Jump to content
Juana

Córka rycerza

Recommended Posts

Juana

Przed wiekami na półwyspie wrzynającym się w jezioro Silm nieopodal miejscowości Kamionki znajdował się kasztel wspaniały. Mieszkał tam rycerz zacny, który władał pobliskimi ziemiami. Był to człowiek prawy i dobrotliwego serca mający w opinii ludu opinię „dobrego pana”. Miał jednak córkę o wielkiej urodzie- wyniosłą i pełną gniewu w sercu. Każdy musiał być posłusznym jej woli i spełniać różnorakie zachcianki. Nie miała litości ni dla ludzi ni dla zwierząt. Służba drżała przed nią, gdyż w gniewie nie wahała się smagać batem nawet najbliższej służącej. Wyśmienicie jeździła też konno i niejednokrotnie można było ją dostrzec, gdy na rumaku pędziła w stronę pobliskiego lasu. Nie dawała też zwierzęciu wytchnienia tak, że często padało ono martwe z wyczerpania.

Martwił się ojciec zachowaniem córki, lecz zbyt ją miłował, by czegokolwiek odmawiać. Tak nadszedł dzień świętego Marcina, kiedy to jak co roku chłopi z okolicznych wsi składali panu swemu należną część zbiorów. Piękna córka rycerza z nieskrywaną wzgardą spoglądała na ów nędzny tłum ludzi znoszących swe dary i nie szczędziła ojcu gorzkich słów widząc z jaką życzliwością się do nich odnosi. W końcu dosiadła ognistego rumaka i popędziła przed siebie, by nie patrzeć na chłopów, którymi gardziła. Gdy już z wieczora wracała na kasztel i końskie kopyta zastukały na zwodzonym moście dostrzegła drżącą staruszkę stojącą przy bramie. Gniewem wielkim się uniosła i bez wahania uderzyła batem kobietę przez twarz.

-Cóż za leniwa tłuszcza!- zakrzyknęła.

Niespodziewanie koń, którego dosiadała stanął dęba. Dziewczyna nie zdołała utrzymać się w siodle i upadła na ziemię. Ujrzała nad sobą staruszkę, która pokręciła jeno głową i wyciągnęła przed siebie rękę.

-Jesteś okrutnym dzieckiem śmiertelnych istot, w sercu twym nie ma miłości zaś dłonie twe jeno zło czynić potrafią…Tedy nie zaznasz już ty więcej spokoju na tej ziemi zaś ręce twe na wieki spętane zostaną. Przeklęte niechaj będą te pola, które cię karmią i przeklęty kasztel, który dał ci schronienie!

Ledwo przebrzmiały słowa kobiety, a góra się rozstąpiła i kasztel wspaniały jął się w nią zapadać pozostawiając jeden ślad po swym istnieniu, mianowicie zagłębienie pośrodku wzgórza. W tym samym też czasie las wzrastający w okamgnieniu pochłonął żyzne pola i łąki w okolicy.

Piękna córka rycerza w istocie nie zaznała spokoju, gdyż o północy można ją spotkać jak krąży wokół wzgórza. W srebrzystym blasku księżyca doskonale widać jej widmową postać, wspaniałe loki będące za życia ozdobą i oczy gorejące niczym węgle rozżarzone, przepełnione rozpaczą. Bywa, że gdy wiatr chyli ku ziemi gałęzie drzew słychać jej zawodzenie.

Tylko jednego dnia w roku, w dzień świętego Marcina może zbliżyć się do ludzi, by błagać o wybawienie. Siada wówczas na przydrożnym kamieniu i błagalnie wyciąga do przechodzących skrzyżowane ręce. Jeśli znajdzie się śmiałek, który je rozpęta tym samym wybawi nieszczęsną od dalszych cierpień. Jak dotąd jednak nikomu się to nie udało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...