Skocz do zawartości

Ciemna strona duszy (psyche)


Pit

Rekomendowane odpowiedzi

Pozdrawiam ,niedawno przeczytałem na internecie ,ciekawy artykuł ,chciałbym się z wami podzielić ,może ktoś przez coś takiego przechodził ,można to różnie nazywać (depresja,itp.) ,sam niejednokrotnie miałem z tym do czynienia ,ale wystarczyło że sobie moje przygnębienie uświadomiłem ,życzę miłej lektury:

 

Dopóki umiejętność bycia w Tu i Teraz jest ci niedostępna, każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia.

Żyje ono w tobie jeszcze długo po fakcie, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie miałeś, i wrasta w umysł i ciało.

Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego, co wycierpiałeś w dzieciństwie z powodu nieświadomości świata, w którym zdarzyło ci się urodzić.

Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające twoje ciało i umysł.

Jeśli masz wrażenie, że jest to niewidzialny, odrębny byt, niewiele się mylisz.

Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem – ciało bolesne – skumulowana, bolesna energia.

Ma ono dwa tryby istnienia: utajony i czynny.

U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne.

Niektórzy ludzie uczestniczą w życiu niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała bolesnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach – na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach kojarzących się z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem itp.

 

Ciało bolesne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest zbudzić się ze snu, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić.

Niektóre ciała bolesne są nieznośne, ale stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko.

Zdarzają się też jednak złośliwe, niszczycielskie potwory, istne “demony”. Część z nich posługuje się przemocą fizyczną, ale znacznie liczniejsze uciekają się do przemocy w sferze emocjonalnej. Jedne napastować będą ludzi z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, podczas gdy inne zaatakują ciebie – swojego “żywiciela”.

 

Myśli i uczucia, które budzi w tobie własne życie, przybierają wtedy głęboko negatywny, autodestrukcyjny odcień.

 

Często bywa to przyczyną schorzeń i nieszczęśliwych wypadków. Niektóre ciała bolesne doprowadzają swoich żywicieli do samobójstwa.

Czasem wydaje ci się, że kogoś dobrze znasz, i nagle stajesz oko w oko z tym obcym tworem – nagromadzonym w Tobie bólem, gniewem i tożsamością ofiary.

Za pierwszym razem czeka cię spory szok.

Ważniejsze jest jednak obserwowanie własnego ciała bolesnego aniżeli cudzych.

Zauważaj w sobie wszelkie przejawy niezadowolenia: irytację, zniecierpliwienie, zasępienie, chęć czynienia krzywdy, gniew, przygnębienie, pragnienie, żeby w twoim związku osobistym pojawiła się nuta dramatu.

Mogą one znaczyć, że ciało bolesne próbuje zbudzić się z uśpienia.

Jeśli rzeczywiście się zbudzi, natychmiast je na tym przyłap.

Ciało bolesne walczy o przetrwanie – tak jak każdy “byt”.

Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni cię, abyś bezwiednie z nim się utożsamił.

Może wtedy wychynąć z ukrycia, przejąć władzę, „stać się tobą” i za twoim pośrednictwem żyć. Potrzebuje ciebie jako narzędzia zdobywania „pokarmu”.

Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy, a nawet choroby.

 

Gdy więc ciało bolesne tobą zawładnie, stworzy ci sytuację, która odbije ku niemu energię, nastrojoną na jego własną częstotliwość, żeby mogło się nią karmić.

Ból może się żywić tylko bólem.

Nie może się żywić radością.

Po prostu jej nie trawi. Z chwilą gdy ciało bolesne przejmie władzę nad tobą, twój apetyt na ból wzrośnie.

Staniesz się ofiarą lub oprawcą.

Zechcesz zadawać cierpienie albo cierpieć – jedno drugiego zresztą nie wyklucza: tak naprawdę niewielka to różnica. Oczywiście nie jesteś tego świadom i będziesz twierdził z zapałem, że wcale bólu nie pragniesz. Ale jeśli uważniej się przyjrzysz, zobaczysz, że twoje myślenie i zachowanie podporządkowane jest temu, aby ból nie ustawał – zarówno twój własny, jak i cudzy. Gdybyś był tego świadom, cały ten schemat by się rozsypał, bo trzeba być obłąkanym, żeby pragnąć bólu, a nikt nie jest obłąkany świadomie.

 

Ciało bolesne – mroczny cień ego – boi się blasku świadomości.

“Boi się” ujawnienia.

