Jump to content

Prosba o interpretacje...


Blebla
 Share

Recommended Posts

Witam. Jestem nowy tutaj i to moj pierwszy post, ale pisze dlatego, iz ostatniej nocy mialem, cokolwiek by nie rzec, dosc dziwne sny...

Podzielilbym je na trzy czesci.

Pierwszy sen trwal bardzo krociutko - snila mi sie babcia, ktora juz nie zyje, a z ktora mialem bardzo dobry kontakt. Siedzialem na kanapie w domu bawiac sie telefonem i czekalem na nia, az wyjdzie z toalety. Kiedy wyszla byla wysoka, mloda (nie tak, jak w rzeczywistosci), podswiadomie chcialem ja usciskac, ale nie zrobilem tego... Chyba cos mowila do mnie, ale nie slyszalem co. I tyle.

Drugi sen byl o tym, ze wracalem do domu i na telefonie chcialem sprawdzic mape, by znalezc skroty. Znalazlem te skroty, ale gdy wszedlem na te sciezke zauwazylem, ze wszedlem w bloto. Ale szedlem dalej przez zielona trawe, chociaz pogoda byla wyjatkowo szara, pod wieczor, po deszczu. Az doszedlem do miejsca, gdzie plynela woda - woda splywala po trawie, lekko z gory, byla czysta, jakkolwiek rwaca. Gdy obrocilem sie w lewo zobaczylem przepelniony staw, z ktorego ta woda sie wylewala. Widzac, ze nie dam rady dalej przejsc zawrocilem. Gdy wracalem juz normalna droga zauwazylem jakiegos osobnika - gdy do mijalem ten wyciagnal bron i zarzadal mojego telefonu ode mnie - zaczalem sie z nim szarpac i pobieglem droga w dol do domow - ten zaczal strzelac do mnie, ale mnie nie trafil. Dobilem sie w koncu do jakiegos domu i poprosilem kobiete, by zadzwonila po pomoc. Ta kobieta byla wyjatkowo mila, zadzwonila po policje i oboje patrzylismy na tego osobnika, jak zblizal sie do tego domu. Kiedy byl blizej patrzyl sie w okno i wtedy mialem dziwne wrazenie, ze ta kobieta byla jego wspolnikiem... I tu koniec.

Zaraz byl trzeci sen - snilo mi sie, ze bylem wsrod ludzi, w jakiejs miejscowosci. I wtedy ni stad ni zowad cos (ktos?) powiedzialo mi, zeby zaczac zagryzac ludzi, jak wampir (albo raczej krolik, gdyz wiem, ze mialem dwa duze zeby na przodzie, ktorymi gryzlem ludzi po brzuchach i zagryzalem). Wybieralem tylko tych, ktorzy byli sami. Nagle ktos mnie zauwazylem i wezwal pomoc - ludzie sie zbiegli, a ja zaczalem uciekac. Bieglem po asfaltowej drodze, w piekne podeszczowe sloneczne popoludnie. Nagle zobaczylem kobiete tuz przede mna, tez biegnaca, a ktora wiedzialem ze byla wampirem. Totez ja kopnalem, a ta wpadla w plot, czy drewniana przyczepe i znikla. Biegnac dalej zobaczylem dwa czarne psy (dobermany) biegnace mi na pomoc, by oslonic moja ucieczke. I na tym koniec...

 

Bylbym ogromnie wdzieczny za interpretacje tych snow...

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...