Jump to content

śmierć i powrót


zig
 Share

Recommended Posts

witam,

może komuś nasunie się jakaś interpretacja... senniki nie są pomocne.

 

3 tematy snów w przeciągu kilku lat. cały czas jak o nich pomyślę, każdy wywołuje żywe i miłe odczucia.

 

ze 3 razy w życiu śniło mi się że pływam na łodzi po jeziorze (chyba). jest mroczno, może noc. nagle wpadam do wody, pojawia się wielkie uczucie strachu, panika. wiem, że zaraz utonę, bo nie udaje mi się pływać i jestem pod wodą coraz głębiej...

stwierdzam, że to koniec. że już nie mogę dłużej wstrzymywać oddechu i muszę spróbować zaczerpnąć powietrza zachłystując się wodą. i szok. okazuje się, że po pierwszym hauście mam powietrze, nie wodę w płucach. radośnie zaczynam oddychać pływając ciągle pod wodą. zmieniają się kolory wokół, rozjaśnia się i jest błogo :)

najlepsze, że panika była za pierwszym snem. przy następnych miałem we śnie świadomość, że nic nie będzie złego. będzie fajnie, bo to swobodne pływanie długo w zanurzeniu jest super. i wiem, że mogę oddychać pod wodą, hehe

 

drugim snem, jest postrzelenie mnie. zdarzało się, że miałem sen gdy ktoś strzelał do mnie. ale udawało mi się zawsze usunąć w bok. tym razem dostałem. w ciągu ułamka sekundy chyba, z pełną świadomością jak na jawie, doznałem uczucia śmierci, końca wszystkiego, straszliwego zawirowania wokół i natychmiast po tym szoku, pojawienie się/odrodzenie w zupełnie innym miejscu. spotykam starą znajomą nagle tam. okazuje się, że od postrzału minęły 2 tygodnie (nie wiem skąd akurat tyle) i że zaginąłem bez śladu nagle do teraz...a ja mam cudowne uczucie "świeżości" i radości :)

 

trzecim z serii "zabili go i uciekł" jest trafienie przez piorun... schodzę alejką na plażę w jakimś miasteczku nad morzem. jest ponuro, ciemnawo, trochę pada (ale bez burzy), wszystko jest wokół szare i czarne. i nagle będąc już na plaży zaczyna grzmieć i rejestruję wzrokiem błysk. następne co wiem, to że mnie trafiło. znalazłem się w jakiejś przestrzeni nad ziemią, kręciło mną na wszystkie strony, byłem w szoku, najpierw trochę wystraszony myślą, że zginąłem od pioruna. ale te doznania nie były niemiłe, naokoło cała gama barw zmieniająca się szybko, stan nieważkości, swobodne unoszenie się i kręcenie jak w wirówce (aż żołądek był w gardle przez moment). to też trwało dla mojej świadomości może sekundę, choć wiem, że odbierałem dość długo te bodźce. i nagle koniec, pojawiam się na ziemi z powrotem. ucieszony, czujący się jak nowo narodzony, burzy nie ma.... tym razem jednak nikogo nie spotkałem. nikogo też nie było w okolicy gdy mnie trafiło...

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...