Warunkiem przetrwania ciała bolesnego jest twoje bezwiedne utożsamienie z nim i nieświadomy lęk przed konfrontacją z bólem, który w tobie żyje.

Ale jeśli nie spojrzysz temu bólowi prosto w oczy, jeśli nie opromienisz go blaskiem świadomości, będziesz musiał raz po raz na nowo go przeżywać.

Ciało bolesne może ci się wydawać niebezpiecznym potworem, na którego nie masz odwagi spojrzeć, ale zapewniam cię: to tylko zwiewne widmo, nie oprze się zatem potędze twojej przytomności. Wedle niektórych nauk duchowych wszelki ból to w gruncie rzeczy – tylko złudzenie.

Owszem, prawda.

Ale czy przekonałeś się o tym na własnej skórze? Sama wiara nie wystarczy, żeby stało się to dla ciebie prawdą.

Chcesz do końca życia cierpieć ból i twierdzić, że jest złudny?

Czy to cię od niego uwalnia?

Szukamy tu sposobu, żeby ta prawda stała się dla ciebie faktem – autentycznym doświadczeniem.

A zatem ciało bolesne nie chce, żebyś je miał pod bezpośrednią obserwacją i widział takim, jakie jest.

Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości: przytomna obecność. Jesteś teraz świadkiem, obserwatorem poczynań ciała bolesnego.

Znaczy to, że nie może ono już cię wykorzystywać, podszywając się pod ciebie, ani regenerować się, czerpiąc z ciebie soki. Odnalazłeś najgłębsze źródło siły wewnętrznej. Dotarłeś do potęgi teraźniejszości.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

często jak chce coś zmienic albo myślec pozytywnie coś we mnie to "wypiera". Teraz też mam takie uczucie. Jak jestem zdenerwowana to płacze bo "cos mi mówi" że wtedy poczuje sie lepiej. Długi czas niewiedziałam co sie ze mna dzieje. Jak sie tego pozbyc??

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pit..

 

Chylę czoła! Świetna wypowiedź... Jakbym czytała o sobie!

 

Chcę rozbudzić swoją świadomość i zwalczyć swoje "ciało bolesne"! Dlatego jestem tu, na forum!!

Wielkie dzięki!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wątpie żeby amulet coś tu pomógł. Z energetyką u mnie jest wszystko w pożadku, wiem to od pewnej doświadczonej osoby. Chce poprostu tak jak Elina zwalczyc swoj "ciało bolesne"

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Jaga_Wiedzma

I zostawienie pzesżłości za sobą. Sama to pzrerobiłam. W tej przeszłości niczego nie zmienimy. Zachowajmy ją jako magazyn doświadzcveń i wiedzy. I tylko tyle. Trzeba popatzreć na dziś i ruszyć do jutra. Bez lęku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

hmm.. uświadomiłam sobie mój problem i często nad tym myśle, tak samo nie chce pamięta i nie przypominam sobie przeszłości.. więc co robie źle. Często mam tak, na ten przykład: bardzo drażnia mnie ludzie, chce ale nie potrafie byc miła. Jak sie nakrece to nie moge przestac, pragne byc sama, a gdy jestem juz sama czuje taki straszny ból z wszystkich powodów i nie mgoe sobie poradzic.

Próbowałam medytowac, ale nie sprawia mi to jakiejs wielkiej przyjemnosci. moze robie cos zle? niewiem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie watpie zebym byla nawiedzona.. dzialy by sie wtedy ze mna bardziej "nienormalne" rzeczy. problem tkwi chyba we mnie i mosze wziasc i zaczac wypierac to zlo dobrem. sprubuje moze z medytacja na poczatek. pit a w czym tobie pomogla medytacja? co dzieki niej osiagneles? czujesz cos niezwyklegopodczas niej? bo ja jakos nic nie czuje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

oojbbcc,wiesz wiele na temat medytacji ,napisałem ,w tym dziale właśnie "medytacja"tu nie będziemy o tym pisać ,a,wcale nie sugerowałem że jesteś nawiedzona.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

wiem nie chodzi mi o to ale strona jaka podales tam bylo ze z takimi symptomami moze byc tak ze jakis duch zamieszkal w naszym ciele. mysle ze bym sie spostrzegla (: dzieki a pomoc!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pit gratuluje świetnego postu!

 

każdy kto wkracza na ścieżke przebudzenia / rozwoju duchowego musi skonfrontować się z

swoją ciemną stroną, ta nieświadomą. Ważne by być gotowym :)

 

"Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia."

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...