na:

 

Właśnie ,a on mówi "l" tylko w tym przypadku mówił "j" a "r" jak powie to takie krótkie i wybrakowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tilka

Swietny temat !!!jak piosenka Kasi Kowalskiej he he ;)

Ja ma tez historie ktora wspominam

Mam przyjaciolke od serducha,znamy sie od piaskownicy,wiadomo zabawy wszystko razem....

Lato wakacje sloneczko wiec chcialam isc po nia aby sie bawic na dworze wraz z innymi kolezankami...i tu sie zaczyna -gd tylko sie dzwonilo do drzwi (czasem pare razy dziennie ;))wyskakiwala jej mama i ze scierka mnie gonila wyrzucajac mi ze wyciagam Kasie na manowce...Juz potem wszyscy sie bali do niej isc bo wiedzieli czym to grozi...

Dzis po latkach siedzac z Kasia wspominamy dzis juz Sw.Pamieci jej mame ktora zdzielala nas szmatka kuchenna wydawalo sie ze dosc powaznie..i tak dzieki temu ciagle zyje w naszych pamieciach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

Fajna historyjka - miałam podobne w swoim życiu ale może bez uzycia ścierki :)

,a co do tematu - nawet nie zwróciłam uwagi że identyczny tytuł jak piosenka Kasi ,ale faktycznie masz racje :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
shimmy

to teraz czas na moją historyjkę a właściwie mojego brata młodszego. Za młody był to ciekawski osobnik,wszystko musiał dotknąć,sprawdzić i oczywiście "ja siam", nie lubił jak sie mu pomagało. Pewnego razu bawiąc się na podworku z pieskiem (mieszaniec owczarka niemeickiego). Znalazł dość pokaźny patyk i korzystając z okazji,że piesek stał tyłem do niego,patyk próbował włożyć w miejsce najbardziej pasujące otworem ;> piesek nie był zadowolony :) ale przynajmniej mamy pewneść co do jego orientacji :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maddlen

najzabawniejsze są chyba historie związane z dziećmi :) ja przynajmniej kocham takie :)

przypomniała mi się własnie moja własna, gdy miałam 2 latka, szybko zaczęłam mówić, byłam bardzo ciekawą świata dziewczynką :)

Gdy zobaczyłam tatę w samych slipkach byłam w szoku i stwierdziłam, że tato kupę w majtki zrobił ;D haha bo przecież czemu tak dużo z przodu miał :D

ale, że często się przyglądałam musiałam podpatrzeć co tam rzeczywiście jest.. i pewnego ranka zerknęłam znienacka pod kołdrę rodziców i zobaczyłam :D haha ale miałam zdziwienie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
shimmy
stwierdziłam, że tato kupę w majtki zrobił
haha,pomysłowe dziecko z Ciebie było :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maddlen
haha,pomysłowe dziecko z Ciebie było :D

 

to fakt, ja to zawsze specyficzna byłam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

shimmy i maddlen :lol: dobre ,dobre :)

 

Ja wam opowiem coś o sobie i o tym jak miałam około 3-4 lat i chciała zwrócić uwagę taty (oczywiście wiem o tym jedynie z opowiadań).

Mieliśmy w domu gości ,wszyscy grali w karty i byli bardzo zajęci sobą .

Ja podchodzę do taty i ciągnąc go za rękaw mówię "tato " i nic , za chwile znów "tato " a on nic i tak kilka razy,no to wpadłam na genialny pomysł i poszłam do kuchni po tłuczek drewniany do ziemniaków -czy coś temu podobne i jeszcze jedna próba "tato" i nic to wzięłam i walnęłam go tym tłuczkiem w głowę, mówiąc znów to żałosne "tato" i tata tak zwrócił na mnie uwagę i nie tylko on ,że odechciało mi się wołania i śmiania .Potem podobno wszyscy mieli ze mnie niezły ubaw, ale to już było po za mną.Heh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maddlen

:icon_lol: haha potrafiłaś zwrócić na siebie uwagę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
arabika

U mnie w pracy czasami (statystycznie co dwa dni) zdarzają się dziwne sytuacje...

