Jump to content
Juana

Skradzione kielichy

Recommended Posts

Juana

Dla odmiany legenda z Lidzbarku :-)

 

Wojska króla Władysława Jagiełły przebywały czas jakiś w Lidzbarku spiesząc na walną rozprawę z Krzyżakami. Podczas ich pobytu jeden z rycerzy wkradł się do kościoła świętego Wojciecha i wyniósł stamtąd złote kielichy, które pierwej sobie upatrzył. Spiesznie je sprzedał, a brzęczące monety, które uzyskał jął wydawać w pobliskiej karczmie. Po sutej wieczerzy i napitku udał się zadowolony na spoczynek. Spał twardo i żaden sen nie zmącił jego odpoczynku. Gdy jednak zbudził się i oczy otworzył ogromne przerażenie go ogarnęło.

Widział bowiem jeno bezgraniczną ciemność; ciemność, która przeniknęła i do jego serca. Zdjęty wielkim strachem pojął rychło, iż karę przyszło mu ponieść za kradzież naczyń świętych. Nie mógł kielichów zwrócić ani monet już przecie wydanych oddać, lecz na kolana padł i zaczął błagać Boga o wybaczenie. Jego zachowanie zwróciło rychło uwagę innych rycerzy. Gdy kradzież się wydała wiedzieli już kto jest temu winien.

Na rozkaz króla nieszczęśnika pojmano i skazano na śmierć. Wyrok miał zostać wykonany jak najszybciej, więc złodzieja zawleczono w miejsce, gdzie miała spaść jego głowa. Nie pozostało mu już nic innego więc jął się modlić żarliwie do świętego Wojciecha prosząc o przebaczenie.

I stał się cud. Nagle odzyskał wzrok i spojrzał prosto w oczy zebranym na egzekucji. Z westchnieniem wzniósł wzrok ku niebu dziękując, że ulitował się nad nim święty i przynajmniej okazał swoją łaskę skoro na ziemi już jej nie otrzyma. Gdy ukląkł, a kat miecz wznosił, by życie jego zakończyć jednym ciosem w oddali rozległ się krzyk jakiś.

-Miłosierdzia!

Po chwili pomiędzy lud zebrany, który egzekucję chciał zobaczyć wbiegł mnich pewien wołając radośnie:

-Miłosierdzia! Kielichy są na miejscu swoim! Niewinnym rycerz ów!

Mieszkańcy Lidzbarka popatrzyli po sobie w zdumieniu, lecz nie dowierzając słowom zakonnika wraz z przedstawicielami rycerstwa udali się do kościoła świętego Wojciecha. Istotnie, oba kielichy stały na swoim miejscu. Nie było innego wyjścia jak uniewinnić rycerza.

Uwolniony spod katowskiego miecza udał się wprost do kościoła świętego Wojciecha, gdzie dziękował świętemu za wstawiennictwo i ślubował Bogu nigdy więcej się do tak niegodziwego czynu nie dopuścić. Gdy zaś nadszedł czas próby i wojska polskie stanęły do walnej rozprawy z Zakonem Krzyżackim okazał się jednym z najdzielniejszych rycerzy walczących pod Grunwaldem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Duszołap

Ehm. A już liczyłam na to że odzyskał wzrok tylko po to, by zobaczyć, jak lud się ratuje śmiercią złodzieja.

Zła kobieta ze mnie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Juana

Cóż, mądrości ludowe czasem zaskakują zakończeniami :-D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...