Kiedyś do biura przyszedł klient, wielce roszczeniowy i z nastawieniem "sie mu należy", niestety sie mu nie należało... z krzykiem, wielce oburzony wyszedł, z impetem zamykając drzwi, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Kolega, który odruchowo odebrał, zapatrzony na odchodzącego roszczeniowca powiedział półgłosem wprost do słuchawki: "nie trzaskaj drzwiami ch***ju..." :ysz_na:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
shimmy

dawno się tak nie uśmiałam :) gratuluję pomysłu na wątek!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
_Domi_

Dziękuję shimmy :))

Dzięki arabice przypomniała mi się historia jak pracowałam w pomocy technicznej dla jednej z firm dostarczających miedzy innymi internet .

Jak to na pomocy technicznej wiadomo, odbieramy telefony od rożnych klientów od tych bardziej kumatych i mniej w świecie informatycznym. Podczas rozmowy należy zachować 100% spokoju .Jeden z kolegów mówi do mnie "jak masz dość jakiegoś trudnego klienta, a chcesz by Ci ulżyło ,to wycisz mikrofon i nawrzucaj jak tylko chcesz ,by tylko ulżyło" i powiedział ze pokaże mi jak to się robi, no i niebawem pokazał, z tym że pomylił przycisk wyciszający z innym przyciskiem i niestety klient miał tą przyjemność wysłuchać niezłej litanii .

Sama nie wiedziałam wtedy czy mam się śmiać ,czy płakać - ale teraz się śmieje :))) heh...

Edytowane przez _Domi_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
koliber*

:icon_lol: o rety, ale wtopa :kwadr:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
petra.b

Świetny wątek!

Z dzieciństwa to pamiętam, że wszyscy się śmiali, jak przykładałam sobie do ucha wielką muszlę i nieustannie mówiłam, że słyszę "sium mozia". Ja tam nie widzę do dziś w tym nic zabawnego, ale jak tylko rodzina się zbierze i wspomina, to masakra!

Często zdarza mi się mówić "dziękuję" zamiast np. "dzień dobry", albo wsiadając do autobusu prosić bilet na przystanek, z którego właśnie odjerzdżam. Kilka dni temu w pracy kobitka zadzwoniła, zapytała o kolegę piotra i potem się dopiero przedstawiła: "maria z tej strony", a ja na to "nie ma piotra z tej strony", a na koniec, zanim mi podziękowała, to wypaliłam, że "nie ma za co". No i wyszłam na gbura pewnie :)

 

A teraz mniej śmieszna, ale bardzo optymistyczna historia:

Dwa lata temu pojechałam, jeszcze jako studentka, do pomocy przy pewnym przedsięwzięciu organizowanym przez mój wydział. Traf chciał, że nikt więcej się nie zgłosił. Już myślałam, że nie będę miała się do kogo odezwać, ale poznałam tam chłopaka, który również charytatywnie się tam udzielał. Tak więc umilaliśmy sobie czas flirtem i ciekawą rozmową. A pracy było strasznie dużo, nawet nie miałam kiedy zjeść. Miejscowość, w której byliśmy była oddalona jakieś 15 km od morza, którego ja nigdy nie widziałam (no, jak miałam 3 latka) i bardzo chciałam tam pojechać, ale na to też nie było czasu. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy ostatniego dnia, już z walizką w ręce, przywitał mnie mój Flirciarz i powiedział, że już rozmawiał z "szefostwem" i zabiera mnie nad morze. Pojechaliśmy więc, lało jak z cebra i burza ogromna była, na morzu praktycznie sztorm, wokoło mgła, z oddali dochodził dźwięk latarni morskiej... Nie zważając na zimno zdjęłam buty i pobiegłam do wody. Cali mokrzy wróciliśmy do ośrodka. Wracaliśmy też razem do domu, ale na koniec nie wymieniliśmy się nawet numerami telefonów. Dwa dni później znalazłam jego numer gg w necie i kontakt utrzymujemy do dziś. Jest w moim życiu jedynym człowiekiem, który ot tak, jakby pstryknął palcami, spełnił moje marzenie. Dzięki niemu wierzę, że anioły można spotkać wszędzie i w każdym człowieku. I zawsze ma to jakiś cel. Potrzeba tylko je zauważyć, a potem…dać spokojnie odejść. Ale miało być optymistycznie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×